Dodaj do ulubionych

matka - surogatka

18.07.08, 01:29
Czytałam artykuł w ostatniej "Polityce", podobno głośno jest o tym w mediach. Kobieta założyła pod Warszawą firmę, całkiem legalnie, kojarzącą pary bezskutecznie starające się o dziecko i kobiety zdecydowane nosić i urodzić dla nich to dziecko. Koszt 30-45 tysięcy.
Ryzyko ogromne, bo wg polskiego prawa matką jest kobieta która urodziła, nie matka genetyczna, ojcem mąż owej kobiety (jeśli on uzna dziecko biologiczny jest bezsilny).
Czy, przeszła wam kiedyś taka myśl? Czy fajniej jest przechodzić niedogodności ciąży i porodu na sobie, skoro nie należą one do najprzyjemniejszych?
Czy znajdą się kiedyś pary, gdzie oboje są zdrowi, ale mają pracę, wyjazd na narty, na plażę, ona nie chce utyć, mieć rozstępów i boi się porodu, więc sobie po prostu "wynajmują brzuch"?
Skoro kiedyś była popularna mamka (bo arystokratki bały się zniszczyć biust i miały tyle zajęć towarzyskich), to może kiedyś rozpowszechni się surogatka?
Obserwuj wątek
    • mjulka Re: matka - surogatka 18.07.08, 08:38
      Życie pokazuje, że na każde szaleństwo znajdują sie chętni...
      • martucha90 Re: matka - surogatka 18.07.08, 08:53
        Czytałam ten artykuł i bardzo mi się podobał. Lubię ostry język
        Martyny Bundy. Podobał mi się, bo był krytyczny, a nie - jak to
        teraz modne - poprawny politycznie w myśl "niech każdy robi ze swoim
        życiem, co chce". Zresztą chyba nie natrafiłam jeszcze na artykuł o
        surogatkach, który byłby całkiem pro.
        Dość obszerny artykuł był kilka miesięcy temu bodajże w "Newsweeku",
        ale o Ameryce (tam w niektórych stanach jest to możliwe prawnie).
    • justmaga Re: matka - surogatka 18.07.08, 09:48
      W zyciu bym sie na cos takiego nie zgodzila. Trudno jest byc w ciazy
      i nic nie czuc do dziecka. A potem oddac.. Nigdy
      • dabrowianka21 Re: matka - surogatka 18.07.08, 09:57
        Chyba, jako ostatnia deska ratunku jak już wszystko zawiedzie.
        Ale nie z powodu rozstępów czy tyciasmile

        Dla mnie noszenie maleństwa w brzuszku to taki ósmy cud świata.
        Nie mogę jeszcze sobie tego wyobrazic. Ale musi być odjazdowe.

        Kurcze dziewczyny, ale wy macie niezły język i słownictwo.
        Ja musze cos ze sobą zrobić.
        Za dużo siedzę z budowlańcami w pracysmile

        Ostatnio poszerzam swoje słownictwo wyłącznie w kierunku przecinkówsmile
        • po_trzydziestce1 Re: matka - surogatka 18.07.08, 10:12
          Bycie surogatkami nam raczej nie grozi, niestety.
    • chealsyka27 Re: matka - surogatka 18.07.08, 10:10
      Ja bym sie na to nie zdecydowala, w zadna strone....
      • po_trzydziestce1 Re: matka - surogatka 18.07.08, 10:21
        Ja też niesmile Chodziło mi o to, że aby zostać surogatką trzeba
        zachodzić w ciążę. No a my mamy z tym malutki problemiksmile Bo po
        protu potrzebujemy więcej czasusmile
        • agi_78 Re: matka - surogatka 18.07.08, 11:00
          No coz, mi sie wydaje, ze ja sama taka surogatka nie moglabym zostac
          dla pieniedzy, chyba ze chodziloby o kogos z rodziny, ale w moim
          prezypadku to raczej niemozliwe bo tylko ja w rodzinie nie mam
          dzieci. Ale wyobrazam sobie taka sytuacje, ze siostra mnie o to
          prosi (zakladajac ze nie mialaby dzieci) i mysle ze moglabym sie
          tego podjac (gdybym nie miala problemow takich jak teraz) Nie
          czytala tego artykulu, ale mysle, ze te kobiety sa poddawane in
          vitro, i zarowno jajo jak i plemnik pochodza od pary ktora chce tego
          dziecka. De facto ja nie bylabym genetyczna matka tego dziecka tylko
          siostra, pewnie na poczatku byloby mi ciezko, i batrdzo bym
          przezywala rozlake z dzieckiem ale mysle ze z czasem potrafilabym
          sobie wytlumaczyc ze dziecko jest jednak siostry a nie moje. No ale
          cos takiego to tylko moglabym zrobic dla kogos kogo kocham wink
          Niewiem jednak czy siostra potrafilaby zdobyc sie na cos takiego dla
          mnie. I mam nadzieje, ze nie bede chciala takiej opcji rozwazac.
          • mamaruda Re: matka - surogatka 18.07.08, 12:20
            Fajny temat.
            Skorzystać z usług surogatki, w ostateczności TAK. To nawet lepsze (dla mnie)
            niż adopcja bo dziecko jest częścią nas, poza tym wiemy też kto je nosił pod
            sercem czy kobieta paliła, piła, czy jest zdrowa itp. Z surogatką można też
            ciąże przeżywać chodzić na usg, dotykać jej brzuszka, poczuć ruchy. Bałabym się
            oczywiście czy odda nam to dziecko no ale to i tak lepiej niż spędzić życie bez
            małych szkrabów.
            Czy ja teoretycznie mogłabym być surogatką, NIE, nie potrafiłabym oddać dziecka
            nawet najbliższej osobie, mimo tego że zdaję sobie sprawę jak ciężkie jest życie
            bez groszków. Kiedyś dawno temu jak moja siostra była w drugiej ciąży
            żartowałyśmy sobie na ten temat a ona stanowczo i poważnie powiedziała mi że
            nigdy nie zrobiłaby tego nawet dla mnie.
            Czy rozumiem te kobiety które przyjmują tą role? I TAK i NIE. Różne są na pewno
            powody dlaczego to robią dla jednych może to być misja dla drugich kwestia
            pieniędzy - nie potępiam. Nie wiem tylko jak one to robią że potrafią się
            rozstać z takim małym kimś, jakim cudem wypierają z siebie uczucia które rodzą
            się przez cały okres ciąży.

            • kasia.kul Re: matka - surogatka 18.07.08, 12:50
              Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym oddac dziecko innej kobiecie,
              MOJE dziecko, które nosiłam pod sercem, przepraszam Was dziewczyny
              wiem , że to co napisze pewnie będzie dla Wielu bolesne, ale ja
              swoją pierwszą ciąze pamiętam jako coś wspaniałego, nawet porodu się
              nie boję chociaż to nic przyjemnego. Nie wyobrażam sobie tego może
              własnie dlatego, że bardzo przeżywała swoja pierwszą ciążę, dla mnie
              to było coś bardzo niesamowitego wręcz kosmicznego, doskonale
              pamiętam pierwsze ruchy takie jakby trzepot skrzydeł w brzuchu
              póżniej te ruchy były coraz wyrazniejsze coraz bardzdziej
              odczuwalne, z każdym dniem tygodniem a pózniej już miesiącem jak
              ruszała się w brzuchu to to było tak niesamowite a to tu coś
              wystawi , to tam coś wystawi. Zaczepiałam ją kiedy się nie ruszała.
              A sam poród ostatnia faza to jest szok poprostu, małe watłe ciałko
              które krzyczy a kiedy kładą ci je na brzuchu od razu przestaje
              płakać i wtedy co, oddajesz? Ot, tak poprostu bo ktoś daje Ci kasę.
              Nie dla mnie jest to nie do pomyslenia. Kiedyś rzuciłam się do
              teściowej, ona z wyboru miała jedno dziecko mojego męża, kiedyś
              siedziała i tak od niechcenia wypaliła, może oddacie nam ją a sobie
              zrobicie drugie, pamiętam jak się wtdy oburzyłam, i wypaliłam, że
              ona swój czas miała na rodzenie i wychowywanie wtedy trzeba było
              myśleć. Ja natomiast jestem typową kwoką, która za swoim kurczakiem
              chodzi nastroszona i tylko patrzy czy aby przypadkiem nic nie
              stanęlo mu na drodze. Do tej pory chcociaż ola ma 4 latka to była
              przez 2 miesiace u mojej mamy jak leżałam w szpitalu w Warszawie
              miała wtedy 7 miesięcy i nie wyobrażam sobie żebym mogła ją oddać.
              Mam problem nawet żeby zostawić ją na noc u babci która mieszka
              tylko 3 km dalej, takie już mam skrzywienie.
              • dabrowianka21 Re: matka - surogatka 18.07.08, 14:03
                hej!

                Ja tam sie zgadzam z Mamaruda smile

                >Fajny temat.
                >Skorzystać z usług surogatki, w ostateczności TAK. To nawet lepsze
                >.(dla mnie)
                >.niż adopcja bo dziecko jest częścią nas, poza tym wiemy też kto je
                >nosił pod
                >sercem czy kobieta paliła, piła, czy jest zdrowa itp.

                Nie wiem czy ogladałyście Przyjacół? Tam jest sytuacja gdzie jedna
                babka rodzi dzieci dla swojego brata po INVITRO smile

                Dla mnie jakiś troche koszmar.
    • zosienta Re: matka - surogatka 18.07.08, 14:45
      A ja myślę, że gdybym nie miała innego wyjścia, to nawet więcej bym
      dała (gdybym wtedy miała).

      A czy ja bym to zrobiła? Nie wiem.

      Nie potępiam tych kobiet, myślę, że można kochac dziecko nie swoje
      tak jak na przykład mojego synka "ciocia" go kocha i się troskliwie
      zamuje, a po 17:00 go przecież mi "oddaje", bo jest przecież moim
      dzieckiem. Podziwiam te kobiety, że są skłonne to zrobic dla innych,
      a kwestia pieniedzy to też moim zdaniem nie jest
      jakieś "sprzedawanie" tylko kasa, której ona w tym czasie nie zarobi
      inaczej, a dobrze się odżywiac powinna.

      Byl ostatnio proces rodziców, co kilkoro dzieci w beczkach
      marynowali. Kobieta podobno nie unikała ciąży, nie chciała
      antyków!!!, bo lubiła byc w ciąży, chociaż potem dziecko zabijała.
      Ojca uniewinnili, bo twierdzi, że nie wiedział o ciążach, choc
      mieszkali razem i nawet regularnie współżyli. To bzdura, moim
      zdaniem jeśli nie nakłaniał do zbrodni, to przynajmniej nie udzielił
      pomocy.
      A z innej beczki (sic!), dwa dni temu 3 letnie dziecko w lesie się
      zgubiło, piechotą 7 km przeszło, rano grzybiarka je zanalzła, a
      prokuratura już postawiła rodzicom zarzuty (tej nocy i tak do końca
      życia nie zapomną), 5 lat im grozi, dziecku pewnie w domu dziecka
      lepiej będzie.

      No i się ja poryczałam....
      ----
      Moje starania z wykresem ff
      • martucha90 Re: matka - surogatka 18.07.08, 14:58
        > No i się ja poryczałam....

        Ja też zawsze mam oczy pełne łez, jak słyszę, że dziecko
        skrzywdzono...
        • groszkowa74 Re: matka - surogatka 18.07.08, 15:05
          A ja myslalam przed operacja o tymsad Chcialam nawet zamrozic komorki
          jajowe. I zrobie to gdy moja macica odmowi wspolpracy. Bede szukala
          takiej macicy do wynajecia. Myslalam o tym. Wszak to moje geny
          bedzie mialo malenstwo. Obym nie musiala z tego korzystac.

          ---
          Czekając na Groszka
          • mjulka Re: matka - surogatka 18.07.08, 15:15
            kiedyś rozmawiałam o tym z moja mamą...
            i wiecie, że oznajmiła bez wahania, że gdyby stanęła kiedykolwiek przed takim
            wyborem ( a ptfu ptfu ptfu!), oddałaby mi swoje jajo, lub wypożyczyła brzuszek
            bez zastanowieniasmile. I ja chyba zdobyłabym się na taki gest w stosunku do mojego
            dziecka.
            ja natomiast zaczęłam się zastanawiać, czy umiałabym taki dar przyjąćsmile. I nie
            wiem ... Cieszę się, że nie muszę takich trudnych decyzji podejmowaćsmile
            Rozważałam też podmianki z siostrąsmile. Opcja jej jajko w moim ciele - konflikt -
            obie rościłybyśmy pretensje do groszkasmile.
            A byłam w Novum świadkiem sytuacji przekazania komórki jajowej jednej siostry
            drugiej, dawcą nasienia był partner tej, która swoich jajeczek nie miała.
            Strasznie to dla mnie skomplikowane było...ja wolałabym chyba dawczynię
            anonimową, choć z drugiej strony...moja siostra - moje geny...
            Misz- maszsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka