Dodaj do ulubionych

Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay

IP: *.zax.pl 17.11.08, 11:19
bilet bangkok-rangun z air asia kosztuje 100usd! zaoszczedzasz 50usd, wize
najlatwiej uzyskac w chinach, 20usd i masz na nastepny dzien. gdzie opis Inle
Lake???, a bilet za 90usd ?! przeciez za tyle kasy mozna zyc w birmie przez
tydzien, trzeba bylo sprobowac lapac stopa z Baganu :)

pozdrawiam!

www.theworldismine.blog.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Petrrr Rangun stolicą??? IP: *.128.35.242.static.crowley.pl 17.12.08, 15:24
      Rangun stolicą???
      o matko przecież stolicą jest od 3 lat Napyidaw
      pl.wikipedia.org/wiki/Naypyidaw
      Pozdrawiam :)
    • tppiotr Way to Mandalay 17.12.08, 17:01
      www.youtube.com/watch?v=wvlkNWLGKEM&feature=related
    • Gość: oranjefanka Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay IP: *.spray.net.pl 17.12.08, 17:40
      szkoda ze nie ma nic na temat etycznych aspektow tej akurat podrozy;
      niech kazdy decyduje sam, ale w takim artykule chyba powinno byc cos na ten
      temat napisane;

      swoja droga ciekawa jestem, co o tym myslicie?
      nie o etycznych aspektach podrozowania w ogole, tylko akurat wlasnie do birmy;
      w koncu pani Aung San Suu Kyi wzywala, zeby z podrozy tam zrezygnowac, bo zeby
      przygotowac infrastrukture dla turystow czyni sie tam (podobno jak nigdzie na
      swiecie) wiele szkody lokalnym mieszkancom, ktorych to szkod pieniadze
      zostawione lokalsom przez turystow nawet w malej czesci nie rekompensuja;

      musze przyznac, ze mnie to wlasnie mocno podtzrymuje przed pojechaniem tam; w
      koncu ona chyba wie, o co prosi...
      ciekawa jestem, co o tym myslicie (w kontekscie birmy, nie innych krajow! nie
      chce rozpetac dyskusji) i czy w ogole to ma jakies znaczenie, kiedy planujecie
      podroz?
      • Gość: neuromancerr Re: Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay IP: *.icpnet.pl 17.12.08, 18:19
        po podrozy tam - stwierdzam, ze jak najbardziej trzeba jechac -
        wydajac swoje pieniadze ostroznie (omijac rzadowe hotele, probujac
        nie placic za wstepy gdzie sie da etc etc).

        wiadomo,ze sie dofinansowuje system, ale wierze ze korzysci
        wynikajace z pobytu tam (dajesz zarabiac niewielkim rodzinnym
        biznesom, poprzez rozmowy z mieszkancami dajesz im mozliwosc
        poznania innego swiata niz ten w ktorym zmuszeni sa zyc)
        przewyzszaja korzysci jakie rzad wyciaga z twojej obecnosci.

        Nie wahaj sie tam jechac - to cudowny kraj i wspaniali ludzie.


        • Gość: oranjefanka jeszcze na temat etyki - do neuromancerra IP: *.spray.net.pl 17.12.08, 21:49
          wlasnie watpliwosci budzi we mnie to czy przewyzszaja gdyby tak bylo - skad ta
          prosba o nieprzyjezdzanie??

          nie chodzi o to, ze mam watpliwosci co do ludzi czy urody kraju, zreszta znam
          kilka osob z tego kraju pochodzacych (mieszkajacych w Polsce i Anglii),jednak
          one sa przeciwne wyjazdom turystycznym tam; moze nieprecyzyjnie sie wyrazilam,
          jakiego typu mam watpliwosci;

          wiem, ze pieniadze, ktore sie zostawi lokalsom wspieraja ich, ale to jednak
          zupelnie (moze sie myle??) co innego niz np. projekt "stay another day" w
          kambodzy czy inne tego typu projekty; w koncu oprocz wielu wspanialych inicjatyw
          w tamtym regionie swiata byly tez mniej sensowne (choc wynikajace z dobrych
          intencji zazwyczaj), wolalabym sie wiec zachowac odpowiedzialnie;

          nieodmiennie mam wrazenie, ze jednak duzo wiecej zostawi sie wladzom, ktorym bez
          tego trudno byloby pociagnac; i w ten sposob pomaga sie im, chociaz sie tego nie
          chce;
          a zeby hotele/hoteliki i cala "infrastruktura turystyczna" powstaly ludzi sie
          nierzadko wysiedla/wyrzuca; mam wrazenie (moze mylne?), ze w birmie sensowne
          wydawanie pieniedzy bedzie trudniejsze niz w chinach czy nawet polnocnym wietnamie;

          co do rozmow z mieszkancami - z tymi, ktorzy posluguja sie lokalnym jezykiem
          raczej ich nie odbede poza b. prostymi, z tymi, ktorzy posluguja sie jednym ze
          znanych mi jezykow - ci to raczej zdaja sobie sprawe, ze inny swiat istnieje az
          za dobrze;

          nie bez powodow (chyba?) edycja przewodnika LP wywolala taki skandal;
          nie slyszalam, zeby inny przewodnik wywolal takie emocje;

          skoro tam byles - moze napisz cos wiecej na ten temat tzn.
          - jak ci sie udawalo omijac rzadowe hotele (tudziez nalezace do ludzi, ktorzy sa
          "w lasce" rzadu), ile razy rzeczywiscie mieszkales w miejscu, gdzie wiedziales,
          ze nikt nikogo nie wyrzucil, zeby ten przybytek powstal; na ile ci sie to udalo
          podczas wyprawy?
          - na ile udalo ci sie nie placic za wstepy?
          - na ile udalo ci sie porozmawiac z ludzmi mieszkajacymi tam;
          - czy moze bylbys w stanie oszacowac jak to sie w przyblizeniu rozklada kwotowo itd.

          mysle ze wtedy bedziemy miec wszyscy lepszy obraz tego, z czym sie taka podroz
          wiaze i podjac zgodne z wlasnymi przekonaniami decyzje;
    • Gość: Zakochany w Birmie Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay IP: *.mn.man.de 17.12.08, 17:55
      polecam poplynac pod prad tzn. z Bagan do Mandalay. Z M. do Bagan
      promy sa pelne a w drugim kierunku prawie puste. Birma jest jest
      warta podrozy. A na Inlay Lake najlepiej spedzic pare dni. Najlepsza
      pogoda jest wlasnie teraz, kiedy jezioro ma w miare wysoki stan.
    • Gość: neuromancerr Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay IP: *.icpnet.pl 17.12.08, 18:10
      hmm. sporo kluczowych niescislosci w tym opisie. rozumiem, ze trudno
      opisac w krotkim artykule wszystko, ale nie moge zrozmiec jak mozna
      napisac ze kurs usd-kyat jest jak 1:7. Nie sprawdzalam ile jest w
      banku, ale na tak zwanym "czarnym rynku" za 1usd mozna otrzymac ok
      1200 chiatow.

      droga z rangunu do mandalay nie jest trasa typowa - zwykle podrozni
      robia koło rangun - zlota skala - bago - jezioro inle z
      przyleglosciami - mandalay - bagan - ew. plaza ngapali - rangun.
      malo kto dociera do mrauk U - ja niestety tez nie dotarlam - a
      naprawde warto.

      w baganie kosztujacy 10 USD wazny jest nie dwa dni a caly miesiac i
      w dodatku nikt go nigdzie juz potem nie sprawdzal - nie mozna sie
      jednak wykrecic od kupienia go, bo nawet w hotelu musza spisac numer
      biletu.

      i tak dalej i tak dalej ...
    • Gość: TUTU Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay IP: *.nhs.uk 18.12.08, 14:06
      Nieustannie fascynuje mnie jak bardzo w roznych religiach dochodzi
      do przerostu formy nad trescia.Przeciez gdy by ten Budda mogl
      zobaczyc co ludzie powyprawiali z jego przekazem filozoficznym, jak
      zrobili z niego boga, pomimo ze on sam zaprzeczal istnieniu istot
      nadprzyrodzonych, te kapiace zlotem swiatyni, w krajach gdzie bieda
      az piszczy itd. itp.to by sie chyba przekrecil. Ot taka obserwacja,
      ktora dotyczy rowniez chyba wszystkich innych religii.
      Pozdr.
    • Gość: AFG Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay IP: 82.205.203.* 20.12.08, 17:23
      No przeciez ten tekst to skandal, no?

      Bylem na miejscu 3 miesiace, nie wiem, jak mozna bylo sie tak wielokrotnie
      pomylic w najprostszych rzeczach jak chociazby ceny?
    • brzydka_malwina Re: Myanmar, czyli Birma. Z Rangunu do Mandalay 13.05.16, 00:24
      Jeżeli ktoś jest zainteresowany ile i co kosztuje w Birmie to znajdzie tutaj:
      Ceny w Birmie.

      Travel&Photo Blog

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka