Dodaj do ulubionych

Dlaczego...

16.12.04, 17:00
Dlaczego dojeżdżanie na "luzie" np. do skrzyżowania uważane jest
za "buractwo"? Zdarza mi się to (czasami), a już w kilku miejscach wyczytałem
że to źle. Dlaczego? Będę wdzięczny za uświadomienie, wbrew pozorom pytam
poważnie.
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Dlaczego... 16.12.04, 17:10
      Silnik "na luzie" (czyli na biegu jalowym) pali kolo 1 l/h. Jezeli hamujesz silnikiem to nie pali nic - komputer odcina paliwo.

      To wszystko.
      • Gość: literka m Re: Dlaczego... IP: 217.6.80.* 16.12.04, 17:14
        ja bym powiedzial raczej, ze jak ci cos wyskoczy nagle przed maska, to majac
        auto na biegu mozesz jeszcze jakos zareagowac, odbic, dodac gazu, zrobic unik a
        na luzie zostaja ci tylko hamulce. ale to tylko moja teoria

        do tego hamowanie na biegu jest sprawniejsze
        • szymizalogowany Re: Dlaczego... 16.12.04, 18:07
          > ja bym powiedzial raczej, ze jak ci cos wyskoczy nagle przed maska, to majac
          > auto na biegu mozesz jeszcze jakos zareagowac, odbic, dodac gazu, zrobic unik


          hehe spoko

          jak jestes na biegu i masz mocny sprzet to moze go jeszcze dojsc jakby uciekal
    • Gość: TO JA Re: Dlaczego... IP: *.honeywell.com 16.12.04, 17:12
      Czy chcesz czy nie, do skrzyzowania zawsze dojezdzasz na luzie. Kwestia jest
      kiedy ten luz byl wrzucony. Buractwem jest wrzucic na luz daleko przed
      skrzyzowaniem, na widok zoltego, albo jeszcze zielonego na ktore nie zdazymy, i
      toczenie sie, toczenie, toczenie na luzie, a potem zatrzymanie hamulcem.
      Odwrotnoscia tego bylaby jazda do ostatniej chwili na gazie, czesto
      wystraszajac przechodniow i inne samochody, zakonczona ostrym hamowaniem.
      Normalna jazda jest gdzies pomiedzy tymi dwoma.
      • undercover_brother Re: Dlaczego... 16.12.04, 17:59
        Nie odpowiedziales na pytanie dlaczego dojezdzanie do skrzyzowania jest buractwem. Dlaczego?

        Poprosze jeszcze o zdefiniowanie slowa 'buractwo' do tego przypadku.
        • Gość: TO JA Re: Dlaczego... IP: *.honeywell.com 16.12.04, 18:04
          Mam wrazenie ze jestes bardziej zorientowany w tym i innych tematach to moze Ty
          mu wytlumacz.
          • undercover_brother Re: Dlaczego... 16.12.04, 18:13
            No wlasnie nie jestem zorientowany kompletnie w tym temacie. Nie wiem dlaczego taka praktyka jest uwazana za buractwo i pragnalbym sie dowiedziec. Chcialbym tez dowiedziec sie co ma oznaczac to okreslenie (buractwo) w tym kontekscie. Po prostu mnie to ciekawi.

            Ja rozumiem, ze burakiem mozna nazwac kogos, kto do restauracji wejdzie w gumoflicach, ale w tym konkretnym przypadku nie wyczuwam o co chodzi.
            • apodemus Re: Dlaczego... 16.12.04, 18:18
              Celowo umieściłem określenie "buractwo" w cudzysłowiu, bo jest ono trudne do
              jednoznacznego zdefiniowania - z grubsza wiadomo o co chodzi, ale jak
              zdefiniować? Użyłem tego sformułowania, bo w kilku miejscach zostało ono użyte
              przy opisie sytuacji, o której pisałem.
              Innymi słowy: buractwo (w tym przypadku) - jazda denerwująca innych, bez
              zwracania uwagi na współużytkowników drogi, powodująca jakieś zagrożenia lub
              przynajmniej sytuacje stresujące.
              Pokręciłem trochę, ale mam nadzieję, że "załapiesz" o co mi chodzi.
              Pozdrawiam, z nadzieją na oduczenie się "buractwa"...
              • Gość: TO JA Re: Dlaczego... IP: *.honeywell.com 16.12.04, 18:35
                Kazdy wie o co chodzi. Z mojego poprzedniego postu wynikaloby ze burak albo
                denerwuje tego co jedzie za nim albo tego co jedzie przed nim. Dla
                zaoszczedzenia paliwa albo dla pokazania ze on jest wazny (?). Myslalem przez
                moment ze U. Brother po prostu marudzi. Ale jak zastanowic sie nad jego
                stanowiskiem na temat przydroznych drzew, to moze on faktycznie nie kuma.
                • undercover_brother Re: Dlaczego... 16.12.04, 19:03
                  Jezeli denerwuje Cie ktos toczacy sie do swiatel na luzie, to latwo mozesz go wyprzedzic i nie bedziesz juz mial powodow do denerwowania sie. Inna sprawa jest to, po co spieszyc sie do stania na czerwonym.
                  • Gość: TO JA Re: Dlaczego... IP: *.honeywell.com 16.12.04, 19:12
                    Moje podejrzenia co do Twojej mozliwosci kumania rzeczy elementarnych
                    potwierdziles niestety. Nabralem nastepnych watpliwosci, na przyklad czy jestes
                    na przepustce czy uciekles.
                    • undercover_brother Re: Dlaczego... 16.12.04, 19:45
                      Pozostaje mi zyczyc Ci kolejnych owocnych obserwacji, celem rozstrzygniecia dylematu: przepustka czy ucieczka. Wroze predkie rozwiazanie zagadki, zwazajac na Twe nieocenione 'mozliwosci kumania rzeczy elementarnych'. Dobrej zabawy.
            • emes-nju Re: Dlaczego... 16.12.04, 18:25
              undercover_brother napisał:

              > Ja rozumiem, ze burakiem mozna nazwac kogos, kto do restauracji wejdzie w
              > gumoflicach, ale w tym konkretnym przypadku nie wyczuwam o co chodzi.


              Z tymi gumofilcami tez nic pewnego. Wszystko zalezy od tego czy posiadacz rzeczonego obuwia nabyl je uczciwie w sklepie GS czy tez jest nedznym uzurpatorem do roli zywiciela narodu i gumofilce kupil w Castoramie. Wedlug mnie tylko tego ostatniego burakiem nazwac mozna.
              • undercover_brother Re: Dlaczego... 16.12.04, 18:28
                Jeszcze troche i zrobi nam sie dyskusja swiatopogladowa :).
                • emes-nju Re: Dlaczego... 16.12.04, 18:31
                  Eeee ja tylko tak. Jak slysze albo czytam "gumofilce" to tak samo mi wychodzi - troche mi wstyd :-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka