Dodaj do ulubionych

Zasuwamy suwaki

17.09.20, 11:59
motoryzacja.interia.pl/raporty/raport-polskie-drogi/wiadomosci/news-kolizja-podczas-jazdy-na-suwak-po-czyjej-stronie-lezy-wina,nId,4732997
No dobra, ale są bardzo różne „suwakowe” sytuacje. Ostatnio widziałem taką, w której gostek lancerem na siłę chciał z prawego „zanikającego” pasa wjechać na pas lewy. Podobnie jak na rysunku po prawej, tyle że nie było trzeciego pasa z lewej strony, a kierowca z „trójki” na rysunku był tuż przed punktem „zanikania” (też były ustawione słupki) – gdyby lancer go dziabnął z boku, to raczej winy żadnej trójka by nie ponosiła?
Przed takimi zwężeniami auta przeważnie jadą w bardzo małych odległościach od siebie, co czasem (np. w sytuacji, której byłem świadkiem) uniemożliwia wpuszczenie gościa z innego pasa.
Obserwuj wątek
    • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 12:09
      nousecomplaining napisał(a):

      > gdyby lancer go dziabnął z boku, to raczej winy
      > żadnej trójka by nie ponosiła?

      Sadzę, że przy obowiązku jazdy na suwak winę ponieśliby obaj.

      Lancer za złe wykonanie manewru - nawet jak jesteś "w prawie" to przecież nie wjeżdżasz w inne auto jeśli nie musisz (np. auto zostaje na środku skrzyżowania a ty choc je widzisz, ruszasz i wjeżdżasz mu w bok).

      A "trójka" za wymuszenie czy utrudnienie manewru, bo masz obowiązek zrobić miejsce przed sobą (troche podobnie jak przy utrudnianiu wyprzedzania, gdy tak dojeżdżasz do czyjegoś zderzaka, że wyprzedzający nagle nie ma gdzie się schować).
        • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 12:19
          nousecomplaining napisał(a):

          > Trójka nie miała szans na przewidzenie tego - lancer zasuwał (nomen omen) szybk
          > o prawym i chciał na chamca wjechać na lewy, gdy trójka już nie miała jak go wp
          > uścić.

          A coz tu masz przewidywać?

          Masz mieć przed soba miejsca na kolejne auto i tyle. Jesli tego miejsca tam nie bylo, tzn. że jechal nie tak jak powinien.
          Ergo, obaj beda winni.

          Chyba, ze "3" juz byl kawalkiem auta za zewzeniem.
          • nousecomplaining Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 12:30
            > Masz mieć przed soba miejsca na kolejne auto i tyle. Jesli tego miejsca tam nie bylo, tzn. że jechal nie tak jak powinien.
            Nie możesz ciągle mieć miejsca na kolejne auto przed sobą - w końcu dojeżdżasz do zwężenia, a lancer zjawił się obok, gdy trójka już tego miejsca nie miała (choć była jeszcze przed zwężeniem). Nawet jeśli kierowca trójki widział w prawym lusterku, że lancer się zbliża, to nie będzie czekał, aż łaskawie się z nim zrówna (a może się zatrzymać i poczekać?). IMHO lancer miał prawo się wpychać, ale ZA trójką. Różne są sytuacje, których przepisy nie przewidzą.
            • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 12:34
              nousecomplaining napisał(a):

              > Nie możesz ciągle mieć miejsca na kolejne auto przed sobą

              Przed zwezeniem powiniens miec, mnie sie jakos udaje.
              Wiec nie wiem skad pomysl na "ciagle"


              > IMHO lancer miał prawo się wpychać, al
              > e ZA trójką. Różne są sytuacje, których przepisy nie przewidzą.

              Nie mnie oceniac. Kazda stytuacja jest inna. Ale co do zasady, jesli utrudnisz manewr w takiej sytuacji drugiemu kierowcy to bedziesz wspolwiny.

              Szczegoly ustali policja.... I jak znam zycie dla swietego spokoju wlasnie tak rozlozy wine.
                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 13:16
                  No nie wiem, ja mam... Jakas magia moze albo ja jakis dziwny jestem... w lusterkach tez widze co sie z mna dzieje i jeszcze (o zgrozo) z nich korzystam.

                  Generalnie (musialo mnie pojebac czy cos) staram sie jak moge innym jezdzenie ulatwic a nie utrudnic.
                  • nousecomplaining Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 16:40
                    > No nie wiem, ja mam... Jakas magia moze albo ja jakis dziwny jestem... w lusterkach tez widze co sie z mna dzieje i jeszcze (o zgrozo) z nich korzystam.
                    Może faktycznie jakaś magia, twoje auto kurczy się razem z tobą, zostawiając miejsce dla innych.

                    > Generalnie (musialo mnie pojebac czy cos) staram sie jak moge innym jezdzenie ulatwic a nie utrudnic.
                    No patrz, ja też się tak staram. Ale ty to widzę że jesteś naprawdę wyjątkowy, nawet naginasz prawa fizyki i czasoprzestrzeń, żeby ułatwić innym życie. Szacun.
                    • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 08:04
                      nousecomplaining napisał(a):

                      > Może faktycznie jakaś magia, twoje auto kurczy się razem z tobą, zostawiając mi
                      > ejsce dla innych.

                      Mozesz miec racje, w tym celu uzwam dwoch magicznych pedałów - gazu i hamulca. Auto od razu robi sie mniejsze i pojawia sie przed nim miejsce.
                      Dam se reke odciac, ze i twoje bym zaczarowal.


                      > > Generalnie (musialo mnie pojebac czy cos) staram sie jak moge innym jezdz
                      > enie ulatwic a nie utrudnic.
                      > No patrz, ja też się tak staram. Ale ty to widzę że jesteś naprawdę wyjątkowy,
                      > nawet naginasz prawa fizyki i czasoprzestrzeń, żeby ułatwić innym życie. Szacun

                      Az tak daleko nie trzeba sie w tym celu posuwać.
          • samspade Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 12:59
            galtomone napisał:

            > Masz mieć przed soba miejsca na kolejne auto i tyle.

            Który przepis tak stanowi?

            > Ergo, obaj beda winni.

            Ergo nie. Ergo mogło być tak że ruszający pasem mającym kontynuację nie miał obok siebie 3.

            • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 13:20
              samspade napisał:

              > galtomone napisał:
              >
              > > Masz mieć przed soba miejsca na kolejne auto i tyle.
              >
              > Który przepis tak stanowi?

              WNie chce mi sie szukac, nie wiem czy suwak jest juz wspiany. Biore to na zdrowy rozsadek i logike.
              Jak dotad sie udaje... jak sie zblizam do zwezenia to udaje mi sie zdjac noge z gazu i zostawic przed soba miejsce na kolejne auto, szczegolnie gdy widze, ze sie jakies konczacym sie pasem zbliza.

              Ale moze ja jakis jebniety jestem bo od zawsze tak robie i nawet jak 2 auta przedemnie sie wepchaly to nigdy halasu spadajacej korony z glowy slychac nie bylo.

              > > Ergo, obaj beda winni.
              >
              > Ergo nie. Ergo mogło być tak że ruszający pasem mającym kontynuację nie miał ob
              > ok siebie 3.

              Nie wiem jak moglo byc... pewnie moglbobyc jeszcze na X innych sposobow i opcji.

              A jak nie mial obokj siebie "3" to nie wiem o jakies sytuacji rozmawiamy, ale najwyrazniej nie o opisanej.
              >
              • samspade Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 13:32
                Suwak jest wpisany. Tyle że nie oznacza to że masz obowiązek żeby przed tobą było miejsce na samochód. Szczególnie gdy ruszasz a obok ciebie nie ma samochodu. On pojawi się za chwilę zapierdalając i wciskając się.
                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 13:52
                  Daltego napisalem, ze takie sytuacje ocenia policja. Ale jesli sie nie myle to jest tam zapis o umozliwieniu wjazdu. Moze sie myle, ale jak sie nie zostawia miejsca to chyba sie tego nie robi?
                  • samspade Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 14:11
                    I tak nie. Bo gdy weźmiesz pod uwagę zapis o znacznemu zmniejszeniu prędkości sprawa już tak oczywista nie jest. Dlatego w przypadkach wpuszczania zapierdalaczy wyrażał bym tak jednoznacznie swojego stanowiska.
                    • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 14:37
                      Co do znacznego zmniejszenia predkosci... to pytanie ile mil na blacie nim zaczal zwalniac... bo moze sie okazac, ze zwonil bardzo ;-)

                      A co do zapierdalaczy generalnie... to jak takich widze, to staram sie puscic jak najszybciej.
                      Jeszcze zaden zapierdalacz, ktory jedzie w tym kierunku co inni nie wjechal w tych co sa za nim.

                      Wiec jak widze takiego, ktoremu sie wyraznie spieszy w takiej sytuacji, to tym bardziej zostawiam miejsce i patrze co robi, by sie nie dac trafic.
                      • samspade Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 14:51
                        Tyle że możesz niedoszacować prędkości zapierdalacza. Wpatrywanie się w lusterko podczas jazdy może być niebezpieczne. Szczególnie w korku.
                        I znów rozmawiamy o tym co robić by ułatwiać życie zapierdalaczom.
                        • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 15:00
                          samspade napisał:

                          > Tyle że możesz niedoszacować prędkości zapierdalacza.

                          To zawsze mozliwe, dlatego wole zrobic wiecej miejsca niz mniej.

                          > Wpatrywanie się w lusterko

                          Az taki piekny nie jestem. Nie wiem tez po co znow dorabiasz teorie. Chyba, ze sam sie wpatrujesz?

                          > I znów rozmawiamy o tym co robić by ułatwiać życie zapierdalaczom.

                          Ja robie co sie da, ty rob co chcesz.
                          • samspade Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 15:24
                            galtomone napisał:

                            > Ja robie co sie da, ty rob co chcesz.

                            Ja jadę normalnie. Gdy widzę że ktoś jest daleko na pasie obok jadę normalnie Bez kilku metrów odstępu. Bo to wydłuża korek.
                            Kiedyś na zwężeniu zrobiłem miejsce szpeniowi ale on rościł sobie prawo do miejsca przed jadącym przede mną. I wywalczył co jego. Wcisnął się po pasie wyłączonym z ruchu. Może wynikało to z tego że tak chciał wjechać przed tego który nie zostawił mu miejsca. A żeby to zrobić musiał zapierdalać a wtedy trzeba mieć miejsce na hamowanie. I znów tutaj wina moja i tego z przodu. Zostało dla niego tylko kilka metrów wolnej przestrzeni. Nie zrobiliśmy wszystkiego co się da. Nie wiem co ja czy ten przede mną mogliśmy zrobić więcej. On jechał normalnie ja zrobiłem miejsce. Ale to ciągle mało.
                            • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 15:40
                              samspade napisał:

                              > Ja jadę normalnie.

