trypel
07.06.26, 18:28
8 dni. 4500 km. 6 krajow. It, Al, Mne, BiH, Cro, Slo.
Zasada jedna - omijać autostrady. Poza dojazdem z i do. Udało sie w 90% bo w albanii nie dałem rady.
Nigdy tak wyraźnie nie widzialem przejścia miedzy Włochami północnymi a południem. Z kazdym km jakby inny świat.
Albania gdyby nie gory śmieci wszędzie, zaczyna wyglądać lepiej niz Apulia pod kątem rozwoju.
Czarnogóra i BiH w ciągu paru lat, nie wiem czy same czy korzystając z jakis funduszy, odnowiły taka ilosc dróg ( nowy asfalt, pobocza, infrastruktura) ze jestem w szoku. Dalej piękna przyroda i dzikie gory ale teraz bardziej dostepne.
W Chorwacji juz na powrocie stanąłem w fajnym miejscu na obiad, tuż za Zagrzebiem. W Słowenii nawet sie nie zatrzymałem poza 3 min tankowania. I znalazłem nowa drogę z Graz do Wiednia, na Kapfenberg a potem wbicie na ta od Żydowa. Czas ten sam a spokojniej i ładniej.
We wloszech musimy na urlop nad jezioro trazymenskie bo widoki dupe urywają. No i kiedys koniecznie tez półwysep Gargano, dałem rade tylko Monte Sant Angelo i tez tam pięknie jest.
Na wybrzeżu kolo Ankony zajebiste owoce morza, no i wybrzeże od Pescary do Termoli jest super i warte odwiedzenia.
Poza rakija w Mne zadnych przygód. Mogą sie zacząć jesli sie okaze ze te radary we wloszech jednak działały:) wtedy beda koszty dodatkowe.
Fajny intensywny tydzien. Mozna odpocząć.
Jakby co ktos chcial to pytajcie. Jak nie to tez powiem jak mi sie przypomni :)