doda-elektroda
20.02.06, 10:27
dzisiejszy Motor (nr 8, 20.02.2006) w swojej świetnej rubryce "Jak doszło do
tego wypadku" opisuje taki przypadek:
z bramy na ulicę wyjeżdżała tyłem furgonetka, którą "wyprowadzał" pomocnik
kierowcy. Jezdnią jechał Nissan. Pomocnik kierowcy machał do gościa, żeby się
zatrzymał i przepuścił, ale ten z Nissana nie zwolnił. W tym czasie kierowca
zrozumiał machanie pomocnika opacznie (że droga wolna), wyjechał tyłem i
dzwon.
Teraz uwaga: gość z Nissana (stracił kilka zębów i złamał nos) tłumaczył, że
nie miał obowiązku przepuszczać furgonetki, a bardzo mu się spieszyło. Sąd
przyznał że gość faktycznie był w prawie, niemniej że postąpił lekkomyślnie i
złośliwie, przyczyniając się do wypadku. Dał mu grzywnę 1000 złotych
(kierowca furgonetki 500).
Co sądzicie o wyroku sądu?
**
PS. W ogóle serdecznie polecam tą rubrykę. Opisuje różne nietypowe przypadki
które mogą się przydarzyć każdemu. Poza tym daje pojęcie, jacy ludzie nieraz
jeżdżą po ulicach i z jakimi skrajnymi formami głupoty trzeba się zawsze
liczyć.