                              No to witam w klubie.

                              Jesli twoje normlanie = takie jak normalnie sie jedzi na zachodzie, to to samo normalnie mamy na mysli, czyli z duza doza uprzejmosci dla innych.
                              • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 11:03
                                galtomone napisał:

                                > samspade napisał:
                                >
                                > > Ja jadę normalnie.
                                >
                                > No to witam w klubie.
                                >
                                > Jesli twoje normlanie = takie jak normalnie sie jedzi na zachodzie, to to samo
                                > normalnie mamy na mysli, czyli z duza doza uprzejmosci dla innych.
                                >

                                Uprzejmość to jest wtedy, gdy z inicjatywą wychodzi ten co jej udziela. Gdy z natarczywą inicjatywą pcha się beneficjent, to jest to po prostu wymuszenie.
                                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 11:06
                                  Dlatego ja staram sie by mil miejsce i nie musiał sie wpychać.
                                  A jak sie wpycha gdy miejsca brak to tym bardziej staram sie je zrobić. Na cholerę mi zniszczone auto? Udowadnianie innym na drodze, ze ma sie racje często kończy sie kiepsko.
                                  • nousecomplaining Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 22:01
                                    > A jak sie wpycha gdy miejsca brak to tym bardziej staram sie je zrobić.
                                    W opisanej przeze mnie sytuacji, gdyby gość jadący lewym pasem się tak postarał, to by musiał uszkodzić swoje auto. No ale może chciałby mieć zniszczone, kto go tam wie...
                                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 11:18
                                  Dlatego ja staram sie by mil miejsce i nie musiał sie wpychać.
                                  A jak sie wpycha gdy miejsca brak to tym bardziej staram sie je zrobić. Na cholerę mi zniszczone auto? Udowadnianie innym na drodze, ze ma sie racje często kończy sie kiepsko.
                              • samspade Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 13:10
                                Dużą dozą uprzejmości. Na zwężeniach, suwakach itp przepuszczam tych , którzy są przede mną, ewentualnie obok mnie. Ci z tyłu wjadą za mną.
                                Tak wiem jestem nieuprzejmy. W ogóle nie zachodni.
                                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 13:21
                                  Nie wiem skad ten wniosek, ale skoro tak lubisz o sobie myslec, to co mnie do tego.

                                  Znow usilujesz isc w abusr najwyrazniej - be my guest. Ja tez aut za soba nie wpuszczam bo toche idiotyczny jest pomysl by stawac i czekac az ktos dojedzie.

                                  Ale skoro jak sam napisales wpuszczasz tych obok ciebie, to wg mnie wszystko jest OK.
                                  • nousecomplaining Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 21:54
                                    > Ja tez aut za soba nie wpuszczam bo toche idiotyczny jest pomysl by stawac i czekac az ktos dojedzie.

                                    No to idiotyczne są wszystkie twoje wpisy powyżej przeczące takiemu właśnie podejściu. Ale widzę, że po prostu musisz, inaczej się udusisz.
              • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 10:59
                galtomone napisał:


                > WNie chce mi sie szukac, nie wiem czy suwak jest juz wspiany. Biore to na zdrow
                > y rozsadek i logike.
                > Jak dotad sie udaje... jak sie zblizam do zwezenia to udaje mi sie zdjac noge z
                > gazu i zostawic przed soba miejsce na kolejne auto, szczegolnie gdy widze, ze
                > sie jakies konczacym sie pasem zbliza.

                Na zdrowy rozum i logikę to miejsce zostawiam, gdy mnie auto obok wyprzedziło jakiś czas temu i zaczynamy wchodzić w etap zwężenia. Kompletnie nie mam zamiaru na taką okoliczność gapić się w lusterko, bo nie planuję żadnego manewru który by wymagał tego. Wiadomo, że przepis nie opisze sytuacji co do ostatniego bita, ale na zdrowy rozum nie jest on po to ustanowiony aby dać zielone światło dla tych, co usiłują zmienić pas nawet nie dokończywszy w sposób całkowity wyprzedzania (czyli tył wyprzedzającego nie był ani na chwilę przed przodem wyprzedzanego). Taki manewr to już wpierdalanie się, a nie żaden suwak i powinno być w razie kolizji rozstrzygane na niekorzyść wpierdalacza.

                >
                > Ale moze ja jakis jebniety jestem bo od zawsze tak robie i nawet jak 2 auta prz
                > edemnie sie wepchaly to nigdy halasu spadajacej korony z glowy slychac nie bylo

                Ja bym zastosował łagodniejsze określenie. Zamulacz ruchu dla tych, co za Tobą i zniechęcacz do sprawiedliwego suwaka. Ten za Tobą bowiem może uznać, że jak nie wpuści, to nieco wyrówna poziom sprawiedliwości, który zaburzyłeś swoją nadgorliwą uprzejmością wpuszczając dwa pojazdy.
                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 11:33
                  tbernard napisał:

                  > Kompletnie nie mam zamiaru
                  > na taką okoliczność gapić się w lusterko, bo nie planuję żadnego manewru który
                  > by wymagał tego.

                  Zrobisz jak zechcesz, ale mnie to autentycznie dwa razy uchronilo od wypadku.
                  Nie liczac aut na przeciwnym pasie, to ci przed toba na Twoim w ciebie nie wjada a ci z tylu moha.
                  Ja tam lubie widziec co sie za mna dzieje generalnie - tak samo jak z przodu.

                  Dzieki temu wiem (i taksie zdarzylo), ze moge i mam gdzie uciekac jesli z przodu stanie sie cos nieprzewidzianego.

                  A drua sytuacja (tez nie wykonywalem zadnego manewru) stalem na swiatlach, i w zasadzie interesowac sie powinieniem tym co z przodu.
                  Ale jako, ze lubie sobie zerkac w lusterko i widziec co za mna, to zauwazylem jak kieroca TIRa chyba sie zagaipl i za pozno zaczal hamować. Gdybym nie ruszyl do prodzodu i w lewo, to mialbym go na sobie... a tak zajal moje miejsce na pasie.

                  Moja sugestia dla Ciebie jest taka, zeby z lusterek korzystac na biezaco a nie tylko przed manewrem.


                  > Wiadomo, że przepis nie opisze sytuacji co do ostatniego bita
                  > , ale na zdrowy rozum nie jest on po to ustanowiony aby dać zielone światło dla
                  > tych, co usiłują zmienić pas nawet nie dokończywszy w sposób całkowity wyprzed
                  > zania

                  Oczywiscie ze nie jest. Tylko w takich sytuacjach gdy spotykasz debila wybor wg mnie masz taki:

                  jednak go puscic i olac, udowodnic mu ze nie ma racji, nie zmiesci sie i narawiac wlasne auto. Ja wybieram to pierwsze. A ze przy okazji tki nawyk, ze po prostu przed zwezeniem robie przed soba wiecej iejsca pomaga w manewrach innym to nie widze problemu.

                  Jak sie toczymy w korku, to zrbienie cit wiekszej lunki naprawde nie jest problemem.

                  >. Taki manewr to już wpierdalanie się, a nie żaden suwak i powinno być w ra
                  > zie kolizji rozstrzygane na niekorzyść wpierdalacza.

                  Ale policjant nie jest duchem swietym. jak nie masz filmu gdzie bedzie to wykazane, to jest slowo przeciwko slowu - "najpierw mnie pusicil a potem przyspieszyl i nie chcial".

                  Wiec jak znam zycie, to gro takich spotkan konczy sie ukaraniem obu kierowcow.

                  > > Ale moze ja jakis jebniety jestem bo od zawsze tak robie i nawet j
                  > ak 2 auta prz
                  > > edemnie sie wepchaly to nigdy halasu spadajacej korony z glowy slychac ni
                  > e bylo
                  >
                  > Ja bym zastosował łagodniejsze określenie. Zamulacz ruchu dla tych, co za Tobą
                  > i zniechęcacz do sprawiedliwego suwaka.

                  Nie sadze, sprawdzalo sie do doskonale w pareu stolicach, w Lodynie takie zahcownie by wpuscic przed siebie wiecej niz jedno auto to tez norma.
                  Za to wiekszosc stara sie t wszystko robic tak, by jechac lub sie choc toczyc i by nikt nie musial stanac.
                  Nie ukryam, ze tam nawjwiecej nuczylem sie w zakresie jazdy w naprawde duzym ruchu. U nas po prostu nie bylo typu aut gdy wyjezdzalem.

                  Ale troche mi zwisa Twoja ocena wiec, whatever dude. Moze byc i super zamulaczem.

                  > Ten za Tobą bowiem może uznać, że jak n
                  > ie wpuści,

                  Wali mnie/nie mam wplywu na to co robia/mysla inni.
                  Chce - wpusci, nie chce - nie wpusci.

                  Choc generalnie wydaje mi sie, ze poziomem kultury i uprzejmosci na drodze jest lepiej niz jeszcze z 10-15 lat temu. To samo z zachowanimi wobec pieszych.

                  Ale nadal do zachodniej normy "brakuje" sporo.

                  > to nieco wyrówna poziom sprawiedliwości, który zaburzyłeś swoją nadg


                  Jak ktos lubi byc szeryfem/nauczycielem, to powod sobie zawsze znajdzie.
                  • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 12:22
                    galtomone napisał:


                    > A drua sytuacja (tez nie wykonywalem zadnego manewru) stalem na swiatlach, i w
                    > zasadzie interesowac sie powinieniem tym co z przodu.
                    > Ale jako, ze lubie sobie zerkac w lusterko i widziec co za mna, to zauwazylem j
                    > ak kieroca TIRa chyba sie zagaipl i za pozno zaczal hamować. Gdybym nie ruszyl
                    > do prodzodu i w lewo, to mialbym go na sobie... a tak zajal moje miejsce na pas
                    > ie.
                    >
                    > Moja sugestia dla Ciebie jest taka, zeby z lusterek korzystac na biezaco a nie
                    > tylko przed manewrem.
                    >

                    Pewnie ten kierowca z tira zagapił się w lusterko, bo lubi na bieżąco z nich korzystać, zamiast przez przednią szybę patrzeć gdzie jedzie.
                      • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 13:25
                        galtomone napisał:

                        > A numery w lotto to jakie beda w przyszlym tygodniu?
                        >

                        Aby nie grzebać się w logikach rozmytych, to odpowiedzi mogę udzielić za tydzień ;)
                          • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 20:42
                            galtomone napisał:

                            > Liczylem, ze skoro dokladnie wiesz dlaczego kierowaca tira sie zagapil to i w t
                            > ym temcie pomozesz. A tak to wyszlo, ze to tylko gdybanie...
                            >

                            Jasne, że nie wiem dokładnie, to tylko jeden z możliwych wariantów, który wybrałem tylko dla efektu ironicznego. Mógł oczywiście w jakiś gadżet się zagapić uważając, że ma doskonale podzielną uwagę. Tak samo jak ci, co tak namiętnie podczas jazdy patrzą w lusterka zamiast tam dokąd jadą. Nie ma czegoś takiego jak oczy dookoła głowy. Uwaga przeskakuje i wystarczy za mało jej w miejscu gdzie zachodzą największe zmiany nawet na ułamek sekundy i może dojść do nieszczęścia. A tak się składa, że parametrem najbardziej zmiennym w czasie jest położenie pojazdu w kierunku ruchu i to tam uwaga ma być największa. Przed manewrem mogącym skutkować ładowaniem się komuś w paradę rzecz jasna należy z lusterek skorzystać. Ale jazda pasem kontynuującym nie jest tym manewrem.
                            • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 19.09.20, 12:03
                              Dlatego napisałem byś jeździł jak chcesz/umiesz. Ja nie mam żadnego problemu z patrzeniem przed siebie i stałym korzystaniem z lusterek.

                              Tak mi się wydaje np., że Ci, którzy tej "arcytrudnej sztuki" nie opanowali, to ci, których widuje na drogach zatrzymanych przez nieoznakowany radiowóz po nagraniu.

                              Ciekawe jak to robią kierowcy wyścigowi, którzy muszą patrzeć w przód, kontrolować sytuację z tyłu i jeszcze sporo innych rzeczy robić przy okazji.
                              • nousecomplaining Re: Zasuwamy suwaki 19.09.20, 18:26
                                > Ciekawe jak to robią kierowcy wyścigowi, którzy muszą patrzeć w przód, kontrolować sytuację z tyłu i jeszcze sporo innych rzeczy robić przy okazji.
                                No jak to jak, przede wszystkim zaliczają lekcje jazdy u niejakiego galtoma : )
                                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 19.09.20, 19:13
                                  Dziękuję za uznanie, ale sobie nie przypominam.
                                  Natomiast jeśli podpisujesz się pod tym, że stale korzystanie z lusterek w aucie to coś trudnego i korzystasz jak kolega wyżej tylko tuż przed manewrem, to jestem autentycznie zaskoczony.
                                  • nousecomplaining Re: Zasuwamy suwaki 19.09.20, 20:58
                                    > Dziękuję za uznanie, ale sobie nie przypominam.
                                    Znaczy nie pamiętasz, jak uczyłeś Kimiego i innych? Ech, ta skromność.
                                    > jeśli podpisujesz się pod tym, że stale korzystanie z lusterek w aucie to coś trudnego
                                    Nie, mimo wszystkich swoich ograniczeń, ta akurat umiejętność nie stanowi dla mnie problemu.
                                    > jestem autentycznie zaskoczony
                                    To se odskocz. I poczytaj swoje wpisy przeczące jeden drugiemu.
                                    • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 19:57
                                      nousecomplaining napisał(a):

                                      > > Dziękuję za uznanie, ale sobie nie przypominam.
                                      > Znaczy nie pamiętasz, jak uczyłeś Kimiego i innych? Ech, ta skromność.

                                      Ja to nazywam szczerością, ale skoro chcesz w to wierzyć, to mnie to osobiście nie przeszkadza.

                                      > > jeśli podpisujesz się pod tym, że stale korzystanie z lusterek w aucie to
                                      > coś trudnego
                                      > Nie, mimo wszystkich swoich ograniczeń, ta akurat umiejętność nie stanowi dla m
                                      > nie problemu.

                                      To bardzo się cieszę, na pewno dzięki temu jeździ ci się bezpieczniej i z mniejszą ilością zaskoczeń.

                                      Tym bardziej nie wiem czemu się Dziwisz. Wydawało mi się zawsze, że korzystanie z lusterek na bieżąco jest czymś oczywistym, co po prostu należy czynić.

                                      > > jestem autentycznie zaskoczony
                                      > To se odskocz. I poczytaj swoje wpisy przeczące jeden drugiemu.

                                      ???
                              • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 14:15
                                galtomone napisał:

                                > Dlatego napisałem byś jeździł jak chcesz/umiesz. Ja nie mam żadnego problemu z
                                > patrzeniem przed siebie i stałym korzystaniem z lusterek.

                                Gość w tym tirze też nie miał wątpliwości odnośnie swojej podzielności uwagi.
                                Piszesz o patrzeniu w kierunku X i kierunku Y jednocześnie? W tym samym ułamku sekundy widzisz jednocześnie co w lusterku i co z przodu i z jednakowo maksymalnym skupieniem uwagi?
                                • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 20:04
                                  tbernard napisał:

                                  > galtomone napisał:
                                  >
                                  > > Dlatego napisałem byś jeździł jak chcesz/umiesz. Ja nie mam żadnego probl
                                  > emu z
                                  > > patrzeniem przed siebie i stałym korzystaniem z lusterek.
                                  >
                                  > Gość w tym tirze też nie miał wątpliwości odnośnie swojej podzielności uwagi.

                                  Twój kolega? Czy znów patrzysz w kulę?

                                  > Piszesz o patrzeniu w kierunku X i kierunku Y jednocześnie?

                                  To może być trudne nie będąc kameleonem.
                                  Ale jeśli masz w domu słownik, to wyżej pojawiło się słowo "zerkać". By wiedzieć co się za tobą dzieje, nie trzeba patrzeć w lusterko jak sroka w kość.


                                  > W tym samym ułamku
                                  > sekundy widzisz jednocześnie co w lusterku i co z przodu i z jednakowo maksymal
                                  > nym skupieniem uwagi?

                                  Raczej tak. Wykreślając słowo jednocześnie. Ale rzucenie okiem na co kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt sekund w zależności od drogi i sytuacji na niej nie oznacza wg mnie mniejszego skupienia. Więcej czasu oczywiście poświęca się na to co przed, ale ja osobiście lubię wiedzieć co za mną i co z tego może dla mnie wyniknąć.

                                  Wydaje mi się, że największy problem z patrzeniem do tyłu mają Ci, którzy są szybcy i agresywni, bo to zwykle ci (bez wzgledu na pas) jadą komuś za zderzakiem. Ja lubię mieć spory margines na decyzję, na błąd kogoś czy mój własny.
                                  • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 20:15
                                    Dodam (o zgrozo), że jeszcze lustruje okolice na boki/w przód ode mnie. No. Gdy zbliżam się do przejścia dla pieszych, które jest zasłonięte, patrzę czy kota się do tego auta nie zbliża, czy choćby stóp czy cienia gdzieś nie widać, który może świadczyć o tym, że ktoś/coś się tam chowa. Jeśli mam jakiekolwiek sygnały, że tak.moze być, albo inaczej, jeśli nie mam 100% pewności, że jednak nie jest pusto zwalniam jeszcze bardziej.

                                    Kilka razy się to.przydalo. Jak widzę, że pieszy idzie wzdłuż jezdni chodnikiem i gdy do niego dojadę obaj będziemy przy przejściu dla pieszych, to zakładam, że może na to przejścia chcieć wejść. Wystarczy zatem zdjąć nogę z gazu, by mieć czas na reakcję po decyzji pieszego.
                                    • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 22.09.20, 11:25
                                      galtomone napisał:

                                      > Dodam (o zgrozo), że jeszcze lustruje okolice na boki/w przód ode mnie. No. Gdy
                                      > zbliżam się do przejścia dla pieszych, które jest zasłonięte, patrzę czy kota
                                      > się do tego auta nie zbliża, czy choćby stóp czy cienia gdzieś nie widać, który
                                      > może świadczyć o tym, że ktoś/coś się tam chowa. Jeśli mam jakiekolwiek sygnał
                                      > y, że tak.moze być, albo inaczej, jeśli nie mam 100% pewności, że jednak nie je
                                      > st pusto zwalniam jeszcze bardziej.

                                      Co do zbliżania się do takiego miejsca mam podobnie i wtedy ci za mną przyklejają mi się do zderzaka sugerując, że jestem zawalidrogą. Ale parę sytuacji było już takich, że zbliżam się do przejścia oraz przejazdu dla rowerów, gdzie parkujący pojazd zbyt blisko zasłania widok. Podjeżdżając więc powoli zauważam rowerzystę ale w takiej odległości, że ja jak przejadę, to mu nie wymuszę, ale następny już powinien puścić go. No i następny ma to w nosie i zmusza rowerzystę do zatrzymania. Tak więc w oczach takich "świetnie potrafiących szybko i bezpiecznie" jestem zawalidrogą.

                                      >
                                      > Kilka razy się to.przydalo. Jak widzę, że pieszy idzie wzdłuż jezdni chodnikiem
                                      > i gdy do niego dojadę obaj będziemy przy przejściu dla pieszych, to zakładam,
                                      > że może na to przejścia chcieć wejść. Wystarczy zatem zdjąć nogę z gazu, by mie
                                      > ć czas na reakcję po decyzji pieszego.
                                      >

                                      Też staram się na taką sytuację nastawić. Najgorsze są przejścia przy samym chodniku i pieszy który nie rozglądając się robi nagły zwrot. Mi nawet nie chodzi o to jego patrzenie i uwagę, ale rozejrzenie się daje sygnał, że on nie zamierza sobie spacerować wzdłuż chodnika, tylko z przejścia skorzystać. Bez tego rozejrzenia się sprawia wrażenie, że akurat w tym momencie jego spaceru znalazł się przy przejściu ale nie interesuje go przechodzenie, tylko dalszy spacer wzdłuż.
                                      Chodniki mające mały separator na przykład pas trawnika, to gdy mają przejścia, to tam przynajmniej klarownie widać, czy ktoś zmierza do przejścia.
    • samspade Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 13:09
      Wszystko zależy od tego jak podchodzą kierowcy. Część będzie na chama jechać na zderzaku część będzie na chama cisnąć do końca i z dużą różnica prędkości wciskać się na pas. Ogólnie nie jesteśmy uprzejmi na drodze.
      • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 17.09.20, 16:34
        Ja tam zawsze jadę do końca ale nie zapierdalam.
        Wjeżdżanie w kolejkę wcześniej jest bez sensu, gdy można jechać do przodu.

        Ale z prędkością na tym kończącym się pasie wielu przesadza.
      • marekggg Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 07:16
        bardzo dobrze napisane. ale tez z drugiej strony - drogowcy powinni tak ustawic oznakowanie, zeby sie w tym samym punkcie nie zwezaly 3-4 pasy do jednego, ale byloby to zrobione zawsze kilkaset metrow od siebie. tak to raczej dziala w niemczech i austrii.
        do robienia suwaka na drodze powinno sie uzywac glowy a nie chuja.
    • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 13:36
      Wina niewpuszczającego.
      Autor artykułu nie zna przepisów - fascynuje się zapisem, że jadący swoim pasem ma "umożliwić" i zakłada, że ma pierwszeństwo. Otóż nie ma - bo nie wynika to z żadnych przepisów.
      Jest przepis o USTĄPIENIU pierwszeństwa przy zmianie pasa, ale jest on jawnie i wprost anulowany w sytuacji suwaka.
      Zatem nic o pierwszeństwie nie ma w takiej sytuacji, a jadący swoim pasem DODATKOWO ma umożliwić. Dlatego faworyzowany jest ten z kończącego się pasa.
      • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 18.09.20, 20:51
        Gdy dojdzie do kolizji to w przypadku jak na filmie wina po obu stronach moim zdaniem. Argumentuję to tym, że aby do tego doszło, to praktycznie oboje z premedytacją łamią Art 3. i Art 4. bez wnikania o pierwszeństwo. Bo oboje byli w stanie uniknąć i oboje parli do zwady. Dodam tylko, że tak udokumentowane złamanie Art 3. i Art 4. to jakby przyznanie się do psychicznego zaburzenia, które powinno poskutkować odebraniem obu kierowcom uprawnień i skierowaniem do specjalisty od tego typu zaburzeń. Gdyby tak traktowano kozaków, to raptownie poziom kultury i uprzejmości w narodzie by podskoczył nawet bez zgłębiania wnikliwego paragrafów.
        • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 19.09.20, 08:39
          Aż tak daleko bym nie szedł. Jeżeli mający pierwszeństwo stoi przed faktem dokonanym i wyłącznie od niego zależy, czy może uniknąć kolizji, to powinien jej uniknąć. Ale nie musi ustępować za wszelką cenę - jakieś granice przyzwoitości chyba są.
          • tbernard Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 14:05
            Ale na filmie widać, że oboje parli do wyegzekwowania swojego wyobrażenia o pierwszeństwie mogąc uniknąć kolizji. Oczywiście to dywagacje obarczone hipotetycznym warunkiem, że do kolizji by doszło.
            Oczywiście nie zawsze policja ma takie materiały jak ten film i wtedy muszą ustalać winnego według tego kto komu miał obowiązek ustąpić.
            • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 21:50
              tbernard napisał:

              > Ale na filmie widać, że oboje parli do wyegzekwowania swojego wyobrażenia o pie
              > rwszeństwie mogąc uniknąć kolizji. Oczywiście to dywagacje obarczone hipotetycz
              > nym warunkiem, że do kolizji by doszło.

              No i mający pierwszeństwo odpuścił gdy zauważył, że musiałby teraz świadomie przywalić.
            • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 20.09.20, 21:49
              galtomone napisał:

              > klemens1 napisał:
              >
              > > Ale nie musi ustępować za wszelką cenę - jakieś granice przyzwoitości ch
              > > yba są.
              >
              > Honor ważniejszy niż blacha i zdrowie?

              Jaki honor - co ty znowu wymyślasz?
              Chodzi o to, że jak będziesz pozwalał wymuszać pierwszeństwo, bo pajac będzie wymuszał.
              Zresztą - jak sobie chcesz. Dla mnie możesz zatrzymywać się na głównej i wszystkich przepuszczać. Tak będzie pewnie HONOROWO.

                • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 10:30
                  galtomone napisał:

                  > Pozwalać????
                  > A co ja jestem kierownik ruchu?

                  Nie - to on jest kierownikiem ruchu a ty wykonujesz jego polecenia.

                  > Ty się "Rejtanem" rzucasz żeby jednak nie wpuścić?

                  Nie wiem, na czym polega "rzucanie się Rejtanem", więc nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.

                  • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 14:26
                    klemens1 napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > Pozwalać????
                    > > A co ja jestem kierownik ruchu?
                    >
                    > Nie - to on jest kierownikiem ruchu a ty wykonujesz jego polecenia.

                    😂 Dobre

                    > > Ty się "Rejtanem" rzucasz żeby jednak nie wpuścić?
                    >
                    > Nie wiem, na czym polega "rzucanie się Rejtanem", więc nie mogę odpowiedzieć na
                    > to pytanie.

                    Pewnie na tych lekcjach byłeś chory. Zdarza się.
                    • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 16:58
                      galtomone napisał:

                      > > > Ty się "Rejtanem" rzucasz żeby jednak nie wpuścić?
                      > >
                      > > Nie wiem, na czym polega "rzucanie się Rejtanem", więc nie mogę odpowiedzieć na
                      > > to pytanie.
                      >
                      > Pewnie na tych lekcjach byłeś chory. Zdarza się.

                      Na tych lekcjach opowiadali o czasach, gdy było jeszcze mało samochodów. Pewnie tego nie zauważyłeś, bo byłeś chory. Co się zresztą zdarza.
                      • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 17:59
                        Nie wiem co to ma do rzeczy wedle postawy, która prezentujesz. Jakieś chore poczucie wyższości i honoru?
                        Co się dzieje jak się ktoś taki wepchnie przed ciebie?

                        Korona z głowy ci spada.i musisz ją czyścić?
                        Masz depresję? Nie staje ci przez tydzień czy co? Powód musi być poważny by tak do tego podchodzić jak ty.
                        • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 18:27
                          galtomone napisał:

                          > Nie wiem co to ma do rzeczy wedle postawy, która prezentujesz. Jakieś chore poc
                          > zucie wyższości i honoru?
                          > Co się dzieje jak się ktoś taki wepchnie przed ciebie?

                          Jeżeli się wepchnie - nic się nie stanie. Co nie znaczy, że mam mu pozwalać się wpychać.

                          > Korona z głowy ci spada.i musisz ją czyścić?
                          > Masz depresję? Nie staje ci przez tydzień czy co? Powód musi być poważny by tak
                          > do tego podchodzić jak ty.
                          >

                          No i mamy projekcję kompleksów w typowo galtomowym wieśniackim wydaniu.
                          Jak dla mnie to możesz takiemu co się przed ciebie wpycha nawet laskę opierdolić mrucząc przy tym i wywalając gałami.

                          • galtomone Re: Zasuwamy suwaki 21.09.20, 18:34
                            klemens1 napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > Nie wiem co to ma do rzeczy wedle postawy, która prezentujesz. Jakieś cho
                            > re poc
                            > > zucie wyższości i honoru?
                            > > Co się dzieje jak się ktoś taki wepchnie przed ciebie?
                            >
                            > Jeżeli się wepchnie - nic się nie stanie. Co nie znaczy, że mam mu pozwalać się
                            > wpychać.

                            Bo?
                            Jak pozwolisz (cokolwiek to znaczy) to co się stanie?
                            Jak jakieś auto chce we mnie wyjechać, to wybór wydaje się dość prosty i oczywisty.
                            Robię miejsce i jadę dalej albo nie robię miejsca i naprawiam samochód (chyba, że ktoś zrezygnuje z manewru. Ale jeśli nie?)

                            > > Korona z głowy ci spada.i musisz ją czyścić?
                            > > Masz depresję? Nie staje ci przez tydzień czy co? Powód musi być poważny
                            > by tak
                            > > do tego podchodzić jak ty.
                            > >
                            >
                            > No i mamy projekcję kompleksów w typowo galtomowym wieśniackim wydaniu.
                            > Jak dla mnie to możesz takiemu co się przed ciebie wpycha nawet laskę opierdoli
                            > ć mrucząc przy tym i wywalając gałami.

                            Czyli się nie dowiem jaki masz realny, ważny powód poza projekcja własnych utajnionych pragnień jak sądzę.
                            Nie zawiodłem się. Widziałem, że nic sensownego nie napiszesz.
                            • klemens1 Re: Zasuwamy suwaki 22.09.20, 11:24
                              galtomone napisał:

                              > > Jeżeli się wepchnie - nic się nie stanie. Co nie znaczy, że mam mu pozwalać się
                              > > wpychać.
                              >
                              > Bo?
                              > Jak pozwolisz (cokolwiek to znaczy) to co się stanie?

                              Dopiero co wyżej dałem ci odpowiedź na to pytanie.

                              > Jak jakieś auto chce we mnie wyjechać

                              Mówimy o sytuacji, gdzie chce się wepchać, a nie "wyjechać".

                              > > > Korona z głowy ci spada.i musisz ją czyścić?
                              > > > Masz depresję? Nie staje ci przez tydzień czy co? Powód musi być poważny by tak
                              > > > do tego podchodzić jak ty.
                              > > >
                              > >
                              > > No i mamy projekcję kompleksów w typowo galtomowym wieśniackim wydaniu.
                              > > Jak dla mnie to możesz takiemu co się przed ciebie wpycha nawet laskę opierdoli
                              > > ć mrucząc przy tym i wywalając gałami.
                              >
                              > Czyli się nie dowiem jaki masz realny, ważny powód poza projekcja własnych utaj
                              > nionych pragnień jak sądzę.

                              Może się i dowiesz, jeżeli zapytać zamiast pierdolić o swoich wyobrażeniach. Ale ty przecież nie chcesz się dowiedzieć - chcesz sobie pomarudzić.
                              I słabo to wygląda, gdy używasz słowa "projekcja" zaraz po tym, gdy ja go użyłem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka