Dodaj do ulubionych

jadącym do/przez Belgię

15.11.15, 16:06
Ostrzeżenie: jutro 16/11 o 6 rano zaczyna się kolejny radarowy maraton. Policja wyciąga z szaf wszystko, co ma i przez 24 godziny wspiera budżet podatkiem od prędkości.
Obserwuj wątek
    • szymi_mispanda ...radzimy zgolic brody i schowac turbany 15.11.15, 16:28
      • do.ki ty się zając śmiej 15.11.15, 16:52
        ...ale nastroje tu takie że o incydent nietrudno. Choćby z powodu brody czy turbanu.
        • dziala_nawalony Re: ty się zając śmiej 15.11.15, 17:33
          do.ki napisał:

          > ...ale nastroje tu takie że o incydent nietrudno. Choćby z powodu brody czy tur
          > banu.


          z czyjej strony? ,..kiedys pobladzilem i wjechalem niby do centrum brukseli, kurde, nagle turbaniastych wokol nas cale rzesze, az moja spytala przerazona, czy aby napewno jestesmy jeszcze w europie? widoki jak w teheranie wszystkie z brodami i w bezowych sukienkach.
          • darmowy1 Re: ty się zając śmiej 15.11.15, 22:48
            W moich stronach nazywają ich szmatogłowymi...
    • galtomone Tam tez ograniczenia bez sensu? 15.11.15, 18:41

      • do.ki nawet miejscami bardziej 15.11.15, 18:53
        Jak już pisałem: dziki rozrost stref 30. na autostradach zaledwie 120. Niedługo poza terenem zabudowanym 70.
        Wszystko w< imię bezpieczeństwa, rzecz jasna, ale Belgowie muszą na własnej skórze przekonać się, że to nic nie da i nie w prędkości leży problem, tylko w:
        - nieumiejętności odłożenia telefonu podczas jazdy
        - społecznym przyzwoleniu na jazdę po pijaku
        - beznadziejnym poziomie wyszkolenia kierowców
        • galtomone Re: nawet miejscami bardziej 15.11.15, 19:19
          do.ki napisał:

          > - nieumiejętności odłożenia telefonu podczas jazdy

          To fetysz, ze telefon w czyms przeszkadza. Jezdze tak non stop i większość kierowcow których widze i nikomy to nie wadzi

          > - społecznym przyzwoleniu na jazdę po pijaku

          E tam, pzeciez każdy wie jaki ma limit i po alkoholu jedzie ostrożniej. Skoro w Skandynawii możesz się nawalić i wsiasc na rower, to w czym problem?
          Mój wujek od 40 lat jedzi nawalony i nawet otarcia na parkingu nie miał.

          > - beznadziejnym poziomie wyszkolenia kierowców

          Hmmmm, to nie wiem jak jest w belgii, u nas tez nie wiem bo prawko już toche mam. Smiem twierdzic, ze nie wiele się zmienilo ale chyba raczej na lepsze biorac pod uwagę o ile więcej mamy aut na drogach.
          • hukers Re: nawet miejscami bardziej 16.11.15, 11:04
            To fetysz, ze telefon w czyms przeszkadza. Jezdze tak non stop i większość kierowcow których widze i nikomy to nie wadzi

            ho, ho, ho kolego...zapędziłeś się...
            nie przeszkadza dopóki nie dzieje się nic niespodziewanego na drodze.
            w sytuacji kryzysowej opóźnia czas reakcji, co przekłada się na dłuższą droga zatrzymania...
            • galtomone Re: nawet miejscami bardziej 16.11.15, 12:11
              hukers napisał:

              > To fetysz, ze telefon w czyms przeszkadza. Jezdze tak non stop i większość kier
              > owcow których widze i nikomy to nie wadzi
              >
              > ho, ho, ho kolego...zapędziłeś się...
              > nie przeszkadza dopóki nie dzieje się nic niespodziewanego na drodze.
              > w sytuacji kryzysowej opóźnia czas reakcji, co przekłada się na dłuższą droga z
              > atrzymania...

              Nie zrozumiales sarkazmu ;-)
              Ale twój argument można odnieść do dokiego. Predkosc tez nie przeszkadza, dopóki nic się nie dzieje...
              • nazimno Podobnie jak z grawitacja. 16.11.15, 12:16
                Dopoki w Ziemie cos z Kosmosu nie przy....li (zwabione grawitacja) -
                grawitacja nikomu nie przeszkadza.
                • galtomone Re: Podobnie jak z grawitacja. 16.11.15, 12:31
                  Oj przeszkadz, przeszkadza.
                  Wiesz o ile nasze Zony bylyby lzejsze gdyby nie sila grawitacji?
                  Samoloty by taniej lately :-)

                  Dodatmowo przypuszczam, ze ograniczenia predkosci bylyby wieksze, bo im gorsza przyczepnosc tym trudniej hamowac..
                  Mala grawitacja to np. maks 50km/h po autostradzie....
                  Ale za to wyrazenie - skoczyc po zakupy nabraloby sensu :-)

                  A o do zwabiania z kosmosu to nie tyle grawitacja co masa slonca.
                  • nazimno Grawitacja jest nieodlacznym atrybutem masy 16.11.15, 13:30

                    Jeden ....., do kogo ta masa nalezy.
                    • galtomone Re: Grawitacja jest nieodlacznym atrybutem masy 16.11.15, 13:51
                      Ile mb obecnie hamuje auto z predkosci 50km/h do 0 i ile by hamowalo gdyby sila przyciągania była o polowe slabsza.... x 2?
                      • nazimno Zadanie domowe: 16.11.15, 14:41
                        Tu nigdzie nie ma masy, nawiasy dla "jasnosci", hehe:

                        s_ham = (v0^2 )/ (2*f*g)

                        v0 predkosc,
                        f wsp. tarcia dynam.,
                        g przysp. ziemskie
                  • nazimno A co do zon. 16.11.15, 14:02
                    Masa zony - o ile zona nie jest wykonana z pierwiastkow podlegajacych rozpadowi nuklearnemu -
                    w zasadzie jest zmienna tylko w niewielkim zakresie.

                    Natomiast istotne jest to, co pokazuje waga.
                    • galtomone Re: A co do zon. 16.11.15, 14:51
                      Zatem najprosciej, zamiast walczyc z ZOna/Grawitacja (niepotrzebe skreslic) najlepiej zepsoc wage, by samopoczucie zony bylo zawsze pozytywne :-)
                  • vogon.jeltz Re: Podobnie jak z grawitacja. 16.11.15, 14:18
                    Planeta z grawitacją o połowę mniejszą od ziemskiej mogłaby mieć problem z utrzymaniem odpowiednio gęstej atmosfery nadającej się do życia. W tej sytuacji wydłużona droga hamowania pojazdów mechanicznych byłaby kwestią zasadniczo nieistniejącą :)
                    • galtomone Re: Podobnie jak z grawitacja. 16.11.15, 14:52
                      vogon.jeltz napisał:

                      > Planeta z grawitacją o połowę mniejszą od ziemskiej mogłaby mieć problem z utrz
                      > ymaniem odpowiednio gęstej atmosfery nadającej się do życia. W tej sytuacji wyd
                      > łużona droga hamowania pojazdów mechanicznych byłaby kwestią zasadniczo nieistn
                      > iejącą :)

                      Z drugiej storny, gdyby na takiej planecie bylo zycie na tyle inteligentne by jezdzic autem zakladam, ze z braku atmosfery nikt nie wpadlby na potrzebe montowania w autach katalizatorow czy dpfow :-)
              • hukers Re: nawet miejscami bardziej 16.11.15, 14:56
                a faktyczne masz rację, teraz doczytałem część Twojego postu o alkoholu, którą wcześniej ominąłem:-)
    • waga170 Czuje sie ostrzezony, a nie ostrzyzony jak Ty 16.11.15, 01:19
      W moim przypadku musialby to byc mandat za jazde zbyt wolna.
      Co was popie...lo, pijecie wodke i jecie flaki/inne specjaly powoli, wlasna gruba stara walicie powoli jak juz w koncu w tym kierunku wyruszycie, ale jak jazda samochodem to uwaga (Achtung achtung) lapia za nadmierna predkosc bo ku... ja mam Audi??? I mnie zaraz zlapia bo nie umiem sie wmieszac w srednia, ja jestem doktorek w Audi a nie kelner w Jaguarze? Do uja pana, wytlumacz mi Doki, w dodatku z calym szacunkiem dla innych Twoich calkiem madrych wpisow, skad sie bierze ten ped do predkosci jak najwiekszej a nie normalnej w stosunku do warunkow?
      • do.ki Re: Czuje sie ostrzezony, a nie ostrzyzony jak Ty 16.11.15, 06:53
        Do uja pana, wytlumacz mi Doki, w dod
        > atku z calym szacunkiem dla innych Twoich calkiem madrych wpisow, skad sie bier
        > ze ten ped do predkosci jak najwiekszej a nie normalnej w stosunku do warunkow?

        Ogromna większość tych, którzy dostają mandaty za prędkość jest właśnie strzyżona, tzn jedzie z prędkością normalną w stosunku do warunków, którą jakiś bubek, który jest władny o tym decydować (a może to być np jakiś obłąkany radny w przypadku drogi gminnej) uznał za zbyt wysoką. No a tak w ogóle to już pisałem, to jest ostatni raz: jeździ się żeby jak najszybciej dojechać. Ludzie muszą pracować, zawozić i odbierać dzieci, mają 100 różnych rzeczy do zrobienia, nie ma czasu na zmarnowanie w ruchu. To jest taki mentalny matrix, ale jeśli nie grasz, to wypadasz w gry.
        Nie jestem doktorkiem w Audi. Ile się da, używam motocykla, bo jest szybszy (tzn nie Vmax, tylko przyspieszenie ma lepsze). :-)
        • waga170 Re: Czuje sie ostrzezony, a nie ostrzyzony jak Ty 16.11.15, 07:24
          > No a tak w ogóle to już pisałem, to jest ostatni raz: jeździ się żeby jak najszybciej dojechać.
          Nie bede sie pytal co jeszcze robisz zeby jak najszybciej skonczyc bo sie po prostu domyslam.

          Ale, mam pewna obserwacje. Co sklonilo Cie do w ogole zalozenia tego watku-ostrzezenia?
          Widziales kiedys Polaka zyjacego mieszkajacego pracujacego i placacego podatki w Polsce, ktory na wiesc ze bedzie w Polsce akcja radar, poszedl na forum belgijskie i ostrzegl Belgow o tym niebezpieczenstwie?
        • wtop.ek Re: Czuje sie ostrzezony, a nie ostrzyzony jak Ty 16.11.15, 07:59
          "Ludzie muszą pracować, zawozić i odbierać dzieci, mają 100 różnych rzeczy do zrobienia, nie ma czasu na zmarnowanie w ruchu. To jest taki mentalny matrix, ale jeśli nie grasz, to wypadasz w gry."

          Ciebie mi nie żal, twoich dzieci, o ile je masz, tak...
          • waga170 Re: Czuje sie ostrzezony, a nie ostrzyzony jak Ty 16.11.15, 08:21
            Doki uszedl do Belgii ale jego mentalnosc zostala w kraju pochodzenia.
            • tbernard Re: Czuje sie ostrzezony, a nie ostrzyzony jak Ty 16.11.15, 09:00
              waga170 napisała:

              > Doki uszedl do Belgii ale jego mentalnosc zostala w kraju pochodzenia.

              Jeśli to prawda, to jest fałszywym hipokrytą. Z takim podejściem powinien wyemigrować do Rosji lub Ukrainy i czuć się jak ryba w wodzie. Przypomina nieco radykałów islamskich, którzy nie wiedzieć czemu na ten zgniły zachód wyemigrowali, a potem im nie podoba się jak tubylcze kobiety noszą w ich mniemaniu za krótkie spódnice. Po co się tacy pchają do tej zgnilizny?
        • galtomone Chwila moment - ale chyba "pierniczysz" 16.11.15, 08:36
          do.ki napisał:

          > No a tak w ogóle to już pisałem, to
          > jest ostatni raz: jeździ się żeby jak najszybciej dojechać. Ludzie muszą praco
          > wać, zawozić i odbierać dzieci, mają 100 różnych rzeczy do zrobienia, nie ma cz
          > asu na zmarnowanie w ruchu.

          Wszysko co napisales się zgadza.
          Od tego roku mój syn zaczal chodzic do szkoły i jako, ze nie zdecydowaliśmy się na rejonowa podstawowke musze go zawozic i przywozić.
          Problemu generalnie nie ma, bo po drodze jade obwodnica na której dopuszczalna predkosc to 100 km/h z ograniczeniem do 70 w tunelu. Wczesniej jestem w miescie i maks to 50 km/h.
          Tyle, ze na tej trzypasmowej drodze, rano (jak to w godzinach szczytu) jedzie się jakies 40km/h.

          Mam do wyboru:
          zlamac przepisy i tam gdzie się da jechać pasem awaryjnym/poboczem
          nie korzystać
          wklakulowac ze pojade 12 minut zamiast 7 i spokojnie posluchac radia czy pogadać z dzieckiem

          Nie widze rownerz problemu by dokładnie tak samo traktować ograniczenia.
          Nawigacja mowi mi, ze z A do B pojade X minut (chyba, ze gdzies będzie korek, itd..) i taka trase kalkuluje.
          Nie wiem jak w Twoich okolicach ale u mnie na odległościach które pokonuje - czyli powiedzymy w promieniu do 100km od miejsca zamieszkania jazda szybciej niż pokazuja znaki jest bez sensowna.

          Po pierwsze szarpana jazda to automaycznie wyższe spalanie i to sporo bo przynajmniej 2-3l na 100km.
          Po drugie zysk czasowy jest praktycznie żaden, bo na trasach 50/60km zyskuje 5 - 8 min.
          Realnie jedyne trasy na których można troszkę zaoszczedzic to A4 gdy jade na Krakow lub Wroclaw.
          Ale to znow sa dość pozorne zyski czasowe praktycznie nie odczowlane.
          Jadac na Wroclaw dość równo 140-150 jestem nie wiele szybciej niż gdy pedze (gdy się da 170/180)
          Dodatkowo, na wszystkich "dwupasmówkach" i innych drogach ruch jest na tyle duzy, ze realnie jedyne o przy "szybszej"jezdzie wychodzi szybciej to (już pisałem) paliwo z baku.

          A im szybsza i bardziej rwana jazda w takich warunkach tym mniejszy margines na blad zarówno mój jak i czyjs. Fizyki się nie da oszukać.
          Wiec z mojego p. widzenia lepiej jest jechać spokojniej (nie narazajac się na niepotrzebne dodatkowe ryzyko i mandaty) niż walczyc o kazda sekundę.
          Mijam sporo rozbitych aut na drogach i tak się zastanawiam, czy tez wszystkie sekudny, które urwali do tej pory sa warte tego, ze teraz stoja na poboczu z kupa złomu zamiast auta?

          Innymi slowy... co bys zrobil, gdyby na tych drogach gdzie jedziesz te 25% szybciej i masz pretensje o zaniżone wartości predkosci dopuszczalnej mialbys korki i musialbys jechać 50% wolniej niż pokazuja znaki?
      • do.ki a po co ci ostrzeżenie 16.11.15, 06:53
        jeżeli uważasz obecne limity za słuszne?
        • waga170 Re: a po co ci ostrzeżenie 16.11.15, 07:52
          > jeżeli uważasz obecne limity za słuszne?

          Gdzie ja napisalem ze sa sluszne? Sa za wysokie:)

          Doki, pospiech to jest dobry przy lapaniu pchel, ale tak ogolnie w zyciu to langsam, wyjdz z domu piec minut wczesniej to sie nie bedziesz wku...al ze kazde swiatlo jest czerwone. Wrecz przeciwnie, tak jak ja bedziesz sie na kazdym czerwonym usmiechal bo masz dobry dzien, wszystko idzie tak jak przewidziales:)
          • galtomone Re: a po co ci ostrzeżenie 16.11.15, 08:41
            Dokladnie tak.
            Mam wrazenie, ze doki ma nadal mentalosc nastolatka, które walczy z całym swiatem i sam jest niezniszczalny. To az nie do wiary u dojrzałego człowieka.

            Ja tez lubie predkosc i szybkość, i żeby cos się dzialo. Dlatego wole się wybrać na rower niż spacer z kijami.
            Ale na publicznych drogach sobie na takie rzeczy nie pozwalam.

            Doki - na nartach jeździsz?
            • waga170 Re: a po co ci ostrzeżenie 16.11.15, 09:03
              O ile sie nie myle to Dokiemu nalezy sie troche zawodowego rozgrzeszenia bo w odroznieniu od nas on widzi w rzeczywistosci a nie jak my w wyobrazni "reka noga mozg na scianie" codziennie i dla niego jakis guz na czole na skutek dachowania to pestka.

              Ale poruszyles ciekawy temat, rozmowa z dzieckiem w samchodze. Jeden moj znajomy w czasie dlugiej podrozy z synem 12 lat, tak sie go po prostu zapytal co ty bys chcial robic w zyciu. Ku jego zdumieniu, dzieciak powiedzial ze chcialby hodowac kury po czym wymienil ile metrow musi miec dzialka, czym je karmic, ze musza spac wyzej na grzedzie, ze lubia trawe itp. itd. Do tej rozmowy by nie doszlo jak stary by zapie...l bo ma jeszcze 100 "rzeczy do zrobienia".
              • galtomone Moja psychoanaliza ;-) 16.11.15, 10:16
                waga170 napisała:

                > O ile sie nie myle to Dokiemu nalezy sie troche zawodowego rozgrzeszenia bo w o
                > droznieniu od nas on widzi w rzeczywistosci a nie jak my w wyobrazni "reka noga
                > mozg na scianie" codziennie i dla niego jakis guz na czole na skutek dachowani
                > a to pestka.

                Hmmm... moze akurat u niego takie podejscie wynika z pewnego uodpornienia? Choc nie wiem czy brak empatii jest tym czym lekarz powinien sie chwalic a takie wrazenie u dokiego mam - ze empatii u niego za grosz.

                Zatem skoro - tak troche z buta traktuje pacjentow - na zasadzie "musi bolec", to moze I do siebie tak podchodzi... a ze nie stawia sie ciagle w sytuacji tego po drugiej stronie...

                Bo potem mija adrenalina a na wozku trzeba zyc dalej, albo odwiedzac kogos bliskiego na cmentarzu.
                Nie wiem jak doki, ale ja wtedy zawsze bym sie zastanawial, czy gdybym pojechal tak jak mowia znaki i nie chcial zaoszczedzic 10 min moe bym nie trafil na to inne auto, ktore wyjechalo znienacka.
                Albo mnie by nie trafili bo zatrzymalyby mnie swiatla wczesniej.
                A moze nie przejechalbym kogos na puznym pomaranczowym bo jadac 50 km/h a nie +25% nie mialbym problemu z zatrzymaniem?

                Nie chcialbym byc w takiej sytuacji.

                Fascynuje mnie tez, ze (co pokazal w tej dyskusji - forum.gazeta.pl/forum/w,20,159278186,159290272,Dziwnych_argumentow_uzywasz_.html) nie odpowiada na pytanie (czy naprawde sobie nie uswiadamia), ze sa szkody (zdrowie, zycie) ktorych nie da sie naprawic.
                Ale jednoczesnie nie odpowiada na to pytanie - jak sobie wyobraza odszkodowanie za to ze mialby spedziec kolejne 20 lat na wozku - co musialoby sie stac by nigdy nie nazekal na wypadek i byl szczesliwy jak jest dzis.


                > Ale poruszyles ciekawy temat, rozmowa z dzieckiem w samchodze.

                U mnie zawsze jest albo gadanie (glownie, bo ma 6 lat i geba mu sie nie zamyka) albo spiewanie razem (na razie jeszcze nie krzyczy zebym przestal :-) ).
                Zadnych DVD, tabletow, itd....

                Ogladamy auta, rozmawiamy o tym jak auto jedzie, o markach, o znakach, przepisach, szkole, pilce noznej (fuj), itd...
                • waga170 Re: Moja psychoanaliza ;-) 16.11.15, 10:38
                  > Ogladamy auta, rozmawiamy o tym jak auto jedzie, o markach, o znakach, przepisa
                  > ch, szkole, pilce noznej (fuj), itd...

                  Dokladnie tak. Ja kiedys tu napisalem ze sie zatrzymuje jak widze ciekawej masci konia na pastwisku i go fotografuje. A pewnie w tym czasie przeleci za moimi plecami dwoch Dokich.
    • do.ki odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 10:49
      Widzę, że szkoda czasu na dalszą dyskusję. Nie ma znaczenia czy to wy macie tak wyprane mózgi, czy ja. Ja zdaję sobie sprawę, że też siedzę w mentalnych koleinach, ale widać wokół mnie sami nastolatkowie na drodze.
      Dziękuję za zjebkę. Nie rozumiecie, ale też nie chcecie zrozumieć.

      EOT. Jadę dalej. Bywajcie.
      • waga170 Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 11:05
        Doki, to jest forum "samochodziarzy". My tu reperujemy samochody a nie "dzwonimy po lawete", my tu czerpiemy przyjemnosc z jazdy a nie "zeby dojechac najszybciej", my tu pie...my rowery i motocykle.

        > ale widać wokół mnie sami nastolatkowie na drodze.

        Wedlug mnie to Ty jestes jednym z nich.
      • galtomone Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 12:09
        do.ki napisał:

        > Dziękuję za zjebkę. Nie rozumiecie, ale też nie chcecie zrozumieć.

        Ale wręcz przeciwnie, bardzo się staram!!!
        Nie wiem tylko czy zwrociles uwagę na to, ze podalem ci co najmniej kilka argumentow dlaczego twoja postawa jest zla. Ty zas tylko jeden - czas przejazdu. To jest twój jedyny argument za tym by jechać szybciej.

        No to raczej ty nie chcesz zrozumieć, przyjąć argumentow albo konkretnie odpowiedzieć na postawione pytania.

        Ale oczywiście do rozmowy nikt nie zmusza....

        > EOT. Jadę dalej. Bywajcie.

