Dodaj do ulubionych

Czym jest dla was podróżowanie?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.02, 20:46
Jakie znaczenie odgrywają dla was wyjazdy, które odbywacie, podróże, które
podejmujecie? Czy to tylko wypoczynek?
Obserwuj wątek
    • Gość: kesic Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.mpsz.pl / 217.172.228.* 21.10.02, 22:37
      odpoczynek to jest taz wazne, ale sa tez inne aspekty. mozna pozwiedzac i
      poznac ciekawych ludzi. to ostatnie niesie za zoba potem wiele wspomnien. sa
      tez wlaory edukacyjne. nauka jezyka w kraju w ktorym jest on ojczystym naprawde
      duzo daje. w sumie wszystko zalezy od tego co chcesz robic z wolnym czasem i
      jak ie masz ze soba towazystwo.
      • Gość: mm Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.02, 15:55
        dla mnie podrozowanie to najciekawsza forma wypoczynku, poznania innych ludzi,
        ich kultury... swiezosc...radosc...poczatek czegos nowego
        mm
    • norge75 Re: Czym jest dla was podróżowanie? 22.10.02, 00:24
      There are many ways of looking at travel.
      They are all the same
      - completion

      Ten "wierszyk" (jeden z wielu) jest umieszczony przy wejsciu do niektorych
      samolotow MD80 skandynawskich linii lotniczych SAS.
      pozdrowienia
    • Gość: kasia_ania Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: proxy / *.justice.vic.gov.au 22.10.02, 06:41
      Trescia zycia, tak samo niezbedne jak tlen czy woda. Bez podrozy nie wyobrazam
      sobie mojego zycia...

      Pzdr.
      • Gość: bah7 Re: Czym jest dla ciebie podróżowanie ?... IP: 195.117.159.* 22.10.02, 07:40
        Podróż wakacyjna to wszystko... :

        1. Wolność.
        2. Przygoda.
        3. Nadzieja.
        4. Zapomnienie.
        5. Uśmiech.
        6. Radość.
        7. Piękno.
        8. Szczęście.
        9. Słodycz.
        10. Miłość.

        Pzdr.
        bah7
        • kasia_ania Re: Czym jest dla ciebie podróżowanie ?... 22.10.02, 08:23
          Podpisuje sie pod ponizszym postem obiema "recamy" i dorzucam male co nieco od
          siebie...

          Gość portalu: bah7 napisał(a):

          > Podróż wakacyjna to wszystko... :
          >
          > 1. Wolność.
          Od szarosci dnia codziennego, od obowiazkow i narzuconych restrykcji, od nas
          samych takich jakimi jestesmy czy widzimy sie na codzien.

          > 2. Przygoda.
          Smaczek podrozy w nieznane, podniecenie niepewnoscia: 'a coz to nas czeka za
          nastepnym zakretem?'

          > 3. Nadzieja.
          Na przygode, na odkrycia, na niezapomniane chwile...

          > 4. Zapomnienie.
          Klopotow, codziennosci, kompleksow, inhibicji.

          > 5. Uśmiech.
          Swoj i innych, na widok wspanialosci natury, cudow ludzkich reka stworzonych a
          takze usmiech tubylcow na twoj widok, czesto skamienialego ze szczescia,
          porazonego widokiem, upajajacego sie atmosfera miejsca...

          > 6. Radość.
          Dzika, pelna, dziecieca, pierwotna, plynaca z glebi twojego jestestwa...


          > 7. Piękno.
          Tego sie nie da opisac! :)

          > 8. Szczęście.
          Ze zdobytych szczytow, z osiagnietego celu wycieczki, z odkrytych przypadkiem,
          po drodze, nie oczekiwanych wspanialosci...

          > 9. Słodycz.
          Dopiero co przezytych emocji, spelnienia marzen, chwili, wspomnien...

          > 10. Miłość.
          Do tej drugiej osoby, ale takze do calego swiata!

          > Pzdr.
          > bah7

          Pzdr.
          Kasia
        • liloom jestem nomadem... 23.11.02, 15:59
          Gość portalu: bah7 napisał:

          > Podróż wakacyjna to wszystko... :
          >
          > 1. Wolność.
          > 2. Przygoda.
          > 3. Nadzieja.
          > 4. Zapomnienie.
          > 5. Uśmiech.
          > 6. Radość.
          > 7. Piękno.
          > 8. Szczęście.
          > 9. Słodycz.
          > 10. Miłość.
          >
          > Pzdr.
          > bah7

          Fajny pomysl okreslenia podrozowania, ja nie potrafie tak usystematyzowac
          odczuc zwiazanych z podrozowaniem. Wsrod tych cech jedna wynika z drugiej i
          czesto nie moge ich oddzielic...
          Czym jest? To bardzo trudne pytanie, bo uwielbiam podrozowac. Jest to
          najprzyjemniejszy sposob spedzania czasu, bylo marzeniem od dziecinstwa, ktore
          na szczescie moge realizowac.
          Trenowalam kiedys rodzaj sportu, ktorego mottem bylo "Der Weg ist das Ziel"
          (czyli "celem jest droga"). Fajne motto, prawda? Rozumiem je jako stymulacje
          nieustannego rozwoju wlasnego.
          W wielu dziedzinach zycia i gospodarki mowi sie "kto nie idzie do przodu ten
          sie cofa" (ech znow to ekonomiczne podejscie:)))
          Tak jest chyba i ze mna. Podrozowanie jest rozwojem mojej duszy. Poznawaniem
          swiata, przyrody, kultur, ludzi, a przez to poznawanie i samej siebie. Nauka
          tolerancji wobec innych (polecam miasta Azji), radosci z tego co sie ma
          (polecam biedne "miasta" Ameryki Srodkowej lub Afryki") i wyciaganie wnioskow
          co jest naprawde wazne a co zupelnie niewazne...

          A jesli chodzi o odczucia w czasie podrozowania to tez jest ich caly zestaw jak
          u innych, a wyglada to tak:
          Zwykle poczatek podrozy zwiazany jest z ogromnym podekscytowaniem, ciekawoscia,
          strachem przed nowym i radoscia na nowe, i jeszcze raz radoscia ze sie udalo,
          ale pytaniem czy sie po drodze uda, zachwytem nad droga i pieknem przyrody,
          szczesciem, ze jest mi dane ogladac cos i przezywac, ciekawosc celu,
          podekscytowanie przy planowaniu wypadow po okolicy, czasem zaskoczenie
          nieoczekiwanym, czasem strach i obawy w trudnych sytuacjach, duzo radosci i
          przyjemnosci, kompletne odrzucenie szarej (?) codziennosci i bloga radosc z tym
          zwiazana...ITD ITD:)
    • windows3.1 często swoimi przeciwieństwami 22.10.02, 11:19
      niekiedy jadąc na lotnisko czuję radość odmiany, że choć na kilka dni przerwie
      się biurowo-domową konretność, że znów będę należał do wielkich terminali, hal
      odlotów, hotelowych foyer. A niekiedy jest radością że zaraz znowu zobaczę
      twarz swojego dziecka; wtedy staram się nawet nie myśleć o nim w samolocie, bo
      nie skończyłbym jedzenia

      niekiedy jest obawą, że czeka mnie kilka dni w aromacie automatycznej kawy i
      ozonu z drukarek, spędzonych pod krawatem do jakiejś dzikiej godziny kiedy
      odjeżdża ostatnie metro do hotelu, a jednocześnie pełnych godzin bezsensownego
      nic-nie-robienia. A niekiedy ulgą, że coś się udało, albo wręcz przeciwnie, że
      nareszcie klapa i nikt nie będzie wiecej zawracał głowy

      niekiedy jest pięknem, doznaniem którego nie da się opisać, graniczącym z
      religijnym objawieniem, kiedy wciąż jeszcze z piaskiem w oczach po budziku w
      komórce nastawionym na 4.30 rano, we wschodzącym słońcu niemal widzisz pod sobą
      zakrzywienie ziemi; niekiedy jest koszmarem taksówki, godzinami przedzierającej
      się przez miejskie korki

      niekiedy jest rutyną, kiedy w mieście oddalonym o tysiąc kilometrów od twojego
      sklepu spożywczego budzisz się w metrze jak na komendę, dokładnie jedną stację
      przed twoją, albo kiedy w pamięci wypowiadasz przed stewardessą mantrę
      instrukcji bezpieczeństwa, słyszanych setki razy podczas kołowania. Niekiedy
      jest zdumieniem, które dopada cię już na Okęciu i prześladuje jeszcze kilka
      godzin i kilaset kilometrów dalej

      i tak dalej, i tak dalej; chętnie pisałbym jeszcze, gdybym spędzał właśnie
      samotny wieczór w hotelu. Ale siedzę właśnie w warszawskim biurze i widzę, że
      akurat kończy się robić mój raport
      • milena_ kwintesencją 25.10.02, 12:26
        Nieustannym podtrzymywaniem zapewnienia, że za oknem biurowych łagrów stolicy
        czai się inny świat, który czeka na wyciągnięcie ręki i do którego będzie można
        uciec, gdy rzeczywistość przepali już wszystkie bezpieczniki w mojej głowie.
        Przypomnieniem, że żyją na świecie ludzie, którym obcy jest pęd świata do nie
        wiadomo czego, którzy z pogodną twarzą witają każdy nowy dzień, których dłonie
        są szorstkie od prac w gospodarstwie, ciała nienawykłe do firmowych uprzęży,
        myśli jasne i proste, których budzi rano mruczący kot, a świt wynagradza
        kubkiem mleka i rosą na bosych stopach.
        Zazdrością, że można tak żyć, że można mieć gdzieś wydumaną nowoczesność
        teraźniejszości, cieszyć dłoń gładkością kamienia przy puszczaniu kaczek,
        wdychać codziennie zapach ziemi i pogodnie wlepiać wzrok w kiście winogron
        zwieszające się nad drewnianym stołem.
        Nadzieją, że zapachy, smaki i widoki schowane do kolejnej szufladki gdzieś
        głęboko we mnie, będzie można otworzyć w środku listopadowej nocy i stracić
        choć na chwilę poczucie czasu, gdy rozmarzone oczy przymglone wspomnieniem
        dawnych widoków gładko prześlizgują się przez mroczne godziny, a niespodziewany
        świt odbarwia fragment morza na amatorskiej fotografii i już nic nie jest
        błękitne tylko znowu płowe...

        M.
        ps. windows- podziwiam Twój sposób patrzenia na świat.
        • Gość: a to ja Re: kwintesencją IP: *.iig.pl 27.10.02, 00:42
          ...a ja-Twój,Mileno...
          Ładnie Ci się powiedziało..
          Pozdrawiam.
        • windows3.1 dzięki za miłe słowo... 27.10.02, 15:21
          ... od razu odechciało mi się Excela, Akcesa, SQLa i tak dalej, choć to właśnie
          na ich cześć wsiadłem dziś na rower i na ich cześć ryzykuję, że będę musiał
          wracać przez miasto w wieczornym deszczu.

          Ale żeby nie było tak całkiem żałośliwie muszą dodać, że to również dzięki ww
          panom miałem okazję uzbierać tych parest punktów Qualiflyera* i zgodzić się z a-
          to-onym

          -----------------

          * tutaj małostkowość połączona z niedzielnym osłabieniem samokontroli nie
          pozwoliła autorowi nie pochwalić się małą kwantyfikacją swoich podróży (przyp.
          red.)
          • Gość: Milena Windowsie... IP: *.toya.net.pl 27.10.02, 21:33
            ...skoro jeszcze potrafisz obsługiwać rower, to znaczy, że Twoja głowa nie jest
            tak do końca pokratkowana excelowskimi siatkami, a to już w dużo :)
            Akurat dzisiaj nie jestem najcieplej nastawiona do rowerzystów, bo wczoraj
            wieczorem wracałam z Lublina i omal nie przejechałam kilku z nich. No, ale
            jakie są klimaty polskich wsi, to każdy chyba wie- rozmarzony rowerzysta w
            wieku bliżej nieokreślonym jedzie w ciemną dal (dosłownie i w przenośni-
            jakiegokolwiek oświetlenia brak), posuwając się naprzód generalnie prawą stroną
            drogi (co nie wyklucza mniejszych i większych zakosów na oba pasy jezdni, przy
            czym promień wychylenia jest wprost proporcjonalny do promila wina marki wino
            we krwi) z godną pozazdroszczenia beztroską i nieodgadnioną trajektorią ruchu.
            Ogólnie świetnie, bo nie ma to jak facet z fantazją, ale nie wtedy, gdy jestem
            za kierownicą.

            Ale żeby nie było tak całkiem żałośliwie muszą dodać, że w drodze powrotnej
            odwiedziłam Kozłówkę Zamoyskich pod Lubartowem i park w pełnej krasie jesieni
            był naprawdę przecudny. Nieliczni zwiedzający pałac nie mącili szelestu ton
            liści pod stopami, tylko dlaczego przewodnikowi po wnętrzach pałacu (płci
            piękniejszej) pozwalają na noszenie sukienki stylizowanej na strój z epoki w
            połączeniu z biało-czarnymi trampkami? Rozpraszało mnie to obuwie, bo nijak nie
            pasowało do wyeksponowanych szylkretowych bibelotów i jej długich, jasnych
            włosów splecionych w prosty warkocz...

            Pozdrawiam,
            M.

            • windows3.1 to są właśnie... 29.10.02, 11:58
              ... te małe chwile zachwytu, kiedy odkrywamy że na ułamki nanosekund równowaga
              planet zostaje zachwiana - ten moment jest tylko nasz. Mam oczywiście na myśli
              te trampki pod długim warkoczem. W jakimś głupim i nudnym austriackim schlossie
              takie chwile nie mogłyby się zdarzyć. To tak jak źle wydrukowany znaczek
              pocztowy - takie są najcenniejsze.


              PS. już się prawie zakochałem; a ponieważ w Kozłówce byłem ostatni raz chyba z
              4 lata temu, czas wybrać się zobaczyć Damę w Trampkach

              PPS. Mi się taka chwilia przydarzyła ostatni raz w Tallinie, kiedy w ulicznej
              galerii zobaczyłem obraz starówki od strony morza, stylizowany na widoczek z
              XVI-XVII wieku. Problem w tym, że na wzgórzu zamkowym Toompea stała cerkiew,
              zbudowana przez Rosjan w XIX wieku. Po niewczasie bardzo żałuję, że tego
              obrazka nie kupiłem
              • milena_ niekoniecznie 29.10.02, 14:49
                No cóż, ja się nie zakochałam. I to nawet nie przez te trampki niedbale ukryte
                pod długą sukienką, tylko prze jej bezbarwny głos miarowo wylewający historię i
                pozbawiony serca rytm pracy- trzask, otwieramy drzwi, kilka zdań, ręka prawa
                wskazuje kominek, ręka lewa obraz nad łóżkiem, pięć kroków, lekki półobrót,
                porcelana miśnieńska- omówienie, dwa kroki, muśnięcie palcami fortepianu,
                półprzechył głowy do góry i w prawo, oryginalne lambrekiny, półobrót, trzask,
                następne drzwi.
                I tak sobie pomyślałam włócząc się po pałacu, że gdyby dać jej te buty z epoki,
                może wniknąłby w nią duch kobiet nawykłych do lamp naftowych i marmurowych,
                przepastnych klatek schodowych, może potrząsnęłaby tym swoim warkoczem i
                poczuła się o 100 lat młodsza?... Bo ja mimo wielkich chęci nie potrafiłam
                usłyszeć w jej opowieści szelestu ich sukien, szmeru mufki odkładanej na
                szezlong i stukotu szpilek upadających na marmur z rozplatanych naprędce po
                powrocie do domu włosów.

