rekrut1
11.02.05, 17:01
Niedawno byłem w trasie i ponownie spodkałem się z takim problemem:
jedzie TIR,dogania go auto osobowe/przedtem miało przewagę z 20km/godz./i
zaczyna jechać za tym TIR-em.Jest miejsce,można wyprzedzać ale z niewiadomych
przyczyn auto jedzie za tym TIR-em.Jeszcze brak problemu,wyprzedzić TIRa i
autko to pestka.Po jakimś czasie dochodzi drugie,trzecie,czwarte i zaczyna
się problem.Kierowcy z tyłu wypatrują okazji do wyprzedzania i wygląda to
tak:jedzie TIR z ogonem węża/~~~/.
Załapałem się na konicu takiego ogona,wyprzedzenie tego toważystwa graniczy z
cudem.Jadą blisko siebie,kiwają się na wszystkie strony i są zazdrośni o to że
ktoś/jak biały człowiek/ ośmiela się ich wyprzedzić!
Spora luka z naprzeciwka/Bóg raczy wiedzieć która z kolei/wychylam sie,po
garach a tu ten pierwszy za TIR-em też zaczyna ten manewr.OK.myśę sobie,będzie
nas dwoje,niestety facet uznał że nieda rady,zwolnił,ja też/bo musiałem/,i
zaczeły sie schody.Oczywiście kochane społeczeństwo uznało że skoro wlazł
niech się męczy/he,he,he/zwarło szyk i czekało na widowisko.Niestety było
szeroko,widowiska nie było,zmieściłem się na trzeciego/też uważam to za
grande/i takeśmy się rozstali.A problem pozostał!
Pewnie spodkaliście się z tym niejednokrotnie.Co o tym myślicie?
Pozdr.
pazdzioch