        Nara!
        • wtop.ek Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 13:13
          z wątku dowiedziałem, że odpały zagraanicznych komiwojażerów są takie same jak naszych miszczuff od chrupek i kociego żarcia :)))
          • trypel Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 14:08
            a myslałeś że są inne?
            myslałeś że Hans Kloss sprzedajacy kocie żarcie w Zagłębiu Ruhry jezdzi zawsze zgodnie z przepisami bo bezpieczeństwo jest wazniejsze od czasu dodjazdu. Nie. Jedyna rzecz jaka go powstrzymuje przed gonieniem to czasowa utrata prawka.
            Puść takiego Hansa Klossa służbowo do Polski na spotkanie to nie bojąc sie bedzie jechał dużo szybciej niż nasz komiwojażer.
            Naprawdę dziwię się że nikt nie rozumie do.ki-ego.
            Jak predkość dojazdu do celu nie była ważna to wolałbym pewnie furmankę. Choćby dlatego że drzemałbym sobie na sianie a koń sam do domu by trafił.
            Wolniej jechać i podziwiać to ja mogę na wakacjach. Wtedy mam w dupie czas dojazdu bo droga jest już urlopem.
            • wtop.ek Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 14:45
              problem w tym, że on swoim whiskas-bolydem przewozi dzieci, ze swoimi też bijesz rekordy prędkości?
              • trypel Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 14:58
                czy przewozi Twoje dzieci? to mu zabroń jak Ci to przeszkadza.

                PS rekordów nie biję bo mój bolid dochodzi do 200 i koniec. Ale nie mam żadnych obiekcji jadąc w dobrych warunkach z dużą prędkoscią. Z dziećmi. Chociaż fakt -bez jezdzę szybciej. Dlatego że szybciej jadę jak nikt mnie nie rozprasza na pokładzie.
            • galtomone Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 14:55
              trypel napisał:

              > Wolniej jechać i podziwiać to ja mogę na wakacjach. Wtedy mam w dupie czas doja
              > zdu bo droga jest już urlopem.

              To na ile minut wycenisza swoje/czyjejs zycie lub zdrowie?

              Czy jak zaoszczedzisz na drodze 1 minute to oplaca sie zwiekszac ryzyko wypadku?
              A 5 minut? 15?
              Ile musialbys zaoszczedzic, żeby w razie wypadku nie pluc sobie w brode, ze komus cos się stało.

              "No fakt, chlop nie ma nogi i jego dziecko już nigdy nie kopnie pilki, ale moglem zaoszczedzic 25 min - wiec to było warte ryzka!"

              ILE?
              • trypel Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 15:05
                jestem dośc odporny na populistyczne argumenty. Niestety ciągniecie ich obraca się w drugą stronę - ruch konny (byle nie w siodle bo też można sie zabić). i 3 tygodnie z Krakowa do Pragi.

                Przy okazji - swojego czasu pracowałem też w domu pogrzebowym w Niemczech i składałem pare zwłok po wypadkach. Akceptuje wypadki jako nieodłączną ludzkiego życia. Pewnie bym rozpaczał jak spotkałoby to mnie ale rachunek prawdopodobieństwa mówi że to mała "szansa" 3000 wypadków smiertelnych na 30 000 000 osob (tak łatwiej policzyć) to 1:10000.
                • galtomone eksperyment? 16.11.15, 15:21
                  trypel napisał:

                  > jestem dośc odporny na populistyczne argumenty.

                  Ale jakie argumenty???
                  Wydawalo mi się, ze zdalaem ci dość konkretne pytanie. Ile minut oszczednosci musi być, by nie mieć wyrzutow sumienia?
                  Gdzie ty tu jakiś argument widzisz?

                  Ale zauwazylem to już u dokiego - jak do zapytałem, konkretnie, jak wyobraza sobie odszkodowanie za to, ze ktoś zabije mu dziecko albo uszkodzi go na zdrowiu... tez nie odpowiedział.

                  > Przy okazji - swojego czasu pracowałem też w domu pogrzebowym w Niemczech i sk
                  > ładałem pare zwłok po wypadkach. Akceptuje wypadki jako nieodłączną ludzkiego ż
                  > ycia.

                  Jak każdy z nas, kto wsiada do auta. Ale to troche tak jakby zamiast isc do pracy chodnikiem, skakać po dachcach, bo można skrocic droge....
                  No można... ale jednak ryzyko wypadku w pewnym momencie zaczyna wzrastać.

                  Nikt nie twierdzi, ze jazda zgodnie z ograniczeniami eliminuje ryzyko wypadku. Jednak jest ono mniejsze niż gdy tego nie robisz i (co chyba oczywiste) im wolniej jedziesz tym skutki wypadku będą mniejsze.
                  Stad proszenie się o kłopoty i nazekanie na mandaty jest po prostu smieszne.

                  Dla ciebie i dla dokiego mam propozycje - eksperyment!

                  Jestescie dobrymi kierowcami, skupieni na dordze, zauważacie dziecko, psa, pijaczka, inne auta, itd...
                  Jedziecie szybko ale bezpiecznie, skupeni, nie gadacie nie jecie itd.

                  To teraz zrobmy zalozenie, ze kontrola predkosci (radar/policja) to takie nieprzewidziane zdarzenie - nie wiesz kiedy i gdzie, ale skoro jesteś tak spostrzegawczy jak sadzisz, ze jesteś to masz czas by wyhamować, itd.

                  Pojezdzijcie zatem przez miesiąc bez elektronicznych gadzetow - bo one o wypadkach nie ostrzegają - uważaj za 200 m się rozwalisz - zwolnij.

                  Jestem cieaw czy jazdzac tak ja teraz bilnas nmnadatowy będzie ZERO?
                  Powienien być!

                  > Pewnie bym rozpaczał jak spotkałoby to mnie ale rachunek prawdopodobieńst
                  > wa mówi że to mała "szansa" 3000 wypadków smiertelnych na 30 000 000 osob (tak
                  > łatwiej policzyć) to 1:10000.

                  Zatem wykonaj eksperyment :-)


                  Pozdrawiam,
                  galtom
                  • trypel Re: eksperyment? 16.11.15, 15:35
                    o jakich gadzetach mówisz?
                    CB nie mam od pół roku
                    próbowałem z yanosikiem ale nie lubie
                    nawigacja pokładowa przed niczym nie ostrzega.
                    zero punktów od 5 msc .

                    aha - ja zdawałem prawko w tych czasach gdzie mnie jeszcze uczono że każdy na drodze chce mnie zabić. Wierzę w to do dzisiaj i dlatego minimalizuje czas przebywania w niebezpiecznym srodowisku jadąc szybko. :)
                    Nie wierzę że wszystkich zauważę, że mam idealną spostrzegawczość. Nawet nieraz mi wstyd za siebie jak mnie poniesie (jak dzisiaj rano - pewien qtas jechał przez jakies 2,5 km (stała droga do pracy to wiem) 35-40/godz zwalniając na 4 progach po drodze do 5/godz, jak dostałem mozliwość wypzedzenia to poszedłem tak że do teraz sie wstydzę bo pierwszy raz od paru lat dprowadziłem do tego że gosć z przeciwka zatrabił.

                    a za chwilę czeka mnie 200 km dość ruchliwą trasą i wiem że o tej porze nie nadrobię ani sekundy tylko zamiast 2 h 20 zrobię to w 2 h 30 (w najlepszym wypadku)
                    • galtomone Re: eksperyment? 16.11.15, 18:43
                      trypel napisał:

                      > o jakich gadzetach mówisz?

                      To bardziej do dokiego było bo on się chwalil, ze cos ma

                      > zero punktów od 5 msc .

                      No patrz, a ja puntky wogole 2 razy w zyciu dostałem - raz w 98 i raz w okolicy 2000 r (ostatnio miałem dostać ale nie dostem - pilasem jakiś czas temu jak mnie zdybali na 50tce).


                      > aha - ja zdawałem prawko w tych czasach gdzie mnie jeszcze uczono że każdy na d
                      > rodze chce mnie zabić.

                      To jakie to czasy? Ja w 92

                      > Wierzę w to do dzisiaj i dlatego minimalizuje czas przeb
                      > ywania w niebezpiecznym srodowisku jadąc szybko. :)

                      Jak miałem 20 lat to tez mialem, ze dlatego jezdze szybko

                      > Nie wierzę że wszystkich zauważę, że mam idealną spostrzegawczość. Nawet nieraz
                      > mi wstyd za siebie jak mnie poniesie (jak dzisiaj rano - pewien qtas jechał pr
                      > zez jakies 2,5 km (stała droga do pracy to wiem) 35-40/godz zwalniając na 4 pro
                      > gach po drodze do 5/godz, jak dostałem mozliwość wypzedzenia to poszedłem tak ż
                      > e do teraz sie wstydzę bo pierwszy raz od paru lat dprowadziłem do tego że gosć
                      > z przeciwka zatrabił.

                      No to faktycznie masz się czym chwalić, ze na drodze ludzi straszysz..

                      > a za chwilę czeka mnie 200 km dość ruchliwą trasą i wiem że o tej porze nie nad
                      > robię ani sekundy tylko zamiast 2 h 20 zrobię to w 2 h 30 (w najlepszym wypadku
                      > )

                      A jakbys pojechal 2:40 to jakas tragedia? Kots od tego umrze?
                      • trypel Re: eksperyment? 16.11.15, 19:40
                        89 rok. PJ

                        przecież napisałem że sie tego dzisiejszego wydarzenia wstydzę. I że jest mi głupio.

                        Jakbym pojechał 2.40 (nota bene robiłem to 2.35) a potem pozbierał te 10 minut x 25 dni do kupy to by wyszło że straciłem 6 h, 6 h to niezły sen, albo kino i knajpa, albo fajna wycieczka rowerem.
                        • galtomone Re: eksperyment? 16.11.15, 20:01
                          trypel napisał:

                          > Jakbym pojechał 2.40 (nota bene robiłem to 2.35) a potem pozbierał te 10 minut
                          > x 25 dni do kupy to by wyszło że straciłem 6 h, 6 h to niezły sen, albo kino i
                          > knajpa, albo fajna wycieczka rowerem.

                          Niby racja, swego czasu tak liczyłem podroze metrem - 1h w jedna strone.
                          Ale to nie ma sensu i prowadzi do kretynskich wnioskow.
                          Bo z dwojga zlego lepiej stracic x godzien niż zycie czy zdrowie - a im szybciej jedziesz tym większe sa na to szanse choćby z tego względu, ze fizyki nie oszuksz.
            • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 15:04
              Dyskusja zrobiła się 0-1. A to prowadzi do donikąd.
              Bo z tego ze będzie jechał 60 w OZ tragedii nie ma. Tak samo nie ma istotnego zysku czasowego.
              Bo dla ilu osób ten zysk czasowy będzie istotny? Ile osób robi dziennie po 200 czy 300 km za jednym zamachem? To w sumie jednostki.
              • trypel Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 15:07
                no ja robię, i dlatego spieszenie sie ma dość przeliczalny wymiar. A 30 minut dłuższy sen o 4 rano (jak wstaję 1 x w tygodniu) to wartość niepoliczalna. Ale spieszenie sie ma przeliczalny wymiar tylko poza autostradami, na autostradzie nigdy za dużo nie potrafię zbić.
                • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 16:13
                  A śpieszenie się po za autostradami to jest ta niebezpieczna część. Choć co też uważasz za śpieszenie się. Czy jest to tylko jazda 110 czy 120 na 90, czy może 90 w OZ? Czy wyprzedzasz z końca kolejki nie widząc co się dzieje z przodu? Czy wyprzedzasz na łukach wzniesieniach itp? Niestety wiele osób tak robi.
                  • trypel Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 16:23
                    nie no, w zabudowanym +10 to jest max. Ale w niezabudowanym zdarza sie i + 40 i +50.
                    Wyprzedzam jak widzę ale tu jest zupełnie inna kwestia. Coraz czesciej na trasach ludzie boją sie wyprzedzać i np do takiego Białegostoku potrafi ktoś jechać za TIRem 80/godz cała drogę, do niego dołączy sie drugi, potem 3 i dalej a potem ja sie natykam na sznurek ciągnący sie 70-75 (bo im dłuższy sznur tym wolniej jedzie) gdzie nikt nikogo nie wyprzedza. I takich wyprzedzam zdecydowanie. Oczywiscie jak widzę. Bo potem nagle po takim sznurze mam 10 km pustej drogi.
                    • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 16:46
                      Osobiście mam największy problem z tymi co się śpieszą i zabudowanym jadą 80 czy 90. A wielu takich. Z wyprzedzaniem jest podobnie. Często widzę miszczów co zaczynają wyprzedzanie kolumny od razu jak tylko dojechali. Nie widzą co jest z przodu czemu kolumna jedzie tak jak jedzie ale ogień. Potem na forum czytamy że przecież ten skręcający powinien ustąpić bo tamten już go wyprzedzał. Niedawno jechałem w kolumnie i po kolei wyprzedzało się samochód powiedzmy lidera. Jeden pojechał drugi poczekał chwilę żeby widzieć i jechał itd. Dogonił kolumnę miszczo i zaczął wyprzedzać od tyłu. Chyba dziwne dla niego było ze nie wyprzedzają na glonojada. Być może zyskał minutę, ale czy było to bezpieczne. W sieci jest sporo filmików pokazujących czym to się kończy. A z jazdy +50 oduczyłem się kiedy musiałem wyprzedzać na skrzyżowaniu samochód, który wyjechał z bocznej drogi. A musiałem wyprzedzać bo bym nie wyhamował. Na szczęście dla mnie było pusto
                      • galtomone Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 20:05
                        samspade napisał:

                        > A z jazdy +50 oduczyłem się k
                        > iedy musiałem wyprzedzać na skrzyżowaniu samochód, który wyjechał z bocznej dro
                        > gi. A musiałem wyprzedzać bo bym nie wyhamował.

                        No ale to tylko dlatego, ze nie jesteś tak dobrym kierowca jak koledzy. Oni sa skupieni takich widza wcześniej.
                        • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 21:00
                          Ależ w to nie wątpię. Ja niestety nie mam mocy nadprzyrodzonych i nie widzę przez wzniesienie czy za nim maluch nie włącza się do ruchu z bocznej drogi. Swego czasu pokonywalem cały czas taki są odcinek drogi ok 45 km w jedną stronę. 2 razy dziennie jak to do pracy. Raz musiałem przyjechać na wczoraj na tym odcinku jadąc powiedzmy dość szybko i przekraczając więcej iż te 30% udało mi się zbić czas o 7 minut w porównaniu do powiedzmy standardowego przejazdu. Ktoś powie 7 minut w jedną stronę 7 minut minut drugą. To prawie kwadrans. Niby tak tyle ze nawet gdyby tak jeździł od poniedziałku do czwartku nie spowoduje to ze w piątek skończę pracę godzinę wcześniej.
                  • galtomone Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 20:02
                    samspade napisał:

                    > Czy wyprzedzasz z końca kolejki nie widząc co się dzieje z przodu? Cz
                    > y wyprzedzasz na łukach wzniesieniach itp? Niestety wiele osób tak robi.

                    I uzywaja identycznych argumentow i tez sa swiecie przekonani ze to nie oni tylko inni sa niebezpieczni.
                    • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 21:51
                      Pozostaje kwestia trafności argumentów. Nie oszukujmy się. Są miejsca gdzie można jechać szybciej niż przepisy zezwalają i będzie to bezpieczne. Są miejsca gdzie wcześniej za jazde 70 można było dostać mandat a teraz do takiej wartości podwyższono prędkość dop. Można przekraczać i powiedzmy robić to z głową a można bezmyślnie. Wyprzedzać z końca kolumny bez rozeznania, poganianie zawalidrogi na S czy A która odważyła się wyprzedzać ciężarówkę z prędkością maks dozwoloną. O jeździe w OZ i co tam wyczyniają miszczowie tez moż noża długo pisać. Dla mnie najgorsze w takich zachowaniach jest oczekiwanie ze inni zachowają się prawidłowo, przepisowo. Wiec jedziemy slalomem pomiędzy samochodami w OZ mając 80 czy 90 i liczmy na to że inni będą mieć oczy dookoła głowy i będą sprawdzać lusterka po 3 razy. Liczmy ze w kolumnie która ochoczo rozpoczęliśmy wyprzedzać nie ma osoby, która chce skręcać w pole na działkę na skrzyżowaniu. A jeżeli będzie chciała skręcać to koniecznie niech sprawdzi lusterka.
                      • galtomone Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 07:01
                        A ja chciałbym zobaczyć tych wszystkich bezpiecznych, szybkich kierowcow wlasnie bez CB, yanosikow i innych wspomagaczy.
                        Skoro jesteś na tyle dobry by zawsze uniknąć wypadku czy rozjechania 4 latka na drodze no to chyba policje czy fotoradar tez zauważysz...?

                        Moja navi tez ma opcje dla piratow z której chętnie korzystam. Jak przekraczam dopuszczalny limit na danym odcinku to zaczyna pikac żeby zwrocic moja uwagę. A ze ja nie lubie jak pika, to jade tak, żeby go nie przekraczać - z wyjątkiem autostrady bo tu jade 145/150.
                        • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 07:54
                          Zależy jak kto jeździ. Jeżeli ktoś jedzie licznikowo plus vat to nie ma się czego obawiać i nie musi mieć gadżetów. Ale ludzie obecnie obwieszają szyby wszystkim co się da. Widziałem kilka razy na szybie tablet i telefon.
                          A unikanie zdarzeń? Wszystkich się nie da. Potrącenie dziecka? Wracamy do zdrowego rozsądku. Niestety jest to rzecz obca wielu kierowcom. Nie wiedzieć czemu kiedy jadę licznikowe 60 czy 60 z groszami w OZ tworzy się za mną sznurek samochodów. Ale prędkość to tylko jeden czynnik do pewnej wartości wcale nie najważniejszy. rak obserwacji otoczenia. A to jazda na glonojada a to myślenie o tym jak zagospodarować ten zaoszczędzony czas. w każdym razie to jest zachowanie groźniejsze niż prędkość. A kumulacja tych dwóch zachowań daje może dać opłakane skutki.
              • grzek Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 15:47
                Zysk czasowy jest w innym sensie. Jeżeli jesteś 1 min wcześniej w jakimś miejscu to np unikasz stania w korku, stania na przejeździe kolejowym i innymi blokadami na drodze, które mogą się zdarzyć krótko wcześniej.
                • samspade Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 16:14
                  Można podczas takiego śpieszenia się stać się blokadą.
                • wtop.ek Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 21:44
                  argument kretyński

                  równie dobrze będąc 1 minutę wcześniej na przejeździe kolejowym napotka się opuszczony szlaban i ogonek samochodów, których minutę później już nie będzie....
                  • grzek Re: odechciało mi się z wami gadać 16.11.15, 23:30
                    Widzę, że nigdy nie miałeś takiego przypadku. Ja stałem dwa razy na autostradzie, raz 3 godziny raz 5. Raz na zwykłej drodze ale można było się wycofać i objechać opłotkami dokoła.
                    • tbernard Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 00:51
                      grzek napisał:

                      > Widzę, że nigdy nie miałeś takiego przypadku. Ja stałem dwa razy na autostradzi
                      > e, raz 3 godziny raz 5.

                      No i to ma być argument, że jak zobaczy się informację o korku na autostradzie, to trzeba zacząć się ścigać z innymi o lepszą pozycję w kolejce? A to, że przy takim ściganiu zaczyna się coraz bardziej zagęszczać i mocno wzrasta ryzyko błędu katastrofalnego w skutkach, to już nic nie znaczy? To może niech tirowcy zaczną slalomem jeździć i reszta niech się ich boi. Taka długa trasa na wprost jest tak nudna, należy im się odrobina rozrywki.
                      • nazimno Tirowcy nie tylko na A4 wlasnie to robia. 17.11.15, 08:10
                        Czasem wyprzedza nawet trzech naraz jednym ciegiem. Zawodowcy.
                        Wiaza sie z tym rowniez "slalomy". Przecudny widok.
                      • grzek Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 08:15
                        Wymyślasz jakieś dziwne rzeczy i dodajesz do mojego tekstu jakąś wyszukaną interpretację. Potem stawiasz tezę o ściganiu się przed korkiem na autostradzie i próbujesz udowadniać, że to bez sensu. Naprawdę wierzysz, że coś takiego może być?
                        • nazimno Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 08:49
                          Od Jedrzychowic do Gliwic to widze.
                          Zawsze i niezawodnie.
                          A jezdze czesto.
                          Wyprzedzac zaczynaja sie nawet przed wzniesieniem. Kilometrami.
                          Nie ma 5 minut, zeby ktorys lewego pasa nie
                          blokowal. Sraczka wyprzedzaczka hipopotamow.
                          .

                          • grzek Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 09:20
                            Jeżdżą całymi dniami to wkurzają się, że osobowymi można szybciej. Z drugiej strony przepisu nie ma, zakazującego wyprzedzania z różnicą 3 km/h.
                            • nazimno To obniza przepustowosc. 17.11.15, 10:16
                              I to znacznie.
                              Zamiast plynnego ruchu jest sraczka.
                              Zageszczenie jeszcze pogarsza sprawe.
                              • grzek Re: To obniza przepustowosc. 17.11.15, 10:23
                                Masz rację, tylko taki tirowiec powie, że jemu przepustowość ogranicza ten przed nim, jadący wolniej i musi go wyprzedzić a że on, przy wyprzedzaniu, ogranicza 20 innym, to już go to nie interesuje.
                        • tbernard Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 09:06
                          Już nie raz widziałem wyścigi, gdy pojawiała się wyświetlana informacja, że za kilka kilometrów będzie korek. Taki typowy wyścig szczurów o lepszą pozycje w kolejce.
                          • grzek Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 09:13
                            Dlaczego uważasz, że ścigali się i to miało związek z korkiem. Mogli się ścigać z innych przyczyn. Niektórzy jeżdżą szybko ale to nie ma nic wspólnego ze ściganiem.
                            • tbernard Re: odechciało mi się z wami gadać 17.11.15, 09:42
                              Czym innym jest jazda szybka, gdy jest luźno, niech sobie jadą. A czym innym gdy zaczyna się robić gęsto i wiadomo, że będzie kolejka. Tu szybka jazda to już zwykły wyścig szczurów. Jeden drugiemu na ogonie.
                              • nazimno Stado. 17.11.15, 10:21
                                Koloumne ciezarowek wyprzedza inna ciezarowka.
                                Tuz za nia zageszcza sie lancuszek geniuszow kierownicy, a kazdy z nich siedzi poprzednikowi na ogonie w odleglosci w zasadzie krytycznej. Niech tylko ktos przyhamuje - mamy dzwon na
                                wielu klientow. I sruuuuuu - wydaje im sie, ze tak "bedzie szybciej". Przyglupy i ich taktyka jazdy.
                                • grzek Re: Stado. 17.11.15, 10:29
                                  Taka sytuacja ma też miejsce przy dużym nasileniu ruchu, nawet jak tiry jadą grzecznie prawym pasem jeden za drugim. Wtedy prawy pas to 110-120 km/h max.
                                  • nazimno Bo to jest "taktyka myslicieli". 17.11.15, 10:42

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka