Dodaj do ulubionych

Piłeś i jechałeś?

12.04.02, 23:01
Jakoś ostatnio ucichły dyskusje nt. prędkości jazdy między nie znającymi
strachu przecinakami a miłującymi bezpieczeństwo powolniakami. Wiadomo jednak,
że dla części z was przyznanie się (wprawdzie na anonimowym forum) do łamania
ograniczeń prędkości jest cool. W końcu po coś się kupuje te dopakowane wózki,
nie?

No to ciekawi mnie, kto z Was również kładzie lachę na zakaz picia przed jazdą?
Czy są tu jacyś Ekstremiści podobni do tych którzy pisali o jeździe
200km/h: „po pół litrze spoko wsiadam i jadę”?
Ryzykanci z gatunku tych, którzy jeżdżą koło 150km/h: „parę piwek nie ma na
mnie wpływu”?
Ostrożniacy jak ci, co to max do 30km/h przekraczają ograniczenie: „piwo czy
kieliszek wina to jeszcze w limicie”?

Bo to, że są tacy co kropli do ust nie wezmą i ograniczeń prędkości
przestrzegają to wiem, więc akurat nie do was piszę.

A może jednak nikt się nie przyzna? To by było też ciekawe:
raz, że Polska nie jest krajem, w którym picie się bardzo potępia, więc czemu
nagle na tym forum same panienki?
Dwa, że alkohol ma podobne skutki jak szybka jazda (skrócenie czasu reakcji na
niespodziewane zdarzenie), więc jaka jest różnica w przyznaniu się do jednego
albo drugiego?

Może myślicie, że to prowokacja, lub że chcę to jakoś wykorzystać – nie i nie.
A zresztą co to za różnica, przecież te wątki typu „Wasza Vmax?” też czyta nie
wiadomo kto i nie wiadomo jaki z tego użytek robi. A nikt tam nie pękał.

No to co, teraz pękacie?

P.S. ja sam zaliczam się do ostrożniaków
Obserwuj wątek
    • Gość: bObO Re: Piłeś i jechałeś? IP: *.chello.pl 12.04.02, 23:24
      W swoim czarno-białym widzeniu świata nie bierzesz pod uwagę tej grupy, do której
      ja się zaliczam: jeżdżę szybko, ale alkohol przed jazdą - nigdy (no, może raz na
      rok małe ilości - nie ma o czym gadać). Nie po to wyostrzam zmysły do szybkiej
      jazdy, by jednocześnie je "zamulać" trunkami.

      P.S. Też jestem ciekaw, czy ktoś się przyzna. I czy pojawi się w tym wątku wiele
      nieznanych dotąd nicków. ;-)
      • pinn Re: Piłeś i jechałeś? 13.04.02, 10:19
        Gość portalu: bObO napisał(a):

        > W swoim czarno-białym widzeniu świata nie bierzesz pod uwagę tej grupy, do któr
        > ej ja się zaliczam: jeżdżę szybko, ale alkohol przed jazdą - nigdy

        Biorę. Nie chciałem rozwlekać - i tak za długie mi wyszło. Wiem, że te zachowania
        nie występują w tym samym czasie. Jak jadę szybko, to nigdy po alkoholu, jak
        wypiję piwo, to raczej nie przekraczam ograniczeń. Miałem na myśli, że skutek obu
        jest podobny na możliwości reakcji kierowcy. Więc, skoro nie masz oporu żeby
        szybko jeździć, skąd nagle opór żeby nie wypić czegoś (okazji jest wiele) i potem
        ostrożnie jechać? No chyba, że ci po prostu piwo, wino nie smakuje.

        To nie jest pytanie ironiczne, naprawdę ciekaw jestem powodów.
        • Gość: bObO Re: Piłeś i jechałeś? IP: *.chello.pl 13.04.02, 13:49
          pinn napisał(a):

          > Gość portalu: bObO napisał(a):
          >
          > > W swoim czarno-białym widzeniu świata nie bierzesz pod uwagę tej grupy, do
          > któr
          > > ej ja się zaliczam: jeżdżę szybko, ale alkohol przed jazdą - nigdy
          >
          > Biorę. Nie chciałem rozwlekać - i tak za długie mi wyszło. Wiem, że te zachowan
          > ia
          > nie występują w tym samym czasie. Jak jadę szybko, to nigdy po alkoholu, jak
          > wypiję piwo, to raczej nie przekraczam ograniczeń. Miałem na myśli, że skutek o
          > bu
          > jest podobny na możliwości reakcji kierowcy. Więc, skoro nie masz oporu żeby
          > szybko jeździć, skąd nagle opór żeby nie wypić czegoś (okazji jest wiele) i pot
          > em
          > ostrożnie jechać? No chyba, że ci po prostu piwo, wino nie smakuje.
          >
          > To nie jest pytanie ironiczne, naprawdę ciekaw jestem powodów.

          Chętnie odpowiem. O ile po alkoholu ewidentnie doświadczam "pomieszania zmysłów" -
          oczywiście mówimy o konkretnych ilościach, o tyle dynamicznej jazdy nie oceniam
          jako niebezpieczną. Być może szybka jazda na trzeźwo i wolna po pijaku
          obiektywnie stwarzają podobne zagrożenie, ja wolę jednak ufać swojemu refleksowi
          i wyczuciu (na trzeźwo) niż wypływać na morze chwiejną łódką, chociaż powolną. I
          na szczęście mogę sobie pozwolić, żeby z każdej imprezy wracać taksówką.

          P.S. Piwko lubię, a za winkiem przepadam. :-)
    • dlugopis Re: Piłeś i jechałeś? 13.04.02, 11:29
      No dobra.
      Jak mialem te nascie lat to sie 2x zdarzylo, ze po alkoholu pojechalem autem.
      Staralem sie wtenczas jechac spokojnie i zgodnie z przepisami. Ciekawe jak bylo
      naprawde ?
      1. Raz mnie rzucila dziewucha i z kumplem skatowalismy sie w knajpie, a potem
      wsiadlem za kolko. W trakcie jazdy trafilismy na konwoj policyjny eskortujacy
      ksiecia Karola. Podjechalem do ostatniego auta i jechalem grzecznie za nimi.
      Doprowadzili mnie prawie do domu. Udalo sie.
      2. Wakacje - Miedzyzdroje. Zabawilismy sie dobrze na dyskotece w Piekielku i
      trzeba bylo wracac na camping na Lubiewo. Jade grzecznie po Miedzyzdrojach , a
      tu nagle z tylu gliny w nysce (ja w 126p - silnik wlasnorecznie zlozony i lekko
      poprawiony). Oni koguty, a ja w dluga. Potem droga na camping po lesie , na
      plytach, kreta droga - 100 km/h. Znowu sie udalo. Jak wytrzezwialem i
      wyobrazilem sobie co by sie stalo ,gdybym wywalil w drzewo, albo jak by mnie
      zlapali i zabrali prawko to juz mi sie odechcialo jezdzic po pijaku. Od tych
      parunastu lat juz nigdy nie wsiadlem po pijanemu. Od czasu do czasu zdaza sie ,
      ze wsiade po kieliszku wina, ale to wszystko.
      Pozdrowionka
      • dlugopis Re: Piłeś i jechałeś? 13.04.02, 11:32
        Ale zaraz bedzie awantura na forum.
        • letalin Re: Piłeś i jechałeś? 13.04.02, 13:58
          Mam takie tłumaczenie : Jak przydzwonie na trzeźwo to nie zawsze z własnej
          winy, jeśli po piwie, przyczyna zawsze będzie po mojej stronie... Ale małe
          piwo kilka godzin przed planowaną jazdą to nie jest problem. Np. planuję
          pogadać dłużej w towarzystwie, to nie widzę problemu w wypiciu małego piwa na
          początku spotkania. Ale wtedy jadę jak kodeks przykazał. Po dwóch godzinach u
          75kg mężczyzny jest już mniej niż 0,2 promilla i szybko spada.
      • pinn Re: Piłeś i jechałeś? 13.04.02, 14:43
        Nieźle, nieźle. Właściwie też miałem przygodę, która powinna mnie czegoś
        nauczyć. Skasowałem samochód nie ze swojej winy. Ale policja kazała dmuchać nam
        obu, a ja byłem po kieliszku wina. Nic nie wykazało, ale dopiero potem sobie
        uświadomiłem jak miałbym przechlapane: policja na głowie i zero odszkodowania
        za samochód.

        Taksówka... dobra rzecz, jak impreza jest zaplanowana, ale szczególnie w lecie
        jest masę okazji gdzie można się napić piwa na powietrzu. To już lepiej
        sprzedać samochód i jeździć wyłącznie taryfami.

        Ktoś powie: przecież nie musisz pić piwa, możesz się napić lemoniady. A ja
        mówię: no dobra, ale jaka jest różnica jak ja się napiję piwa i wolno jadę, a
        jak ty na trzeźwo walisz setką po mieście? Masz ochotę to jedź, ja mam ochotę
        to wypiję. Oczywiście wiem, dla policji to JEST różnica, co uważam za
        niesprawiedliwe faworyzowanie jednego wykroczenia względem drugiego o bardzo
        porównywalnych skutkach.

        Widziałem kiedyś jak policjant w Stanach sprawdzał trzeźwość nie alkomatem,
        tylko każąc wykonywać kierowcy różne czynności. To rozumiem - dopóki mam dobrą
        koordynację ruchów i odpowiadam z sensem na pytania, mogę jeździć. Nieważne co
        wcześniej robiłem.
    • Gość: szatan Re: Piłeś i jechałeś? IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 13.04.02, 14:08
      nie pijam alkoholu przed jazdą bo bym się źle czuł psychicznie nawet po lampce
      wina...

      natomiast łamię ograniczenia prędkości w trasie bo po mieście jadę rozważnie
      (zazwyczaj bo nie ma przeważnie sensu jechać szybciej)

      bywaj
    • Gość: VAN Re: Piłeś i jechałeś? IP: *.proxy.aol.com 13.04.02, 18:50
      Czytam powyzsze wypowiedzi i dziwie sie, ze jeszcze nikomu do glowy nie
      przyszlo, ze mozna zyc normalnie.

      A oznacza to, ze nie jest grzechem wypicie lampki lub dwoch wina (a jak ktos
      woli to browarek)do obiadu. Za to nikt cie nie bedzie scigal, ani policja, ani
      firma ubezpieczeniowa, bo nie przekroczyles obowiazujacego limitu. W tym
      dziwnym swiecie, gdzie ja zyje "zaprawienie sie" i wyprawianie roznych
      smiesznych rzeczy po pijaku nie czyni nikogo bohaterem narodowym.

      Jak siadasz za kolkiem, to spotkanie wariata, ktory upaja sie "dynamiczna
      jazda" nalezy raczej do rzadkosci. Bo i nie ma sie przed kim popisac, i tak
      naprawde, nikomu sie az tak bardzo nie spieszy. Samochod prowadzi sie raczej na
      luzie, chyba ze jest sie malolatem, ktoremu tatus dal sie pierwszy raz
      samodzielnie przejechac.

      Pozdrowienia z innego swiata.



      • Gość: VAN Re: Piłeś i jechałeś? IP: *.proxy.aol.com 14.04.02, 17:21
        Co sadzicie o zyciu w takim dziwnym kraju, jaki opisalem powyzej? A tak miedzy
        nami, to lampka czerwonego wina do obiadu jest dobra rzecza.
        • Gość: Marcel Re: Piłeś i jechałeś? IP: *.reshall.umich.edu 14.04.02, 18:08
          Gość portalu: VAN napisał(a):
          > Co sadzicie o zyciu w takim dziwnym kraju, jaki opisalem powyzej?

          Ze powinien zwrocic wieksza uwage na styl jazdy swoich obywateli:
          - konczenie skretu w prawo na lewym pasie i skretu w lewo na prawym (oczywiscie
          bez migaczy),
          - zmiana pasa na autostradzie bez spojrzenia we wsteczne lusterko (pojecie
          migacza nie istnieje),
          - notoryczne blokowanie lewego pasa autostrady,
          - przejezdzanie skrzyzowan na zoltym i nawet czerwonym swietle,
          - trabienie na poczatkujacych kierowcow,
          - wymuszanie pierszenstwa na pieszych i rowerzystach,
          - jedzenie, picie, golenie, malowanie, czytanie, pranie?, a wszystko to podczas
          prowadznia samochodu,
          - umiejetnosci techniczne ograniczone do wciskania dwoch pedalow, krecenie
          kierownica jest juz sztuka niedostepna dla wiekszosci.
          - bezgraniczna glupota i brak wyobrazni za kolkiem.

          Juz kiedys pisalem, iz uwazam, ze mala liczba wypadkow zwiazana jest wylacznie z
          tym, ze drogi sa szerokie a ogranicznia predkosci drakonskie. No i w odroznieniu
          od Polski wszystko to odbywa sie w milej i przyjemnej atmosferze. Zadnego
          zacietrzewienia i zlosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka