malinela
10.07.06, 21:30
Zapowiadał się długi, bo trzydniowy weekend. Zamarzyłam o wyjeździe "do wód",
gdzie czas upływa na spacerach, niespiesznych śniadaniach..ale mąż miał inne
zdanie. Po ogrodzie zdrojowym nie miał ochoty spacerować, charmu zadawać
takoż. Siostra wtórowałam - "byłam ..nudy, droga Pani, nudy okrutne".. tym
samym część piątku i sobotnie przedpołudnie spędziłam ..nad Świdrem.
Obserwując pluskające sie dzieci, nadrabiając zaległości prasowe, obserwowałam
ludzi, którzy, tak jak ja, przyszli spedzić czas nad Świdrem.
Świder to specyficzne miejsce, jakby stworzone do zabaw z dzieckiem - woda
"żabie po kolana", piasek idealny do wymyślnych budów... większość osób to
rodziny z dziećmi. Jednocześnie jest to miejsce publiczne, do którego dostęp
ma każdy, kto ma na to chęć. I jako miejsce publiczne Świder mnie przeraża -
są osoby, które przychodzą z psami (wątek do73), większość osób, zwłaszcza
mężczyzn pije piwo, śmietników brak, tym samym to, w jakim stanie pozostanie
plaża zależy tylko i wyłącznie od kultury osobistej, a z tym jak wiadomo, bywa
krucho.
Odczuwam pewien dysonans pomiędzy urokliwością miejsca i brakiem jego
zagospodarowania. Oczywoiście wulgarność w sposobie spędzania czasu również
mnie przeraża, ale na to nie mam zupełnie wpływu, natomiast śmietniki nad
rzeką są możliwe do zrealizowania.. tak na początek.
Co do reszty, czekam na Holiday Inn..