kornel-1
11.10.16, 15:56
Znudziły mi się upały w Alicante (27oC wieczorem w czwartek) i ruszyłem w sobotę w Tatry. No cóż: jesień już ustępuje miejsca zimie, busów o 7 rano jak na lekarstwo, ruszyłem więc z buta do Kuźnic. Przymrozek sprawiał, że droga przez Boczań nie była zbyt przyjemna, ślizgając się co chwilę wdrapałem się na Halę Gąsienicową. Tu festiwal nowoczesnych kurtek, kijków i plecaczków ;-) Zdecydowałem się na program minimum - wejście na Kasprowy. Na ten sam pomysł wpadło sporo osób, ale korzystali głównie z kolejki :-p Pogoda na szczycie lekko się pogorszyła, nawet poprószył nieco śnieg. Zejście ku Myślenickie Turnie było już trudniejsze i wolniejsze. Śnieg świeży, kopny, poza wydeptanym szlakiem napadało z pół metra. Ale nie spieszyłem się. Przy pośredniej stacji kolejki spotkałem lisa. Lis jak lis, powiecie, ale ten był bardzo towarzyski: podchodził na dwa metry, wyglądał na zagubionego ;-) Nie dawał się odgonić, wędrował za mną przez kilkaset metrów. Potem znów wyjrzało słoneczko i zrobiło się całkiem przyjemnie. Jeszcze ostatni rzut oka na owoce lata i zejście wzdłuż potoku do Kuźnic.
Chodzicie zimą po górach?
Kornel