                A drobne skazy naruszające doskonałość chwil i przedmiotów? Ha, to ja jako mała
                dziewczynka wybierałam w sklepach niedorobione misie z krzywo poprzyczepianymi
                oczkami :o)

                M.
    • Gość: Syrena Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: 157.25.128.* 22.10.02, 13:53
      Dla mnie podróżowanie jest ogromną frajdą. Uwielbiam podróżować. Jak tylko
      mogłabym to w ogóle nic innego bym nie robiła tylko podróżowała, zwiedzała,
      odpoczywała. Podóżowanie jest odkrywaniem świata (cokolwiek miałoby to znaczyć).
      Najczęściej staram się odwiedzać nowe, nieznane mi miejsca. Zdarza się jednak,
      że powracam również i w te, kóre mnie szczególnie zachwyciły. Podróże bardzo
      kształcą (kiedyś słyszałam, że wykształconych), uczą, pozwalają na nowe
      doznania. Z podróżowaniem jest tak trochę, jak z nauką (bardzo podobne
      dziedziny): im się więcej widziało, tym większy apetyt na jeszcze więcej; im
      się więcej widziało, tym się ma większą świadomość ile zostało jeszcze do
      zobaczenia. Szkoda, że życie jest takie krótkie.
      Pozdrawiam serdecznie
      Syrena
    • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.ipartners.pl 22.10.02, 14:17
      Hej :o)

      1. Olśnieniem, gdy wpada do głowy pomysł na cel
      2. Podnieceniem, gdy trasę przemierzam w teorii po mapie
      3. Prysznicem zimnym, gdy druga połowa pomysł obala
      4. Wysiłkiem, gdy kasę uzbierać mam
      5. Radością, gdy z domu wyruszam
      6. Szczęściem, gdy widok podziwiam za oknem
      7. Spełnieniem, gdy wracam po trudach do domu
      8. Drżeniem, gdy myślę o roku następnym

      Zdrówka :o)
      • Gość: Syrena Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: 157.25.128.* 22.10.02, 15:56
        Tomaszku, no widzę, że oboje często bywamy na tym forum. Twoja wypowiedź bardzo
        mnie rozbawiła. Brawo! Gratuluję poczucia humoru.
        Pozdrawiam
        Syrena
        • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? - do Syreny IP: *.ipartners.pl 22.10.02, 18:26
          Hej Syreno :o)

          Dzięki :o) I zgadzam się z Tobą, że im więcej się widzi, tym większa jest
          świadomość, że rzeczy, których się nie widziało jest jeszce więcej. Czasem
          ogarnia mnie myśl, ile to już miejsc i rzeczy nie zobaczę z prostego powodu, że
          już ich nie ma lub nie ma w takiej postaci, w jakiej wszyscy je znali...
          Jako przykład niech posłuży Kilimandżaro - przeczytałem w czasie ostatniego
          weekendu, że śniegi na Kilimandżaro topnieją w zastraszającym tempie i już za
          ok. 20 lat nie będzie ich. I zapałałem chęcią pojechania tam, zobaczenia
          śniegów na Kilimandżaro, póki jeszcze są, póki je można zobaczyć. No bo co z
          tego, ze np. później będę miał kasę i czas, żeby tam pojechać, jak już nie
          będzie tego miejsca urzekającego nawet swoją nazwą: "Śniegi na
          Kilimandżaro", "Lodowiec na Równiku", ach, jak to brzmi :o)))
          Że nie wspomnę już o dwóch wieżach w NYC, które znam tylko z fotografii.
          A Jang-cy w Chinach? Jak zbudują tamę, to już nie będzie to samo.

          Zdrówka :o)

          PS: A czytałaś o naszych przygodach na samochodowych drogach Europy?
          • Gość: Syrena Re: Czym jest dla was podróżowanie? - do Tomaszka IP: 157.25.128.* 23.10.02, 09:41
            Tomaszku, cześć! Też się z Tobą zgadzam "w tym temacie". Jest jeszcze jeden
            powód - to, że życie nam tak szybko umyka. Zaraz wejdę na temacik o podróżach
            samochodowych. Pozdrawiam
            Syrena
      • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.ipartners.pl 23.10.02, 17:02
        Hej :o)

        na dodatek prysznic zimny nie zawsze od drugiej połowy pochodzi...

        no cóż, za naiwność trzeba czasem płacić.
        Ale liczę na to, że kompromisowych globtroterów nie zabraknie, no bo co to za
        przyjemność samotnie przemierzać szlaki, mijając innych, gdy można te same
        szlaki przemierzać razem lub przynajmniej razem odsapnąć po trudach :o)

        Zdrówka :o)
        • Gość: rangoon Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 10:27
          Masz rację,że przyjemnie wędruje się w towarzystwie,ale jeśli chodzi o
          podróżowanie to jego napełniejszy sens znajdziesz tylko wtedy gdy czynisz to
          samotnie chłonąc bez żadnych przeszkód to wszystko co spotkasz na drodze.
          Widocznie nie bez przyczyny Marco Polo,Kapusciński,Danzinger,Mouhot,Parkes i
          wielu,wielu innych tym wlasnie sposobem poznawało świat.
          A przy okazji i siebie.
          Pozdrowienia.
          • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.ipartners.pl 24.10.02, 12:01
            Hej :o)

            ale nawet samotni podróżnicy też czasem się spotykali (większym lub mniejszym
            przypadkiem) - "Dr. Livingstone, I presume?" :o)

            Pozdrawiam zarówno samotników, jak i grupowiczów :o)

            PS: dlaczego drżenie nie ustępuje?
            • kasia_ania Czym jest dla was podróżowanie? Do rangoon i Tomas 24.10.02, 13:42
              Tomaszku! Zgadzam sie calym sercem z postem Rangoon, i musze sie przyznac,
              ryzykujac, ze osobiscie uwielbiam podrozowac sama... Uwielbiam sama chlonac
              widoki, atmosfere, smaki, dzwieki - druga osoba obok bardzo mnie zawsze
              rozprasza. Co nie znaczy ze calkowicie stronie od ludzi - swietnie jest
              spotykac po drodze innych podroznych-obiezyswiatow, wymieniac sie pogladami,
              wskazowkami, historyjkami. Spotkanie z ludzmi jest szczegolnie mile jezeli
              spedzilo sie duzo czasu na totalnym bezludziu (np. australijski bush, gdzie
              WIESZ po prostu wiesz ze w promieniu 200 czy 500 kilometrow nie ma zywego
              czlowieka!!! :))) Tak wiec reasumujac :) czesto preferuje podrozowanie samotnie
              ale od ludzi nie stronie.

              Pzdr. Kasia
              • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? samotne? IP: *.ipartners.pl 24.10.02, 14:11
                Hej :o)
                narażasz się Kasiu, wiesz komu?
                Zawsze chyba jest to dylemat - chłonąć te uroki samemu, w ciszy, skupieniu, czy
                móc się podzielić wrażeniami na gorąco z kimś bliskim. Razem wzdychać, razem
                och, razem ach, czyż nie jest miło :o)
                A w takim buszu nie wyrośnie Ci nagle spod ziemi miejscowy Aborygen z
                bumerangiem? Czy myślisz o turystach? No tak, w takiej Australii to można
                dniami nie spotkać żywej istoty, ale w Polsce czy Europie?

                Ale rozumiem to podejście - wszystko zależy od chwili i momentu :o)

                Zdrówka :o)
                • Gość: kasia_ania Re: Czym jest dla was podróżowanie? samotne? IP: proxy / *.justice.vic.gov.au 25.10.02, 07:02
                  Hej hej Tomaszku!

                  wiem ze sie narażam, ale chyba juz nic mnie nie uratuje w Jego oczach... :(

                  > Zawsze chyba jest to dylemat - chłonąć te uroki samemu, w ciszy, skupieniu,
                  > czy móc się podzielić wrażeniami na gorąco z kimś bliskim. Razem wzdychać,
                  > razem och, razem ach, czyż nie jest miło :o)

                  Dylemat jak najbardziej, jezeli ma sie pod reka telefon (komorka ktora odbiera,
                  budka telefoniczna :) to lapiemy i dzwonimy do tej najblizszej osoby z ktora
                  chcialoby sie podzielic wrazeniami, nastepnie krzyczymy te ach i och w
                  sluchawke... i wracamy do samotnej kontemplacji ukontentowani w duszy. :P)
                  Ale to musi byc naprawde bliska osoba zeby tak och i ach, bo ja nie potrafie z
                  nieznajomymi (np. na zorganzowanej wycieczce z 20+ uczestnikami) i wole sie
                  odseparowac. POtem, wieczorem chetnie dziele sie wrazeniami i slucham innych...
                  ale NIE w tej podnioslej chwili objawienia..

                  > A w takim buszu nie wyrośnie Ci nagle spod ziemi miejscowy Aborygen z
                  > bumerangiem? Czy myślisz o turystach? No tak, w takiej Australii to można
                  > dniami nie spotkać żywej istoty, ale w Polsce czy Europie?
                  W buszu albo wyrosnie 'tubylec' (i wcale nie musi to byc Aborygen, moze
                  byc "zdziczaly" Aussie :))) tak jak ostatnio, jak pojechalismy 500km od
                  Melbourne do buszu i na pustynie w najdalszym zakatku Wiktorii. Wyobraz sobie,
                  jedziesz 'polna' droga po czerwonej, spalonej ziemi, dookola niskie i rzadkie
                  krzaczki i zywej duszy w promieniu... wiadomo jakim, a tu nagle zza
                  piaszczystej gorki wyjezdza zdezelowany samochod. Wychodzi gosc ktory od kilku
                  miesiecy nie widzial na oko ludzkiej twarzy (ani mydla...), a za kompana ma
                  tylko ogromnego psa... mieszka po prostu gdzies w buszu. Przez 15 minut
                  gadalismy sobie w super atmosferze, poradzil nam jak dalej jechac, oraz pokazal
                  gniazda 'mallee fowl' (cos jak duzy kurak, rzadki i tylko wystepujacy w
                  Wiktorii) ktorych sami w zyciu bysmy nie zauwazyli, mimo iz 'kopce' stawiaja o
                  srednicy metra...

                  No i jak Ci sie podoba takie spotkanie?

                  Kasia
                  • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? samotne? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 09:08
                    Hej Kasiu :o)

                    to mogło się zdarzyć tylko w OZ :o)
                    no bo u nas na widok takiego gościa z takim wielkim psem to każdy chyba
                    docisnął by gaz i raczej go omijał. No ale inna rzecz, że u nas ludzie tak nie
                    żyją (mam na myśli odludzie kilkaset km od innych).
                    A nie chciał Wam sprzedać szmaragdów czy innych świecidełek, albo pokazać
                    działkę bogatą w minerały?
                    No bo co on tam robi, z czego żyje ????
                    Same znaki zapytania.

                    Zdrówka :o)
                    • Gość: kasia_ania Re: Czym jest dla was podróżowanie? samotne? IP: *.vic.bigpond.net.au 25.10.02, 11:18
                      Tomaszku,

                      > to mogło się zdarzyć tylko w OZ :o)
                      > no bo u nas na widok takiego gościa z takim wielkim psem to każdy chyba
                      > docisnął by gaz i raczej go omijał. No ale inna rzecz, że u nas ludzie tak
                      > nie żyją (mam na myśli odludzie kilkaset km od innych).
                      Ominac go nie moglismy bo ja o malo nie wpakowalam naszego monstra (samochod) w
                      jego pudlo!!! :))) Uczylam sie jezdzic, wychodzac z zalozenia ze tam nikogo nie
                      ma wiec nie zrobie nikomu kraksy... A na jego pierwszy widok tez chcielismy
                      uciekac... :) bo to nigdy nic nie wiadomo, szczegolnie ze nie tk dawno byly
                      doniesienia ze porywano turystow gdzies tam, w Outback... Ale widac bylo ze byl
                      po prostu spragniony uslyszec ludzkiej mowy i byl naprawde bardzo mily.

                      > A nie chciał Wam sprzedać szmaragdów czy innych świecidełek, albo pokazać
                      > działkę bogatą w minerały?
                      > No bo co on tam robi, z czego żyje ????
                      Wydaje mnie sie ze zbiera zlom i go sprzedaje... ale nie jestem pewna czy to
                      wystarcza mu na zycia. A z drugiej strony taki czlowiek wiele do zycia nie
                      potrzebuje, bo i wyzywic sie z buszu tez potrafi.

                      Oto co ciebie czeka jak juz wreszcie przyjedziesz... w wieku 64 lat :)))

                      Pzdr.
                      • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? samotne? IP: *.ipartners.pl 25.10.02, 15:07
                        Hej :o)

                        Nawet wiem, skąd ten złom ma, skoro tak wyjechał znienacka :o)

                        Ale to chyba jest rzeczywiście samotne podróżowanie, a może nawet samotne
                        życie. Ale za takie samotne życie (w samotni, pustelni) chyba nie będzie
                        wyświęcony.

                        Ale miła perspektywa, czy mam przyjechać i się tułać po Outbacku? I szukać
                        każdego turysty przejeżdżającego w okolicy, żeby pogadać? I zbierać złom? Ale
                        kto wie, przecież z naszej państwowej emerytury nie da się utrzymać...

                        Zdrówka :o)

                        PS: a bah7 tylko raz tu zajrzał?
    • Gość: Witek Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 20:21
      A co z tymi którzy nie jeżdżą? Hmm... czyżby nie mieli czym błysnąć przed
      znajomymi?
      • Gość: Milena Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.toya.net.pl 27.10.02, 20:46
        Hmmm...a kto się tu przejmuje tym, co myślą znajomi?
        Nie zawsze ma się za co podróżować daleko (chociaż akurat mnie bardzo by to
        bolało, przyznaję), ale ja i 50km od domu mam takie cudne miejsca, w których
        można zapomnieć się na cały dzień :o)

        Pozdrawiam,
        M.
    • Gość: Renia Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.wszins.tychy.pl 29.10.02, 15:09
      zapomnieć się mogę w ramionach mojego kochanego mężczyzny. zawsze.
      a każda podróż jest dla mnie wyzwaniem...
      • Gość: Tomaszek Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.ipartners.pl 05.11.02, 13:04
        Hej Renia :o)

        No to ja rozumiem ... :o)))
        W sumie przy takim podejściu miejsce zapominania się nie ma większego
        znaczenia, czy tak? ;o)
        Rozwiń proszę myśl o wyzwaniu, bo nie za bardzo załapałem...

        Zdrówka :o)
    • Gość: pawel Re: Czym jest dla was podróżowanie? IP: *.ae.krakow.pl 24.11.02, 23:45
      Heja!
      Miło się was czyta...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka