Otóż czytam bardzo duzo postów w stylu: wyluzowałam i udało się, odpuściłam i
są II, wyszło mi jak przestałam się nakręcać...No same przyznacie, ze dużo
tego.
I to mnie martwi bo ja od roku nie potrafię wyluzować, i wiem ,że za bardzo
się na tym "problemie " koncentruję

(((((
Czy dopiero jak człowiek odpuści to się udaje. Oby nie , bo jak to tak to
marne mam szanse...
Pocieszci emnie proszę- czy jakiejś "panikujacej" się udało??
Czy trzeba już zrezygnować i poddac się żeby wreszci esamo wyszło??
JAk to było z WAMI??