druid_
08.04.03, 09:52
Wracalem w niedziele z Niemiec i cos mnie podkusilo,
zeby zatankowac juz Polsce, chociaz moglem to zrobic na
Zachodzie. Podjezdzam na Statoil, chce placic i
wywiazuje sie taki oto dzialog:
Osoby:
D- Druid, K-kasjer
K - Zbiera pan punkty
D - Nie
K - To czas zaczac
D - Komu czas temu czas
K - Ale to tylko chwila, wyrobie panu karte
D - Mowilem przeciez, ze nie interesuje mnie to
K - Jak pan chce. Faktura czy paragon?
D - Paragon.
K - Placi pan karta? Ne ma pan gotowki?
D - Jak widac.
... Tu nastapily nieudolne proby polaczenia sie z bankiem
K - Prosze podac kod
D - Chyba PIN
K - Tak. Dziekuje
D - Prosze jeszcze o paragon
K - Po co panu paragon. Przeciez dostal pan
potwierdzenie z karty
D- Ale ja chce paragon fiskalny.
K - Zawraca pan glowe
D- To w takim razie prosze z kierownikiem zmiany
K - (zgrzytajac zebami) Dobrze juz dobrze, prosze.
I tu moje pytanie. Czy kasjerzy maja cos z tego, ze
upoluja kolejnego frajera, ktory bedzie zbieral punkty?
Przeciez w jego interesie bylo nie namawianie mnie na
to badziewie, tylko od razu zatrzymanie paragonu dla
siebie.
A tak swoja droga, ciekawe ile punktow z cudzych
paragonow zbiera taki kasjer dziennie.