Dodaj do ulubionych

Zbiorkom - nie dziekuje

06.02.16, 16:48
Kliku z Was tu zachwala od czasu do czasu komunikacje publiczna wiec pomyślałem - spróbuje.
Sobota, brak tłumów - wybiorę się z synem tramwajem na "przejażdżkę".

Na długo się wyleczyłem, syn tez - wysiedliśmy wcześniej, ale o tym za chwile.

Po pierwsze cena. Za 4 bilety - 2 "dorosłe" i dwa ulgowe zapłaciłem 9,60.
Może się mylę, ale wydaje mi się, ze to dużo. W sumie 8 przystanków - tam i z powrotem.
Ok. 5km tam i z powrotem.

Zakladajac, ze auto pali 12l/100km to zaokraglajac w gore wychodzi mi 1l benzyny na ten dystans - 4 zl - a nie prawie 10 zl.
Zatem nie jest taniej.

Musielismy poczekac na tramwaj - spoko. Nigdzie sie nie spieszylismy.
Ale wracajac juz troche tak (zadzwonil Dziadek z prosba o pomoc). Niestety. Tramwaj przyjechal pelny. Ale to nie tragedia.
W srodku smierdzi - ot porostu i to pomimo, ze do lata daleko. Co gorsza, obok nas jechalo dwoch kolesli po paru glebszych. Od nich cuchnelo jeszcze alkoholem + poziom kultury i slownictwo na poziomie rynsztoka. Efekt byl taki, ze moj synek zapytal czy mozemy wysiasc wczesniej i przejsc sie na piechote.
Spoko - bo nie mielismy zadnych zakupow. Ale gdybym trzebab bylo targac jeszcze siatki w rekach to juz wcale nie byloby fajnie.

Coz... sprawdzilem. Nie jest ani taniej, ani wygodniej, ani szybciej, ani przyjemniej.
Z podrozowania miejska komunikacja jako alternatywa dla auta na razie sie wyleczylem.
Obserwuj wątek
    • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 17:24
      Bo u nas samochód ciągle jest najważniejszy. Ale to się zmieni. Zdrożeje strefa parkowania, wprowadza opłaty za wjazd. Zwęża jezdnie żeby wydzielić buspasy itp.
      Ale to temat na dłuższą rozprawę.
      • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 18:30
        Ale co to ma ważności? Liczy się komfort, szybkość i cena. To o czym Ty piszesz to sposoby do zniechęcenia do auta a nie zachęcenia do zbiorkomu. Ja na kom. miej. leję ciepłym moczem. I też jak galtom raz się przejechałem. Za dwa przystanki ja, żona i córka zapłaciłem jakbym pół miasta przejechał autem.
        • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 18:52
          Ważność to priorytety. Co jest ważniejsze. Czy to żeby ludzie jeździli samochodami przy okazji smrodzac i zajmując miejsce, czy to żeby miasta były przyjazne dla mieszkańców. W końcu zmienia się priorytety i samochodziarze będą mieli komfort stojąc i patrząc na jadacy zbiorkom. A potem płacąc za parkowanie. Zresztą priorytety powolutku się zmieniają. Powstaje coraz wiecej stref 30. A jak płaczą drajwerzy. Fajnie jest słuchać tych bzdur.
          • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 19:16
            Co Ty pierdo... z Pawłowskim chyba noc spędziłeś? Ostatnio takie kocopoły wstawiasz na forum, że uwierzyć nie można.
            • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 19:43
              Nie masz do napisania nic na temat to robisz z siebie nazimno?
              • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 21:18
                Ty się zastanów coś Ty napisał w odpowiedzi na post galtoma. Reszta to już brnięcie w otchłań bredni.
                • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 10:18
                  A co takiego napisałem? Że domiującymjest u nas transport indywidualny? Że władze nie chca tego zmieniać? Że obecnie samochodem da się podjechacraktyczniewszędzie i bez większych problemów? Że piskaja kierowcy na strefy 30 tak jakby tobył zamach na ich wolność?
                  To wszystkoprawda.
                  • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 10:52
                    I co to ma wspólnego z tym co napisał galtom? Że niby co, jak podrożeją strefy parkowania, pozwężają ulice, wprowadzą bus pasy i wszędzie tempo 30 to to co napisał galtom przestanie być aktualne? I co w tym złego, że np. w Radomiu (obaj tam mieszkamy) da się praktycznie wszędzie podjechać bezproblemowo autem? Tobie to przeszkadza? A skąd wiesz, że władze tego nie chcą zmieniać? Bo mają w doopie (całkiem słusznie) pomysł z tramwajem w Radomiu? A tempo 30 to powprowadzali tam gdzie i tak nie wiele więcej dało się jechać. Choć przy katedrze te hopki biorę między kołami i przy 60. Powiedz mi o ile strefy muszą zdrożeć bym stwierdził, że kom. miejska jest super i zostawił auto w domu? 10 zeta za godz? Dla mnie no problem. A dla Ciebie?
                    • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 12:50
                      Na chwilę obecną samochód jest najszybszym najwygodniejszym i często najtańszym środkiem transportu. Czasem najszybszy jest rower ale to zależy od trasy.
                      Czy to dobrze czy źle to zależy od miejsca.
                      Uważam zrobić problem jest bardziej złożony niż to że raz jechałeś i brzydko pachniało i że było drogo. Całościowo leży i kiczy planowanie przestrzennej, brak wizji rozwoju miast. Brak priorytetów, brak odwagi wśród wladz.
                      • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 13:02
                        No więc bardzo zależy to od miejsca. Nie będę się wypowiadał nt rozwiązań komunikacyjnych innych miast bo mieszkam w Radomiu i tylko to miasto mnie interesuje.

                        <Całościowo leży i kiczy planowanie przestrzennej, brak wizji rozwoju miast. Brak priorytetów, brak odwagi wśród wladz.>

                        Na jakiej podstawie to oceniasz? Chodzi o Radom? Masz jakiś problem z poruszaniem się po mieście. Mieszkasz w miejscu gdzie brakuje kom. miejskiej czy co? W czym Twój problem? O jakim rozwoju mówisz? Zmieniasz temat. Przypomnij sobie swoją odpowiedź na post galtoma. Co ma do tego wszystkiego planowanie itp. Galtom opisał to co zawsze będzie minusem kom. zbiorczej. Nie da się tego zmienić. Może ja i on jesteśmy zbyt wygodni ale właśnie po to zap... czasami po 7 dni w tygodniu by mnie było stać na wygodę posadzenia doopska we własnym aucie i podróżowania o dowolnej porze i w towarzystwie takim jakie chcę.
                        • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 13:24
                          Oceniam tak na podstawie wzroku. Wystarczy jeździć i się rozglądać. Na chwilę obecną w naszym qwidolku nie ma jeszcze większych korków. Sa miejscowe zatory. Zatory w końcu się zwiększa. A władza? Wybudowała dojazdu do galerii handlowej dla mieszkańców gminy kowala.
                          I to co naoisalem galtome o minusach nie zawsze musi być aktualne.
                          • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 13:38
                            Z tego dojazdu dla gminy Kowala korzystam średnio 3 razy w tygodniu, a moi znajomi co się wybudowali niedaleko Muzeum WR, codziennie. Także mieszkańcy największego osiedla w Radomiu (Południe) mają bardzo wygodną alternatywę do wiecznie zap. Wierzbickiej. Jak jeszcze skończą wiadukt na Młodzianowskiej to będę w hooy happy. Jeżeli Ty z tego nie korzystasz to nie znaczy, że jest niepotrzebne.
                            Co do korków to wraz z takimi inwestycjami ja pow. wym. będą coraz mniejsze. Zwłaszcza, że miasto się wyludnia, a aut już nie przybywa tak lawinowo jak wcześniej.
                            Ale i tak dalej uważam, że Twoja odp. była kompletnie nie na temat.
                            Co do minusów kom. to jednego nigdy nie zlikwidujesz. Autobus nie wyjedzie z mojego garażu. I nie będzie tylko dla mnie.
                            • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:11
                              A teraz powiedzmy sobie ile to kosztowało. Miasto wydało w huuuuy pieniędzy żeby ułatwić dojazd dla mieszkańców podradomskich wsi. A trasa N-S jak była w fazie porjeltu tak jest. Ale władza wolała pyerdolnąć dojazdy (kolejna autostrada Mieszka) dla siebie ignorując potrzeby mieszkańców miasta. A wyludnianie sie miasta wcale nie powoduje że jest w nim mniej aut.
                              • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:31
                                Słuchaj, masz problem z dużą ilością aut w mieście to daj przykład i sprzedaj swoje. Bo jak używasz rzadko to zajmujesz miejsce parkingowe komuś komu auto jest niezbędne. Ten dojazd dla "mieszkańców wsi" jest ułatwieniem także dla mnie, moich znajomych oraz mieszkańców osiedla południe. Wszyscy mieszkamy w granicach miasta. Co do Mieszka I. Jako jeżdżący do szwagra na ul. Barlickiego, a także wyjeżdżający w kierunku Wawy bardzo sobie cenię tą trasę. Omijam zasrane rondo Warszawskie i światła. Ta ulica ma dalej biegnąć aż (chyba) do Jedlińska. Jadąc na Warszawę omijam wszystkie światła. Już nie wspomnę jakie to ułatwienie gdy się wraca np. w piątek i nie trzeba stać w korku do ronda. No ale dla Ciebie to zbędny wydatek. Hooy z mieszkańcami okolicznych wsi, codziennie jeżdżących do pracy w Radomiu. Co oni Cię obchodzą.
                                Nie twierdzę, że aut jest mniej ale że ich już nie przybywa w takim tempie jak parę lat temu. Jakoś ostatnimi czasy mój czas podróży po mieście się skraca a nie wydłuża.
                                I wciąż nie rozumiem co to wszystko ma wspólnego z tym co napisał Galtom.
                                PS a w hooy pieniędzy to poszło na lotnisko nielota. I to jest prawdziwe marnotrawienie pieniędzy.
                                • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 18:40
                                  A ktoś powiedział że mam problem z ilością samochodów? Tak więc odstosunkuj się że swoimi radami. I czytaj że zrozumieniem o czym piszę. Nie patrz zero-jedynkowo. Za dużo szukasz możliwości wpisania hoooy, i gubisz sens. Zrobiono autostrady a pominięto najważniejsza drogę dla miasta. Brakuje pieniędzy na sygnalizacje świetlne na przejściach. A droga do Jedlińska? Zanim wpadną na pomysl jej budowy stanie się zbędna. Wróć. Sam pomysł jest bezsensowny. Już teraz.
                                  • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:27
                                    To Ty czytaj ze zrozumieniem i odpowiadaj także na temat. Zero-jedynkowo to raczej ty Tu patrzysz. Albo raczej ze swojego czubka nosa. Z drogi nie korzystasz to jest zbędna. Ta droga do Jedlińska to już jest chłopie w budowie. Nawet raz tamtędy nie pojechałeś i pitolisz o bezsensowności inwestycji. Ja z jednej (Mieszka) i z drugiej (Obwodnica) korzystam bardzo często i wielu radomian i mieszkańców okolic również. Wiaduktem na Młodzianowskiej także będę często pomykał.
                                    Brakuje na sygnalizacje? Owszem. Ale pretensje do pomysłodawców lotniska. Tam masz wszystkie brakujące pieniądze. Drugi chory pomysł to tramwaj. Bodajże ok. 400 baniek. To są idiotyczne inwestycje.
                                    • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:34
                                      Do tego steku fantazji odnosić się nie zamierzam. Szkoda czasu.
                                      Stosujesz straw man fallacy.
                                      • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:50
                                        O jakich fantazjach Ty piszesz? Kompletnie odjechałeś.
                                        • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:52
                                          O tych, które napisałeś.
                                          • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 23:14
                                            Obwodnica jest? Jest. Jeżdżą tam auta? Jeżdżą. Z Mieszka I też ludzie korzystają? Owszem. Budują ją dalej? Budują. To o jakich fantazjach Ty piszesz? Ale ciul z tym. Wróć do postu galtoma i przeczytaj swoją odpowiedź. Odjechałeś kolego mocno. Zresztą nie tylko w tym temacie.
                                            • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:05
                                              Nie pisałem że nie jeżdzą. Pisałem że są ważniejsze drogi do wybudowania.
                                              Którędy przebiega budowana droga do Jedlińska od Witosa? To jedne z fantazji. Inne to naturalna kwestia stosowania twojej taktyki.
                                              a post Galtoma? Odniosłem się ale zignorowałeś to co napisałem.
    • loyezoo Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 17:36
      Ameryki nie odkryłeś.Zbiorkom jest tani,jeżeli jeździsz dużo i masz jakiś miesięczny bilet.Szybciej może być tramwajem.Natomiast zimno lub gorąco,zarówno na przystanku,w drodze i w zbiorkomie,czas oczekiwania,smród itd.Nigdy nie będzie lepszy zbiorkom od własnego auta.....jakiegokolwiek.
    • do.ki Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 18:00
      1) koszt paliwa to tylko drobna część kosztów auta, więc Twój rachunek jest naciagany
      2) jeżeli Twój synek woli unikać brzydkich zapachów i "ogólnowojskowej qrwy waszej maci", jak to ujął Sapkowski, to co z ciebie za ojciec, że syna na metroseksualną d.u.p.ę wychowujesz, nie na mężczyznę.

      Morał: jesteś rozpieszczony.
      • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 18:32
        A Ty raczej doopę wolisz wozić swoim autem czy zbiorkomem? I dlaczego autem?
        • loyezoo Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 19:01
          Co prawda pytanie nie do mnie ale ja w miarę wyraziłem opinie.
          Z samochodem jestem:
          - niezależny od rozkładu jazdy
          - nie marznę/moknę/pocę się na przystanku i w zbiorkomie
          - nie wącham wątpliwych zapachów
          - siedzę wygodnie w swoim fotelu
          - słucham ulubionej muzyczki (tu akurat można polemizować,bo jakiś srajfon ze słuchawkami i będzie podobnie)
          - zabieram dużo zakupów i bagażu,którego nie muszę tachać do autobusu/tramwaju etc.
          - zabieram znajomych,z którymi możemy gadać o dupie Maryny/interesach/przeklinać (jak ktoś lubi)

          W zasadzie pozytywów zbiorkomu jest niewiele, w porównaniu z wolnością i niezależnością,jaką daje samochód.
          • toreon Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 19:07
            Pozytywy zbiorkomu są chyba ze trzy:
            - można sobie popatrzeć na ciekawe egzemplarze płci przeciwnej
            - jeśli powyższego brak albo kogoś to nie interesuje można poczytać książkę
            - można się zdrzemnąć
            • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 19:27
              toreon napisał:

              > - jeśli powyższego brak albo kogoś to nie interesuje można poczytać książkę

              Szczególnie na stojąco w rzucającym tramwaju to rewelacyjny pomysl :-)
              Owszem, można sporo czytac, bo sam przerabiałem średnio dwie grube książki w tyg. jak się podrozoje np. metrem.

              > - można się zdrzemnąć

              Odwazne :-) W sumie w metrze spalem, może w tramwaju czy autobusie tez można. Ale jednak rzuca bardziej, przystankow więcej...
            • kosmiczny_swir Re: Zbiorkom - nie dziekuje 25.02.16, 16:52
              Jest jeszcze kilka zalet zbiorkomu:
              - nie trzeba szukac miejsca parkingowego
              - mozna zbiorkomem wrocic po piwie z chlopakami z pracy
        • do.ki Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 10:01
          hutchence napisał:

          > A Ty raczej doopę wolisz wozić swoim autem czy zbiorkomem? I dlaczego autem?

          Zawiodę cię, ale jeżeli już muszę jechać do centrum miasta, to NA PEWNO nie autem. Zbiorkom jako pierwsza opcja, jako druga jednoślad: rower albo motocykl. Szukanie miejsca do parkowania to strata czasu, no i parkowanie kosztuje.
          Do pracy też najczęściej nie jeżdżę autem. Samochód wyciągam tylko wtedy gdy mam po temu powód, np przewiezienie ładunku, którego nie zabiorę na jednoślad.

          Samochód w ruchu miejskim nie ma racji bytu. Zbiorkom i rower są po prostu szybsze i wygodniejsze.
          • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 19:19
            OK. Ale to też zależy o jakim mieście mówimy. Są takie miasta gdzie wjazd do centrum i znalezienie miejsca do parkowania nie stanowi żadnego problemu. Np. Radom, Kielce... A są takie gdzie mam wymioty na samą myśl o podróży do miasta (Warszawa). Nie można mierzyć wszystkich jedną miarą i stosować tych samych rozwiązań dla każdego miejsca.
            • kosmiczny_swir Re: Zbiorkom - nie dziekuje 25.02.16, 16:56
              No wlasnie. Tutaj pojawia sie jeden, bardzo czesto zapominany czynnik - rodzaj miejscowosci. W Duzym miescie o duzej gestosci zabudowy i duzym natezeniu ruchu zbiorkom i jesli sa sciezki i rower to najlepsze srodki transportu. W malych miejscowosciach o niskiej gestosci ruchu i zabudowy zbiorkom o odpowiedniej czestotlwiosci kursowania po prostu nie ma ekonomicznej racji bytu.

              Odpowiedz na pytanie czy zbiorkom czy auto zalezy wiec od rodzaju miejscowosci.
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 19:24
        do.ki napisał:

        > 1) koszt paliwa to tylko drobna część kosztów auta, więc Twój rachunek jest nac
        > iagany

        Na pewno tak. Ale ciężko to bliżej policzyć. W końcu mój czas tez ma jakas cene.

        > 2) jeżeli Twój synek woli unikać brzydkich zapachów i "ogólnowojskowej qrwy was
        > zej maci", jak to ujął Sapkowski, to co z ciebie za ojciec, że syna na metrosek
        > sualną d.u.p.ę wychowujesz, nie na mężczyznę.

        Buahahahaha :-) Zapomniales dodac (bo to mniej więcej tak samo się wnioskuje jak to co wlasnie wypociles), ze uprawiam propagandę PO.

        > Morał: jesteś rozpieszczony.

        No i?
        • do.ki Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 10:05
          galtomone napisał:


          > Na pewno tak. Ale ciężko to bliżej policzyć. W końcu mój czas tez ma jakas cene
          > .

          Poszukaj sobie jak się liczy total cost of ownership. No i zbiorkom oszczędza czas zmarnowany na szukanie miejsca do parkowanie i potem drogę z parkingu do celu i z powrotem.


          > Buahahahaha :-) Zapomniales dodac (bo to mniej więcej tak samo się wnioskuje ja
          > k to co wlasnie wypociles), ze uprawiam propagandę PO.

          Nie, nie zapomniałem.

          > > Morał: jesteś rozpieszczony.
          >
          > No i?

          No i to, że bycie rozpieszczonym nie jest dobre, bo kończy się przykrym i bolesnym powrotem do rzeczywistości.
          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 07.02.16, 11:18
            do.ki napisał:

            > Poszukaj sobie jak się liczy total cost of ownership. No i zbiorkom oszczędza c
            > zas zmarnowany na szukanie miejsca do parkowanie i potem drogę z parkingu do ce
            > lu i z powrotem.

            Tyle, ze tam gdzie ja jezdze nie ma problemow z prakowaniem. A juz na pewno nie takich, ktore trwalyby dluzej niz podroz zbiorkomem. + parkingi nie sa drogie.

            Inne realia, inne miasta inny zbiorkom.
            W Londynie tez w tyg. jezdzilem metrem a nie autem. Ale gdy podrozowalem np. z Primrose Hill na Ealing a na Ealingu mialem gdzie parkowac to rezygnowalem z metra na rzecz auta.
            Jesli tylko moge i nie jest to drgoie uciazliwe to wole auto niz zbiorkom.

            > > Buahahahaha :-) Zapomniales dodac (bo to mniej więcej tak samo się wniosk
            > uje ja
            > > k to co wlasnie wypociles), ze uprawiam propagandę PO.
            >
            > Nie, nie zapomniałem.
            >
            > > > Morał: jesteś rozpieszczony.
            > >
            > > No i?
            >
            > No i to, że bycie rozpieszczonym nie jest dobre, bo kończy się przykrym i boles
            > nym powrotem do rzeczywistości.

            Dopowiadasz sobie jakies dizwne teorie.
            Jesli z faktu, ze wole jezdzic autem niz wachac czyjes smordy wynika fakt rozpieszczenia to trudo.
            Rozumiem, ze ty nie jestes ropzoeszczony I choc lubisz szynke a nie lubisz watrobki (na przyklad) to jesz tedruga, zeby nie byc rozpieszczonym ;-)
    • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 06.02.16, 20:39
      Ja mieszkam w miescie, ktore ma podobno jedna z najlepszych zbiorkomow w Polsce... Krakowie...
      Staram sie korzystac jak tylko moge... Pracuje blisko centrum, w strefie...
      Korzystanie z auta mam utrudnione na maksa...
      No i mimo wszystko uwazam za jazde autem wielokrotnie lepsza niz jazde MPK...
      I nie chodzi o koszty, bo jak dla mnie zbiorkom moze byc nawet drozszy, ale:
      1) nie ma prawa wypadac kurs danego autobusu/tramwaju... a niestety zdarza sie...
      2) nie ma prawa byc tak, ze w godzinach szczytu kazdy autobus w moim kierunku podjezdza tak zapchany, ze ciezko sie jest wcisnac...
      3) nie ma prawa byc tak, ze o dowolnej porze nie mam szans zajac miejsca siedzacego i czegokolwiek poczytac...
      4) nie ma prawa byc tak, ze nie ma szans zaplanowania jazdy, bo rozklad sobie a kursy sobie...

      A wszystkie cztery rzeczy dzieja sie chronicznie...A ja jak mam czekac i marznac na przystanku w oczekiwaniu na kurs ktory nie podjezdza lub sie spoznia niewiadomo jak mocno... pozniej miec problem aby sie wcisnac... jechac w drzwiach, czy wcisniety w innych... stojac przy tym w tych samych korkach co samochody...
      To po kilku takich kursach ten abonament na parkowanie w strefie przestaje sie wydawac wysoki... ;)

      • espenkruger Re: Zbiorkom - nie dziekuje 25.02.16, 18:44
        pkt 3 do skasowania, może pozostać jeśli udowodnisz że jadąc samochodem czytasz
      • homard Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 15:19
        Kraków naprawdę nie ma dobrej komunikacji miejskiej...Jeśli chce Pan zobaczyć, jak wygląda przyjazny transport miejski to zapraszam do Poznania;)
    • qqbek A ja jeżdżę zbiorkomem do pracy! 06.02.16, 20:48
      I powiem to tak - piep_yć koszty (mam i tak "dożywotni" półroczny bo mi się nie chce kupować, kasować i bawić) - do pracy mam wygodniej zbiorkomem.

      A teraz dlaczego:
      1. Wynajmujemy małe biuro w śródmieściu, teoretycznie do każdego lokalu jest przypisane jedno miejsce parkingowe (ale bez wyznaczania), w praktyce geodeci (piętro wyżej) potrafią we trzech zjechać w cztery auta (trzy prywatne + 1 firmowy, bo przecież rodzinnym kombi na pomiary nie dojedzie). Oni kończą po 16-ej, jak przed 15-ą. Dojazd? Super. Parkowanie? Bez problemu (ja zaczynam o 8, większość firm w budynku o 9 lub 10, dojeżdżam na pusty parking). No dobra, a teraz zechcę wyjechać przed 15... co wymaga przejścia się po dwóch piętrach i 3 do 5 firmach, żeby ci, którzy "wpasowali się pomiędzy miejsca" łaskawie mnie wypuścili. Już nie powiem, że zaraz obok jest Sąd, Urząd Miasta i Urząd Wojewódzki... i zdarza się tak, że jakiś fiut zostawi samochód i sobie pójdzie (monitoring jest, ale szlabanu już nie ma "bo przecież klient by nie mógł do firmy na chwilę wpaść"). A ja na takie pieprz_nie kotka z pomocą młotka nerwów nie mam - zbyt wiele razy przerabiałem, żeby mieć ochotę na powtórki.
      2. Mam ostatnio takie zaiwanianie, że te 2x20 minut w MPK to nierzadko jedyny sposób, żeby podgonić trochę z wiadomościami w gazecie czy coś obejrzeć/czegoś posłuchać. W samochodzie co najwyżej wiadomości w radiu posłucham.
      3. W godzinach dojazdu do pracy jeżdżą do pracy inni ludzie. Lumpy i hefalumpy jeszcze śpią rano - prawdopodobieństwo trafienia "zapachowego" po 7-ej i o 15-ej jest zerowe.
      4. Mam do pracy ledwie 5km. Jak mam trochę wolnego czasu to olewam MPK i idę na piechotę. W lecie zdarza mi się pojechać rowerem.

      Ale:
      1. Większe zakupy tylko autem.
      2. Wyjazdy poza miasto tylko autem.
      3. Wyjazdy z córką w 99% autem.
      4. Nocą? Tylko autem/taksówką/na piechotę. Nocny autobus to ściek naszej cywilizacji.
    • waga170 A wez ty sie bidoku za zrabianie a nie narzekaj 07.02.16, 12:26
      > Coz... sprawdzilem. Nie jest ani taniej, ani wygodniej, ani szybciej, ani przyj
      > emniej.,

      Pojedz samochodem do agencji, bedzie przyjemniej, bedzie wygodniej, pewnie bedzie szybciej, z pewnoscia nie bedzie taniej, ale jak sam sprawdzisz to bedziesz wiedzial najlepiej. Potem nastepna swoja przygode motoryzayjna nam tu opisz!
      • loyezoo Re: A wez ty sie bidoku za zrabianie a nie narzek 07.02.16, 17:54
        Waga,
        - jesteś tak starą rurą ,że nikt cię nie chce pykać? (możliwe,bo ponoć 50 lat tankujesz,więc tyle masz prawo jazdy,sumując masz pod 70-tkę) więc osobiście wybieram agencje,chociaż nadal nie muszę
        - do agencji nie trzeba jeździć,dowożą "towar" na telefon
        - tanio też się da,ponoć żona to najdroższa w utrzymaniu k...rwa na świecie
        • waga170 Re: A wez ty sie bidoku za zrabianie a nie narzek 08.02.16, 01:48
          > - tanio też się da,ponoć żona to najdroższa w utrzymaniu k...rwa na świecie

          No dobra, ale moglby sie tam wybrac z synem poki nie jest za pozno:)

          A potem to opisac a nie zanudzac wysokoscia ceny sprezyny gazowej do klapy bagaznika.
          • galtomone Re: A wez ty sie bidoku za zrabianie a nie narzek 08.02.16, 07:09
            A po jaki CH czytasz cos co cie nie interesuje i jeszcze post piszesz...
            Na koncerty zespolow których nie lubisz tez chodzisz - placac za bilety?
            Pewnie w knajpach zamawiasz najdroższe jedzenie którego nie lubisz a w TV oglądasz to co cie nudzi.
            Byle by było na cos ponazekac :-)
    • toreon Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 11:29
      Zbiorkom zbiorkomowi nierówny. Co innego wsiąść sobie np. na początkowej stacji do pustej SKM-ki, usiąść sobie wygodnie i jechać nawet i 40 minut do celu, który znajduje się niedaleko przystanku. Z kolei trochę co innego jest np. jechać warszawskim metrem w godzinach szczytu. Wtedy mamy wszystko w jednym - pieszczoty (macanie i bycie macanym), zapachy wszelkie, trącanie, przepychanie, słuchanie czyichś durnych rozmówek. Ale być może niektórzy to lubią.
    • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 13:13
      galtomone napisał:

      > Zakladajac, ze auto pali 12l/100km to zaokraglajac w gore wychodzi mi 1l benzyn
      > y na ten dystans - 4 zl - a nie prawie 10 zl.
      > Zatem nie jest taniej.

      No widzisz. Tych, którzy korzystają z komunikacji publicznej i o których z taką pogardą się wyrażasz, że śmierdzą i co tam jeszcze, stać na to, a Ty narzekasz, że drogo :D
      • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 13:42
        Może przez to nie stać ich już na mydło?
        • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:12
          hutchence napisał:

          > Może przez to nie stać ich już na mydło?

          Zdecydowaną większość stać i tego mydła używa. Jeżdżę zbiorkomem codziennie, a nie jak założyciel wątku raz na kilka lat, węch mam sprawny (niedawno testowałem), więc mogę coś więcej powiedzieć od niego na ten temat, jak to wygląda w zbiorkomie.
          • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:33
            Moja odpowiedź była adekwatna do Twojej dla galtoma. Zmień majty na większe jak Cię cisną.
            • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:49
              hutchence napisał:

              > Zmień majty na większe ja
              > k Cię cisną.

              Sądzisz po sobie? Bo mnie majty nie cisną.
              • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:54
                To może beret Cię ciśnie.
                • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 15:08
                  hutchence napisał:

                  > To może beret Cię ciśnie.

                  Zajmij się może diagnozowaniem siebie, bo te diagnozy na odległość nie wychodzą Ci.
                  • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 15:17
                    Już wiem, to wirus ZIKA.
                    • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 15:24
                      hutchence napisał:

                      > Już wiem, to wirus ZIKA.

                      Dałem Ci dobrą radę, nie skorzystałeś, dalej próbujesz stawiać jakieś diagnozy na odległość i ośmieszać się przy tym, trudno, to już Twój problem.
                      • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 15:52
                        Wujek dobra rada, motyla noga.
          • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 18:55
            Ciekawe że osoby nie korzystające z komunikacji używają tego "argumentu". Zresztą nie tylko przy tej okazji. Rowerem też nie dam się jechać do pracy. Bo brak prysznica, ubrania na zmianę. Swoją droga już widzę jak czysciochy przed wyjsciem z pracy biorą prysznic.
            • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 19:52
              A co... Ty sie nie kapiesz za czesto, ze watpisz? FUJ!!!
              • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 20:07
                Ja nie wątpię. Ja wiem.
            • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:28
              Wiesz co to ironia?
              • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:30
                Wiem.
                • hutchence Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:50
                  Mam wątpliwości.
                  • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 21:53
                    Miej. Nie będę udawał że się tym przejmuję.
      • misiaczek1281 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 13:57
        Ps. Kubuś zaparkuj sobie 300 metrów dalej jak Ci klienci zastawiają wyjazd....ja bym jeszcze klientowi dywanik na firmowym parkingu rozwinął żeby sobie opon nie pobrudził:) wszak "Klient nasz Pan":)
        Komunikacja miejska jest dla tych którzy nie mają prawka albo samochodu czyli dla dzieci i emerytów....szlachta jeździ samochodami ...w kraju jest 20 mln osobówek, 2 mln ciężarówek i prawie milion motocykli...razem 23 mln pojazdów na 38 mln ludzi minus dzieci i starcy to 30 mln....czyli 70% Polaków ma auto ?:)
        • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 14:34
          Misiu - jak by to moi klienci jeszcze byli. Albo chociaż klienci którejś z firm znajdujących się w tym samym budynku. Nie, to "Misiaczki", "Wieśki" i "Cześki", którym żal dupę ściska wrzucić 2 złote w parkomat i gdzieś mają wielkie tablice "Teren Prywatny" i "Tylko dla Pracowników i Interesantów".

          Akurat w Lublinie komunikacja miejska jest wzorcowo wprost punktualna a na liniach, którymi dojeżdżam do pracy nie ma już starego taboru (wraz z nim odpada problem "zapachowych" w lecie, bo w każdym pojeździe jest klimatyzacja).

          Nie jeżdżę w trakcie pracy nigdzie - zaczynam o 8-ej, kończę o 15-ej i tyle. Po co mam 7 godzin miejsce parkingowe zajmować, żeby tylko potem mieć problem z wyjazdem?

          Śródmieście to nie miejsce dla aut osobowych. Owszem, dostawcze, firmowe (służbowe - dla tych, którzy pracują autami), komunikacja publiczna - tak. Ale dojeżdżać do pracy osobowym, żeby tylko dojechać? Ee - gdyby komunikacja wyglądała jak jeszcze 5-6 lat temu wyglądała, to może. Ale teraz? Zwłaszcza, że mam dwie linie, które jeżdżą co 6-7 minut do pracy. Już się w korkach nastałem, jak remontowano wiadukt kolejowy (i rzeczywiście wtedy szybciej było autem).

          Nie zrozum mnie źle - zakupów, wypadu na basen czy jeżdżenia wieczorem raczej zbiorkom mi nie załatwi (bo jeździ rzadziej, bo z siatami zakupów nie będę jeździł). Sieć komunikacji międzymiastowej jest tak denna, że poza miasto też jeżdżę tylko i wyłącznie samochodem.
    • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 08.02.16, 15:31
      Przede wszystkim - porównujesz cenę przejazdu 4 osób do ceny przejazdu samochodem, która jest identyczna bez względu na to, ile osób nim jedzie.
      Gdybyś jechał sam, wyszłoby taniej.
      Gdybyś jeździł regularnie i miał miesięczny/kwartalny bilet, wyszłoby jeszcze taniej.
      Porównujesz najgorszy wariant - kilka osób i jednorazowe bilety.

      Czas - tu jest różnie. Ja w niektóre miejsca jeżdżę tylko samochodem, w niektóre tylko komunikacją.

      Zatłoczenie - tu mam o tyle dobrze, że jadę "pod prąd" - rano i po południu w stronę, skąd większość wraca.

      Największą zaletą zbiorkomu jest jednak to, że nie tracę tam czasu. W samochodzie jednak trudno jest czytać książkę.
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 09:59
        klemens1 napisał:

        > Przede wszystkim - porównujesz cenę przejazdu 4 osób do ceny przejazdu samochod
        > em, która jest identyczna bez względu na to, ile osób nim jedzie.

        Kto porownuje cene przejazdu 4 sosob?

        > Gdybyś jechał sam, wyszłoby taniej.

        Nadal drozej niz autem - przynajmniej liczac samo paliwo.
        Ale doliczajac inne koszty zwiazane z autem i tak jest lepiej bo komfort podrozy jest jednak inny.
        Zatem dla ulatwienia sobie zycia licze tylko chwilowe koszty ktore musze poniesc.

        > Gdybyś jeździł regularnie i miał miesięczny/kwartalny bilet, wyszłoby jeszcze t
        > aniej.

        I tak i nie... :-)
        Tzn. sam bilet na pewno - ile - nie wiem.
        Znow trzeba by preliczyc cene miesiecznego na ilosc faktycznych przejazdow i kilometry.
        Ale generalnie taniej byloby tylko wtedy, gdybym nie posiadal auta.
        Posiadajac auto I jezdzac zbiorkomem jest jeszcze drozej a relania PL sa takie, e jednak z auta zrezgnowac sie nie da.
        A nawet jesli sie da to okupione jest to sporymi kompromisami i niewygoda.

        > Porównujesz najgorszy wariant - kilka osób i jednorazowe bilety.

        No porownuje to co mnie dotyczy i czego doswiadczylem.
        Rownie dobrze moglbym przyjac, e kupuje ulgowy miesieczny w jakims malym miescie, w malym kraju czy wogole patrzec na miasto, gdzie zbiorkom jest za free I mowic, ze auto jest POTWORNIE drogie i bez sensu.

        > Czas - tu jest różnie. Ja w niektóre miejsca jeżdżę tylko samochodem, w niektór
        > e tylko komunikacją.

        Ja w zadne zbiorkomem nie jezdze - nigdy mi taniej.szybciej nie wychodzi.
        Aczkolwiek gdybym musial regularnie jedziec do Warszawy to kto wie... moze rozwazylbym pociag.

        Do wroclawia czy krakowa gdzie jezdze co chwile auto jest duzo wygodniejsze i szybsze.

        > Największą zaletą zbiorkomu jest jednak to, że nie tracę tam czasu. W samochodz
        > ie jednak trudno jest czytać książkę.

        W tramwajach ktorymi jechalem tez bylo to raczej nie mozlwie - za bardzo rzuca.
        • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:07
          To przerąbane jest na tym ślaśku. Ludzie się nie myją, tramwaje rzucają. Jak żyć?
          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:19
            Ale z prakingami I korkami nie ma wiekszych problemow :-)
            • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:28
              Chociaż tyle. W samochodzie zawiesi się choinkę zapachową i git.
              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:55
                Nie używam, Zona nie znosi sztucznych zapachow - auto jest w srodku neutralne.
                Raz mielismy fajna truskawkę w srodku - na tyle fajnie oachniala ze po 15 min jazdy człowiek się autentycznie glodny robil :-)
                Ale w końcu przestala pachnic :-(
            • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:32
              galtomone napisał:

              > Ale z prakingami I korkami nie ma wiekszych problemow :-)

              Jak tam miewa się strefa 30 w centrum Katowic, przed wprowadzeniem której strasznie narzekałeś? Wprowadzono ją? Działa? Generuje korki?
              • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:58
                U mnie w mieście po wprowadzeniu strefy nie zisciły się żadne z prorokowanych czarnych scenariuszy. Nie ma korków czas, jazda jest płynniejsza. Strefę rozszerzono i też nie ma korków. Miszczowie omijaja co prawda progi łamiąc przepisy, ale cóż. Strefa nie jest taka zła jak wieszczyli.
              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 13:03
                Szczerze, to nie zauwazylem jej działania.
                Tzn. w scislym centrym bywam bardzo rzadko - nie tylko autem ale wogole. A jak już czasem przejezdzam to i tak się wolno jedzie bo piesi, swiatla, itd...
                Nie widze, by było inaczej.
          • tbernard Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 11:40
            samspade napisał:

            > To przerąbane jest na tym ślaśku. Ludzie się nie myją, tramwaje rzucają. Jak żyć?

            Chyba jak w rzyci ;)
        • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:22
          galtomone napisał:

          > > Przede wszystkim - porównujesz cenę przejazdu 4 osób do ceny przejazdu samochod
          > > em, która jest identyczna bez względu na to, ile osób nim jedzie.
          >
          > Kto porownuje cene przejazdu 4 sosob?

          Ty. Cytat:
          Po pierwsze cena. Za 4 bilety - 2 "dorosłe" i dwa ulgowe zapłaciłem 9,60.
          (...)
          Zakladajac, ze auto pali 12l/100km to zaokraglajac w gore wychodzi mi 1l benzyny na ten dystans - 4 zl - a nie prawie 10 zl.
          Zatem nie jest taniej.


          W jednym i drugim przypadku policzyłeś cenę przejazdu dla 4 osób.

          > > Gdybyś jechał sam, wyszłoby taniej.
          >
          > Nadal drozej niz autem - przynajmniej liczac samo paliwo.

          Oczywiście. Zapomniałem dopisać, że liczy się też liczba przystanków, a właściwie odległość. Gdybyś przejeżdżał 300m (1 przystanek), to wyszłoby jeszcze drożej niż te kilka kropel benzyny.

          > Ale generalnie taniej byloby tylko wtedy, gdybym nie posiadal auta.
          > Posiadajac auto I jezdzac zbiorkomem jest jeszcze drozej

          250/kwartał - 83 miesięcznie.
          Paliwo: 30km dziennie * 20 dni * 0,08l/km * 3,9 PLN/l = 187 PLN / miesiąc
          Jednak u mnie jest taniej z samego paliwa. Przeglądy są rzadziej, zużycie części też jest mniejsze.

          Znam jednak kogoś, kto ma bardzo blisko do pracy i silnik 1.9 tdi 90 KM. Jemu wychodzi zdecydowanie taniej samochodem.

          > > Największą zaletą zbiorkomu jest jednak to, że nie tracę tam czasu. W samochodz
          > > ie jednak trudno jest czytać książkę.
          >
          > W tramwajach ktorymi jechalem tez bylo to raczej nie mozlwie - za bardzo rzuca.

          Ja nie zauważyłem, ale na pewno jeździmy innymi tramwajami, więc po prostu znowu porównujemy inne warunki.

          P.S. Jak na ironię, dzisiaj przyjechałem samochodem. Zdarza mi się to średnio raz na miesiąc.
          • galtomone LOL!! 09.02.16, 12:32
            klemens1 napisał:

            > galtomone napisał:
            >
            > > > Przede wszystkim - porównujesz cenę przejazdu 4 osób do ceny przeja
            > zdu samochod
            > > > em, która jest identyczna bez względu na to, ile osób nim jedzie.
            > >
            > > Kto porownuje cene przejazdu 4 sosob?

            To kolejny dowod na to, ze:
            - albo czytasz byle jak
            - albo nie rozumiesz co czytasz

            Tak czy siak ni jak sie te 4 bilety maja do 4 osob :-)
            Proponuje przeczytac raz jeszcze, nie bedziesz sie czepiac/powolywac na, rzeczy ktorych w tekscie nie ma.

            > Ty. Cytat:
            > [i]Po pierwsze cena. Za 4 bilety - 2 "dorosłe" i dwa ulgowe zapłaciłem 9,60.
            >


            Acha... no tak - jak kupile 4 bilety to na pewno jechaly 4 osoby - LOL :-)

            > (...)
            > Zakladajac, ze auto pali 12l/100km to zaokraglajac w gore wychodzi mi 1l benzyn
            > y na ten dystans - 4 zl - a nie prawie 10 zl.
            > Zatem nie jest taniej.

            Ciagle aktualne :-)

            > W jednym i drugim przypadku policzyłeś cenę przejazdu dla 4 osób.

            W zadnym nie policzylem ceny przejazdu dla 4 osob :-)

            > > > Gdybyś jechał sam, wyszłoby taniej.

            Ba... a jakbym szedl na piechote to dopiero by bylo po taniosci!!!

            > > Nadal drozej niz autem - przynajmniej liczac samo paliwo.
            >
            > Oczywiście. Zapomniałem dopisać, że liczy się też liczba przystanków, a właściw
            > ie odległość. Gdybyś przejeżdżał 300m (1 przystanek), to wyszłoby jeszcze droże
            > j niż te kilka kropel benzyny.

            Oczywiscie. Ale w takim wypadku raczej bym o tym nie pisal, bo raczej malo kto wybiera zbiorkom do przebycia 300 m - I to po to by bylo taniej.

            Ale nie ma to jak dawac absurdalne przyklady :-)

            > > Ale generalnie taniej byloby tylko wtedy, gdybym nie posiadal auta.
            > > Posiadajac auto I jezdzac zbiorkomem jest jeszcze drozej
            >
            > 250/kwartał - 83 miesięcznie.
            > Paliwo: 30km dziennie * 20 dni * 0,08l/km * 3,9 PLN/l = 187 PLN / miesiąc
            > Jednak u mnie jest taniej z samego paliwa. Przeglądy są rzadziej, zużycie częśc
            > i też jest mniejsze.

            Znow nie zrozumiales - zatem zapytam drugowanymi.

            Czy taniej jeste jezdzic komunikacja publiczna czy jezdzic komunikacja publiczna i dodatkowo utrzymywac auto?

            > Znam jednak kogoś, kto ma bardzo blisko do pracy i silnik 1.9 tdi 90 KM. Jemu w
            > ychodzi zdecydowanie taniej samochodem.

            Mnie tez wychodzi taniej autem + na pewno szybciej, przyjemniej i bardziej uniwersalnie - bo np. w drodze ze szkoly latwiej mozna zakupy na kilka dni zrobic.

            > > > Największą zaletą zbiorkomu jest jednak to, że nie tracę tam czasu.
            > W samochodz
            > > > ie jednak trudno jest czytać książkę.
            > >
            > > W tramwajach ktorymi jechalem tez bylo to raczej nie mozlwie - za bardzo
            > rzuca.

            > Ja nie zauważyłem, ale na pewno jeździmy innymi tramwajami, więc po prostu znow
            > u porównujemy inne warunki.

            Na pewno, bo jezdzac metrem czytalem na potege.
            Choc (o czym tez pisalem) gdy tylko moglem jzdzic do pracy autem - Primrose Hill - Ealing B. czy Crouch End - Chelsea - wybieralem auto I to bez zastanowienia.

            > P.S. Jak na ironię, dzisiaj przyjechałem samochodem. Zdarza mi się to średnio r
            > az na miesiąc.

            No widzisz. Mnie sie zbiorkom trafia srednio raz ma 1,5 roku i nigdy mnie nie zachwyca - czy to tramwaja czy pociag.
            Ostatnio testowalem ten ostatni na trasie Katowice - Legnica - tez nie bylo fajnie - dlugo, drogo i z przesiadkami i traceniem czasu we Wroclawiu. Bez sensu - szczegolnie, gdy ma sie pod nosem A4.
            • tdf-888 Re: LOL!! 09.02.16, 12:47
              ja też zrozumiałem, że pisząc o 4 biletach, piszesz o 4 podróżujących.

              btw: jak ja wybieram komunikację, to jeżdżę nią za darmo (licząc na to, że ewentualna osoba uprawniona nie ujawni braku mojego biletu) i tylko wtedy to ma sens i jako tako się opłaca. komunikacja publiczna, jak sama nazwa wskazuje, powinna być za darmo.
              • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 13:14
                "wybiorę się z synem tramwajem na "przejażdżkę". " - no mnie wychodzi dwie osoby... " W sumie 8 przystanków - tam i z powrotem." - co chyba wyjaśnia dlaczego 4 bilety? ;-)
                • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 13:23
                  Z ilością biletów bywa różnie. Kiedy jadę z synem autobusem niezależnie od ilości przystanków biletów wychodzi 0 (zero). Kiedy jade sam też. Młodego samego jeszcze nie puszczałem autobusem. Ale też by wyszło zero.
                  • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 13:35
                    Tak czy siak jakos za przejazd placisz. Z tekstu wyniak ze jechalem ja i syn tam i z powrotem.
                    • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 13:39
                      Nie płacę. Jade za darmo. Nie licząc tego co idzie z podatków na komunikację
                      • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 15:16
                        Znaczy placa wszyscy, takze ci co nie korzystaja.
                        Coz... masz to sie ciesz.
                        • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 16:35
                          Ja też płacę w podatkach
                          • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 18:30
                            Ale korzystasz. Wiec cos odzyskujesz :-)
                          • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 18:30
                            Mam nadzieje, ze za TVP rownie chetnie zaplacisz :-)
              • gzesiolek Re: LOL!! 09.02.16, 14:57
                Czyli po prostu jezdzisz na koszt tych ktorzy za bilet placa...
                Ja tam sie zle czuje jak okradam innych i nawet jadac jeden przystanek bilet kupuje i kasuje...

                I ja jestem za tym, zeby komunikacja kosztowala, ale zeby dawala adekwatny poziom do tego kosztu... bo w Krakowie na mojej trasie to czasem wole taksowke wziac... zaplacic 25zl, ale byc szybciej, komfortowo, bez zmarzniecia i siniakow, niz walczyc o miejsce w autobusie...
                • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 15:05
                  Jeżdżę za darmo zgodnie z prawem. Zgodnie z regulamimem przewoźnika. Nie czuję zebym kogokolwiek okradał czy jezdzil na czyjś koszt. Ale możesz mieć inne zdanie. Ciekawe czy też byś kupował bilet gdybyś nie musiał tak na ochotnika.
                  • gzesiolek Re: LOL!! 09.02.16, 15:09
                    Odpowiadalem na post tdf-888...
                    Wiec nie bierz tego do siebie...
                    • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 15:15
                      Drzewko źle wskazuje
                  • crannmer Re: LOL!! 09.02.16, 15:27
                    samspade napisał:
                    > Jeżdżę za darmo zgodnie z prawem. Zgodnie z regulamimem przewoźnika. Nie czuję
                    > zebym kogokolwiek okradał czy jezdzil na czyjś koszt.

                    Zgodnie z jakim prawem i jakim regulaminem jakiego przewoznika?
                    • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 16:34
                      Miejscowymi prawami miast.
                      • crannmer Re: LOL!! 09.02.16, 19:37
                        samspade napisał:
                        > Miejscowymi prawami miast.

                        Jakiego na przyklad?
                        • hutchence Re: LOL!! 09.02.16, 19:42
                          Masz odpowiedź niżej. Chłopak oddaje krew i ma za to darmowe przejazdy. Ale chyba za dużo mu zlali bo okrutnie chędoży.
                        • only_the_godfather Re: LOL!! 09.02.16, 19:43
                          Każdego w którym jest komunikacja miejska. Wejdź sobie na stronę ZTM Warszawa, ZDiT Łódź, MZDiT Częstochowa czy KZKGOP i zobacz podstawy prawne. Masz wymienione uchwały rady miasta każdego z tych miast na mocy których niektóre osoby mają uprawnienia do darmowych przejazdów.
                        • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 20:18
                          Radomia i Warszawy.
                          • qqbek Re: LOL!! 09.02.16, 20:46
                            samspade napisał:

                            > Radomia i Warszawy.

                            W Lublinie od dawna byś darmo jeździł. Wystarczy 18 (faceci) lub 15 (kobiety) litrów oddać i masz uprawnienie do darmowych przejazdów.
                            • sokolasty Re: LOL!! 21.02.16, 22:37
                              A w Lubinie bez żadnych warunków wstępnych jeździsz free of charge. Tak po prostu, nie musisz być zameldowany, nie musisz mieć przy sobie dowodu rejestracyjnego samochodu (tak właśnie działa Dzień bez samochodu w Poznaniu). Pstryk, i już.
                              • jureek Re: LOL!! 21.02.16, 23:02
                                sokolasty napisał:

                                > A w Lubinie bez żadnych warunków wstępnych jeździsz free of charge. Tak po pros
                                > tu, nie musisz być zameldowany, nie musisz mieć przy sobie dowodu rejestracyjne
                                > go samochodu (tak właśnie działa Dzień bez samochodu w Poznaniu). Pstryk, i już

                                I tak powinno być, a nie jakieś dyskryminowanie tych, którzy nie posiadają samochodu, jak to wymyślili w Krakowie, czy w Nysie, gdzie posiadacze samochodów mogą jeździć za darmo, a ci, którzy auta nie mają, muszą kupować bilety.
                    • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 18:32
                      On specjalnie tak pisze, zeby sie wszyscy pisali ewentualnie pisali jaki z niego zlodziej a moze gdzies lokalnie po prostu gmina dotuje transport w 100% I tyle.
                      Przeciezon glupi nie jest I wie, ze powinien napisac jano - a tu i tu (u mnie) zbiorkom jest dotowany i wszyscy maja (teoretycznie) za free z czego korzystam.

                      Ale lepiej trollowac... I ciagnac banalny temat na 100 postow.
                      • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 18:41
                        Nie jestem żadnym trollem ani u mnie w mieście ani w warszawie transport nie jestem dotowany. A jeżdżę za darmo ponieważ mam oddane ponad 25 litrów krwi i jej składników.
                        • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 18:46
                          WOW!!!! Ja pier... i jakbys to napisal od razu w pierwszym posicie to co by sie stalo?
                          Nie, lpeiej siac zamet i trollowac - wiesz, ze mam racje.
                          • hutchence Re: LOL!! 09.02.16, 19:00
                            Za dużo krwi oddał i pier... od rzeczy.
                          • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 19:16
                            Nikt się nie pytał. A nie musze i nie chcę się "spowiadać". Plus niepotrzebnie odpisałem na post bo drzewko na mobilnym jest średnio czytelne
                            • galtomone Re: LOL!! 10.02.16, 07:11
                              Powaznie??? Nie spodziewales się , ze jak napiszesz "A ja jezdze za darmo" - to nie wywolasz dyskusji.
                              Poza tym co to ma wspólnego z tym co ja napisałem i co do dyskusji wnosi jako glos, który dotyczy tego czy zbiorkim jest OK czy nie, itd...

                              Rownie dobrze mogles napisac - a ja latam samolotem.
                              • samspade Re: LOL!! 10.02.16, 22:16
                                Co to ma wspólnego? Tyle samo ile cena twojej jazdy w dwie strony dla 2 osób.
                      • only_the_godfather Re: LOL!! 09.02.16, 19:45
                        galtomone napisał:

                        > On specjalnie tak pisze, zeby sie wszyscy pisali ewentualnie pisali jaki z nieg
                        > o zlodziej a moze gdzies lokalnie po prostu gmina dotuje transport w 100% I tyl
                        > e.
                        > Przeciezon glupi nie jest I wie, ze powinien napisac jano - a tu i tu (u mnie)
                        > zbiorkom jest dotowany i wszyscy maja (teoretycznie) za free z czego korzystam.
                        >
                        > Ale lepiej trollowac... I ciagnac banalny temat na 100 postow.
                        >
                        Każde miasto samo określa kto może jeździć bezpłatnie, tylko po co się chwalić tym do jakiej się grupy ktoś zalicza i z jakiego tytułu ma darmowe przejazdy?
                        • tdf-888 Re: LOL!! 09.02.16, 20:59
                          ja np. podejrzewałem go, że pracuje w ztm albo czymś w tym stylu (wtedy roczne niewidoczne mają całe rodziny). ale że dziecko honorowego krwiodawcy?
                          babcia też??
                          • galtomone Re: LOL!! 10.02.16, 07:12
                            A pies? Bo ja mam psa jeszcze i nie wiem teraz czy oddawać czy nie.

                            Szacun za oddawanie krwi - ale cala reszta i forma poniżej krytyki.
                            • tbernard Re: LOL!! 10.02.16, 11:57
                              W przypadku psa musisz zaprowadzić go do weterynarza, żeby tam oddał honorowo krew.
                • tdf-888 Re: LOL!! 09.02.16, 21:06
                  a ja się źle czuję, jak okradają mnie. a w wielu wypadkach państwo to robi. więc jak się da, to i ja próbuję coś zbilansować.
                  nie czuję, bym okradał tych płacących. przechytrzam system.
                  ale chyba nie ma o czym pisać, bo sporadycznie korzystam z autobusów. a do tego mam chorobę lokomocyjną
                  • gzesiolek Re: LOL!! 10.02.16, 02:21
                    Wybacz... mam alergie na przechytrzajacych system...
                    w Polsce kazdy od gory do dolu przechytrza system... a jak ktos jest uczciwy to frajer...

                    A dla mnie po prostu taki czlowiek to zlodziej, ktory korzysta z uslugi za ktora nie placi... a ze sobie potrafi wytlumaczyc, ze inni tez kradna i jego okradaja...
                    To nie swiadczy o niczym innym tylko o tym ze sa w tym kraju inni zlodzieje, a nie o tym ze ten "przechytrzajacy" zlodziejem nie jest...
                    • galtomone A omijanie blokad regionalnych? 10.02.16, 07:15
                      gzesiolek napisał:

                      > Wybacz... mam alergie na przechytrzajacych system...
                      [...]
                      > A dla mnie po prostu taki czlowiek to zlodziej, ktory korzysta z uslugi za ktor
                      > a nie placi... a ze sobie potrafi wytlumaczyc, ze inni tez kradna i jego okrada
                      > ja...

                      Jakie masz zdanie w tej kwestii. Uscislam, chodzi o usługi za które trzeba placic.
                      Np. place za Netflix - ale krzstam z innych rejonow działania usługi niż PL - bedac w PL.
                      Place za Amazon Prime Instant i tez oglądam w PL.
                      ITP.

                      Realnie - okradam lokalnego dystrybutora. Ale czy nie robie tak kupując co kolwiek za granica - bo taniej/lepiej?
                      • gzesiolek Re: A omijanie blokad regionalnych? 11.02.16, 10:33
                        Tez... choc to taki sam poziom zlodziejstwa, co moje kupowanie biletu 20min gdy nie mam w portfelu wiecej drobnych, leje jak z cebra, a ja mam do przejechania 0,5h w korkach...
                        Tak jest to omijanie prawa... Tylko z mniejszym kosztem moralnym swego czynu...
                        • galtomone Re: A omijanie blokad regionalnych? 11.02.16, 21:28
                          Sorry ale nie kumam o co chodzi z tym biletem...
            • klemens1 Re: LOL!! 09.02.16, 14:00
              galtomone napisał:

              > Tak czy siak ni jak sie te 4 bilety maja do 4 osob :-)

              A co za różnica, czy 4 osoby jechały w jedną stronę, czy 2 osoby w 2 strony?

              > > > > Gdybyś jechał sam, wyszłoby taniej.
              >
              > Ba... a jakbym szedl na piechote to dopiero by bylo po taniosci!!!

              Postaraj się odpowiadać na to, co napisałeś w jeszcze wcześniejszych postach bezpośrednio po tym, gdy to napisałem. Głupio to trochę wygląda, gdy przypomina ci się, co mógłbyś napisać, ale zapomniałeś i piszesz to dopiero teraz.

              > Oczywiscie. Ale w takim wypadku raczej bym o tym nie pisal, bo raczej malo kto
              > wybiera zbiorkom do przebycia 300 m - I to po to by bylo taniej.
              >
              > Ale nie ma to jak dawac absurdalne przyklady :-)

              Absurdalny przykład służy do uwypuklenia mechanizmu, na który chce się zwrócić uwagę.

              > > > Ale generalnie taniej byloby tylko wtedy, gdybym nie posiadal auta.
              > > > Posiadajac auto I jezdzac zbiorkomem jest jeszcze drozej
              > >
              > > 250/kwartał - 83 miesięcznie.
              > > Paliwo: 30km dziennie * 20 dni * 0,08l/km * 3,9 PLN/l = 187 PLN / miesiąc
              > > Jednak u mnie jest taniej z samego paliwa. Przeglądy są rzadziej, zużycie
              > częśc
              > > i też jest mniejsze.
              >
              > Znow nie zrozumiales - zatem zapytam drugowanymi.
              >
              > Czy taniej jeste jezdzic komunikacja publiczna czy jezdzic komunikacja publiczn
              > a i dodatkowo utrzymywac auto?

              A co mnie obchodzi twoje pytanie?
              Ja policzyłem, czy taniej jest dla mnie jeździć do pracy zbiorkomem posiadając auto, czy jeździć do pracy autem (również je posiadając).
              Zrozumiałeś, że nie interesuje mnie, co TY akurat porównywałeś?
              • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 15:27
                klemens1 napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > Tak czy siak ni jak sie te 4 bilety maja do 4 osob :-)
                >
                > A co za różnica, czy 4 osoby jechały w jedną stronę, czy 2 osoby w 2 strony?

                Generalnie zadna. To nie problem matematyczny, tylko merytoryczny. Wyczytujesz rzeczy ktorych nie ma (albo nie czytasz) a potem dyskutujesz...

                > > > > > Gdybyś jechał sam, wyszłoby taniej.
                > >
                > > Ba... a jakbym szedl na piechote to dopiero by bylo po taniosci!!!
                >
                > Postaraj się odpowiadać na to, co napisałeś w jeszcze wcześniejszych postach be
                > zpośrednio po tym, gdy to napisałem. Głupio to trochę wygląda, gdy przypomina c
                > i się, co mógłbyś napisać, ale zapomniałeś i piszesz to dopiero teraz.

                Odpowiadam wlasnie tak. No bo co to za argument, ze gdybym jechal sam to byloby taniej.
                "Mowi, ze matka siedzi z tylu"....
                Jakbym jechal sam - to I tak wyszloby drozej niz autem.

                > Absurdalny przykład służy do uwypuklenia mechanizmu, na który chce się zwrócić
                > uwagę.

                Marni ci idzie, bo czepiasz sie zlych rzeczy. Oczywistym jest chyba dla wszystkich, ze gdybym jechal do Bytomia to proporcje bylby inne i pewnie tramwaj bylby tanszy... Podobnie jak gdybym mial bilet miesieczny (aczkolwiek nie koniecznie - bo kupowanie miesiecznego by raz pojechac tez tanie nie jest).

                Ot dalem przyklad, ze dla osob majacych auto I nie korzystajacacy na dluuugich trasach na codzien z kom. pub. srednio sie to oplaca.

                Niestety nic nie zyskujemy. Ale wiem, trudno to zrozumiec I trzba mi na sile udowodnic, ze nie mam racji z zbiorkom jest super.

                > > > > Ale generalnie taniej byloby tylko wtedy, gdybym nie posiadal
                > auta.
                > > > > Posiadajac auto I jezdzac zbiorkomem jest jeszcze drozej
                > > >
                > > > 250/kwartał - 83 miesięcznie.
                > > > Paliwo: 30km dziennie * 20 dni * 0,08l/km * 3,9 PLN/l = 187 PLN / m
                > iesiąc
                > > > Jednak u mnie jest taniej z samego paliwa. Przeglądy są rzadziej, z
                > użycie
                > > częśc
                > > > i też jest mniejsze.
                > >
                > > Znow nie zrozumiales - zatem zapytam drugowanymi.
                > >
                > > Czy taniej jeste jezdzic komunikacja publiczna czy jezdzic komunikacja pu
                > bliczn
                > > a i dodatkowo utrzymywac auto?
                >
                > A co mnie obchodzi twoje pytanie?

                Skoro cie nic nie obchdzi to po jaki ..... z sie odzywasz i dyskutujesz. Pokazuje ci, ze nie zrozumiales o co chodzi to sie obruszasz.

                Ojej.. nie to nie...

                > Ja policzyłem, czy taniej jest dla mnie jeździć do pracy zbiorkomem posiadając
                > auto, czy jeździć do pracy autem (również je posiadając).
                > Zrozumiałeś, że nie interesuje mnie, co TY akurat porównywałeś?

                Odpowiem ci tak jak ty mnie - a co mnie to obchodzi?
                Sytuacji innych niz opisana w pierwszym poscie moze byc jeszcze 100000. I co z tego, zadna z nich nie zmiania faktu, ze te 8 przystankow w tramwaju bylo marnym i drogim doswiadczeniem.

                >
                >
                • klemens1 Re: LOL!! 10.02.16, 11:28
                  galtomone napisał:

                  > > A co za różnica, czy 4 osoby jechały w jedną stronę, czy 2 osoby w 2 strony?
                  >
                  > Generalnie zadna. To nie problem matematyczny, tylko merytoryczny. Wyczytujesz
                  > rzeczy ktorych nie ma (albo nie czytasz) a potem dyskutujesz...

                  Merytorycznie koszt 2 osób jadących w 2 strony i 4 jadących w jedną jest taki sam.
                  A o kosztach była chyba mowa?

                  > Odpowiadam wlasnie tak. No bo co to za argument, ze gdybym jechal sam to byloby
                  > taniej.

                  To jest unaocznienie ci, od czego zależy wynik twojego porównania.

                  > Marni ci idzie, bo czepiasz sie zlych rzeczy. Oczywistym jest chyba dla wszystk
                  > ich, ze gdybym jechal do Bytomia to proporcje bylby inne i pewnie tramwaj bylby
                  > tanszy... Podobnie jak gdybym mial bilet miesieczny (aczkolwiek nie koniecznie
                  > - bo kupowanie miesiecznego by raz pojechac tez tanie nie jest).

                  Czyli czepiam się dobrych rzeczy, bo wskazuję na różnice w warunkach, które powodują, że wynik jest inny. Ty napisałeś : zbiorkomem jest drożej. Ja piszę : to zależy. I nawet przyznajesz mi tu rację. Więc co mi marnie idzie? Udowodniłem to, co chciałem udowodnić.

                  > Niestety nic nie zyskujemy. Ale wiem, trudno to zrozumiec I trzba mi na sile ud
                  > owodnic, ze nie mam racji z zbiorkom jest super.

                  I znowu wyłazi ta twoja porąbana cecha charakteru, gdzie wciskasz ludziom to, czego wcale nie twierdzą, bo się sfochowałeś.
                  Ja ci udowadniam, że NIE ZAWSZE zbiorkom jest droższy, jak w twoim epizodzie. NIGDZIE nie piszę że zawsze jest tańszy albo super. Przykład kolegi, który ma taniej samochodem przecież podałem. Ogarnij się.

                  > > A co mnie obchodzi twoje pytanie?
                  >
                  > Skoro cie nic nie obchdzi to po jaki ..... z sie odzywasz i dyskutujesz. Pokazu
                  > je ci, ze nie zrozumiales o co chodzi to sie obruszasz.

                  Odzywam się i dyskutuję, bo chcę o czymś napisać. Nie mam obowiązku odzywać się tylko odpowiadając na twoje pytania.

                  > Odpowiem ci tak jak ty mnie - a co mnie to obchodzi?

                  Nie wiem co cię to obchodzi i to mnie również nie obchodzi. Napisałem ci, że nie odpowiadałem na twoje pytanie, tylko pisałem o czym innym. Treść tego czegoś nie musi cię obchodzić. Wystarczy że zrozumiesz, że twoje pytanie mnie nie interesowało.

                  > Sytuacji innych niz opisana w pierwszym poscie moze byc jeszcze 100000. I co z
                  > tego, zadna z nich nie zmiania faktu, ze te 8 przystankow w tramwaju bylo marny
                  > m i drogim doswiadczeniem.

                  To oczywiste - zwłaszcza w kwestii ceny. Dziwne, że sam na to wcześniej nie wpadłeś.
                  Bo zapewniam cię, że nikogo tym przypadkiem nie oświeciłeś.
            • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 14:31
              galtomone napisał:


              > Czy taniej jeste jezdzic komunikacja publiczna czy jezdzic komunikacja publiczn
              > a i dodatkowo utrzymywac auto?

              Taniej dla kogo? Bo dla mnie taniej jest komunikacją.
              • galtomone Re: LOL!! 09.02.16, 18:33
                samspade napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                >
                > > Czy taniej jeste jezdzic komunikacja publiczna czy jezdzic komunikacja pu
                > bliczn
                > > a i dodatkowo utrzymywac auto?
                >
                > Taniej dla kogo? Bo dla mnie taniej jest komunikacją.

                Jak to dla kogo? A komu taniej wychodzi korzystanie ze zbiorkomu i jednoczesne utrzymywanie auta niz tylko korzystanie ze zbiorkomu????
                • samspade Re: LOL!! 09.02.16, 19:10
                  Przyjmując założenie że jezdzi się tylko zbior komem a mimo to trzyma samochód to moze i tak. Ale to było by dziwne założenie. Bo przy korzystaniu że zbiorkomu i samochodu już tak być nie musi.
                  • galtomone Re: LOL!! 10.02.16, 07:17
                    samspade napisał:

                    > Bo przy korzystaniu że zbiorkom
                    > u i samochodu już tak być nie musi.

                    Tylko jeśli nie posiadasz auta. Ale to chyba oczywiste - ze taxi raz do roku czy wypozyczalnia aut + zbiorkom będą tansze niż utrzymanie auta + zbiorkom.

                    Chyba, ze czasto porzyczas fure typu Bugatti :-) To jednak zbiorkom + Bugatti może się okazac baaaaaardzo drogi :-)
                    • qqbek Re: LOL!! 10.02.16, 08:35
                      Nie rozumiem kalkulacji.
                      Gdybym korzystał z wypożyczalni zamiast jeździć własnym, to kosztowałoby mnie to krocie (z samochodu korzystam we wszystkie weekendy + 2-3 wieczory w dni robocze - samochód to nie pokój w tanim motelu, na godziny nie wynajmiesz).
                      Bilet "dożywotni" (150 dniowy) na dwie interesujące mnie linie (jeżdżę MPK tylko do pracy właściwie, czasem w sobotę gdzieś do knajpy w centrum) kosztował mnie 276 złotych (1,84 dziennie, 2,60 gdy uwzględnimy tylko dni robocze).
                      Przy spalaniu na poziomie 20l LPG na 100km sam koszt dojazdów (i to nie uwzględniając kosztu benzyny na rozruch - mam instalację IV gen. a nie V) to w takim wypadku 3,20 (licząc po 1,60 litr).

                      Jak by mnie taniej wyszło wynajęcie auta na 4-5 dni w tygodniu, gdy najtańsza wypożyczalnia oferuje jakąś miejską pierdułkę za 69zł/doba? Wydawałbym ponad 1200 złotych miesięcznie na sam najem (zakładając brak zmiany nawyków).
                      • galtomone Re: LOL!! 10.02.16, 09:27
                        qqbek napisał:

                        > Nie rozumiem kalkulacji.

                        A co tu rozumiec. Z dyskusji wynika co chyba oczywiste, ze jazda zbiorkomem + posiadanie auta jest drozsze niz tylko jazda zbiorkomem.
                        • klemens1 Re: LOL!! 10.02.16, 11:47
                          galtomone napisał:

                          > Z dyskusji wynika co chyba oczywiste, ze jazda zbiorkomem +
                          > posiadanie auta jest drozsze niz tylko jazda zbiorkomem.

                          I uważasz, że teraz posiadający auto i jeżdżący zbiorkomem doznają olśnienia i sprzedadzą auto?
                          • galtomone Re: LOL!! 10.02.16, 12:31
                            Nie... ta kwestia wyniknela jakos wczesniej i juz nie pamietam o co chodzilo a nie chce mi sie sprawdzac starych postow.
                    • samspade Re: LOL!! 10.02.16, 22:23
                      Bierzesz jakieś absurdalne przykłady i założenia. Czy w ogóle wiesz co chcesz osiągnąć tymi porównaniami?
                      Przecież sam przyznajesz się ze nie wiesz jak wygląda komunikacja zbiorowa. Swego czasu praktycznie codziennie dojeżdżałem do pracy jakieś 45 kilometrów. Samochodem było taniej nawet jadąc samemu. Jakieś 2 razy taniej. I nawet biorąc poprawkę że koszt paliwa to nie wszystko i tak było taniej. Plus dużo dużo dużo szybciej.
                      Dodajmy do tego okazjonalne wyjazdy na wakacje, wyjazdy do cioci na imieniny obiad u teściów. I nagle okazuje się że oczywiste rzeczy wcale nie muszą być tak oczywiste. Bo kombinacji jest od pyty.
          • kosmiczny_swir Re: Zbiorkom - nie dziekuje 25.02.16, 17:02
            A amortyzacja kosztow samochodu to co? Pies? Kto was ekonomii uczyl?
    • krzy-czy Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 08:46
      samochodem do sródmieścia/warszawa/??????????
      N I G D Y!!!!!!!!!!!
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 10:00
        krzy-czy napisał:

        > samochodem do sródmieścia/warszawa/??????????
        > N I G D Y!!!!!!!!!!!

        Ja tam do centrum Londynu lubilem autem - szczegolnie w okrese wakacyjnym, kiedy metro bylo oblegane przez turystow.
        Ale jezdzlem tylko w weekendy bo parking byl wtedy darmowy - choc trudno dostepny.
    • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 10:49
      takie odkrycia to czynią bidoki z domu, u których to wieeele lat nie było samochodu, a teraz jak już jest, to zbiorkom be. prawdziwy człowiek renesansu wsiada do brudnego autobusu i z przyjemnością łapie chwile folkloru i nie zastanawia się, ile oszczędza na przejeździe.

      to coś jak kategoryczne zapieranie się przy manualnej skrzyni biegów - typowe dla świeżo upieczonych kierowców, zachwyconych tym, że w końcu ogarnęli zmianę biegów i wciskającym farmazony, że oni 'to lubią zmieniać biegi, lepsza kontrola nad samochodem'.
      • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 11:11
        tdf-888 napisał:

        > takie odkrycia to czynią bidoki z domu, u których to wieeele lat nie było samoc
        > hodu, a teraz jak już jest, to zbiorkom be. prawdziwy człowiek renesansu wsiada
        > do brudnego autobusu i z przyjemnością łapie chwile folkloru i nie zastanawia
        > się, ile oszczędza na przejeździe.

        Żeby ten autobus (w moim wypadku częściej trolejbus) był jeszcze brudny. No może na Śląsku u Galtoma inne standardy panują, ale u mnie jak pojazd jest brudny, albo spóźni się więcej niż 3-4 minuty, to ludzie do ZTM-u donosy piszą na obsługującego linię przewodnika.

        > to coś jak kategoryczne zapieranie się przy manualnej skrzyni biegów - typowe d
        > la świeżo upieczonych kierowców, zachwyconych tym, że w końcu ogarnęli zmianę b
        > iegów i wciskającym farmazony, że oni 'to lubią zmieniać biegi, lepsza kontrola
        > nad samochodem'.
        Ale ja się kategorycznie nadal zamierzam zapierać, że automat w małym aucie (a już z pewnością CVT albo jakieś śmieszne pseudoautomaty) to zuo wcielone. Przy dużej mocy i momencie obrotowym to jedyna opcja zaś (nie, no może jeszcze podwójne sprzęgło jak w Porsche).
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:23
        Hmmm... nie wiem. U mnie w domu (rodzinnym) auto bylo zawsze. Wlasne auto tez bylo czyms co zawsze chcialem miec, wiec jak tylko moglem po czwartej klasie LO na takie zarobic to to uczynilem I malucha w 94 zakupilem.
        Nigdy tez zbiorkomu nie lubilem - na uczelnie wolalem jezdzic rowerem a potem autem.

        Skrzynie tez mam automatyczna juz w 3 aucie i jak dlugo nie kupie czegos malego sporto/polsportowego to o manual nie pomysle.

        Ale ty na pewno wiesz lepiej.
      • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:25
        tdf-888 napisał:

        > to coś jak kategoryczne zapieranie się przy manualnej skrzyni biegów - typowe d
        > la świeżo upieczonych kierowców, zachwyconych tym, że w końcu ogarnęli zmianę b
        > iegów i wciskającym farmazony, że oni 'to lubią zmieniać biegi, lepsza kontrola
        > nad samochodem'.

        Tu akurat porównanie jest złe.
        Ja zdecydowanie nie jestem świeżo upieczonym kierowcą, jeżdżę automatem od ponad 2 lat i następny będzie manual.
        • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 12:29
          klemens1 napisał:


          >
          > Tu akurat porównanie jest złe.
          > Ja zdecydowanie nie jestem świeżo upieczonym kierowcą, jeżdżę automatem od pona
          > d 2 lat i następny będzie manual.
          >

          dlaczego?
          • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 14:38
            tdf-888 napisał:

            > klemens1 napisał:
            >
            >
            > >
            > > Tu akurat porównanie jest złe.
            > > Ja zdecydowanie nie jestem świeżo upieczonym kierowcą, jeżdżę automatem o
            > d pona
            > > d 2 lat i następny będzie manual.
            > >
            >
            > dlaczego?

            Automat przegina z niskimi obrotami, co powoduje że delikatne wciśnięcie gazu to redukcja - nawet o 2 biegi. Długo to trwa i jest wkurzające. Gdy przełączę na sekwencję, jeździ się dużo lepiej. Więc i tak wachluję, tyle tylko że sprzęgła nie wciskam.
            W trybie S z kolei nawet delikatne przyspieszanie to piłowanie silnika.
            • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 15:07
              No i nadal nie rozumiem...

              Mi sie to wlasnie podoba w automacie, ze przy spokojnej jezdzie trzyma mi na maks 1,5tys rpm... a jak chce przyspieszyc kickdown, natychmiastowa redukcja o min. 2 biegi (wcale nie wolniejsza niz manuala) i mam ryk silnika i depniecie... po wyprzedzeniu wystarczy maks 10sek odpuszczenia gazu i znowu mam cichutkie maks 1,5 tys. rpm...
              Blyskawiczny kickdown i aktywny tempomat i zapominam o istnieniu lopatek... Do manuala wracac w rodzinnym aucie nie zamierzam... moze jak na kryzys wieku sredniego sprawie sobie jakas MX-5 to wroce do manuala ;)
              • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 11:32
                I tu jest różnica - u mnie wystarczy, że lekko wcisnę gaz i mam redukcję o 1-2 biegi.
                Powinien trzymać takie obroty, żeby przy lekkim przyspieszaniu nie redukować.
                • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 16:12
                  No to cos przekombinowali... u mnie tak jest tylko w trybie Sport... wtedy utrzymuje nizszy bieg, a jak nawet wrzuci juz wyzszy bo np. przez minute tylko muskam gaz i sie tocze... to po nawet delikatnym wcisnieciu mam redukcje... w normalnym trybie mam przy moim stylu spokojniutka jazde z niskim rpm, delikatne nacisniecie powoduje delikatne przyspieszanie... ale jak chce mam kickdown i odjazd...
                • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 16:14
                  No i u mnie redukcja jest naprawde zadziwiajaco szybka... szybciej bym na manualu nie zredukowal...
                  • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 12.02.16, 11:07
                    U mnie jest szybka tylko z VII na VI, bo dsg spodziewa się tego (bo niby czego innego ma się spodziewać?)
                    Jeżeli spokojnie przyspieszam, a następnie wcisnę, to myśli z sekundę zanim zredukuje.
            • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 16:09
              To chyba różne samochody mamy.
              U mnie skrzynia "uczy się" zachowań użytkownika, tak więc jak żona kilka dni pojeździ, to mam wrażenie że ze sto koni mi spod maski zniknęło... pojeżdżę dzień i "pojawiają się" znów, gotowe do biegu od najmniejszego muśnięcia gazu.
              • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 16:23
                Dlatego korzystam z kickdowna... bo u mnie ja i zonka jestesmy raczej spokojnymi kierowcami i przez te 80-90% czasu mamy obroty <2k rpm... i skrzynia bez przelaczania w tryb sport i bez kickdown jest wtedy ospala... ale "kickdown" jest zawsze bezwzgledny niezaleznie czego sie skrzynia nauczyla na naszej jezdzie...
              • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 21:03
                qqbek napisał:


                > U mnie skrzynia "uczy się" zachowań użytkownika, tak więc jak żona kilka dni po
                > jeździ, to mam wrażenie że ze sto koni mi spod maski zniknęło... pojeżdżę dzień
                > i "pojawiają się" znów, gotowe do biegu od najmniejszego muśnięcia gazu.
                >
                amoże ci zwyczajnie skrzynia szwankuje??
                no i gdzie się wtedy chowa ten tak gloryfikowany moment obrotowy? ;)
                • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 21:52
                  tdf-888 napisał:

                  > amoże ci zwyczajnie skrzynia szwankuje??

                  Chodzi jak ta lala, nawet w trybie sportowym zmienia bez najmniejszych szarpnięć.
                  To ta durna "elektronika przyjazna klientowi", która ustawia obroty zmiany pod preferencje kierowcy (a jest za durna, żeby stwierdzić że kierowca się zmienił na podstawie wyboru ustawienia fotela).

                  > no i gdzie się wtedy chowa ten tak gloryfikowany moment obrotowy? ;)
                  Jest, jest - bez obaw.
                  Tyle że przebieg krzywej momentu jest trochę inny niż w małych benzyniakach. Ponad 90% (czyli około 400Nm) momentu obrotowego mam przy 2400 obrotach (obroty mocy maksymalnej to zaś 5300).
                  Jak się automat "przyzwyczai" do jeżdżenia dupowato, to nawet 80% momentu obrotowego nie mam w chwili zmieniania biegu na wyższy (przy 1500-1600 obr/min potrafi po jeżdżeniu żony wrzucać na wyższy)... już nie powiem, że z krzywej przebiegu mocy jasno wychodzi, że przy 1600 obr/min ten silnik rozwija CAŁE 60kW mocy (z 210 dostępnych przy 5300)... tysiąc obrotów więcej i mam ponad 90% momentu i ponad 120kW (dwa razy więcej) mocy.

                  Długo sądziłem, że coś jest nie tak. W końcu (po lekturze publikacji serwisowych BMW) doszedłem do wniosku, że wszystko jest w porządku. Po prostu są dwie mapy, przy jeździe na "D" - XE (eXtreme Economy) i E (Economy)... i jak ja jeżdżę na "D", to zrzuca po pewnym czasie "E" jako "podstawową"... jak jeździ żona, to jako podstawowa ustawia się "XE". A, że system zlicza z jaką dynamiką pokonano pewien dystans w przeszłości, chwilę skrzyni zajmuje zamiana mapy podstawowej.
            • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 09.02.16, 18:34
              U mnie tak nie jest, ale ja mam stary, prosty 4 biegowy automat.
              • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 11:45
                W starym, prostym 4-biegowym automacie w W124 trzymał III bieg przy równej jeździe 100 km/h. U mnie przy 70 jest już najwyższy, VII (siódmy) bieg. Da się z tej prędkości przyspieszyć bez redukcji, ale już poczciwy 126p przyspieszałby lepiej.
                • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 12:32
                  klemens1 napisał:

                  > W starym, prostym 4-biegowym automacie w W124 trzymał III bieg przy równej jeźd
                  > zie 100 km/h.

                  To ja wole swoja... bo skoro sie nie rozpedzam tylko jade rowno to po co mam jechac na 3 zamiast 4 biegu?
                  • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 13:45
                    Bo może na IV biegu miałbyś wtedy 1500 rpm, a to jednak trochę za mało przy 100 km/h?
                    • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 20:32
                      Dlaczego to za malo na jazde ze stala predkoscia?
                      • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 19:58
                        Zapytaj konstruktorów silnika. Być może przy tych obrotach opory są za duże przy takim przełożeniu.
                        • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 13.02.16, 11:23
                          No gdyby było za mało, to chyba by tego tak nie skonstuowali/ustawili. Skoro takie sa tzn. ze jest OK.
                          Ty zresztą nie masz wiedzy faktyczniej ze te 1500 to za mało tylko gdybasz.
                          • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 15.02.16, 10:20
                            Ta, gdybam i wcale tego nie ukrywam. Jak czegoś nie wiem, to nie udaję że wiem.
                • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 10:35
                  Czyli przy nacisnieciu gazu nie masz natychmiastowej redukcji?
                  • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 16:02
                    gzesiolek napisał:

                    > Czyli przy nacisnieciu gazu nie masz natychmiastowej redukcji?

                    Ja Bogu dzieki nie mam :-).
                    To by byla tragedia gdybym mial.
                    • gzesiolek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 16:09
                      Dlaczego tragedia? Powinno to byc po prostu zalezne od sily i szybkosci nacisniecia gazu...
                      Kierowca decyduje czy chce redukcje i depniecie, czy spokojne przyspieszanie...
                      Ok, sa do tego lopatki, ale wtedy po co komu automat...
                    • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 19:59
                      A ja mam. I potwierdzam - jest to tragedia.
                    • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 11.02.16, 21:28
                      galtomone napisał:

                      > gzesiolek napisał:
                      >
                      > > Czyli przy nacisnieciu gazu nie masz natychmiastowej redukcji?
                      >
                      > Ja Bogu dzieki nie mam :-).
                      > To by byla tragedia gdybym mial.

                      No właśnie - przy "nowoczesnych" siedmiobiegowych (a nawet 9-biegowych) automatach programy są tak poustawiane, że samochód musi zredukować, żeby jechać...
                      Starsze konstrukcje trzeba potraktować "z buta", żeby zredukowały... a delikatne dodanie gazu powoduje... delikatne przyśpieszanie. No i tak chyba być powinno.
    • szymi_mispanda Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 09:51
      wezcie pod uwage ze tutaj jak sie pisze "bo wy tam w europie to lubicie zakaz" to przez to sie rozumie to forum. inne fora w internecie, ew. jakies wypowiedzi dziennikarzy itp.

      natomiast te grona ludzi internetowcy, diennikarze i ini wogle nie sa reprezentatywni dla ogolu spoleczenstw

      oni siebiue w jakis tam sposob uznali za cos w rodzaju elity i lansuja swoj swiatopoglad jako europejski swiatopoglad

      ale na ogol mimo wszystko jakis informatyk czy bloger czy diennikarz modowy bedzie znacznie bardiej ulegly niz przecietny mezczyzna

      nie mowiac juz o kobietach bo one marza o doprowadzeniu do bezpieczenstwa calkowitego kosztem calkowitej wolnosci

      ale nie wazne, my tu gadu gadu ale jak sruba bedzie za mocno przycisnieta to zbuntuja sie ii chwyca na kije nie jacys prawcownicy biurowi siedzacy przed monitorami tylko kkierowcy zawodowi, i inne grupy spoleczne zwane przez interneciarzy potocznie lysymi z wasem

      niestety na ulic to lysi z wasem maja przewage

      a wojna bedzie bo tak

      w ciagu gora 5 lat rozpieprzy sie UE - i nie prrez uchodzcow tylko przez fakt ze to jest proba tworzenia ekonomicznie tych samych zasad dla zupelnie innych typow ludzi

      zaden grek a nawet bulgar nie bedzie pracowal tak jak szkop czy irlandczyk


      jak sie rowali UE to sie zaczna spory terytorialne, a w europie jest ich mnostwo, niemcy sie przypna o prosy, baskowie sie beda chcieli oddielic od hiszpani, takich lokalnych konfliktow bedzie kilkanascie az w koncu bedzie wojna w calej europie

      i dobrze zreszta po czesci bo gospodarka sie oczysci z tego co teraz przez lata naroslo tzw wirtualnej gospodarki ze baba siedzaca w biurze i piszaca emaila o dupie maryny jest wyzej w hierarchi spolecznej niz np robol co pilnuje zeby kotly dzialaly w elektrocieplowni

      no wiec po woojnie jak np ptrzeba bedzie elektrycznosc doprowadzac do uzywalnosci to do lask wroca te najwazniejsze zawody gdzie ktos cos wytwarza albo reperuje
      • galtomone Z tym sie zgodze 10.02.16, 10:19
        szymi_mispanda napisał(a):

        > w ciagu gora 5 lat rozpieprzy sie UE - i nie prrez uchodzcow tylko przez fakt z
        > e to jest proba tworzenia ekonomicznie tych samych zasad dla zupelnie innych ty
        > pow ludzi

        Wszystko na to wskazuje (nie wiem ile lat to zajmie) bo w obecnej formie UE jest tworem nie dorobionym.
        Jak długo nie będzie to faktycznie spojny twor państwowy to każdy będzie ciagnal w swoja stron i wszelkie kryzysy będą coraz trudniejsze do opanowania.
        A na to by tak się stało, przy tak (idiotycznych) ciągotach do bycia wolnymi, suwerennymi, narodowymi państwami - nie ma obecnie zadnych szans.

        > zaden grek a nawet bulgar nie bedzie pracowal tak jak szkop czy Irlandczyk

        Gdyby to było jedno państwo, jeden system, wspólne reguly i zasady to nie bylby problem.

        > jak sie rowali UE to sie zaczna spory terytorialne, a w europie jest ich mnostw
        > o, niemcy sie przypna o prosy, baskowie sie beda chcieli oddielic od hiszpani,
        > takich lokalnych konfliktow bedzie kilkanascie az w koncu bedzie wojna w calej
        > Europie

        + duzi (USA, Rosja, Chiny, Indie, itd..) zawsze będą mogli wygrywać jednych przeciwko drugim.

        > i dobrze zreszta po czesci bo gospodarka sie oczysci

        Z tym się nie zgodze. Kazda z tych gospodarek z osobna będzie za slaba by dyktować swoje warunki dużym, swiatowym graczom.
        Europa będzie biednieć i będzie coraz bardziej zalezna od państw z poza Europy. A poszczególne kraje będą się musiały zgadzać na takie warunki, jakie duzi im podyktują.

        > z tego co teraz przez lata
        > naroslo tzw wirtualnej gospodarki ze baba siedzaca w biurze i piszaca emaila o
        > dupie maryny jest wyzej w hierarchi spolecznej niz np robol co pilnuje zeby ko
        > tly dzialaly w elektrociepłowni

        W USA tak nie jest? :-)
      • kolpik124 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 10.02.16, 10:24
        szymi_mispanda napisał(a):

        >
        > w ciagu gora 5 lat rozpieprzy sie UE - i nie prrez uchodzcow tylko przez fakt z
        > e to jest proba tworzenia ekonomicznie tych samych zasad dla zupelnie innych ty
        > pow ludzi
        >
        > zaden grek a nawet bulgar nie bedzie pracowal tak jak szkop czy irlandczyk


        USA, Kanada, Australia....
        • misiaczek1281 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 13.02.16, 14:30
          zbiorkom? Pijany menel mnie obrzyga :) Dziękuję:)
          • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 15.02.16, 10:40
            misiaczek1281 napisał:

            > zbiorkom? Pijany menel mnie obrzyga :) Dziękuję:)

            Pij misiu z umiarem, to się nie obrzygasz ;)
    • nikkoz Re: Zbiorkom - nie dziekuje 18.02.16, 10:08
      Jeżdżę 13 letnim wypierdzianym autem, i i tak uważam, że jest to 1000 razy lepsze od zbiorkomu, prawko mam od około roku, wcześniej tylko zbiorkom. W tramwajach śmierdzący ludzie, rzuca tymi tramwajami, baby żydzą o miejsca, nie ma gdzie siedzieć, co jest oczywiste w zbiorkomie - zatrzymuje sie na każdym przystanku, i wysadza cię kawał drogi od celu zazwyczaj. Przy obecnych cenach biletu, to poważnie, już wolę wsiąść w auto, w ktorym mam czysto, ciepło, wygodnie.

      Za to Clarkson, którego ogólnie wielkim fanem nie jestem, dobrze kiedys rzekł, o bus pasach - czemu ludzie biedni mają być szybciej ode mnie?

      I nie chodzi tutaj nawet o biedotę - wydaje mi się, że 95% polaków stać na cc za to 1000zł, i gaz, w cenie mniejszej niż bilety do zbiorkomu. Promowanie transportu zbiorowego jest chore.

      Jakoś poważnie... wolę stać pół godziny w korku, w ciepłym aucie, pijąc kawę i słuchając własnej muzyki, niż być to 10-15m szybciej w domu jadąc tramwajem.
      • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 18.02.16, 10:36
        nikkoz napisał:

        > Jeżdżę 13 letnim wypierdzianym autem, i i tak uważam, że jest to 1000 razy leps
        > ze od zbiorkomu, prawko mam od około roku, wcześniej tylko zbiorkom. W tramwaja
        > ch śmierdzący ludzie, rzuca tymi tramwajami, baby żydzą o miejsca, nie ma gdzie
        > siedzieć

        Dziadek okulały jesteś, że postać chwilę nie możesz? Ja nie siadam nawet gdy jest miejsce.
        I nie wiem gdzie tymi tramwajami jeździsz, bo ja śmierdzieli spotykam rzadko i są to tylko bezdomni.

        > Za to Clarkson, którego ogólnie wielkim fanem nie jestem, dobrze kiedys rzekł,
        > o bus pasach - czemu ludzie biedni mają być szybciej ode mnie?

        Bo to nie oni tworzą korki. Autobus, zajmując określoną powierzchnię jezdni, przewiezie wielokrotnie więcej osób niż 3 samochody osobowe. Dlaczego osoby, które są zorganizowane i zajmują mało miejsca, miałyby cierpieć przez tych, którzy powodują korki?

        > Jakoś poważnie... wolę stać pół godziny w korku, w ciepłym aucie, pijąc kawę i
        > słuchając własnej muzyki, niż być to 10-15m szybciej w domu jadąc tramwajem.

        Ja wolę w zbiorkomie poczytać książkę niż tkwić bezproduktywnie w korku.
      • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 18.02.16, 11:06
        clarcson to antypatyczna ku... i nie rozumiem legendy tego ich programu. nudzi się w połowie odcinka, a oni drą szaty, że nie będzie to już nie będzie to samo. formuła programu wyczerpała się po pierwszym sezonie. chyba tylko pryszczaci gimnazjaliści to oglądają i się brandzlują.
        • vogon.jeltz Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:19
          Clarkson to casus Korwina. Ten sam poziom bucery, ten sam poziom zafascynowania prymitywnych buców ową bucerą, tylko obszar działalności inny.
          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 20:26
            Nie zgodze sie.
            O autach opowiada fajnie, a ze czasem cos glupiego powie... a ktoremu z nas sie nie zdarza?
            Z ust Korwina tyulu cikawych i madrych zeczy nie slyszalem co z ust J.C.
      • only_the_godfather Re: Zbiorkom - nie dziekuje 18.02.16, 17:48
        nikkoz napisał:

        > Jeżdżę 13 letnim wypierdzianym autem, i i tak uważam, że jest to 1000 razy leps
        > ze od zbiorkomu, prawko mam od około roku, wcześniej tylko zbiorkom. W tramwaja
        > ch śmierdzący ludzie, rzuca tymi tramwajami, baby żydzą o miejsca, nie ma gdzie
        > siedzieć, co jest oczywiste w zbiorkomie - zatrzymuje sie na każdym przystanku
        > , i wysadza cię kawał drogi od celu zazwyczaj. Przy obecnych cenach biletu, to
        > poważnie, już wolę wsiąść w auto, w ktorym mam czysto, ciepło, wygodnie.
        Dojeżdżam codziennie do pracy zbiokomem i jakoś nie widzę tych problemów. Czasem zdarzy się jakoś żul w tramwaju i faktycznie śmierdzi ale tylko w takim przypadku. Z tym wysadzaniem kawał drogi od miejsca docelowego to też przesada. Owszem trzeba czasem dojść do przystanku ale w sumie jak się kawałek przejdę to mi się nic nie stanie a w centrum też nie parkuję samochodu centralnie pod miejscem gdzie pracuje bo nie zawsze są miejsca. Z tym że buja?Bo jak szyny krzywe to i buja dróg też wszystkich nie masz równych jak stół na niektórych dziura dziurą pogania. Że babcie żydzą o miejsca? Jak postoję te kilkanaście minut nic mi się nie stanie nawet jak są wolne miejsca to nie siadam.
        > Za to Clarkson, którego ogólnie wielkim fanem nie jestem, dobrze kiedys rzekł,
        > o bus pasach - czemu ludzie biedni mają być szybciej ode mnie?
        Faktycznie na zachodzie żyją ludzie biedni będąc np w Anglii widziałem ludzi którzy przyjeżdżali całkiem fajnymi furami na parkingi przy dworcach i dalej jechali kolejką do centrum miasta, albo do miasta w ogóle dojeżdżali koleją.
        > I nie chodzi tutaj nawet o biedotę - wydaje mi się, że 95% polaków stać na cc z
        > a to 1000zł, i gaz, w cenie mniejszej niż bilety do zbiorkomu. Promowanie trans
        > portu zbiorowego jest chore.
        No nie wiem czy w takiej cenie mniejszej. Sieciówka na wszystkie linie w większości miast to wydatek około 100zł nawet jeżdżąc na gazie na paliwo wydam więcej w ciągu miesiąca.
        > Jakoś poważnie... wolę stać pół godziny w korku, w ciepłym aucie, pijąc kawę i
        > słuchając własnej muzyki, niż być to 10-15m szybciej w domu jadąc tramwajem.
        Ja jednak zbyt cenię swój czas by stać w korku kiedy zbiorkomem jestem szybciej. Owszem kiedy pracowałem w innym miejscu i samochodem było szybciej to jeździłem samochodem. Ale kiedy zbiorkomem jest szybciej i wygodniej to wybieram zbiorkom.
        • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 18.02.16, 19:42
          nie wiem, gdzie jeździsz, ale z moich doświadczeń wynika, że w warszawie to nawet w centrum szybciej jest się przemieszczać własnym samochodem. co prawda nie robię tego na co dzień, ale kiedy się nie wybiorę, to mi wychodzi przejazd szybciej niż metrem.
          no może kilka przystanków w szczycie szczytu po jerozolimskich tramwajem by wyszło szybciej, a tak to... samochodem jednak.
          ale nie jestem samochodowym ortodoksem, bo lubię wypić i lubię rowerem jeździć (a wtedy to człowiek bezkarny :P)
          • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 19.02.16, 10:32
            Często oglądam z okien tramwaju mijanych smutnych kierowców, którzy zajmują kilka metrów pasa ruchu przewożąc tylko własną dupę.
            Ale fakt, czasami samochodem jest szybciej - jeżeli masz kogoś wysadzić i odjechać, to się często opłaca czasowo. Ale jak jeszcze chciałbyś zaparkować, to już raczej nie.
            Kiedyś się umówiłem ze znajomymi w centrum. Wszyscy się spóźnili - rekordzista prawie pół godziny szukał miejsca do parkowania. Ja przyjechałem spokojnie autobusem.
            Później poszliśmy w inne miejsce, po czym rozjechaliśmy się do domów. Ja wsiadłem w metro - oni drałowali ponad kilometr do zaparkowanych aut.
            • agulha Re: Zbiorkom - nie dziekuje 19.02.16, 21:21
              Najlepiej to móc zrezygnować z dojazdów :-). Mnie się w zasadzie udało - przeniosłam się do pracy w domu (nadal etatowej). Napawam się możliwością załatwiania różnych rzeczy w dystansie dojścia pieszo albo krótkiej podróży. Tak jak ktoś pisał - są miejsca, gdzie jeżdżę głównie albo tylko samochodem, są takie, gdzie głównie albo tylko zbiorkomem. Mieszkam w Warszawie na Bielanach - czyli ani centrum, ani zupełne peryferie. Niektóre linie kursują naprawdę przyzwoicie często. Tabor jest OK. Jakoś bardzo lubię sobie w sobotę czy niedzielę pojechać dokądś zbiorkomem: umówić się na kawę w centrum, pojechać do teatru albo do fryzjera (akurat mój aktualny fryzjer jest w takim miejscu, że i tak, i tak mogę dojechać, choć taniej samochodem.
              Są miejsca takie, że histerii dostaję, jak mi ktoś każe tam jechać samochodem, w sensie zaparkować. Na przykład okolice placu Wilsona - raz mnie matka namówiła, zasuwałyśmy znacznie dalej niż od autobusu. Tak samo ścisłe centrum: zwykle w końcu uda się wypatrzeć jakieś miejsce, ale nie jest łatwo. Raz w życiu zdarzyło mi się wrócić do domu bez załatwienia sprawy - nie udało mi się nic znaleźć w okolicy pl. Konstytucji (fakt, koniec grudnia był i cały parking na placu zajęto pod budowę estrady na Sylwestra).
              Na normalne zakupy (spożywcze, chemia) nie ma jak samochód - komu by się chciało to wszystko nieść.
              Co do taryf, to jednej ważnej rzeczy u nas brakuje - tego, co jest w każdym niemieckim mieście, otóż biletu zbiorowego. Oni dobrze wiedzą, że w samochód może wsiąść pięć osób, i często bilet dla grupki do 5 osób podróżujących razem kosztuje mniej więcej półtora biletu indywidualnego. Druga rzecz, za którą tęsknię, to jakaś tańsza opcja przejazdów dla osób miejscowych, ale rzadko i nieregularnie podróżujących (takich, którym miesięczny się nie opłaca zupełnie). Dawniej bywały to (w krajach zachodnich) bilety karnetowe, obecnie np. karty przedpłacone (Oyster w Londynie).
    • galtomone Autokar tez jest do kitu 21.02.16, 17:44
      2 x 1200 km na narty (jako, ze wolny byl caly tydzien to auto poszlo na zrobienie swiatel przecimgielnych, zaworow, itd) autokarem. Tragedia :-(
      Spac sie nie da, bo nie wygodnie.
      Niby czlowiek nie prowadzi ale czuwa...
      Bez sensu.
      • trypel Re: Autokar tez jest do kitu 21.02.16, 18:47
        podziwiam.
        ja musiałem 2 lata temu do Wrocławia polskim busem i do dzisiaj budze sie z krzykiem.
        Nigdy wiecej.
        Ciasno, niewygodnie, smierdząco
        takie miejsca (tanie liniie lotnicze i autobus) są do przeżycia przez 2-3 h max. Wtedy po jednej nocy już sie nie pamięta o traumie :)
        • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 21.02.16, 19:17
          trypel napisał:

          > podziwiam.
          > ja musiałem 2 lata temu do Wrocławia polskim busem i do dzisiaj budze sie z krz
          > ykiem.
          > Nigdy wiecej.
          > Ciasno, niewygodnie, smierdząco
          > takie miejsca (tanie liniie lotnicze i autobus) są do przeżycia przez 2-3 h max
          > . Wtedy po jednej nocy już sie nie pamięta o traumie :)

          Oj, wydelikatniało nam społeczeństwo, jak widzę. Pamiętam, jak jeździło się 20 lat temu autobusami do Niemiec. W porównaniu do tych ciągle działających linii Polskibus to pełen komfort. Dużo więcej miejsca na nogi niż chociażby w autobusach Sindbada. Polskim Busem jechałem kilka razy z Pragi do Wrocławia i z Katowic do Bratysławy i nie narzekam. Po prostu zasypiałem po kilku minutach i budziłem się, gdy trzeba było wysiadać. Raz tylko byłem wściekły, bo w Kudowie polskim pogranicznikom zachciało się sprawdzać dokumenty i obudzili mnie. Jeszcze większy komfort jest w autobusach tanich niemieckich linii FlixBus i Meinfernbus. Raz tylko zdarzyło się, że autobus tej linii z Pragi do Frankfurtu miał 4 godziny spóźnienia, ale w ramach rekompensaty dostałem od firmy 2 darmowe przejazdy - chyba wybiorę się z nimi do Paryża. Ceny mają nie do pobicia, np. Frankfurt - Paryż to około 25 euro.
          Oczywiście najwygodniejsze są pociągi, pociągiem można też przewieźć rower (autobusy tylko niektóre mają specjalne bagażniki na rower), minus jest tylko taki, że jak się nie zaplanuje jazdy odpowiednio wcześnie, to są jednak drogie.
          • trypel Re: Autokar tez jest do kitu 21.02.16, 19:22
            przy moim wzroscie (178) żeby zmienić pozycję kolan z lewa na prawo w Polskim Busie muszę sie podnieść, inaczej mi sie nie mieszczą. Spanie w takiej sytuacji odpada. To samo w tanich liniach - mam wrazenie że co roku jest mniej miejsca. Na loty powyzej 1,5 h muszę mieć miejsca na skrzydle przy awarynym bo inaczej nie jestem w stanie wysiedzieć.
            Tak - jak miałem 7-8 lat to z rodzicami ogórkiem do Bułgarii pojechałem parę razy (z zakładu pracy) ale wtedy na 2 fotelach miałem łóżko
            • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 07:50
              A ja mam 1.86 wiec tym bardziej taka jazda to katastrofa.
          • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 07:49
            jureek napisał:

            > Oj, wydelikatniało nam społeczeństwo, jak widzę.

            Czy ja wiem? W 94 jechalem takim autokarem do UK I tez sie meczylem. Ale wtedy nie bylo alternatywy, bo studenta na lot do UK nie bylo stac.

            Teraz po prostu stwierdzam, ze auto jest wygodniejsze i tyle.
            Przyjechalem bardziej zmeczony niz po podrozy autem. Moze gdybym mial 1,60 w kapeluszu to bym sie wygodnie wyciagnal na fotelu - a tak, najwiekszy problem mialem z nogami.

            > Polskibus to pełen komfort. Dużo więcej miejsca na nogi niż chociażby w autobus
            > ach Sindbada.

            Wlasnie Setra Sindbada jechalem.
            • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 09:28
              galtomone napisał:

              > Wlasnie Setra Sindbada jechalem.

              To nie zależy od marki autobusu, tylko od przewoźnika. Jechałem Setrą w brawach Sindbada i było ciasno, jak cholera, natomiast gdy jechałem tą samą Setrą w barwach taniej linii FlixBus, to miałem dość miejsca na nogi, tylko że w takim samym autobusie były 2 lub 3 rzędy siedzeń mniej (no i bilet 3 razy tańszy). Tak więc trafiłeś akurat na takiego przewodnika, który upycha ludzi, jak tylko może. W przypadku przewoźników autobusowych akurat nie sprawdza się reguła, że im więcej płacisz, tym więcej komfortu możesz oczekiwać.
              • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 18:22
                Nie wiem ile kosztowal bilet - organizatorem byla inna frma, tylko autokar byl wynajety od Sindbada.
                Ale za rok, jade na ten sam oboz autem :-)
            • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 09:37
              galtomone napisał:

              > Teraz po prostu stwierdzam, ze auto jest wygodniejsze i tyle.

              Gdybym mógł jeszcze spać i jednocześnie prowadzić, to może zgodziłbym się z tą tezą. Co ciekawe w osobówce jakoś źle mi się śpi, nawet gdy jadę jako pasażer, natomiast w autobusie (ale nie Sindbada) zasypiam od razu.
              Wszystkie inne sposoby podróżowania przebija jednak wygodą pociąg. Wróciło po przerwie bezpośrednie połączenie Drezno - Wrocław, więc teraz w podróżach między moim polskim i niemieckim domem preferuję kolej. Tracę wtedy najmniej czasu i jest najwygodniej.
              • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 18:23
                Ja generalnie nie sypiam w takich warunkach :-).
                Wiec wole auto bo najmniej sie nudze.
                • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 18:48
                  galtomone napisał:

                  > Ja generalnie nie sypiam w takich warunkach :-).
                  > Wiec wole auto bo najmniej sie nudze.

                  Ale w aucie traci się czas, a w pociągu mogę pracować, poczytać coś, obejrzeć sobie film, wyskoczyć do wagonu restauracyjnego, czyli też się nie nudzę. No i jeszcze prędkość (do 230 kmh) i zero stresu - z Frankfurtu do Drezna jadę cztery godziny, samochodem musiałbym strasznie gnać i stresować się np. z powodu lewopasowców, żeby osiągnąć taki czas.
                  • samspade Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 20:19
                    Jurku przestań wkurzać ludzi. Żebym dojechał w takim samym czasie do stolicy samochodem i pociągiem to jadąc samochodem trzeba zatrzymać się na obiad w restauracji. Ale takiej porządnej gdzie robią od zera a nie ogrzewają czy robią z półproduktów.
                    Ciuchcia dystans około 100 km pokonuję ponad 2 godziny. W sumie było by to 100 km gdyby tory nie były w tak fatalnym stanie ze pospiesznie jadą objazdem. Z jednej strony mamy stacje Włoszczowa pendolino pesy darty i co tam jeszcze a z drugiej strony osobowka jadąc a max 40 bo mogła by wypaść z torów. A perspektywa remontu ciągle bardzo daleka.
                    • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 20:32
                      samspade napisał:

                      > Jurku przestań wkurzać ludzi. Żebym dojechał w takim samym czasie do stolicy
                      > samochodem i pociągiem to jadąc samochodem trzeba zatrzymać się na obiad w rest
                      > auracji. Ale takiej porządnej gdzie robią od zera a nie ogrzewają czy robią z p
                      > ółproduktów.
                      > Ciuchcia dystans około 100 km pokonuję ponad 2 godziny.

                      Między Katowicami i Krakowem jest jeszcze gorzej. Wiem, że koleje są w Polsce zaniedbane dużo bardziej niż drogi. Ale są już trasy, gdzie nie jest tak źle. Np. z Opola do Warszawy, Wrocławia czy Krakowa (ale przez Częstochowę, nie przez Katowice) zdecydowanie wolę pociągiem niż samochodem. Żeby być szybciej niż samochodem wcale nie trzeba nawet jechać pendoliną. Jeśli chodzi o kolej, to daleko nam do Niemiec, a jeszcze dalej do Czechów, ale jednak zmienia się na lepsze.
                      • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 23.02.16, 19:46
                        Wszystko zależy od trasy. Ja z Katowic zdecydowanie wole autem.
                        • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 24.02.16, 13:45
                          galtomone napisał:

                          > Wszystko zależy od trasy. Ja z Katowic zdecydowanie wole autem.

                          To zależy dokąd. Do Krakowa też wolałbym auto, ale kiedyś się tam chyba wreszcie ten remont torów skończy. Do Wrocławia też jedzie się koleją dość długo, szczególnie denerwujący jest kawałek do Pyskowic czy Kędzierzyna, bo dalej to już leci. Za to całkiem dobre połączenia kolejowe mają Katowice z Warszawą, Pragą, Wiedniem, Gdańskiem, a od niedawna nawet z Białymstokiem.
                          • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 24.02.16, 22:31
                            jureek napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > Wszystko zależy od trasy. Ja z Katowic zdecydowanie wole autem.
                            >
                            > To zależy dokąd.

                            No wlasnie, zależy od trasy. Tam gdze ja jezdze pociąg jest kiepskim pomysłem.
                      • samspade Re: Autokar tez jest do kitu 24.02.16, 13:44
                        Mieszkam w tej części gdzie na lepsze się nie zmienia. O zmianach na lepsze czytam w mediach czy widzę te zmiany w tv.
                        Dla ludzi z mojej okolicy zmiana na lepsze to dobrze ustawiona temperatura w pociągu. A to tylko 100 km od stolicy. Może dlatego nie jeżdżę już pociągami.
                  • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 23.02.16, 19:37
                    jureek napisał:

                    > Ale w aucie traci się czas,

                    To subiektywne odczucie. Mnie jednak jazda daje jakas przyjemność. Fakt nie zawsze... ale długie wycieczki lubie.

                    > a w pociągu

                    tez można tracic czas bo przecież pociąg pociogowi nie rowny....

                    > mogę pracować, poczytać coś, obejrzeć s
                    > obie film, wyskoczyć do wagonu restauracyjnego, czyli też się nie nudzę.

                    Fakt, dobrym pociągiem daaawno nie jechałem... ale tez tam gdzie jezdze to zupełnie nie praktyczne albo nie możliwe.
                    + cena podrozy tez ma znaczenie.

                    Teraz do wloch np. pociąg bylby katastrofa.... Zapewne kilka przesiadek, bieganie z 3 parami nart, butami, torbami po peronach, kasa + na końcu i tak musiałbym wypozyczyc auto, bo pociąg pod hotel nie podjezdza :-)

                    > No i j
                    > eszcze prędkość (do 230 kmh) i zero stresu - z Frankfurtu do Drezna jadę cztery
                    > godziny, samochodem musiałbym strasznie gnać i stresować się np. z powodu lewo
                    > pasowców, żeby osiągnąć taki czas.

                    Fajnie ze ci się trafilo, mnie poki co nie.
                    • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 24.02.16, 13:39
                      galtomone napisał:

                      > Teraz do wloch np. pociąg bylby katastrofa.... Zapewne kilka przesiadek, biegan
                      > ie z 3 parami nart, butami, torbami po peronach, kasa + na końcu i tak musiałby
                      > m wypozyczyc auto, bo pociąg pod hotel nie podjezdza :-)

                      Dokąd do Włoch? Na narty? No to pewnie gdzieś w okolice Brixen lub bardziej na wschód Pordenone. Do pierwszej okolicy dojedziesz z Katowic z dwiema przesiadkami, do drugiej tylko z jedną, w Wiedniu.
                      Widzę, że dla niektórych przesiadki to samo zło, a dla mnie to tylko odmiana w podróży, dzięki której jest mniej nudno. Jutro np. jadę do Polski z przesiadką w Dreźnie i specjalnie tak sobie ustawiłem rozkład jazdy, żeby mieć w Dreźnie 2 godziny, żeby połazić sobie po dzielnicy Neustadt (tam są fajne alternatywne klimaty). Uwielbiam też zmiany środków lokomocji.
                      Ostatnio jak jechałem do Niemiec, to wyglądało to tak:
                      pekaes z mojej wsi do Opola + pociąg kolei regionalnych z Opola do Raciborza + pekaes z Raciborza w pobliże czeskiej granicy + pieszo 3 km do cukierni w Szylerzowicach + spotkanie z mieszkającą w tej wsi pisarką + autobus czeski do Ostrawy + pociąg RegioJet z Ostrawy do Pragi + kolacja ze znajomymi w Pradze i zwiedzanie pustych wreszcie późnym wieczorem Hradczan i okolic + nocleg + zwiedzanie dzielnicy Žižkov i Troja + po południu bardzo wygodny autobus Deutsche Bahn do Norymbergi + ekspres ICE z Norymbergi do Frankfurtu
                      Na pewno było mniej nudnie niż gdybym wsiadł w auto i po kilku godzinach oglądania asfaltu autostrady, ekranów przeciwhałasowych i tylnych świateł jadących przede mną dojechał do celu.

                      P.S. Tam na miejscu nie można wypożyczyć sprzętu narciarskiego?
                      • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 24.02.16, 22:41
                        jureek napisał:

                        > Dokąd do Włoch?

                        Okolice Trento - czyli prawie 200 km od Pordenone i ponad 100 (przez gory) od Brixen.

                        > Na narty?

                        Nie no co ty!!!! z nartami do Wloch, to na wind surfing przecież! :-)

                        > No to pewnie gdzieś w okolice Brixen lub bardziej na
                        > wschód Pordenone. Do pierwszej okolicy dojedziesz z Katowic z dwiema przesiadka
                        > mi, do drugiej tylko z jedną, w Wiedniu.

                        No tylko, ze do zadnej nie jechałem - to co mi to daje, ze mogę wygodnie dojechać tam gdzie nie potrzebuje dojechać?

                        > Widzę, że dla niektórych przesiadki to samo zło,

                        Nie samo zlo, brak dojazdu do celu jest większym zlem.
                        Tak czy siak, bieganie po pernonach z 6latkiem i całym tym majdanem nie należy do przyjemności.
                        A urlop to chyba ma być przyjemność?

                        > a dla mnie to tylko odmiana w
                        > podróży, dzięki której jest mniej nudno.

                        No to weź ze soba 3 pary nart, 3 duże torby, 6 latka i się przesiadaj - na pewno będziesz miał fun - ja się na takie podróżowanie w zimie nie pisze.

                        > Jutro np. jadę do Polski z przesiadką
                        > w Dreźnie i specjalnie tak sobie ustawiłem rozkład jazdy, żeby mieć w Dreźnie 2
                        > godziny, żeby połazić sobie po dzielnicy Neustadt (tam są fajne alternatywne k
                        > limaty).

                        I jak ci się lazi z 3 parami nart, dzieckiem, torba z butami narciarskimi i dwoma torbami ubran - na pewno fajnie!!!

                        Czy ja gdzies napisałem, ze pociąg zawsze i dala wszystkich jest do dupy?
                        Bo jakos mam wrazenie, ze usiłujesz udowodnić, ze to zawsze najlepsza alternatywa i to dla każdego - co jest wierunta bzdura!

                        > Uwielbiam też zmiany środków lokomocji.
                        > Ostatnio jak jechałem do Niemiec, to wyglądało to tak:
                        > pekaes z mojej wsi do Opola + pociąg kolei regionalnych z Opola do Raciborza +
                        > pekaes z Raciborza w pobliże czeskiej granicy + pieszo 3 km do cukierni w Szyle
                        > rzowicach + spotkanie z mieszkającą w tej wsi pisarką + autobus czeski do Ostra
                        > wy + pociąg RegioJet z Ostrawy do Pragi + kolacja ze znajomymi w Pradze i zwied
                        > zanie pustych wreszcie późnym wieczorem Hradczan i okolic + nocleg + zwiedzanie
                        > dzielnicy Žižkov i Troja + po południu bardzo wygodny autobus Deutsche Bahn do
                        > Norymbergi + ekspres ICE z Norymbergi do Frankfurtu

                        No fajnie, ze masz czas...

                        > Na pewno było mniej nudnie niż gdybym wsiadł w auto i po kilku godzinach ogląda
                        > nia asfaltu autostrady, ekranów przeciwhałasowych i tylnych świateł jadących pr
                        > zede mną dojechał do celu.

                        Na pewno mniej nudne - i co z tego?
                        Ja chciałem spedziec czas na nartach a nie w podrozy.

                        > P.S. Tam na miejscu nie można wypożyczyć sprzętu narciarskiego?

                        Pewnie można, ale to sporo kosztuje i nigdy nie jest to to co ja chce. Mam dwie pary nart - slalom i race, wygodne buty, dobrze ustawione wiązania.
                        Sprzet rentalowy mnie nie interesuje.
                        • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 25.02.16, 08:50
                          galtomone napisał:

                          > Okolice Trento - czyli prawie 200 km od Pordenone i ponad 100 (przez gory) od B
                          > rixen.

                          Do Trento można dojechać z dwiema przesiadkami - w Wiedniu i Innsbrucku.

                          > > Jutro np. jadę do Polski z przesiadką
                          > > w Dreźnie i specjalnie tak sobie ustawiłem rozkład jazdy, żeby mieć w Dre
                          > źnie 2
                          > > godziny, żeby połazić sobie po dzielnicy Neustadt (tam są fajne alternat
                          > ywne k
                          > > limaty).
                          >
                          > I jak ci się lazi z 3 parami nart, dzieckiem, torba z butami narciarskimi i dwo
                          > ma torbami ubran - na pewno fajnie!!!

                          Masz zakaz korzystania z przechowalni bagażu? Bo jak takiego zakazu nie mam i jak idę sobie pozwiedzać miasto, to bagaże zostawiam w przechowalni lub schowku bagażowym.

                          > Czy ja gdzies napisałem, ze pociąg zawsze i dala wszystkich jest do dupy?

                          W tytule wątku napisałeś, że zbiorkom to nie dla Ciebie. Więc zrozumiałem, że pociąg (należy do kategorii zbiorkom) jest dla Ciebie zawsze do dupy.

                          > Bo jakos mam wrazenie, ze usiłujesz udowodnić, ze to zawsze najlepsza alternaty
                          > wa i to dla każdego - co jest wierunta bzdura!

                          No to nieuważnie czytasz, jeśli odniosłeś takie wrażenie. Sam wyraźnie napisałem, że np. jazda pociągiem z Katowic do Krakowa wcale nie jest najlepszą alternatywą. Czyli wcale nie zawsze.

                          > No fajnie, ze masz czas...

                          No. W wekendy z zasady nie pracuję. No chyba, że jakieś pilne tłumaczenie się trafi, ale wtedy
                          w pociągu też mogę pracować, w aucie nie za bardzo.
                          Ten post też wysyłam z pociągu na trasie Frankfurt - Lipsk.
                          • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 25.02.16, 18:05
                            jureek napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > Okolice Trento - czyli prawie 200 km od Pordenone i ponad 100 (przez gory
                            > ) od B
                            > > rixen.
                            >
                            > Do Trento można dojechać z dwiema przesiadkami - w Wiedniu i Innsbrucku.

                            No to jedz i przesiadaj sie z tym calym majdanem. Ja z autokaru do hotelu mialem dwa kursy, bo na raz sie nie zabralem. A I to tylko dlatego, ze nie lnie lazic po graty 6 razy, wiec wole sie obladowac niz robic kolejne rundy.
                            Na dworcu na pewno, mozna to na peronie spoko zostawic I sobie po to wrocic.

                            > > I jak ci się lazi z 3 parami nart, dzieckiem, torba z butami narciarskimi
                            > i dwo
                            > > ma torbami ubran - na pewno fajnie!!!
                            >
                            > Masz zakaz korzystania z przechowalni bagażu?

                            A do tej przechowali jak to doniose? I po co mam sc zwiedzac jakies pipidowy po drodze jak chce jechac w gory na narty?

                            > Bo jak takiego zakazu nie mam i j
                            > ak idę sobie pozwiedzać miasto, to bagaże zostawiam w przechowalni lub schowku
                            > bagażowym.

                            I miesci sie do niego opisany wyzej majdan.
                            Zreszta Jurek - czy ja ci bronie?
                            Lubisz, masz czas, OK. Ale nie wmawiaj mi, ze pociag jest super zawsze i dla kazdego bo nie jest.

                            > > Czy ja gdzies napisałem, ze pociąg zawsze i dala wszystkich jest do dupy?
                            >
                            > W tytule wątku napisałeś, że zbiorkom to nie dla Ciebie.

                            I myle sie? Na trasach i w punktach do ktorych jezdze zbiorkom jest gorszym rozwiazaniem DLA MNIE niz auto.

                            Podrozu z ww. gratami do wloch na narty sobie nie wyobrazam.
                            Co innego jedna torba + plecak a co innego ciekzkie graty, dla dwoch doroslych osob + jeszcze ciut gdy jedzie jedna i dziecko.

                            Brniesz w absurd!

                            Ciekawe czy przeprowadzasz sie tez pociagiem z pod drzwi do drzwi.... :-)


                            > Więc zrozumiałem, że p
                            > ociąg (należy do kategorii zbiorkom) jest dla Ciebie zawsze do dupy.

                            No... jakos tak wychodzi, ze dla mnie, z katowic zawsze jest. A4, A2 I samochod sa jednak lepsze tam gdzie jezdze czyli Bielsko (+okolice), Krakow, Wroclaw, Legnica czy wyjazd jak ostatni do Wloch.

                            > > Bo jakos mam wrazenie, ze usiłujesz udowodnić, ze to zawsze najlepsza alt
                            > ernaty
                            > > wa i to dla każdego - co jest wierunta bzdura!
                            >
                            > No to nieuważnie czytasz, jeśli odniosłeś takie wrażenie.

                            No nie wiem, to ty mi proponujesz podroz na narty pociagiem z katowic, z bagazmi, ktore musze nosic na raty.... Super pomysl!


                            > Sam wyraźnie napisałe
                            > m, że np. jazda pociągiem z Katowic do Krakowa wcale nie jest najlepszą alterna
                            > tywą. Czyli wcale nie zawsze.

                            Ale juz do Wloch z majdanem jest co usilujesz udowodnic.... bez powodzenia.

                            > > No fajnie, ze masz czas...
                            >
                            > No. W wekendy z zasady nie pracuję. No chyba, że jakieś pilne tłumaczenie się t
                            > rafi, ale wtedy
                            > w pociągu też mogę pracować, w aucie nie za bardzo.

                            No widzisz, a ja w aucie moge :-)

                            > Ten post też wysyłam z pociągu na trasie Frankfurt - Lipsk.

                            I super- tyle ze ja na tej trasie nie podrozuje.
                            • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 26.02.16, 22:43
                              galtomone napisał:

                              > > Do Trento można dojechać z dwiema przesiadkami - w Wiedniu i Innsbrucku.
                              >
                              > No to jedz i przesiadaj sie z tym calym majdanem.

                              A czy ja Ci każę jechać i przesiadać się z całym majdanem. Ja tylko doprecyzowałem zapodaną przez Ciebie informację (najprawdopodobniej nie sprawdzałeś jej), że musiałbyś się kilka razy przesiadać. Zajrzałem więc do rozkładów i wyszło mi, że to "kilka" to raptem dwie przesiadki. Tylko tyle, niepotrzebnie dorabiasz do tego ideologię, że coś Ci każę, czy co najmniej proponuję.

                              > Lubisz, masz czas, OK. Ale nie wmawiaj mi, ze pociag jest super zawsze i dla ka
                              > zdego bo nie jest.

                              Powtarzam po raz drugi już, że nigdzie czegoś takiego nie napisałem, że pociąg jest zawsze i dla każdego super. Nawet ja, miłośnik kolei i tramwajów, nie jechałbym teraz z Katowic do Krakowa pociągiem. Dzisiaj zresztą też musiałem jechać z Opola do Bielska i Trzyńca i pojechałem samochodem. Gdybym miał jechać tylko do jednej z tych miejscowości, to może zdecydowałbym się na pociąg, jednak połączenie kolejowe Bielska z Cieszynem jest tragiczne, dlatego wybrałem auto.

                              > I myle sie? Na trasach i w punktach do ktorych jezdze zbiorkom jest gorszym roz
                              > wiazaniem DLA MNIE niz auto.

                              Wiedziałem, że jesteś z Katowic, ale nie wiedziałem, że nie jeździsz ani do Warszawy, ani do Wiednia, ani do Pragi.

                              > Brniesz w absurd!

                              > Ciekawe czy przeprowadzasz sie tez pociagiem z pod drzwi do drzwi.... :-)

                              No i kto tu brnie w absurd?

                              > No nie wiem, to ty mi proponujesz podroz na narty pociagiem z katowic, z bagazm
                              > i, ktore musze nosic na raty.... Super pomysl!

                              Niczego Ci nie proponuję, napisałem, ile jest przesiadek, to nie jest jeszcze żadna propozycja. No i na pewno nie proponuję Ci taskania tylu bagaży, że musiałbyś je nosić na raty. Wręcz przeciwnie, to ja wspomniałem o wypożyczalniach sprzętu na miejscu.

                              > Ale juz do Wloch z majdanem jest co usilujesz udowodnic.... bez powodzenia.

                              Wcale nie napisałem, że jest to najlepsza alternatywa. Przedstawiłem to jako jedną z możliwości. To, co dla mnie jest ciekawe, nie musi być ciekawe dla Ciebie. Nie lubię tylko, jak coś się wyklucza z góry. Ja z góry samochodu nie wykluczam.

                              > No widzisz, a ja w aucie moge :-)

                              Jesteś zawodowym kierowcą, że prowadząc pracujesz?

                              > > Ten post też wysyłam z pociągu na trasie Frankfurt - Lipsk.
                              >
                              > I super- tyle ze ja na tej trasie nie podrozuje.

                              Polecam piosenkę Władimira Wysockiego "Moskwa - Odessa", a szczególnie jej pointę.
                              • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 08:09
                                jureek napisał:

                                > galtomone napisał:
                                >
                                > > > Do Trento można dojechać z dwiema przesiadkami - w Wiedniu i Innsbr
                                > ucku.
                                > >
                                > > No to jedz i przesiadaj sie z tym calym majdanem.
                                >
                                > A czy ja Ci każę jechać i przesiadać się z całym majdanem. Ja tylko doprecyzowa
                                > łem zapodaną przez Ciebie informację (najprawdopodobniej nie sprawdzałeś jej),

                                1. Po co? Jasnym jest, ze z mniejsza lub wieksza liczba przesiadek, dluzej lub krocej da sie zbiorkomem dojechac gdzie sie chce - pociag mozna laczyc z autobusem, itd.
                                Ja Cie przeciez nie pytalem, czy pociagiem mozna dojechac....

                                2. Oczywiscie, ze nie sprawdzalem, bo musialbym upasc na glowe by tak podrozowac.
                                Slusznie zalozylem I sie nie pomylilem, ze pociag nie podjezdza pod hotel I nie ma bezposredniego polaczenia a jedynie takie moglbym rozwazyc jako SENSOWNA alternatywe w moim przypadku.

                                > że musiałbyś się kilka razy przesiadać. Zajrzałem więc do rozkładów i wyszło mi
                                > , że to "kilka" to raptem dwie przesiadki.

                                Chlopie.... no to wez ze soba 3 duze torby, obladuj sie 3 parami nart i kijow i zobacz jakie to fajne sie tak przesiadac. Ja mowie pass.
                                Wystarczy mi ladowanie auta zeby podjechac na zbiorke autokaru czy noszenie gratow z parkingu niedaleko hotelu do pokoju.

                                Jakbym jechal sam, z tobra czy mala walizka - spoko - o ile bede mial ochote (w co watpie) moge sie I 10 razy przesiadac. Ale nie jak mam kolo 80 kg bagazu.

                                > Tylko tyle, niepotrzebnie dorabiasz
                                > do tego ideologię, że coś Ci każę, czy co najmniej proponuję.

                                No to po cholere mi piszesz, ze sie da skoro nie proponujesz i NIE JEST TO ALTERNATYWA W PRZYPADKU ODROZY NA NARTY!!!!!!!!!!!!
                                A kolejnym dowodem na to , ze to KRETYNSKI POMYSL jest fakt, ze zaden organizator turystyki nie wpadl na taki pomysl, by swich klientow w zimi, z nartami przegonic pociagami z dwoma przesiadaki.... I potem co dalej??? Na piechote na 2000 m?

                                > Powtarzam po raz drugi już, że nigdzie czegoś takiego nie napisałem, że pociąg
                                > jest zawsze i dla każdego super. Nawet ja, miłośnik kolei i tramwajów, nie jech
                                > ałbym teraz z Katowic do Krakowa pociągiem.

                                No to o czym ta dyskusja i po cholere wmawiasz mi, ze sia da tak podrozowac - I tow kazdym przypadku, bo udowadniasz, ze moglem jechac na narty pociagiem.
                                Miedzy inymi piszac, ze nie sprawdzilem - znaczy, gdybym sprawdzil to wg. ciebie to alternatywa/mozliwosc.

                                No to moze sam zdecyduj co chcesz przkazac, bo na razie zaczynam sie gubic.

                                > Dzisiaj zresztą też musiałem jechać
                                > z Opola do Bielska i Trzyńca i pojechałem samochodem.

                                No wlasnie, bo w wiekszosci przypadkuow - gdy nie podrozujesz z A do B, gdy jest to PL, gdy ci sie spieszy, gdy podrozojesz w kilks osob, gdy masz duuuuzo bagazu, itp jednak auto jest lepszym wyborem.

                                > Wiedziałem, że jesteś z Katowic, ale nie wiedziałem, że nie jeździsz ani do War
                                > szawy, ani do Wiednia, ani do Pragi.

                                Przykro mi, ze cie rozczarowalem.

                                W kazdym razie jak sie bede wybieral do Widnia czy Pragi (biorac pod uwage dotychczasowe doswiadczenia z koleja) raczej sie na nia nie zdecyduje.

                                > > Ciekawe czy przeprowadzasz sie tez pociagiem z pod drzwi do drzwi.... :-)
                                >
                                > No i kto tu brnie w absurd?

                                A to ja zaczolem udowawdniac, ze wyjazd na narty do wloch pociagiem to dorby pomysl? To tylko zart z ciebie.

                                > Niczego Ci nie proponuję, napisałem, ile jest przesiadek, to nie jest jeszcze ż
                                > adna propozycja.

                                No to po chlere mi ta informacja? Wszystko co napisales na ten temat odczytalem w tonie alternatywy - "nawet nie sprawdziles" " tylko 2 przsiadki" itd...

                                > No i na pewno nie proponuję Ci taskania tylu bagaży, że musiał
                                > byś je nosić na raty. Wręcz przeciwnie, to ja wspomniałem o wypożyczalniach spr
                                > zętu na miejscu.

                                Ale ja nie jestem tym zainteresowany.
                                To troche tak jakbys mial super auto do jazdy po torze, jechal do wloch pojezdzic na Monzy a ja bym ci proponowal jazde pociagiem I skorzystanie z miejscowej wypozyczalni aut.
                                Kumasz?

                                > Wcale nie napisałem, że jest to najlepsza alternatywa. Przedstawiłem to jako je
                                > dną z możliwości.

                                ALE TO WLASNIE NIE JEST W TYM PRZYPADKU MOZLIWOSC!!!! Mozliwosc to by byla gdybym jecha z walizka do Mediolanu czy Wenecji... Spoko.
                                Ale nie na narty w gory.

                                > . Nie lubię tylko, jak coś się wyklucza z góry. Ja z góry samochodu nie wyklucz
                                > am.

                                No to mowie Ci, skoro jakos wyobrania tego nie ogarniasz, przejedz sie z takim majdanem pociagiem, pozycz 6 latka od siasiadow I nastepnym razem wykluczysz z gory.
                                Dla mnie to po prostu oczywiste ze to idiotycznym pomysl. STad na rozwzanie czy pociagiem nie posiwecilem nawet 1 s. bo po co? Rownie dobrze moglbym sie zastanowic czy motolotnia nie bedzie lepiej.

                                > > No widzisz, a ja w aucie moge :-)
                                >
                                > Jesteś zawodowym kierowcą, że prowadząc pracujesz?

                                Skad!!! Bron boze - to jednak strasznie nudna praca.

                                Moja zona bylaby Twim fanem. Ciagle jeczy o podroz koleja transsyberyjska, a ja glupszego pomyslu na spedzanie wolnego czasu nie moge sobie wyobrazic :-)
                                • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 08:38
                                  Sprostowałem tylko podaną przez Ciebie liczbę przesiadek, a Ty dorabiasz do tego kilometrowe wywody ideologiczne. Skoro i tak dojazd koleją na narty nie wchodzi dla Ciebie w rachubę, to po co jeszcze pisałeś o tych kilku przesiadkach bez sprawdzenia tego?
                                  Co do przykładu z Monzą i wyścigowym wspaniałym bolidem, to szkoda by mi go było gonić po zwykłych drogach przez pół Europy, poza tym takie sportowe bolidy nie są chyba zbyt wygodne na długie trasy.
                                  Weź pod uwagę, że są ludzie, którzy mogą mieć inny podejście do wypoczynku, czy spędzania wolnego czasu, niż Ty, ale to nie powód, żeby ich pomysły nazywać bezsensownymi, jak napisałeś to o pomyśle żony. Nie jesteś wzorcem i miarą wszechrzeczy.
                                  • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 09:52
                                    jureek napisał:

                                    > Skoro i tak dojazd koleją na narty nie wchod
                                    > zi dla Ciebie w rachubę,

                                    W tym wyadku nie tylko dla mnie ale dla 100% gości hotelu :-)

                                    > Co do przykładu z Monzą i wyścigowym wspaniałym bolidem, to szkoda by mi go był
                                    > o gonić po zwykłych drogach przez pół Europy, poza tym takie sportowe bolidy ni
                                    > e są chyba zbyt wygodne na długie trasy.

                                    Zalezy o czym mówimy. Sa auta klasy GT, którymi po torze tez się jeździ fajnie, czy nawet "hot hatche" i takich aut na standard wypożyczali raczej bys do zabawy na torze nie zamienil.

                                    > Weź pod uwagę, że są ludzie, którzy mogą mieć inny podejście do wypoczynku, czy
                                    > spędzania wolnego czasu, niż Ty, ale to nie powód, żeby ich pomysły nazywać be
                                    > zsensownymi, jak napisałeś to o pomyśle żony.

                                    Manipulujesz. Nie napisałem, ze pomysl jest glupi, kropka. Tylko, ze DLA mnie to glupi pomysl na spędzanie wolnego czasu.
                                    Może czytaj to co napisałem?

                                    > Nie jesteś wzorcem i miarą wszech
                                    > rzeczy.

                                    I vice versa. Z ta roznica, ze ja nie usiluje Ci podac przykladow kiedy auto jest lepsze i nie udowadniam, ze do tego drezna byłoby ci lepiej autem.
                                    Ty zas wyskakujesz z pomysłami jazdy do wloch, na narty koleja i ciągniesz te farse przez kilka postow.
                                    • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 10:03
                                      galtomone napisał:

                                      > W tym wyadku nie tylko dla mnie ale dla 100% gości hotelu :-)

                                      Sprawdzałeś? Pytałeś ich? Czy znowu tak sobie napisałeś bez sprawdzania, jak z tymi kilkoma przesiadkami? No i jeśli nawet, to jaki to argument, że wszyscy tak uważają. Muszę zawsze robić jak wszyscy?

                                      > Zalezy o czym mówimy. Sa auta klasy GT, którymi po torze tez się jeździ fajnie,
                                      > czy nawet "hot hatche" i takich aut na standard wypożyczali raczej bys do zaba
                                      > wy na torze nie zamienil.

                                      Wypożyczalnia przy Nürburgring ma w ofercie takie właśnie auta do sportowej jazdy.

                                      > Manipulujesz. Nie napisałem, ze pomysl jest glupi, kropka. Tylko, ze DLA mnie t
                                      > o glupi pomysl na spędzanie wolnego czasu.
                                      > Może czytaj to co napisałem?

                                      Napisałeś dosłownie, że glupszego pomyslu na spedzanie wolnego czasu nie możesz sobie wyobrazic. Nie napisałeś, że to Ty nie chcesz, nie lubisz tak spędzać wolnego czasu. Napisałeś, że to głupi pomysł.

                                      > I vice versa. Z ta roznica, ze ja nie usiluje Ci podac przykladow kiedy auto je
                                      > st lepsze i nie udowadniam, ze do tego drezna byłoby ci lepiej autem.
                                      > Ty zas wyskakujesz z pomysłami jazdy do wloch, na narty koleja i ciągniesz te f
                                      > arse przez kilka postow.

                                      Ja w ogóle nie pisałem, że do Włoch na narty lepiej jest koleją, pisałem tylko, że nie jest to niemożliwe.
                                      • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 13:40
                                        jureek napisał:

                                        > galtomone napisał:
                                        >
                                        > > W tym wyadku nie tylko dla mnie ale dla 100% gości hotelu :-)
                                        >
                                        > Sprawdzałeś? Pytałeś ich? Czy znowu tak sobie napisałeś bez sprawdzania, jak z
                                        > tymi kilkoma przesiadkami?

                                        O oczywiste rzeczy sie nie pyta :-)
                                        Czesc przyjechala ze mna, czesc swoimi autami. Nie liczac kilku wlochow i anglikow milismy dla siebie 90% hotelu.

                                        > No i jeśli nawet, to jaki to argument, że wszyscy ta
                                        > k uważają. Muszę zawsze robić jak wszyscy?

                                        A czy ktos ci zabrania utrudniac sobie zycie skoro lubisz?
                                        Oczywiscie, ze mozesz jezdzic na narty pociagiem. Ba... osttnie km pod gore do hotelu mozesz nawet isc z buta jesli chcesz - tylko jednak dla wiekszosci to bedzie mniej wygodne niz podjazd pod hotel z duza liczba maneli.

                                        > Wypożyczalnia przy Nürburgring ma w ofercie takie właśnie auta do sportowej jaz
                                        > dy.

                                        OK. W sumie po co wogole posiadac auto :-)

                                        > > Manipulujesz. Nie napisałem, ze pomysl jest glupi, kropka. Tylko, ze DLA
                                        > mnie t
                                        > > o glupi pomysl na spędzanie wolnego czasu.
                                        > > Może czytaj to co napisałem?
                                        >
                                        > Napisałeś dosłownie, że glupszego pomyslu na spedzanie wolnego czasu nie możesz
                                        > sobie wyobrazic.

                                        No wlasnie.... moze mam ogranicza wyobraznie? Z tego jednoznacznie wynika, ze DLA mMNIE to glupi pomysl I tyle.

                                        > Nie napisałeś, że to Ty nie chcesz, nie lubisz tak spędzać wo
                                        > lnego czasu. Napisałeś, że to głupi pomysł.

                                        Bo nie chce tak spedzac wolnego czasu, bo nie lubie.


                                        > Ja w ogóle nie pisałem, że do Włoch na narty lepiej jest koleją, pisałem
                                        > tylko, że nie jest to niemożliwe.

                                        WOW! A wiesz, ze moglbys do Drezna isc na piechote? To dopiero super sprawa!
                                        • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 14:45
                                          galtomone napisał:

                                          > > No i jeśli nawet, to jaki to argument, że wszyscy ta
                                          > > k uważają. Muszę zawsze robić jak wszyscy?
                                          >
                                          > A czy ktos ci zabrania utrudniac sobie zycie skoro lubisz?

                                          Nie zabraniasz, tylko wyśmiewasz i wykpiwasz tych, którzy nie płyną z głównym nurtem.
                                          • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 17:11
                                            jureek napisał:

                                            > Nie zabraniasz, tylko wyśmiewasz i wykpiwasz tych, którzy nie płyną z głównym n
                                            > urtem.

                                            No bo jak tu inaczej podsumowac pomysl jazdy na narty do wloch z bagazami I 6 latkiem pociagiem?
                                            Ja po prostu nie wpadlbym na to by to kompus przedtswiac jako alternatywe I mowic ze sie da.
                                            Dokladnie tak samo bys mnie potraktowal gdybym z cala powaga przkonywal cie o tym jak to swietnym pomyslem jest podroz z drezna do frankfurtu rowerem.

                                            Pewnie, ze mozna - ale tylko w okreslonych warnunkach I celu - na codzien nikt tak nie podrozuje. Wiec jak tu inaczej niz z odrobina usmiechu nie potraktowac takich pomyslow?
                                            • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 28.02.16, 00:51
                                              galtomone napisał:

                                              > No bo jak tu inaczej podsumowac pomysl jazdy na narty do wloch z bagazami I 6 l
                                              > atkiem pociagiem?

                                              Wielogodzinna podróż autokarem ma być dla sześciolatka wygodniejsza niż jazda pociągiem?

                                              > Ja po prostu nie wpadlbym na to by to kompus przedtswiac jako alternatywe I mow
                                              > ic ze sie da.

                                              No bo się da. Jasne jest, że nie bierze się wtedy tyle bagaży.

                                              > Dokladnie tak samo bys mnie potraktowal gdybym z cala powaga przkonywal cie o t
                                              > ym jak to swietnym pomyslem jest podroz z drezna do frankfurtu rowerem.

                                              Nie za bardzo wyszło Ci to gdybanie, bo wcale bym Cię tak samo nie potraktował. Znowu wychodzisz z fałszywego założenia, że wszyscy ludzie myślą i reagują tak samo jak Ty, a ja wcale bym tego nie wyśmiał, tylko potraktował jak godną rozważenia propozycję.

                                              > Pewnie, ze mozna - ale tylko w okreslonych warnunkach I celu - na codzien nikt
                                              > tak nie podrozuje.

                                              Na co dzień jest to fizycznie niemożliwe, bo na przejazd tej trasy rowerem nie wystarczy jeden dzień. Gdyby jednak przed takim wyjazdem przypadałby jakiś długi weekend i wiał zachodni wiatr, to czemu nie - może bym się i wybrał do Drezna rowerem. Trzy - cztery dni powinny wystarczyć.

                                              > Wiec jak tu inaczej niz z odrobina usmiechu nie potraktowac
                                              > takich pomyslow?

                                              Odrobina uśmiechu a wyśmiewanie to zupełnie inne rzeczy.

                                              • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 28.02.16, 08:47
                                                jureek napisał:

                                                > galtomone napisał:
                                                >
                                                > > No bo jak tu inaczej podsumowac pomysl jazdy na narty do wloch z bagazami
                                                > I 6 l
                                                > > atkiem pociagiem?
                                                >
                                                > Wielogodzinna podróż autokarem ma być dla sześciolatka wygodniejsza niż jazda p
                                                > ociągiem?

                                                Rozumiem, ze dla Ciebie podróż na narty ogranicza się wyłącznie do przejazdu pociągiem?
                                                Sporbubuj sam odpowiedzieć sobie na to pytanie - jestem ciekaw do jakich wnioskow dojdziesz...
                                                I coz... gdybym npapisal naprawdę to co mysle o tym o co pytasz znow bys się obrazil... tylko jak tu madrze odpowadac na nie madre pytania?

                                                > > Ja po prostu nie wpadlbym na to by to kompus przedtswiac jako alternatywe
                                                > I mow
                                                > > ic ze sie da.
                                                >
                                                > No bo się da. Jasne jest, że nie bierze się wtedy tyle bagaży.

                                                No, może po prostu jedzie się w innym terminie, np. w lecie, traktuje pocig jako czesc atrakcji i nie jedzie na narty?

                                                > > Dokladnie tak samo bys mnie potraktowal gdybym z cala powaga przkonywal c
                                                > ie o t
                                                > > ym jak to swietnym pomyslem jest podroz z drezna do frankfurtu rowerem.
                                                >
                                                > Nie za bardzo wyszło Ci to gdybanie, bo wcale bym Cię tak samo nie potraktował.

                                                To kiedy masz najbliższe spotkanie "biznesowe" - wyjedz w nocy i pedałuj ile masz pary - wiesz jaki będziesz zdrowy. I zaraz wracaj z powrtoem. To nie jest wycieczka dla przyjemności!

                                                > Znowu wychodzisz z fałszywego założenia, że wszyscy ludzie myślą i reagują tak
                                                > samo jak Ty, a ja wcale bym tego nie wyśmiał, tylko potraktował jak godną rozw
                                                > ażenia propozycję.

                                                W każdej sytuacji? :-) Musialbys być szalony!

                                                > > Pewnie, ze mozna - ale tylko w okreslonych warnunkach I celu - na codzien
                                                > nikt
                                                > > tak nie podrozuje.
                                                >
                                                > Na co dzień jest to fizycznie niemożliwe, bo na przejazd tej trasy rowerem nie
                                                > wystarczy jeden dzień.

                                                Wracamy do punktu wyjścia, ze nie jest to doladnie alternatywa dla prodrozy pociągiem.

                                                > Gdyby jednak przed takim wyjazdem przypadałby jakiś dług
                                                > i weekend i wiał zachodni wiatr, to czemu nie - może bym się i wybrał do Drezna
                                                > rowerem. Trzy - cztery dni powinny wystarczyć.

                                                No wlasnie - nie jest to alternatywa. Czym innym jest jazda z F z do D. (i o tym była mowa) a czym innym wycieczka, która sama w sobie jest celem a to skad i dokad w oblicze 3-4 dni drogi jest mniej istotne, albo inaczej sama fakt podrozy jest rownie istotny co meiejsce docelowe.
                                                W przyoadku pociągu o prosyu chcesz szybko i wygodnie (jeśli to lubisz) dojechać z A do B - tak czy nie?

                                                W przyadku podrozy na narty (nie wiem ile trwalaby taka podróż z Katowic pod hotel - chcesz ocenic? - wybierz sobie dowolna wies nad Trento na ok. 1500 - 2000 mnpm) na pewno nie byłoby wygodniej (w sensie logistycznym).
                                                Stad pisanie ze się da jest bez sensu.
                                                Wiem ze się da - i co z tego.
                                                Na piechotę tez się da - mogles napisac, ze po co się meczylismy w autokarze, skoro można się było przespacerować!

                                                > Odrobina uśmiechu a wyśmiewanie to zupełnie inne rzeczy.

                                                To już twój odbior. Jadem w ekran nie pluje.
                                                • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 28.02.16, 16:01
                                                  galtomone napisał:

                                                  > Rozumiem, ze dla Ciebie podróż na narty ogranicza się wyłącznie do przejazdu po
                                                  > ciągiem?

                                                  Bardzo źle rozumiesz. Dla liczy się przede wszystkim jazda na nartach, dlatego nie wybieram tak odległych lokalizacji.

                                                  > Sporbubuj sam odpowiedzieć sobie na to pytanie - jestem ciekaw do jakich wniosk
                                                  > ow dojdziesz...

                                                  Dla mnie wniosek jest taki, że dla małego dziecka wygodniejszy od autobusu jest pociąg, bo nie musi siedzieć w jednym miejscu kilka godzin, a dzieci lubią się ruszać.

                                                  > I coz... gdybym npapisal naprawdę to co mysle o tym o co pytasz znow bys się ob
                                                  > razil... tylko jak tu madrze odpowadac na nie madre pytania?

                                                  Co takiego niemądrego jest w pytaniu, czy wygodniejszy jest pociąg, czy autobus. Pisałeś, że w tym roku jechaliście na narty autokarem, czyli miałem podstawy do zadania tego pytania.

                                                  > No, może po prostu jedzie się w innym terminie, np. w lecie, traktuje pocig jak
                                                  > o czesc atrakcji i nie jedzie na narty?

                                                  Też można, ale można też pojechać na narty nie targając ich z sobą. Wiele ludzi tak robi i jakoś żyją.

                                                  > To kiedy masz najbliższe spotkanie "biznesowe" - wyjedz w nocy i pedałuj ile ma
                                                  > sz pary - wiesz jaki będziesz zdrowy. I zaraz wracaj z powrtoem. To nie jest wy
                                                  > cieczka dla przyjemności!

                                                  A dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym?
                                                  Często tak właśnie robię, np. dojeżdżając do pracy pociągiem + rowerem (czasem tylko rowerem). Albo taki przykład ze spotkania klasowego 35 lat po maturze. Udałem się na nie rowerem (ok. 35 km w jedną stronę) i po spotkaniu o drugiej w nocy też wsiadłem na rower, żeby wrócić do domu. Dobrze mi to zrobiło, bo mogłem od razu spalić to, czego się na tym spotkaniu objadłem.

                                                  > W każdej sytuacji? :-) Musialbys być szalony!

                                                  Nie napisałem, że w każdej sytuacji. Wręcz przeciwnie, podałem warunki, w jakich ta propozycja byłaby godna rozważenia. Ty jednak wolisz dyskutować z tym, czego nie napisałem.

                                                  > W przyadku podrozy na narty (nie wiem ile trwalaby taka podróż z Katowic pod ho
                                                  > tel - chcesz ocenic? - wybierz sobie dowolna wies nad Trento na ok. 1500 - 2000
                                                  > mnpm) na pewno nie byłoby wygodniej (w sensie logistycznym).
                                                  > Stad pisanie ze się da jest bez sensu.
                                                  > Wiem ze się da - i co z tego.
                                                  > Na piechotę tez się da - mogles napisac, ze po co się meczylismy w autokarze, s
                                                  > koro można się było przespacerować!

                                                  A to ja podobno brnę w bezsensy.

                                                  > To już twój odbior. Jadem w ekran nie pluje.

                                                  Zgadza się. Nie plujesz. Tylko wykpiwasz wszystko, co tylko choć trochę odbiega od Twojej normy. Ustaliłeś np., że normą jest posiadanie samochodu, a jak ktoś auta nie ma, to chyba jakiś nienormalny masochista, który lubi utrudniać sobie życie. Nie przyjdzie Ci do głowy, że to całe pielęgnowanie samochodu, inspekcje, naprawy, ubezpieczenia mogą kogoś nie bawić i dlatego te właśnie czynności związane z posiadaniem auta mogą być traktowane jak utrudnianie sobie życia.
                                                  • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 28.02.16, 21:39
                                                    jureek napisał:

                                                    > Bardzo źle rozumiesz. Dla liczy się przede wszystkim jazda na nartach, dlatego
                                                    > nie wybieram tak odległych lokalizacji.

                                                    No do istebnej tez jezdze, ale to nie to samo. Poza tym wybierac to sobie można jak się jedzie samodzielnie. Jak się jedzie na oboz sportowy, to troche trzeba się dostosować.

                                                    > Dla mnie wniosek jest taki, że dla małego dziecka wygodniejszy od autobusu jest
                                                    > pociąg, bo nie musi siedzieć w jednym miejscu kilka godzin, a dzieci lubią się
                                                    > ruszać.

                                                    Acha... czyli dla ciebie podróż z domu do hotleu w gdzies tam to wyłącznie podróż pociągiem - OK. No tak wasko patrząc na sprawę teoretycznie masz racje. Parktycznie, nie bo mój syn wylozyl się na swoim siedzieniu i na mnie i spal. W pociągu spalby dokładnie tak samo.


                                                    > Co takiego niemądrego jest w pytaniu, czy wygodniejszy jest pociąg, czy autobus
                                                    > .

                                                    W takim pytaniu? Wszystko! Bo zależy jaki pociąg, jaki autobus i w jakiej sytuacji.
                                                    W sytuacji która opisuje pociąg to idotyczne rozwiązanie dużo bardziej problematyczne i nie wygodne - mimo tego, ze i może sama podróż odbywa się w komfortowych warunkach.

                                                    > Pisałeś, że w tym roku jechaliście na narty autokarem, czyli miałem podstawy
                                                    > do zadania tego pytania.

                                                    No nie miałeś, bo pytanie w takiej sytuacji nadal jest bez sensu.

                                                    > Też można, ale można też pojechać na narty nie targając ich z sobą. Wiele ludzi
                                                    > tak robi i jakoś żyją.

                                                    Ale ja nie jestem wiekszoscia ludzi - cos o tym pisales zdaje się, ze jak ktoś nie robi jak większość to nie oznacza... cos tam cos tam.

                                                    Nie interesuje mnie sprzet z wypożyczalni - dziekuje.
                                                    A nawet gdybym same narty pozyczyl na miejscu to i tak nadal targam ze soba dwie spore torby z rzeczami - dla 6 latka jednak zabiera się sporo więcej rzeczy, żeby zawsze miał suche i mogl się bawic w sniegu także po nartach. I duza torbe z butami.
                                                    Jak lubisz taszczyć toboły to sobie taszcz. Ja nie lubie dlatego nie chodze na gorskie wyprawy i np. ski toury mnie nie interesują.

                                                    > > To kiedy masz najbliższe spotkanie "biznesowe" - wyjedz w nocy i pedałuj
                                                    > ile ma
                                                    > > sz pary - wiesz jaki będziesz zdrowy. I zaraz wracaj z powrtoem. To nie j
                                                    > est wy
                                                    > > cieczka dla przyjemności!
                                                    >
                                                    > A dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym?

                                                    Ale lacz i jedz - ktoś broni?

                                                    > Często tak właśnie robię, np. dojeżdżając do pracy pociągiem + rowerem (czasem
                                                    > tylko rowerem). Albo taki przykład ze spotkania klasowego 35 lat po maturze.

                                                    Swietny przykład, te 35 lat i spotkanie to masz co tydzień czy to była jednorazowa impreza jednak?
                                                    Ud

                                                    > Nie napisałem, że w każdej sytuacji.

                                                    No wlasnie, i sytuacja w której ja byłem nie pasuje do pociągu. Z wielu roznych wzgledow. Najwygodniej byłoby jechać autem jak nie to autokar.
                                                    Na pociąg i samolot nikt nie wpadl.

                                                    Choc co do drugiego to zdarzylo się wcześniej, ale znajomi lecieli z Londynu a nie z Katowic a i tak trzeba było odbierać ich z pod Wenecji autem, żeby w miare szybko i wgodnie dotarli na miejsce (wtedy bliżej Wnenecji)


                                                    > Wręcz przeciwnie, podałem warunki, w jakic
                                                    > h ta propozycja byłaby godna rozważenia.

                                                    Ty.... ale to może wymysl 100 innych przykladow na inne sytuacje i inne pasujące środki transportu. Tylko zaloz osobny podwatek... bo do tego jest to o tyle bez sensu, ze nie pasuje to co proponujesz, bo warunków wyjściowych nie da się zmienić.


                                                    > Ty jednak wolisz dyskutować z tym, cze
                                                    > go nie napisałem.

                                                    Caly czas niestety dyskutuje z tym co napisales.... a pisales np. ze nie rozwazylem podrozy pociągiem... Tak nie rozwazylem bo nie upadlem na glowe!

                                                    > A to ja podobno brnę w bezsensy.

                                                    No dokładnie, bo pomysl z pociągiem jest rownie sensowny co spacer.

                                                    > Zgadza się. Nie plujesz. Tylko wykpiwasz wszystko, co tylko choć trochę odbiega
                                                    > od Twojej normy.

                                                    Nie normy tylko sytuacji.
                                                    Nie kpie z jazdy pociągiem, kpie z tego, ze proponujesz mi i wypominasz (ze nie sprawdziłem jako alternatywy dla autokaru) jazde pociągiem w moim przypadku, mojej konkrentej podrozy.
                                                    Proponujesz mi tez wypozyczalnie nart - choc nie wiem po co.

                                                    > Ustaliłeś np., że normą jest posiadanie samochodu,a jak ktoś
                                                    > auta nie ma, to chyba jakiś nienormalny masochista, który lubi utrudniać sobie
                                                    > życie.

                                                    W przypadku PL tak jest. Posiadanie auta to norma i w większości przypadkow jego brak utrudnia ludziom zycie.
                                                    Stad to mnie się prosi o to by kogos gdzies podwieźć, cos przewieźć a nie ja dzwonie by ktoś pomogl mi przmiescic się autobusem.

                                                    > Nie przyjdzie Ci do głowy, że to całe pielęgnowanie samochodu, inspekcj
                                                    > e, naprawy, ubezpieczenia mogą kogoś nie bawić i dlatego te właśnie czynności z
                                                    > wiązane z posiadaniem auta mogą być traktowane jak utrudnianie sobie życia.

                                                    One raczej nikogo nie bawia - jak podatki.
                                                  • jureek Re: Autokar tez jest do kitu 01.03.16, 11:26
                                                    galtomone napisał:

                                                    > No do istebnej tez jezdze, ale to nie to samo. Poza tym wybierac to sobie można
                                                    > jak się jedzie samodzielnie. Jak się jedzie na oboz sportowy, to troche trzeba
                                                    > się dostosować.

                                                    Na obóz sportowy z całą rodziną?

                                                    > Acha... czyli dla ciebie podróż z domu do hotleu w gdzies tam to wyłącznie podr
                                                    > óż pociągiem - OK.

                                                    Nigdzie tego nie napisałem i nie rób ze mnie idioty, OK? Zdaję sobie sprawę, że pociąg nie dojedzie pod drzwi hotelu, ale co innego godzina jazdy autokarem, a co innego wielogodzinna podróż tym środkiem lokomocji.

                                                    > No tak wasko patrząc na sprawę teoretycznie masz racje. Park
                                                    > tycznie, nie bo mój syn wylozyl się na swoim siedzieniu i na mnie i spal. W poc
                                                    > iągu spalby dokładnie tak samo.

                                                    Jechaliście nocą? No to myślę, że w nocnym pociągu spałby wygodniej, bo miałby miejsce do leżenia.

                                                    > W takim pytaniu? Wszystko! Bo zależy jaki pociąg, jaki autobus i w jakiej sytua
                                                    > cji.

                                                    Gdy piszesz, że najlepszą opcją jest samochód, jakoś nie dokonujesz takich niuansowań - jaki samochód, w jakiej sytuacji itp. Moje pytanie dotyczyło wielogodzinnego przejazdu autobusem średniej klasy i pociągiem średniej klasy i chodziło mi tylko o wygodę dla dziecka, Twoją wygodę pomijam. Teraz już wystarczająco precyzyjne sformułowałem to pytanie?

                                                    > W sytuacji która opisuje pociąg to idotyczne rozwiązanie dużo bardziej problema
                                                    > tyczne i nie wygodne - mimo tego, ze i może sama podróż odbywa się w komfortow
                                                    > ych warunkach.

                                                    Dla Ciebie bardziej problematyczne i niewygodne, bo to Ty musisz taszczyć te bagaże, a ja pytałem o to, jak wygląda to z punktu widzenia dziecka.

                                                    > No nie miałeś, bo pytanie w takiej sytuacji nadal jest bez sensu.

                                                    Pytanie o porównanie wygody różnych środków lokomocji jest jak najbardziej sensowne i uprawnione.

                                                    > Ale ja nie jestem wiekszoscia ludzi - cos o tym pisales zdaje się, ze jak ktoś
                                                    > nie robi jak większość to nie oznacza... cos tam cos tam.

                                                    Sprostowałem Twoją liczbę przesiadek zanim jeszcze dowiedziałem się, że wypożyczalnie są dla Ciebie tabu.

                                                    > > A dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym?
                                                    >
                                                    > Ale lacz i jedz - ktoś broni?

                                                    Nie bronisz, ale wprowadzasz ścisłe rozróżnienie między podróżami biznesowymi, a dla przyjemności.

                                                    > Swietny przykład, te 35 lat i spotkanie to masz co tydzień czy to była jednoraz
                                                    > owa impreza jednak?

                                                    Ani co tydzień, ani jednorazowo. Spotkania takie mamy co pięć lat i w tym roku na 40 rocznicę też zamierzam wybrać się rowerem.

                                                    > No wlasnie, i sytuacja w której ja byłem nie pasuje do pociągu.

                                                    Rozumiem, że Tobie nie pasuje. Tylko to, że Tobie nie pasuje, nie oznacza jeszcze, że nikomu nie pasuje.

                                                    > Ty.... ale to może wymysl 100 innych przykladow na inne sytuacje i inne pasując
                                                    > e środki transportu. Tylko zaloz osobny podwatek... bo do tego jest to o tyle b
                                                    > ez sensu, ze nie pasuje to co proponujesz, bo warunków wyjściowych nie da się z
                                                    > mienić.

                                                    Ty jakoś nie zakładałeś osobnego podwątku, gdy proponowałeś podróż do Drezna rowerem.

                                                    > a pisales np. ze nie rozwaz
                                                    > ylem podrozy pociągiem... Tak nie rozwazylem bo nie upadlem na glowe!

                                                    Aha, czyli ten, kto rozważa podróż na narty pociągiem, ten upadł na głowę. Ot, oświecona tolerancja.

                                                    > No dokładnie, bo pomysl z pociągiem jest rownie sensowny co spacer.

                                                    Może dla Ciebie, dla mnie podróż pociągiem jest jak najbardziej sensowna. No ale ja nie mam uprzedzeń do wypożyczalni sprzętu.

                                                    > Nie normy tylko sytuacji.
                                                    > Nie kpie z jazdy pociągiem, kpie z tego, ze proponujesz mi i wypominasz (ze nie
                                                    > sprawdziłem jako alternatywy dla autokaru) jazde pociągiem w moim przypadku, m
                                                    > ojej konkrentej podrozy.
                                                    > Proponujesz mi tez wypozyczalnie nart - choc nie wiem po co.

                                                    Po to, żebyś nie musiał tyle bagaży targać z sobą. Proste.

                                                    > W przypadku PL tak jest. Posiadanie auta to norma i w większości przypadkow jeg
                                                    > o brak utrudnia ludziom zycie.

                                                    No fakt, w Polsce wypożyczalnie drogie, a koszty stałe utrzymania samochodu bardzo niskie, więc nawet ja, który z auta bardzo mało korzystam, kupiłem sobie w Polsce auto i stoi tam sobie większość czasu w garażu. Mimo to nie przyszło by mi do głowy, żeby wykpiwać czy nazywać kogoś nienormalnym dlatego, że nie ma auta, tym bardziej, że sam w Niemczech auta nie mam i jest to dla mnie bardziej ułatwienie niż utrudnienie.

                                                  • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 01.03.16, 11:55
                                                    jureek napisał:

                                                    > Na obóz sportowy z całą rodziną?

                                                    Po pierwsze, jechałem tylko ja i syn (tak niestety wyszlo w tym roku), wiec nie cala rodzina.
                                                    Po drugie, w czym problem?
                                                    Generalnie na takie obozy jeździmy w komplecie.
                                                    Nie bardzo rozumiem, co ci nie pasuje....

                                                    > > Acha... czyli dla ciebie podróż z domu do hotleu w gdzies tam to wyłączni
                                                    > e podr
                                                    > > óż pociągiem - OK.
                                                    >
                                                    > Nigdzie tego nie napisałem i nie rób ze mnie idioty, OK?

                                                    Pretensje raczej nie do mnie... ja nie pisałem komus kto wyraźnie napisał z jakim majdanem jechal, ze podróż pociągiem miał rozwazyc bo to tylko 2 przesiadki.

                                                    Potem zas, żeby bardziej pomysl nagiąć do swojego "mało praktycznego" pomysłu zaczales wymyslac, np. wypozyczalnie sprzętu...
                                                    Chyba oczywiste jest, ze wiem ze sa wypozyczalnie i ze gdybym chciał to bym korzystal. Skoro taszczę, ze soba 2 pary nart i buty to widać mam powod.

                                                    Wiec nie traktuj mnie jak idioty.

                                                    > Zdaję sobie sprawę, że
                                                    > pociąg nie dojedzie pod drzwi hotelu, ale co innego godzina jazdy autokarem, a
                                                    > co innego wielogodzinna podróż tym środkiem lokomocji.

                                                    Ale autokar jechal z Katowic pod hotel a nie z pod stacji kolejowej.
                                                    Jak zapewne wiesz, we wloszch najprościej zalatwiac większość rzeczy po wlosku... Stad jakos nie mam ochoty wysiasc z pociągu (nie licząc kwesti FIZYCZNEGO DOKONANIA PRZESIADEK) i dalej kombinować jak się dostać na miejsce.
                                                    Jakos nie sadze by w efekcie calosc podrozy była mniej meczaca i szybsza niż 14h w autokarze z przystankiem na sniadanie.

                                                    > > No tak wasko patrząc na sprawę teoretycznie masz racje. Park
                                                    > > tycznie, nie bo mój syn wylozyl się na swoim siedzieniu i na mnie i spal.
                                                    > W poc
                                                    > > iągu spalby dokładnie tak samo.
                                                    >
                                                    > Jechaliście nocą? No to myślę, że w nocnym pociągu spałby wygodniej, bo miałby
                                                    > miejsce do leżenia.

                                                    Jak się ma taki wzrost jak jego to nie ma to az takiego znaczena. Na pewno masz racje ze akturat spanie byłoby lepsze... ale należy chyba wizac pod uwagę calosc podrozy a nie tylko jej kawalek.

                                                    > > W takim pytaniu? Wszystko! Bo zależy jaki pociąg, jaki autobus i w jakiej
                                                    > sytua
                                                    > > cji.
                                                    >
                                                    > Gdy piszesz, że najlepszą opcją jest samochód, jakoś nie dokonujesz takich niua
                                                    > nsowań - jaki samochód, w jakiej sytuacji itp.

                                                    Oczywiście ze dokonuje, ale ty czytasz i kodujesz to co chcesz. W pocie nr 1 całego watku opisałem przecież dokładnie jaka podróż porownuje do auta.
                                                    Opisalem dość konkretna sytuacje chyba a nie kazda.
                                                    Jak dla ciebie pierwszy post jest o każdym podróżowaniu zbiorkomem to gratuluje.

                                                    > Moje pytanie dotyczyło wielogodz
                                                    > innego przejazdu autobusem średniej klasy i pociągiem średniej klasy i chodziło
                                                    > mi tylko o wygodę dla dziecka, Twoją wygodę pomijam.

                                                    No i co tu wygodnego w siedzeniu na peronie i czekaniu az zlany potem Ojciec wroci albo przetransportuje wszystko na inny?
                                                    Co jest wygodnego w czekaniu na autobus z dworaca?
                                                    Co jest wygodnego przepakowywaniu 4 razy w jedna strone wszystkich gratow?

                                                    Widac mamy rozne znaczenia słowa wygoda. Ja w każdym razie patrze na podróż jako calosc a nie jeden fragment.

                                                    > Dla Ciebie bardziej problematyczne i niewygodne, bo to Ty musisz taszczyć te ba
                                                    > gaże, a ja pytałem o to, jak wygląda to z punktu widzenia dziecka.

                                                    A co, sadzisz, ze nie musiałby mi pomoc na miare swoich możliwości?
                                                    W autokar wsiadl, wzial kocyk, poduszke i spal.
                                                    Jako, ze na codzien tak nie jedzi tez była to jakas atrakcja.
                                                    Inne dzieci tez były wiec rano się nie nudzil.

                                                    > Sprostowałem Twoją liczbę przesiadek zanim jeszcze dowiedziałem się, że wypożyc
                                                    > zalnie są dla Ciebie tabu.

                                                    ????
                                                    I kto tu komu wmawia dziecko z kapiela?
                                                    Nie traktuj mnie jak idioty to ja nie będę tak traktowal ciebie.
                                                    Przyjmij do swojej glowy, ze z roznych wzgledow nie każdy chce/może korystac z wypożyczalni. I nie dla każdego wypozyczalnia ma dobra i sensowna oferte.

                                                    > Nie bronisz, ale wprowadzasz ścisłe rozróżnienie między podróżami biznesowymi,
                                                    > a dla przyjemności.

                                                    No bo zwykle jedne i drogie troche się od siebie roznia.
                                                    W każdym razie w moim przypadku nie było to ani jedno ani drugie.

                                                    > > Swietny przykład, te 35 lat i spotkanie to masz co tydzień czy to była je
                                                    > dnoraz
                                                    > > owa impreza jednak?
                                                    >
                                                    > Ani co tydzień, ani jednorazowo. Spotkania takie mamy co pięć lat i w tym roku
                                                    > na 40 rocznicę też zamierzam wybrać się rowerem.

                                                    Znaczy na codzien jednak bys tak nie podrozowal?

                                                    > > No wlasnie, i sytuacja w której ja byłem nie pasuje do pociągu.
                                                    >
                                                    > Rozumiem, że Tobie nie pasuje. Tylko to, że Tobie nie pasuje, nie oznacza jeszc
                                                    > ze, że nikomu nie pasuje.

                                                    To widać 200 osob co było na obozie to sami odmienc bo nikt pociągiem nie przyjechal - kretyni!

                                                    > Ty jakoś nie zakładałeś osobnego podwątku, gdy proponowałeś podróż do Drezna ro
                                                    > werem.

                                                    Bo to był przykład kretynskiego pomysłu.
                                                    Ale niestety nie zrozumiales.

                                                    Ja mysle, ze jak sam się przejedziesz tym pociągiem, z butami, nartami, dzieckiem przesiadkami to dopiero wtedy zrozumiesz, ze może to jednak (choc się kilka h wygodnie siedzi) w calosci jest idiotyczny pomysl.


                                                    > > a pisales np. ze nie rozwaz
                                                    > > ylem podrozy pociągiem... Tak nie rozwazylem bo nie upadlem na glowe!
                                                    >
                                                    > Aha, czyli ten, kto rozważa podróż na narty pociągiem, ten upadł na głowę.

                                                    Sam uogólniasz a potem masz pretensje. Nie NIE KAZDY - JA! W MOJEJ KONKRETNEJ SYTUACJI/PODROZY!
                                                    Dotarlo?

                                                    > Ot,
                                                    > oświecona tolerancja.

                                                    Nie pisalebys takich głupot gdybys nie dopowiadal sobie treści, historii sytuacji.

                                                    > > No dokładnie, bo pomysl z pociągiem jest rownie sensowny co spacer.
                                                    >
                                                    > Może dla Ciebie, dla mnie podróż pociągiem jest jak najbardziej sensowna.

                                                    DOKLADNIE DLA MNIE. Stad twoje uparte udowadanianie mi , ze jakbym JA pocjehcal pociągiem (czego ja durny i ogranoczony nawet nie rozwazylem) to byłoby mi lepiej niż autokarem.
                                                    Nie byłoby - pomysl takiej prodrozy, w takiej sytuacji to bezsens.

                                                    > No al
                                                    > e ja nie mam uprzedzeń do wypożyczalni sprzętu.

                                                    Ja tez nie mam. Bo to nie kwestia uprzedzen tylko wymagan.

                                                    > > Nie normy tylko sytuacji.
                                                    > > Nie kpie z jazdy pociągiem, kpie z tego, ze proponujesz mi i wypominasz (
                                                    > ze nie
                                                    > > sprawdziłem jako alternatywy dla autokaru) jazde pociągiem w moim przypa
                                                    > dku, m
                                                    > > ojej konkrentej podrozy.
                                                    > > Proponujesz mi tez wypozyczalnie nart - choc nie wiem po co.


                                                    > Po to, żebyś nie musiał tyle bagaży targać z sobą. Proste.

                                                    No tylko w teorii. W praktyce niestety to tak nie działa. Ale jeśli ktoś jedzi na sprzęcie rentalowym to nie ma zadnego problemu.
                                                    Ja nie jezdze - i nie jest to kwestia uprzedzen tylko potrzeb.

                                                    > No fakt, w Polsce wypożyczalnie drogie, a koszty stałe utrzymania samochodu bar
                                                    > dzo niskie, więc nawet ja, który z auta bardzo mało korzystam, kupiłem sobie w
                                                    > Polsce auto i stoi tam sobie większość czasu w garażu.

                                                    No widzisz... Jadnak jak się nie obrozicz tylek z tylu.

                                                    > Mimo to nie przyszło by
                                                    > mi do głowy, żeby wykpiwać czy nazywać kogoś nienormalnym

                                                    Mnie tez nie. Wykpiwam nie ciebie tylko twoje pomysl nieadekwatne do sytuacji - czego od wielu postow jakos nie chcesz przyjąć do wiadomości.
                                                    A dowodem na to, ze trzeba by upaść na glowe żeby tak jechać jest fatk, ze nikt kto tam na ten oboz przyjechal (a nie jest to pierwszy raz) nie wpadl od lat na pomysl podróżowania pociągiem.
                                                    Nikt nie będzie sobie robil na zlosc i tyle.

                                                    Co nie oznacza ZE WOGOLE NA NARTY pociągiem jedzic nie można, czy ze czasem wręcz nie jest to wygodne.

                                                    > ta, tym bardziej, że sam w Niemczech auta nie mam i jest to dla mnie bardziej u
                                                    > łatwienie niż utrudnienie.

                                                    No to nawracaj ludzi na takim forum .de to nie
                                • vogon.jeltz Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 08:38
                                  > Moja zona bylaby Twim fanem. Ciagle
                                  > jeczy o podroz koleja transsyberyjska

                                  Fajna ta twoja żona? Bo może ci ją ukradnę. Też mi się marzy podróż transsyberyjską, a z fajną żoną zawsze ciekawiej.
                                  • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 27.02.16, 09:53
                                    Odwal się ;-), najfajniejsza :-)
        • galtomone Re: Autokar tez jest do kitu 22.02.16, 07:45
          Autokar sam w sobie byl OK. Nikt nie smierdzial - jechalismy na oboz narciarski. Ale mimo to - dojechalem tak wymeczony, ze nigdy wiecej.
          Moze jak ktos ma 1.60 to jest OK - bo cicho w srodku, fotel sie fajnie rozklada, itd...
          Dla mnie jednak taka wycieczka autem bylaby mniej meczaca I bylaby wieksza frajda.
          • hutchence Re: Autokar tez jest do kitu 25.02.16, 16:54
            Dokładnie. W Autokarze doopa mnie boli po ok. 2 godz. Gdy w aucie po tysiaku nic mi nie jest.
    • boczek150 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 25.02.16, 16:16
      Twoje obliczenia są o kant d.... Jeszcze nie słyszałem o samochodzie, w którym jedyny koszt to paliwo. Gdzie przeglądy i inne koszty eksploatacyjne? Że o amortyzacji i utracie wartości nie wspomnę. Za sam roczny koszt ubezpieczenia "przeciętnego auta" można kupić w niejednym mieście bilety okresowe na rok czasu.
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 25.02.16, 18:06
        To sobie kup :-)
        • boczek150 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 09:12
          Nie mam takiej potrzeby. Co nie zmienia faktu, że twoje założenia odnośnie kosztów są po prostu błędne. Komunikacja zbiorowa, zwłaszcza u "nas", oczywiście ma swoje wady ale pisanie, że pokonanie danego odcinka samochodem jest tańsze od autobusu czy tramwaju to bzdura - matematyka na poziomie podstawówki się kłania.
          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 09:24
            Tym niemniej takie sa fakty.
            Chyba, ze zalozysz, ze jestes wstanie w 100% obyc sie bez auta, zawsze. Skoro nie, to I tak musisz je miec I te koszty ponosic.
            Wtedy (nie liczac wlasnie tych momentow, gdy ze zbiorkomu skorzystac nie mozesz) pozozstaje ci rozwazenie - autem czy zbiorkomem.
            I wlasnie wtedy pod uwage bierzesz tylko koszt przejazdu odcinka i poostale sprawy z tym zwiazane - czes, wygoda, itd...

            Tak wiec choc teoretycznie masz racje, praktycznie nie ma sensu brac tych kosztow pod uwage, bo tylko w nielicznych przypadkach I tylko nieliczni moga sie obyc bez auta nie utrudniajac sobie dodatkowo zycia.

            Samam matematyka to za malo, bo do tego by miec sensowne wyniki trzeba tez troche wyobrazni.... to troche jak z pisaniem, ze srednia temp. wody 50 stC jest OK - wiec w czym problem bo jedna reke trzymac we wrzatku a druga w zamardzajacej wodzie....
      • trypel Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:01
        w jakim miescie mozna kupić miesięczne na cały rok za wartość OC?
        OC na aktualne auto to 800 pln, na poprzednie to 450. Miesięczny bilet to ok 210. Czyli 2500 rocznie.
        • boczek150 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:45
          Łódź - bilet 12 miesięczny normalny 900 zł, a ze strefą podmiejską 1060 zł. Do twoich 2.500 troszkę brakuje. 900 zł to koszt ubezpieczenia 10 letniego lub starszego auta o nowszym nie wspominając.
          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:55
            OOOO.... I on dziala w kazdym miescie? :-) Bo jak tylko w Lodzi, to Katowiczanom nie specjalnie sie przyda....
            W Katowicach ponad 1.400 zl - fakt, na wiecej niz jedno miasto ale aglomeracja jest tak urosla, ze trudno wlasciwie z jednego miasta nie wyjezdzac.
        • qqbek Lublin! 26.02.16, 13:18
          trypel napisał:

          > w jakim miescie mozna kupić miesięczne na cały rok za wartość OC?
          Lublin na przykład (do niedawna) 150-dniowy (najdłuższy okresowy) na wszystkie linie kosztował 320 złotych (teraz już 380). Za to na jedną linię (jak jeździsz tylko do pracy zbiorkomem) - 244 złote tylko. Co więcej - nie muszę wtedy wsiadać w "151" (bo na tą i jeszcze jedną linię właśnie mam bilet - teraz tych na dwie linie już nie ma) - mogę jechać dowolnym autobusem/trolejbusem, którego trasa pokrywa się z trasą linii "151", aż do pierwszego przystanku po "rozjechaniu" się tras.

          > OC na aktualne auto to 800 pln, na poprzednie to 450. Miesięczny bilet to ok 21
          > 0. Czyli 2500 rocznie.

          Miesięczny na dojazdy do pracy to 732 złote za 450 dni (czyli rok i kwartał) (wariant z 1-linią) lub 1040 za rok i kwartał na wszystkie linie (Odpowiednio więc 586 złotych za jedną lub 832 za wszystkie linie na rok - OC płacę co prawda 350 tylko, ale samochód też muszę mieć :)
    • artur737 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:15
      Tylko na bilecie okresowym wyjdziesz na swoje.
    • fila-1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:44
      Jeśli doliczysz amortyzację auta, naprawy, przeglądy, ubezpieczenie to wyjdzie znacznie drożej niż komunikacją miejską. Cena biletu nie obejmuje tylko paliwa czy prądu ale i pozostałe składniki, więc takie porównanie jak proponujesz nie ma żadnego uzasadnienia.
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 11:57
        fila-1 napisał:

        > Jeśli doliczysz amortyzację auta, naprawy, przeglądy, ubezpieczenie to wyjdzie
        > znacznie drożej niż komunikacją miejską.

        Tylko przy zalozeniu, ze mozesz z auta w 100% zrezygnowac... Bo przeciez auto to nie tylko loklane podroze i zakupy....

        > Cena biletu nie obejmuje tylko paliwa
        > czy prądu ale i pozostałe składniki, więc takie porównanie jak proponujesz nie
        > ma żadnego uzasadnienia.

        Jak najbardziej ma.
        Skoro mam auto w garazu, bo i tak musze miec, to moge kalkulowac czy oplaca mi sie jechac gdzies tramwajem czy nie. Poki co sie nie oplaca - przynajmniej w moim wypadku.
        Dodatkowo, dyskomfort jest tak duzy, ze rozwazylbym to jako alternatywe tylko gdybym nie musial placic. Skoro musze, to wole placic za auto.
    • miszmasz51 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 12:43
      A teraz podlicz: koszt zakupu samochodu, ubezpieczenie samochodu (AC i OC), przeglądy, ewentualne awarie (nawet zwykła wymiana żarówki), umycie go (od czasu do czasu trzeba), parkowanie (najgorzej obok miejsca zamieszkania, a jeżeli masz garaż i nie mieszkasz we własnym domku - dodatkowe pieniądze) - także i mandaty, bo NA PEWNO co najmniej jeden zapłaciłeś... w sumie trzeba doliczyć też i resztę wydatków, aby jeździć własnym samochodem przecież, nie tylko paliwo/km, prawda? Oczywiście, co kto woli. W autobus (tramwaj, metro) wsiadasz, jedziesz i NIC poza biletem i pilnowaniem portfela ciebie nie obchodzi. Własnym - zapewne wygodniej, często szybciej, ale - czy taniej? Oj, raczej - nie.
      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 12:55
        Patrz ostatnie posty takie liczenie ma sens tylko w tedy, gdy auto vs zbiorkom sa dla siebie w 100% alternatywa.
        Jesli nie sa, to auto i tak musisz miec, a to znaczy ze na codzien mozesz gora brac pod uwage czas i cene przejazdu z A do B zastanawiajac sie czy jechac autem czy zbiorkomem...
        • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 16:56
          niby tak... a jednak nie do końca...
          samochód stojąc w garażu traci tylko na wartości,
          a za każdym razem, gdy nim gdzieś podjeżdżasz, to zużywasz części eksploatacyjne.
          do tego jazdy na krótkich odcinkach (a takie są najczęściej odbywane zbiorkomem) nie są dobre dla mechanizmów samochodu (zanim to się wszystko rozgrzeje i nasmaruje...) oraz ekonomii spalania :)
          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 20:30
            tdf-888 napisał:

            > niby tak... a jednak nie do końca...
            > samochód stojąc w garażu traci tylko na wartości,

            To bez znaczenia czy traci, czy nie traci ale trzeba wiecej wydac.

            > a za każdym razem, gdy nim gdzieś podjeżdżasz, to zużywasz części eksploatacyjn
            > e.
            > do tego jazdy na krótkich odcinkach (a takie są najczęściej odbywane zbiorkomem
            > ) nie są dobre dla mechanizmów samochodu (zanim to się wszystko rozgrzeje i nas
            > maruje...) oraz ekonomii spalania :)

            Wszystko racja, ale te kwoty (deprecjacje) mozna brac pod uwage tylko wtedy gdy mamy wybor - korzystac ze zbioroku I nie miec auta lub odwrotnie. W sytuacji gdy auto i tak trzeba mieć jedyne co bierzemy pod uwagę to bieżące koszty.
            Czy podróż z A do B będzie tansza/lepsza autem czy zbiorkomem.

            Jak widać na przykładzie Kubka każdy kalkuluje inaczej.

            Na pewno jednak nie jest tak, ze pociąg jest super da wszystkich ;-)
            • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 20:34
              no właśnie nie, bo w stojącym w garażu aucie nie ścierają się klocki, tarcze, nie wybija zawieszenie i nie zużywa cała reszta.
              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 21:32
                Siur... ale to chyba nie apteka, wiec czesc rzeczy mozemy pominać? :-)
            • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 20:37
              galtomone napisał:

              > tdf-888 napisał:
              >
              > > niby tak... a jednak nie do końca...
              > > samochód stojąc w garażu traci tylko na wartości,
              >
              > To bez znaczenia czy traci, czy nie traci ale trzeba wiecej wydac.
              >

              traci tylko na wartości w moim zdaniu miało oznaczać, że nie traci nic innego.
              to nie było narzekanie w stylu, że auto traci na wartości :)
              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 21:33
                No ja wiem, że tylko Polo zyskuje! :-)
            • qqbek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 26.02.16, 21:54
              galtomone napisał:

              > Wszystko racja, ale te kwoty (deprecjacje) mozna brac pod uwage tylko wtedy gdy
              > mamy wybor - korzystac ze zbioroku I nie miec auta lub odwrotnie. W sytuacji g
              > dy auto i tak trzeba mieć jedyne co bierzemy pod uwagę to bieżące koszty.
              > Czy podróż z A do B będzie tansza/lepsza autem czy zbiorkomem.
              >
              > Jak widać na przykładzie Kubka każdy kalkuluje inaczej.

              Ale mi serio nie opłaca się jeździć do pracy samochodem (bo marnowałbym co drugi dzień czas przynajmniej w ten sposób). Nie dorabiam jakichś proekologicznych ideologii do tego. Gdybym miał kiepskie połączenie, badziewny poziom usług komunikacji miejskiej i (wymóg fakultatywny) wygodniejszy parking pod pracą, to ani chwili bym się nie zastanawiał (tym bardziej, że obecny samochód mnie - paradoksalnie, bo przecież to kawał dzika z masą kucyków pod maską - uspokaja). Ale jest jak jest - transport mam co 6-7 minut, czysty, klimatyzowany w lecie, ogrzany w zimie i za pół darmo (wychodzi taniej nawet niż LPG do auta).
              Gdzieś tak ze dwa lata temu zmieniłem front i jakoś nie odczuwam negatywnych konsekwencji. 3,5 roku temu przeprowadziłem się ze śródmieścia (skąd to pracy chodziłem najczęściej piechotą) na "bliskie peryferia". Przez pierwsze 1,5 roku jeździłem prawie wyłącznie autem... aż w końcu zacząłem dostrzegać zalety zbiorkomu, który na skutek olbrzymich zakupów taboru poczynionych przez ostatnie 5 lat zmienił się nie do poznania.

              >
              > Na pewno jednak nie jest tak, ze pociąg jest super da wszystkich ;-)

              Ciapongami nie jeżdżę odkąd mnie w pośpiesznym relacji Warszawa Centralna -> Lublin pluskwy pogryzły (i to w pierwszej klasie!).
              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 08:14
                qqbek napisał:

                > Ale mi serio nie opłaca się jeździć do pracy samochodem (bo marnowałbym co drug
                > i dzień czas przynajmniej w ten sposób). Nie dorabiam jakichś proekologicznych
                > ideologii do tego.

                No spoko! Czy ja cos mowie?
                Mnie chodzi tylko o to, ze przy takiej kalkulacji o jakiej sie tu mowi, branie pod uwage tego, ze "autobus jest tanszy bo ubzpieczenie, deprecjacja, naprawy, serwisy...." jest bez sensu, bo nie da sie z nich zrezygnowac.
                Realnie zatem na codzien, tak jak ty - mozesz tylko porownac koszt samej podrozy, czas i komfort i na tej podstawie wybrac czym jedziesz.

                > Ciapongami nie jeżdżę odkąd mnie w pośpiesznym relacji Warszawa Centralna ->
                > ; Lublin pluskwy pogryzły (i to w pierwszej klasie!).

                FUUUJ!!!! Daje sz dalej, bo juz sie zaczalem lamac, czy sie pociagiem do wiednia jednak nie ruszyc - juz mi przeszlo :-)
                • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 08:27
                  galtomone napisał:

                  > > Ciapongami nie jeżdżę odkąd mnie w pośpiesznym relacji Warszawa Centralna
                  > ->
                  > > ; Lublin pluskwy pogryzły (i to w pierwszej klasie!).
                  >
                  > FUUUJ!!!! Daje sz dalej, bo juz sie zaczalem lamac, czy sie pociagiem do wiedni
                  > a jednak nie ruszyc - juz mi przeszlo :-)

                  To jedź drugą klasą, jeśli w pierwszej pluskwy gryzą. Ja zawsze jeżdżą drugą, a jeżdżę niemało i żadne pluskwy mnie nie pogryzły.
                  • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 08:32
                    jureek napisał:

                    > To jedź drugą klasą, jeśli w pierwszej pluskwy gryzą. Ja zawsze jeżdżą drugą, a
                    > jeżdżę niemało i żadne pluskwy mnie nie pogryzły.

                    Gdzie tu atrakcyjnosc? Ja rozumiem, ze moze jakbym bardziej komfortowo jechal... ale jak mam jechac mniej komfortowo.....

                    Swoja droga ile jedzie (jaki?) pociag z Katowic do Wiednia i jaka jest cena biletu?
                    • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 08:44
                      galtomone napisał:

                      > Gdzie tu atrakcyjnosc? Ja rozumiem, ze moze jakbym bardziej komfortowo jechal..
                      > . ale jak mam jechac mniej komfortowo.....

                      Czyli z pluskwami to dla Ciebie bardziej komfortowo?

                      > Swoja droga ile jedzie (jaki?) pociag z Katowic do Wiednia i jaka jest cena bil
                      > etu?

                      Odcięli Ci internet, czy jak? Przejazd trwa niecałe 4 i pół godziny, a cena to około 120 złotych.

                      • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 09:56
                        A w każdym sa pluskwy?
                        A co do internetu, to nie wiem gdie się teraz sprawdza takie rzecy - kiedyś było PKP i nic więcej. Teraz pociagow i przwoznikow dużo... wiec nie wiem czy jak z liniami lotniczymi... czy inaczej.
                        Było to zresztą pytanie z takiej teoretycznej ciekawości, nie chce mi się tracic czasu na szukanie info, z którego raczej nie skorzystam.

                        Te 120 zl to za jaki standard? Osobny wyciszony przedzial?
                        • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 10:12
                          galtomone napisał:

                          > A w każdym sa pluskwy?

                          Mnie się pytasz? To ja zrobiłem takie uogólnienie, że na podstawie tego, że jeden kolega forumowicz spotkał się z pluskwami w pociągi, zadecydował, że do Wiednia pociągiem nie pojedzie?

                          > A co do internetu, to nie wiem gdie się teraz sprawdza takie rzecy - kiedyś był
                          > o PKP i nic więcej. Teraz pociagow i przwoznikow dużo... wiec nie wiem czy jak
                          > z liniami lotniczymi... czy inaczej.
                          > Było to zresztą pytanie z takiej teoretycznej ciekawości, nie chce mi się traci
                          > c czasu na szukanie info, z którego raczej nie skorzystam.

                          > Te 120 zl to za jaki standard? Osobny wyciszony przedzial?

                          Nie, to cena za całą salonkę do własnej dyspozycji z hostessami, masażami itp. :P
                          Mam takie wrażenie, że Ty chyba oprócz siebie nie lubisz innych ludzi.

                          P.S. Zdradzisz, jaki to zawód wykonujesz, że pracujesz prowadząc samochód, jeśli nie jest to zawód kierowcy.

                          • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 27.02.16, 17:17
                            jureek napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > A w każdym sa pluskwy?
                            >
                            > Mnie się pytasz? To ja zrobiłem takie uogólnienie, że na podstawie tego, że jed
                            > en kolega forumowicz spotkał się z pluskwami w pociągi, zadecydował, że do Wied
                            > nia pociągiem nie pojedzie?

                            No mnie sie to po prostu dobrze w pisuje w obraz pociagow jaki znam. W kazdy zawsze byl syf I smrod. Stad od dawna nie jezdze.

                            > Nie, to cena za całą salonkę do własnej dyspozycji z hostessami, masażami itp.
                            > :P

                            No to mogę rozwazyc.... Daj link wczytam się w szczegoly.

                            > Mam takie wrażenie, że Ty chyba oprócz siebie nie lubisz innych ludzi.

                            To zle wrazenie odnosisz.

                            > P.S. Zdradzisz, jaki to zawód wykonujesz, że pracujesz prowadząc samochód, jeśl
                            > i nie jest to zawód kierowcy.

                            Zawod jest bez znaczenia jeśli sporo pracy można wykonać przez telefon. A o ile się orientuje, to da się jechać i prowadzic rozmowe...
                            To co zalatwie w aucie nie musi być załatwiane w biurze.
                            • agulha Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 10:15
                              Teraz pociągi są różne. Mówię ze śmiertelną powagą. I nie do końca jest to proporcjonalne do ceny.
                              Pendolino do Krakowa: prima sort. Ja akurat zwykle jeżdżę pierwszą klasą (bo służbowo) - ostatnio w cenie biletu (nietaniego) zaczęto serwować już nie tylko napoje, ale i dania gorące. Czysto - a jeśli coś się nie podoba, to jedzie pociągiem osoba sprzątająca, i ona naprawdę pracuje. Jedyny mankament: brak Internetu (i zrywająca się łączność, zwłaszcza internetowa, na CMK. Miejscami nawet komórki tracą zasięg).
                              Pociągi między Łodzią a Warszawą: stare składy słabe, pójście do wc to zawsze jakiś dyskomfort (niby czysto, jest papier i mydło, ale to takie jakieś stare i brudne). Natomiast pociągi regionalne (tylko klasa 2), nowe składy, w zasadzie niczego nie można się przyczepić. Czysto, jasno, nawet gniazdka elektryczne są. Ostatnio jechałam także pociągiem regionalnym z Krakowa do Katowic. Nastawiona byłam negatywnie, a pociąg był nowy i czysty.
                              Personel już od dawna jest schludnie ubrany i uprzejmy (a w Pendolino to jeszcze dobrany w castingu pod kątem urody, serio!). Znają angielski. Nie to, co w czasach mojej wczesnej młodości, kiedy przychodził chamowaty konduktor z przetłuszczonymi, nieostrzyżonymi włosami w przepoconym mundurze.
                              Natomiast np. z Warszawy do Lublina jeżdżą nowe składy i stare. Na nowy muszę się zasadzić i zbadać, podobno jest OK. Stare - tragedia. Brudne szyby, brak wody w toalecie, zacinające się drzwi do wagonów (starego typu), rozregulowane ogrzewanie, po trzykroć fuj. A bilet kosztuje tyle samo na nowy skład i na stary skład.
                              • agulha Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 10:21
                                Aha, PS. co do tych podróży służbowych. U nas każdy ma samochód służbowy do wyłącznej dyspozycji i pełne prawo decydowania, jakim środkiem lokomocji chce pojechać - w granicach rozsądku oczywiście. Prawie wyłącznie podróże po kraju. Samolot, pociąg, samochód służbowy; oczywiście, jeśli ktoś miałby ochotę, to autobus dalekobieżny także. Osoby pracujące poza Warszawą z reguły wybierają samochód, bo taki jest układ komunikacyjny w Polsce, że mało jest dobrych połączeń nie przez Warszawę. Natomiast wśród pracowników mieszkających w Warszawie wydaje mi się, że większość jeździ pociągami (i na wybranych trasach samolotami). Mimo niedogodności typu brak wind na większości dworców. Mimo, że w pociągu nie da się wygodnie pracować na komputerze (no cóż, w samochodzie nie da się wcale). Ja osobiście w pociągu to głównie próbuję nadrobić deficyty snu, nie bez pewnego powodzenia.
                                Aha, co do Pendolino, jechałam raz drugą klasą i też było OK.
                                • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 11:04
                                  w pedolino pierwsza klasa różni się od drugiej tylko tym ciepłym daniem. ostatnio świadomie zrezygnowałem z pierwszej klasy (wycieczka turystyczna), bo stwierdziłem, że nie ma sensu jeść w pociągu skoro chcę być głodny na jakąś restaurację :)

                                  ok, ok... no moooże jest nieco więcej miejsca w pierwszej, ale co kto lubi, bo ja np. wolę wagon, w któym siedzę za kimś niż mieć stolik i kogoś naprzeciwko.
                                • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 15:36
                                  agulha napisała:

                                  > Aha, PS. co do tych podróży służbowych. U nas każdy ma samochód służbowy do wył
                                  > ącznej dyspozycji i pełne prawo decydowania, jakim środkiem lokomocji chce poje
                                  > chać - w granicach rozsądku oczywiście. Prawie wyłącznie podróże po kraju.

                                  U mnie w firmie jest podobnie, ja przeważnie wybieram pociąg i zabieram do pociągu rower. Za przewóz roweru trzeba wprawdzie dopłacić, ale pracodawca nie robi z tym problemu, bo dzięki temu oszczędza na taksówce na miejscu.
                                  • agulha Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 16:09
                                    Warszawa-Łódź, dojeżdżam do południowej części Łodzi. Wychodzi prawie na to samo. Pociąg teraz coś koło półtorej godziny (plus, niestety, dojazd taxi i jakaś rezerwa czasowa przy dojeździe na dworzec). Autostradą do zjazdu na Łódź godzina - ale co z tego, jak potem przez Łódź druga godzina. I jeszcze kupa z parkowaniem, żeby swobodnie zaparkować w tym konkretnym miejscu, to muszę zameldować się najpóźniej o 8 rano, a nie lubię rano wstawać.
                                    W Gdańsku, tam gdzie zdarza mi się jeździć do pracy, samochodem w ogóle nie zaparkowałabym w promieniu kilometra ani dwóch. Dotychczas zatem latałam samolotem, chociaż z powodu częstych opóźnień może rozważę pendolino.
                                • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 29.02.16, 07:01
                                  Pendoli no jeszcze nie testowałem, nie jezdze do Warszawy -glownie krakow, wroclaw i okolice.
                                  Czeka mnie nie długo poznan, ale chyba tez się autem wybiorę, bo gdybym przywozil probki z targow, to tez autem wygodniej niż pociągiem.

                                  agulha napisała:

                                  > Aha, PS. co do tych podróży służbowych. U nas każdy ma samochód służbowy

                                  No.... tylko nie każdy ma samochód sluzbowy :-).
                              • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 11:14
                                warszawa - kraków to jedyna trasa w polsce, której nie da się zrobić szybciej samochodem niż pociągiem. na reszcie... pedolino wymięka. wystarczy przycisnąć na autostradzie.
                                • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 15:38
                                  tdf-888 napisał:

                                  > warszawa - kraków to jedyna trasa w polsce, której nie da się zrobić szybciej s
                                  > amochodem niż pociągiem. na reszcie... pedolino wymięka. wystarczy przycisnąć n
                                  > a autostradzie.

                                  Z Opola do Warszawy dojedziesz samochodem szybciej niż w 3 godziny? I gdzie tam masz tę autostradę do przyciśnięcia? Te kilka kilometrów koło Piotrkowa?
                                  • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 16:06
                                    jest jakiś pociąg z opola do warszawy jadący w 3 godziny?
                                    • tdf-888 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 16:08
                                      ok, zadaję pytanie, sprawdzam. nooo.. nie wiedziałem...
                                      kto by tam jeździł do opola...
                                      raz byłem, na wycieczce samochodem, gdzie oczy poniosą. zamek w mosznej zaliczyłem
                                  • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 11:12
                                    jureek napisał:

                                    > Z Opola do Warszawy dojedziesz samochodem szybciej niż w 3 godziny?

                                    W 3.5 bez problemu. Do czasu przejazdu pociągu dolicz jeszcze czas dojazdu na dworzec i z dworca. Jak jedziesz w 4 osoby, to cenowo chyba też nie za bardzo to się opłaca. Już samoloty lepiej pod tym względem wypadają.
                                    • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 11:37
                                      klemens1 napisał:

                                      > jureek napisał:
                                      >
                                      > > Z Opola do Warszawy dojedziesz samochodem szybciej niż w 3 godziny?
                                      >
                                      > W 3.5 bez problemu. Do czasu przejazdu pociągu dolicz jeszcze czas dojazdu na d
                                      > worzec i z dworca.

                                      Do przejazdu samochodem też trzeba doliczyć wjazd do Warszawy zakorkowana trasą od Raszyna. Poza tym niezbyt realna wydaje mi się średnia prawie 100 km/h po drogach nie będących autostradami, ani nawet ekspresówkami.

                                      > Jak jedziesz w 4 osoby, to cenowo chyba też nie za bardzo to
                                      > się opłaca. Już samoloty lepiej pod tym względem wypadają.

                                      Dwa miesiące temu płaciłem w jedną stronę 60 złotych (pendolino), a w drugą 55 złotych (ekspres IC). I nie kupowałem biletów z dużym wyprzedzeniem, a dopiero dzień przed wyjazdem. Samolot tańszy?
                                      • samspade Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 11:54
                                        Wjazd do Warszawy o ile nie wjeżdża się w godzinach porannego szczytu jest bardzo sprawny. Przez Raszyn już się nie jeździ.
                                        • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 12:03
                                          samspade napisał:

                                          > Wjazd do Warszawy o ile nie wjeżdża się w godzinach porannego szczytu jest bard
                                          > zo sprawny. Przez Raszyn już się nie jeździ.

                                          Ano, rzeczywiście. Też obudziłem się jak ten japoński żołnierz ;)
                                      • klemens1 Re: Zbiorkom - nie dziekuje 03.03.16, 10:34
                                        jureek napisał:

                                        > Do przejazdu samochodem też trzeba doliczyć wjazd do Warszawy zakorkowana trasą
                                        > od Raszyna.

                                        Kto jeździ przez Raszyn? Jest już od kilku miesięcy obwodnica ekspresowa.

                                        > Poza tym niezbyt realna wydaje mi się średnia prawie 100 km/h po d
                                        > rogach nie będących autostradami, ani nawet ekspresówkami.

                                        95 osiągnąłem autem na dotarciu, gdy starałem się nie przekraczać 110-120.
                                        Trasa Rabka-Zdrój - Warszawa, i to bez obwodnicy raszyńskiej.

                                        > Dwa miesiące temu płaciłem w jedną stronę 60 złotych (pendolino), a w drugą 55
                                        > złotych (ekspres IC). I nie kupowałem biletów z dużym wyprzedzeniem, a dopiero
                                        > dzień przed wyjazdem. Samolot tańszy?

                                        Czasami do Wrocławia są bilety po 19 PLN.
                                    • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 13:52
                                      klemens1 napisał:

                                      > jureek napisał:
                                      >
                                      > > Z Opola do Warszawy dojedziesz samochodem szybciej niż w 3 godziny?
                                      >
                                      > W 3.5 bez problemu. Do czasu przejazdu pociągu dolicz jeszcze czas dojazdu na d
                                      > worzec i z dworca.

                                      Dla Jurka podróż pociągiem z A do B, ogranicza się wyłącznie do jazdy pociągiem.
                                      • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 14:42
                                        galtomone napisał:

                                        > Dla Jurka podróż pociągiem z A do B, ogranicza się wyłącznie do jazdy pociągiem

                                        Dalej zaczepiasz?
                                        To po co niby zabieram rower do pociągu, jeśli podróż miałaby mi się ograniczać wyłącznie do jazdy pociągiem?
                                        • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 16:05
                                          jureek napisał:

                                          > galtomone napisał:
                                          >
                                          > > Dla Jurka podróż pociągiem z A do B, ogranicza się wyłącznie do jazdy poc
                                          > iągiem
                                          >
                                          > Dalej zaczepiasz?

                                          Nie, tylko wyjaśniam koledze.
                                          W naszej dyskusji tez tlumaczyles mi, ze to tylko dwie przesiadki i cala reszta nie miała znaczenia. Poza tym nie pisałem do Ciebie gdybys nie zauwazyl - rozjasnialem tylko obraz sysuacji, taki dodatkowy kontekst.
                                          Gdzie tu zaczepka?

                                          > To po co niby zabieram rower do pociągu, jeśli podróż miałaby mi się ograniczać
                                          > wyłącznie do jazdy pociągiem?

                                          Zapewne dla przyjemności - bo jak wnioskuje z tego co piszesz, to (przy okazji innych) jeden z powodow twoich podrozy.
                              • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 15:34
                                agulha napisała:

                                > Teraz pociągi są różne. Mówię ze śmiertelną powagą. I nie do końca jest to prop
                                > orcjonalne do ceny.

                                Zgadza się. Pendolino jest droższe, ale wygodniej jedzie się tańszym zwykłym ekspresem IC z wagonami z Cegielskiego. W Pendolino masz po 4 siedzenia w jednym rzędzie, a w IC są przedziały 6-osobowe, czyli są po trzy siedzenia w rzędzie. Kolejna przewaga ekspresu IC to brak denerwujących ekranów telewizyjnych nad głowami i dużo lepszy sygnał telefonii komórkowej, dzięki czemu mogę w pociągu pracować (ten post też wysyłam z pociągu).
                                Ogólnie dużo się na polskich kolejach poprawiło, przynajmniej jeśli chodzi o tabor, bo niestety podstawowy mankament, czyli nieuznawanie wzajemnie biletów różnych spółek kolejowych, ciągle jest aktualny. Tylko z okazji Euro 2012 spółki te potrafiły się między sobą dogadać, zaraz potem wrócił system udzielnych księstw i jakoś żaden rząd nie zamierza zrobić z tym porządku.
                                • agulha Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 15:54
                                  W pendolino w pierwszej klasie są 3 siedzenia w rzędzie (dwa po jednej, jedno po drugiej), cztery są w II klasie.
                                  W przedziałowcach w I klasie jest 6 siedzeń. W II klasie zwykle jest 8, aczkolwiek co do IC, to nie jestem pewna.
                                  IC faktycznie ma (miewa?) Internet z T-mobile - dla osób z telefonami w tej sieci darmowy.
                                  Ja nie umiem pracować z laptopem na kolanach albo na tym malutkim kwadratowym stoliczku pod oknem w przedziale, dlatego cenię sobie stół w pendolino. Trzeba tylko zadbać, żeby mieć miejsce przy stole, a nie przy tej paskudnej klapie.
                                  • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 16:05
                                    agulha napisała:

                                    > W pendolino w pierwszej klasie są 3 siedzenia w rzędzie (dwa po jednej, jedno p
                                    > o drugiej), cztery są w II klasie.

                                    W czeskim pendolino są po 3 siedzenia i w pierwszej, i w drugiej klasie. I jest internet dla każdego, wszędzie.

                                    > W przedziałowcach w I klasie jest 6 siedzeń. W II klasie zwykle jest 8, aczkolw
                                    > iek co do IC, to nie jestem pewna.

                                    8 siedzeń to w TLK, w IC w drugiej klasie jest 6 siedzeń i jest bardzo wygodnie, dużo wygodniej niż w pendolino (no i taniej).

                                    > Ja nie umiem pracować z laptopem na kolanach albo na tym malutkim kwadratowym s
                                    > toliczku pod oknem w przedziale, dlatego cenię sobie stół w pendolino. Trzeba t
                                    > ylko zadbać, żeby mieć miejsce przy stole, a nie przy tej paskudnej klapie.

                                    Też wolę stół, ale najbardziej lubię przedziały. Np. takie jak w czeskim RegioJet.
                              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 29.02.16, 18:04
                                agulha napisała:

                                > Teraz pociągi są różne. Mówię ze śmiertelną powagą. I nie do końca jest to prop
                                > orcjonalne do ceny.

                                Wierze, tyle, ze nie mam potrzeby jezdzic bo mam auto.
                                Mieszkam w na tyle fajnej czesci PL ze mam dostep i do autostrad i drog szybkiego ruchu i "dwupasmowek". Nie jezdze tam gdzie ewidentnie pociąg moglby być lepszy - np. Warszawa.
                                + po moch wszystkich wcześniejszych doświadczeniach z pociągami (podrozowac nimi nie lubie od dziecka) po prostu kiedy gdzies podrozoje nawet o nich nie mysle.
                                • agulha Re: Zbiorkom - nie dziekuje 29.02.16, 18:32
                                  Każdy ma prawo do swoich preferencji, a nawet kaprysów :-). Mamy np. w firmie kolegę, który nie życzy sobie latać polskimi samolotami. Jeździ do Szczecina pociągiem i udowadnia, że to wcale nie jest dużo dłużej. A ja nie lubię autobusów dalekobieżnych, bo wc marne i siedzenia względnie wąskie (jak się ma trochę więcej kg, to jest to problem).
                                  • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 11:38
                                    agulha napisała:

                                    > Każdy ma prawo do swoich preferencji, a nawet kaprysów :-)

                                    Zgadza się. Nie podoba mi się tylko, gdy ze swoich preferencji robi się normę.
                                    • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 11:59
                                      Powiedzial ten co jej nie robi, wmawiając innemu, ze podróż pociągiem z dzieckiem, nartami, butami i przesiadkami jest SUPER i był idiota, ze tak nie pojechal. Bo przecież pociąg zawsze jest super.
                                      • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 12:04
                                        galtomone napisał:

                                        > Powiedzial ten co jej nie robi, wmawiając innemu, ze podróż pociągiem z dziecki
                                        > em, nartami, butami i przesiadkami jest SUPER i był idiota, ze tak nie pojechal

                                        Gdzie takie coś napisałem, oszczerco? Gdzie użyłem słowa "idiota"? Gdzie pisałem, że musiałbym na głowę upaść, żeby w ogóle rozważać inną możliwość niż pociąg? Napisałem tylko tyle, że dojazd pociągiem też jest możliwy i że można się ograniczyć do dwóch przesiadek, a Ty najwyraźniej to nadinterpretujesz i do tego przekręcasz, bo gdybym naprawdę uważał, że podróż z całym sprzętem narciarskim jest super, to nie proponowałbym wypożyczalni.
                                        • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 12:37
                                          jureek napisał:

                                          > Gdzie takie coś napisałem, oszczerco?

                                          A to ja sam sobie usiluje udowodnic na wszlekie sposoby, ze mialem jechac pociagiem i byloby mi lepiej czy ty mnie?

                                          > Gdzie użyłem słowa "idiota"?

                                          A musiales? Naprawde uwazasz, ze jestem kretynem i nie potrafie czytac miedzy wierszami?
                                          Naprawde nie wiem czy powiennem sie obrazi wtedy, gdy wychodzilo na to ze jestem idiota, czy teraz gdy uwazasz, ze nawet tego nie zauwazylem.

                                          > Napisałem tylko tyle, że dojazd pociągiem też jest możliwy i że można
                                          > się ograniczyć do dwóch przesiadek, a Ty najwyraźniej to nadinterpretujesz i do
                                          > tego przekręcasz

                                          Ok... nie przecze ze jest. Pytanie po co pisac oczywiste oczywistosci.
                                          Juz ci tlumaczylem, rownie dobrze mogles napisac, ze moglem isc na piechote - ale tego nie napisales bo nawet dla ciebie bylaby to chyba oczywista bzdura. To ze cos jest mozliwe to jedno. Wygoda i realne warunki/potrzeby to drugie.
                                          Skoro wiec zaczynas pisac o pociagu I TYLKO dwoch przesiadkach, dodjacac jeszcze (kpiaco), ze nawet tego nie rozwazylem to ja traktuje w kategoriach propozycji i alternatywy bo przeciez gdybys tego nie uwazal za realna alternatwe to bys nie napisal - patrz propozyja spaceru do wloch.

                                          To moze zastanow sie nastepnym razem czy pisanie po prostu ma sens... bo wyszlo na to, ze pisales dla samego pisania o oczywistej (dla wszystkich) oczywistosci. Dopisz jeszcze (skoro uwazasz, ze rzeczy oczywiste nie sa oczywiste), ze konno i powozem tez sie da dojechac.

                                          > bo gdybym naprawdę uważał, że podróż z całym sprzętem narcia
                                          > rskim jest super, to nie proponowałbym wypożyczalni.

                                          Acha... I nie uwazasz mnie za idiote - ktory sam sobie na zlosc robi taszczac sprzet zamiast (duren jeden) z oczywistej sprawy jaka jest wypozyczalnia skorzystac.

                                          Nie, skad... to wcale nie oznaczalo w towim wydaniu, ze jestem tempakiem!
                                          Dobrze, ze mi o tych wypozyczalniach napisales - bo wiesz... taki "gupi" jestem ze sam bym na to nie wpadl!
                                          • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 16:50
                                            galtomone napisał:

                                            > A to ja sam sobie usiluje udowodnic na wszlekie sposoby, ze mialem jechac pocia
                                            > giem i byloby mi lepiej czy ty mnie?

                                            Quźwa już mam serio dość wciskania mi rzeczy, których nie napisałem, tylko Ty gdzieś tam w swojej fantazji wyczytałeś między wierszami. Nigdzie nie napisałem, że miałeś jechać, nigdzie nie napisałem, że tak byłoby Ci lepiej. Przedstawiłem możliwość i nic więcej. Powtarzam to już po raz któryś, ale Ty i tak wiesz lepiej, co chciałem napisać i nawet "idiotę" między wierszami wyczytałeś.

                                            > > Gdzie użyłem słowa "idiota"?
                                            >
                                            > A musiales? Naprawde uwazasz, ze jestem kretynem i nie potrafie czytac miedzy w
                                            > ierszami?
                                            > Naprawde nie wiem czy powiennem sie obrazi wtedy, gdy wychodzilo na to ze jeste
                                            > m idiota, czy teraz gdy uwazasz, ze nawet tego nie zauwazylem.

                                            NIE UWAŻAM, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ. Dotarło?

                                            > Ok... nie przecze ze jest. Pytanie po co pisac oczywiste oczywistosci.

                                            Gdybyś nie napisał, nie sprawdziwszy tego, że taka podróż wymaga kilku przesiadek, to w ogóle bym się nie wtrącił.

                                            > Skoro wiec zaczynas pisac o pociagu I TYLKO dwoch przesiadkach, dodjacac jeszcz
                                            > e (kpiaco), ze nawet tego nie rozwazylem to ja traktuje w kategoriach propozycj
                                            > i i alternatywy bo przeciez gdybys tego nie uwazal za realna alternatwe to bys
                                            > nie napisal - patrz propozyja spaceru do wloch.

                                            Tak, uważam pociąg za realną alternatywę. Mogę tak uważać, czy samo to, że ktoś może uważać inaczej niż Ty, już jest dla Ciebie obraźliwe. Jeśli tak, to bardzo przepraszam szanownego pana, że w ogóle śmiałem zaproponować mu podróż pociągiem. Jak mogłem pomyśleć, że szanowny pan miałby się zniżyć do takiego środka lokomocji.

                                            > To moze zastanow sie nastepnym razem czy pisanie po prostu ma sens... bo wyszlo
                                            > na to, ze pisales dla samego pisania o oczywistej (dla wszystkich) oczywistosc
                                            > i. Dopisz jeszcze (skoro uwazasz, ze rzeczy oczywiste nie sa oczywiste), ze kon
                                            > no i powozem tez sie da dojechac.

                                            Pozwól, że sam zadecyduję, co pisać. Nie musisz mi dyktować, ok?

                                            > Acha... I nie uwazasz mnie za idiote - ktory sam sobie na zlosc robi taszczac s
                                            > przet zamiast (duren jeden) z oczywistej sprawy jaka jest wypozyczalnia skorzys
                                            > tac.
                                            >
                                            > Nie, skad... to wcale nie oznaczalo w towim wydaniu, ze jestem tempakiem!
                                            > Dobrze, ze mi o tych wypozyczalniach napisales - bo wiesz... taki "gupi" jestem
                                            > ze sam bym na to nie wpadl!

                                            NIE UWAŻAM, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ.
                                            • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 21:02
                                              jureek napisał:

                                              > Quźwa już mam serio dość wciskania mi rzeczy, których nie napisałem, tylko Ty g
                                              > dzieś tam w swojej fantazji wyczytałeś między wierszami. Nigdzie nie napisałem,
                                              > że miałeś jechać, nigdzie nie napisałem, że tak byłoby Ci lepiej. Przed
                                              > stawiłem możliwość i nic więcej.

                                              No to skoro nie byłoby mi lepiej to po cholerę o tym pisales? Dlaczego o spacerze nie napisales. Nie wycofuj się teraz.
                                              Wszystkie twoje wypowiedzi, brzmiały tak jakby podróż pociągiem miała być lepsza.


                                              > NIE UWAŻAM, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ. Dotarło?

                                              Wisi mi co uważasz na mój temat, dlatego nadal z toba rozmawiam.
                                              Po prostu bawi mnie jak się teraz rakiem wycofujesz :-)


                                              > > Ok... nie przecze ze jest. Pytanie po co pisac oczywiste oczywistosci.
                                              >
                                              > Gdybyś nie napisał, nie sprawdziwszy tego, że taka podróż wymaga kilku przesiad
                                              > ek, to w ogóle bym się nie wtrącił.

                                              Nawet gdyby nie wymagala jest bez sensu.
                                              Ale skoro wymaga, tym bardziej pisanie o tym mija się z celem tak samo jak pisanie, ze można się przejść z PL do IT na narty. Skoro tego drugiro nie napisales to rozumials bezsens propozycji. A w przypadku pociągu jednak nie.

                                              > Tak, uważam pociąg za realną alternatywę.

                                              Generalnie dla auta autokaru - TAK.
                                              Dla mnie w tej prodozy - NIE.

                                              > Mogę tak uważać, czy samo to, że ktoś
                                              > może uważać inaczej niż Ty, już jest dla Ciebie obraźliwe.

                                              Jak ci zależy to możesz nawet wierzyc, ze ziemia jest plaska i wsparta na zolwiach stojących na krokodylach - co mi do tego?
                                              Gprzej jak próbujesz mi wmowic, ze ja tez ZAWSZE!!! powinienem tak myslec.
                                              Wtedy nie tyle jest to obraźliwe - bo jak - tylko nie jest to cos na co się mogę zgodzić.

                                              > Jeśli tak, to bardz
                                              > o przepraszam szanownego pana, że w ogóle śmiałem zaproponować mu podróż pociąg
                                              > iem. Jak mogłem pomyśleć, że szanowny pan miałby się zniżyć do takiego środka l
                                              > okomocji.

                                              A gdzie ja pisałem, ze ja do pociągu za wielki pan - znowu cos sobie ubzdurales...

                                              > Pozwól, że sam zadecyduję, co pisać. Nie musisz mi dyktować, ok?

                                              Ale mogę. :-) Co zresztą uczyniłem - ot tak, z serca, ja generalnie pomocny jestem :-)

                                              > NIE UWAŻAM, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ.

                                              Wyczytuje sarkazm :-)
                                              • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 23:06
                                                galtomone napisał:

                                                > No to skoro nie byłoby mi lepiej to po cholerę o tym pisales?

                                                Przedstawiłem Ci PROPOZYCJĘ. Przedstawiając propozycję nie zakładam z góry, co jest dla Ciebie lepsze. To Ty wybierasz. Ale jak widać, wolisz się obrażać, że w ogóle śmiałem Ci taką propozycję przedstawić.

                                                > Wszystkie twoje wypowiedzi, brzmiały tak jakby podróż pociągiem miała być lepsz
                                                > a.

                                                Jeżeli ja coś innego piszę, a Tobie coś innego brzmi, to niestety nie jestem w stanie nic na to poradzić.

                                                > Wisi mi co uważasz na mój temat, dlatego nadal z toba rozmawiam.
                                                > Po prostu bawi mnie jak się teraz rakiem wycofujesz :-)

                                                Ciekawe, jak można się wycofywać z czegoś, czego się nie napisało? Wot, zagwozdka!

                                                > Nawet gdyby nie wymagala jest bez sensu.

                                                Nie wymagała KILKU lecz DWÓCH przesiadek. Dwie to nie kilka. Dlatego się wtrąciłem, bo widziałem, że brakuje Ci informacji, jak jest naprawdę. Bo naprawdę to przesiadki są dwie, a nie kilka, jak myślałeś. Ty zaś zamiast podziękować za informacje, oburzyłeś się okrutnie, jak śmiem coś takiego w ogóle proponować.

                                                > Ale skoro wymaga, tym bardziej pisanie o tym mija się z celem tak samo jak pisa
                                                > nie, ze można się przejść z PL do IT na narty. Skoro tego drugiro nie napisales
                                                > to rozumials bezsens propozycji. A w przypadku pociągu jednak nie.

                                                Napisałem o pociągu, bo widziałem, że Twoje wyobrażenia co do ilości przesiadek odbiegają od rzeczywistości, no i dlatego, że uważałem tę propozycję za sensowną. Nie proponowałem pójścia na piechotę, bo tej propozycji za sensowną nie uważam. I doprawdy dziwna jest ta Twoja logika, że skoro nie proponuję pójścia z buta, to wynika z tego, że pociąg jest bez sensu.

                                                > Jak ci zależy to możesz nawet wierzyc, ze ziemia jest plaska i wsparta na zolwi
                                                > ach stojących na krokodylach - co mi do tego?
                                                > Gprzej jak próbujesz mi wmowic, ze ja tez ZAWSZE!!! powinienem tak myslec.

                                                Tylko, że ja Ci tego nie wmawiam. Ja Ci przedstawiam to, co ja uważam za sensowne, ale nie znaczy to wcale, że Ty musisz uważać tak samo.

                                                > A gdzie ja pisałem, ze ja do pociągu za wielki pan - znowu cos sobie ubzdurales

                                                Nie chciałeś przedziału tylko dla siebie?

                                                > > NIE UWAŻAM, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ.
                                                >
                                                > Wyczytuje sarkazm :-)

                                                Normalnie ręce opadają. Tak, gdzie naprawdę kpię (np. z salonką) to udajesz, że tej kpiny nie zauważasz, a tu, gdzie nie ma żadnego sarkazmu, znowu interpretujesz odwrotnie.
                                                Jak baba, dla której "nie" oznacza "tak" i w ogóle interpretuje jak koń pod górkę, zamiast po prostu przeczytać wprost, co jest napisane.
                                                • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 07:29
                                                  jureek napisał:

                                                  > galtomone napisał:
                                                  >
                                                  > > No to skoro nie byłoby mi lepiej to po cholerę o tym pisales?
                                                  >
                                                  > Przedstawiłem Ci PROPOZYCJĘ. Przedstawiając propozycję nie zakładam z góry, co
                                                  > jest dla Ciebie lepsze. To Ty wybierasz. Ale jak widać, wolisz się obrażać, że
                                                  > w ogóle śmiałem Ci taką propozycję przedstawić.

                                                  Oczywiście, ze ja wybieram. Tyle, ze jak ja cos komus proponuje to dlatego, ze w MOIM przesiwadczeniu to lepsza opcja. Przeciez nie będę komus proponowal gorszej. Stad zakładam (i tak wnioskowałem z tego jak mnie potem usilowales przkonac nie przyjmując pewnych faktow do wiadomości), ze DLA CIEBIE to wlasnie była lepsza opcja.


                                                  > > Wszystkie twoje wypowiedzi, brzmiały tak jakby podróż pociągiem miała być
                                                  > lepsz
                                                  > > a.
                                                  >
                                                  > Jeżeli ja coś innego piszę, a Tobie coś innego brzmi, to niestety nie jestem w
                                                  > stanie nic na to poradzić.

                                                  To co piszesz + fakt, ze piszesz na ten temat - patrz wyżej - to chyba jasne i logiczne?
                                                  Chyba, ze ty wszystkim doradzasz (swiadomie) tak żeby mieli gorzej. Alebo się nie zastanawiasz i po prostu wymyślasz, żeby było inaczej.
                                                  No to wtedy OK - akceptuje, ze napisales pociąg - bez swiadomosci, nie jako propozyje tylko ot tak... bez sensu.

                                                  > > Wisi mi co uważasz na mój temat, dlatego nadal z toba rozmawiam.
                                                  > > Po prostu bawi mnie jak się teraz rakiem wycofujesz :-)
                                                  >
                                                  > Ciekawe, jak można się wycofywać z czegoś, czego się nie napisało? Wot, zagwozd
                                                  > ka!

                                                  Patrz wyżej, napisales napisales. Sa trzy opcje - wszystkie dla ciebie nie najlepsze w przypadku kiepskiego pomysłu.
                                                  A Twoje tłumaczenia obecnie, ze nie napisales tego co napisales, i w jakim celu to naisales sa jeszcze zabawniejsze :-)

                                                  > > Nawet gdyby nie wymagala jest bez sensu.
                                                  >
                                                  > Nie wymagała KILKU lecz DWÓCH przesiadek. Dwie to nie kilka. Dlatego się wtrąci
                                                  > łem, bo widziałem, że brakuje Ci informacji, jak jest naprawdę. Bo naprawdę to
                                                  > przesiadki są dwie, a nie kilka, jak myślałeś.

                                                  Dwie to tez kilka (tylko male). A przesiadek wymaga więcej niż dwóch - chyba, ze potem np. do autobusu to już się przesiasc nie trzeba?

                                                  >Ty zaś zamiast podziękować za in
                                                  > formacje, oburzyłeś się okrutnie, jak śmiem coś takiego w ogóle proponować.

                                                  Nie tyle jak smiesz - przecież tak nie napisałem, tylko po co. Proponowanie czegos co jest bez sensu jest po prostu dziwne.
                                                  Bo ablo tego nie przemyslales, albo jesteś wyjątkowo uparty, albo usiłujesz zrobić ludziom gorzej. Zreszta... już to samompisalem - patrz wyżej.

                                                  > Napisałem o pociągu, bo widziałem, że Twoje wyobrażenia co do ilości przesiadek
                                                  > odbiegają od rzeczywistości,

                                                  No nie odbiegają. Znow - Dal Ciebie podróż z katowic do X ogranicza się do fragmentu podrozowanego pociągiem. Ale to nie jest cala podróż.
                                                  A jak ci jeszcze do tego napisałem, ze byłem obładowany gratami - to przynajmniej ja napisałbym, ze w takiej sytuacji, to faktycznie bez sensu, bo z przesiadaniem duzy kłopot - i po temacie. Ale zamiast tego, ty potraktowalws mnie jak IDIOTE udowadniając mi nadal, ze pociąg jest super a ja, kretyn moglem skorzystać z wypożyczalni.

                                                  > ną. Nie proponowałem pójścia na piechotę, bo tej propozycji za sensowną nie uwa
                                                  > żam. I doprawdy dziwna jest ta Twoja logika, że skoro nie proponuję pójścia z b
                                                  > uta, to wynika z tego, że pociąg jest bez sensu.

                                                  Wlasnie z tego wynika, ze uważasz, ze podróż pociągiem ma sens.
                                                  I choc generalnie moglbys mieć racje, to nie w tym konkretnym przypadku.
                                                  Nie wiem czego nadal nie rozumiesz.

                                                  > > Jak ci zależy to możesz nawet wierzyc, ze ziemia jest plaska i wsparta na
                                                  > zolwi
                                                  > > ach stojących na krokodylach - co mi do tego?
                                                  > > Gprzej jak próbujesz mi wmowic, ze ja tez ZAWSZE!!! powinienem tak myslec
                                                  > .
                                                  >
                                                  > Tylko, że ja Ci tego nie wmawiam. Ja Ci przedstawiam to, co ja uważam za sensow
                                                  > ne, ale nie znaczy to wcale, że Ty musisz uważać tak samo.

                                                  No patrz, wreszcie napisales to co od kilku postow ci wyjaśniam i czemu zaprzeczales. Ze była to propozycja, która uwazales za sensowna :-)!!!!!!

                                                  I wszystko było OK. Jak ci napisałem dlaczego nie - bo dziecko, graty, przesiadki, kłopot wystarczylo to zaakceptować - ae nie, ty nadal udowadniales mi, ze jest plaska i sa zolwie.


                                                  > > A gdzie ja pisałem, ze ja do pociągu za wielki pan - znowu cos sobie ubzd
                                                  > urales
                                                  >
                                                  > Nie chciałeś przedziału tylko dla siebie?

                                                  Nie, to ty pislaes o salonce za 120 zl - btw: nadal czekam na link.

                                                  > > > NIE UWAŻAM, ŻE JESTEŚ IDIOTĄ.
                                                  > >
                                                  > > Wyczytuje sarkazm :-)

                                                  > Normalnie ręce opadają. Tak, gdzie naprawdę kpię (np. z salonką) to udajesz, że
                                                  > tej kpiny nie zauważasz, a tu, gdzie nie ma żadnego sarkazmu, znowu interpretu
                                                  > jesz odwrotnie.

                                                  Nauczyles mnie przekory pisząc ciagle o tych zlowiach i krokodylach :-) -

                                                  btw: znajdz roznice miedzy zdaniami:

                                                  - nie lubie cie
                                                  - nie lubie cie ;-)

                                                  a potem patrz wyżej na inf o sarkazmie - dotarlo?

                                                  > Jak baba, dla której "nie" oznacza "tak" i w ogóle interpretuje jak koń pod gór
                                                  > kę, zamiast po prostu przeczytać wprost, co jest napisane.

                                                  No nie wiem.... teraz to już pojechales grubo. Co innego uslyszec, ze jest się idiota (zdarza się) ale wyjezdzac to z genderem i od odmiencow mnie obrazac....? Nie fajnie ;-)
                                                  • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 15:14
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Oczywiście, ze ja wybieram. Tyle, ze jak ja cos komus proponuje to dlatego, ze
                                                    > w MOIM przesiwadczeniu to lepsza opcja. Przeciez nie będę komus proponowal gors
                                                    > zej. Stad zakładam (i tak wnioskowałem z tego jak mnie potem usilowales przkona
                                                    > c nie przyjmując pewnych faktow do wiadomości), ze DLA CIEBIE to wlasnie była l
                                                    > epsza opcja.

                                                    Nie przychodzi Ci do głowy, że jakaś propozycja wcale nie musi być ani lepsza, ani gorsza, bo pod pewnymi względami może być lepsza, a pod innymi gorsza?
                                                    Ja nie muszę wiedzieć, które aspekty są dla Ciebie akurat ważniejsze, więc wcale nie zakładałem, że to akurat dla Ciebie musi być lepsze. Zauważyłem, że masz znikome doświadczenie w podróżowaniu koleją, więc przedstawiłem Ci po prostu info, jak to wygląda z punktu widzenia kogoś, kto takie doświadczenie posiada. Zapomniałem jeszcze dodać, że na dworcach są takie wózki na bagaże jak na lotniskach.

                                                    > To co piszesz + fakt, ze piszesz na ten temat - patrz wyżej - to chyba jasne i
                                                    > logiczne?
                                                    > Chyba, ze ty wszystkim doradzasz (swiadomie) tak żeby mieli gorzej. Alebo się n
                                                    > ie zastanawiasz i po prostu wymyślasz, żeby było inaczej.
                                                    > No to wtedy OK - akceptuje, ze napisales pociąg - bez swiadomosci, nie jako pro
                                                    > pozyje tylko ot tak... bez sensu.

                                                    Podałem Ci informacje o ilości przesiadek, o tym, że całego sprzętu nie trzeba koniecznie wozić ze sobą, że przesiadki można wykorzystać poznawczo itd. Twoja sprawa, co zrobisz z tymi informacjami.

                                                    > Patrz wyżej, napisales napisales.

                                                    Jeśli napisałem, to zacytuj.

                                                    > Dwie to tez kilka (tylko male). A przesiadek wymaga więcej niż dwóch - chyba, z
                                                    > e potem np. do autobusu to już się przesiasc nie trzeba?

                                                    OK, niech Ci będzie. Ja to odczytałem tak, że spodziewasz się bardzo wielu przesiadek, a tu są raptem tylko dwie w Wiedniu i w Insbrucku.

                                                    > Nie tyle jak smiesz - przecież tak nie napisałem, tylko po co. Proponowanie cze
                                                    > gos co jest bez sensu jest po prostu dziwne.
                                                    > Bo ablo tego nie przemyslales, albo jesteś wyjątkowo uparty, albo usiłujesz zro
                                                    > bić ludziom gorzej. Zreszta... już to samompisalem - patrz wyżej.

                                                    Dostarczając Ci informacji jest robieniem Ci gorzej? Mógłbyś zrobić mi taki zarzut, gdybym dostarczył Ci informacji fałszywych, ale tak nie było.

                                                    > No nie odbiegają. Znow - Dal Ciebie podróż z katowic do X ogranicza się do frag
                                                    > mentu podrozowanego pociągiem. Ale to nie jest cala podróż.

                                                    OK, masz rację nie uwzględniłem pierwszego i ostatniego dworca. W ten sposób patrząc to każda podróż pociągiem jest podróżą z przesiadkami, bo mało kto mieszka na dworcu. Myślę jednak, że jeśli komuś powiem, że jechałem z Katowic do Warszawy z dwiema przesiadkami, to zrozumie to tak, że musiałem się dwa razy przesiadać gdzieś między Katowicami a Warszawą, a tylko nieliczni zrozumieją to tak Ty, że jechałem pociągiem bezpośrednim.

                                                    > A jak ci jeszcze do tego napisałem, ze byłem obładowany gratami - to przynajmni
                                                    > ej ja napisałbym, ze w takiej sytuacji, to faktycznie bez sensu, bo z przesiada
                                                    > niem duzy kłopot - i po temacie. Ale zamiast tego, ty potraktowalws mnie jak ID
                                                    > IOTE udowadniając mi nadal, ze pociąg jest super a ja, kretyn moglem skorzystać
                                                    > z wypożyczalni.

                                                    Proszę o cytat, gdzie napisałem, że pociąg jest super.

                                                    > Wlasnie z tego wynika, ze uważasz, ze podróż pociągiem ma sens.

                                                    Bo tak właśnie uważam. I nie jest to wcale to samo, że podróż pociągiem jest super, jak usiłujesz mi wciskać.

                                                    > I choc generalnie moglbys mieć racje, to nie w tym konkretnym przypadku.
                                                    > Nie wiem czego nadal nie rozumiesz.

                                                    Rozumiem, że dla Ciebie taka podróż nie wchodzi w rachubę, ale czy to powód, żeby pisać o tych, którzy jednak by się na taką podróż zdecydowali, że postępują bez sensu?

                                                    > No patrz, wreszcie napisales to co od kilku postow ci wyjaśniam i czemu zaprzec
                                                    > zales. Ze była to propozycja, która uwazales za sensowna :-)!!!!!!

                                                    > I wszystko było OK. Jak ci napisałem dlaczego nie - bo dziecko, graty, przesiad
                                                    > ki, kłopot wystarczylo to zaakceptować - ae nie, ty nadal udowadniales mi, ze j
                                                    > est plaska i sa zolwie.

                                                    Bo dla mnie są to niedogodności do przezwyciężenia. No ale jak wiadomo, ja głupi jestem i postępuję bez sensu.

                                                    > > Nie chciałeś przedziału tylko dla siebie?
                                                    >
                                                    > Nie, to ty pislaes o salonce za 120 zl - btw: nadal czekam na link.

                                                    Chyba się pogubiłeś. Bo najpierw Ty pisałeś o przedziale tylko do własnej dyspozycji, a moja salonka była tylko kpiną z Tych Twoich wymagań, żeby odizolować się od reszty podróżnych.
                                                    Linku do salonki nie będzie, już Ci wyjaśniałem, że to była kpina z Twoich jaśniepaniczowskich wymagań.

                                                    > btw: znajdz roznice miedzy zdaniami:
                                                    >
                                                    > - nie lubie cie
                                                    > - nie lubie cie ;-)
                                                    >
                                                    > a potem patrz wyżej na inf o sarkazmie - dotarlo?

                                                    Tak jest, panie profesorze :D
                                                  • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 02.03.16, 16:18
                                                    jureek napisał:

                                                    > Nie przychodzi Ci do głowy, że jakaś propozycja wcale nie musi być ani lepsza,
                                                    > ani gorsza, bo pod pewnymi względami może być lepsza, a pod innymi gorsza?

                                                    Oczywiście, ze przychodzi. Tylko ze twoja w mojej sytuacji nie była pod zadnym względem lepsza. Albo inaczej male plusy mojej wygodniej podrozy przez kilka godzin w pociągu niewelowaly duże minusy przesiadek i generalnego kłopotu. Susma summarum porozycja bez sesnu.

                                                    > Ja nie muszę wiedzieć, które aspekty są dla Ciebie akurat ważniejsze, więc wcal
                                                    > e nie zakładałem, że to akurat dla Ciebie musi być lepsze.

                                                    No nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie w podrozy z A do B najważniejsze sa czas, wygoda i kasa. W propozycji pociągu niestety one wypadają.

                                                    > Zauważyłem, że masz
                                                    > znikome doświadczenie w podróżowaniu koleją, więc przedstawiłem Ci po prostu in
                                                    > fo, jak to wygląda z punktu widzenia kogoś, kto takie doświadczenie posiada.

                                                    OK, dzięki.
                                                    Ja ci tylko napisałem, ze z mojego p. widzenia to bez sensu czego nie zechiales przyjąć do wiadomości.

                                                    > Za
                                                    > pomniałem jeszcze dodać, że na dworcach są takie wózki na bagaże jak na lotnisk
                                                    > ach.

                                                    Wpadnij do Katowic wskazać mi gdzie stoja.

                                                    > Podałem Ci informacje o ilości przesiadek, o tym, że całego sprzętu nie trzeba
                                                    > koniecznie wozić ze sobą, że przesiadki można wykorzystać poznawczo itd.

                                                    Generalnie można - tyle ze tu już zaczynasz tworzyć teorie by pomysl jazdy pociągiem miał sens. Jak będę jechal zwiedzac to OK. Ale ja chciałem jak najszybciej dotrzeć do hotelu. W tej podrozy 10000 pięknych miejsc po drodze mnie nie interesowalo.

                                                    > OK, niech Ci będzie. Ja to odczytałem tak, że spodziewasz się bardzo wielu prze
                                                    > siadek, a tu są raptem tylko dwie w Wiedniu i w Insbrucku.

                                                    BTW - z czystej ciekawości. Ile bym h jechal?
                                                    O której wyjazd z Katowic i o której docierem do trento + jaki koszt?
                                                    Jestes w tym bardziej biegly wiec zechcieć sprawdzić.
                                                    Pytam poważnie - chce porownac czas pociągu i cene vs autokar.

                                                    > OK, masz rację nie uwzględniłem pierwszego i ostatniego dworca. W ten sposób pa
                                                    > trząc to każda podróż pociągiem jest podróżą z przesiadkami, bo mało kto mieszk
                                                    > a na dworcu. Myślę jednak, że jeśli komuś powiem, że jechałem z Katowic do Wars
                                                    > zawy z dwiema przesiadkami, to zrozumie to tak,

                                                    Siur... ale to troche inny kontekst rozmowy. Bo mnie jednak interesuje podróż na miejsce docelowe.


                                                    > a tylko nieliczni zrozumieją to tak T
                                                    > y, że jechałem pociągiem bezpośrednim.

                                                    Zrozumialem to identycznie, tylko wskazuje ci na to, ze w tej specyficznej sytuacji to nie zalatwia całej podrozy, wiec jest niepraktyczne.

                                                    > Proszę o cytat, gdzie napisałem, że pociąg jest super.

                                                    A nie jest? :-) I nie chwytaj mnie za słowa bo chodzi o oglna przedstawiana przez ciebie idee - naprawdę nie zrozumiales?

                                                    > Bo tak właśnie uważam. I nie jest to wcale to samo, że podróż pociągiem jest su
                                                    > per, jak usiłujesz mi wciskać.

                                                    Alez ona może i jest super - tylko w tej rzeczonej sytuacji bez sensu. Wlasnie tu się różnimy :-)

                                                    > Rozumiem, że dla Ciebie taka podróż nie wchodzi w rachubę,

                                                    Tak, w takiej sytuacji nie whcodzi.

                                                    > ale czy to powód, że
                                                    > by pisać o tych, którzy jednak by się na taką podróż zdecydowali, że postępują
                                                    > bez sensu?

                                                    Tyle, ze nikt się nie zdecydowal - 100% obozu dojechalo autokarem reszta autami.
                                                    Zatem tu nie bardzo jest o czym/kim pisać.

                                                    > Bo dla mnie są to niedogodności do przezwyciężenia. No ale jak wiadomo, ja głup
                                                    > i jestem i postępuję bez sensu.

                                                    No a dla mnie sa, bo wiadomo - ja glipi japoński zolnierz jestem.
                            • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 28.02.16, 11:48
                              galtomone napisał:

                              > No mnie sie to po prostu dobrze w pisuje w obraz pociagow jaki znam. W kazdy za
                              > wsze byl syf I smrod. Stad od dawna nie jezdze.

                              Jak ten japoński żołnierz, który siedział w lesie i nie zauważył, że wojna się skończyła :)

                              > No to mogę rozwazyc.... Daj link wczytam się w szczegoly.

                              Ciągle tylko "daj link, daj link" - czy Ty jakiś analfabeta internetowy jesteś?
                              Na komórki masz aplikację Bilkom (działa nawet na tych z Windowsem), a strony internetowe, na których możesz poszukać połączeń kolejowych, to nie tylko pkp.pl (akurat ich wyszukiwarka połączeń jest słaba technologicznie, wolę przełączyć na poprzednią, dopóki jest jeszcze taka możliwość), połączenia te znajdziesz też na stronach www.bahn.de lub www.cd.cz
                              Jest też portal wyszukujący wśród wszystkich połączeń kolejowych i autobusowych, ten portal to e-podroznik.pl, niestety na komórki tylko dla ajfonów i androidów.

                              > > Mam takie wrażenie, że Ty chyba oprócz siebie nie lubisz innych ludzi.
                              >
                              > To zle wrazenie odnosisz.

                              Takie wnioski wyciągnąłem z tego, że tak bardzo Ci zależy, żeby się od ludzi izolować.

                              > Zawod jest bez znaczenia jeśli sporo pracy można wykonać przez telefon. A o ile
                              > się orientuje, to da się jechać i prowadzic rozmowe...
                              > To co zalatwie w aucie nie musi być załatwiane w biurze.

                              Gratuluję podzielności uwagi, ja tam za kierownicę wolę skupić się na prowadzeniu, a jak już porozmawiać, to może o przysłowiowej dupie maryny, a nie o poważnych sprawach biznesowych. Gdy dzwonią z firmy, to mówię im, że zjadę na parking i oddzwonię.
                              • galtomone Re: Zbiorkom - nie dziekuje 29.02.16, 07:10
                                jureek napisał:

                                > galtomone napisał:
                                >
                                > > No mnie sie to po prostu dobrze w pisuje w obraz pociagow jaki znam. W ka
                                > zdy za
                                > > wsze byl syf I smrod. Stad od dawna nie jezdze.
                                >
                                > Jak ten japoński żołnierz, który siedział w lesie i nie zauważył, że wojna się
                                > skończyła :)


                                Nie do końca... Jak wiesz mieszkam w Katowicach. Glownie jedze do Krakowa lub wroclawia. Nie mam potzeby korzystania z pociągu i tyle.

                                Jak przeszukasz watki z przed 3 lat jak jechalm do kumpla odebrac auto to przeczytasz o podrozy pociągiem z katowic do Legnicy - zajelo to caly dzień i nie było fajne. Wiec nie jest tak, ze to tylko moja chora wyobraznia.

                                Pamietam, ze kupiłem bilet z Katowic do Legnicy, pociąg do Wrocka się spoznil, we Wrcolawiu musialem w związku z tym kupic drugi bilet na innego przwoznika, bo mój pociąg już odjechal. i Podroz zajecla (z przesiadka) cos kolo 6 godzin.

                                Rewelacja!

                                > Ciągle tylko "daj link, daj link" - czy Ty jakiś analfabeta internetowy jesteś?

                                Jak cos proponujesz to konkretnie od A do Z... bo poki co mam wraznie, ze tylko o jednorożcu opowiadasz.
                                Zatem dawaj link do tej salonki - zobaczymy.
                                Czy tez jednak to wytwor twojej wyobraźni?

                                > Takie wnioski wyciągnąłem z tego, że tak bardzo Ci zależy, żeby się od ludzi iz
                                > olować.

                                Bledne, mam nadzieje, ze wyciąganie takich wniskow to nie twój zawod? :-)

                                > Gratuluję podzielności uwagi,

                                Dzieki - nie trzeba.
                                • jureek Re: Zbiorkom - nie dziekuje 01.03.16, 11:36
                                  galtomone napisał:

                                  > Jak przeszukasz watki z przed 3 lat jak jechalm do kumpla odebrac auto to przec
                                  > zytasz o podrozy pociągiem z katowic do Legnicy - zajelo to caly dzień i nie by
                                  > ło fajne.

                                  Czyli jednak, tak jak pisałem, jak żołnierz, który nie zauważył, że wojna się skończyła. Jeżdżę bardzo dużo pociągami i stąd widzę, jak wiele się przez choćby te ostatnie 3 lata zmieniło. Jeszcze rok temu dalekobieżne składy z nowoczesnymi wagonami z przedziałami 6-osobowymi i klimatyzacją to były wyjątki, teraz wyjątki to stare wagony z 8-osobowymi przedziałami. Nawet w najbardziej zaniedbanych przewozach regionalnych też widać zmiany. Tzw. "kibelki" odchodzą do lamusa.


                                  > Jak cos proponujesz to konkretnie od A do Z... bo poki co mam wraznie, ze tylko
                                  > o jednorożcu opowiadasz.
                                  > Zatem dawaj link do tej salonki - zobaczymy.
                                  > Czy tez jednak to wytwor twojej wyobraźni?

                                  Naprawdę nie zauważyłeś, że ta salonka to była kpina z wymagań jaśnie panicza? Jeżeli zaś jaśnie panicz rzeczywiście chce się odseparować od motłochu i mieć przedział dla siebie, to niech sobie kupi 6 biletów, bo tyle jest miejsc w przedziale.

                                  > > Takie wnioski wyciągnąłem z tego, że tak bardzo Ci zależy, żeby się od lu
                                  > dzi iz
                                  > > olować.
                                  >
                                  > Bledne, mam nadzieje, ze wyciąganie takich wniskow to nie twój zawod? :-)

                                  Ale to, że chciałeś się odseparować od innych podróżnych, to chyba fakt? Czy też Cię źle zrozumiałem?

                                  > > Gratuluję podzielności uwagi,
                                  >
                                  > Dzieki - nie trzeba.

                                  To też była kpina.
                                  • galtomone Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 01.03.16, 12:08
                                    ...o "zakutym łbie"

                                    jureek napisał:

                                    > galtomone napisał:
                                    >
                                    > > Jak przeszukasz watki z przed 3 lat jak jechalm do kumpla odebrac auto to
                                    > przec
                                    > > zytasz o podrozy pociągiem z katowic do Legnicy - zajelo to caly dzień i
                                    > nie by
                                    > > ło fajne.
                                    >
                                    > Czyli jednak, tak jak pisałem, jak żołnierz, który nie zauważył, że wojna się s
                                    > kończyła.

                                    Ty... a niby gdzie i po co mam jezdziec? Raz w miesiącu ot tak, żeby sprawdzić co się zmienilo?
                                    To może kup sobie auto w Niemczech i sprawdz, bo może tez jest lepiej tylko o tym nie wiesz.

                                    Zaby było smieszniej ten kolega (jak wiesz serwisowal mi auto gdy byłem na nartach) wlasnie pociągiem pokonal te sama trase po odstawieniu mojego auta pod dom.

                                    Napisal do mnie po dojedzie do domu MASAKRA - i Intercity do Wrocak był opóźniony i pociąg wroclaw legnica tez. Intercity było do datkowo pelne (żaden z nas nie pomyslal, ze się sejsa konczy i studentów będą tlumy) i trase która autem jedzie w granicach 3,5 h przejechal w ponad 6.

                                    NO REWELACJA - widze ze po 3 latach spora zmiana na plus nastapila.

                                    Może dotrze w końcu do ciebie, ze mieszkam w miejscu gdzie mam 2 autosrady pod nosem i jedze w praktycze wyłącznie w miejsca gdzie podorz pociągiem jest beznadziejna. To niby po cholera mam sobie rozbic na zlosc? Na probe?

                                    > > Jak cos proponujesz to konkretnie od A do Z... bo poki co mam wraznie, ze
                                    > tylko
                                    > > o jednorożcu opowiadasz.
                                    > > Zatem dawaj link do tej salonki - zobaczymy.
                                    > > Czy tez jednak to wytwor twojej wyobraźni?
                                    >
                                    > Naprawdę nie zauważyłeś, że ta salonka to była kpina z wymagań jaśnie panicza?

                                    Nie, nie zauwazylem - ty tez czepiasz się slowek i nie zauważasz kontekstu.
                                    I w tym kontekście wyszlo na moje - pociąg to twoje urojenie.

                                    > Jeżeli zaś jaśnie panicz rzeczywiście chce się odseparować od motłochu i mieć p
                                    > rzedział dla siebie, to niech sobie kupi 6 biletów, bo tyle jest miejsc w przed
                                    > ziale.

                                    Ale po co skoro może jechać autem bez tych calych ceregieli? :)


                                    > > > Takie wnioski wyciągnąłem z tego, że tak bardzo Ci zależy, żeby się
                                    > od lu
                                    > > dzi iz
                                    > > > olować.
                                    > >
                                    > > Bledne, mam nadzieje, ze wyciąganie takich wniskow to nie twój zawod? :-)
                                    >
                                    > Ale to, że chciałeś się odseparować od innych podróżnych, to chyba fakt?

                                    ???? Gdzie i kiedy???? Chyba, ze masz na myśli smierdzacego faceta w tramwaju - TO JAK NAJBARDZIEJ!!!

                                    Tyle, ze rozciąganie tego wniosku na wszystkich jest co najmniej nadużyciem a na pewno manipulacja faktow.

                                    > Czy te
                                    > ż Cię źle zrozumiałem?

                                    Pewnie jak zwykle zle. Gdybys dobrze mnie rozumiał nie proponowalbysmi podrozy z dzieckiem i nartami pociągiem.

                                    > > > Gratuluję podzielności uwagi,
                                    > >
                                    > > Dzieki - nie trzeba.
                                    >
                                    > To też była kpina.

                                    Ojej - auć!
                                    • jureek Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 02.03.16, 15:43
                                      galtomone napisał:

                                      > Ty... a niby gdzie i po co mam jezdziec? Raz w miesiącu ot tak, żeby sprawdzić
                                      > co się zmienilo?

                                      Przecież wcale nie każę Ci jeździć. Chodzi mi o to, że wypowiadasz się na temat tego, jak wygląda podróżowanie koleją, tak jakbyś wiedział to lepiej od tych, którzy dużo jeżdżą.

                                      > Napisal do mnie po dojedzie do domu MASAKRA - i Intercity do Wrocak był opóźnio
                                      > ny i pociąg wroclaw legnica tez. Intercity było do datkowo pelne (żaden z nas n
                                      > ie pomyslal, ze się sejsa konczy i studentów będą tlumy) i trase która autem je
                                      > dzie w granicach 3,5 h przejechal w ponad 6.

                                      W pociągach IC obowiązuje rezerwacja miejsc.

                                      > Może dotrze w końcu do ciebie, ze mieszkam w miejscu gdzie mam 2 autosrady pod
                                      > nosem i jedze w praktycze wyłącznie w miejsca gdzie podorz pociągiem jest bezna
                                      > dziejna. To niby po cholera mam sobie rozbic na zlosc? Na probe?

                                      Wystarczyłoby, żebyś nie pisał, że jest beznadziejnie, skoro nie jeździsz.

                                      > Nie, nie zauwazylem - ty tez czepiasz się slowek i nie zauważasz kontekstu.
                                      > I w tym kontekście wyszlo na moje - pociąg to twoje urojenie.

                                      Dzięki za szczerość, potwierdziłeś to, co od dawna przypuszczałem - że w dyskusji chodzi Ci przede wszystkim o to, żeby wyszło na Twoje.
                                      Jeśli zaś twierdzisz, że pociąg do Wiednia to moje urojenie, to wyjdź może na katowicki dworzec o godzinie 9:25 lub o 15:28 i zobaczysz, że pociąg ten jest całkiem realny.

                                      > Ale po co skoro może jechać autem bez tych calych ceregieli? :)

                                      To Ty pytałeś o czas przejazdu i cenę biletu pociągu do Wiednia. Po co pytałeś?

                                      > > Ale to, że chciałeś się odseparować od innych podróżnych, to chyba fakt?
                                      >
                                      > ???? Gdzie i kiedy???? Chyba, ze masz na myśli smierdzacego faceta w tramwaju -
                                      > TO JAK NAJBARDZIEJ!!!

                                      Mam na myśli to, że chciałeś w IC do Wiednia mieć cały przedział wyłącznie do swojej dyspozycji.

                                      > Pewnie jak zwykle zle. Gdybys dobrze mnie rozumiał nie proponowalbysmi podrozy
                                      > z dzieckiem i nartami pociągiem.

                                      Widzę, że nadal masz problem ze zrozumieniem, co oznacza słowo propozycja. Może to jakaś choroba zawodowa sprzedawcy, bo sprzedawcy akurat to słowo interpretują tak jak Ty.

                                      • vogon.jeltz Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 02.03.16, 15:48
                                        Chłopaki, dajcie już spokój. Nikt tego pewnie nawet nie czyta...
                                        • galtomone Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 02.03.16, 16:27
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > Chłopaki, dajcie już spokój. Nikt tego pewnie nawet nie czyta...

                                          Z całym szacunkiem ale nie piszemy do Was tylko do nas.

                                          Poki co czekam na info, iel trwa i kosztuje przejazd z Katowic do Trento.
                                          Autobus (z przerwa na sniadanie) jechal ok 13h - koszt 200 zl w jedna strone.
                                        • jureek Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 02.03.16, 17:04
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > Chłopaki, dajcie już spokój. Nikt tego pewnie nawet nie czyta...

                                          Masz rację. Dzięki za zwrócenie na to uwagi.
                                      • galtomone Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 02.03.16, 16:25
                                        jureek napisał:

                                        > galtomone napisał:
                                        >
                                        > > Ty... a niby gdzie i po co mam jezdziec? Raz w miesiącu ot tak, żeby spra
                                        > wdzić
                                        > > co się zmienilo?
                                        >
                                        > Przecież wcale nie każę Ci jeździć. Chodzi mi o to, że wypowiadasz się na temat
                                        > tego, jak wygląda podróżowanie koleją, tak jakbyś wiedział to lepiej od tych,
                                        > którzy dużo jeżdżą.

                                        Nie napisałem, ze wiem lepiej. Napisalem jak to wygląda gdy ja lub ktoś bliski z owa koleja ma kontakt. I na razie nie napawa to wszystko ochota do korzystania.

                                        > W pociągach IC obowiązuje rezerwacja miejsc.

                                        Widac ktoś się zapomnial, bo nim jechal.
                                        Poza tym co to ma za znaczenie czy obowiazuje czy nie. Proownujemy to do innego srodka lokomocji a nie innego pociągu. Nie wszyscy mogą takie podroze planować z wyprzedzeniem, prawda?

                                        > > Może dotrze w końcu do ciebie, ze mieszkam w miejscu gdzie mam 2 autosrad
                                        > y pod
                                        > > nosem i jedze w praktycze wyłącznie w miejsca gdzie podorz pociągiem jest
                                        > bezna
                                        > > dziejna. To niby po cholera mam sobie rozbic na zlosc? Na probe?

                                        > Wystarczyłoby, żebyś nie pisał, że jest beznadziejnie, skoro nie jeździsz.

                                        Nie jedze bo jest beznadziejnie.
                                        Chyba, ze tera z Katowic do krakowa pociągiem jedzie się +/- 35 min z centrum do centrum?
                                        Dam sobie reke odciąć, ze jadac przez Olkusz zgodnie z przpisami i tak będę szybciej - o wygodzie nie wspominając.

                                        > Dzięki za szczerość, potwierdziłeś to, co od dawna przypuszczałem - że w dyskus
                                        > ji chodzi Ci przede wszystkim o to, żeby wyszło na Twoje.

                                        Jak każdemu w każdej dyskusji!
                                        Inaczej wymiana argumentow i proba przekonania do nich drugiej strony jest bezsensowna strata czasu.
                                        A ty piszesz tylko po to bi pisać?

                                        > Jeśli zaś twierdzisz, że pociąg do Wiednia to moje urojenie, to wyjdź może na k
                                        > atowicki dworzec o godzinie 9:25 lub o 15:28 i zobaczysz, że pociąg ten jest ca
                                        > łkiem realny.

                                        Tylko gdzie ja znajde peron 2 i 3/4? ;-)

                                        > > Ale po co skoro może jechać autem bez tych calych ceregieli? :)
                                        >
                                        > To Ty pytałeś o czas przejazdu i cenę biletu pociągu do Wiednia. Po co pytałeś?

                                        Coz... każdy normalny człowiek zadaje pytania z ciekawości. Ale jak widać ty zakładasz ze pewnie pytam cie przez zlosliwosc :-)


                                        > Mam na myśli to, że chciałeś w IC do Wiednia mieć cały przedział wyłącznie do s
                                        > wojej dyspozycji.

                                        To wynikło z argumentu o aucie i porównaniu warunków. Ty jedziesz swoim autem z obcymi?

                                        > Widzę, że nadal masz problem ze zrozumieniem, co oznacza słowo propozycja. Może
                                        > to jakaś choroba zawodowa sprzedawcy, bo sprzedawcy akurat to słowo interpretu
                                        > ją tak jak Ty.

                                        Może...?
                                        • jureek Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 03.03.16, 08:32
                                          galtomone napisał:

                                          > Jak każdemu w każdej dyskusji!

                                          Mów za siebie.

                                          > To wynikło z argumentu o aucie i porównaniu warunków. Ty jedziesz swoim autem z
                                          > obcymi?

                                          Tak.

                                          • galtomone Re: Zaczynaja mi sie na usta cisnac slowa... 03.03.16, 13:18
                                            No - to twój wybor, eby po drodze obcych zbierac. W pociągu a to wpływu nie masz. W aucie ak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka