galtomone
01.03.16, 09:17
Jakoś tak się złożył ostatnio, że wśród znajomych rozgorzała podobna dyskusja.
Jedni bronili opcji, że tylko nowe, inni że używane, nie stare, nie zniszczone też są OK.
Sam mam mieszane uczucia w tym zakresie.
Pytanie oczywiście i dylemat nie jest do tych, którzy co rok mogą sobie pozwolić na komplet nowych opon z najwyższej półki, ale do takich szaraczków jak ja.
Dotąd, jeśli zmieniałem opony to zawsze na komplet nowych. Ale faktycznie nie były to najdroższe opony. Nie były tez najtańsze - ot celowałem w średnia półkę.
Ostatnimi czasy np. Previa, Avensis i obecne to letnie Uniroyale (zimowek jakoś nie musiałem zmieniać).
Teraz letnich nie potrzebuje bo mój komplet Uniroyali jeszcze jest OK, ale w sprawie zimowek będzie trzeba podjąć decyzję.
Dojeżdżam aktualnie komplet Dunlop Sport cos tam... Raczej na kolejna zimę (no chyba że będzie jak obecna, ale to ciężko przewidzieć) już będzie zbyt starty.
Zastanawiam się zatem czy ściągnąć go jak zmieni się pogoda i założyć letnie, czy troche przyoszczędzić letnie i zjeździć jeszcze z nich ze 2 mm i wywalić.
Pytanie co dalej. Mój dylemat jest taki:
Kupić nowe średniaki (w moim rozmiarze opon mniej i jednak droższe niż do Avensis więc w półkę górna celować nie będę - inna sprawa, że skoro nie jeżdżę jakoś bardzo ostro a zimy coraz marniejsze to chyba nie ma to wielkiego sensu) czy kupi używane (np. 3 letnie) ale za to najwyższej klasy - podobno takich opon wbrew pozorom dość sporo można znaleźć z przyczyn oczywistych (kogo stać wymienia częściej - szczególnie że dla ASO to fajna kasa, wiec sugerują klientom...)?
I jeśli używane to ile przyjąć, jako granice wieku - 3 lata? 5 lat? Kiedy uznać, że są już za stare (bezpieczeństwo). Bo reszta to kwestia ceny...