remislanc
18.02.04, 14:21
Gostek parkował na przejściu dla pieszych tak, że nie dawało się przechodzić.
Trzeba było łazić po trawie, albo po kałużach.Wsadziłem mu kartkę za szybę,
że parkuje jak palant i następnym razem wyłamię mu lusterko albo porysuję
bryczkę. Nie będę się przez barana przeciskałi i chodził "boczkiem" żeby się
nie uświnić. Moja prośba nie poskutkowała i dzisiaj rano zrobiłem mu
ryskę "od zderzaczka do zderzaczka". Następnym razem oberwę mu lustereczko i
to wcale nie celowo - inaczej się przejść NIE DA.