julita48
26.03.06, 22:18
Dn.26 marca br.przy ulicy Cisowej byłam świadkiem zagryzienia 3miesiecznej
suczki przez psa wystającego z posesji przez ogrodzenie.Kilkakrotnie byłam
także świadkiem biegającego tego o to psa po ulicy a także po podwórku.Pies
wystawiajac pysk przez ogrodzenie zatakował mała suczke,która podbiegła go
powąchać.Pies ten brutalnie wciągnął ją przez ogrodzenie zadając tyle ran,iż
stan tego małego psa był krytyczny!Pies ten przegryz jej
tchawice,rozszarpując skórę w okolicy żeber.W wyniku odniesionych ran pies
mimo przewiezienia do Weterynarza zmarł po kilku minutach.Właściciel mówiący
o sumieniu współczujać zaproponował "flaszkę"(poprostu chciał zatuszować
sprawę).Mimo poinformowania właściciela o zaistniałej sytuacji,nie poniósł
odpowiedzialności i konsekwencji.Jestem właścicielką 2 psów i kotów oraz
przyjacielem wszystkich zwierząt,postawą tego pana jestem mocno
zbulwersowana.I jego brednie o "sumieniu" i urazie psychicznym dzieci,które
to widziały są kompletnie bezmyślne!Pan który,mówi tak dużo o sumieniu i żalu
o zaistaniałej sytuacji chyba nie dorósł...(napewno nie jest to człowiek
wrażliwy i kochający zwierzęta jak sam to powiedział).Mama po telefonie o
zaistniałej sytuacji nie zważając na wszystko wzieła do samochodu
nieprzytomnego psa udzielając mu pomocy i modląc sie za tą mała
suczkę.Wypowiedzcie sie na forum o zaistniałej sytuacji.......BO TAK DO
KOŃCA,NIE WIEM CZY TO JA JESTEM NIE NORMALNA CZY WŁASCIECIEL PSA.....