Dodaj do ulubionych

kolejny pomysl-wspomozenia! ;)

08.08.06, 09:55
chrysler voyager '98 full opcja, automat??? 13 litrow w miescie, ale moze gaz by zalozyc... maly
dzwonek bez naruszenia konstrukcji. od kolegi, o ktorym jedno wiem na pewno: kocha samochody i
bardzo o nie dba. prosze o opinie: warto kupic? dzieki wielkie!
Obserwuj wątek
    • iberia30 Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 08.08.06, 10:42
      pytanie:jak akurat ten silnik znosi lpg?Jak wiadomo jedne znosza lepiej inne
      duuuuzo gorzej, zebys czasem nie wpadla z deszczu pod rynne :-)
      • patyska Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 08.08.06, 11:10
        kurde Iberko, nie wiem... a gdzie by o to zapytac? u tych co zakladaja? a w ogole jak voyagery sie
        sprawuja? ten konkretnie to podobno najwyzsza wersja, ale i tak nie jest wolny od wpadek tego modelu,
        czyli np. korozji przy wlewie paliwa. no nie wiem co robic, bo mam chec na voyagera juz od dawna ;)
        • iberia30 Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 08.08.06, 11:19
          moze tu sie doczytasz?:-)
          www.autocentrum.pl/oceny_aut/Chrysler_Voyager.html
          albo tutaj :-)
          www.vorobiej.neostrada.pl/
          www.motocity.pl/
          w warsztacie gdzie zakladaja lpg tez, ale w sumie w ich interesie lepiej jest
          powiedziec, ze dobrze znosi-jestes potencjalnym klientem...
          • patyska Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 08.08.06, 11:25
            tiaaa, ja cwana jestem - jakos tak podejde kolesi od lpg, ze powiedza jak jest ;)
            Ib, dzieki wielkie, popatrze dokladniej. ten "moj" model musze znalezc, konkretny rocznik, pojemnosc
            etc.
            dzieki i pozdrowki
            • patyska tenze chyba to ma byc... 08.08.06, 11:28
              moto.money.pl:80/go/28__ocena_kierowcy_Chrysler_Voyager_1998_3.3__3__102__1150948158__1__7__1__1995__2000__all__al
              l.html

    • edek40 Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 08.08.06, 12:46
      Oj, przewiduje wydatki. Amerykanie bowiem pchaja gadzetow elektryczno-elektronicznych do aut, a nie potrafia osiagnac nawet europejskiej jakosci (mam tu na mysli rowniez sterowanie skrzyni). Zapomnij o tych 13 litrach. Moj pontiac tez tyle pali w miescie. Jezeli jade jak karawaniarz. Z reszta moge tak jezdzic, a postac troche w korkach - spalanie idzie w gore bez mozliwosci zaradzenia temu. Nalezy przyjac, ze spalanie przy oszczednej jezdzie oscyluje w granicach 14-16 litrow. Zagazowanie auta wchodzi w gre. Jednak gaz nie jest proPiSowski i jako taki niewatpliwie zostanie ukarany akcyza. Zaraz po wyborach samorzadowych, aby barany na nich glosowaly.
      • patyska Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 08.08.06, 12:55
        Edku, ogladam dzis po poludniu ten samochod. wydatki... do licha, linki podane przez Iberke mowia o
        nawet 26 litrach (w maksie), bo to 3,8 :( to co? nie brac go?
        pontiac... jechalam dzis za jednym, lomatko, jaki piekny byl!!! ogromny, chyba stary, widac bylo, ze dach
        zdejmowany. cudo! siedzialam mu na tyle, bo nie moglam sie widokiem nacieszyc ;)
      • patyska pontiac 08.08.06, 12:58
        ten sledzony przeze mnie to chyba taki jakis byl, jeno czerwony, z bialym daszkiem - twoj? ;)
        • edek40 Re: pontiac 08.08.06, 13:11
          Moj to antyk z 94 roku. Wiele dobrego moge powiedziec o tym aucie. Ale: wnetrze wykonane jest skandalicznie i jest skandalicznie halasliwie, silnik to okaz niezawodnosci i trwalosci, ale ma tylko 120 KM (wprawdzie mierzone na kolach, ale...), zawiesznie zle znosi nasze wyboje i zakrety. Generalnie autko spisuje sie, glownie dla antycznego silnika i trzybiegowej skrzyni biegow bez elektroniki. W tym bolidzie po prostu niewiele moze sie popsuc. Znajomy ma ten sam rocznik, ale wiekszy silnik i gadzety. I... wiecej drobnych problemow, ktore na szczescie usuwa we wlasnym zakresie, czasem z moja pomoca. Kazdy amerykanski van nie powinien jezdzic szybciej niz powiedzmy 130 km/h (a tyle to moje cudo 3,1 osiaga i to nawet we wmiare rozsadnym czasie). Hamulce i zawieszenie nie gwarantuja niczego gdy wpadnie sie w klopoty. Trzeba zawsze jezdzic nieco wolniej niz samochodem "cywilnym". Mnie to nie przeraza, bo w miescie to wiedomo - miasto i korki. W trasie zawsze z dziecmi. Tu najwazniejszy jest komfort i duza ilosc miejsca, a szybkie przebiegi i tak nie wchodza w gre, bo i tak ciagle trzeba stawac na siusiukupke.

          Mam granatowego pontiaca trans sporta
          • patyska Re: pontiac 08.08.06, 13:19
            hu hu! dzieki, cenne info o prowadzeniu vanow, jesli zdecydujemy sie na tego voyagera. no nestety, to
            model najbardziej wypasiony, czyli naszpikowany elektronika :( jezdze stara shuma, najmniej
            awaryjnym (bo najprostszym) samochodem swiata ;))) jezdzilam roznymi, nawet corsinka, partnerem,
            coltem, ale nigdy vanem, to dziekuje za przestroge, bo wlasnie do wozenia dzieciaka glownie chcialam
            wiekszy samochod. czyli co? van to takie bydle, ze jak juz sie cos zdarzy to zero nad nim kontroli? i nie
            jezdzic nim szybciej niz 120? to akurat da sie zrobic jak woze synka, ale tak ogolnie to cierpie na
            "mongolski syndrom" ;)
            PS. trans sport tez mi sie podoba ;)
            • edek40 Re: pontiac 08.08.06, 14:27
              Az tak zle nie jest, szczegolnie, ze Twoj voyager powinien miec kontrole trakcji. Jednak jazda kazdym ciezkim i wysokim autem wymaga nieco bardziej spokojnej jazdy. Trzeba zawsze miec w pamieci, ze kieruje sie autem o masie w okolicach 2 ton, rozpedzonej do jakiejstam predkosci, a wyposazonego w sumie w calkiem zwykle hamulce. Uklad kierowniczy tez nie nalezy do precyzyjnych, a pojecie zestrojenia zawieszenia przedniego i tylnego nie jest znanym za oceanem pojeciem. Oni po prostu jezdza wolniej. Tam gdzie moga szybciej, to jest to prosta autostrada o przyzwoitej nawierzchni.
              • patyska Re: pontiac 08.08.06, 14:42
                tak, ma te kontrole trakcji. teraz zrozumialam, dlaczego nie widuje dopier... jacych vanow - ludzie
                mysla, nie to co ja ;) ale... moze to i dobrze - bede jezdzic wolniej nareszcie, ku uciesze mego malza i
                taty ;) na razie jade go obejrzec i sie nim przejechac. po 6 latach w shumie moze to byc niezapomnane
                przezycie ;) kiedys jechalam voyagerem jako pasazer - strasznie wysoko, strasznie plynnie, straszne
                przyspieszenie, strasznie duzo miejsca. boje sie tej plynnosci, bo w swoim "kiju" to kazdy kamyczek
                tylkiem "widze" ;)
                dzieki Edku!
                PS. a pewnego dnia i tak kupie sobie hamerykana z lat 70., takiego jak na Kojaku byly ;) marzenia sa po
                to, zeby je spelniac.
                • edek40 Re: pontiac 08.08.06, 15:00
                  Ja sobie kupie czarna wolge M21. I wsadze do niej amerykanski silnik V8, automat i zawieszenie (w tym tarczowe hamulce z przodu). Taki Monster Garage. Z tymi marzeniami to prawdziutka prawda.
                  • patyska Edku! 09.08.06, 09:14
                    przejechalam sie tym cudem, I'm in love but my heart is broken ;))) poniewaz pierwszy raz jechalam na
                    automacie, to poprosilam wlascicieli, zeby na test pojechac na odludna uliczke, po ktorej moglabym sie
                    wolniutko poturlac. i jadac tak wolno (30-40, spowalniacze byly ;)) pokazywal, ze pali 16, wiec w korku
                    bedzie ciagnal chyba ze 20! :( autko niezwykle wygodne, raczej malo dynamiczne, ciche i przyjazne
                    (przepuscilo mnie nawet przez niezbyt szeroka brame pod katem prostym, co omal nie spowodowalo
                    zawalu u wlascicieli, nota bene bardzo fajnych ludzi), "przejscie" na automat zajelo mi moze 3 drgniecia
                    lewej nogi ;), slowem: voyager rzadzi. ale nie ta wersja silnika, nie z takim spalaniem. oprocz tego
                    "slodkosci" typowo hamerykanskie, ktore dla jednych sa w zlym guscie, dla innych sa zabawnym
                    smaczkiem - wiesz, o czym mowie ;) no, jakby tu powiedziec... pokochalam amerykany juz nie tylko
                    antyczne po tej wczorajszej przygodzie.
                    PS. a ja sobie kupie amerykana z Kojaka i wsadze do niego bebechy jakiejs rakiety ;)
                    • edek40 Re: Edku! 09.08.06, 10:43
                      Przyzwyczajenie sie do skrzyni automatycznej chwile zajmuje. Gdy po prostu jedziesz, stajesz itp raczej nie nacisniesz lewa noga "sprzegla" czyli wielgachnego hamulca. Gdy jednak cos zaczyna sie dziac i musisz szybko cos robic odruchy ze skrzyni manualnej moga wziac gore i co najmniej bedziesz szukac dzwigni zmiany biegow. Mi pelny komfort przejcia z automatu na manuala i w druga strone zajal okolo pol roku. Taraz najwieksza wpadka jaka miewam jest proba uruchomienia auta z manualem z wcisnietym hamulcem, a nie sprzeglem. Rozrusznik wtedy jakos strasznie protestuje. Bywa tez, ze dojezdzajac do skrzyzowania nieomal zaduszam silnik, bo znowu zapominam o sprzegle.

                      Jezeli chodzi o przyspieszenie to automat zmienia wrazenia. Kolega kiedys porzadnie, jak sie okazalo, podrasowal takie wielkie terenowe kombi - chevy suburbana. Jakies 2,5 tony itp. Przyspieszenie owszem bylo odczuwalne. Jednak nie oszalamialo. Kilkukrotnie mierzylismy stoperem, bo do setki (zegarowej) wychodzilo na okolo 8 sekund. W koncu przyjelismy, ze jest ponizej 9 s, bo wynik wprawial nas w oslupienie i niedowierzanie. Stary samochod z gaznikowym v8, 2,5 tony i taki wynik. A to podrasowanie to w sumie tylko aluminiowe glowice od corvetty (troche nizsze) i gaznik dobrej firmy. Plynne zmiany przelozen, brak walki z dzwignia zmiany biegow i masz po prostu wrazenie, ze nic sie nie dzieje. Potem patrzysz w lustro i widzisz innych uzytkownikow dobrych pare metrow za Toba. Potem patrzysz na wynik spalania i zaczynasz myslec przy uzywaniu pedalu gazu :)

                      Jezeli chodzi o spalanie to jest tak; jak wsiadlem w tego pontiaca to leciuchno przekraczalem 25 litrow gazu i bylem wniebowziety oczywiscie. Kiedy poczulem czego sobie zyczy silnik i automat to osiagam spalanie okolo 15-17 litrow i to z klima. Gdy dochodze do 18 litrow wlepiam sobie kare i nie kupuje batonika. Moj automat bowiem jest glupi. Proba operownia gazem jak w manualu powodowala czesto jazde na za wysokim biegu. W tej chwili ruszanie wyglada mniej wiecej tak: wbijam gaz mniej wiecej na 3/4 i ruszam, a potem, wraz z przyspieszaniem, stopniowo zdejmuje noge z gazu, automat poslusznie zmienia przelozenia i szafa gra. Moja kobieta jakos nie moze wyczuc tego niuansu i tez jej wynik oscyluje w okolicach 25 litrow. Ten, zadna elektronika nie wspomagany, automat ma w nosie predkosc, z jaka sie jedzie. Jezeli mam za mocno wcisniety gaz, hydraulika uznaje, ze potrzebuje wiekszej mocy na kolach i dlugo trzyma biegi. Przy takim traktowaniu, gdy osiagnie sie zalozona predkosc, po zdjeciu nogi z gazu przerzuca od razu dwa przelozenia. A spalanie jest straszne, poniewaz silniki tych samochodow lubia terkotac na gora 2000 obrotow. Wszyskto powyzej powoduje wir w zbiorniku. Czyli albo delikatnie z pedalem gazu (co nie oznacza robienia z siebie zawalidrogi, nawet moim studwudziestokonnym i trzybiegowym bolidem), albo spalanie z kosmosu.
                      • patyska Re: Edku! 09.08.06, 11:11
                        czyli najmarniej pol roku ciezkiej jazdy przede mna, jesli zdecyduje sie na automat... ;) z tymi
                        wrazeniami to nie wiem, bo jak to baba - jestem calkowicie niekumata w temacie aut. malz moj
                        powiedzial, ze ten voyager nie przyspiesza tak, jak jaguar jego szefa - jakoby w jaguarze przy ruszaniu
                        wciska go w fotel. no, to zalezy, kto rusza...
                        a dlaczego chlopie zadajesz sobie kare, skoro to automat jest glupi? ;)
                        Marcinc napisal o slabych hamulcach - nie mialam okazji sprawdzic ich jakosci, bo za wolno jechalam,
                        ale jak jechal wlasciciel, to chyba bylo ok, choc styl jazdy tego pana to tzw. na rzyganko - nie znosze
                        takiego: "ostateczne" hamowanie, kolebanko w obliczu rowerzysty i auta z naprzeciwka etc. poza tym ja
                        nie porafie ocenic hamulcow, zawsze mi sie wydaje, do jakiego samochodu bym nie wsiadla, ze cos jest
                        nie tak. a wszystko dlatego, ze moja shuma, gdy byla jeszcze piekna i mloda stawala w miejscu. az
                        pewnego pieknego dnia pier...lony zlodziej z serwisu podmienil mi tarcze. od tego czasu juz tak
                        pieknie nie jest, choc nadal uwazam, ze jedyna naprawde porzadna rzecza w moim koreanie sa
                        hamulce.
                        ech... Edku, przeciez ja tak duzo nie wymagam... nie musi to byc taki palac jak ten voyager, nie musze
                        palcem kontrolowac predkosci i konwersowac z moim autem o pogodzie ;) chce miec duzy (ale nie za
                        duzy), bezpieczny, wygodny i ekonomiczny choc w granicach rozsadku samochod, nawet nie ladny. to
                        co ja mam kupic?!?!?!? naprawde sio mi ryba automat, manual etc. oby klime mial i abs ;) bo po tym jak
                        po pierwszych kroplach na kurzu dostojnym slizgiem pokonalam (na czerwonym juz) spore,
                        czarnopunktowe skrzyzowanie w stolycy ;) to jakos mi sie tak absa zachcialo...
        • patyska link zapomniany ;) 08.08.06, 13:33
          www.autocentrum.pl/pontiac/Le_Mans.html
    • marcinc3 Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 09.08.06, 09:38
      mialem voyagera tez na maxa wypasionego podam minusy bo tego szukasz slabe
      hamulce slabe swiatla spalanie ok 15 litrow gaz 17-25 . zalozylem gaz padla mi
      skrzynia - niektorzy mowili ze gaz ma wyszsza tem spalania i ze temp w calym
      ukladzie sie podniosla i dlatego padla ale cos w to nie wierze od czegos jest
      termostat wentylator itp
      • patyska Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 09.08.06, 09:57
        dzieki Marcinc3! decyzja juz zapadla - nie stac nas na takie auto, choc jest tanie ;) jestem w starszliwej
        rozpaczy, bo wyjatkowo przypadlo mi do gustu. no, ale 3.8 jest dla nas za drogi :(
        hamulce slabe... hmmm... to juz nie do obejscia rzecz.
        • totalbalalaykashow Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 09.08.06, 11:49
          patyska napisała:

          > decyzja juz zapadla - nie stac nas na takie auto, choc jest ta
          > nie ;)
          i bardzo słusznie- sa tysiące tańszych sposobów na uprzykrzenie sobie życia.
          • patyska :DDDDD n/t 09.08.06, 12:06

        • marcinc3 Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 09.08.06, 13:18
          sluszna decyzja . wspomne ze tego jak kupilem go z wloch to mial 108 000 km
          pierwsze co pojechalem na serwis do chryslera przebadali go calego stwierdziliu
          ze jak nowy lacznie ze skrzynia , zagazowalem go zrobilem ok 2-5000 km i umarla
          skrzynia . jezeli potrzebujesz vana kup jakiegos diesla lej orenzade i ciesz
          sie tania eksplaatacja
          • computerland1 Re: kolejny pomysl-wspomozenia! ;) 09.08.06, 13:48
            juz abstrahujac od silnika.. znajomi mieli takie auto pol roku i sprzedali.
            psulo sie kupe rzeczy i w koncu nie wytrzymali. amerykanskie autka, a
            szczegolnie voyagery, nie sa najlepszym przykladem niezawodnosci. wez lepiej
            sharana, itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka