Dodaj do ulubionych

Czy żałujecie wpadki?

01.08.07, 11:03
Pytanie do tych osób, które nie planowały dziecka "tu i teraz" a zdarzyło się?
Obserwuj wątek
    • puzzle33 Re: Czy żałujecie wpadki? 01.08.07, 12:02
      Nigdy.
      • cassadirisparmio Re: Czy żałujecie wpadki? 01.08.07, 12:10
        smile ja żałuję coraz bardziej, że kiedyś nie "wpadłam"...
    • gk102 Re: Czy żałujecie wpadki? 01.08.07, 12:16
      Wpadłam, NIE ŻAŁUJĘ - a nawet dziękuję losowi!!!
      • agnn Re: Czy żałujecie wpadki? 15.01.08, 10:32
        napewno nie zaluje ze wpadłam bo mam teraz przeslodkiego syna...jedyne czego
        zaluje to tego ze ma beznadziejnego ojca...no ale coz..milosc bywa slepa ..tylko
        szkoda ze dopiero po czasie widzi sie jakim sie bylo slepym.
    • mirriam777 wpadłam:) 01.08.07, 12:19
      jak miałam niespełna 18 lat urodziłam syna
      na początku żałowałam wiadomo jeszcze sie nie wyszalałam ale ajk bym miała żyć
      drugi raz przeżyłąbym to życie tak samo jak do tej pory gdyż dobrze sie ułożyło
      jestem mężatką mamy syna, który ma 6 lat i planujemy drugiesmile
    • joannab36 Re: Czy żałujecie wpadki? 01.08.07, 16:51
      Nigdy - mam cudowne bliźniaczki!!!!
    • cassadirisparmio Tak przypuszczałam :) 02.08.07, 21:12
      Że mało kto tego żałuje, nawet jeśli wtedy było cholernie ciężko sobie w życiu
      poradzić albo trzeba było dokonac diametralnych zmian w życiorysie i w planach
      na przyszłość... Ja też czuję, że nie będę żałowac decyzji by miec dziecko...
      • cassadirisparmio Re: Tak przypuszczałam :) 02.08.07, 21:15
        Acha! Gratulacje dla Was dziewczyny - mamusie.
        Znajoma niedawno urodziła drugie dziecko, uroczą córeczkę, ma wspaniałą rodzinę
        i az miło popatrzeć, że komus się w życiu szczęści.
    • tynia Re: Czy żałujecie wpadki? 03.08.07, 18:04
      Pewnie nikt nie odpowie na to pytanie twierdząco. To tak jakby za plecami
      własnego dzieciaka powiedzieć "żałuję, że cię urodziłam". Jakby zaprzeczyć, że
      te lata z dzieckiem miały sens.

      Tak jak nikt nie powie o sobie samym (chyba, że jest w ciężkiej depresji albo
      psychozie po traumatycznych przejściach) "załuję, że się pojawiłem na świecie".
      Bywają dni gorsze i lepsze, ale bilans zawsze jest in plus - w stronę, że tak
      powiem górnolotnie, życia.

      Co do Twoich rozważań nt posiadania dziecka - gdybym była Tobą odpuściłabym na
      całej linii. Wg mnie nic na siłę. Wszystko ma swoje miejsce i czas, może w
      Twoim życiu takiego miejsca i czasu w ogóle nie być, ot i tyle. Ale to Twoje
      życie i zrobisz co uważasz za słuszne.
      • cassadirisparmio Re: Czy żałujecie wpadki? 08.08.07, 13:27
        Mówiąc refleksyjnie w stronę , że tak powiem górnolotnie, życia - za wiele w tym
        życiu spraw odpuściłam, żeby i tę najważniejszą teraz odpuścić.
      • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 08.08.07, 19:04
        No bez przesady. Odpuścić to sobie mozna drobne sprawy, ewentualnie rzeczy na
        które już nie mamy wpływu. Posiadanie dziecka jest zbyt istotną sprawa aby to
        sobie lekko potraktowac typu ot bedzie albo i nie bedzie. Póki kobieta ma
        biologicznie szansę i chce być matką myślę że ma prawo szukac partnera i
        urodzic. Bo po takich odpuszczeniach można żałowac decyzji do końca życia.
        • elein Re: Czy żałujecie wpadki? 09.08.07, 20:49
          Dokładnie tak! juz wspominałam na singlach, że odpuściłam przed
          kilku laty zakup mieszkania. Teraz na przypomnienie tego cisną mi
          się tylko nieparlamentarne słowa do ust. smile Trzeba brac sprawy w
          swoje ręce, jest silna potrzeba,to spełnić ją, nie zasypiać gruszek
          w popiele.
          • cassadirisparmio Re: Czy żałujecie wpadki? 11.08.07, 11:57
            Mądry Polak po szkodzie... smile
        • tynia Re: Czy żałujecie wpadki? 18.09.07, 18:42
          yagiennka napisała:

          > No bez przesady. Odpuścić to sobie mozna drobne sprawy,
          ewentualnie rzeczy na
          > które już nie mamy wpływu. Posiadanie dziecka jest zbyt istotną
          sprawa aby to
          > sobie lekko potraktowac typu ot bedzie albo i nie bedzie. Póki
          kobieta ma
          > biologicznie szansę i chce być matką myślę że ma prawo szukac
          partnera i
          > urodzic. Bo po takich odpuszczeniach można żałowac decyzji do
          końca życia.


          Oczywiście, że kobieta ma prawo szukać partnera i realizować swoje
          pragnienia, także pragnienie bycia mamą. Dla mnie chyba
          macierzyństwo nie jest tak istotne jak dla innych kobiet, dlatego
          mam podejście "zdarzy się - fajnie, nie zdarzy się - też dobrze". I
          każdy z tych scenariuszy będzie miał plusy i minusy.
          Zresztą do większości spraw w życiu mam taki stosunek, w końcu i tak
          spotka mnie to, co dla mnie najlepsze i co ma mnie spotkać, nie?
      • mirabelll Re: Czy żałujecie wpadki? 14.09.07, 21:23
        Nie wiem co TYnia masz na myśli ale przypuszczam, że nie masz własnego dziecka.
        To jest inny rodzaj miłości, kochasz je bardziej niż siebie, kochasz je bardziej
        niż własną matkę. Ja przynajmiej tak mam. Kocham mojego syna nad życie,pomimo,
        że to była wpadka. Nigdy przenigdy nie powiedzialabym, że żaluję, że się urodził
        chociaż na poczatku bylo bardzo trudno. Teraz nie wyobrazam sobie zycia bez
        niego. To on jest moim sensem życia. W końcu go odnalazłamsmile
    • magdusijaa Re: Czy żałujecie wpadki? 08.08.07, 21:16
      a ja sie modle o wpadke...wiem, glupie, ale strasznie chce boabaska
      a moj facet: jeszcze nie terazsad(((((
      • cassadirisparmio Re: Czy żałujecie wpadki? 11.08.07, 11:56
        |A ile macie lat?
        • magdusijaa Re: Czy żałujecie wpadki? 12.08.07, 03:24
          malo...24. ale ja bardzo bardzo chce: lezka mi sie w oku zakreca jak
          widze jakiegos malucha.sad(
          • cassadirisparmio Re: Czy żałujecie wpadki? 22.08.07, 10:28
            To jeszcze kilka latek maszsmile, nie na siłę, ale max do 30tki załatw sprawę.
            Dlaczego Twój partner nie chce? Jestescie małżeństwem? Ile on ma lat?
            Czy rozmawiacie poważnie o przyszłości, jak oboje sobie wyobrażacie ją, czy
            macie podobna wizję? Wiesz, trzeba się pilnowac w związku, duzo rozmawiac, żeby
            się nie okazało po kilku latach, że wasze plany i dążenia są rozbieżne.
            • wielorak Re: Czy żałujecie wpadki? 28.08.07, 14:36
              to zupełnie normalne, ze nikt nie powie, że wpadki żałuje. cóż bowiem może być
              równie pięknego i dawać tyle radości i szczęścia co dzieciątko
              • zdzichu-nr1 Re: Czy żałujecie wpadki? 28.08.07, 15:10
                jednakowoż mężczyźni często żałują wpadki...

                • annbell Re: Czy żałujecie wpadki? 28.08.07, 20:13
                  kobiety też, stąd te ich riozdrażnienie, że ma się zająć dzieckiem

                  to ich wnerwienie, że ona urodzła! a ona z nią nie jest.

                  żałują, tylko nie mówią o tym.
                  Widać to po zachowaniu.
                  • chusteczka1272 Re: Czy żałujecie wpadki? 05.09.07, 07:05
                    > kobiety też, stąd te ich riozdrażnienie, że ma się zająć dzieckiem
                    >
                    > to ich wnerwienie, że ona urodzła! a ona z nią nie jest.
                    >
                    > żałują, tylko nie mówią o tym.
                    > Widać to po zachowaniu.



                    Jest żal! Oczywiście, że jest...Gdy kobieta nagle zostaje sama z wszystkim a
                    facet wypina się i idzie na imprezę kolejną zarywać....! Jest żal...normalne!
                    Ale to zupełnie inny żal, niż ten który chcesz zasugerować annbell!
                    Piszesz o czymś o czym zupełnie nie masz pojęcia...może i są kobiety, które
                    żałują, że zostały matkami, ale nie wszystkie...bo dziecko a żal do byłego to
                    dwie różne sprawy! Bo jak można nie mieć żalu, gdy kocha, obiecuje, a jak
                    okazuje się, że trzeba poważniej pomyśleć...ucieka jak dzieciak! Bo jak nie
                    można mieć żalu do byłego, do siebie o to że ten maluch nie ma tego o czym każdy
                    marzy - rodziny!Jest żal i zawsze będzie, ale nie dlatego, że jest się
                    rodzicem...Dlatego, że nie ułożyło się tak jak być powinno, dlatego, że ma się
                    wyrzuty sumienia, że nie dało się dziecku najważniejszego...NIGDY PRZENIGDY nie
                    żałowałam, że wpadłam! Przyznaję było ciężko, calutką ciąże przeryczałam, może i
                    żałowałam wtedy, że tak mi się życie (nie)ułożyło?!po prostu się bałam...jak
                    sobie sama poradzę...Wszystko zmieniło się w dniu porodu! Jedna sekunda zmieniła
                    całe moje życie!
                    Pamiętam jak dziś...widziałam jak wychodził ze mnie człowiek! Niesamowite
                    uczucie...pamietam tylko te jego wielkie oczy, gdy leżał na moim brzuchu...leżał
                    kilka chwil, a mnie wydawało się jakby wieczność, byłam w szoku, widziałam, że
                    on też...w szoku, że można kogoś tak kochać, tak bezinteresownie, tak czysto,
                    bezgranicznie...
                    Choć jestem sama, choć było cholernie cięzko, choć kiedyś przeklinałam cały
                    świat, choć pytałam dlaczego akurat ja, dlaczego akurat mnie to nieszczeście się
                    przytrafiło - DZIS NIE żAłUJę! Kiedyś nie rozumiałam co to znaczy być rodzicem,
                    być za kogoś odpowiedzialnym, być dla kogoś oparciem...Bóg mi zesłał mojego
                    synka, bym zrozumiała...dziś mu za to dziękuje, za żadne skarby świata nie
                    oddałabym chwil spędzonych razem, chwil gdy zasypia w moich ramionach, gdy
                    przychodzi w nocy by być blisko mnie, chwil gdy mówi, ze ma "najlepszą mamę na
                    świecie", chwil gdy jest po prostu obok! I choć nie jestem z ojcem mojego
                    szkrabka...nie jestem sama! I już nigdy nie będę! gdybym miała przeżyć swoje
                    życie raz jeszcze, nawet przez chwilę nie zawachałabym się by iść znów do łóżka
                    z jego ojcem...
                    Żal do ojca mam i zawszę będę miała, że tak wyszło, ale nigdy w życiu nie będę
                    żałować, że na świecie jest mój maluch!
                    Nigdy nie zrozumiem ludzi, któzy świadomie rezygnują z czegoś czego tak naprawde
                    nie znają....z rodzicielstwa! Autorko postu jesli pragniesz dziecka - zrób
                    wszystko by je mieć! Bo rodzina to nie liczba osób, bo w rodzinie nie chodzi o
                    ilość a o jakość, bo Ty ze swoim maluszkiem też możecie być kochającą się i
                    dobrą rodziną! Bo czasem lepiej jeden kochający rodzic, niż dwoje obojętnych,
                    alkoholików, pracoholików czy egoistów!
                    Rodzicielstwo to tak ogromne szczęście...że nie da się tego opisać!
                    To trzeba po prostu przeżyć...Jeśli chcesz i możesz....nie odbieraj sobie tego wink))
                    Pozdrawiam
                    i mądrych decyzji życzę...
    • aamg Żałuję. 05.09.07, 09:45
      Żałuję tego, że się kilka lat zbieraliśmy ze ślubem i wyszło na to,
      że został wymuszony ciążą. Żałuję, ponieważ jestem katoliczką
      (marną, jak widać, ale jednak) i odczułam, że moje dziecko jest
      gorsze - nie mogło być ochrzczone z innymi dziećmi, poczętymi w
      Świętych Związkach Małżeńskich, tylko w innym terminie. Żałuję, bo
      ludzie mi to wypominają. A najbardziej żałuję, że małej też będą
      wypominać.

      Nie żałuję, że mam dziecko.
      • wolnaa1 Re: Żałuję. 05.09.07, 18:08
        Nie rozumiem, czemu nie mogłaś normalnie ochrzcić dziecka??? Ja moje ochrzciłam bez żadnych problemów, nikt mnie nie pytał, kiedy się poczęło, przed slubem, czy po!
      • elein Re: Żałuję. 05.09.07, 20:17
        Myślę, że za bardzo patrzysz na opinię innych. Naprawdę pozwalasz
        ludziom wypominac Ci takie rzeczy? Nie zmieszasz z błotem takich
        ćwoków raz a dobrze, żeby się więcej gadac głupot nie odważyli?
        Odwagi życzę, odrzuć zaściankowe pojmowanie "katolicyzmu" i tkwienie
        w chorych schematach wyuczonej pseudowiary, które nic nie mają
        wspólnego z chrześcijańską miłością. Jeśli jakiś niedouczony ksiądz
        nie chciał Ci normalnie ochrzcic dziecka to trzeba było iśc do
        innego.
        Nie żałuj. Bo Twoje poczucie "bycia gorszą" udzieli się dziecku.
        Pamiętaj, że dzieci szczęśliwe są gdy szczęśliwe są ich matki. Nie
        daj się terroryzować opini otoczenia i chodz z podniesioną głową!
        To co napisałas brzmi dla mnie strasznie. Nie daj się, jeśli trzeba
        idź na kurs asertywności, wyjedz stamtąd, zrób cokolwiek. Ale mów co
        najwyżej "żałuję, że pozwoliłam sobie wmówić innym, że ja i dziecko
        jesteśmy gorsi". Pamiętaj, że większośc z tego jak traktuja nas
        ludzie zalezy od naszego postępowania i naszej psychiki (na ile damy
        innym włazić sobie na głowę i narzucać ich racje).
      • onioni Re: Żałuję. 06.09.07, 01:59
        sorry, ale na jakiej wsi ty mieszkasz?
        Gdzie taka ciemnota jeszcze jest?
        U mnie nawet siostra księdza ma dziecko nieslubne, jest po
        rozwodzie, a brat też zrobił jako 18 latek nieslubne. Nikt jakoś
        problemu nie robi, no może kilka usmieszków, że takiej kato rodzince
        się to przytrafiło big_grin

      • lilith76 Re: Żałuję. 06.09.07, 09:53
        i odczułam, że moje dziecko jest
        > gorsze - nie mogło być ochrzczone z innymi dziećmi, poczętymi w
        > Świętych Związkach Małżeńskich, tylko w innym terminie

        Nie wiem, gdzie żyjesz, ale więkoszość dzieci moich znajomych nie została poczęta w Świętemy Węźle Małżeńskim tylko w czasie konkubinatu/chodzenia ze sobą i żadnych problemów nie mieli. Odwrotnie, gdy jakaś para bierze ślub, to aż ciężko uwierzyć, że ona nie jest w ciąży - to takich absurdów doszło.
    • tysiamama21 Ha! 06.09.07, 09:28
      A ja muszę powiedzieć że mimo iż mam wspaniałą córę, ktorą kocham całym sercem
      to jednak gdybym mogła to przełożyłabym jej narodziny o parę lat. to byłby po
      prostu zdrowy rozsądek. Teraz ja samotnie wychowuję dziecko i studiuję dziennie
      2 kierunki a mój mąż wypruwa sobie żyły z granicą, żeby na wszystko starczyło..
      Raty za mieszkanie, raty za meble, raty za agd, życie... Ciężko tak czasem. Ale
      gdybym miała córci w ogóle nie mieć, to oddałabym wszystko żeby ją mieć teraz, w
      tzw. "nieodpowiednim momencie". Więc nie wiem czy żałuję czy nie wink))
      • tysiamama21 Ha! nr2 06.09.07, 09:34
        też odkładaliśmy z mężem ślub i wyszło tak, że dopiero gdy zaszłam w ciążę to go
        wzięliśmy. I bardzo denerwowały mnie komentarze paru starych dziadów ze wsi (mój
        mąż jest ze wsi) że "gdyby nie dziecko to i ślubu by nie było". Bo się z mężem
        bardzo kochamy i jest nam razem dobrze, zawsze było. grrr. Czułam się wtedy
        strasznie upokorzona.
        • lilith76 Re: Ha! nr2 06.09.07, 09:50
          Bo ja mówiąc szczerze też tego nie rozumiem - mam kilka takich par w otoczeniu, mieszkali razem kilka lat, starali się odziecko i dopiero jak wypadła ciąża organizowali w popłochu szybki śłub, byle panna młoda jeszcze szczupło wyglądała. Skoro chcieli małżeństwa, to ki cholera nie mogli zacząć od tego? Zaznaczam, że ciąże nie były wpadkami.
          • kadewu1 Re: Ha! nr2 06.09.07, 16:19
            Ja wpadki nie zaliczylam, ale zapewniam Cię, że nawet świadomej
            decyzji o dziecku można żałować (np. w chwili, gdy gdy z piersi przy
            karmieniu leje się krew, gdy zdasz sobie sprawę, że od 18 miesięcy
            nie przespałaś nocy). A ja już byłam mocno dorosła - 32 lata.
            Posiadanie dziecka nie jest obowiązkowe. Niektorzy powinni mieć
            zakaz... to oczywiście żart ponury, bo jak go wyegzekwować?
            Ka
    • driadea Re: Czy żałujecie wpadki? 06.09.07, 20:01
      Nie żałuję.
      • magda.aniol Re: Czy żałujecie wpadki? 06.09.07, 21:36
        Nikt otwarcie się nie przyzna, że żałuje, bo zaraz go ukamieniują.
        Ja osobiście znam dwie osoby, które żałują. Zawalona kariera, plany
        na życie, ślub na siłę z nieodpowiednim facetem, u jednej z nich w
        rezultacie samotne macierzyństwo, brak szacunku ze strony otoczenia,
        brak wsparcia, trudności, brak pieniędzy, utrata pracy, frustracja,
        frustracja i jeszcze raz frustracja...
        • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 06.09.07, 22:55
          A ja myśle że to nie przez dziecko takie rzeczy się dzieją, to raczej czyjas
          nieumiejętnośc radzenia sobie w życiu, ofermowatość, nieodpowiednie decyzje itp.
          Taka osoba i bez dziecka by sobie nie poradziła.
          • bardzosamotna26 Re: Czy żałujecie wpadki? 07.09.07, 22:32
            czesc
            ja nie wiem czy zaluje czy nie Bo jestem teraz w 6 tygodniu a
            chlopak mnie zostawil ;-( Nie wiem co teraz robic Mieszkam teraz w
            Anglii i mam mozliwosc usunac ciaze bo wiem ze chlopak mi nie pomoze
            bo nie chce tego dziecka A dziecko potrzebuje przeciez ojca Sama nie
            dam sobie rady a do polski nie mam co wracac bo mam zyc z 200 zl z
            opieki???Prosze doradzcie mi
            • ann.k Re: Czy żałujecie wpadki? 09.09.07, 11:08
              Decyzja musi być Twoja i nikt nie może Ci tutaj nic doradzić, bo
              chodzi o Twoje życie i Twojego dziecka. Ale spójrz na całą sytuację
              tak, że być może już nigdy nie będziesz mogła mieć dziecka. I co
              wtedy? Jesteś już dorosła, i jak wnioskuję z postu dość samodzielna.
              Zastanów się dlaczego w ogóle myślisz o aborcji? Z powodu faceta,
              który okazał się dupkiem? To się zdarza i wtedy kiedy było "po
              Bożemu": najpierw ślub, potem ciąża. A po 5 latach małżeństwa
              rozwód. Czy wtedy oddałabyś dziecko do innej rodziny, bo Twoja się
              rozpadła?
        • gonia07 Re: Czy żałujecie wpadki? 06.09.07, 23:13
          Absolutnie nie żałuję tego , że mam dziecko. Nie potrafiłabym
          żałować tego i jednocześnie odwajemniać miłość jaką mnie synek
          darzy. Kiedy dłuższy czas nie widzę małego to zaczynam tęsknić do
          wolności jaką zostawiłam za sobą. Jednak wystarczy, że usłyszę
          choćby jego głos i odrazu czuje , ze jednak jest mi dobrze tu gdzie
          teraz jestem smile

          Żałuję tylko jednego,że przez swoją naiwność,niedojrzałość
          doprowadziłam do ciąży. Teraz widzę, ze nic na siłę w tej materii
          robić nie wolno. Dziecko wnosi dużo radości, jest takie śliczne,
          rozkoszne, bezbronne, ale.... jest też druga strona medalu. Na
          kobietę spada kosmiczna wręcz odpowiedzialność. Trzeba w mgnieniu
          oka wyrzec się niektórych rzeczy które kochamy . Trzeba sie bardzo
          często przestawić o 180 stopni.

          Ale wracając do tematu to tak jak pisałam, nie żałuję tego , że mam
          dziecko , ale żałuję , że z tym człowiekiem. Zgadzam się w 100% z
          tym co któraś z was wcześniej napisała. Trzeba dokładnie poznać
          punkt widzenia drugiej osoby związany z przyszłosćią, rodziną
          itd,itp i dopiero wtedy można sie decydować z pełną i to OBOJGA
          świadomością na dziecko. Szczerze odradzam na samodzielne
          decydowanie się na dziecko, na tzw. kontrolowane wpadki!! To jest
          przyjemność na krótką metę, póżniej mogą sie zacząć kolosalne
          schody. Naprawdę dziewczyny moge wam powiedziec z własnego
          doświadczenia , że nie warto decydować się dziecko z człowiekiem o
          którym nie wiemy wystraczająco dużo.
          • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 24.09.07, 01:13
            A mnie interesuje czegoś to się wyrzekłąś co kochasz?? Bo nie moge sobie za
            bardzo wyobrazic w czym to dziecko może az tak przeszkadzac. Dziecko to nie kula
            u nogi a przynajmniej nie powinno być, ale to już zalezy od nas.
            Poza tym czy gdybyś miała do wyboru nie mieć dziecka w ogóle nigdy w życiu a
            mieć je z człowiekiem przypadkowym, który jest niewłaściwy to co byś zrobiła? To
            jest dopiero dylemat.
            • lilith76 Re: Czy żałujecie wpadki? 24.09.07, 13:46
              Nie idealizujmy tak macierzyństwa.
              To, że da się pogodzić bycie matką z fajnym życiem, włączyć dziecko w dotychczasowe życie, to mit. Zmiany jakieś być muszą.
              Choćby to, że z pracy będziesz pędzić do żłobka/przedszkola/opiekunki aby zabrać dziecko, po drodze robiąc zakupy, zakupy z dzieckiem, które marudzi, ma ciężki wózek. Jestesmy na forum przyszłych samotnych mam, więc to wszystko solo. A w domu obiad, zmywanie, pranie, prasowanie, zabawa z dzieckiem. Wszystko solo. Gdzieś tam chwila na sen.
              Życie towarzyskie ok - tylko nagle okaże się, że 2/3 znajomych nie kręci impreza dzienna z mamuśką i małym glutem, czy odwiedzanie jej. A jak ktoś się już zdecydował świadomie na dziecko, to nie po to by je podrzucać rodzinie, opiekunkom i bawić się co jakiś czas.
              Kino, teatr, pub, kawiarnia, wszystkie imprezy kulturalne na mieście - jeśli uda się załatwić opiekę i to też będzie ograniczane, bo "skoro się zdecydowałam na dziecko świadomie". Gdzieniegdzie można pójść z dzieckiem, ale po 2 roku życia maluch wchodzi w fazę, która skutecznie odcina uwagę matki od rzeczy z dzieckiem nie związanych.
              Spontaniczny wypad na weekend ze znajomymi, też nie będzie już taki bardzo spontaniczny, kiedy trzeba będzie zapakować dziecko & akcesoria i dopasować zakres rozrywek do także jego potrzeb.
              Przypomniała mi się niedawna wiadomość w mediach o małżeństwie, które uparło się iść na Rysy z trzyletnim dzieckiem. Zapewne wyznawcy poglądu, że dziecko nic nie zmienia w życiu. Nie dali się nikomu w schronisku przekonać. Po kilku godzinach dzwonili ze szlaku prosząc o pomoc, bo pogoda ich zablokowała i bali się o własne życie.
              Wspominając już tylko, że po urodzeniu dziecka na wiele rzeczy nie będzie mamę po prostu stać, bo dzieciątko kosztuje.
              Wiele aktywnych kobiet po urodzeniu dziecka i po początkowej euforii odczuwa zakleszczenie i duszenie się w domu. Tylko niewiele się otwarcie przyzna.


              Zdaję sobie sprawę jak wygląda moje życie teraz i jak drastycznie zmieni, z jakich, które mnie pasjonują rzeczy zrezygnuję, gdy urodzi się dziecko. Ale swoje od życia wzięłam. Mogę niektóre rzeczy pożegnać.
              • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 24.09.07, 20:32
                No to jest oczywiste ale bez przesady! Zmiany to zmiany, wiele zmian
                przechodzimy w życiu. Ale bzdurną uważam tezę że dla dziecka trzeba rezygnowac z
                zainteresowań czy z siebie. Większość rzeczy można robić razem z dziecmi, jeśli
                nawet nie w tej chwili bo jest np za małe to za kilka lat. To tylko kwestia
                chęci, złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy i dziecko też.
                O rany, a co to są zakupy z dzieckiem? Jak się ma dziecko to wiele rzeczy robi
                się z nim, póki jest małe, im starsze i bardziej zamodzielne tym łatwiej. Ja nie
                wiem, wy to byście chciały żeby to dziecko było jak wam wygodnie i w cudowny
                sposób znikało w momencie gdy przeszkadza. A ono jest 24/dobę i już. Poza tym są
                instytucje babci, dziadka, opiekunki i przedszkola. Naprawdę mam znajomych z
                dziećmi, którzy i chodzą do kina, i na imprezy i wyjeźdzają z dziećmi na
                wakacje. Wszystko da się pogodzić. Ale jak ktoś piernik to sobie zawsze znajdzie
                wyjaśnienie - siedzę w domu bo mam dziecko, ahh.
                • lilith76 Re: Czy żałujecie wpadki? 25.09.07, 10:06
                  yagiennka, ja tylko nie idaelizuję, że pojawi się słodkie bobo i życie będzie piękne i super. Będzie inne i nie zawsze takie jak by się planowało. Pewnych rzeczy nie da się już robić z małym dzieckiem choćby się matka skichała, bo maluch ma własne zainteresowania, ogląd świata i dociskanie go do planów dorosłego jest wyrazem infantylności tego dorosłego.
                  Ja 3-4 wieczory w tygodniu spędzam poza domem na różnych wydarzeniach kulturalno-naukowo-literackich, wyjazdach z tym związanych. Wiem, że ciąganie małego dziecka na coś takiego byłoby idiotyczne. Ono się będzie nudzić, raz zachowa się grzecznie, ale sorry - nie dzień w dzień. I chęć nie ma tu nic do rzeczy, ani akrobatyka jak wpleść dziecko w mojej dotychczasowe życie. A nie po to decyduję się na obecność wrażliwej, pragnącej mojej miłości istoty, by ją non stop podrzucać opiekunkom, innym członkom rodziny. Akceptuję, że takie życie drastycznie się ukróci. Po to myślałam o dziecku dopiero po 30-tce, by do tego czasu "nasamorealizować" się do zarzygania i móc skupić się na czym innym.
                  • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 29.09.07, 22:02
                    No dobrze, to jakich np rzeczy nie da się robić z dzieckiem? Tzn w czym ono
                    przeszkadza wtedy? I nie piszę o sportach ekstermalnych i skakniu z nim np na
                    spadochronie wink A jak zcegoś nie chce to nie chce, może robić coś innego. Czy
                    trzeba być sklejonym z tym dzieckiem czy jak?
                    No to na takie wydarzenia się go nie ciąga, tylko oddaje babci. Albo tacie. W
                    czym to niby ma przeszkadzać? Kto tu mówi o non stop? Chyba nie chodzisz na te
                    wydarzenia codziennie.
                    Ja tam myslę że moje dziecko nie zmieni ani moich zainteresowań ani mojego
                    aktywnego sposobu życia. Nic nie zmieni mnie w domatorkę, nie ma takiej siły.
                    Mam osoby które mi pomogą a wiele rzeczy będe robić z dzieckiem smile
                    • lilith76 Re: Czy żałujecie wpadki? 02.10.07, 13:04
                      Chyba nie chodzisz na te
                      > wydarzenia codziennie.

                      Pisałam czasem 3-4 razy w tygodniu. Oczywiście, mogę zabrać dziecko i kazać mu być grzecznie i cicho, gdy dorośli mają swoje sprawy. Oczywiście, mogę wymagać od osób, które dzieci nie lubią, aby znosiły moje dziecko. Oczywiście, mogę wymagać od dziecka, by spędziło dzieciństwo zamiast na zabawie i poznawania świata po swojemu, to na siedzeniu cicho w kącie. Raz się uda włączyć dziecko, raz nie. I wiem co piszę, bo widziałam na takich spotkaniach matki z dziećmi. Większośc spędzała czas na opanowywaniu dziecka.

                      > No to na takie wydarzenia się go nie ciąga, tylko oddaje babci. Albo tacie.

                      Skoro decyduję się na dziecko, to nie po to by je podrzucać innym członkom rodziny. Raz na jakiś czas - ok, każdej matce się to przyda, ale nie nagminnie. Bo to zacznie przypominać hodowlę pudla, nie bycie z młodym, rosnącym człowieczkiem. Moja rodzina, znajomi ma swoje sprawy i nie musi zdejmować ze mnie ciężary wychowania dziecka.
                      I przypominam, że jesteśmy na forum kobiet, które planują mieć dziecko bez ojca. Pomoc rodziny będzie im potrzebna w CODZIENNOŚCI, co tu marzyć o samorealizacji.


                      > Ja tam myslę że moje dziecko nie zmieni ani moich zainteresowań ani mojego
                      > aktywnego sposobu życia. Nic nie zmieni mnie w domatorkę, nie ma takiej siły.
                      > Mam osoby które mi pomogą a wiele rzeczy będe robić z dzieckiem smile

                      Czyli nie masz dziecka?
                      Aha...
                      A czy przyszło ci do głowy, że twoje dziecko może mieć twoje zainteresowania i współuczestnictwo w nich głęboko gdzieś? Co wtedy?

                      To może porozmawiaj z młodymi matkami, jak zmieniło się ich życie i czy zawsze udało się, by było takie jak wcześniej. Jeśli zawsze polegało na linii praca-dom z wyjściem do kina, teatru raz w miesiącu i jednym wyjazdem na urlop do roku, to tak - ich życie się nie zmieni.




                      Co nie zmienia faktu, że gdyby jakaś kobieta zastanawiała się nad macierzyństwem i bała się, że dziecko ją ograniczy, pisałabym tak samo jak ty. Bo jest czas w życiu na MNIE, jest czas w życiu na bycie dla KOGOŚ.
                      • lilith76 Re: Czy żałujecie wpadki? 02.10.07, 13:14
                        Albo jednym zdaniem:
                        Dziecko nie musi ograniczać kobiety, ale nie da się prowadzić życia dokładnie takiego jak przed jego narodzinami.
                        • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 03.10.07, 22:47
                          O to już lepiej smile Czego i tobie życzę.
                      • yagiennka Re: Czy żałujecie wpadki? 03.10.07, 22:46
                        Nooo to jak an wydarzenai chodzisz kilka razy w tyg to trochę hmm, dziwne smile Ja
                        na wystawy, do kina czy inne takie chodzę 1-2 razy w tyg a czasem rzadziej.
                        Tak, chodzi mi o podrzucanie raz na jakiś czas. Ale uważam że sytuacja gdy
                        codziennie ejst coś co przeszkadza w byciu z dzieckiem to coś jest mocno nie
                        tak. Może w twoim życiu nie ma miejsca dla dziecka? Musi być i miejsce dla
                        przyjaciół i dla dziecka jeśli się na nie decydujemy. Ja mam miejsce dla
                        wszystkich i daleka jestem od domatorstwa. Tak, trochę zapomniałam o tym
                        facecie, może dlatego bo ja już z kimś jestem, sorry.
                        Jak dziecko będzie miało głeboko gdzieś to będzie już na tle duże że w tm czasie
                        może mieć swoje zainteresowania i bardzo proszę. Niech ma kolegów, przyjaciól,
                        kółka zainteresowań, kluby i spędy. Chociaż myślę że odpowiednie wychowanie
                        odpowiednio pokazuje dziecku świat i jest duża szansa zainteresować je czymś.
                        Bardzo często zdarzazją się rodzinne pasje, firmy czy interesy. Osobiście znam
                        takich ludzi.
                        Ja jestem dobrej myśli smile I wiem że mi się uda bo zawsze się udaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka