paulina.caruso 15.01.06, 23:53 dziewczyny prosze o rade....poronilam w lutym 2005 roku wiec rok temu,obecnie staram sie...ale nici z tego...macie jakis sposob ? buzka Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
izak28 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 08:16 No niestety, sposobu nie mam... ( Ja poroniłam 3 miesiące temu i też nic na razie. Nie wiem dlaczego, bo wtedy udało się w pierwszym cyklu. Odpowiedz Link
juwil1 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 09:30 mam nadzieje że niedługo do Was dołącze ja poroniłam 19.XI.2005 teraz jeszcze robie badania i mysle że jeżeli bedzie wszystko ok. to dołącze za miesiąc... Już sie nie moge doczekać. trzymam za Was kciuki i pozdr justyna Odpowiedz Link
balbusiaba Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 09:36 Ja poroniłam 17 listopada 2005 roku. Postanowiłam odczekać 3 cykle do kolejnej próby, chociaż dostałam już zielone światełko. Z tych 3, jeden mam już za sobą, czyli przede mną jeszcze tylko dwa Jak dobrze pójdzie to jeszcze tylko 56 dni i rozpocznę cykl starań Życzę szczęśliwych zafasolkowań Aga Odpowiedz Link
juwil1 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 09:42 Balbusiu co tam u ciebie słychać ja czekam ... i czekam najgorsze jest to że wszystkie znajome i koleżanki są w ciązy a ja mam tylko nadzieje że niedługo też bede!! Jak przygotowania?? My nadal sie badamy i czekamy na wyniki Pozdr Justyna Odpowiedz Link
balbusiaba Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 09:52 Justynko, u mnie druga @ po zabiegu. Strasznie bolesna i mam jej już dość. Ale w sumie to znaczy, że czekamy już tylko 2 cykle. Pocieszam się, że to już Koleżanki i znajome w ciąży już sobie "oswoiłam", chociaż był taki czas kiedy ryczałam jak bóbr na wieści o ciążach znajomych. Tak musiało być. Zobaczysz następna ciąża będzie szczęśliwa. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link
princessa1 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 09:57 Witam Was, ja jestem po ciąży biochemicznej (po 6 miesiącach starań). W tym cyklu robię badania, żeby wyjaśnić kilka rzeczy. Jak wyniki będą ok to może w następnym starania. Odpowiedz Link
juwil1 do balbusi 16.01.06, 10:06 Aguś ja tez sie boje tej drugiej @ bo bedzie jutro albo pojutrze( jeżeli planowo nadejdzie) a zaczyna mnie już wszystko pobolewac i te uczucie że sie zbliża , mam nadzieje że nie bedzie az taka bolesna ((. Ja myślałam że tez już sie uodporniłam na "zaciążone" ale wczoraj mnie rozłożyło... poryczałam sie i jest mi już lepiej... Pozdrawim Justyna Odpowiedz Link
balbusiaba Re: do balbusi 16.01.06, 10:12 Wiesz to może zbliżająca się @ Cię rozłozyła. Ja też sobie popłakałam przed @ ... Ale szybko się pozbierałam i tak sobie myślę, że lepiej popłakać niż dusić w sobie na siłę. Trzymam kciuki, żeby @ nie była zbyt bolesna, chociaż aura niesprzyjająca. Kiedyś słyszałam, że w zimnym klimacie ciężej się znosi @ a w ciepłym łatwiutko. Dzisiaj się zgadzam z tą teorią. Zimno strasznie i boleśnie... A latem tak nigdy nie boli. Justynko weź No-Spę przed @ - powinna osłbić bóle. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link
juwil1 Re: do balbusi 16.01.06, 10:53 Balbusiu, masz racje!!! wezme nospe i pomoże !!! A PRZYGOTOWUJESZ SIE JAKOŚ "SPECJALNIE" CZYLI OPÓCZ FOLIKA bierzesz cosik?? Ja podjadam Wapń+Magnez+Cynk i Ascofer ( bo mam mało żelaza). Pozdr Justyna Odpowiedz Link
balbusiaba Re: do balbusi 16.01.06, 11:01 Justynko, co do przygotowań, to oczywiście folik a oprócz tego łykam magne B6 i echinacea dla ochrony przed infekacjami Poza tym postanowiłam zadbać o kondycję i co drugi dzień chodzę na siłownie i muszę przyznać, że czuję się z tym bardzo dobrze Teraz przez ten bolący @ robię sobie 4ty dzień przerwę, ale mam nadzieję, że jutro już nie będzie bolało Co do innych witaminek, to staram się je zjadać Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link
kraplakowa Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 10:39 Iza, jestem dokładnie w takiej samej sytuacji - poroniłam 3 miesiace temu, nie znaleziono przyczyny (bo też i niespecjalnie jej szukano), wtedy udało mi się zajść w ciążę za pierwszym podejściem. Marzyłam, że teraz będzie tak samo, ale chyba nie będzie. Termin @ na jutro i prawie napewno przyjdzie bo już tak mnie "małpowo" brzuch pobolewa. Ech... Odpowiedz Link
magdak1977 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 10:43 Kraplakowa, a jak z tym winkiem, ja troche wczoraj wypilam i przynajmniej wiem, od czego zle sie czuje Odpowiedz Link
izak28 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 11:01 Ech, szkoda gadać... Moja druga @ po poronieniu była bardzo bolesna i długa- gorsza niż ta zaraz po. Trzecia mi się spóźniała, a nadzieja moja rosła, bo nic mnie nie bolał brzuch, miałam mdłości i zawroty głowy...i nic. Po poronieniu byłam twarda w postanowieniach, że nie liczymy dni, nie wariujemy, ale powoli mam dość. Rozklejam się co kilka dni, zaczynam łapać jakiegoś doła chyba A czas leci... Odpowiedz Link
juwil1 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 11:37 Izak28 musimy być TWARDE!!!!!! bo inaczej sie załamiemy i konies stres zwycięży a wtedy to już źle ,a tak glowa do gory, co ma być to będzie!!!! Tam gdzieś juz jest to zapisane co bedzie wiec my tego nie zmienimy, musimy sie pozbierać i żyć dla siebie i naszych dzieci !!! ja wiem łatwo sie pisze ale ja też to przeżywam i sie rozklejam ale to normalne dopóki nie bedziemy tulić Maluszka w ramionach.. Ja sie bede starć od marca pozdr justyna Odpowiedz Link
kraplakowa Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 12:04 Darowałam sobie winko. Za to wypaliłam w ciągu wieczoru pół paczki papierosów. Świetnie po prostu. A dzisiaj przyszła @, więc chyba się upiję z tej "okazji". Albo zrobię mężowi "awanturę zastępczą" - mam same świetne pomysły na wieczór... Odpowiedz Link
magdak1977 Re: do kraplakowa 16.01.06, 12:10 Ja tez wczoraj zrobilam troche rabanu, troche sie pouzalalam i jakos poszlo. Papierosy dopiero sobie dzis kupie, wiec tez mnie czekaja. najgorsze jest to, ze zalamujemy sie po pierwszej probie, a tak nie mozna. W koncu ani Ty, ani ja ie wiemy, jak nam pojdzie dalej, moze szybko i latwo. Trzeba w to wierzyc i podtrzymywac sie na duchu pozdr magda Odpowiedz Link
kraplakowa Re: do magdak 16.01.06, 12:16 Magda (swoją drogą - jesteśmy imienniczkami); A jak Twój małżon reaguje na nieudane próby? Bo ja mojemu nie umiem powiedzieć jakie to dla mnie trudne. Taki twardziel niby jestem. Dobrze, że chociaż tu mogę się wyżalić bo tak to bym zwariowała od tego "twardzielstwa". Dobra, znikam na chwilę, w sumie to w pracy jestem ))))) Buziaki Odpowiedz Link
magdak1977 Re: do magdak 16.01.06, 12:25 Pracuj pracuj, a garb Ci sam wyrosnie Moj wierzy duzo bardziej niz ja, ze bedzie dobrze i mowi mi, ze jestem histeryczka, walczyc nie umiem itp. Bardzo to mi tym nie pomaga, bo wolalabym, zeby mi powiedzial, ze mi wspolczuje i pociesza, a nie, ze bedzie dobrze. ja taka tawrda nie jestem i rycze jak bobr, jak mnie cos zdoluje. Piotem mi lepiej i tak w kolko. Mysle, ze faceci ogolnie nie rozumieja, ze ciaza dla kobiety to nie tylko chce posiadania dziecka, ale tez chec bycia w ciazy i udowodnienia, ze mozna w niej byc i donosic. Oni realizuja sie w pracy i tyle. Moj tez nie wie, ile mnie kosztuje to "straranie sie" o dziecko. On mysli, ze to tylko fajny sex bez gumek... A ja podchodze inaczej i sexu to chyba w tym najmniej. Ale co zrobic? caluski magda Odpowiedz Link
izak28 Re: do magdak 16.01.06, 12:27 Chyba mężowie do tego inaczej podchodzą, albo tylko udają na zewnątrz. Ja w chwilach słabości użalam się swojemu, ale on ciągle powtarza, że histeryzuję, że mamy czas, że się wkrótce uda... A ja mam czarne wizje Odpowiedz Link
kraplakowa Re: do magdak 16.01.06, 13:41 U mnie tak samo - małżon mówi, żeby się nie marwić bo napewno się uda, prędzej czy później. Ciekawe skąd on ma tę pewność? Jasnowidz? Tak, oni na pewno traktują to inaczej, mniej emocjonalnie niż my. I wydaje mi sie, że mó mąż wychodzi z logicznego ponieką, ale wcale nie oczywistego założenia, że skoro inni mają dzieci to my też je mieć będziemy. W rzadkich chwilach, kiedy przyznaję mu się do swoich dołów, pociesza mnie przykładem swojej bratowej - pierwsze dziecko poroniła, a teraz mają zdrowego i synka. Dla niego jest oczywiste, że u nas też tak będzie. Proste. Tylko, że nie dla mnie... Odpowiedz Link
magdak1977 Re: do magdak 16.01.06, 13:52 Kraplakowa Ja tez mam mezusia logicznego az do bolu i skoro nie mamy powodow, zeby przypuszczac, ze sie nie uda (szybko i sprawnie), to przypuiszczamy, ze pojdzie gladko. Ale mysle, ze dla niego nawet wyniki badan nie bylyby dowodem. Teraz na przyklad, zalozyl sobie, ze jestem w ciazy, bo jestem drazliwa i placzliwa, i jem bialy ser, i nawet test go nie przekonal.A to, ze placzliwa jestem, bo wszystko to za bardzo przezywam, jakos do niego nie przemawia. kazal mi isc na badanie krwi i tyle. i ciagle, czym Ty sie przejmujesz, bedzie dobrze. a jak mu mowie, ze sie boje , ze moje zaburzenia wrocily ( sprzed pir\erwszej ciazy) i ze nie mam juz sily tyle sie leczyc, czekac i leczyc, czekac i leczyc..., to mowi, ze bedzie dobrze. czasem to mysle, ze moze sprobuje zalozyc, ze bedzie dobrze tak jak on, bo on bezstersowy jest ( ja nadrabiam za nas dwoje) i zdrowo zyje. I rzeczywiscie mam czasem wrazene, ze my w innych swiatach zyjemy. Ale moze to dlatego, ze dla niego dziecko jest jednym z celow, a dla mnie aktualnie jedynym celem. No i nasz zegar, nie cofa sie wcale i mam tego wielkie poczucie. pozdr magda Odpowiedz Link
izak28 Re: do magdak 16.01.06, 14:05 Ech, mnie podobnie ten tykający zegar doprowadza do szału... Choć przecież nie jest jeszcze tak źle Ale widzę, że nasi faceci są podobni... Odpowiedz Link
marica79 Ja też poroniłam w lutym... 16.01.06, 14:14 A teraz jestem w 7 tc. Udało mi się zaciążyć w pierwszym miesiącu po obniżeniu prolaktyny Bromkiem. Podstawowy poziom prolaktyny miałam dobry, dopiero nowa lekarka wpadła na pomysł zbadania jej po obciążeniu wyszła 21 razy ponad normę!!! Pewnie w życiu nie udałoby mi się zaciążyć. Ta prolaktyna była skutkiem poronienia (wcześniej była w porządku). Warto ją zbadać i nie marnować czasu!!! Za 2 tyg. Mam pierwsze USG. Boję się czy wszystko będzie dobrze...ale musi być, wierzę w to! Trzymam kciuki. Odpowiedz Link
balbusiaba Re: Ja też poroniłam w lutym... 16.01.06, 14:17 Powodzenia!!! trzymam kciuki Odpowiedz Link
kraplakowa Re: do magdak 16.01.06, 15:19 Taaa, ja nie wiem co oni się tak na tę logikę uparli. Ale nawet gdyby iść tym tropem to ja z moim czarnowictwem prędzej obstawiałabym scenariusz "raz się nie udalo - nie uda się i drugi" niż "innym też się pierwszy raz nie udało, a drugi tak, to nam też". I nie wiem jak Tobie, ale mi to "nie martw, się bedzie dobrze" zazwyczaj nie pomaga, a w najlepszym przypadku na bardzo krótko. Bo jak tu się do cholery nie martwić, kiedy najważniejsza w życiu sprawa nie wychodzi? I nawet tysiąc pozytywnych przykładów innych dziewczyn nie przekona mnie, że u mnie bedzie tak samo bo wiem, że nie musi być. Może, ale nie musi. A zegar... też się go obawiam, ale z nieco innego powodu. Byłam późnym dzieckiem (pamiętam jak w podstawówce zazdrościłam koleżankom młodych mam), a potem, kiedy byłam jeszcze nastolatką, moja mama umarła. I wtedy obiecałam sobie, że będę mieć wcześnie dzieci żebym zdążyła je wychować. Może to bez sensu, bo przecież moja mama nie umarła "na starość", ale wbiłam sobie do głowy, że wczesne macieżyństwo daje szanse dłuższego bycia ze swoim dzieckiem. I wsystko nieźle szło... gdybym nie straciła mojego pierwszego dziecka urodziło by się w kwietniu, 26 lat na pierwsze dziecko to jeszcze całkiem ok. A teraz? Ile przyjdzie mi czekać? Odpowiedz Link
maja78r Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 18:04 Hej! Poroniłam 3 miesiące temu, a w tym cyklu starałam się po raz pierwszy. I wyobraźcie sobie, że od razu zaczęłam mieć różne objawy, które interpretowłam jako ciążowe. Teraz objawy minęły i choć ciągle mam troszkę nadziei, to już coraz mniej... Jak pomyślę, że tak będzie co miesiąc, to chyba zwariuję. Podobno trzeba się "wyluzoawć", ale ja na razie nie potrafię. Ludzie, któży chcą miec dzieci, nie mają, a ci którzy nie chcą, to od razu "wpadaja". To bardzo niesprawiedliwe! Odpowiedz Link
izak28 Re: po poronieniu...ktora probuje ? 16.01.06, 18:10 Hej, Kraplakowa, widzę, że z Tobą jeszcze gorzej niż ze mną!! Ale ciężko się pozbyć tych dołów- koleżanka w pracy w 5 miesiącu, a ja za tydzień zostanę mamą chrzestną nasłodszej na świecie 4,5 miesięcznej Hanusi- córeczki mojej kuzynki I jak tu zachować zdrowy rozsądek i nie wpadać w depresję ?!?! Buuu.. Odpowiedz Link