Gość: Pitz
IP: 157.25.125.*
10.07.01, 16:33
Nie dalej jak godzine temu jechalem sobie Wislostrada i na wysokosci mostu
Gdanskiego dogonila mnie Lancia. Czy rzadowa? Nie jestem pewien, ale chyba tak.
Mimo, ze jechalismy dwoma pasami samochod za samochodem (tak cos miedzy 80 a 90
km/h) siadla mi na tylku tak z pol metra za mna i zaczela walic dlugimi nie
zwazajac na to, ze nawet nie mialem gdzie zjechac. Jak dojechalem do jakiejs
luki na sasiednim pasie i sie schowalem, to wyrwala do przodu i zaczela to samo
robic z jakims Cinquecento, tyle ze tamten sie nie przejal za bardzo. Potem
przeskoczyla na prawy pas i pasem, ktory sie konczyl (przy Spojni) wyprzedzila
jeszcze ze dwa samochody, a potem wyskoczyla w prawo z Wislostrady gdzies na
Zoliborz.
Czy tych ludzi nie obowiazuja przepisy ruchu drogowego i wszyscy im powinni z
drogi ustepowac? Moze uwazaja sie za najlepszych na swiecie kierowcow i mysla
ze jadac 200 km/h po Wislostradzie sa w stanie zapanowac nad swoim wspanialym
samochodem i przewidziec reakcje wszystkich tych "gorszych" uczestnikow ruchu?
A moze zakladaja, ze sa niesmiertelni i najwyzej rozpieprza samochod, a jutro
dostana nowy? Kiedy tak jechal za mna mialem ochote lekko nacisnac lewa noga na
hamulec i zobaczyc co sie stanie, tyle ze balem sie, ze moze mi sie ta noga
omsknac z lekka i bedzie nieciekawie.
Co sadzicie o takich s@#%&nach?