Dodaj do ulubionych

co złego jest w hamowaniu silnikiem?

04.02.10, 10:25
dziś podwoziłam do pracy kolegę, kóremu auto odmówiło współpracy. w
związku z tym, że z reguły hamuję silnikiem, a hamulców używam do
całkowitego zatrzymania auta, żeby przychamować np. na zalręcie,
albo gdy się z mocno rozpędzi z górki itp; kolega ten stwierdził, że
jeśli tak będę jeździć to popsuję auto (?). jak zaczęłam drążyć
temat to podobno popsuję sobie tym skrzynię biegów i mogą się
pojawić problemy z silnikiem. ale jakie to problemy miały by to być
nie uściślił. czy możecie powiedzieć co złego może stać się z
samochodem podczas hamowania silnikiem, czy np. zjeżdżania z górki
na niższym biegu zamiast przejeżdżanie jej z wciśniętym hamulcem?
Obserwuj wątek
    • szymizalogowany Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 10:33
      jak umiesz delikatnie zasprzęglić przy każdej prędkości z
      przygazówką to nic złego nie ma, przynajmniej wiem z doświadczenia
      że mi się nic nie popsuło

      jak nie umiesz delikatnie tylko szarpiesz zasprzęglając (jeszcze jak
      w tym samym momencie dohamowywujesz jeszcze hamulcem i gaz wciskasz
      tylko palcami prawej giry) to pewnie coś tam się zużywa - łożysko
      czy docisk?

      jak z kolei za delikatnie zasprzęglasz to się sprzęgło zużywa

      można też się zdziwić na śliskim jak się zasprzęgla przy dużej
      prędkości np w zimie - ja się parę razy wystraszyłem jak złapałem
      przy takim czymś poślizg kół napędzanych hehe
      • soner3 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 10:41
        O czym ty szymni bredzisz ?
        Mleka sie napij, wyjdz ulep balwana i wroc
        • szymizalogowany Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 10:48
          a czego nie rozumiesz z tamtego?

          jak ma dohamować silnikiem jak jedzie np 100 kmh i ma się zatrzymać
          przed światłami albo chociaż wytracić prędkość do 20-30 kmh?

          musi jakoś zejść z wyższego biegu przez niższe aż do najczęsciej
          dwójki - najczęsciej się robi przygazówkę, a jak trzeba to w tym
          samym momencie lekko się hamulcem doprawia? jedynkę się ciązko wbija
          przy przygazówce ale tez się robi
          • silje78 Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 10:54
            no właśnie tak robię, albo stponiowo przyhamowuję i redukuję bieg po
            biegu, albo hamuję mocniej i redukuję na niższy bieg.
            szymizalogowany, dzięki za odpowiedź :)
            • piotr33k2 Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 18:47
              silje78 napisała:

              > no właśnie tak robię, albo stponiowo przyhamowuję i redukuję bieg
              po
              > biegu, albo hamuję mocniej i redukuję na niższy bieg.
              > szymizalogowany, dzięki za odpowiedź :)
              i bardzo dobrze i tak trzymaj a koledze powiedz ze to on akurat nie
              ma pojecia jak sie prawidlowo eksloatuje samochód, jego styl jazdy
              to pewno gaz i rura a potem od hamulec , he he.
            • zgryzliwy1 Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 06.02.10, 03:43
              silje78 napisała:

              > no właśnie tak robię, albo stponiowo przyhamowuję i redukuję bieg po
              > biegu, albo hamuję mocniej i redukuję na niższy bieg.

              no to jak wreszcie, pytasz o skutki hamowania silnikiem, a hamujesz hamulcem ?
          • simon_r Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 10:57
            Przegazowki to ja robię w motocyklu... w samochodzie płynnie wytracam prędkość
            hamując silnikiem bez przegazowki. Przegazowki stosuje się do wyrównania
            prędkości obrotowej trybów w skrzyni biegów, która nie posiada synchronizacji
            np. w starych ciężarówkach lub motocyklach właśnie. Po co to robić w normalnym
            aucie???
            • swan_ganz Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 11:02
              Po co to robić w normalnym aucie???

              bo jak ma sie doczepioną rure kanalizacyjna w miejscu tłumika to
              wtedy auto fajnie pierdzi gdy sie zrobi przygazówkę. Sa tacy co to
              lubią sobie popierdzieć :-)
            • szymizalogowany Po to aby: 04.02.10, 11:52
              nie "walić" sprzęglem jak sie od razu odpuści pedał sprzęgła

              lub

              nie ślizgać tarczą sprzęgła jak się odpuszcza bardzo pomału
              • simon_r Re: Po to aby: 04.02.10, 12:37
                Bardzo dobrze Cię rozumiem.. jednakowoż ślizganie to wcale nie powoduje jakiegoś
                dramatycznego zużycia sprzęgła, nie wiem czy paliwo zużyte na przegazowkę nie
                jest przypadkiem więcej warte niż "zużycie" sprzęgła przy delikatnym puszczaniu
                w czasie hamowania silnikiem.
            • do.ki Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 17:02
              simon_r napisał:

              > Przegazowki to ja robię w motocyklu...

              No i wlasnie po co, przy skrzyni sekwencyjnej nie ma to wiekszego sensu. A
              plynne puszczenie sprzegla zalatwia sprawe.

              No chyba ze robisz jeszcze subtelne rozroznienie miedzy przegazowka a miedzygazem...
          • soner3 Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 11:06
            Przygazowka to ci bedzie potrzebna jak nie bedziesz mial sprzegla bo bez
            niej nie wrzucisz nizszego biegu, ale normalnie po co te akrobacje ?
            • starypryka Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 11:27
              soner3 napisał:

              > Przygazowka to ci bedzie potrzebna jak nie bedziesz mial sprzegla bo bez
              > niej nie wrzucisz nizszego biegu, ale normalnie po co te akrobacje ?

              Ja nie wiem po co. Nawet pytałem mojego silnika po co on to robi ale nie
              powiedział :) Pewnie dlatego że mówić nie potrafi... Nie zmienia to faktu że
              silnik przy każdej zmianie biegów robi przegazówkę, niezależnie czy biegi
              zmienia w górę czy w dół ;)
            • celicaman Re: Krowy śpią, mleka ni ma jeszcze... 04.02.10, 11:32
              > Przygazowka to ci bedzie potrzebna jak nie bedziesz mial sprzegla bo
              > bez niej nie wrzucisz nizszego biegu, ale normalnie po co te
              > akrobacje ?
              Jak hamując np na czwórce zejdziesz z obrotami do np. 1000 obr/min, to
              po redukcji na trójke silnik powinien sie kręcić (w zaleznosci od
              przełozeń) np. ok 2000 obr/min. Wiec jak nie dodasz troche gazu, to po
              puszczeniu sprzegła bedziesz miał szarpnięcie. Jak przed puszczeniem
              sprzegła dodasz lekko gazu i wprowadzisz silnik na te 2000, to redukcja
              bedzie płynna, bez szrpnięć. Myslę, że tu o tak "przegazówkę" chodziło,
              czyli lekkie podniesienie obrotów silnika przed puszczeniem sprzęgła.
              • szymizalogowany O o! Dobrze gada dać mu wódki! 04.02.10, 11:42
                nie wiem czemu większość nie rozumie - ja rozumiem hamowanie
                silnikiem tak:

                1. Jadę 100 kmh na V mam około 3000 obr
                2. wciskam sprzęgło
                3. Wywalam wajchę na luz
                4. Dodaję gazu na luzie mniej więcej do 3500-4000 obr (sprzęgło
                wciśnięte)
                5. wrzucam IV jednocześnie średnio szybko odpuszczając nogę z pedłu
                sprzęgła

                itd aż do II albo i I

                nie wiem jak inaczej hamujecie silnikiem

                ew. można jak ktoś lubi zabawę w punkcie 2 jednocześnie prawą gicą
                palcami przycisnąc lekko hamulec a piętą przytrzymać obroty silnika
                i wtedy w punkcie 4 nie trzeba zazwyczaj dodawać gazu albo można
                lekko nim sterować piętą prawej nogi

                • starypryka Re: O o! Dobrze gada dać mu wódki! 04.02.10, 13:01
                  Niektóre samochody robią przegazówkę podczas zmiany biegów z urzędu. W
                  niektórych trzeba za taka funkcjonalność dopłacać a w jeszcze innych trzeba
                  robić to samemu. Ja mam pierwsza opcję ;)
                • do.ki Re: O o! Dobrze gada dać mu wódki! 04.02.10, 17:09
                  > nie wiem jak inaczej hamujecie silnikiem

                  Proste. W starych ksiazkach juz pisalo, ze biegi zmienia sie w gore bez
                  pospiechu, a w dol jak najszybciej.

                  To dodawanie gazu w srodku nie jest potrzebne, synchronizatory zalatwiaja
                  sprawe, mozesz im tylko ulatwic (i przedluzyc) zycie jesli nie bedziesz czekal z
                  wlaczeniem nizszego biegu.

                  Pozniej puszczasz sprzeglo w ten sam sposob jakbys ruszal- z krociutkim
                  zatrzymaniem stopy w chwili gdy sprzeglo "bierze". Wszystko koordynujesz
                  sluchem, sledzac obroty silnika.

                  Wbicie jedynki, jesli niesynchronizowana to zawsze, a jesli synchronizowana, to
                  czasem tez, bez miedzygazu jest nieprzyjemne dla skrzyni i dla kierowcy.

                  A tak w ogole to hamowanie silnikiem moze byc jeszcze prostsze- przelaczas
                  skrzynie na tryb reczny i w odpowiednio wybranych momentach minus... minus...
                  minus... i wszystko.
    • simon_r Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 10:34
      Wyślij kolegę na kurs doszkalający bo bredzi.
      • silje78 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 10:37
        tak mi się wydawało ;)
        kolega jutro pojedzie autobusem, bo ogólnie za dużo dyskutował, a
        to za późno hamuję, to znów za szybko. za późno wrzucam jedynkę przy
        ruszaniu ze świateł, po co stoję na ręcznym itd. to się chłop
        nagadał...
        • remo29 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 14:36
          Wsiadł do auta, gdzie baba za kółkiem i postanowił poprężyć klatę. Ale z tego
          naprężania puścił bąka ;) Niech sobie teraz dla kontrastu postoi koło kierowcy w
          autobusie MZK...
        • elagresto Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 18:28
          silje78 napisała:
          > kolega jutro pojedzie autobusem, bo ogólnie za dużo dyskutował

          i dobrze,bo nie wie co mówi. Hamowanie silnikiem jest dobre z wielu
          powodów. Mniejsze zużycie hamulców, ponoć też benzyny,
          bezpieczniejsze to bo dwie siły hamujące masz (silnik i hamulec). No
          i przede wszystkim świadczy o tym, że myślisz jak jeździć, planujesz
          zachowanie na drodze.
    • robert888 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 11:16
      kolega pewnie jest wyznafcą urban ledżęt w stylu "bo pasek rozrządu może
      przeskoczyć" he he:)

      PS. Po cholere umieszczasz w sygnaturce zdjęcie jakiegoś Marsjanina w sukience?
      To jakaś forma "pedofil tuning"?
      • silje78 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 12:30
        ten marsjanin to mój dzieć. nie podoba się nie patrzeć, a mani
        antypedofilskiej nie mam i nie szukam w każdym, kto spojrzy na moje
        dziecko, niecnych zamiarów. sygnaturka stworzona na potrzeby forum
        rówieśniczego.
        dzieć taki jak w oryginale, z tuningiem czekamy, aż zacznie się
        starzeć i brzydnąć...
    • dyktator_bolandy Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 15:36
      ten twój kolega jest po prostu głupi:)
      a tobie gratuluję, hamowanie silnikiem jest jak najbardziej słuszne,
      a nie każdy z kierowców je stosuje.
    • aderekk Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 16:53
      Nie wiem po co komu jakieś przegazówki uskuteczniać. Ja zawsze hamuje silnikiem
      zmniejszam biegi po osiągnięciu obrotów nieco poniżej 2000 obr i nigdy nie mam
      żadnych szarpnięć
      • andrzejmat Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 08:23
        aderekk napisał:

        > Nie wiem po co komu jakieś przegazówki uskuteczniać. Ja zawsze
        hamuje silnikiem
        > zmniejszam biegi po osiągnięciu obrotów nieco poniżej 2000 obr i
        nigdy nie mam
        > żadnych szarpnięć

        Tak, tyle że TO nie jest hamowanie silnikiem. To jest zwalnianie bez
        wyrzucania na luż czy wysprzęglania.
        A.
        • simon_r Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 13:51
          ależ oczywiście.. hamowanie silnikiem to jest tylko wtedy gdy się wyrzuci silnik
          z samochodu na linie jako kotwicę... :))
    • mechanik1234 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 17:13
      Jeździj tak dalej bo robisz to ok. Jełopów nie słuchaj.
      • frequentflyer Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 18:34
        mówienie i pisanie "jeździj" też trąci jełopowatością.
        • mechanik1234 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 18:48
          Na Twoim miejscu bym się trochę wstrzymał z pochopnymi osądami.
          forum.gazeta.pl/forum/w,374,65924596,,jezdzij_.html?v=2
          • frequentflyer Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 19:20
            no, no, same autorytety. mimo to jedyna poprawna wersja to nie jeźdź, musisz
            się z tym pogodzić. a to że motłoch tak mówi nie czyni "jeździj" formą poprawną.
            zamiast w internecie, sprawdź w słowniku, internet to śmietnik. dlatego tu jesteśmy.
            • mechanik1234 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 19:38
              odleć lepiej na księżyc
            • dark13 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 19:41
              Az taka pewnosc siebie nie jest tu na miejscu

              free4web.pl/3/2,50678,378131,5957702,Thread.html
              Taki autorytet wystarczy?
              • mobile5 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 20:42
                Tu jest podobny autorytet.
                4.b
                www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=50
                data:2005-10-23
                www.poradnia-jezykowa.uni.wroc.pl/pj/index.php/p/archiwum/odmiana/220
                poradnia.pwn.pl/lista.php?kat=3&szukaj=poprawno%B6ciowych
                Język się rozwija, ale w tym przypadku raczej stacza.
              • zgryzliwy1 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 06.02.10, 04:04
                dark13 napisał:

                > Az taka pewnosc siebie nie jest tu na miejscu
                >
                > free4web.pl/3/2,50678,378131,5957702,Thread.html
                > Taki autorytet wystarczy?

                a prof. Jerzy Bralczyk to malo ?
                www.rdc.pl/index.php?/pol/artykuly__1/warto_wiedziec/co_nowego_w_rdc/jezdzij_czy_jezdz
                • dark13 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 06.02.10, 09:30
                  zgryzliwy1 napisał:

                  > dark13 napisał:
                  >
                  > > Az taka pewnosc siebie nie jest tu na miejscu
                  > >
                  > > free4web.pl/3/2,50678,378131,5957702,Thread.html
                  > > Taki autorytet wystarczy?
                  >> a prof. Jerzy Bralczyk to malo ?
                  >
                  www.rdc.pl/index.php?/pol/artykuly__1/warto_wiedziec/co_nowego_w_rdc/jezdzij_czy_jezdz
                  >

                  Wiec widac wyraznie ze nawet wsrod jezykoznawcow zdania sa podzielone i do tego
                  zmierzalem
        • macgregor-72 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 20:58
          Skoro dyskusja zeszła na boczne tory to i ja też zauważyłem, że niemal wszędzie słyszę, że mówi się np "oglądnąć" zamiast "obejrzeć", co mnie bardziej irytuje niż te "jeździj" co niżej już zostało udowodnione, że jest poprawne.
    • adoptowany Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 04.02.10, 21:16
      nie ma w tym nic zlego,a dodatkowo oszczedzasz tarcze, kolocki i
      paliwo.Pozatym jest to nadal ze wzgledu na bezpieczenstwo zalecana
      technika jazdy w gorach.Zapobiega to faldingowi tarcz hamulcowych.
      • jestklawo Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 10:15
        adoptowany napisał:

        >Zapobiega to faldingowi tarcz hamulcowych

        boszszsz, widzisz i nie grzmisz. A cóż to za cudo ten falding?
        Może o fading chodziło raczej? Tylko jakim cudem tarcze mogą
        zanikać, dlaczego akurat w górach, po ilu depnięciach, czy zanikają
        nagle i niespodziewanie, czy można te tarcze odzyskać jak zanikną,
        czy trzeba kupić nowe jak się zjedzie już z tej góry?
        • adoptowany Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 13:14
          jestklawo napisała:

          > adoptowany napisał:
          >
          > >Zapobiega to faldingowi tarcz hamulcowych
          >
          > boszszsz, widzisz i nie grzmisz. A cóż to za cudo ten falding?
          > Może o fading chodziło raczej? Tylko jakim cudem tarcze mogą
          > zanikać, dlaczego akurat w górach, po ilu depnięciach, czy
          zanikają
          > nagle i niespodziewanie, czy można te tarcze odzyskać jak zanikną,
          > czy trzeba kupić nowe jak się zjedzie już z tej góry?

          jak tak cie wzburza zwykla literowka to prosze krolewno,masz
          zeby stworca nie musial
          zagrzmiec..www.motogazeta.mojeauto.pl/Technika/Fading,d,28026.
          html
        • zgryzliwy1 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 06.02.10, 04:19
          jestklawo napisała:

          > Może o fading chodziło raczej? Tylko jakim cudem tarcze mogą
          > zanikać, dlaczego akurat w górach, po ilu depnięciach, czy zanikają
          > nagle i niespodziewanie, czy można te tarcze odzyskać jak zanikną,
          > czy trzeba kupić nowe jak się zjedzie już z tej góry?

          nawet dla jejopow powinno byc oczywiste, ze chodzi o chwilowe zanikanie sily
          hamowania
          z powodu przegrzania hamulcow

          " Fading [feidin(g)] (ang. ‘więdnięcie, zanikanie’ od fade ‘więdnąć,
          zanikać’) tech. zanikanie emisyjnych fal radiowych.
          Hasło opracowano na podstawie „Słownika Wyrazów Obcych”
          "
          portalwiedzy.onet.pl/103973,,,,fading,haslo.html
          • jestklawo Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 07.02.10, 20:12
            oooo, więc nawet kretyni potrafią obczaić, że fading układu
            hamulcowego to nie to samo co fading tarcz hamulcowych
            • zgryzliwy1 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 01:41
              jestklawo napisała:

              > oooo, więc nawet kretyni potrafią obczaić, że fading układu
              > hamulcowego to nie to samo co fading tarcz hamulcowych

              no nie to samo, bo czegos takiego jak fading ( zanikanie) tarcz hamulcowych nie ma
              ale jak tobie tarcze zanikaja (hehe) to rzeczywiscie latwiej widzisz roznice
              • jestklawo Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 07:37
                S. Lem miał rację kiedy mówił o internecie
                • zgryzliwy1 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 09.02.10, 03:15
                  jestklawo napisała:

                  > S. Lem miał rację kiedy mówił o internecie

                  nie musisz sie chwalic, ze czytal twoje posty
                  • jestklawo Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 09.02.10, 08:19

                    jestklawo napisał:
                    >Może o fading chodziło raczej? Tylko jakim cudem tarcze mogą
                    >zanikać,

                    zgryzliwy1 odpowiedział (jestklawo mu zasugerował?):
                    >no nie to samo, bo czegos takiego jak fading ( zanikanie) tarcz
                    >hamulcowych nie ma

                    gdyby głupota mogła latać, byłbyś gołębicą
                    • zgryzliwy1 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 10.02.10, 04:12
                      jestklawo napisała:

                      > gdyby głupota mogła latać, byłbyś gołębicą

                      nie bylbys(?) a latalbys
                      no i jezeli juz, to nie jak golebica, ale jak golab

                      nawet tak znanego powiedzenia nie potrafisz strawestowac
                      Strossmayer sie pewnie w grobie przewraca
                      • jestklawo Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 10.02.10, 08:34
                        > nawet tak znanego powiedzenia nie potrafisz strawestowac

                        bo widzisz pacanku, ja parafrazowałem a nie trawestowałem. Dlaczego
                        miałbym ośmieszać tego aktora? Albo to powiedzenie?
                        • hrabia-monter-christo Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 14.02.10, 08:27
                          jestklawo napisała:

                          > > nawet tak znanego powiedzenia nie potrafisz strawestowac
                          >
                          > bo widzisz pacanku, ja parafrazowałem a nie trawestowałem.

                          Nie rozumiesz znaczen tych pojec.
                          Strawestowac to zmienic, dostosowac do innej sytuacji, a parafrazowac, to
                          rozwijac, zmienic forme.
                          Ty niestety tylko probowales strawestowac - NIEUDOLNIE
    • andrzejmat Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 07:46
      Hamowanie silnikiem polegające NIE tylko na zdjęciu nogi z gazu bez
      wysprzęglania (co jest w wiekszości przypadków naturalne
      , ale jest błędem w czasie pełnego wykorzystania
      przyczepności ) - lecz na redukcji biegów kolejno w dół i
      wyzyskiwanie zakresu wysokich obrotów silnika ma sens tylko w czasie
      długich zjazdów w warunkach górskich - a także może być elementem
      wyczynowej jazdy rajdowej.
      W pozostałych okolicznościach:

      - nawet poprawnie wykonane zmniejsza komfort jazdy - nierównomierne
      opóźnienie, zmieniające się skokowo,
      - może być niebezpieczne - niekontrolowany przez ABS poślizg, tym
      bardziej, że jest to z wyjątkiem AWD hamowanie tylko kołami jednej
      osi i tylko momentem wynikającym z przyczepności tego koła, które ma
      przyczepnośc gorszą w danym momencie,
      - watpliwe są zyski (oszczędnośc klocków i tarcz vs. większe czy
      mniejsze ale zużywanie elementów układu napędowego, tyle że to
      drugie ujawni się naczęściej dopiero w czasie wiekszego przebiegu,
      - oszczędnośc paliwa, teoretycznie możliwa, jest pomijalnie mała.

      Konkluzja: taka 'technika" w codziennej jeździe nie ma żadnego
      sensu, ale może ostatecznie być składnikem szpanu itp.
      • maciekqbn Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 08:14
        andrzejmat napisał:

        > - może być niebezpieczne - niekontrolowany przez ABS poślizg

        Jeśli mówimy o aucie z ABS to ok, ale dla samochodu bez ABS hamowanie silnikiem,
        zwłaszcza na śliskiej powierzchni to jedyny bezpieczny sposób na utrzymanie toru
        jazdy.
        • andrzejmat Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 08:17
          maciekqbn napisał:

          > andrzejmat napisał:
          >
          > > - może być niebezpieczne - niekontrolowany przez ABS poślizg
          >
          > Jeśli mówimy o aucie z ABS to ok, ale dla samochodu bez ABS
          hamowanie silnikiem
          > ,
          > zwłaszcza na śliskiej powierzchni to jedyny bezpieczny sposób na
          utrzymanie tor
          > u
          > jazdy.
          >
          Jest to powszechny wśród doświadczonych kierowców przesąd,
          potencjalnie niebezpieczny.
          A.
          • wolfgang87 Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 09:13
            Też się zgodzę. Nie wiem czym się różni małe szarpnięcie przy hamowaniu silnikiem od małego szarpnięcia przy używaniu hamulców. Jeśli chodzi o ryzyko poślizgu - niczym.
            • szymizalogowany Różni się .. 05.02.10, 09:55
              jak masz abs, to jak łapiesz poślizg od hamulca to abs się załącza a
              jak łapiesz go od mocnego hamowania silnikiem to się nie załącza -
              chyba że w jakis samochodach jest tak esp zrobiony że podkeca wtedy
              obroty silnika jak dostanie sygnał że koło się wolniej albo wcale
              nie obraca.

              Piszemy oczywiście o skrzyni ręcznej.

              Druga rzecz jest taka że prawie wszyscy wiedzą i mają odruch żeby
              odpuścić hamulec jak się przednie koła zblokowały a tutaj trzeba
              sobie wbić do głowy żeby wcisnąć sprzęgło jak jest poślizg.
              • andrzejmat .Dokładnie tak, n/t. 05.02.10, 10:22
              • silje78 Re: Różni się .. 06.02.10, 08:55
                o prawda moja almerka abs nie posiada, ale czasami jeżdżę autem
                męża, które to już go posiada, dzięki za info.
            • tymon99 Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 10:41
              jeśli zerwiesz przyczepność hamując hamulcem bez abs, zostajesz z zablokowanymi
              kołami. jeśli zerwiesz przyczepność hamując silnikiem, koła się nadal kręcą,
              więc odzyskanie przyczepności łatwiejsze i szybsze.
              • szymizalogowany Wcale nie hehe 05.02.10, 10:46
                chyba że masz samochód z blokadą mechanizmu różnicowego.

                Spróbuj sobie na lodzie/prawie lodzie przychamować silnikiem bardzo
                ostro tzn np. z V zejśc na III lub nawet II - zobaczysz co się
                stanie.
                • tymon99 Re: Wcale nie hehe 05.02.10, 11:00
                  szymizalogowany napisał:

                  > Spróbuj sobie na lodzie/prawie lodzie przychamować silnikiem
                  > bardzo ostro

                  za to jak przyCHamuję CHamulcami bardzo ostro na czystym żywym lodzie, to abs mi
                  coś pomoże, prawda?
                  • szymizalogowany Re: Wcale nie hehe 05.02.10, 11:03
                    nie. ale chodziło o to że prawie zawsze jest jakaś tam różnica
                    przyczepności prawe/lewe koło i abs pomaga chociaż tyle że nie
                    ustawi cię bokiem, a przy hamowaniu silnikiem jak się nie wysprzęgli
                    to najczęsciej się to kończy właśnie na śliskim przekoszeniem
                    samochodu w którąś stronę
                    • tymon99 Re: Wcale nie hehe 05.02.10, 12:39
                      może mam inny trochę samochód, albo inny trochę mózg, albo pecha - ale jak tak
                      pamięć wytężam, to obracało mnie (albo próbowało) przy okazji użycia hamulców, a
                      przy hamowaniu silnikiem najwyżej się przód nieco od zamierzonego kierunku odchylał.
              • interator Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 10:48
                Dokładnie.

                ---
                Kupię Twój samochód:
                kupieckupi.pl/ogloszenie/Samochody/Kupie-samochod,92,8414,2.htm
          • crannmer Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 11:55
            andrzejmat napisał:

            > maciekqbn napisał:
            > > to jedyny bezpieczny sposób na
            > > utrzymanie toru jazdy.
            > >
            > Jest to powszechny wśród doświadczonych kierowców przesąd,
            > potencjalnie niebezpieczny.
            > A.

            Od lat to samo mowie. I za kazdym razem rzucala sie na mnie sfora tzw.
            "doswiadczonych", tlumaczacych, jak to hamulec na sliskim jest niebezpieczny, a
            hamowanie silnikiem pod gwarancja zabezpiecza przed poslizgiem.

            A gdy tlumaczylem roznice w wplywie na samochod miedzy hamowaniem silnikiem, a
            lekkim hamowaniu hamulcami, stado "doswiadczonych" uznawalo mnie za wariata.

            Dobrze, ze nie jestem sam :-)
            • roney03 Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 13:11
              Coraz czesciej samochody sa wyposazane w systemu wspomagajace (zabezpieczajace
              przed blokowaniem kol) hamowanie silnikiem a z drugiej strony przypimina to
              historie z odpalaniem na hol - problemem jesli jest to dotyczy umiejetnego
              stosowania .
              Zreszta wytracanie predkosci poprzez hamowanie silnikiem ma troche inny
              sens/cel niz robienie tego samego z wykorzystaniem ukl. hamulcowego wiec jesli
              doprowadza tym / lub stwarza takie ryzyko/ do blokowania kol to znaczy ze nie
              bardzo to chyba ogarnia.
            • qqbek Re: co dobrego jest w hamowaniu silnikiem? 05.02.10, 13:33
              crannmer napisał:


              > Od lat to samo mowie. I za kazdym razem rzucala sie na mnie sfora tzw.
              > "doswiadczonych", tlumaczacych, jak to hamulec na sliskim jest niebezpieczny, a
              > hamowanie silnikiem pod gwarancja zabezpiecza przed poslizgiem.
              >
              > A gdy tlumaczylem roznice w wplywie na samochod miedzy hamowaniem silnikiem, a
              > lekkim hamowaniu hamulcami, stado "doswiadczonych" uznawalo mnie za wariata.
              >
              > Dobrze, ze nie jestem sam :-)

              Hola, hola!
              A jeśli napęd mam na tylną oś?
              Nadal niebezpiecznie?
              Mniej praktycznie, większe zużycie sprzęgła... owszem. Ale pod względem
              bezpieczeństwa podobnie.
              Nie zgodzę się też co do tego w warunkach jazdy miejskiej. Spokojnie można zejść
              do 20km/h na trzecim biegu (10km/h na 2-gim), hamując silnikiem... inna sprawa,
              że potem wysprzęglenie i hamujemy nóżką.
              • szymizalogowany To jeszcze gorzej... 05.02.10, 13:43
                wyłącz sobie DSC czy ASC jak masz starą tą bejcę i popróbuj.

                Hamowanie hamulcem głównym jest najbezpieczniejsze bo działa z
                największą siłą na oś przednią, ze znacznie mniejszą na oś tylną i
                jeszcze jest "pod nadzorem" ABS.

                Zablokowanie (jeszcze tak żeby ABS "nie wiedział") tylnej osi nogłe
                przy jakiejś prędkości to najgorsze co może się zdarzyć.

                W zasadzie lecisz w bok od razu, czasem jeszcze robisz wężyk
                przedtem.
                • simon_r Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 13:55
                  ludzie przestańcie bredzić.. silnikiem nie hamuje się w sytuacjach awaryjnych
                  tylko podczas spokojnej i płynnej jazdy a wszystkie zagrożenia przez was
                  opisywane mogą wystąpić tylko w sytuacjach gwałtownych i niespodziewanych.
                  • szymizalogowany Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 14:04
                    ... latem na suchym asflacie oczywiście doprowadzić do uślizgu od
                    ostrego hamowania silnikiem jest prawie niemożliwe, ale zima przy
                    zwykłej jeździe to zjawisko wystąpi przy nawet minimalnej warstwie
                    śniegu czy lodu na jezdni w czasie jak to ująłeś "spokojnej płynnej
                    jazdy". Tak samo jak przy normalnym hamowaniu w zimie na ośnieżonej
                    drodze ABS w zasadzie działa non-stop.
                    • simon_r Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 14:13
                      nie wiem jak ty jeździsz ale mi tej zimy ABS zadziałał może ze trzy razy. Dzięki
                      płynnej jeździe i hamowaniu silnikiem właśnie, praktycznie zimą nie używam
                      środkowego pedału... i jakoś w poślizg nie wpadam. A jeżdżę dużo, często i szybko.
                      • szymizalogowany Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 14:58
                        simon_r napisał:

                        > nie wiem jak ty jeździsz ale mi tej zimy ABS zadziałał może ze
                        trzy razy. Dzięk
                        > i
                        > płynnej jeździe i hamowaniu silnikiem właśnie, praktycznie zimą
                        nie używam
                        > środkowego pedału... i jakoś w poślizg nie wpadam. A jeżdżę dużo,
                        często i szyb
                        > ko.

                        nie wiem naprawdę co ci napisać, mi się abs włącza nawet jak nie
                        posypie wystarczająco przed garażem przy dojeździe do niego z
                        prędkością 20 kmh

                        nie mówiąc o wyjechaniu na ulicę w zasadzie przez cały styczeń
                        wszystko było zawalone śniegiem łącznie z "bezpieczną ósemką" na
                        odcinku od bełchatowa aż do wrocławia która była cała biała w pewna
                        styczniową noc między 3 a 8 rano i zero pługów gdzie jechało się 50-
                        60kmh max i przy każdym uzyciu hamulca działał ABS
                        każdy dojazd do skrzyzowania do czerwonego, każdy ostrzejszy manewr
                        (w lecie nieistotnie ostry) powoduje u mnie w obu autach włączenie
                        się ABS

                        po prostu albo masz jakiś samochód nie z tej ziemi co na niego nie
                        działają prawa fizyki albo może opony z kolcami, albo jesteś
                        najlepszym kierowcą świata

                        • simon_r Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 15:06
                          Na co dzień mam Corollę 1,4 D4D... ABS mi się nie włącza bo delikatnie obchodzę
                          się z hamulcami wspomagając się hamowaniem silnikiem właśnie.
                          • szymizalogowany Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 15:27
                            simon_r napisał:

                            > Na co dzień mam Corollę 1,4 D4D... ABS mi się nie włącza bo
                            delikatnie obchodzę
                            > się z hamulcami wspomagając się hamowaniem silnikiem właśnie.
                            >

                            nic tylko pogratulować toyocie za zbudowanie najlepszego samochodu
                            pod względem trakcji na świecie

                            normalnie hamowanie lekkie z 15 kmh na osnieżonej drodze wygląda tak:

                            www.youtube.com/watch?v=ng3YjH8KaKY
                            rozumiem że skoro napisałeś że jeździsz dużo sybko i bezpiecznie to
                            jechałeś kiedyś po zaśnieżonej drodze, może nawet po oblodzonej
                            trochę, może po mokrej chociaż albo gdzie piasek był rozsypany (w
                            lecie)


                            skoro tobie nigdy nie włącza się abs to tylko pogratulować samochodu
                            i umiejetności jazdy
                        • do.ki Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 18:40
                          > nie wiem naprawdę co ci napisać, mi się abs włącza nawet jak nie
                          > posypie wystarczająco przed garażem przy dojeździe do niego z
                          > prędkością 20 kmh

                          To znaczy, ze nie umiesz naciskac pedalu hamulca. Sorry, szymi, ja wiem, Twoje zaslugi dla forum i tak dalej, ale to jest naprawde objaw zastraszajacego braku umiejetnosci.
                          • andrzejmat Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 20:29
                            do.ki napisał:

                            > > nie wiem naprawdę co ci napisać, mi się abs włącza nawet jak nie
                            > > posypie wystarczająco przed garażem przy dojeździe do niego z
                            > > prędkością 20 kmh
                            >
                            > To znaczy, ze nie umiesz naciskac pedalu hamulca. Sorry, szymi, ja wiem, Twoje
                            > zaslugi dla forum i tak dalej, ale to jest naprawde objaw zastraszajacego braku
                            > umiejetnosci.

                            ABS jest właśnie po to, aby nie trzeba było koniecznie na śliskim czaić się z
                            naciskaniem pedału hamulca. Oczywiście mozna skupic się na tym, aby nie
                            zadziałał ABS nawet na lodzie - ale po co? A może Ty nigdy nie jeździłes z ABS?!
                            Bo wygląda to na zstraszająca niewiedzę z Twej strony.
                            Pzdr.
                            A.
                            • do.ki Re: Poślizg można złapać zawsze... 05.02.10, 23:02
                              Moze i tak wyglada, ale dla mnie ABS to sygnal, ze przekroczylem granice przyczepnosci. Pukanie w pedal od dolu to tylko wskazowka dla kierowcy. Umiem radzic sobie bez ABS (choc mam go we wszystkich moich pojazdach z wyjatkiem wrotek, hulajnogi i roweru) i wiem jak go uzywac w sytuacji awaryjnej (nawet cwiczylem w praktyce na kursach, a co). Ale umiejetnosc prowadzenia auta to wiedziec jak nie dopuscic do sytuacji awaryjnej. I ja to wiem.
                              • starypryka Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 09:43
                                do.ki napisał:

                                > Moze i tak wyglada, ale dla mnie ABS to sygnal, ze przekroczylem granice przycz
                                > epnosci. Pukanie w pedal od dolu to tylko wskazowka dla kierowcy. Umiem radzic
                                > sobie bez ABS (choc mam go we wszystkich moich pojazdach z wyjatkiem wrotek, hu
                                > lajnogi i roweru) i wiem jak go uzywac w sytuacji awaryjnej (nawet cwiczylem w
                                > praktyce na kursach, a co). Ale umiejetnosc prowadzenia auta to wiedziec jak ni
                                > e dopuscic do sytuacji awaryjnej. I ja to wiem.

                                Podpisuje się obiema ręcami i nogami ;)
                                Zadziałanie ABS w trakcie normalnej jazdy (nawet zimowej) jest oznaka mojego
                                upośledzenia. Jeśli nie potrafię się zatrzymać bez zadziałania tego sytemu to
                                znaczy że znacznie przegiąłem. Działa to także w drugą stronę, jeśli nie
                                potrafię ruszyć bez zadziałania TC to znaczy żem dup@ nie kierowca...
                                • szymizalogowany Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 11:23
                                  dobrze mistrzowie

                                  wróciłem ze sklepu i przy każdym ruszaniu mi migał żólty trójkąt od
                                  abc - na odcinku 3 km pewnie z 10 razy przy każdym ruszaniu i
                                  mocniejszym dodaniu gazu
                                  zresztą w samochodzie bez esp jest to samo tylko że koła się
                                  ślizgają, w warszawie na asfalcie też

                                  widać muszę się zapisać na kurs doszkalający
                                  • mobile5 Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 11:34
                                    ...albo przyjrzeć się oponom co do ich jakości, stanu i rozmiaru.
                                    • andrzejmat Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 11:46
                                      mobile5 napisał:

                                      > ...albo przyjrzeć się oponom co do ich jakości, stanu i rozmiaru.

                                      Opony mam z górnej półki pod każdym wzgledem, ambicje sportowe i "sportową"
                                      jazdę dawno za sobą - ale mogę tylko potwierdzić to, co pisze Szymi. Coś,
                                      koledzy, fantazjujecie. Tylko dlaczego? Albo po co?

                                      Pzdr.
                                      A.
                                      • starypryka Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 12:21
                                        andrzejmat napisał:

                                        > mobile5 napisał:
                                        >
                                        > > ...albo przyjrzeć się oponom co do ich jakości, stanu i rozmiaru.
                                        >
                                        > Opony mam z górnej półki pod każdym wzgledem, ambicje sportowe i "sportową"
                                        > jazdę dawno za sobą - ale mogę tylko potwierdzić to, co pisze Szymi. Coś,
                                        > koledzy, fantazjujecie. Tylko dlaczego? Albo po co?
                                        >
                                        > Pzdr.
                                        > A.

                                        Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Ale przy masie katalogowej 1350kg i mocy maks
                                        155KM i momentu max 198Nm oraz na oponach allseason w normalnej ulicznej jeździe
                                        muszę się postarać by przednia napędowa oś wpadła w poślizg. To samo tyczy się
                                        ubitego śniegu.

                                        Może macie popsuty łącznik między kierowcą a pedałem gazu? Albo zbyt dawno
                                        przesiedliście się do samochodów z wszelkimi skrótami trzyliterowymi. ABS mam i
                                        włącza się praktycznie wtedy gdy chcę albo gdy (wstyd się przyznać) sytuacja
                                        mnie zaskoczy. TC i ESP w dowolnym oznakowaniu nie posiadam a kołami nie miele
                                        przy każdym ruszaniu.
                                        • szymizalogowany Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 12:34
                                          to dziwne, na asfalcie jeśli jest odśnieżony to oczywiście da się
                                          przy delikatnej bardzo jeździe ale na ubitym sniegu?

                                          mi ani jednym ani drugim samochodem się nie uda - tzn. można ale to
                                          chyba w manualu bym musiał ruszać samym sprzęgłem bez gazu a w
                                          automacie tylko hamulec delikatnie puścić i też nie dodawać gazu

                                          potem się po tym śniegu tak mogę toczyć ale jak będę chciał
                                          przyspieszyć to nie ma zmiłuj - abc zacznie sobie migać na żółto

                                          a propos w warszawie to widziałem parę dni temu jak autobusy takie
                                          duże z tą naczepa przegubową podjerzdżały na przystanek i co drugi
                                          podjerzżał to w ostatniej fazie zatrzymania przed otwarciem drzwi im
                                          sie tylne koła w tej naczepie blokowały i sunęły po asfalcie

                                          autobusom cięzko chyba zarzucić że ostro hamują bądź ruszają
                                          • starypryka Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 12:44
                                            To wygląda że ważniejsza jest natura człowieka. To co dla jednego (np. Ciebie)
                                            będzie spokojnym ruszeniem dla innych (np. dla mnie) będzie szaleńczą jazdą na
                                            granicy :)
                                • swan_ganz Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 12:32
                                  Działa to także w drugą stronę, jeśli nie potrafię ruszyć bez
                                  zadziałania TC to znaczy żem dup@ nie kierowca...


                                  niekoniecznie od razu "doopa".... O ile rzadko zapala mi sie abs
                                  podczas hamowania to kontrolka od esp urządza mi nonstop dyskotekę
                                  ale nie wynika to z braku moich umiejetności tylko z lenistwa. Po
                                  prostu nie chce mi sie pieścic z tym pedałem od gazu i dlatego daję
                                  z buta a resztę załatwia elektronika. W końcu po to ona tam jest i
                                  skoro juz za nia zapłaciłem to niech teraz zarabia na siebie.. :-)

                                  Poza tym; weźcie panowie pod uwagę, że mamy samochody o róznej
                                  mocy... Inaczej będzie się ruszało takim, którego moc silniczka
                                  oscyluje wokół setki a zupełnie inaczej gdy mamy do dyspozycji
                                  trzysta albo i więcej kucyków....
                                  Wiecie ile trzeba sie pierniczyc z pedałem gazu by na śliskim ruszyć
                                  spod świateł bez reakcji kontrolek? Da się to zrobić tylko po co?
                                  • starypryka Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 12:46
                                    Pisałem niżej w domowym samochodzie nie mam ESP i TC a koni tylko 155 przy masie
                                    1350kg. Więc może to jest przyczyną nie załączania się ESP a skutkiem całości
                                    delikatne ruszanie z niemieleniem kołami.
                                    • roney03 Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 13:09
                                      starypryka napisał:
                                      Więc może to jest przyczyną nie załączania się ESP a skutkiem całości
                                      > delikatne ruszanie z niemieleniem kołami.

                                      Mylisz chyba ESP z ASR
                                      • starypryka Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 13:44
                                        roney03 napisał:

                                        > starypryka napisał:
                                        > Więc może to jest przyczyną nie załączania się ESP a skutkiem całości
                                        > > delikatne ruszanie z niemieleniem kołami.
                                        >
                                        > Mylisz chyba ESP z ASR

                                        Jako że każdy producent nazywa swe systemy inaczej ciężko jest dyskutować bo np.
                                        nie wiem co znaczy ASR.
                                        Może dla łatwiejszego porozumienia używajmy takich skrótów:
                                        TC - kontrola trakcji
                                        ESP - program stabilizacji toru jazdy
                                        Chyba są to nazwy zastrzeżone firmy bosch.

                                        TC - zabezpiecza koła napędowe przed poślizgiem podczas dodawania gazu
                                        ESP - układ stabilizujący tor jazdy.

                                        Jako że w skład sytemu ESP poza czujnikami wchodzą układy wykonawcze takie jak
                                        TC i ABS często w samochodach posiadających system ESP nie instaluje się
                                        osobnych kontrolek zadziałania TC i ESP. Przez to zadziałanie TC sygnalizowane
                                        jest jako zadziałanie ESP. I o to mi chodziło. Przy ruszaniu działa TC a świeci ESP.

                                        • roney03 Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 14:18
                                          ABS nie wchodzi w sklad systemu ESP - to ESP wpisuje sie w uklad ABS i
                                          TC.Nie majac ESP mozna miec ABS ale odrotnie juz nie .
                                          ASR=TC,ASC,TCS itd rowniez wykorzystuje elementy systemu ABS
                                          Poniewaz napisales o (nie)zalaczaniu sie systemu ESP a nie jego
                                          kontrolki to osmielilem sie zwrocic na to uwage
                                          • starypryka Re: Poślizg można złapać zawsze... 06.02.10, 14:31
                                            roney03 napisał:

                                            > ABS nie wchodzi w sklad systemu ESP - to ESP wpisuje sie w uklad ABS i
                                            > TC.Nie majac ESP mozna miec ABS ale odrotnie juz nie .
                                            > ASR=TC,ASC,TCS itd rowniez wykorzystuje elementy systemu ABS

                                            ESP nie występuje bez ABS. ESP korzysta z czujników ABS. ESP w niektórych
                                            sytuacjach przyhamowuje koło korzystając z układu ABS.
                                            Pozostaje czysto akademicka dyskusja czy ABS to część ESP czy tylko układ
                                            wykonawczy ESP.

                                            > Poniewaz napisales o (nie)zalaczaniu sie systemu ESP a nie jego
                                            > kontrolki to osmielilem sie zwrocic na to uwage

                                            Mój błąd - brak ścisłości. Oczywiście chodziło o TC i jego działanie podczas
                                            ruszania.
                • qqbek Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 13:57
                  szymizalogowany napisał:

                  > wyłącz sobie DSC czy ASC jak masz starą tą bejcę i popróbuj.
                  >
                  > Hamowanie hamulcem głównym jest najbezpieczniejsze bo działa z
                  > największą siłą na oś przednią, ze znacznie mniejszą na oś tylną i
                  > jeszcze jest "pod nadzorem" ABS.
                  >
                  > Zablokowanie (jeszcze tak żeby ABS "nie wiedział") tylnej osi nogłe
                  > przy jakiejś prędkości to najgorsze co może się zdarzyć.
                  >
                  > W zasadzie lecisz w bok od razu, czasem jeszcze robisz wężyk
                  > przedtem.

                  Jak jadę na wprost to nic się nie dzieje.
                  Tak głupi, by zdejmować nogę z gazu w łuku/zakręcie zaś nie jestem.
                  ASC mam i na zimę wyłączam... jest też szpera z tyłu i dzięki niej dużo łatwiej
                  tą zimę przeżyć.
                  • szymizalogowany Stary.... 05.02.10, 14:02
                    ...jeśli masz naprawdę samochód, wszystko jedno RWD czy FWD to
                    najprościej się przekonaj:

                    znajdź odcinek bez ruchu i bez ludzi na poboczu rozpędź się do
                    80kmh i zaciągnij nagle ręczny.

                    Nagraj to najlepiej na kamerze (tylko pamiętaj żeby drzew tez nie
                    było i przeszkód z boków) i zobaczymy czy pojedziesz prosto po takim
                    manewrze hehe.
                    • qqbek Re: Stary.... 05.02.10, 14:18
                      szymizalogowany napisał:

                      > ...jeśli masz naprawdę samochód, wszystko jedno RWD czy FWD to
                      > najprościej się przekonaj:
                      >
                      > znajdź odcinek bez ruchu i bez ludzi na poboczu rozpędź się do
                      > 80kmh i zaciągnij nagle ręczny.
                      >
                      > Nagraj to najlepiej na kamerze (tylko pamiętaj żeby drzew tez nie
                      > było i przeszkód z boków) i zobaczymy czy pojedziesz prosto po takim
                      > manewrze hehe.

                      Gdzie Rzym, gdzie Krym?
                      Gdzie zdjęcie nogi z gazu, bez redukcji biegu, celem łagodnego wyhamowania (jak
                      w moim poście) a gdzie lokuje się zaciągnięcie ręcznego?

                      Myśl... nawet gdyby miało boleć.
                      • szymizalogowany Re: Stary.... 05.02.10, 14:47
                        tamten nsapisał "hamowanie hamulcem jest bezpieczniejsze od
                        hamowania silnikiem"

                        ty napisałeś mniej więcej: "hola hola a jak ktoś ma napęd na tył?
                        tak samo bezpieczne"

                        no więc ja twierdze że nie tak samo bezpieczne

                        a ty teraz rozmiękczasz temat pisząc o delikatnym ujęciu gazu bez
                        redukcji biegu (czyli nie o hamowaniu silnikiem)

                        tak - to tu się zgadzam delikatne ującie gazu i jazda na biegu cały
                        czas tym samym to jest bezpieczna tylko co tu porównywać jak to nie
                        jest hamowanie silnikiem, to wogle nie jest hamowanie - to jest po
                        prostu brak przyspieszania i czekanie aż opory toczenia oraz silnika
                        na biegu na którym byliśmy spowodują powolny spadek prędkości
                        • simon_r Re: Stary.... 05.02.10, 15:03
                          > opory toczenia oraz silnika
                          > na biegu na którym byliśmy spowodują powolny spadek prędkości

                          aaaa.... więc więc wytracanie prędkości w wyniku oporów to nie jest
                          hamowanie.... WOW!!!
                          Powinieneś dostać jakiegoś Nobla z fizyki i ogłosić nową wstrząsającą Światem
                          teorie!!
                          • szymizalogowany Re: Stary.... 05.02.10, 15:10
                            > aaaa.... więc więc wytracanie prędkości w wyniku oporów to nie jest
                            > hamowanie.... WOW!!!
                            > Powinieneś dostać jakiegoś Nobla z fizyki i ogłosić nową
                            wstrząsającą Światem
                            > teorie!!

                            czyli pie...ięcie w mur albo drzewo, zderzenie z innym pojazdem,
                            podjazd pod górę na za wysokim biegu powodujący zmniejszanie się
                            prędkości to wszystko rozumiem jest hamowanie

                            mi chodzi o hamowanie sensu stricte po pierwsze kontrolowane przez
                            kierowce po drugie powodujące dość znaczne wytracanie prędkości w
                            jak najkrótszym czasie

                            a takie hamowanie to się da zrobić tylko hamulcem głównym, silnkiem
                            (z redukacjami dla zwiększenia oporu przez użycie przełożenia),
                            hamulcem awaryjnym w autobusach czy ciężarówkach jeszcze retarderem

                            dla mnie jak jedzie samochód z prędkościa 80kmh na V biegu i
                            kierowca podziwia widoki (bądź z dowolnego innego powodu) zdjął nogę
                            z gazu to nie jest hamowanie
                            • simon_r Re: Stary.... 05.02.10, 15:25
                              szymizalogowany napisał:

                              > > aaaa.... więc więc wytracanie prędkości w wyniku oporów to nie jest
                              > > hamowanie.... WOW!!!
                              > > Powinieneś dostać jakiegoś Nobla z fizyki i ogłosić nową
                              > wstrząsającą Światem
                              > > teorie!!
                              >
                              > czyli pie...ięcie w mur albo drzewo, zderzenie z innym pojazdem,
                              > podjazd pod górę na za wysokim biegu powodujący zmniejszanie się
                              > prędkości to wszystko rozumiem jest hamowanie
                              >
                              Owszem to wszystko co wymieniłeś jest hamowaniem... kwestią inną zupełnie jest
                              skutek takiego hamowania. A skutkiem hamowania nie zawsze musi być zatrzymanie
                              się w jak najkrótszym czasie.. czasami bywa, że skutkiem hamowania ma być
                              dostosowanie prędkości do np. samochodu poprzedzającego... też wtedy depczesz po
                              heblach???
                • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 14:12
                  szymizalogowany napisał:

                  > Zablokowanie (jeszcze tak żeby ABS "nie wiedział") tylnej osi nogłe
                  > przy jakiejś prędkości to najgorsze co może się zdarzyć.

                  ale w jaki sposób miałoby się to zdarzyć? urwany korbowód, ciało obce w przekładni?
                  • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 14:53
                    > > Zablokowanie (jeszcze tak żeby ABS "nie wiedział") tylnej osi
                    nogłe
                    > > przy jakiejś prędkości to najgorsze co może się zdarzyć.
                    >
                    > ale w jaki sposób miałoby się to zdarzyć? urwany korbowód, ciało
                    obce w przekła
                    > dni?

                    no piszemy o hamowaniu silnikiem więc
                    np w taki:

                    jedziesz z jakąś prędkością na biegu np V
                    widzisz w odległości np 300 metrów czerwone
                    wysprzęglasz
                    jednocześnie podkręcasz obroty do takich jakie w danym samochodzie
                    będą przy tej prędkości pasować do III biegu
                    wrzucasz III jednocześnie zasprzęglając

                    jeśli jedziesz po wystarczająco śliskim i nie musi to być wcale lód,
                    wystarczy śnieg, mrzawka, itd nastąpi poślizg tylnych kół (zakładamy
                    zgodnie z wcześniejszym postem że jedziemy RWD)
                    jeśli nastąpi poslizg tylnych kół (spowoduje go większy opór silnika
                    nagle dołączonego do układu przeniesiania napędu przy III biegu to)
                    to koła na jakiś moment się zatrzymają po czym zaczną obracać
                    zgodnie z obrotami silnika na danym biegu ale ty już będziesz w
                    poslizgu tzn. samochód będzie się poruszał szybciej niż powinien
                    przy takiej prędkości obrotowej kół

                    już prościej nie umiem
                    • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:03
                      Rzecz w tym, że dyskutanci nie przyjmują do wiadomości, że zdjęcie nogi z gazu bez wysprzęglania to jeszcze nie jest hamowanie silnikiem. Hamowanie to hamowanie, nie każde zmniejszenie prędkości.

                      Ale czego można oczekiwać od kolegi qq, który uważa że tylny napęd i "szpera" ... - polepszają zachowanie się samochodu na śliskim. Tak, polepszają, ale sterowalnośc na odcinku specjalnym - a nie zachowanie jakiej takiej sterowności, stateczności i bezpieczeństwa w normalnej jeździe po drodze publicznej czy ulicy.

                      Swoją drogą to bym chciał zobaczyć - jak naprawdę reagują entuzjaści niedotykania środkowego pedału na światła stopu poprzedzającego w czasie jazdy w strumieniu pojazdów z minimalnymi bezpiecznymi odstępami. W ułamku sekundy za każdyn razem redukują z przegazówką ? Czy zwyczajnie przenoszą prawą stope na ten środkowy, przgotowując się do hamowania z jego użyciem?
                      Jeżeli redukują -w co trudno oczywiście uwierzyć - to powstaje pytanie - po jakiego diabła? za jakie grzechy tak się męczą? Co chca osiagnąc? No - bo jesli popisć się przed pasażerką, która tego nie robi powadząc swój pojazd - to rozumiem, nie zachwalając jednak...
                      • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:18

                        ...co nie znaczy oczywiście że nie należy sobie od czasu do czasu
                        widząc że jest bezpiecznie (w miarę czyli nie w gęstym ruchu) nie
                        popróbować hamowania silnikiem z przygazówką gdyż ma to swoje zalety
                        również dla zwykłego śmiertelnika (a nie na torze gdzie
                        profesjonaliści używają tego żeby kontrolować środek cięzkości albo
                        mięc szybszy punkt wyjściowy do przyspieszenia po przejechaniu łuku.

                        Zwykły kierowca może próbując sobie taką technikę leiej poznać jak
                        się zachowuje jego samochód oraz nauczyć się operwać lepiej
                        sprzęgłem i gazem (a jak chce to nawet heel&toe jak mu sie prawa
                        noga odpowiednio "wyrobi").

                        Pasażerka to na ogół nie zauważy różnicy co najwyżej spyta "co tak
                        szarpiesz tym samochodem, jeździć nie umiesz?"
                        • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:25
                          Dokładnie tak - tylko co z tym środkiem ciężkości?
                          Co do pasażerki - miałem na myśli intencje - nie rezultat, co do którego też
                          jesteśmy zgodni.
                          Pzdr,
                          A.
                          • simon_r Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:30
                            Hamując przed zakrętem przechylasz samochód trochę do przodu powodując lepsze
                            dociążenie przedniej osi i odrobinę nadsterowności w zakręcie.
                            Tylko, że to się robi generalnie... hamując... i bardziej hamulcami niż
                            silnikiem jesteś w stanie taki efekt osiągnąć.
                          • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:37
                            ze środkiem cięzkości chodzi o to (moje określenia fizyczne mogą się
                            nie zgadzać bo ja nie jestem fizykiem) że jak się wchodzi w łuk (w
                            sporcie samochodowym) to należy w jakimś stopniu dociążyć koła
                            prowadzące (czyli przednie) żeby nie wpaśc w podsterowność,
                            natomiast przy wychodzeniu z łuku dociążyć koła napędowe (w sporcie
                            to będą w większości te na tylnej osi) i w tym "przenoszeniu" środka
                            cięzkości z tyłu na przód i vice versa" pomaga hamowanie silnikiem.
                            Z kolei w zabawie zwanej driftingiem jest nawet taka technika gdzie
                            wprowadza się tył pojazdu w uślizg na zewnętrzną stronę łuku nie
                            używając gazu (RWD) bądź hamulca ręcznego (RWD i FWD) tylko poprzez
                            zacieśnienie zakrętu i dohamowanie z jednoczesna redukcją biegu tak
                            aby maksymalnie odciążyć tylną oś będąc juz w trakcie łuku (na
                            początku) - tak aby ona sama "poleciała" na zewnętrzną
                            • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:44
                              Ok, jasne.
                              pzdr.
                              A.
                      • simon_r Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:24
                        Sorry ale ja mam wrażenie, że to WY nie przyjmujecie do wiadomości faktu, że w
                        różnych sytuacja różnie się reaguje... podajesz przykłady od czapy i sprowadzasz
                        dyskusję do absurdów.

                        A swoją drogą TAK... każde zmniejszanie szybkości jest hamowaniem!!!
                        Tak samo jak każde zwiększanie szybkości jest przyspieszaniem.
                        BO TAKIE SĄ QOORWA DEFINICJE TYCH ZJAWISK FIZYCZNYCH!!!

                        "...Hamowanie, działanie zmierzające do zmniejszenia prędkości bądź zatrzymania
                        pojazdu lub ruchomego elementu maszyny. Podczas hamowania energia kinetyczna
                        poruszającego się obiektu zostaje zamieniona w inny rodzaj energii, przeważnie w
                        energię cieplną..."
                        • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:38
                          simon_r napisał:

                          > Sorry ale ja mam wrażenie, że to WY nie przyjmujecie do wiadomości faktu, że w
                          > różnych sytuacja różnie się reaguje... podajesz przykłady od czapy i sprowadzas
                          > z
                          > dyskusję do absurdów.
                          >
                          > A swoją drogą TAK... każde zmniejszanie szybkości jest hamowaniem!!!
                          > Tak samo jak każde zwiększanie szybkości jest przyspieszaniem.
                          > BO TAKIE SĄ QOORWA DEFINICJE TYCH ZJAWISK FIZYCZNYCH!!!
                          >
                          > "...Hamowanie, działanie zmierzające do zmniejszenia prędkości bądź zatrzymania
                          > pojazdu lub ruchomego elementu maszyny. Podczas hamowania energia kinetyczna
                          > poruszającego się obiektu zostaje zamieniona w inny rodzaj energii, przeważnie
                          > w
                          > energię cieplną..."
                          >
                          Dlaczego od czapy, kolego? Wytłumacz jak prowadzić w strumieniu pojazdów nie
                          dotykajc pedału hamulca? Bo tu gdzieś są tacy, co to potrafią, jak piszą...
                          A szkolno - słownikowa definicja hamowania tu nie ma nic do rzeczy. I nie ma nic
                          wspólnego z fizyką. A dyskusji używa się definicji przyjetych dla danego tematu
                          dyskusji. Bo zaraz dojdzie się do ściany. Zdaje się że w standardowym słowniku
                          WORDA określenie "pedał" jest obdarzone komentarzem, że to wulgarne i niezalecane...

                          pzdr.
                          A.
                          • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:46
                            > > BO TAKIE SĄ QOORWA DEFINICJE TYCH ZJAWISK FIZYCZNYCH!!!

                            nie piszemy tutaj w kontekście zjawisk fizycznych tylko w kontekście
                            techniki jazdy samochodem

                            wobec czego np. hans joachim stuck spadający z urwiska w swoim
                            Porsche Carrera GT NIE PRZYSPIESZA SAMOCHODEM
                            • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:51
                              To się nazywa strzał w dziesiątke! Celne, obrazowe, zabawne.
                              • simon_r Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:56
                                i nic nie wnoszące do dyskusji o technice jazdy samochodem.
                            • wojtek33 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 20:47
                              szymizalogowany napisał:

                              > nie piszemy tutaj w kontekście zjawisk fizycznych tylko w kontekście
                              > techniki jazdy samochodem

                              ehehehe, o bogowie, których nie dotyczą zjawiska fizyczne, sami pokazujecie ile
                              warta ta wasza dyskusja ;)
                          • simon_r Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 16:54
                            > A szkolno - słownikowa definicja hamowania tu nie ma nic do rzeczy. I nie ma ni
                            > c
                            > wspólnego z fizyką. A dyskusji używa się definicji przyjetych dla danego tematu
                            > dyskusji.

                            Bardzo proszę o rozwinięcie... bo wybacz ale takiego bełkotu to ja nie rozumiem :D
                            dla mnie to co napisałeś jest jak "ekonomia polityczna socjalizmu" lub
                            "sprawiedliwość społeczna".
                            Obawiam się więc, że skoro powszechnie przyjęta ontologia jest dla Ciebie
                            niepojęta i musisz wprowadzać własne definicje hamowania, według których
                            hamowanie hamowaniem nie jest a jest tylko w określonych warunkach... to
                            sorry!!... dyskusja z Tobą jest bez sensu.
                            • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 19:52
                              simon_r napisał:

                              > > A szkolno - słownikowa definicja hamowania tu nie ma nic do rzeczy. I nie
                              > ma ni
                              > > c
                              > > wspólnego z fizyką. A dyskusji używa się definicji przyjetych dla danego
                              > tematu
                              > > dyskusji.
                              >
                              > Bardzo proszę o rozwinięcie... bo wybacz ale takiego bełkotu to ja nie rozumiem
                              > :D
                              > dla mnie to co napisałeś jest jak "ekonomia polityczna socjalizmu" lub
                              > "sprawiedliwość społeczna".
                              > Obawiam się więc, że skoro powszechnie przyjęta ontologia jest dla Ciebie
                              > niepojęta i musisz wprowadzać własne definicje hamowania, według których
                              > hamowanie hamowaniem nie jest a jest tylko w określonych warunkach... to
                              > sorry!!... dyskusja z Tobą jest bez sensu.
                              >
                              Tam powyżej oczywiście zdanie miało brzmieć: "A w dyskusji używa
                              się definicji przyjetych dla danego tematu
                              > dyskusji.
                              To nie jest napisane zręcznie, nawet po dodaniu tego "w", ale przy odrobinie
                              dobrej woli no i intelektualneego wysiłku powinno byc zrozumiałe dla
                              przecietnego uczestnika takiego forum, gdzie pisze się szybko i nie szlifuje
                              formy dla formy.

                              Wyjaśniam jednak, co miałem na myśli.
                              Jeżeli w danej rozmowie dyskusji, opisie, instrukcji, dowodzie itp okreslimy na
                              początku jakąś czynność lub rzecz słowem lub symbolem "A" jednoznacznie za
                              pomocą wystarczającej ilości atrybutów b, c,d... to potem każdorazowo użycie
                              samego symbolu "A" jest wystarczające i nie wymaga dodatkowych objaśnień.

                              Niekiedy wynika to zwyczajnie z kontekstu, w jakim to słowo lub symbol jest
                              użyte. W rusznikarstwie "spust" to spust broni palnej, w hutnictwie to wylewanie
                              płynnego metalu, w drogownictwie zebra to przejscie dla pieszych, w zoologii to
                              zwierzę.

                              Natomiast co do dyskusji z Tobą - to mimo Twej znajomości takich trudnych słów
                              jak ontologia i pamięci pewnych terminów z byłej epoki nie zamierzam jej
                              prowadzić. Nawet nie dlatego , że wydajesz się być impregnowany na tę opisywaną
                              przez ontologię rzeczywistość - ale dlatego, że jesteś niegrzeczny. Nie muszę
                              tego robić, bo bywam tu dla przyjemności i czasem wymiany mysli z miłymi ludzmi
                              - ale nie z wszystkimi, co potrafią napisać post.

                              Pzdr.
                              A.
                              • zgryzliwy1 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 04:55
                                i po co sie tak meczysz ?
                                skoro twierdzisz, ze opoznienie wywolane tylko puszczeniem gazu nie jest
                                hamowaniem, to wreszcie okres - dokladnie, bo jakas granice musisz uznawac dla
                                rozroznienia tyc dwoch sposobow zwalniania - od wartosci jakiego opoznienia
                                ruchu, mozna mowic o hamowaniu

                                no nie daj sie prosic, bedzie latwiej dyskutowac
                                • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 08:47
                                  zgryzliwy1 napisał:

                                  > i po co sie tak meczysz ?
                                  > skoro twierdzisz, ze opoznienie wywolane tylko puszczeniem gazu nie jest
                                  > hamowaniem, to wreszcie okres - dokladnie, bo jakas granice musisz uznawac dla
                                  > rozroznienia tyc dwoch sposobow zwalniania - od wartosci jakiego opoznienia
                                  > ruchu, mozna mowic o hamowaniu
                                  >
                                  > no nie daj sie prosic, bedzie latwiej dyskutowac
                                  >
                                  Witam, pomęczę sie, jak piszesz...
                                  -Wydaje mi sie, że to już gdzieś tu napisałem, ale skoro budzi to wątpliwości
                                  (niektórzy siegaja nawet po swą wiedzę z dziedziny słownictwa uzywanego w
                                  filozofii, inni powołuja sie na boskie prawa fizyki - aby zaistnieć w syskusji)
                                  - to napiszę, co mi tam, krok po kroku "o co chodzi tym, którzy wiedzą o co
                                  chodzi". (To próba żartu, nie chłopska filozofia, z całym zresztą dla niej
                                  szacunkiem...).

                                  - silnik (samochodu, nie suszarki do włosów, żeby było jasne...) - jeżeli jest
                                  zasprzęglony - to:

                                  = dostarcza pojazdowi moc
                                  - pobiera od pojazdu moc
                                  - ani nie pobiera ani nie dostaecza mocy;
                                  Zależy to oczywiście od prędkości obrotowej tego silnika i stopnia otwarcia -
                                  dla danej prędkości - przepustnicy czy innego urządzenia dawkującego.
                                  Ta trzecia mozliwośc jest dla kierowcy trudna do osiągnięcia dokładnie - no ale
                                  "dająca się pomysleć".
                                  W pierwszym zaś przypadku - silnik oczywiście nie stwarza efektu hamującego -
                                  wprost przeciwnie, ale to wcale nie oznacza, że samochód utzymuje prędkośc czy
                                  przyspiesza. Może nawet zwalniać - np jazda pod górę.
                                  Drugi przypadek zachodzi, gdy silnik jest zmuszany do kręcenia się z obrotami
                                  wiekszymi, niż to wynika z otwarcia przepustnicy bez obciązenia. Powstaje efekt
                                  hamujący - co wcale nie musi oznaczać, że pojazd zwalnia - może przyspieszać -w
                                  przypadku jazdy z góry. efekt hamowania - moc pobierana z pojazdu, niekoniecznie
                                  wszak opóxnienie pojazdu - jest tym wiekszy, im wieksza jest róznica między
                                  obrotami odpowiadającymi otwarciu przepustnicy a obrotami, do których silnik
                                  jest "zmuszany' przez pojazd.
                                  W tym drugim przypadku, gdy wystepuje efekt hamujący, mozna oczywiście mówić,
                                  pozostając jak chcą tu niektórzy w zgodności z ontologia i zwyczajnie duchem
                                  języka, (dajmy sobie spokó z "prawami fizyki") - więc można mówić, że "silnik
                                  hamuje".
                                  Istmieje jednak pewna nie taka znowu subtelna róznica między tym stwierdzeniem,
                                  a używanym okreslemiem "hamowanie silnikiem".
                                  To ostatnie dotyczy takich działan kierowcy, które pozwolą wykorzystać hamujący
                                  efekt silnika dla osiągnięcia konkretnego celu - wymaganego opóxnienia czy
                                  zapobieżeniu rozpędzania sie powyżej pewnej prędkości przy jeździe z góry. To
                                  jest termin opisujący pewną techniką jazdy.
                                  Co to oznacza w konkretnych sytuacjach?
                                  Jeżeli na danym biegu jedziemy z obrotami silnika zbliżonymi do maksymalnych -
                                  to samo zdjęcie nogi z gazu da hamowanie takie, jakie jest możliwe, a odjęcie
                                  gazu - hamowanie (zakładamy) pożądane. czyli w tym przypadku proces hamowania
                                  silnikem zacznie się od ruchu prawej stopy na prawym pedale. Potem - w
                                  zalezności od tego, co sie chce uzyskać - nastąpic mogą kolejne zmiany biegów w dół.
                                  Jeżeli jednak jedziemy na obrotach bliskich minimalnych dopuszczalnych dladanego
                                  biegu - to efekt hamowania towarzyszący zmniejszeniu nacisku na przwy pedał
                                  będzie praktycznie żaden - i HAMOWANIE SILNIKIEM trzeba rozpocząc od redukcji w
                                  dół - niekiedy w celu osiągnięcia potrzebnego/ zamierzonego celu - nawet o
                                  więcej niż 1 bieg.
                                  Tak rozumiane hamowanie silnikem może być jednak uzasadnione w górach na
                                  długich zjazdach, natomiast w "cywilnej" jeździe, przy normalnie sprawnych
                                  hamulcach, nie ma żadnego uzasadnienia, najdelikatniej rzecz
                                  ujmując. A mniej delikatnie - jest bezsensowne i może być niebezpieczne.

                                  Pzdr.
                                  A.
                                  • soner3 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 09:54
                                    Zwykle lanie wody i pisanie o rzeczach oczywistych przypuszczam ze celem
                                    ktorego jest jakies tam wybrniecie z niefortunnej wypowiedzi.
                                    Mozna to jeszcze bardziej skomplikowac i dopisac ze w skrajnych przykladach
                                    swiadome hamowanie silnikiem zachodzi gdy wciskamy pedal gazu czy
                                    zmienimy bieg na wyzszy .A w calkowicie skrajnym przypadku hamowanie
                                    silnikiem nazwiemy wrzucenie biegu i wcisniecie gazu do oporu .Kiedy
                                    bylem mlody takie "hamowanie" w samochodzie FWD nazywano w moich stronach
                                    - R1
                                  • mobile5 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 11:20
                                    Bardzo ciekawy opis, chyba nawet sam autor jest zadziwiony.:-)
                                    • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 11:38
                                      mobile5 napisał:

                                      > Bardzo ciekawy opis, chyba nawet sam autor jest zadziwiony.:-)


                                      Hej, jaka piekna ironia!
                                      Pytanie: czy Ty jesteś ten sam Mobile, który zdawał sie kiedys być partnerem
                                      rozumiejącym nieźle meritum technicznych i techniczno - podobnych dyskusji i
                                      dyskusyjek? Bo mam wrażenie, że na tych łamach juz sie przed laty spotykalismy.
                                      Tylko, że ja sie szybko starzeję i robię niepotrzebnie starczo gadatliwy,
                                      drobiazgowy i szafuje swoim czasem, raczej bezuzytecznie., jak widać.

                                      pzdr.
                                      A.
                                      • mobile5 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 11:44
                                        To prawda, kiedyś miałem wrażenie że zachowujesz zdrowy dystans do świata i siebie i nie pozwoliłbyś sobie na takie wycieczki. Ale cóż, wszystko się zmienia.
                                        • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 11:52
                                          mobile5 napisał:

                                          > To prawda, kiedyś miałem wrażenie że zachowujesz zdrowy dystans do świata i sie
                                          > bie i nie pozwoliłbyś sobie na takie wycieczki. Ale cóż, wszystko się zmienia.

                                          O jakich wycieczkach mówisz? ja tylko przyznaje się do stetryczenia, nic więcej.
                                          • mobile5 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 12:12
                                            Co do stetryczenia to sądzę że mogę mieć podobne prawa, jeśli nie większe. Budowa pojazdów, działanie i ogólnie ich mechanika ruchu to nie jest moja branża, dlatego zawsze z uwagą czytam posty Twoje, Crannmera i kilku innych forumowiczów, ale proszę nie kazać mi czytać ich na kolanach i zabraniać wyrażania wątpliwości, jeśli je mam. A trochę ironii chyba nie zaszkodzi człowiekowi rozumnemu.
                                            Z nieustającym szacunkiem...
                                        • szymizalogowany zamiast napisać wprost co jest nie tak.... 06.02.10, 12:00
                                          ...w tamtym opisie i z czym się nie zgadzacie to coraz to który
                                          próbuje dyskusję z tematu głównego czysto samochodowego skierować na
                                          jakieś pseudo-filozoficzno socjologiczne tory


                                          a dyskusja jest prosta a definicja andrzejmata zwięzła i zrozumiała
                                          jeszcze żaden merytoryczny argument nie padł a już kilka postów "że
                                          jest zła"
                                        • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 12:12
                                          Widzisz, mobile, gadatliwośc mnie gnebi starcza i nie moge sie powstrzymac od
                                          uzupełnienia:
                                          Dystans do świata a szczególnie do siebie trzeba starać sie zachowac mimo
                                          przeciwności, także dystans do nauki niby przez duże N, w tym do Wielkiej
                                          Fizyki, kosmologi, kwarków i kanarków, zimnej fuzji co to sie niby udała pare
                                          lat temu w wielu osrodkach jednocześnie - itd itp.

                                          Ale demonstrowanie 'dystansu" a raczej ignorancji w sprawach elementarnej fizyki
                                          na poziomie techniki samochodowej lub na poziomie wystarczająco realnego opisu
                                          elememtów ruchu samochodu daje komiczne/ smutne (niepotrzebne skreslić) w moim
                                          odczuciu efekty.

                                          Pzdr.
                                          A.
                                          • swan_ganz Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 12:44
                                            zimnej fuzji co to sie niby udała pare lat temu w wielu
                                            osrodkach jednocześnie



                                            "autodystans" to dobra rzecz (na drodze zreszta też) ale z ta zimna
                                            fuzja co to sie miała gdzies komus udać to sie nie zgodze... Wszyscy
                                            są blisko ale nikomu jeszcze to nie wyszło i nie pamietam by
                                            ktokolwiek miał się chwalić udanym eksperymentem (rozumianym jako
                                            uzyskanie dodatniego bilansu energetycznego) bo pierdyknąć zwykłą
                                            termojądrówka to wielu juz potrafi :-)

                                            Swan
                                            ** Just say no to drug reps **
                                            nofreelunch.org/
                                            • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 23:07
                                              swan_ganz napisał:

                                              > zimnej fuzji co to sie niby udała pare lat temu w wielu
                                              > osrodkach jednocześnie

                                              >
                                              >
                                              > "autodystans" to dobra rzecz (na drodze zreszta też) ale z ta zimna
                                              > fuzja co to sie miała gdzies komus udać to sie nie zgodze... Wszyscy
                                              > są blisko ale nikomu jeszcze to nie wyszło i nie pamietam by
                                              > ktokolwiek miał się chwalić udanym eksperymentem (rozumianym jako
                                              > uzyskanie dodatniego bilansu energetycznego) bo pierdyknąć zwykłą
                                              > termojądrówka to wielu juz potrafi :-)
                                              >
                                              Ależ ja kpiłem! Pare lat temu - chyba jakiś ośrodek naukowy w USA pochwalił sie
                                              udana zimną fuzją "na plusie' i zaraz posypały sie inne takie rewelacje z innych
                                              ośrodków. Chyba nawet u nas cos tam bąkneli. to była lipa - i jak dotąd nie
                                              udało się tak naprawdę nikomu...
                                              A.
                                              > Swan
                                              > ** Just say no to drug reps **
                                              > nofreelunch.org/
                                              • dewulot1 A ja mam zimna fuzje 07.02.10, 01:14
                                                Zawsze jak ja biore do reki to jest zimna. No moze raz jak lezala
                                                dlugo na sloncu to byla ciepla. Zasadniczo jest zimna, rozgrzewa sie
                                                dopiero po dobrym strzelaniu wiec nie wiem o co Wam chodzi z ta
                                                zimna fuzja...
                                                • swan_ganz Re: A ja mam zimna fuzje 09.02.10, 07:43
                                                  > Zawsze jak ja biore do reki to jest zimna. No moze raz jak
                                                  lezala dlugo na sloncu to byla ciepla


                                                  zapinaj rozporek to twoja fuzja zima tez będzie ciepła a nie tylko
                                                  wtedy gdy wygrzejesz ją na słońcu...
                                      • simon_r Re: To jeszcze gorzej... 08.02.10, 12:03
                                        Przykro mi Andrzeju, że poczułeś się urażony..

                                        Więc wyjaśnię Ci moja ontologię.
                                        Hamowanie dla mnie to inaczej wytracanie (zmniejszanie) prędkości w sposób
                                        dowolny a w szczególności:
                                        a. poprzez wciśnięcie pedału hamulca
                                        b. poprzez wykorzystanie oporów toczenia i silnika
                                        c. poprzez wykorzystanie grawitacji (czyli ukształtowania terenu)

                                        W druga stronę dotyczy to również przyspieszania. W obu przypadkach mówimy tu
                                        jednakowoż o działaniu CELOWYM kierowcy.

                                        Uważam, że DOBRY KIEROWCA jest w stanie wykorzystywać w czasie jazdy każde
                                        sprzyjający mu element środowiska aby osiągnąć swój cel - w tym przypadku
                                        zmniejszenie lub zwiększenie prędkości.

                                        Dlatego uważam, że ktoś kto przyspieszenie kojarzy wyłącznie z pedałem gazu a
                                        hamowanie z pedałem hamulca to trąba a nie kierowca.
                                  • starypryka Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 12:30
                                    Było długo i na temat, ale czy padły prawdziwe słowa?

                                    Czy jeżeli w sytuacji kiedy jadę samochodem i z powodu zdjęcia z gazu nogi
                                    wybieg owego samochodu jest mniejszy niż podczas jazdy na luzie to hamuję
                                    silnikiem czy nie?

                                    Tak długo jak siła hamująca pochodzi od silnika tak długo owa czynność jest
                                    hamowaniem silnikiem. Wartość tej siły orz skuteczność tego procesu nie ma
                                    znaczenia.

                                    Zawsze mi się wydawało że silnik bez dodawania gazu dąży do zatrzymania, oraz
                                    istnieją obroty na których silnik jest sztucznie podtrzymywany by się nie
                                    zatrzymał. Każde puszczenie gazu powyżej tych obrotów (można je nazwać
                                    podtrzymania?) spowoduje hamowanie silnikiem czyż nie?
                                    • mobile5 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 14:14
                                      starypryka napisał:
                                      > Tak długo jak siła hamująca pochodzi od silnika tak długo owa czynność jest
                                      > hamowaniem silnikiem.

                                      Też tak sądzę.

                                      Wartość tej siły orz skuteczność tego procesu nie ma
                                      > znaczenia.

                                      ...oraz intencje i zamiary kierującego.
                                    • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 23:25
                                      starypryka napisał:

                                      > Było długo i na temat, ale czy padły prawdziwe słowa?
                                      >
                                      > Czy jeżeli w sytuacji kiedy jadę samochodem i z powodu zdjęcia z gazu nogi
                                      > wybieg owego samochodu jest mniejszy niż podczas jazdy na luzie to hamuję
                                      > silnikiem czy nie?
                                      >
                                      > Tak długo jak siła hamująca pochodzi od silnika tak długo owa czynność jest
                                      > hamowaniem silnikiem. Wartość tej siły orz skuteczność tego procesu nie ma
                                      > znaczenia.
                                      >
                                      > Zawsze mi się wydawało że silnik bez dodawania gazu dąży do zatrzymania, oraz
                                      > istnieją obroty na których silnik jest sztucznie podtrzymywany by się nie
                                      > zatrzymał. Każde puszczenie gazu powyżej tych obrotów (można je nazwać
                                      > podtrzymania?) spowoduje hamowanie silnikiem czyż nie?

                                      Ludzie kochani, zlitujcie sie nad sobą! Przecież trza rozumieć, o czym się mówi!
                                      Jeżeli jakas CZYNNOŚĆ jest zdefiniowana i nazwana "HAMOWANIE SILNIKIEM" - to
                                      mówimy o TAKIEJ czynności, nie o zjawisku fizycznym, które umożliwia
                                      realizacje - które jest podstawą tej czynności. To jest dyskusja TU zbędna, na
                                      temat sposobu formułowania mysli, nie na temat technicznych aspektów techniki
                                      prowadzenia samochodu. Mozna to nazwać - z czym sie kiedys spotkałem -
                                      HAMOWANIEM BIEGAMI, brzmi głupio ale tę forme chyba gdzieś niedawno spotkałem
                                      też w tekście angielskim. Ale to sie w polszczyźnie raczej nie przyjęło - a
                                      język ma swe prawa i obyczaje, nic na to jednostka nie poradzi. Ale to nie jest
                                      dyskusja dla samochodziarzy, koledzy szanowni ale zaperzeni.
                                      Jeżeli zapieczone hamulce nam hamują - to jazdę z takimi hamulcami nie
                                      okreslimy wszak słowami "jechałem hamując"
                                      pzdr.
                                      A.
                        • duze_a_male_d_duze_m Re: To jeszcze gorzej... 07.02.10, 20:31
                          wg twoich założeń, jazda na luzie to też hamowanie
                          • soner3 Re: To jeszcze gorzej... 07.02.10, 20:40
                            duze_a_male_d_duze_m napisał:

                            > wg twoich założeń, jazda na luzie to też hamowanie


                            A dlaczego nie.
                            Jest jakas glebsza roznica w swiadomym wykorzystywaniu oporow
                            toczenia/powietrza od oprow silnika?
                            • sakhal Re: To jeszcze gorzej... 08.02.10, 03:20
                              A te opory powietrza czy silnika moga byc nieswiadome? gdyby nikt ci
                              nie powiedział ze istnieja to wtedy byłyby nieswiadome? ;)
                              Opor powietrza samochodu wystepuje niezaleznie, nie jestes w stanie go
                              wyeliminowac (w przeciwienstwie do silnika) co najwyzej zwiekszyc np
                              otwierajac dodatkowo drzwi ;) i ewentualnie wtedy moznaby mowic o
                              swiadomym hamowaniu kierowcy...

                              Nie ma sensu debatowac nad sprawami ktore sa niezalezne od kierujacego.
                      • soner3 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 17:11
                        andrzejmat napisał:

                        > Rzecz w tym, że dyskutanci nie przyjmują do wiadomości, że zdjęcie nogi z gazu
                        > bez wysprzęglania to jeszcze nie jest hamowanie silnikiem. Hamowanie to hamowan
                        > ie, nie każde zmniejszenie prędkości.

                        To mozesz precyzyjnie wyjasnic kiedy hamowanie silnikiem jest hamowaniem
                        a kiedy tylko wytracaniem predkosci
                        Bo odnosze wrazenie ze sam zaganiasz sie w kozi rog
                        • mobile5 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 17:48
                          soner3 napisał:
                          > To mozesz precyzyjnie wyjasnic

                          Też jestem chętny na przybliżenie zjawiska.
                      • v-6 Dwie wątpliwości ... 06.02.10, 01:44
                        andrzejmat napisał:

                        > Rzecz w tym, że dyskutanci nie przyjmują do wiadomości, że zdjęcie nogi z gazu
                        > bez wysprzęglania to jeszcze nie jest hamowanie silnikiem. Hamowanie to hamowan
                        > ie, nie każde zmniejszenie prędkości.

                        To stwierdzenie obudziło nie tylko moje wątpliwości (posty sonera i mobile). Ale rozumiem, że chciałeś przez to powiedzieć, że to dopiero CZĘŚĆ procesu hamowania silnikiem, którego to procesu częścią integralną jest też redukcja biegów.

                        > Ale czego można oczekiwać od kolegi qq, który uważa że tylny napęd i "szpera" .
                        > .. - polepszają zachowanie się samochodu na śliskim. Tak, polepszają, ale st
                        > erowalnośc
                        na odcinku specjalnym - a nie zachowanie jakiej takiej st
                        > erowności, stateczności i bezpieczeństwa w normalnej jeździe po drodze publiczn
                        > ej czy ulicy.

                        Eee, źle oceniasz: albo kolegę qqbka, albo szperę w tylnym moście. On nie napisał, że to mu pomaga śmigać po oblodzonych ulicach, tylko "przetrwać zimę". A mechanizm LSD na osi napędzanej - przynajmniej teoretycznie - pomaga wydostać się ze śnieżno-lodowych pułapek czy ruszyć na śliskim skrzyżowaniu. Nieprawdaż?
                        Po drugie, on ma "bejcę" - bmw jak sądzę. Sam miałem bmw 5 ze szperą. Konstrukcyjnie firma stosowała różne, na pewno cierne, bo moja taka była. Ale - zależnie od modelu i okresu produkcji - były też chyba LSD wiskotyczne i przekładniowe (geared, może jest jakieś inne polskie określenie na ten typ). Jednak żadna nie miała więcej niż 25%. Taka szpera krzywdy nikomu nie zrobi i normalnemu kierowcy jazdy nie utrudni. Daleko z tym do driftu. Zresztą inaczej BMW nie odważyłoby się tego montować w cywilnych, fabrycznych autach. O ile wiem, tunningowcy uważają, że do codziennego użytku nie powinno się stosować mocniejszego zeszperowania niż 45%. Dalej zaczyna się ostra zabawa nie dla wszystkich. Oczywiście najtwardsi zawodnicy potrafią to sobie zespawać na 100%, ale to inna bajka. I nie mamy żadnych podstaw do przypuszczeń, że kolega qqbek gra w tej bajce złego wilka.
                        Pozdrawiam
                        v-6

                        • andrzejmat Re: Dwie wątpliwości ... 06.02.10, 09:48
                          Dobrze "wyczuwasz" co chciałem powiedzeć, a co do 'szpery' to taka interpretacja
                          z jej pożytku w zimie mi w pełni odpowiada.
                          pzdr.
                          A
                    • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 17:04
                      szymizalogowany napisał:

                      > koła na jakiś moment się zatrzymają po czym zaczną obracać
                      > zgodnie z obrotami silnika

                      ale tak konkretnie, to co jest źródłem momentu zatrzymującego koła??
                      • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 17:12
                        > > koła na jakiś moment się zatrzymają po czym zaczną obracać
                        > > zgodnie z obrotami silnika
                        >
                        > ale tak konkretnie, to co jest źródłem momentu zatrzymującego
                        koła??
                        >

                        źródłem SIŁY zatrzymującej koła jest energia oporów silnika
                        przenisiona na półosie napędowe a przez nie na koła i dalej opony
                        przez skrzynię biegów

                        z uwagi na zmianę przełożenia z V na III na skrzyni ta SIŁA staje
                        się większa

                        ps. co znaczy "moment"? (oprócz tego że potocznie oznacza krótką
                        jednostkę czasu np. "poczekaj moment" albo "lada moment przyjedzie")
                        • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 20:08
                          moment jest to, jak czytamy w podręczniku szkolnym, iloczyn wektorowy siły i jej
                          promienia wodzącego.
                          skąd zaś pochodzi i co znaczy zdanie, że "źródłem siły jest energia oporów",
                          możesz mi już nie tłumaczyć. poddaję się.
                          • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 20:21
                            No tak, "żródłem" tym są zwyczajnie opory a nie ich energia, ale Szymi to bardzo
                            myslący samochodziarz, nie fizyk.
                            pzdr.
                            A.
                            • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 21:40
                              szymi wcześniej mówił, że przed zasprzęgleniem "wkręcił" silnik do prędkości
                              obrotowej odpowiedniej do prędkości i nowo włączonego biegu. przeto w chwili
                              zasprzęglenia od silnika nie będzie przenoszony moment ni przyspieszający, ni
                              hamujący. dopiero po wykonaniu ruchu pedałem gazu..
                              więc skąd, na miły bóg, to zatrzymanie kół na chwilę? też się zaćmieniu u
                              szymiego nadziwić nie mogę, ale najwyraźniej się właśnie zdarzyło.
                              • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 22:33
                                tymon99 napisał:

                                > szymi wcześniej mówił, że przed zasprzęgleniem "wkręcił" silnik do
                                prędkości
                                > obrotowej odpowiedniej do prędkości i nowo włączonego biegu.
                                przeto w chwili
                                > zasprzęglenia od silnika nie będzie przenoszony moment ni
                                przyspieszający, ni
                                > hamujący.


                                ale to tak nie zrobisz w praktyce, przygazówka jest po to żeby
                                normalnie zniwelować "szarpnięcie" a w przypadku śliskiego
                                rzeczywiście zniwelować różnicę w "niedopasowaniu" obrotów wału do
                                kół

                                ale tego nie zrobisz tak zupełnie dokładnie zazwyczaj - poza tym
                                hamuować silnikiem można też zupełnie bez przygazówki, będzie
                                bardziej szarpać, tarcza sprzęgła może się bardziej zużywać no i na
                                śliskim masz jeszcze większą "szansę" złapania poślizgu

                                ale nawet z przygazówką (z własnych prób) wiem że poślizg złapiesz -
                                najczęsciej to nie jest tak że podkręcasz do "idealnych" obrotów
                                tylko do WYŻSZYCH niż potrzeba żeby "złapać na sprzęgło wał od góry"
                                a nie od dołu

                                dopiero po wykonaniu ruchu pedałem gazu..
                                > więc skąd, na miły bóg, to zatrzymanie kół na chwilę? też
                                się zaćmieniu u
                                > szymiego nadziwić nie mogę, ale najwyraźniej się właśnie zdarzyło.

                                nie wiem, może profesjonaliści potrafią, ale według mnie nawet długo
                                jeżdżąc jednym samochodem nie wyuczysz się dokładnie na ile idealnie
                                podkręcić obroty przy danym biegu i danej prędkości - możliwości
                                jest chyba -> "liczba biegów" x "każda wartośc prędkości"

                                poza tym jeszcze byś musiał umieć "łapaćł sprzęgłem idelanie w tym
                                samym momencie

                                nie to jest niemożliwe


                                w drugą stronę jest możliwe za to - próbuję sobie czasem
                                przyspieszać manualem ze zmianą biegów na coraz wyższe ale bez wogle
                                dotykania pedału sprzęgła - i to całkiem nieźle wychodzi tylko jest
                                powolne


                                polega to na tym że jedzesz np na III, wyciągasz na luz bez
                                dotykania sprzęgła (to każdy potrafi) a potem robisz przygazówkę
                                lekko i jak obroty spadadaja to pykasz lewarek lekko w strone
                                czwórki - jak "pykniesz w odpowiednim momencie to bieg wchodzi

                                jak pykasz za lekko to nie wejdzie a jak za mocno to zazgrzyta i się
                                rozwalają synchronizatory hehe

                                ale zabawa jest fajna
                                • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 23:29
                                  w górę bez sprzęgła to nie problem. w dół trudniej. ale nie o to chodzi.
                                • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 13:32
                                  powiedzmy, że walniesz się nawet o 1000r/min: silnik ma 3000 albo 5000 w
                                  momencie zasprzęglenia, a powinien mieć 4000 żeby wszystko się odbyło idealnie
                                  gładko. będzie lekkie szarpnięcie spowodowane wyrównywaniem prędkości, ale nic
                                  poza tym. a już na pewno się koła nie zatrzymają..
                        • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 20:16
                          szymizalogowany napisał:

                          > > > koła na jakiś moment się zatrzymają po czym zaczną obracać
                          > > > zgodnie z obrotami silnika
                          > >
                          > > ale tak konkretnie, to co jest źródłem momentu zatrzymującego
                          > koła??
                          > >
                          >
                          > źródłem SIŁY zatrzymującej koła jest energia oporów silnika
                          > przenisiona na półosie napędowe a przez nie na koła i dalej opony
                          > przez skrzynię biegów
                          >
                          > z uwagi na zmianę przełożenia z V na III na skrzyni ta SIŁA staje
                          > się większa
                          >
                          > ps. co znaczy "moment"? (oprócz tego że potocznie oznacza krótką
                          > jednostkę czasu np. "poczekaj moment" albo "lada moment przyjedzie")

                          Szymi, rozczarowałeś mnie, ale nie szkodzi.

                          Potocznie "moment" to rzeczywiście tak jak piszesz taka "minutka"

                          Ale nie potocznie moment to punkt na osi czasu o okreslonej współrzędnej, np t1
                          - 12.00001 sek. t2 - 12.00002 to dwa różne momenty i między nimi się zmieści
                          jeszcze nieskończenie dużo innych. Z ta nieskończonością zresztą to ostrożnie,
                          tu zaczyna się już coś w rodzaju filozofii matematycznej, technice - w każdym
                          razie samochodowej - niepotrzebnej jak dotąd...

                          No i niepotocznie moment (także z dodatkiem gnący, obrotowy, skręcający) to
                          także rodzaj takiego oddziaływania mechanicznego jak i SIŁA. To takie
                          oddziaływanie obrotowe - nie liniowe, jak w przypadku siły. To popularnie siła
                          razy ramie działania. Jeżeli do osi koła o promieniu 0.3 m przyłożony jest
                          moment np 30 kG razy m to na jego obwodzie trzeba go zrównoważyć siłą 100 kG.
                          W fizyce wystepują jeszcze inne momenty.
                          Pzdr.
                          A.
                          • szymizalogowany Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 22:22
                            ok, rozumiem - czyli moment to jest naprawdę matematyczne (czy
                            fizyczne) określenie siły tylko działającej nie po osi tylko po
                            okręgu - jakby to rozłożyć jeszcze głębiej to na jakimś tam
                            najmniejszym kawałku obwodu koła (niepodzielnym już dalej) działa
                            siła, na następnym siła ale wzdłuż osi obróconej od tej poprzedniej
                            o jakiś niewyobrażalnie mały ułamek stopnia, na następnym to samo
                            itd. aż do zapisania pełnego okręgu - i jak rozumiem żeby nie liczyć
                            tego w ten skomplikowany sposób to wyliczono jak taką siłę inaczej
                            przedstawić i zdefiniowano moment

                            to tak na mój chłopski rozum
                            • tymon99 Re: To jeszcze gorzej... 05.02.10, 23:26
                              o, to, to!
                            • andrzejmat Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 07:27
                              Ok!
                            • mobile5 Re: To jeszcze gorzej... 06.02.10, 10:52
                              szymizalogowany napisał:
                              to na jakimś tam
                              > najmniejszym kawałku obwodu koła (niepodzielnym już dalej)

                              Nie bójmy się użyć tego słowa, to będzie PUNKT.


    • rory_gallagher Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 07.02.10, 08:58
      W mojej instrukcji obslugi Hondy Accord (wersja europejska, takze ze
      skrzynia manualna) jest napisane, zeby hamowac silnikiem kiedy to ma
      sens.

      Poczytaj instrukcje obslugi swojego auta...

      Ogolnie wszystko nalezy robic z umiarem, nie ma sensu hamowanie
      silnikiem gdy prowadzi to do wchodzenia obrotow na czerwony zakres --
      bardzo wysokie obroty nie sa zdrowe dla silnika. Wrzucenie bardzo
      niskiego biegu przy duzej predkosci moze sie skonczyc (i raczej
      skonczy sie) uszkodzeniem silnika.

      Najwazniejsze, zeby nauczyc sie oddzielac pedal hamulca od sprzegla -
      - nie zawsze sprzeglo trzeba naciskac razem z hamulcem.

      Pozd.
      • crannmer Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 07.02.10, 10:08
        rory_gallagher napisał:

        > W mojej instrukcji obslugi Hondy Accord (wersja europejska, takze ze
        > skrzynia manualna) jest napisane, zeby hamowac silnikiem kiedy to ma
        > sens.

        Byloby w deche, gdybys przytoczyl ten akapit instrukcji. Najpiej wraz z (zapewne
        podanymi?) przykladami sensu.

        > - nie zawsze sprzeglo trzeba naciskac razem z hamulcem.
        To wzniosla i cenna mysl.
        • rory_gallagher Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 22:02
          @crannmer:

          Honda Accord Euro model 2008, strona 380 angielskiej instrukcji,
          rozdzial nt. 6-biegowej skrzyni, cytuje caly akapit:

          "When slowing down, you can get extra braking from the engine by
          shifting to a lower gear. This extra braking can help you maintain a
          safe speed and prevent your brakes from overheating while going down
          a steep hill. Before downshifting, make sure the engine speed will
          not go into the tachometer red zone in the lower gear. Refer to the
          Maximum Allowable Speeds Chart."

          Pozdrawiam
          • andrzejmat Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 23:15
            rory_gallagher napisał:

            > @crannmer:
            >
            > Honda Accord Euro model 2008, strona 380 angielskiej instrukcji,
            > rozdzial nt. 6-biegowej skrzyni, cytuje caly akapit:
            >
            > "When slowing down, you can get extra braking from the engine by
            > shifting to a lower gear. This extra braking can help you maintain a
            > safe speed and prevent your brakes from overheating while going down
            > a steep hill. Before downshifting, make sure the engine speed will
            > not go into the tachometer red zone in the lower gear. Refer to the
            > Maximum Allowable Speeds Chart."
            >
            > Pozdrawiam

            Masz sensowną instrukcje fajnego samochodu!

            Pzdr.
            A.
    • w_r_e_d_n_y Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 01:55
      zrozumiale dla kazdego kierowcy stwierdzenie - hamowanie silnikiem - tylko tu,
      wsrod jelopow, powoduje pseudo-filozoficzna dyskusje, na temat: co to jest
      takiego, od jakiej granicy sily hamowania i w jakich warunkach i stanach auta,
      mozna mowic, badz nie o takim hamowaniu

      czysta ...chamownia uuuhahaha
      • dewulot1 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 03:04
        w_r_e_d_n_y napisał:

        > zrozumiale dla kazdego kierowcy stwierdzenie - hamowanie silnikiem

        Wredny, pisz za siebie a nie za kierowcow. My kierowcy wiemy ze
        hamowania silnikiem jest kilka sposobow i uwazamy tylko jeden z nich
        (hamowanie hamulcem zasadniczym przy zostawieniu samochodu na biegu)
        za prawidlowy a cala reszte odmian hamowania silnikiem, glownie
        stosowane przez zalozycielke watku "hamowanie biegami" za idiotyzmy.
        (Nie dotyczy sytuacji awaryjnych gdyby ktos sie chcial czepiac).
        • w_r_e_d_n_y Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 09.02.10, 03:23
          dewulot1 napisał:

          > Wredny, pisz za siebie a nie za kierowcow. My kierowcy wiemy ze
          hamowania silnikiem......

          a nie mogles prosciej i smieszniej, np. tak : co wolno wojewodzie, to nie tobie
          smrodzie ?
    • janus-z333 Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 13:44
      Kolega twój nie wie co mówi.To że nie uściślił ci,jakie mogą nastąpić usterki,świadczy jedynie o tym że słyszał że dzwonią, jednak nie wie w którym kościele.Po pierwsze,hamowanie silnikiem oszczędza
      okładziny klocków i szczęk hamulcowych,co jest oczywiste.Po jakie licho używać hamulca zasadniczego,skoro nie ma takiej potrzeby.Hamując silnikiem nie można uszkodzić skrzyni,gdyż wraz ze zmniejszającą się szybkością,redukuje się biegi,przecież to na tym polega.Może twój kolega hamuje silnikiem aż do zatrzymania pracy silnika,bez redukcji biegów,wtedy zgoda,każda skrzynia biegów się rozleci na drobny mak.Jestem zawodowym kierowcą,prowadzącym wielkie zestawy,hamowanie silnikiem nie ma sobie równych,jest najbardziej racjonalnym dla silnika,skrzyni biegów i hamulców.Dam przykład,hamując silnikiem,wyhamujesz o wiele szybciej i łagodniej.Ponadto oszczędzasz paliwo,które w trakcie takiego hamowania,wogóle nie jest spalane a i koszty wymiany klocków hamulcowych są mniejsze,niż u tego kierowcy który używa tylko hamulca zasadniczego.Nie wierz koledze,ma mętne wiadomości na temat eksploatacji samochodu.Pozdrawiam.
      • andrzejmat Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 08.02.10, 23:22
        janus-z333 napisał:

        > Kolega twój nie wie co mówi.To że nie uściślił ci,jakie mogą nastąpić usterki,ś
        > wiadczy jedynie o tym że słyszał że dzwonią, jednak nie wie w którym kościele.P
        > o pierwsze,hamowanie silnikiem oszczędza
        > okładziny klocków i szczęk hamulcowych,co jest oczywiste.Po jakie licho używać
        > hamulca zasadniczego,skoro nie ma takiej potrzeby.Hamując silnikiem nie można u
        > szkodzić skrzyni,gdyż wraz ze zmniejszającą się szybkością,redukuje się biegi,p
        > rzecież to na tym polega.Może twój kolega hamuje silnikiem aż do zatrzymania pr
        > acy silnika,bez redukcji biegów,wtedy zgoda,każda skrzynia biegów się rozleci n
        > a drobny mak.Jestem zawodowym kierowcą,prowadzącym wielkie zestawy,hamowanie si
        > lnikiem nie ma sobie równych,jest najbardziej racjonalnym dla silnika,skrzyni b
        > iegów i hamulców.Dam przykład,hamując silnikiem,wyhamujesz o wiele szybciej i ł
        > agodniej.
        Ponadto oszczędzasz paliwo,które w trakcie takiego hamowania,wogóle ni
        > e jest spalane a i koszty wymiany klocków hamulcowych są mniejsze,niż u tego ki
        > erowcy który używa tylko hamulca zasadniczego.Nie wierz koledze,ma mętne wiadom
        > ości na temat eksploatacji samochodu.Pozdrawiam.

        Naprawdę jesteś zawodowym kierowcą? Trudno uwierzyć, bo za łatwo by to tłumaczyło dużą ilośc TIR'ów w rowach itp - gdyby koledzy podzielali Twoje poglądy a co gorsza wprowadzali je w zycie.
    • pocomoni Re: co złego jest w hamowaniu silnikiem? 09.02.10, 13:22
      > samochodem podczas hamowania silnikiem, czy np. zjeżdżania z górki
      > na niższym biegu zamiast przejeżdżanie jej z wciśniętym hamulcem?

      Hamowanie silnikiem ma sens właśnie w takich warunkach, ale redukowanie
      biegów przed każdym skrzyżowaniem mija się z celem i moim zdaniem nie
      oszczędza a wręcz przyspiesza zużycie samochodu, poza tym zmniejsza
      komfort jazdy.
      pozdrawiam
    • rysiekk111 zły sam fakt niepotrzebnego rozpędzenia przedtem 14.02.10, 11:48
      gdyż właściwą stratrgią jazdy jest niedopuszczanie do sytuacji gdy
      trzeba hamować. Fakt, że nie zawsze się da z winy organizatorów ruchu
      niedbających o płynność, ale w większosci wypadków jest to wina
      samych kierowców (wiadomo - za tanie paliwo )
    • rysiekk111 to że nie odzyskujesz energii przy hamowaniu 14.02.10, 11:51
      wniosek dotyczący konstrukcji pojazdów oczywisty (na tym forum
      zapewne nie dla wszystkich )
      • tymon99 Re: to że nie odzyskujesz energii przy hamowaniu 14.02.10, 13:15
        wniosek oczywisty: nie zaopatrywać pojazdów w silnik! nie będzie silnika, nie
        będą się rozpędzać, nie będą musiały hamować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka