mejson.e
19.10.04, 21:40
Kierowca jadący bardzo szybko, musi być maksymalnie skoncentrowany.
Obie ręce mocno ściskają kierownicę, patrzy bez przerwy na drogę, analizuje
bodźce i podejmuje decyzje. Szybko, bo nie ma czasu się zastanawiać.
Czasami decyzje są błędne albo prędkość za duża. Ale cały czas jest gotowy na
zlokalizowanie zagrożenia i podjęcie odpowiednich kroków.
A kierowca jadący spokojnie i wolno, np. 80 km/h poza obszarem niezabudowanym?
Ma mnóstwo czasu na decyzje i manewry.
Ma możliwość zatrzymania się na krótszym odcinku drogi.
Ma dużo więcej czasu w porównaniu z w/w ścigantem.
Ale on ten czas ... marnuje.
Nie wpatruje się ciągle w drogę przed sobą i migawy w lusterku wstecznym.
Jazda jest nudna i spokojna, więc kierownicę trzyma tylko jedną ręką, czasami
tylko pojedynczymi palcami, z łokciami opartymi o podłokietniki albo kolana.
Rozgląda się na boki z zainteresowaniem, "dzieci, patrzcie - bocian!".
Napiętą uwagę można u niego zaobserwować, gdy próbuje w czasie jazdy
przeczytać cały tekst na mijanym billbordzie.
Rozmawia z pasażerem(ką), czasami flirtuje, łapie za kolana...
Gdy pojawi się nagłe zagrożenie, jest kompletnie zaskoczony a jego reakcje
ospałe i mocno spóźnione a czasami kompletnie błędne, jeśli ... w ogóle są jakieś.
Bo często taki wyrwany z letargu suseł nie robi NIC. Sparaliżowany
zaskoczeniem nie skręca, nie hamuje, tylko z niedowierzaniem wali w
przeszkodę. Z poczuciem niesprawiedliwości, bo przecież "jechał ostrożnie, gdy
ten rowerzysta wyskoczył mu z boku!"
Jazda z prędkością ok. 80 km/h w nocy na krótkich światłach wcale nie jest
bezpieczna. Na ok. 40 metrach oświetlonej drogi musimy mieć dość czasu i
miejsca, by zahamować lub ominąć niespodziewaną przeszkodę. To bardzo mało.
Prędkość, która w dzień jest bardzo spokojna, w nocy na tym samym odcinku
drogi, może okazać się nadmierna.
A gdy dojdzie do tego ospałość i głębokie przekonanie o wysokim
bezpieczeństwie własnej jazdy to skutki dopiero mogą być tragiczne.
Poza tym spokojna jazda nuży i otępia niewprawionych i niecierpliwych.
Sam często na zmęczenie dłuższą jazdą, oprócz przerw w podróży,
stosuję okresowy, żwawszy styl jazdy - wyprzedzę tych, których normalnie
olałbym, wdepnę mocniej gaz czy hamulec. Pomaga.
Pewnie niejeden z Was się mocno zdziwił, że to ja krytykuję wolną jazdę.
Ja, który zwalcza nadmierną prędkość i namawia do umiaru.
Tak, do umiaru, ale nie do zidiocenia.
Warzywo za kierownicą nigdy nie będzie bezpiecznym kierowcą. Może nie uniknąć
wypadku, mimo jazdy wolnej ale nie zawsze bezpiecznej.
Zaspany żeglarz z niewidzącym spojrzeniem, bujający w obłokach podczas jednej
z najniebezpieczniejszych czynności, jaką jest kierowanie samochodem...
Nie wegetujcie za kierownicą!
Zwolnijcie, ale pamiętajcie o złudnym poczuciem bezpieczeństwa!
Wolniej jeździć to trzeba, panie, umieć...
Pozdrawiam,
Mejson