kowaliska
24.09.07, 21:27
Fajnie, że tu trafiłam, bo od jakiegoś czasu mi to chodzi po głowie.
Chciałabym, żeby każdy, normalnie zbudowany facet kierowca miał możliwość
przejechania się autem tak skonstruowanym, żeby poczuł sie w nim jak mały,
półtorametrowy ludzik, z rozmiarem buta 34-35.
Po co? Już piszę.
A po to, żeby móc doświadczyć szeregu atrakcji:
1). W większości normalnych, powiedzmy, komfortowych samochodów nie da się
ustawić fotela tak, żeby równocześnie dostawać do pedałów i nie szorować
zębami o kierownicę. Ratuje odchylenie oparcia mocno w tył, co z kolei wymusza
wyciąganie szyi, żeby całkiem sie nie położyć.
2). Pedały są nie tylko za głęboko, ale też za wysoko. Nogi się niemiłosiernie
meczą od ciągłego zadzierania do góry, czubek buta ledwo sięga sprzęgła.
3). Osłona przeciwsłoneczna jest bezużyteczna. Złośliwe słońce i tak świeci
poniżej.
4). Pasy bezpieczeństwa gustownie ściskają szyję.
Ja tak mam CODZIENNIE.
Żeby nie męczyć nóg i sięgać do pedałów jeżdżę w butach na sporej platformie.
I niech no mi który powie że to nierozważne i niebezpieczne, to go normalnie
opluję!
A maluchem lub innym kurduplem jeździć nie zamierzam, bo to dopiero
nierozważne i niebezpieczne.
To marzenie to nie po to, żeby się popastwić, ale po to, żeby jeden z drugim
czasem zastanowił się, zanim skrytykuje babę za kierownicą.
No, to tyle.