Dodaj do ulubionych

Przy okazji Clio

IP: *.pkobp.pl 13.11.01, 17:15
Przy okazji poprzedniego pytania zwracam się do użytkowników Clio o informacje
nt. istotnych awarii jakie zdarzyłyły się bądź nie, w Waszych samochodach.
Czy istnieje jakiś stały punkt awaryjny w Clio (podobnie jak w Sienach
alternatory)? i jakie są ceny przeglądów oraz części (klocki,filtr
powietrza,oleju,paliwa).Dzięki za wszelkie informacje.Serdecznie pozdrawiam!

Obserwuj wątek
    • Gość: TK Re: Przy okazji Clio IP: *.clinika.pl 13.11.01, 17:34
      Gość portalu: zokon napisał(a):

      > Przy okazji poprzedniego pytania zwracam się do użytkowników Clio o informacje
      > nt. istotnych awarii jakie zdarzyłyły się bądź nie, w Waszych samochodach.
      > Czy istnieje jakiś stały punkt awaryjny w Clio (podobnie jak w Sienach
      > alternatory)?

      Ja swoim juz prawie doszedlem do 10 tys. Lada moment pierwszy przeglad
      (bezplatny - pierwszy platny przy 30 tys. ) Od lipca jedyna rzecz jaka
      mi sie przytrafila, to dzien po kupnie linka do otwierania maski silnika
      wypadla z zaczepu. Zalozyli ja w serwisie w 5 minut i po klopocie. Ponoc
      ta sama rzecz przytrafila sie jeszcze komus z tego forum. Poza tym to
      w moim przypadku za wcześnie, aby pisac o awariach. Mam nadzieje nigdy
      o nich nie pisac :-)

      Tomek K.

    • Gość: Koli Re: Przy okazji Clio IP: *.chello.pl 13.11.01, 17:37
      Witam!
      Niestety nic Ci nie powiem na temat kosztów serwisu i przegladów.
      Moje Clio ma dopiero 4500 km, a obowiązkowy przegląd mam dopiero po 30000, więc
      trochę to jeszcze potrwa.
      Ja ze swojego jestem zadowolony, jedyny problem jaki u mnie występuje to
      tzw. "Pamięć foteli" (wersja trzydrzwiowa) która czasami "zapomina" o wstepnym
      położeniu fotela przed uchyleniem oparcia.
      Fakt ten zgłosiłem w ASO i po krótkich oględzinach (Tomek info dla Ciebie jakby
      co) zostało złożone zamówienie na komplet nowych prowadnic.
      Co do samego auta.
      Jeździ się świetnie. Mam wersję 1,4 98KM przyspieszenie w granicach 10s >
      100km/h, spalanie w ruchu kombinowanym (pół miasto, pół trasa) 7.0 l/100, b.
      dobre zawieszenie (w nowym Clio jest zastosowane zawieszenie z Clio II Sport)
      dobrze wybiera nierówności, sztywne, jak dla mnie trochę za twarde.
      Super oświetlenie, wg. testów ADAC jedno z najlepszych klasycznych świateł
      żarnikowych (nie ksenonowych).
      Mnóstwo wszelakich pierdół mniej lub bardziej potrzebnych uprzyjemniających
      jazdę.
      Ogólnie naprawde polecam i nie jest to kryptoreklama.
      A wszystkich tych, co ich mottem życiowym jest sianie zamętu na forum,
      dziękujemy za odpowiedzi.
      Pozdrawiam
      • Gość: TK Re: Przy okazji Clio IP: *.clinika.pl 13.11.01, 18:11
        Gość portalu: Koli napisał(a):

        > Ja ze swojego jestem zadowolony, jedyny problem jaki u mnie występuje to
        > tzw. "Pamięć foteli" (wersja trzydrzwiowa) która czasami "zapomina" o wstepnym
        > położeniu fotela przed uchyleniem oparcia.
        > Fakt ten zgłosiłem w ASO i po krótkich oględzinach (Tomek info dla Ciebie
        > jakby co) zostało złożone zamówienie na komplet nowych prowadnic.

        Jak często, raz na ile razy mam odczytać słowo "czasami"? Bo coś podobnego
        też zauważyłem jakiś czas temu. W momencie kiedy zaczniesz cofać siedzenie
        do tyłu bez dostatecznego odgięcia oparcia wcześniej, to faktycznie poleci
        całkiem do tyłu. Jednak wiecej niż w dwie osoby jeżdże z częstotliwością
        raz na miesiąc. Zakładając ze siedzenie nie zapamięta swojej pozycji
        w 50% przypadków - będę musiał je regulować w poziomie 6 razy w roku :-)
        Chyba mogę zignorować ten detal.

        > Ogólnie naprawde polecam i nie jest to kryptoreklama.

        Tym bardziej w moim przypadku także nie jest to nic w rodzaju "samochodowej
        ksenofobii". Sądzę, że jeżdżąc także samochodami INNYCH MAREK, które miałyby
        taki wyposażenie jak mój Clio (ABS, wspomaganie, el szyby, 4xairbag, immobilizer,
        centralny zamek i wiele innych przyjemnych detali jak automatycznie ryglujace
        sie drzwi po przekroczeniu 7km/h, włączająca sie tylna wycieraczka gdy wrzusasz
        wsteczny mając włączone przednie) do tego ekonomiczny silnik 1.2 16V pozwalajacy
        przy tej masie spokojnie scignąć sie z Astra II 90KM a spalający nie 8-10 l,
        a 5.5 -6.5 l, estetyczne wnętrze, lakier metalik, zderzaki w kolorze lakieru...
        (jezu! ale sie zapędziłem) to TAKZE BYM JE CHWALIL!! Tylko ze zadnego z nich
        nie dostałbym w tej wersji za ~40 tys zl. A nie stać mnie na więcej!
        Awaryjność na razie mnie nie dotyczy, a mity o francuskiej awaryjności włożywszy
        między "bajki z przeszłości" można jeździć Clio z prawdziwym uśmiechem
        na twarzy.

        Pozdrawiam
        Tomek K.
    • Gość: amal Re: Przy okazji Clio IP: *.di.tuniv.szczecin.pl 13.11.01, 19:31
      W moim poprzednim Clio II (1998) przez 28000km (czyli niewiele) nie wydarzylo
      sie nic (oprocz wymiany zarowki). Nowe Clio (1000km) jest OK.
      Jesli chcesz poczytac o Clio sprzed 1998:
      www.moto.gda.pl/b_i_c.htm?id_modelu=49
      Pozdrawiam,
    • Gość: Darius Re: Przy okazji Clio IP: 212.160.211.* 14.11.01, 09:21
      z Clio II od 1998 roku, teraz mam już drugie, pierwsze oddało życie w obronie
      mojego, przez cały czas poza przeglądami wynikającymi z przebiegu i jednym
      czyszczeniu hamulców (moja wina), nic nie trzeba było robić z autkiem, paliwo i
      płyn do spryskiwaczy, no i olej wymieniałem go częściej niż zaleca producent, a
      co do ceny części w ASO, to nie dostałeś książeczki z cennikiem, ostatnio mi
      taką przysłąli i jest tam cennik wszystkich, standardowych czynności
      serwisowych oraz akcesorii, typu opony alufele itp.
      • Gość: RT Re: Przy okazji Clio IP: *.mediacom.pl 14.11.01, 15:50
        A moglbys napisac pare slow nt ceny alufelgi? TIA
        • Gość: Darius Re: Przy okazji Clio IP: 212.160.211.* 16.11.01, 13:28
          w zależności od typu i feli i wersji clioska ceny od 1700 do 2200 za komplet
    • Gość: KR$ Re: Przy okazji Clio IP: *.mannesmann.de 19.11.01, 07:16
      Na ten weekend wypozyczylem najnowsze Clio 1.2. - przebieg 8100 km. Przyjemne wnetrze -
      aczkolwiek troszeczke dla mnie za niskie (1.92 m) - przy kierownicy bardzo fajny dings do obslugi
      radia... I to by bylo na tyle. Pisze tutaj bo chcialem skrytykowac - pozyczonymi autami zawsze
      jade na szutrowa nawierzchnie i cwicze rozne manewry (poslizgi, zawracanie na recznym, etc.)
      Niestety Clio nie wytrzymalo moich zabaw - posypala sie skrzynia. Bynajmniej nie dlatego, ze
      probowalem zmieniac biegi bez wciskania sprzegla lub gwaltownie je puscilem - nie - jedynka byla
      wrzucona, wyprowadzilem z poslizgu i przyspieszalem na wysokich obrotach - w pewnym momencie
      uslyszalem kraaach... I to byl koniec sportowej jazdy... Dalo sie jechac ale biegi wyskakiwaly. Na
      szczescie jak zwykle wykupilem ubezpieczenie bez udzialu wlasnego...

      Nigdy nie kupie francuskiego samochodu a Wam entuzjastom radze byc bardzo delikatnym w
      stosunku do swoich aut.


      Pozdrawiam
      • Gość: mn Re: Przy okazji Clio IP: *.lubl.gazeta.pl 19.11.01, 08:05
        Racja, clio to, ot zwyczajny samochodzik, ani kiepski ani rewelacyjny, wiem bo
        mam, ale stary.....to ze Ty spieprzyles w nim skrzynie to nie dowod jego
        slabosci tylko Twojej glupoty. Znam goscia ktory zajezdza wszystko co mu sie
        trafi, ma na koncie peugota 405, niesmiertelnego golfa, teraz trzeci silnik w
        transicie. Ale ma facet jedna zalete, wszystko co zarznal bylo jego, a
        Ty...rzeczywiscie klasa.....zajezdzic pozyczone auto! Prawdziwe bohaterstwo,
        istny krol kierownicy.
        • Gość: KR$ Re: Przy okazji Clio IP: *.mannesmann.de 19.11.01, 10:48
          Gość portalu: mn napisał(a):

          > Racja, clio to, ot zwyczajny samochodzik, ani kiepski ani rewelacyjny, wiem bo
          > mam, ale stary.....to ze Ty spieprzyles w nim skrzynie to nie dowod jego
          > slabosci tylko Twojej glupoty.

          ----> Naucz sie czytac - ja niczego nie spieprzylem - prawidlowo zmienialem biegi, prawidlowo obslugiwalem
          sprzeglo, prawidlowo naciskalem (mocno) pedal gazu, prawidlowo ciagnalem za hamulec itp. itd... Czy to moja wina,
          ze skrzynia sie rozsypala? Nawet koles z wypozyczalni nie byl tak glupi, zeby mi to zarzucac!

          Znam goscia ktory zajezdza wszystko co mu sie
          > trafi, ma na koncie peugota 405, niesmiertelnego golfa, teraz trzeci silnik w
          > transicie. Ale ma facet jedna zalete, wszystko co zarznal bylo jego, a
          > Ty...rzeczywiscie klasa.....zajezdzic pozyczone auto! Prawdziwe bohaterstwo,
          > istny krol kierownicy.

          ----> No nie wiem - wydaje mi sie, ze bystrzejsi jednak bardziej szanuja swoja wlasnosc niz cudza - ale ty masz
          widac polskie podejscie. Moge Ci tylko na to odpowiedziec, ze w Niemczech gdy pogoda robi sie marna (zimno, pada,
          lod) to w wypozyczalniach nie mozna znalezc zadnego dostepnego auta - 'bohaterscy' Niemcy wola postawic swoje
          w garazu a ryzyko stluczki przerzucic na wypozyczalnie (ktora nota bene jest od tego ryzyka ubezpieczona...)

          • Gość: M.P. Re: Przy okazji Clio IP: 10.1.26.* 19.11.01, 11:27
            Z całym szacunkiem do umiejętności kolegi, ale Clio nie nadaje się do w/w
            manewrów z takiego to powodu, że fabryka stworzyła je z myślą o wyjazdach na
            miasto a nie na rajdy. Sam lubię zjechać na boczną drużkę i tam najlepiej
            spisuje się maluch, napęd na tył troche podłubany (ok 35 KM) i szutrowe
            zawieszenie. Nie zawiódł jeszcze ani razu, ale kiedyś wybraliśmy się tam z
            kumpelą jej Civiciem i po 15 minutach wciskania gazu do oporu i jazdy nie
            zawsze kontrolowanym poślizgiem urwał się przegub i poduszka skrzyni biegów.
            Nie świadczy to o tym aucie, że jest do dupy, po prostu jest stworzone do
            innych celów.
            Pozdrawiam
            • Gość: KR$ Re: Przy okazji Clio IP: *.mannesmann.de 19.11.01, 11:46
              Dziekuje za kulturalna odpowiedz - jednak mialbym pewne watpliwosci (i to duze), czy to akurat maluch jest autem
              stworzonym do jazdy rajdowej (na pewno nie wpadloby to do glowy konstruktorom). Nie twierdze rowniez, iz clio
              jest takim autem. Nigdzie rowniez nie napisalem, ze jezdzilem nim rajdowo... Pare osemek i slizgow po plaskim
              szerokim szutrze to jeszcze nie rajdowa jazda... natomiast mysle ze Civic twojej znajomej mial przejechane wiecej
              i to duzo wiecej niz 8000 km.

              PS. Rowniez nigdzie nie napisalem, ze Clio jest autem do dupy... Aczkolwiek jak sie domyslam - wyciagnales taki
              wniosek z opisu sytuacji. Byc moze jednak masz w tym twierdzeniu odrobine racji.
              • Gość: M.P. Re: Przy okazji Clio IP: 10.1.26.* 19.11.01, 12:41
                Maluch wbrew pozorom jest bardzo wdzięcznym autkiem dla początkującego adepta
                jazdy troszkę bardziej wyczynowej. Kiedyś w starych dobrych czasach gdy istniał
                OBR FSM maluchy startowały w rajdzie Grecji (wtedy el. ME) z całkiem dobrym
                skutkiem chyba 1-sze miejsce w klasie (Załoga Lubiak/Wisławski). A poza tym na
                szuterku .... napędzany tył zły rozkład mas - to dopiero jest jazda.

                A co do Civica - 3 lata 46 tys km. Do dzisiaj tego nie rozumiem bo po naprawie
                szalałem nim nie raz i było wszystko dobrze.

                A Clio - to jest chyba jak całe Renault - Dwoje moich znajomych miało Meganki -
                oderane tego samego dnia od tego samego dilera - identyczne - numer nadwozia
                róźny o 20. Jedni na gwarancji wymieniali skrzynię biegów, komputer, i coś z
                elektryką i jak dwa tygodnie po upływie gwarancji siadła lambda to ją opchneli,
                a drudzy przez trzy lata leją benzynkę i olej, robią przeglądy i nic.
                Tak samo jest pewnie z Clio. Nie każdy jest do dupy.
                A znając mojego pecha pewnie miałbym tą "gorszą" wersję. Ci co mają szczęscie
                je chwalą a inni ganią ...A wygląd mają całkiem całkiem.
      • Gość: Darius Re: Przy okazji Clio IP: 212.160.211.* 19.11.01, 09:14
        Rewelka, to se sportowy bolid wybrałes, trzeba było wziąść CLIO Sport, to byś
        se poszalał, 1,2 to toczydełko do jazd miejskich - głównie taki zamiennik
        tramwaju, a nie auto o zacięciu sportowym, a po za tym żadne znane mi auto nie
        jest idiotoodporne i na spotach widziałem dużo lepiej przystosowane do wyczynu
        auta, które wymiękały prz n tym wygłupie usera, a po za tym pożyczać i
        zajeżdżać na śmierć pojazd szczyt buractwa.
        • Gość: KR$ Do burakow... IP: *.mannesmann.de 19.11.01, 10:38
          Uwazam, ze ktos kto nie zna sytuacji i bedac niedoinformowanym wystawia innym takie oceny sam jest burakiem.
          W dodatku ktos kto slabo czyta nie jest dla mnie osoba odpowiednia do oceny innych - napisalem, ze nie
          popelnilem zadnego bledu technicznego w prowadzeniu, nie napisalem, ze 'zazynalem' auto. To, ze auto rozpada
          sie przy normalnej eksploatacji to nie wina moja tylko konstruktorow - to, ze masz sentyment do Clio to twoja
          sprawa. A jak nie chcesz byc 'burakiem' to testuj swoje auto - prosze bardzo - ja jak mam mozliwosc potestowac
          takie z wypozyczalni to takim sie wlasnie posluguje (i kazdy z odrobina oleju w glowie robi podobnie). Aha - to
          samo robilem z Fordem Fiesta, Fiatem Punto, Peugeotem 206 i innymi autami podobnej klasy, o podobnym
          przebiegu, tyle, ze w o wiele trudniejszych warunkach - nie mialem zadnych problemow...


          Pozdrawiam jak burak buraka
          • Gość: Darius Re: Do burakow... IP: 212.160.211.* 19.11.01, 11:12
            no to zdecyduj się, w pierwszym poście piszesz o sportowej jeździe, w drugim o
            normalnej eksploatacji, (tak na marginesie to w sumie manual zaznacza, że auto
            nie jest robione pod sportową jazdę) powiedzmy se tak poszła ci skrzynia przy 1
            i wyciu silnika - pech i ciężko uogólniać zwłaszcza, że mogłeś trafić na auto
            co prawda z małym przebiegiem ale po kilkunastu testach wytrzymałości. Kiedyś
            wynająłem Pontiaca Trans-AM, czy jak go się pisze, nóweczka był 3000 mil na
            liczniku i co przejechałem 350 mil i kicha silnik wył auto nie chciało ciągnąć,
            jak się okazało poszła skrzynia (automat) i nie była to sportowa jazda i wiesz
            nie twierdzę, że pontiac szajs robi miałem pecha trafić na felerny egzemplarz,
            kolejnym dojechałem już szczęśliwie i do końca byłem z niego zadowolony, sam
            znam ludzi, niezadowolonych z Clio no może skrzynie im się nie sypią, ale
            jakieś siupy z kompem tak kolesiowi dopiekły, że nienawidził auta bardzo
            poważnie, w końcu trafił na kompetentny serwis i już mu przeszło. Jeżeli chodzi
            o tego pecha to na przykład słynne TDI VW i grupy w teście gazetowym coś tam po
            deszczu padło i silnik stoi, kolejny egzemplarz analogiczne warunki i to samo i
            co też do niczego;). Tak poważnie mówiąć to do niczego by było jakbys na 10
            jazd różnymi Clio zanotował no trzy pady skrzyni w różnych egzemplarzach. A
            jeżeli chodzi o zarzynanie porzyczonych autek no cóż mam zasadę, o nie swoje
            dbam lepiej niż o swoje, lubisz szaleć kup drugie auto do szaleństwa i chuzia
            na Józia ( miałem tak póki chciało mi się szaleć i było fajnie w sumie nawet
            taniej niz wypożyczać )
            • Gość: KR$ Re: Do burakow... IP: *.mannesmann.de 19.11.01, 11:35
              Gość portalu: Darius napisał(a):

              > no to zdecyduj się, w pierwszym poście piszesz o sportowej jeździe, w drugim o
              > normalnej eksploatacji, (tak na marginesie to w sumie manual zaznacza, że auto
              > nie jest robione pod sportową jazdę) powiedzmy se tak poszła ci skrzynia przy 1
              >
              > i wyciu silnika - pech i ciężko uogólniać zwłaszcza, że mogłeś trafić na auto
              > co prawda z małym przebiegiem ale po kilkunastu testach wytrzymałości. Kiedyś
              > wynająłem Pontiaca Trans-AM, czy jak go się pisze, nóweczka był 3000 mil na
              > liczniku i co przejechałem 350 mil i kicha silnik wył auto nie chciało ciągnąć,
              >
              > jak się okazało poszła skrzynia (automat) i nie była to sportowa jazda i wiesz
              > nie twierdzę, że pontiac szajs robi miałem pecha trafić na felerny egzemplarz,
              > kolejnym dojechałem już szczęśliwie i do końca byłem z niego zadowolony, sam
              > znam ludzi, niezadowolonych z Clio no może skrzynie im się nie sypią, ale
              > jakieś siupy z kompem tak kolesiowi dopiekły, że nienawidził auta bardzo
              > poważnie, w końcu trafił na kompetentny serwis i już mu przeszło. Jeżeli chodzi
              >
              > o tego pecha to na przykład słynne TDI VW i grupy w teście gazetowym coś tam po
              >
              > deszczu padło i silnik stoi, kolejny egzemplarz analogiczne warunki i to samo i
              >
              > co też do niczego;). Tak poważnie mówiąć to do niczego by było jakbys na 10
              > jazd różnymi Clio zanotował no trzy pady skrzyni w różnych egzemplarzach. A
              > jeżeli chodzi o zarzynanie porzyczonych autek no cóż mam zasadę, o nie swoje
              > dbam lepiej niż o swoje, lubisz szaleć kup drugie auto do szaleństwa i chuzia
              > na Józia ( miałem tak póki chciało mi się szaleć i było fajnie w sumie nawet
              > taniej niz wypożyczać )

              Nigdzie nie zauwazylem skruchy z okazji wyzwania mnie od burakow - ale tak po prawdzie to sie jej nie
              spodziewalem. Dalej uwazam, ze nowe auto - nawet z wypozyczalni i nawet katowane nie powinno pasc (w sumie
              samoistnie - nie moge jednak wykluczyc iz ktos przede mna robil ze skrzynki mikser) po 8k...

              Dzieki za rade - lubie szalec, kupilem drogie auto do szalenstwa i nim tez szaleje (w miare rozsadku i strachu o nie) -
              natomiast jesli uwazaz, ze zaplacenie 100 PLN za dzien jazdy autem jest tansze niz naprawienie jednej usterki w
              moim bolidzie to jestes po prostu naiwny i to bardzo... A jeszcze jedno - auta nie wynajalem, zeby sobie pojezdzic i je
              zarznac tylko dlatego, ze musialem cos zalatwic w miejscu do ktorego polecialem. Testowanie odbylo sie
              mimochodem...
              • Gość: Darius Re: Do burakow... IP: 212.160.211.* 19.11.01, 12:07
                Wiesz w sumie burakiem to cię nazwałem nie tyle z powodu stosunku co do nie
                swoich aut, a raczej z powodu mocno uogólnijących wniosków, ja napisałem
                emocjonalnie i Ty bo w sumie zestawmy fakty.
                1)masz pojazd o przbiegu 8K
                2)nie znasz jego historii (znam takiego co to wypożyczał samochód ucząc żonę
                jeździć, brał jak najnowszy aby wsztsko gładko chodziło) a żona katowała wiesz
                biegi bez sprzegła kupa zgaśnięć prz ruszaniu, grzanie sprzęgłą wrzucanie
                nieodpowiednich biegów itp)
                3)Jedziesz poszaleć sam piszesz parę nawrotek ósemek poślizgów no to się
                najfaniej robi przy wyjących obrotach, jakby nie było musisz przyznać stwarzasz
                autu ekstremalne warunki
                4)pada skrzynka
                5)na podstawie powyższego wygłaszasz dezyderatę - nigdy nie kupię francuza

                a co ci blekoty i cytryny zawiniły, że o producencie czołgów Renualt nie
                wspomnę w zakresie innym niz Clio 1,2.

                To w sumie tak samo jakbym miał pracownika strasznego obiboka i po wywaleniu
                go z roboty bym powiedział personalnej pani Haniu żadnych brunetów o zielonych
                oczach proszę nie zatrudniać. Oczywiście mam do tego prawo, ale czy jest to w
                porządku wobec zielonookich brunetów.
      • sick_boy Re: Przy okazji Clio 19.11.01, 14:02
        samochód należy dotrzeć....a podejrzewam że samochody w wypożyczalniach od
        pierwszych kilometrów i na zimnych silnikach w większości przypadków są
        poddawane najcięższym wysiłkom....
        Pozatym jeśli każdy tak podchodzi do cudzej własności jak ty..."nie moje, nie
        dbam o to" to wniosek jest prosty, że każdy samochód tak eksploatowny będzie w
        znacznie gorszym stanie niż używany przez jednego właściciela..
        Mój kumpel jest mechanikiem w ekipie rajdowej Peugot....i co?? Powiedział, że u
        nich silnik w peugot106 treningówce po siedmiu tysiącach jest zarżnięty i
        nadaje się do generalnego remontu...ale nie jest to powód by stwierdzać że
        samochód jest do dupy.
        Więc nie wypowiadaj się proszę na temat samochodu Clio po jeździe autkiem z
        wupożyczlni....tak samo rozumując musiałbym skreślić Peugot'a 306 (którym
        miałem przyjemność jeździć) który również był z wypożyczalni (przebieg 76000km)
        a zachowywał się znaacznie gorzej(wręcz tragicznie) niż sprzedany ostatnio Opel
        Astra z przebiegiem 240000km mojego starszego.
        • Gość: szatan KRS co ty na to?? IP: 10.128.128.* 21.11.01, 17:01
          sick_boy napisał(a):

          > samochód należy dotrzeć....a podejrzewam że samochody w wypożyczalniach od
          > pierwszych kilometrów i na zimnych silnikach w większości przypadków są
          > poddawane najcięższym wysiłkom....
          > Pozatym jeśli każdy tak podchodzi do cudzej własności jak ty..."nie moje, nie
          > dbam o to" to wniosek jest prosty, że każdy samochód tak eksploatowny będzie w
          > znacznie gorszym stanie niż używany przez jednego właściciela..
          > Mój kumpel jest mechanikiem w ekipie rajdowej Peugot....i co?? Powiedział, że u
          >
          > nich silnik w peugot106 treningówce po siedmiu tysiącach jest zarżnięty i
          > nadaje się do generalnego remontu...ale nie jest to powód by stwierdzać że
          > samochód jest do dupy.
          > Więc nie wypowiadaj się proszę na temat samochodu Clio po jeździe autkiem z
          > wupożyczlni....tak samo rozumując musiałbym skreślić Peugot'a 306 (którym
          > miałem przyjemność jeździć) który również był z wypożyczalni (przebieg 76000km)
          >
          > a zachowywał się znaacznie gorzej(wręcz tragicznie) niż sprzedany ostatnio Opel
          >
          > Astra z przebiegiem 240000km mojego starszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka