andziak.k
17.06.04, 10:51
Hejka dziewczyny,
Nieśmiało tu juz od jakiegoś czasu przebywam, więc podzielę się się z wami
nową wiadomością. Wczoraj miałam pierwszą inseminację.
10 dc - poniedziałek, pęcherzyk miał 23mm, endometrium ponad 8mm i IUI w
środę. I wczoraj mężulek oddał żołnierzyki, 2 godz potem na foteliku
doktorek "podrasowane" podał. Okazało się że było już po pęknięciu
pęcherzyka, doktor powiedział że to w sumie ok, bo można zrobić insem przed
pęknięciem (wówczas zastrzyk z pregnylu, a następny dzień obserwacja czy
pękł) lub II wariant od razu po pęknięciu. W sumie nie wiem czy to było tak
od razu, może kilka godz. po, więc tak do końca nie wiem ile jest szans na
powodzenie tej IUI. Poszło szybko, trzeba przyznać ze dr był sympatyczny,
śmiał się, że mężczyźni często obawiają się że na zabiegu zostanie
zaaplikowany nie ich materiał. Muszę przyznać że wrażenia pozytywne. ALE TO
DOPIERO POCZĄTEK. TERAZ CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA EFEKT!!! Tak bardzo
chciałabym żeby się udało, że boję się że rozczarowanie będzie ogromne i
bolesne, gdy się okaże że nic z tego...
A jeszcze jedno, powiedziałam mężulkowi (takie małe kłamstewko) że po
zabiegu, muszę odpowczywać, poleżeć. A on wczoraj po przyjściu do
domu: "połuż się, zrobię obiad, co ci podać, nie zmywaj, zmykaj do łóżka,
itp" Jakie to było miłe.