Dodaj do ulubionych

Do dziewczyn po poronieniu, starających się

27.04.05, 11:23
oraz brzuchatychsmile)

Mam do Was pytanie natury psychologicznej. Jak sobie radzicie z lękami
dotyczącymi przyszłej ciązy, obecnej po takich doświadczeniachsad
Ja mam straszne doły i górki, jednego dnia czuję,że moge wziąść byka za rogi
innego dnia boję się,że np. historia bedzie taka sama i wtedy strasznie się
boję.(może jakaś choroba psychiczna u mnie) Nie wiem rozwala mnie to chęć i
strach. Napiszcie coś, moze będzie to dla mnie bardziej wytłumaczalne.
Obserwuj wątek
    • kulusuk Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 11:33
      cześć,
      ja poroniłam w połowie sierpnia w 9/10 tc. byłam zdruzgotana. wszystko o czym
      potrafiłam myśleć to kolejna ciąża i to jak najszybciej. lekarz mi to
      odradzali. zaszłam niespełan trzy miesiące później. najpierw ogromna radość -
      potem przerażenie - znowu miałam krwawienie i skurcze i tak cały pierwszy
      trymestr. przeszłam piekło bo nie zdążyłam dojśc do siebie po pierwszym
      poronieniu i tu już szykowało się następne. teraz jest ok , to już 30 tc ale
      rozumiem już dlaczego radzą by przeboleć w pełni poronienie przed podjęciem
      dalszych prób - potrzebna jest ogromna siła psychiczna, by się nie dać w razie
      ewentualnych komplikacji. trzeba zrozumieć że dwie krechy nie są jednoznaczne
      dziecku i wyrobić w sobie podejście może się uda a nie musi się udać. kobiet
      jak my są tysiące a ciąza po poronieniu nie jest już takim błogim przeżyciem i
      trzeba o tym pamiętać
      pozdrawiam
      • izutek Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 11:52
        mi jest strasznie ciezko... 4 kwietnia stracilam moja kropeczke sad w 6tc.. na
        szczescie mozemy starac sie od razu, tylko ze ja sie boje.. stralismy sie w tym
        cyklu i teraz jest 4dpo.. boje sie paniczni - tego ze sie uda i syt sie
        powtorzy i tego ze sie nie uda i bedzie bolalo... staram sie jak moge.. ale
        strachu co nie maiara.. najgorsze byly 2 pierwsze tyg...
        • cleodark Izutku 27.04.05, 12:54
          trzymaj się mocnosmile)
    • joannach1 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 15:14
      ze mną jest chyba coś nie tak.Poroniłam miesiąc temu, czekam na pierwszą @ i
      bardzo chcę znowu zajść w ciążę!Jak piszę o waszych lękach to sobie myślę że
      może ja jestem "inna"?Owszem boję się, ale chcę i chyba chęc przewyższa swoją
      siłą wszystkie obawy smile jak byłam w pierwszej ciąży miałam złe przeczucia,
      potem niski przyrost bety, pęcherzyk zamiast zarodka itd., gdzieś w środku
      czułam że się nie uda.potem chciałam rzucić pracę, załamałam się ,myślałam że
      nie będę umiała żyć dalej.Ale teraz zaledwie po miesiącu czuję że jestem gotowa
      i nawet nie dopuszczam do siebie myśli że się nie uda! Nie tym razem!Nie wiem
      czy to normalne ale na razie jestem pełna zapału i czekam na @-oby już
      przyszła.Sorry że tak długo, ale wydało mi się to istotne.Pozdrawaim was
      cieplutko.Asia
      • cleodark Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 16:06
        dodałaś otuchy i optymizmusmile
        Życzę owocnych starańsmile))
      • zuzia36 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 17:42
        ja mam dokładnie tak samo!!!!!!!!!!!!! wiem że czasem tak bywa, że dzidziuś
        musiał byc chory - pogodziłam się z tym. Najgorsze dla mnie jest to czekanie.
        Gdybym mogła odrazu po @ zacząc się starać byłoby owiele lepiej. Ale staram
        sobie wmawiać, że 3 miesiące to niedużo, że ten czas leci tak szybko i że
        jeszcze tylko wyjedziemy gdzieś na wakacje i już będziemy mogli starać się...
        ale to i tak wydaje mi się długo. Ja chcę byc znowu w ciąży i wierze że będzie
        wszystko OK (choć jestem nastawiona na leżenie w szpitalu)
    • connie1 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 18:02
      Rozumiem Cie w pelni...Mija polowa mojej "karencji", im bliżej lata tym
      bardziej sie boje...
      Poronilam w 11 tyg( a własciwie byla to ciąza obumarla) bez zadnych objawow
      przepowiadających...zero plamień , normalne objawy ciązy
      i jeszcze mam dylemat "pracowy"
      Uff...
    • asiulka1976 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 18:10
      Moja ciaza zakonczyla sie w 11tyg jej trwania rok temu, na poczatku maialm
      zakaz przez 3 miesiace (jak dlugo one trwaly) bardzo szybko chcialam zajsc w
      ciaze, tylko o niej myslalam a teraz jest strach, najpierw dlaczego juz minal
      rok a ja jeszcze w ciazy nie jestem a dwa strach co to bedzie ile tych postow
      ostatnio smutnych i strach, boje sie zrobic testu ale nie ze bedzie jedna
      krecha a dwie!! Ale wiem ze jak juz beda dwie to bede musiala być silna nie dla
      siebie dla niego lub jej surprised))
      • bach28 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 19:27
        Ja mam za sobą dwie ciąże jedna szczęsliwa mój synek ma 3 latka i druga
        nieszczęsliwa zakończona zabiegiem w grudniu (ciąża martwa 8tydz.) Od tego
        momentu minęło 4 cykle (uwierzcie że nawet nie wiedziałam kiedy), w tym
        miesiącu zaczęliśmy starania i ... wczoraj minął termin mojej mieś. a tu cisza.
        Zrobiłam dziś test ciążowy i wyszła niestety jedna kreska. Mam nadzieję że jest
        po prostu jeszcze za wczesnie jak sądzicie?
      • izutek Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 27.04.05, 19:27
        ja tez juz 2 tyg po stracie myslalam, ze juz - juz chce sie starc i walczyc!
        chcialam jak najszybciej.. teraz sie staramy (jestem 4dpo) i ja sie boje
        rozczarowania.. nie tego, ze beda II, ale tego, ze bedzie tylko jedna krecha sad
        strasznie mi ciezko.. bo kolejne rozczarowanie teraz, to nie najlepszy moment..
        • ivonne76 Re: Do Bach28 i reszty dziewczyn 27.04.05, 20:22
          Witam
          Ja też mam podobna sytuację do Twojej. W grudniu 2004 roku straciłam synka w 21
          TC, to juz był półmetek ciązy a tu taka tragedia. Rodziałm synka 14,5 godziny.
          Nosiłam go 10 dni martwego w sobie nie mając żadnych ale to żadnych objawów. I
          gdyby nie zwykła co miesięczna wizyta u lekarza pewnie bym dalej nie wiedziała,
          ze mam w sobie martwe dziecko. Wyszłam ze szpitala w wigilię, więc nie musze
          wam pisac jakie miałam święta. Moje pierwsze starania były teraz w kwietniu -
          dostalismy po wszystkich badaniach zielone światło. Ale niestety sie nie
          powiodły - dzis dostałam @. Ale juz myślę o majowych staraniach. No cóż,
          widocznie to jeszcze nie była odpowiednia pora. Obawy będę mieć zawsze i to nie
          do 3 miesiąca ale już do 5. Grunt to w miarę szybko dojść do siebie
          psychicznie. Tu na forum, można naprawdę szybko się dźwignąć. dziewczyny są
          cudowne.
          Pozdrawiam Was wszystkie starajace się - na nas też przyjdzie kolej. Nowy cykl
          = nowa szansa.
          • bach28 Re:ivonne 27.04.05, 21:04
            • bach28 Re:ivonne 27.04.05, 21:08
              podziwiam Cie tutaj na forum jest łatwiej,w normalnym światku mam wrażenie że
              ludzie nie rozumieją tak do końca tego co my odczuwamy.
              Ja mam dalej nadzieję że brak mieś oznacza ciąże odganiam wszystkie inne
              ewentualności
              Dobrej nocy
    • babula2004 Do Cleodark 28.04.05, 13:27
      Droga Cleodark
      rozumiem twoje lęki po poronieniiu a przed następną ciążą. Ja poroniłam 11 miesięcy temu, lekarze radzili czekać pół roku ze staraniami i rozumiem teraz już dlaczego. Mimo że nigdy nie pogodzę się z tym co się stało, to jednak jakoś doszłam do siebie. Staraliśmy się 5 miesięcy i teraz właśnie się udało. Jestem w ciąży ale to dopiero początek i nawet nie wiesz jak bardzo się boję, żęby sytuacja się nie powtórzyła. Muszę jednak panować nad tym lękiem, bo przecież psychika ma tu duże znaczenie. Na szcęście lekarka zrozumiała moje obawy i od razu dostałam zwolnienie, luteinę osłonowo mimo że na razei czuję sie b. dobrze i nic się dzieje. Mimo wszystko trzeba mieć nadzieję i wierzę, że pokonasz strach. Powodzenia.
      • agabilinska2 ja też chce już .... 28.04.05, 14:04
        ja straciłam Juleczke 20/IV i jest mi baaaardzo ciężko, ale pomimo wszystko nie
        poddaje się i o niczym tak bardzo nie marzę jak o tym aby zajść znowu w ciążę!
        musze odczekać az 3 misiące ... dlaczego tak dłuuuugo?
        wiem, ze to by mi od razu pomogło... moje maleństwo miało zaledwie 3 tygodnie,
        a ja zdążyłam je pokochać z całego serca.... w głowie mam 10 000 pytań:
        dlaczego ja? co takiego zrobilam, czy na to zasłużylam? nie widze w tym żadnego
        sensu... ale dosyć musze sie pozbierać i żyć na nowo inaczej , zmieniona i
        znowu starsza, ktos coś ukradł zabrał na zawsze i zabił kolejne dobro we mnie..
      • cleodark do Babuli 28.04.05, 21:14
        Dziękuję Cismile

        i wszystkim Wam, które się wpisałyscie
    • bluebebe Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 28.04.05, 20:01
      bardzo balam sie drugiej ciazy. Wiec jak test wyszedl pozytywny to sie nic nie
      ucieszylam tylko postanowilam zapomniec i poczekac do 6 tyg, czyli do tego
      terminu, kiedy stracilam pierwsza ciaze. Jak minal ten dzien to pomyslalam, ze
      teraz juz bedzie dobrze. To oczywiscie bylo irracjonalne, ale martwieniem sie
      nic nie wskóram. I tak co ma byc to bedzie. Poza tym strach towarzyszy nam w
      zyciu i jest czyms zupelnie normalnym. Mozna po poronieniu zupelnie zdrowo
      podejsc do drugiej ciazy (jak jasmile) albo fiksowac bez powodu o zdrowie i zycie
      dziecka nie majac wczesniejszych zlych doswiadczen. O ile te obawy nie
      zatruwaja nam zycia to sa ok i mamy do nich prawo.
      • slonko81 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 28.04.05, 20:57
        Ja też chciałabym już starać się o maluszka.Urodziłam jak Ivonne w 21
        tygodniu,tylko,że ja miesiąc temu.Mam w sobie dużo siły i optymizmu i wierzę,że
        musi się udać.Planuję starania na sierpień.Czas pokaże,że będzie.Tylko nie
        myślcie,że nie mam dołów.Mam.Czasami straszne,ale będzie dobrze.Musi.
        • pszczolaasia Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 28.04.05, 22:05
          witam miłe koleżankismile
          ja poroniłam ciąże w około 6tc w lutym 2005. obyło się bez zabiegu, lekarz
          kazał miesiąc odpocząć i robic badania. okazało się, że jestem zdrowa.
          dostaliśmy zielone światło... do działań przystąpilismy z entuzjamem i
          szałem... chciałam byc już, teraz... znowu w ciąży....czuć się
          cudownie...pieknie...boskosmile) po intensywnych staraniach nagle przyszedł
          lęk...zaczęłam się bać...zaczęły boleć mnie piersi tak jak wtedy, to był jakiś
          tydzień po owu...jakoś tak wiedziałam i nie wiedziałam... ale
          wiedziałam....wiecie o co chodzi....w każdym razie bałam się przeraźliwie
          wyniku pozytywnego.. bałam się, że znów się będę bać, że znowu się źle skończy,
          że na pewno będę się bać....
          no i przyszedł ten dzień, zrobiłam test... wyszedł pozytywny.... lęk pzostał do
          tego dnia w ktorym poprzednio poroniłam... teraz jakoś tak wiem, że będzie
          dobrze... lekarz dał mi l4 i duphaston, czuję się baaaaardzo dobrze,
          fizycznie...psychicznie muszę się czuć dobrze dla mojej "kropki" smile))) i będę
          się czućsmile))) pozdrawiam serdeczniesmile))
    • lidek0 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 29.04.05, 07:32
      Będziesz spokojniej podchodzić do kolejnych starań jeżlei zrobisz badania i być
      może znajdziesz przyczynę.
      • annam21 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 29.04.05, 10:16
        przyczyna,to jest wlasnie ten problem. Zadko sie ja poznaje, ja pierwsza ciaze
        poronilam w zeszlym raoku we wrzesniu,gdy zaszlam w druga jak wy myslalam ze
        jak minaly 6 tygodni i ciaza rosnie,to jest inna od tamtej poronionej,ale tez
        sie balam,i poronilam w 9ß10 tygodniu.Nie wiem czy ktos z was uwierzy w to co
        na pisze ,ale obojetnie: swoja druga ciaze,trzymalam przy zyciu do 10 tygodnia
        sila woli,(jak psychiczna,codziennie modlilam sie,biegalam do kosciola i
        godzinami mowilam do fasolki zeby rosla,ze ja juz kochamy itp. i nagle stal sie
        coz(ciaze wczesniej nie dobrze sie rozwijala),wszystko idealnie sie naa
        prostowalo lekarz pozwolil mi wrocic do niemiec(to bylo w polsce,ja mieszkam w
        niemczech) dojechalam minelo kilka dni ciaza obumaral-bez objawowo,byl to 20
        luty.dzis za miesiac zaczynam sie starac,i wieie nie wiem co mi jest ale
        wlasnie to uczucie ,ze chcem juz probowac,zadko mysle o tamtych nie
        powodzeniach,i czuje ze bedzie dobrze,ale to takie glupie ucucie-glupie-ale
        ogrimne,i sadze ze dobre. Moja rada,to nie myslec ,nie rozstrzacac,skupiac sie
        na tym i teraz i na przyszlosci!!!! Napewno znacie taka rymowanke dziecieca "co
        bbylo ,a nie jest ,nie pisze sie w rejestr"hihi.noski do gory!!!
        • lidek0 Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 02.05.05, 07:23
          żadko poznaje się ją bo lekarze jej wcale nie szukają. Czy u Ciebie po
          pierwszym niepowodzeniu lekarze zlecili badania, żeby ją znależć
          np.tokspolazmoza, cytomegalia, chlamydia czy hormony?
          • lorunia Re: Do dziewczyn po poronieniu, starających się 10.05.05, 16:22
            czemu nic nie piszecie? Ja myślałam, że tu pisałam ale nie to teraz to robię.
            Już sama nie wiem czy się starać o dzidziusia, teraz czy zaczekać. Teraz
            podchodzę do tego, że jak Bóg da to tak będzie.
            • cleodark Już się poprawiam:) 10.05.05, 17:08
              Lorunia,
              Byłam u gina , zrobił USG i okazało się, że endo kiepskie, brak owu, pęcherzyka
              więc ten miesiąc to klapa, może następny
              Nie daj sięsmile
              • annam21 nie szukaja 11.05.05, 15:05
                wlasnie lekarze nie szukaja-niestety,po piewrszym poronieniu nie dostalam
                skierowania na rzado badani-na nic.po drugim te podstawowe,toxo,wymazy,hormony,
                wymosilam imunologie, skierownie na genetyke,a nasionka zrobie prywatnie,bo to
                podobno kwestia 100 zl. To jest okropne ze str.lekarzy.Prosilam lekarza o
                genetyke,a on mi powiedzial, te to badanie to poczwartym poronieniu, ja bylam
                wtedy z mama tak sie wkuzyla,ze powiedziala,zeby sobie wsadzil mmalego w drzwi
                i przytrzasnal,a potem zastanowil sie czy chce tak jeszcze cztery razy,czy
                wolal by temu zapobiec,i odrazu dostalam skierowanie.hihi! ale i tak o wielu
                badaniach dowiedzialam sie z forum, o badaniu nasienia np.
                • sabi35 Re: nie szukaja 11.05.05, 15:44
                  A co ci pomoże badanie genetyczne? Przecież tego i tak się nie da wyleczyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka