Gość: dawczyni
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.06.06, 14:06
witam...
znam z sieci pewną dziewczynę, która niestety nie może mieć dzieci... ja mam
córeczkę i wiem jakie to szczęście...
poprosiła mnie żebym była dawczynią komórek jajowych... a ja szczerze mówiąc
nie mam bladego pojęcia jak to przyjąć... właściwie chciałabym jej pomóc...
bardzo bym chciała... ale moja wiedza na ten temat jest znikoma...
ma się ze mną skontaktować pani z kliniki, która ją prowadzi...i umówić się
ze mną na wizytę.
napiszcie proszę z czym to się wiąże...? jakie jest ryzyko, czy w ogóle
jakieś jest...? jak wyglądają takie badania? czy są bolesne?
npisała mi, że czekają mnie 3-4 wizyty w klinice... i że ona, poprzez klinikę
zapłaci mi za komórki 5tyś zł. Rany... dlaczego to tyle kosztuje? Zastanawiam
dlaczego w Polsce tak ciężko znaleźć dawczynię (bo ona tak właśnie mi
napisała) skoro płacą za to tyle kasy... Gdzie jest haczyk?
Naprawdę chciałabym jej pomóc... nawet za darmo. Tylko nie wiem zupełnie jak
to będzie wyglądało... Proszę, podzielcie się ze mną swoją wiedzą na ten
temat...