Dodaj do ulubionych

to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za tanie..

15.09.05, 16:22
.. jak jeżdżę codziennie te ponad 100km, to z tego co widze 15% kierowców
jeżdzi normalnie, praktycznie, ekonomicznie. Reszta przypie.. na tych
naszych "polnych" drogach jakby miała problem z pęcherzem. Rozumiem że
niewielka część z nich musi sie autentycznie spieszyć i ich może troche bić
po kieszeni drogie paliwo, ale reszta (wiekszość) chyba sie tym za bardzo nie
przejmuje...
Obserwuj wątek
    • bert.d.s Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 15.09.05, 17:31
      Zastanow sie. Powiedzmy, ze przejezdzam jak Ty 100 km dziennie. Powiedzmy, ze
      normalnie jezdze normalnie, bez slamazarnosci i potrzebuje na to 10 litrow
      paliwa dziennie (czyli € 14) i potrzeba na to 2 godziny. Powiedzmy, ze
      slamazarna jazda uda mi sie obnizyc spalanie o 15% (co byloby wynikiem
      niesamowitym), zatem spale paliwa za ok. € 12, ale zajmie mi to 2 godziny i 3
      kwadranse. Zysk: 2 euro (nawet nie jedno piwo w knajpie), strata: 45 minut. To
      ja dziekuje za takie oszczedzanie.
      • wujaszek_joe Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 15.09.05, 17:48
        mi się wydaje że różnicą będzie raczej jeden kwadrans
      • bejrutek Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 15.09.05, 18:33
        mysle ze przy takiej różnicy czasowej jaką przedstawiłeś 3 kwadranse to
        spalanie bedziesz miał 30% mniejsze a więc 4 ojro i jeszcze pomnóż przez 21 dni
        w miesiacu ... sorry zbyt dużo wyjeżdziłem sie zeby takich rzeczy nie wiedziec.
        Szybko to mozesz jechac na autostradzie ze stałą predkoscią (bez potrzeby
        wiekszego hamowania), wtedy moze nie bedzie az tak duzej różnicy w spalaniu...
        • bert.d.s Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 15.09.05, 19:10
          Upieram sie przy swoim. Przez jazde normalna rozumiem krotkie odcinki autostrada
          z predkoscia 140-160 km/h, poza tym sprawne ruszanie spod swiatel, dociagajac na
          kazdym biegu co najmniej do obrotow momentu max. i bez zbednego ogladania sie na
          ograniczenia predkosci (ale z umiarem- zwykle 20-30 powyzej limitu). W tych
          warunkach pale 10 l/100 km. Zeby spalic o 15% mniej, musialbym przestrzegac
          wszystkich ograniczen, nie wyprzedzac i ruszac slamazarnie spod swiatel.
          Stracilbym na tym 3 kwadranse. Wiem, bo pare razy- tak dla zabawy- sprobowalem
          pilnowac ograniczen i w ogole "jezdzic oszczednie". I dalem sobie spokoj. To bez
          sensu.
        • dicort Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 15.09.05, 20:17
          A jakbys tak sobie zmienil zarowki w calym domu na takie ktore maja moc o 1W
          mniejsza to bys w ciagu 150lat zaoszczedzil tyle kasy ze ja pierdziele.
          Takie przeliczanie na lata jest bez sensu. Zobacz chociaz na palaczy, wypalaja
          rocznie spore pieniadze i im to nie przeszkadza. Jesli dla kogos wiecej
          spalonej benzyny o 2euro dziennie nie jest problemem to po co wnikac glebiej?
          Ja jezdze tylko dynamicznie i pale w miescie 15-20l bezolowiowej. I jakos nie
          placze i na pewno nie bede jezdzic wolniej przez paliwo. Bede jezdzic wolniej
          jak zdobede za duzo punktow ale chwilowo mam 0 poniewaz jezdze szybko ale z
          glowa. Tam gdzie naprawde trzeba jechac powoli to jade powoli.
      • mejson.e Rady 15.09.05, 22:48
        bert.d.s napisała:

        "Zastanow sie. Powiedzmy, ze przejezdzam jak Ty 100 km dziennie. Powiedzmy, ze
        normalnie jezdze normalnie, bez slamazarnosci i potrzebuje na to 10 litrow
        paliwa dziennie (czyli € 14) i potrzeba na to 2 godziny. Powiedzmy, ze
        slamazarna jazda uda mi sie obnizyc spalanie o 15% (co byloby wynikiem
        niesamowitym), zatem spale paliwa za ok. € 12, ale zajmie mi to 2 godziny i 3
        kwadranse. Zysk: 2 euro (nawet nie jedno piwo w knajpie), strata: 45 minut. To
        ja dziekuje za takie oszczedzanie."

        Jeżdżę codziennie przez całą (?!) stolicę w poprzek w czasie porannego i
        popołudniowego szczytu. Razem z odcinkami przed i za miastem daje to ok. 60 km w
        jedną stronę i ok. 1 godz. 15 minut.
        Umiem jeździć ostro i czasami to robię. Ale zyski czasowe sa nikłe albo ...
        żadne. Wszelkie "oszczędności" czasowe traci się przede wszystkim na
        sygnalizacji świetlnej, korkach, a także na przejazdach kolejowych - codziennie
        przejeżdżam przez trzy takie w jedną stronę.

        Rożnicę w "dynamice" jazdy widać za to bez wątpienia w jednym wskaźniku -
        zużyciu paliwa. Przy niektórych samochodach grubo przekracza 50% - zapytaj
        użytkowników fiatów z silnikiem 1.1.

        Jeśli uważasz, że nie da się jeździć oszczędnie ruszając sprawnie spod swiateł i
        nie blokując innym drogi, to mało wiesz.

        Twoje 45 minut straty musiałbym zaliczyć rowerem. A wtedy na piwo zostanie
        więcej ojro...

        To ja dziękuję za takie rady!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • bert.d.s Re: Rady 16.09.05, 09:15
          > Jeżdżę codziennie przez całą (?!) stolicę w poprzek w czasie porannego i
          > popołudniowego szczytu. Razem z odcinkami przed i za miastem daje to ok. 60 km
          > w jedną stronę i ok. 1 godz. 15 minut.

          Dojezdzam do pracy 30 km w jedna strone i potrzebuje na to 30 minut w
          optymalnych warunkach albo 50 minut przy pechowych zbiegach okolicznosci.

          > Umiem jeździć ostro i czasami to robię. Ale zyski czasowe sa nikłe albo ...
          > żadne.

          Na trasie ponizej 100 km to sa to istotnie zyski liczone w pojedynczych
          minutach. Na trasie 1000- km to juz nie jest takie proste. Proba jazdy zgodnie z
          ograniczeniami predkosci koczy sie jazda grubo ponizej, nawet na autostradzie,
          bo zawsze musisz ustapic szybszemu na przyklad. Przez 15 lat tulania sie miedzy
          Belgia a Polska wypraktykowalem, ze czas podrozy skraca sie znacznie (mniej
          wiecej liniowo) ze wzrostem predkosci podroznej do 160 km/h. Powyzej tej granicy
          zysk czasowy jest juz niewielki lub wrecz zaden, bo przy ok. 200 km/h trzeba
          doliczyc jedno dodatkowe tankowanie.

          Natomiast na krotkich trasach 5- minutowy zysk moze byc istotny. Na przyklad gdy
          jade odebrac dzieciaka ze szkoly. Przyjade 5 minut wczesniej- bede mial moze
          jeszcze gdzie zaparkowac.

          > Wszelkie "oszczędności" czasowe traci się przede wszystkim na
          > sygnalizacji świetlnej, korkach, a także na przejazdach kolejowych

          Czasem tracisz, czasem zyskujesz. Nie sprobujesz- nie zyskasz.

          > Rożnicę w "dynamice" jazdy widać za to bez wątpienia w jednym wskaźniku -
          > zużyciu paliwa. Przy niektórych samochodach grubo przekracza 50% - zapytaj
          > użytkowników fiatów z silnikiem 1.1.

          Sam jezdzilem kiedys Puntem 1.1, i to po 2 latach uzytkowania przerobionym na
          LPG. To byly piekne czasy. No, ale do rzeczy: nie nie zauwazylem, zeby zuzycie
          paliwa przy dynamicznej jezdzie wzroslo o tak znaczny procent. Teraz jezdze
          autem z troche wiekszym silnikiem i nigdy nie zszedlem ponizej 8.5 (to byla
          najnizsza wartos, gdy podczas docierania trzymalem sie niewolniczo max 110
          km/h), ale tez najwyzsze zanotowane spalanie to 14.5 (starajac sie utrzymac 200
          km/h na autostradzie na odcinku ok 200 km po plaskim).

          > Jeśli uważasz, że nie da się jeździć oszczędnie ruszając sprawnie spod swiateł
          > i nie blokując innym drogi, to mało wiesz.

          Fizyka jest nieublagana. Chcac rozpedzic samochod, musisz zuzyc paliwo. Im
          wieksze przyspieszenie, tym wiecej tego paliwa idzie. Nic nie poradzisz. Ty tez
          to wiesz, chcesz sie tylko spierac co to znaczy "sprawnie".

          > Twoje 45 minut straty musiałbym zaliczyć rowerem. A wtedy na piwo zostanie
          > więcej ojro...

          Nie rozumiem co to znaczy "zaliczyc straty rowerem".
          Tak czy owak, zysk "w kieszeni" z oszczednej jazdy jest pomijalnie maly.
          Dodatkowo pomniejszony przez fakt, ze koszt paliwa odliczam od podstawy
          opodatkowania
          • mejson.e Re: Rady 16.09.05, 09:58
            bert.d.s napisała:

            "Na trasie ponizej 100 km to sa to istotnie zyski liczone w pojedynczych
            minutach. Na trasie 1000- km to juz nie jest takie proste. Proba jazdy zgodnie
            z ograniczeniami predkosci koczy sie jazda grubo ponizej, nawet na
            autostradzie, bo zawsze musisz ustapic szybszemu na przyklad."

            Praktyczne dziennikarskie testy wykazały, że na 1000 km można zaoszczędzić 40
            minut i 50% paliwa. W normalnym ruchu na polskich drogach, bez autostrad w
            natężeniu ruchu sprzed jakichś 8 lat. Jeden samochód "prawie" przepisowo, drugi
            z częstym sięganiem po 170/h.
            Warto?

            Nie bierz pod uwagę autostrad, bo w Polsce jest ich mało, występuje powszechny
            brak umiejętności jazdy po nich i na dodatek od 1 września nastąpił wysyp
            ciężarówek gubiących np kawałki opon.

            "Przez 15 lat tulania sie miedzy Belgia a Polska wypraktykowalem, ze czas
            podrozy skraca sie znacznie (mniej wiecej liniowo) ze wzrostem predkosci
            podroznej do 160 km/h."

            To musiałbyś podeprzeć jakimiś danymi, bo na pierwszy rzut oka to teoria w stylu
            Archiwum X

            "Natomiast na krotkich trasach 5- minutowy zysk moze byc istotny. Na przyklad
            gdy jade odebrac dzieciaka ze szkoly. Przyjade 5 minut wczesniej- bede mial moze
            jeszcze gdzie zaparkowac."

            A jak zarysujesz błotnik nie mówiąc o cztmś gorszym, to spóźnisz sie więcej niż
            5 minut - min. pół godziny. Dla mnie to argument do d...

            "Czasem tracisz, czasem zyskujesz. Nie sprobujesz- nie zyskasz."

            Jeżdżę codziennie - raz bym stracił, raz zyskał - statystycznie wyszłoby na to
            samo, co przy jeździe spokojnej.

            "Sam jezdzilem kiedys Puntem 1.1, i to po 2 latach uzytkowania przerobionym na
            LPG. To byly piekne czasy. No, ale do rzeczy: nie nie zauwazylem, zeby zuzycie
            paliwa przy dynamicznej jezdzie wzroslo o tak znaczny procent."

            W moich mieszanych ale raczej miejskich jazdach Pandą 1.1 mam zużycie ok.
            5.1-5.7/100. Inny identyczny dochodzi do ... 13/100.
            Zauważyłeś różnicę?

            A na 3000 km miesięcznych dojazdów potrafisz policzyć różnicę "składki paliwowej"?

            "Fizyka jest nieublagana. Chcac rozpedzic samochod, musisz zuzyc paliwo. Im
            wieksze przyspieszenie, tym wiecej tego paliwa idzie. Nic nie poradzisz. Ty tez
            to wiesz, chcesz sie tylko spierac co to znaczy "sprawnie"."

            Sprawnie to nie znaczy ruszać z piskiem opon, tylko nie zagapiać się i ruszać
            przy zmianie świateł zamiast szukania wtedy biegu, zmieniać pas płynnie zamiast
            hamowania i zmuszania do hamowania innych, przewidywać, uprzedzać, nie
            zajeżdżać, pomagać. Równie dobrze wychodzi mi to Pandą 1.1 jak i Audi 2.8.

            "Nie rozumiem co to znaczy "zaliczyc straty rowerem"."

            Przejechać przez miasto rowerem a nie samochodem. ;-)

            "Tak czy owak, zysk "w kieszeni" z oszczednej jazdy jest pomijalnie maly."

            W miesiącu 3000km*4.5*1/100 = 135 zł za każdy litr więcej na 100 km.
            Resztę niech każdy obliczy sam.

            Jeśli jeździsz tylko 2000 km miesięcznie to i tak wychodzi ok. 90 zł

            Przy praktycznie niezauważalnej różniczy w czasie przejazdu...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • bert.d.s Re: Rady 16.09.05, 11:31
              > Praktyczne dziennikarskie testy wykazały, że na 1000 km można zaoszczędzić 40
              > minut i 50% paliwa.

              Cos poplatales. Mozna zaoszczedzic ALBO 40 minut, albo 50% paliwa. Wiesz, nie
              wiem jaka metoda robiono te testy, ale to nie zgadza sie z praktyka. Wez trase
              niespelna 400- kilometrowa Szczecin-Gdansk (inna moja stala trasa). Mozna jechac
              "prawie przepisowo" i wtedy zajmie to ok 5 godzin. Nie trzeba wcale siegac po
              170, wystarczy spokojne 140, gora 150 i czas przejazdu mozna obnizyc nawet do
              3.5 godziny. To raczej te dziennikarskie testy to cos z Archiwum X.

              > To musiałbyś podeprzeć jakimiś danymi, bo na pierwszy rzut oka to teoria w
              stylu Archiwum X

              Ta sama trasa Antwerpia-Kolbaskowo (870 km), pokonywana Maluchem to 13-14
              godzin. Gdy robilem ja 4- biegowym Unem 900 cm szesc (predkosc 110-120), to
              zajmowalo to 9.5 godziny. Kolejne auto, predkosc 130-140: 8-9 godzin. Nastepne,
              150-160: 7 do 8 godzin. Ostatnie auto, predkosc 180-200: w porywach 6.5 godziny,
              zwykle 7. I nawet gdybym mial auto rozwijajace predkosci max do 250, to i tak
              czas przejazdu juz wiele sie nie skroci, bo warunki drogowe na to nie pozwalaja.


              > Warto?

              Zdecydowanie. Po pierwsze, szybka jazda mniej nuzy. Po drugie, z dzieciakami
              naprawde zalezy ci, zeby czas podrozy sprowadzic do minimum, bo im krotsza
              podroz, tym prostsza logistyka. Po trzecie, bo lubie. Wiadomo, jak sie nie da,
              to sie nie da i jedziesz tyle, ile trzeba.

              > A jak zarysujesz błotnik nie mówiąc o cztmś gorszym

              O czym ty mowisz? Co ma do rzeczy zarysowanie blotnika, gdy dyskutujemy o czasie
              przejazdu? Czyzbys uwazal, ze jadac szybciej jade mniej uwaznie? Jest akurat
              dokladnie odwrotnie.

              > Jeżdżę codziennie - raz bym stracił, raz zyskał - statystycznie wyszłoby na to
              > samo, co przy jeździe spokojnej.

              Jesli nie probujesz zyskac, to zawsze tracisz. Sa sytuacje oczywiste i jesli
              jezdzisz stala trasa, to znasz ja na pamiec, wiesz z doswiadczenia kiedy warto
              wystartowac spod swiatel, a kiedy nie. Ja mam po drodze np takie skrzyzowania,
              gdzie wiem z gory, ze trzymajac sie dozwolonych 90, akurat zapali mi sie
              zielone, gdy dojade, ale jest tez jedno miejsce, gdzie zeby zdazyc na zielone
              zanim zgasnie, musisz pociagnac co najmniej 140 albo nie szybciej niz 60.
              Zarabiasz jedna zmiane swiatel. A te drobne zyski czasem (nie zawsze) sie
              kumuluja i moga sie powiekszyc, gdy opuszcza szlaban za toba, nie przed toba.

              > W moich mieszanych ale raczej miejskich jazdach Pandą 1.1 mam zużycie ok.
              > 5.1-5.7/100. Inny identyczny dochodzi do ... 13/100.
              > Zauważyłeś różnicę?

              Roznice egzemplarza chyba. Co to ma do stylu jazdy? Ze ktos jezdzi na recznym?

              > Sprawnie to nie znaczy ruszać z piskiem opon, tylko nie zagapiać się i ruszać
              > przy zmianie świateł zamiast szukania wtedy biegu, zmieniać pas płynnie zamiast
              > hamowania i zmuszania do hamowania innych, przewidywać, uprzedzać, nie
              > zajeżdżać, pomagać.

              Wydawalo mi sie to oczywiste i nie podlegajace dyskusji. No, moze z wyjatkiem
              pomagania. Wole pilnowac swojego interesu bardziej niz cudzego. Pomagam wtedy,
              gdy to mnie bedzie na reke (czyli przewiduje).

              > W miesiącu 3000km*4.5*1/100 = 135 zł za każdy litr więcej na 100 km.
              > Resztę niech każdy obliczy sam.

              Przy calkowitych wydatkach na paliwo rzedu 1350 zl w tym samym okresie.
              Niewielka roznica.

              > Przy praktycznie niezauważalnej różniczy w czasie przejazdu...

              No widzisz, dla ciebie "praktycznie niezauwazalny" jest czas przejazdu, dla mnie
              zaoszczedzona kwota. Jak jednak pisalem, nie tylko czas sie liczy, ale tez np
              wygoda. Jazda w kolumnie do wygodnych nie nalezy.
    • zaq26 Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 15.09.05, 22:08
      ceny mogą być niskie/wysokie
      ja tam zauważyłem że ludzie jednak jakby wolniej jeżdżą. coraz mniej ścigantów
      wyprzedza mnie na trasie, a i tak jeżdżę już wolniej, bo w okolicach setki,
      wcześniej 110-120.
    • gruman Re: to dziwne,ale ceny paliw sa dalej chyba za ta 16.09.05, 08:40
      Moja średnia prędkość (roczna) po Warszawie to 36 km/h, Mój Yaris potrafi w
      mieście spalić 5,4 ale jak mocno przycisnąć to spokojnie może zużyć 8-9l/100 - a
      to jest różnica w przypadku gdy większość zysków z szybkiej jazdy niweluje
      sygnalizacja świetlna i korki. Problemem raczej jest wysoka "indywidualizacja"
      środków transportu - mało jest samochodów w których jedzie więcej niż jedna
      osoba. Może to wynik braku "osiedli firmowych" - ogólnie też chyba dużych firm
      generujących duże zatrudnienie i jednocześnie inwestujących w mieszkania swych
      pracowników. Oddzielną sprawą jest stan komunikacji miejskiej.

      Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka