Dodaj do ulubionych

pytanie o in vitro w Gamecie

21.10.06, 15:25
Dziewczyny, przede wszystkim z całego serca przepraszam, ze tyle teruję i tak
chaotycznie trochę, ale jestem po poważnej dłuuuuuuuugiej rozmowie z mężem i
zdecydowaliśmy jeszcze tylko raz spróbować iui, a jeśli nie wyjdzie, to
zacząć myśleć o skombinowaniu pieniążków na in vitro. Dlatego też mam kilka
pytań. In vitro to dla mnie czarna magia, wiem tylko tyle co przeczytam
tutaj. Chcielibyśmy zrobić ten zabieg w Gamecie.
1. Czy ktoś może mi powiedzieć, ile wynosi orientacyjny koszt takiego
zapłodnienia razem z lekami? (czy jest mozliwość płacenia w ratach)
2. Czy skuteczność in vitro jest większa niż przy iui?
3.ile czasu trwa przygotowanie do zabiegu (badania, leki)?
4. Czy każdy transfer mroziaczków jest płatny i ile?
5. Ostatnie pytanie najbardziej niepokoi mojego męża, co robią z zarodkami,
których nie podają kobiecie? (kiedy np. już in vitro sie uda, to co robi sie
z pozostałymi zarodkami?)
Barzo, bardzo prosze o pomoc.Agnieszka.
Obserwuj wątek
    • tekla12 Re: pytanie o in vitro w Gamecie 21.10.06, 15:51
      Tu masz stronę gamety, znajdziesz większość odpowiedzi na pytania:
      www.ivf.pl/php/main.php
      • szklanapulapka2 Re: pytanie o in vitro w Gamecie 21.10.06, 16:15
        Dzięki tekla. Czyli z tego co wyliczyłam, to ok. 7 tyś. in vitro by wychodziło?
        Czy moze coś ominęłam? Koszt zapłodnienia jest możliwy do uiszczenia w dwóch
        ratach (łącznie 6.300) i potem transfer 800zł.No nie wiem, czy dobrze
        wyliczyłam, bo ja raczej matematycznymi zdolnosciami nie grzeszę.
        • agnieszka.krak Re: pytanie o in vitro w Gamecie 21.10.06, 16:36
          maliniak, a stymulacja tzn leki do niej??? nie policzylas to koszt ok 2000-
          6000, w zaleznosci co lekarz przepisze i jak pozniej sie stymulujesz + koszta
          badan 300-500. Ja u dr JJ bede miala taniej w krakowie icsi 3800 ( to za
          calosc) + ew za mrozenie cos kolo 500, a do stymulacji dostane merional i
          femare to powinnam sie zmiescic gora w 1000, ale ja ladnie sie stymuluje. W
          6000 sie zmieszcze napeweno z badniami i kontrolnymi usg.
          • agnieszka.krak Re: pytanie o in vitro w Gamecie 21.10.06, 16:38
            a sorry doczytalam, ze dostajesz w tym leki, wiec nie jest tragicznie
            • szklanapulapka2 Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 11:09
              Dziewczyny, moze ktoś mi napisze coś jeszcze tak z własnego doświadczenia.
              Poczytałam trochę na tej stronie gamety, ale to wszystko teoria. Chciałąbym
              wiedzieć jak to jest w praktyce, czy każdy transfer jest płatny (i ile), czy
              punkcja jest bolesna, czy przed in vitro należy mieć zrobioną laparoskopię
              (różne opinie czytałam), no i jaki jest koszt tak w sumie wszystkiego.
              Wyczytałam, ze w Gamecie to wychodzi ok. 7.300, ale czy tak jest naprawdę...
              Ile wziąć pożyczki na ten cel (bo bez pożyczki sie nie obejdzie). Jesteśmy
              zdecydowani na tę metodę, bo mamy dość zabawy w inseminacje, nie mam do tego
              ani sły, ani już chyba ochoty. Na pierwsze dziecko czekaliśmy 6 lat 9i niby
              wszystko było super - diagnoza potwierdzona w Gamecie, a jesdnak nie udawało
              się - ot, taki kaprys losu). Na drugie czekamy dwa i pół roku i też guzik (u
              mnie teraz w wynuiku hsg stwierdzono niedrożny jajowód prawy bez możliwości
              udrożnienia, bo niedrożny w ścianie macicy), u męża wszystko ok. A że mamy już
              32/34 lata nie chcemy dalej "ryzykować" i inwestować w "zabawę". Prosze
              świećcie mnie troszeczkę. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Agnieszka.
              • mila_do_nieba Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 12:06
                Z tego co się orientuje to wszystko zależy od kliniki co i w jaki sposób jest
                płatne. Niektóre kliniki podają koszt zabiegu z lekami, ale wydaje mi sie że
                jest to raczej mało realne, gdyż to ile leków zużyjesz zależy od protokołu
                którym będziesz szła a potem od ilości zastrzyków do stymulacji.
                Moja znajoma w Gamecie za każdy transfer mrozaków musiała płacić dodatkowo chyba
                1000zł, do tego trzeba doliczyć leki do stymulacji, więc wychodzi to sporo.
                Trzeba również mieć na uwadze jak dana klinika postępuje z mrozeniem. Dla mnie
                akurat to co robią w Gamecie to zdzieranie kasy, gdyż tam mrozi sie wszystko w 3
                dobie, czyli w dniu transferu. Największe szanse mają jednak do mrozenia i potem
                do rozmrożenia blastocysty, które taki stopień rozwoju osiągają w 5 dobie.
                Większość ze świeżych zarodków nie dożywa do tej 5 doby i już wtedy byłoby
                wiadomo, że nie ma co się łudzić. Tak robią w mojej klinice w Krakowie, wiem,
                że również w Białymstoku. W Łodzi za mrozenie płaci sie jednorazowo bez względu
                czy jest 1 zarodek czy jest ich 11, kase zbija sie potem na transferach, bo
                każdy ok. 1000zl a transfer rozmrożonego zarodka w stadium 4 koórkowca daje
                mniejsze szanse powodzenia niż blastocysty. To tak na marginesie.
                Znajoma, o które wyzej wspominałam wydała na I podejście, bez transferu mrozaków
                ok 10tys. w Gamecie. Ja wydałam ok 5,5 tys.zl.dla porównania. Szczerze mówiąc
                jeżeli macie wydać 10tys. zł na in vitro to już lepiej udać sie do Warszawy, do
                Invimedu albo Novum. WIele złego wyczytałam o Gamecie i wielkim prof. Radwanie
                na Bocianie dlatego nie polecam.
                Zwróc też uwage na fakt, że obecnie przy in vitro prawie zawsze klinika naciska
                by zrobic ICSI, mimo iż plemniki sa ok i to bardzo słuszne podejscie, bo
                zwiększa szanse powodzenia zabiegu. Nie które kliniki każa jednak dopłacac za
                mikromanipulacje, inne mają to w cenie podstawowej za ivf (tak robią w mojej
                klinice). Dobrze jest też zorientować sie jak wygląda płacenie, gdy np nie uda
                sie stymulacja i nie dochodzi do punkcji, albo dochodzi do punkcji a nie ma
                komórek jajowych.
                Samej punkcji nie musisz sie bać, jest wykonywana w płytkiej narkozie, a zabieg
                trwa góra 15 minut. Po zabiegu nic nie czujesz, możesz być osłabiona narkozą,
                ale szybko dochodzi sie do siebie. U mnie w klinice mogłam zostać po punkcji tak
                długo jak tego potrzebowałam, mąż po zabiegu był cały czas przy mnie. Potem
                wracacie do domu i czekacie na informacje o komórkach, zapłodnieniu i ich
                podziale. W 3 albo 5 dobie robiony jest transfer, powinien być zawsze pod
                kontrolą USG. Jest niebolesny, wykonywany jak badanie ginekologiczne, jezeli
                chodzi o odczucia. Warto zwrócić uwage czy lekarz który będize przeprowadzac
                transfer zrobił transfer próbny, czy droga do macicy jest ok, (nie a żadnych
                krypt w szyice itp); lekarz robi to często w trakcie punkcji albo na osobnej
                wizycie. Warto to zrobić, bo jest ważne by transfer odbył sie szybko i sprawnie
                i nic go nie przedłużało.
                Nie wiem co jeszcze chciałabyś wiedziec, służe pomocąsmile
                Moje pierwsze ICSI sie udało!!! Mam jednego mrozaczka wstadium blastocysty.
                Każdy mrozak jest przechowywany w klinice, za kazdy rok przechowywania
                oczywiscie sie płaci, wysokość opłaty zalezy od kliniki.



                szklanapulapka2 napisała:

                > Dziewczyny, moze ktoś mi napisze coś jeszcze tak z własnego doświadczenia.
                > Poczytałam trochę na tej stronie gamety, ale to wszystko teoria. Chciałąbym
                > wiedzieć jak to jest w praktyce, czy każdy transfer jest płatny (i ile), czy
                > punkcja jest bolesna, czy przed in vitro należy mieć zrobioną laparoskopię
                > (różne opinie czytałam), no i jaki jest koszt tak w sumie wszystkiego.
                > Wyczytałam, ze w Gamecie to wychodzi ok. 7.300, ale czy tak jest naprawdę...
                > Ile wziąć pożyczki na ten cel (bo bez pożyczki sie nie obejdzie). Jesteśmy
                > zdecydowani na tę metodę, bo mamy dość zabawy w inseminacje, nie mam do tego
                > ani sły, ani już chyba ochoty. Na pierwsze dziecko czekaliśmy 6 lat 9i niby
                > wszystko było super - diagnoza potwierdzona w Gamecie, a jesdnak nie udawało
                > się - ot, taki kaprys losu). Na drugie czekamy dwa i pół roku i też guzik (u
                > mnie teraz w wynuiku hsg stwierdzono niedrożny jajowód prawy bez możliwości
                > udrożnienia, bo niedrożny w ścianie macicy), u męża wszystko ok. A że mamy już
                > 32/34 lata nie chcemy dalej "ryzykować" i inwestować w "zabawę". Prosze
                > świećcie mnie troszeczkę. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Agnieszka.
                • mila_do_nieba Acha 22.10.06, 12:17
                  musisz wiedzieć, że stymulacja do in vitro obciążona jest ryzykiem wystąpienia
                  zespołu hiperstymulacji jajników. Dlatego trzeba bardzo zwrócić uwagę na
                  postępowanie lekarza w trakcie stymulacji; USG powinnaś mieć co drugi dzień co
                  najmniej od 5 dc w którym bierzesz zastrzyki (przy krótkim protokole) oraz
                  bezwględnie oznaczanie i kontrole jak przyrasta estradiol. Niestety wielu
                  lekarzy ma gdzieś ryzyko wystąpienia tego zespołu, często nawet nie wspomina o
                  tym pacjentkom a to bardzo nie fair. Ważne jest by lekarz potrafił wyważyć
                  zdrowie/życie pacjentki kontra powodzenie zabiegu. W trakcie stymulacji powinno
                  sie byc na diecie wysokobiałkowej i pić min 4 l wody dziennie. Przy ryzyku hiper
                  największym zagrożeniem jest paradoksalnie sama ciąża o ile do niej dojdzie,
                  gdyż dodatkowo napędza ten zespół.
                • szklanapulapka2 Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 12:24
                  Strasznie mocno dziękuję Ci za wyczerpujące informacje. Wiesz, ja z Gametą
                  miałam już do czynienia, z panem prof. Radwanem też. Dlatego w którymś z
                  wątków, w którym pytałam o polecenie dobrego lekarza od razu zaznaczałam, ze
                  oprócz Radwana i Gamety. Pomyślałam o Gamecie, że może ma lepsze wyniki przy in
                  vitro niż przy iui (tam 4 robione przez prof. nie powiodły się). Upeqwniłąś
                  mnie tylko w przekonaniu, że jest dokłądnie tak, jak mówiło mi przeczucie
                  (odnoście Gamety). Ciekawe ile kosztuje ten zabieg w Warszawie i która klinika
                  lepsza, Invimed, czy Novum... Do Warszawy mam ponad 100km., ale jeśli to
                  zwiększa szanse na udane in vitro to rzeczywioście warto. Myślałam jeszcze o
                  Salve (do Łodzi mam znacznie bliżej), ale nie wiem czy tam również nie stosują
                  zasady zdzierania kasy. Uff, cięzka decyzja przede mną... Pewnie przed
                  wakacjami nie damy rady podejść do zabiegu, bo nie zbierzemy kasy, ani nie
                  będziemy w stanie wziąć pożyczki (spłacamy już dwie). No ale moze w wakacje. W
                  każdym razie chyba zdecydować sie wypadałoby wcześniej, żeby wiedzieć na czym
                  się stoi. Jeśli chodzi o moje pytania to jeszcze jedno mam trylko, co to są te
                  protokoły, na czym polegają?
                  • mila_do_nieba Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 12:34
                    100km to nie jest aż tak tragicznie smile Dziewczyny ponują czasem 600km!
                    A jak daleko masz do Krakowa? Tutaj z czystą odpowidzialnością mogę ci polecić
                    mojego lekarza i klinike. Tu na pewno nikt z ciebie nie zedrze kasy, wręcz
                    przeciwnie. Ale to juz sami musicie przekalkulować.
                    Co do Warszawy; ja sama długo miotałam się z decyzją czy do Warszawy sie nie
                    udać ale stanęło na Krakowie i nawet gdyby sie nie udało, uważam, że to była
                    najlepsza decyzja. Niestety z tego co zdążyłam przeczytać Novum traktuje juz
                    pacjentki taśmowo, mają wyniki i statystki, wiec nie przykładaja sie aż tak
                    bardzo jak kiedyś. Wiele spraw przeoczają np u znajomych podejrzenie było o
                    endometrioze i zamist zasugerować wcześniej by zaleczyć endo, od razu zlecili im
                    podejście do programu. Oczywiście nie udało sie. Dużo pozytywnych opiniii
                    czytałam o Invimedzie, często opinie par, które leczyły sie wcześniej w Novum i
                    mają porównanie. Ja bym sie bardziej skłaniała ku Invimedowi. Koszty są podobne
                    w obu klinikach. Ja cie zapraszam mimo odległości do dr Janeczko do Krakowa smile)
                    • szklanapulapka2 Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 12:42
                      Kochana mojasmile))) kiedyś jeździłam do Krakowa do psychologa - hipnotyzera,
                      który próbował mnie pogodzić z faktem, ze nie mogę mieć dzeci. Nie udało jej
                      się hihi, i dobrze, bo dzięki temu ze się nie udało, to już dziecko mam i
                      porusze niebo i ziemię by mieć drugie (albo dwoje naraz). Do Krakowa w sumie
                      mam ok. 3 godz. pociągiem, lub 2 godz. autobusem pośpiesznym, przeszłam to, nie
                      jest tragicznie. A w Krakowie ile kosztuje in vitro razem z lekami? Bo te 5,5
                      tyś. o których mówiłaś, to chyba sam zabieg, nie? No i z iloma przyjazdami sie
                      to wiąże? Czy same badania np. mozna zrobić tu gdzie mieszkam i je przywieźć na
                      I wizytę, czy robią to tam? Nie powiem, jest to dość ciekawa oferta. I tak
                      wezmę koło 10tyś. kredytu, więc chciałabym je zainwestować tam, gdzie można
                      najlepiej. No i co to są te protokoły, od czego zależą?
                      • mila_do_nieba Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 12:55
                        Więc wygląda to tak:
                        dr Janeczko honoruje jak najbardziej badania które masz zrobione. Można wstępnie
                        przed wizytą omówić pewne wasze pytania i wątpliwości telefonicznie lub napisac
                        maila do kliniki. Nie wiem jak cały monitoring przy stymulacji wyglada, ale być
                        moze doktor zgodziłby sie by tylko na ostatnie podglądania no i punkcji i
                        transfer przyjechać. Choc osobiście doradzam całe podglądanie zrobić u jednego
                        lekarza, bo w razie czego obesrwacja jest na tym samym USG, i czasem trzeba
                        zwiększyc dawkę leku i tutaj lepiej żeby jeden lekarz decydował.
                        Co to cen, to podałam ci pełną kwotę jaką zapłaciłam za wszysctko; ICSI, leki,
                        USG z estradiolem, i badanie typu HIV, cytomegalie, posiewy itp.
                        samo ICSI kosztuje 3 800zl w tym mieście sie punkcja, transfer, zapłodnienie i
                        hodowla komórek i zarodków.
                        USG 40zl estradiol 25 zl
                        leki: ja byłam na krótkim protokole jest on znacznie tańszy i krótszy, ale ja
                        sie super stymuluje, a to lekarz na podstwie schorzenia, wieków, profilu
                        hormonalnego podejmuje decyzje czy krótki czy długi protokół
                        zużyłam 10 gonali 75 = 1 zastzryk ok 100zl
                        cetrodite= 3 apułki razem 450zl
                        stymulacje końćzyłam ovitrelle ok 90zl, ale mozna stosować pregnyl, jśli nie ma
                        wskazań do ovitrelle.
                        Mrozenie 750zl
                        Każdy kolejny rok przechowywania 200zl
                        Za każdy tranfer płaci sie jak za wizyte, chociaż nie miałam już tej "przyjemności"
                        Masz tu link do kliniki oraz do watku na bocianie, gdzie są inne pacjentki
                        kliniki, mozesz zaznajomić sie z kliniką i dziewczynyami smile
                        www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=39725www.klinikaivf.pl

                        Ja baardzo polecam, szczerze powiem że tułałam sie po różnych lekarzach a
                        dopiero dr Janeczko przywrócił mi wiarę że sa jeszcze lekarze z powołania, dla
                        których ważny jest pacjent.
                        • mila_do_nieba Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 13:03
                          a źle mi sie wleiło:
                          www.klinikaivf.pl

                          A i co do leków do stymulacji. Dr stara sie dobrac tak wszystko żeby to
                          kosztowało pare jak najmniej mniej. Zamiast drogiego menopuru czy puergonu
                          zezwala na połowe tańszy czeski merional, podobnie z gonalem, można wymiennie
                          stosować z fostimonem, też sporo tańszym. Wtedy z receptą jedzie sie do apteki w
                          Czechach i wykupuje leki, wiem też że na wątku który ci wkleiłam jest
                          dziewczyna, która albo jeździ albo pośredniczy w tych zakupach w Czechach, więc
                          można sie jakoś umówić, żeby ktoś ci przywiózł. To ważne, bo leki do stymulacji
                          mogą być bardzo wysokie, więc naprawde na tym można zaoszczędzic. Niektóre
                          sprytne kliniki robią tak, że u nich musisz kupić leki i nie masz żadnego
                          wyboru. Zarabiają nie tylko na zabiegu ale jeszcze na lekach. Na prawde trzeba
                          mieć oczy do okoła głowy, żeby sie nie naciąc. Ja sie doktoryzowałam na ten
                          temat przez kilka miesięcy zanim podjęłam decyzje i komuś zaufałam. No ale warto
                          było.
                          • szklanapulapka2 Re: pytanie o in vitro w Gamecie 22.10.06, 13:21
                            Mila_do nieba, jesteś wspaniałą, dla mnie prawdziwą milą do nieba. 2 dni
                            szperałam, szukałam kliniki, ale widzę że już znalazłam. Jeśli zdecyduję się na
                            in vitro (bo być może 5 iui się uda), to na pewno będzie to Kraków i dr
                            Janeczko. Z całego serca dziękuję za pomoc w podjęciu decyzjismile)))))))))). Jak
                            będę bliżej realizacji tej decyzji, to jeszcze pewnie nasuną mi się jakieś
                            pytania, więc będę Cię trochę męczyć, dobrze? No wreszcie jakieś światełko w
                            tunelu się pojawiło. Jednak prawdą jest to, co ludzie mówią, że "Bóg kiedy
                            zamyka drzwi, to zawsze zostawia gdzieś otwarte okno". Dziękuję jeszcze raz
                            serdeczniesmile)) i gratuluję Ci ciążysmile)
                            • mila_do_nieba :-) 22.10.06, 13:27
                              Ciesze sie że mogłam pomóc smile Wiem co to znaczy mieć wątpliwości i tułac sie po
                              lekarzach. Jeżeli tylko będziesz chciała o coś zapytać, służe pomocą. Na forum
                              jestem z rózną częstotliwością, ale możesz wysłać maila na taki sam aders jak
                              mój nick tylko z rozszerzeniem @gazeta.pl Poniżej też moje gg.
                              I na przekór podjętych dezycji o ivf, życze ci udanej 5 IUI. Życie jest pełne
                              niespodzianek i w najmniej spodziewanym momencie potrafi nas zaskoczyć smile))
                              • tekla12 Re: :-) 23.10.06, 08:09
                                Oczywiste jest to, że podchodzenie do ivf w klinice, do której nie ma się
                                zaufania nie ma sensu.
                                Oczywiste jest to, że mamy pozytywne opinie o klinice, w której się udało i
                                entuzjastyczne o lekrzu, któy się do tego przyczynił.
                                Natomiast nie jest oczywiste to, że hodowla do stadium blastocysty jest normą i
                                światowym trendem. Jest opcją, z której w polskich warunkach powinno się
                                korzystać z umiarkowanym entuzjazmem. Warunki hodowli w sztucznych warunkach są
                                wszędzie mniej sprzyjające dla powstającego zarodka, dlatego eliminują zarodki
                                słabsze i prowadzą do utraty dobrych zarodków jeśli popełni się błąd. A o błąd
                                łatwo, bo zarodki w 3-5 dobie wymagają zmiennych warunków odżywiania. Stąd
                                właśnie biorą się zarodki, które "przestają się rozwijać", "nie nadają się do
                                zamrożenia", "nie rozmrażają się". Jeśli statystycznie nie ma różnic między
                                skutecznością tradycyjnej metody i hodowli do stadium blastocysty to tę drugą
                                opcję dobrze zachować dla diagnostyki preimplantacyjnej i kilku niepowodzeń po
                                tradycyjnej hodowli.
                                Jeśli klinikom, w których stawia się na transfer w 2-3 dobie zarzuca się
                                wyciąganie kasy na kriotransfery to klinikom hodującym blastocysty trzeba
                                postawić zarzut wyciągania kasy na kolejne pełne stymulacje. Poza tym przy złej
                                odpowiedzi na stymulację przedłużona hodowla niestety może skończyć się
                                odstąpieniem od transferu z powodu braku czegoś, co można transferować. No i na
                                koniec kwestia etyczna - hodowlę do stadium blastocysty powinien rozważyć w
                                swoim sumieniu katolik, bo to metoda, która ze względów technicznych, jest
                                niebezpiecznie bliska eliminacji słabych zarodków.
                                Wydaje mi się, że o sposobie hodowli i zasadach podawania zarodków powinni
                                decydować potencjalni rodzice a nie lekarze. Szczególnie w kraju, w którym
                                zabiegi ivf nie są refundowane.
                                Poza tym jeśli poleca się klinikę i lekarza to należy wspomnieć nie tylko o
                                sprawnym embriologu ale o wyroku, który jeśli się uprawomocni, pozbawi drJ prawa
                                wykonywania zawodu na rok albo dwa lata. No i o tym, że to wyrok za nieumyślne
                                doprowadzenie do śmierci pacjentki podczas zabiegu pobierania komórek jajowych
                                do zapłodnienia in vitro.
                    • ivoral Re:W kwestii zaleczania endoprzed in vitro 23.10.06, 13:25
                      Przepraszam, ze sie wtracam, ale nie moge pozostawic tego bez komentarza.
                      Faktycznie wielu lekarzy uwaza, ze u pacjentek z endo nalezy robic laparo przed
                      in vitro, ale wielu uwaza rowniez inaczej, a wszystko zalezy od tego gdzie endo
                      jest umiejscowione, jak duze torbiele i inne. Jedna z uczestniczek forum
                      endometrioza pisala, ze jej lekarz - szef kliniki bezplodnosci z Monachium
                      powoluje sie na badania wg ktorych laparoskopia przed in vitro nie zwieksza
                      szans w in vitro.
                      Najnowsze trendy sa podobno takie, ze przy endo zazwyczaj (chyba, ze sa powody -
                      jak wyzej) nie robi sie laparo, ale za to podaje sterydy do stymulacji (w celu
                      przezwyciezenia przeciwcial generowanych przez endo).
                      A in vitro obecnie srednio w Europie nie udaje sie w 60-70 % przypadkow z
                      roznych powodow, czesto nawet nie wiadomo z jakich.
                      • mila_do_nieba Tekla 23.10.06, 13:51

                        Dr JJ nie został skazany za doprowadzenie do śmierci pacjentki trakcie punkcji.
                        Zarzuty i kara za nie nie wynika z tego. Podobną kare otrzymał ordynator
                        oddziału, który nie brał udział w zabiegu. Pacjentak zmarła w wyniku błędu
                        anestezjologa a nie lekarza prowadzącego zabieg. Nawet prokurator nie żadał
                        takiej kary, ale było już pare watków odnośnie tej sprawy i nie bede sie
                        rozpisywać. Apelacja jest juz w toku, więc wyrok sie nie uprawomocni, tego
                        możesz być pewna. Kładac sie na stół przed punkcja i narkozą, mimo iż
                        wiedziałam o tej sprawie nie miałam cienia wątpliwosci w kompetencje lekarza
                        czyli dr JJ

                        Druga sprawa; mimo swojego szcześcia z pierwszej udanej próby ICSI, wyraźnie
                        zaznaczyłam, że nawet jakby sie nie udało a tak sie zapowiadało i tak
                        polecałabym tego lekarza i klinike. Nie wiem dlaczego komuś tak trudno
                        zaakceptować fakt, ze ktoś może polecać jakąs klinikę i lekarza. Jak ktoś
                        zachwala Novum, Salve czy Białystok nikt nie wyciąga armat i nie strzela, nie
                        wypomina, że taki czy inny lekarz z tak znanej kliniki pomylił sie w diagnozie
                        albo ma prawomocny wyrok sądowy?? Czy tak trudno przyjać do wiadomości fakt, ze
                        może być aż tyle zadowolonych pacjentek??
                        A co do stadium podawnia zarodków czy ich mrożenia są różne teorie; z tego co
                        wiem w USA standardem staje sie transfer w 5 dobie, Klinika IVF współpracuej z
                        klinika w USA i wdrażane sa normy i standardy takie jak w macierzystej klinice.
                        Dotyczy równiez całego laboratorium, odzywki i wszystko co wiąże sie z hodowlą.
                        No i nawiązując do tego o czym piszes; skoro tak ciężko podhodowac zarodki do 5
                        dobry a w Klinice sie to udaje z dużą skutecznością to chyba nie jest tak źle??
                        I tak na koniec; to że w Białymstoku mrozi sie zarodki tylko w 5 dobie i pare
                        często uzyskują inforomacje telefonicznie że nic nie udało sie zamrozić, bez
                        żadnych danych zwrotnych, zdjęc zardoków to nikt nie podnosi rabanu. W klinice
                        IVF od punkcji masz pełną dokumentacje swoich komórek i zarodków na każdym
                        etapie ich podziału aż do zamrożenia i transferu. Jezeli nie uda sie ich
                        zamrozić jest informacja zwrotna dla rodziców. Zawsze. Pacjent jest traktowany
                        jak człowiek.
                      • mila_do_nieba Re:W kwestii zaleczania endoprzed in vitro 23.10.06, 14:02

                        Co do endometriozy to nie będę polemizowac, bo jak dotad nie był moim
                        problemem. U znajomej endo umiejscowiona było w macicy, i in vitro chyba nie
                        było zaraz po laparo tylko wiem ze jakies wsparcie farmakologiczne było na
                        pewno.
                        No i oczywiście standardowo skuteczność in vitro to 30% bez względu na
                        przyczyny i trzeba o tym pamietać.
                        • ivoral Re:W kwestii zaleczania endoprzed in vitro 23.10.06, 14:14
                          Chyba jednak doszlo do jakiejs pomylki czy nieporozumienia - endo z definicji
                          nie moze byc w macicy, bo endo polega na przemieszczeniu sie blony sluzowej z
                          macicy (blony zwanej inaczej endometrium) gdzie indziej - np. do jajnika,
                          jajowodu, do scianki jelita, scianki pecherza, otrzewnej i wielu innych miejsc.
                          Nie mozna powiedziec, ze in vitro nie udalo sie z powodu endo, bo tego nie
                          mozna stwierdzic, czy akurat wystepujace endo wplynelo na niepowodzenie
                          konkretnego in vitro. Przy endo mozna zajsc w ciaze nawet naturalnie (chociaz w
                          zaleznosci od tego gdzie umiejscowione i ktorego stopnia jest endo szanse moga
                          byc znacznie mniejsze).
                          Pozdrowienia.
                          • mila_do_nieba Re:W kwestii zaleczania endoprzed in vitro 23.10.06, 14:22

                            W kwestii endo tak jak pisałam nie wypowiadam sie, bo bazuje tylko na info od
                            znajomej. Może źle sie wyraziłam, ze endomterioza była w macicy, chodziło mi o
                            to że w wyniku endometriozy srodowisko w macicy może być zmienione i nie
                            sprzyja implementacji zardoka. Z tego co słyszałam i czytałam o tej chorobie to
                            mozna z całą pewnością powiedziec, że ona może być własnie przyczyną że nie
                            udaje sie ivf. Choc wiadomo że nie da sie tego powiedziec na 100%. W końcu endo
                            jest jedną z najczęsciej spotykanych przyczyn niepłodności, więc chyba można
                            sie zgodzić z tym, że lepiej endometioze wyleczyć niż pozostawić by dalej
                            postępowała.
    • ivoral Re: pytanie o in vitro w Gamecie 23.10.06, 14:53
      Endo czasami warto zaleczyc przed ciaza (w zaleznosci od tego, co to za
      konkretny przypadek)lub w ogole (bo kobiecie bole przeszkadzaja w ogole w
      zyciu), wyleczyc jak wiadomo sie nie da. Po laparo endo dalej jest w organizmie
      i te przeciwciala w zagniezdzeniu przeszkadzaja dalej. Dlatego przy stymulacji
      daje sie sterydy zeby je oslabic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka