Dodaj do ulubionych

Samochód i piorun

IP: 10.128.137.* 29.12.01, 00:53
Jest wprawdzie zima i pioruny raczej nie szukają celu ale chciałbym się
zawczasu upewnić. Proszę wszystkich , którzy wiedzą coś na ten temat.
Ostatniego lata przeżyłem straszną burzę w metalowo - drewnianym przystanku
autobusowym aż zabrał mnie jakiś kierowca twierdząc , że w samochodzie jest
najbezpieczniej. Czy to prawda , jak powinien być wyposażony pojazd aby
rzeczywiście był bezpieczny , co robić z samochodem podczas burzy ( że nie
stawać pod drzewem to wiem ) ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Michal Re: Samochód i piorun IP: *.telia.com 29.12.01, 11:59
      Tak ma racje.Pzdr.Michal
    • Gość: brerznie Re: Samochód i piorun IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 12:47
      Karoseria samochodu tworzy tzw. klatkę Faraday,a nie przepuszczającą ładunki
      elektryczne-tzw. ekranowanie. W przypadku uderzenia w pojazd stojący nie
      powinno nic nikomu się stać, natomiast będący w ruchu może dojść do kolizji na
      skutek szoku kierowcy wywołanego przez niesamowite efekty dzwiękowe i
      świetlne:))).
      • Gość: darius Re: Samochód i piorun IP: 212.160.211.* 29.12.01, 13:17
        prawdę mówiąc to tylko raz w życiu jeden sałaciarz opowiadał mi, że oberwał
        piorunem w machę podczas jazdy, obrażenia spowodowało lądowanie w rowie jak
        opowiadał, prąd go nie pokopał, niemniej jednak jak mówił pod maską prawie
        wszystko co plastikowe przypominało bezkształtną bryłe stopionego plastiku, a
        używali paru gaśnic aby zgasić to co się zapaliło. Oczywiście to wcale nie musi
        być prawda.
        • Gość: JP Re: Samochód i piorun IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.12.01, 01:02
          Z klatką Faradaya do jest na prawde prawda :)
          Kiedyś jeden "wariat" a tak naprawde fizyk zrobił na sobie eksperyment:
          Ubrał sie w coś co przypominało zbroje rycerza, całe metalowe ale 50 ciała
          okrywała nawet nie blacha a taka drobna siatka metalowa, wszedł w tym wdzianku
          do pomieszczenia gdzie pomiędzy dwoma kulami było napięcie kilka MEGAVOLT !
          nie miałem powodów zeby nie wierzyć w wartość tego napięcia gdyż pomiędzy
          kulami była odległość kilku metrów a waliły między nimi takie wyładowania
          grubości 5 cm (!!!) świeca ma odległość 1 mm a musi tam być kilkanaście kV żeby
          był przeskok...
          No i gosc wszedl pomiedzy te dwie kule tak ze iska przeskakiwała z pierwszej
          kuli w jego zbroje a nastepnie do kuli drugiej, twierdził ze nic nie czuł :)))
          Ot taka ciekawostka potwierdzająca to zjawisko.

          BTW. człowiek moze zginąc od tzw. napiecia krokowego, dajmy na to piorun wali
          (lub urywa sie linia wysokiego napiecia) w ziemie to w jego pobliżu ziemia ma
          inny potencjał niż reszta, a im dalej od tego punktu tym potencjał mniejszy, i
          na odległosci jednego kroku może wystepowac róznica o wartości śmiertelnej,
          fajnie nie ?

          JP
    • Gość: grogreg Re: Samochód i piorun IP: *.univ.szczecin.pl 30.12.01, 16:01
      Prawda.
      W czasie burzy samochod (poza budynkami) to najlepsze miejsce. Karoseria robi
      za klatke Faradaja i jestes w srodku zabezpieczony przed piorunami.
      • Gość: olo Re: Samochód i piorun IP: 212.244.170.* 31.12.01, 09:29
        To nawet chyba nie chodzi o "klatkę faradaya", bo jest ona niepełna (szyby!) -
        tu chodzi o to, że ładunek elektryczny leci do przeciwnego bieguna, którym jest
        masa Ziemi. Samochód, odizolowany od ziemi oponami, nie stanowi całości z tym
        biegunem, a jego masa jest za mała aby tworzyć biegun samodzielny. Stąd nie
        grozi mu walnięcie piorunem. Co innego - tu UWAGA! - samochód z paskiem
        elektrostatycznym ciągnącym się po ziemi. Wystarczy, aby stworzyć dla pioruna
        odpowiednią ścieżkę. W takie auto ma prawo przywalić.
        Tak mi tłumaczył kiedyś tata, a On wie wszystko. Pozdr.
        • Gość: Andre Re: Samochód i piorun IP: *.pcplus.com.pl 31.12.01, 15:03
          Gość portalu: olo napisał(a):

          > To nawet chyba nie chodzi o "klatkę faradaya", bo jest ona niepełna (szyby!) -
          > tu chodzi o to, że ładunek elektryczny leci do przeciwnego bieguna, którym jest
          >
          > masa Ziemi. Samochód, odizolowany od ziemi oponami, nie stanowi całości z tym
          > biegunem, a jego masa jest za mała aby tworzyć biegun samodzielny. Stąd nie
          > grozi mu walnięcie piorunem. Co innego - tu UWAGA! - samochód z paskiem
          > elektrostatycznym ciągnącym się po ziemi. Wystarczy, aby stworzyć dla pioruna
          > odpowiednią ścieżkę. W takie auto ma prawo przywalić.
          > Tak mi tłumaczył kiedyś tata, a On wie wszystko. Pozdr.

          Eeeetam.
          Jak są pioruny to i deszcz pada i opony są mokre
          Z paskiem czy bez rozładowanie energii nastąpi przez karoserię do ziemi.
          Zawartość samochodu ma sucho i tamtędy prąd nie przejdzie.
          UWAGA!!! Nie dotyczy kabrioletów ze złożonym dachem.
          POZDR.
        • brerzniew Re: Samochód i piorun 31.12.01, 19:07
          Te opony to bzdura.Jeśli możliwy jest przeskok pioruna z chmury burzowej do
          ziemi z odległośći kilku kilometrów to odległość pomiędzy kołami ,podwoziem i
          innymi częściami karoseri a ziemią jest nieporównywalnie mała, więc izolacja
          opon nie wchodzi w grę.Napięcie pioruna to kilkaset MV i obecnie nie istnieją
          materialy ,które stanowiłyby izolację dającą pełną skuteczność ochrony.
          • Gość: JP Re: Samochód i piorun IP: *.bielsko.dialog.net.pl 01.01.02, 17:06
            brerzniew napisał(a):

            > Te opony to bzdura.Jeśli możliwy jest przeskok pioruna z chmury burzowej do
            > ziemi z odległośći kilku kilometrów to odległość pomiędzy kołami ,podwoziem i
            > innymi częściami karoseri a ziemią jest nieporównywalnie mała, więc izolacja
            > opon nie wchodzi w grę.Napięcie pioruna to kilkaset MV i obecnie nie istnieją
            > materialy ,które stanowiłyby izolację dającą pełną skuteczność ochrony.


            Jako elektrotechnik potwierdzam ten dowód :)
            Izolacja opon to mit wielki jak stąd do Krakowa...

            • Gość: olo Re: Samochód i piorun IP: 212.244.170.* 02.01.02, 07:58
              Elektrotechnik! Tata mówi, że woda jako taka, nie przewodzi prądu
              elektrycznego. Co ty na to? Jeszcze coś : kto wie - co takiego jest potrzebne
              aby megavoltowa iskra wogóle mogła przeskoczyć z chmury do ziemi (albo
              odwrotnie - też się zdarza)?
              • Gość: JP Re: Samochód i piorun IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.01.02, 21:56
                Gość portalu: olo napisał(a):

                > Elektrotechnik! Tata mówi, że woda jako taka, nie przewodzi prądu
                > elektrycznego. Co ty na to? Jeszcze coś : kto wie - co takiego jest potrzebne
                > aby megavoltowa iskra wogóle mogła przeskoczyć z chmury do ziemi (albo
                > odwrotnie - też się zdarza)?

                W każdym twoim zdaniu jest częsc prawdy ale nie do konca...
                Nie przewodzi prądu czysty związek H2O, i nie przewodzi on dla okreslonych dla
                siebie napięć (podawanych czesto dla odległości 1 mm) powyżej tej granicznej
                wartosci - przewodzi, ponieważ pole elektryczne (powstające między obiektami o
                różnych potencjałach elektrycznych) jest wystarczająco duże żeby elektrony
                mogły "wyjść" z jednego ciała i podążyć do drugiego (prąd to własnie ruch
                elektronów).
                To jest też odpowiedz na twoje pytanie...
                przepływ prądu zmniejsza napięcie, zakładając że wyładowanie następuje z chmury
                w ziemie, rozważmy co sie dzieje z samochodem, prąd przepływa najpierw z
                chmury "w samochód", jego potencjał staje sie bliższy potencjałowi chmury a
                jednoczesnie zwieksza sie róznica potencjałów (zwana napięciem własnie)
                samochód-ziemia, co dalej ? oczywiscie po przekroczeniu pewnej wartości
                krytycznej (już duuuuuuuuuużo mniejszej niż napięcie chmura-samochód z racji
                odległości metalowych częsci od ziemi w porównaniu do odległosci do chmury)
                nastepuje wyladowanie samochod-ziemia ! wszystko iskrzy tak długo aż napięcia
                spadną poniżej wartosci krytycznych i przebicie ustaje...

                W razie jakichkolwiek watpliwosci tych kwestii sluże wyjaśnieniem.
                • Gość: Mirek Re: Samochód i piorun IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 22:28
                  Gość portalu: JP napisał(a):

                  > wszystko iskrzy tak długo aż napięcia
                  > spadną poniżej wartosci krytycznych i przebicie ustaje...
                  > W razie jakichkolwiek watpliwosci tych kwestii sluże wyjaśnieniem.
                  Właśnie, czy to chodzi o tę kobitkę w Favoritce?


                  • Gość: JP Re: Samochód i piorun IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.01.02, 22:53
                    Gość portalu: Mirek napisał(a):

                    > Gość portalu: JP napisał(a):
                    >
                    > > wszystko iskrzy tak długo aż napięcia
                    > > spadną poniżej wartosci krytycznych i przebicie ustaje...
                    > > W razie jakichkolwiek watpliwosci tych kwestii sluże wyjaśnieniem.
                    > Właśnie, czy to chodzi o tę kobitkę w Favoritce?

                    Rozszyfrowałeś mój tajny przekaz :)

                    A tak poważnie to po paru dyskusjach na tym forum, stwierdzam ze nic tu po mnie,
                    nie zakrzyczysz takiej głupoty jaka stąd bije...
                    Każdy łosiek tylko wpisuje nowy wątek by potem samemu najwięcej sie w nim
                    udzielać i mimo że o coś pytał sam na ten temat wie najwiecej... (no comments),
                    chociaż może niech sobie forum istnieje, może ktoś się tu wyleczy z czegoś...
    • Gość: Mirek Re: Samochód i piorun IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 19:25
      I pamiętajcie żeby zamykać szyby, bo zdarzają się b.niebezpieczne pioruny
      kuliste (jest to prawdopodobnie balon plazmy). Auta we wlocie powietrza na
      podszybiu i nawiewach mają kratki właśnie po to, aby uniemożliwić wlatywania
      piorunów kulistych do środka. Od 1987r. zmieniono normy europejskie i
      amerykańskie i kratki muszą być gęściejsze. To wynik szeroko opisywanego
      wypadku jaki wydarzył się w 1983 lub 1984r. (nie pamiętam dokładnie) w
      Portugali. Piorun kulisty przecisnął się przez kratkę S
    • Gość: Mirek a kurde cos mi wcieło, jakaś plazma czy co IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 19:26
      kody Favorit i rozładowując się na okularach jakieś kobitki spowodował
      rozpryśnięcie szkła. Kierująca limuzyną starciła panowanie nad kierownicą i
      uderzyła w dystrubutor stacji benzynowej. Na szczęście było to dystrybutor wody
      sodowej. Da
    • Gość: Mirek No nie! Znowu coś. Dopiszcie ciąg dalszy... IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 19:27
      • Gość: Michal Re: No nie! Znowu coś. Dopiszcie ciąg dalszy... IP: *.telia.com 01.01.02, 18:09
        Tylko naklejka dawala informacje o wodzie,ale wrzeczywistosci facet myjacy
        dystrybutory pomylil sie przyklejajac reklame wody sodowej na dystrybutor
        benzynowy.Na nieszcsie tej damy,wyskoczyl z pod tylniego siedzenia tej
        ulubionej favorytki piorun kulisty i wyrzucony silo bezwladnosci przyfandzolil
        w opancerzony boxik ktory zawieral butle do gazu.Byla pelnmia sezonu
        turystycznego,duzo tankujacych ,wrecz stacja przepelniona ludzmi roznej
        masci,od ciemnych do calkiem z jasna skora jeszcze nie opalona przed
        urlopem ,nasza niefrtunna dama koncem oka dostrzegla olbrzymi blysk i
        pomyslala sobie jeszcze jedna burza.Miala szczescia favoritka zlapala juz szose
        imknela swoje 60mil na polnocy wschod od stacji benzynowej.Patrzc w lusterko
        pomyslkala sobie co za durni ludzie co oni pala na tej stacji ze tak sie tam
        dymi.Dlaczego nie umyli mnie szyby nic cholera nie widze,zaczela hamowac widzac
        calkiem przystojnego mezsczyzne przy kancie drogi.Wszyscy ostrzegal ,aby nie
        brac nieznajomych.Dama sie zastanowila chwile juz nie byla pierwszej mlodosci i
        pomyslala,takiemu to bym sie nawet oddala niech gwalci robi co chce,aby tylko
        dobrze.
        • Gość: Michal Re: No nie! Znowu coś. Dopiszcie ciąg dalszy... IP: *.telia.com 02.01.02, 22:25
          Przechylajac sie na lewa strone wprawnym ruchem otworzyla drzwi,mlodzieniec
          okazal sie bardzo przystojnym mezczyzna w wieku okolo 70 lat.Juz chciala
          przciagajac drzwi do siebie ,kiedy uroczy mezczyzna powiedzial dzien dobry
          Pani ,malo dzi´siaj jest takich co chca pomoc innym, Nasza Babe malo co szlag
          nie trafil czas traci zatrzymuje sie myslac ze to wlasnie bedzie teraz ,a tu
          stary facet.Spojrzal na nia przenikliwym wzrokiem ,usmiechnal sie ,podziekowal
          za okazana uprzejmosc i w duchu sobie pomyslal,cholera warta jeszcze
          grzechu.Poczekam niech ona zrobi pierwszy gest.Opony cicha mrucza po asfalcie
          wskazowka szybkosciomierza zbliza sie do 100mil/h.Zaczal sie denerwowac baba
          przy kierownicy to nie zarty.Nagle droga zaczela sie znosic do gory auto stary
          chrysler,co juz bokami robil natychmiast zwolnil,temperatura zaczela sie powoli
          podnosic.Kiedy wskazowka minela poczatek pola czerwonego,zwrocil jej uwage.Ona
          natychmiast znalazla zatoczke i kawalek drogi bocznej .Natychmiast
          skrecila .>Po zatrzymaniu opuscili auto ,On otworzyl maske i zaczal studzic
          zgrzanego trupa. Wyszli za samochod ona sie mu przyjrzala i sobie pomyslala,to
          musialbyc niezly charppagan za mlodu,moze i teraz jeszcze moze.Podeszla i
          popatrzala mu w oczy,on wytrzymal ten wzrok i wyczul ze to pora na niego bez
          namyslku zaczal calowac po ustac policzkach piersiach gdzie tylko popadnie.
          Po chwili lezeli na goracym piasku.........no koledzy teraz Wasza kolej
          • Gość: letalin Re: No nie! Znowu coś. Dopiszcie ciąg dalszy... IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 23:14
            Michale, Michale! Jestem wielkim erudytą i od razu poznałem skąd przepisujesz!
            Przecież to napisała Samantha Baldhole w powieści "Autostopowicz" wydanej przez
            Harleqina . Seria Hardcore 1995 rok. Strony 114-115.... Wstydź się!
            • Gość: Michal Re: No nie! Znowu coś. Dopiszcie ciąg dalszy... IP: *.telia.com 03.01.02, 11:13
              Nie naprawde stary nigdy tego nieczytalem,naszlo mnie i normalnie to co mi
              przyszlo na mysl walilem w klawisze azeby bylo zwiazane z forum dolozylem
              licznik mile auto szose itp. no troche watek z seksem chce aby ktos
              doprowadzil do konca a tu amatorow pisania brak.
              Pzdr.Michal
              • Gość: Michal Re: No nie! Znowu coś. Dopiszcie ciąg dalszy... IP: *.telia.com 03.01.02, 11:15
                Jeszcze aby Cie uspokoic ja klikam z Szwecji i nie mam dostepu do tej
                literatury.Pzdr.Michal
                • Gość: Michal Re: No nie! Znowu coś. Do Mirka IP: *.telia.com 03.01.02, 20:46
                  Czesc Mirku!
                  Czy poczatek tej powiesci wziales ztej ksiazki co kolega z Bydgoszczy nadmienil.
                  Jest sprawa dziwna,uleglem jakiemus przekazowi telepatycznemu i nabazgrolilem
                  cos co okazalo sie kiedys napisane ,a ja nigdy tego nie czytalem.Czy ty te
                  ksiazke miales w reku na tych stronach co on opisuje ,czy trzymales dlon na
                  tekscie.Ja niestety odbieram ten tekst, Ty mogles trzymac dlon na nim mialem
                  kontakt mentalny z Toba bez Twojej i mojej wiedzy. Juz mnie sie zdazyly takie
                  wypadki.Badz dobry i odpisz to jest ciekawe.Pzdr.Michal
                  • Gość: Mirek Ha ha... IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 21:33
                    Facet robi Cię w bambuko. Takiej książki w ogóle nie ma, natomiast ten tekst
                    znajduje się na str. 104-105 powieści Bolesława Głowackiego "Upalna zima w
                    Porto" wyd.Twardyróg 1997.
                    Mam ją zawsze pod siedzeniem (żeby widzieć koniec maski) i przez (d/p)upę,
                    kręgosłup, głowę a dalej kabel lądowy i podmorski trafiła do Ciebie.
                    A poważnie - telepatia nie istnieje. I już.
                    • Gość: Michal Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.telia.com 04.01.02, 19:55
                      A wlasnie istnieje.
                      Moja zona jest psychologiem .Pamietam jak jeszcze byla na studiach tu w
                      Szwecji mieli zajecia wlasnie przesylania informacji za pomoca
                      telepati.Nauczyla nas cala rodzine i my poza dziecmi nie uzywamy komorek.Po
                      prostu nie potrzeba.Ale to jest wyzszy stopien jazdy .Z tego co wiem w Polsce
                      sie tym problemem nie interesuja,szkoda swiat idzie naprzod i ta dziedzina
                      dzisiaj jest cholernie zaawansowana.
                      Co do Twojego szanownego tylka nie mam pretensji,ale nie mniej musisz ja
                      rekoma dotykac,a wlasnie rece sa tym nadajnikiem,pamietasz kiedys bylismy w
                      sporze o przelozenie przekladni w Audi.I wtedy staralem sie myslkec tak jak
                      <TY i wlasnie wszedlem w Twoja czestotliwosc na ktorej pracujesz i dlatego mam
                      jakis kontakt mentalny z Toba bez Twojej mojej wiedzy.Tyle co wiem na ten
                      temat,serdecznie pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz Michal
                      • Gość: Andre Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.pcplus.com.pl 04.01.02, 20:49
                        Gość portalu: Michal napisał(a):

                        > A wlasnie istnieje.
                        > Moja zona jest psychologiem .Pamietam jak jeszcze byla na studiach tu w
                        > Szwecji mieli zajecia wlasnie przesylania informacji za pomoca
                        > telepati.Nauczyla nas cala rodzine i my poza dziecmi nie uzywamy komorek.Po
                        > prostu nie potrzeba.Ale to jest wyzszy stopien jazdy .Z tego co wiem w Polsce
                        > sie tym problemem nie interesuja,szkoda swiat idzie naprzod i ta dziedzina
                        > dzisiaj jest cholernie zaawansowana.
                        > Co do Twojego szanownego tylka nie mam pretensji,ale nie mniej musisz ja
                        > rekoma dotykac,a wlasnie rece sa tym nadajnikiem,pamietasz kiedys bylismy w
                        > sporze o przelozenie przekladni w Audi.I wtedy staralem sie myslkec tak jak
                        > <TY i wlasnie wszedlem w Twoja czestotliwosc na ktorej pracujesz i dlatego m
                        > am
                        > jakis kontakt mentalny z Toba bez Twojej mojej wiedzy.Tyle co wiem na ten
                        > temat,serdecznie pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz Michal

                        No to powiedz na co ja myślę o takich bredniach jat telepatia
                        Dla ułatwienia podaję częstotliwość na jakiej nadaję*^&#@$%^*^%$#@!!??*&$$$GHz.
                        A żeby nie odbiegać od tematu, to niech mnie piorun trafi jak zgadniesz!!
                        PZDR.
                        • Gość: Michal Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.telia.com 04.01.02, 21:06
                          Czesc Andre!
                          Jest to czestotliwosc bardzo zachlannego na duzo pieniedzy.
                          W sprawach telepati mowi sie o czestotliwosci w przenosni,tego jeszcze nikt
                          nie odkryl w jaki sposob przebiega mysl i energia zyciowa.
                          Nie zabieraj glosu na temat ,co jest dla Ciebie nie zrozumialy i nie miales z
                          nim doczynienia to brzmi tak samo jakbys naprzyklad uzyl lasera w czasie
                          drugiej wojny swiatowej, a zolnierz pozniej by opowiadal ze widzial na wlasne
                          oczy jak swiatlem zabijal ludzi,oczywiscie wszyscy wtym czasie, ten opis
                          wysmieli i uwazali zolnierza z szurnietego.Tak samo brzmi Twoja wypowiedz.
                          Przepraszam ze pojechalem troszke za mocno,ale taka jest prawda.Pzdr.Michal
                        • Gość: Mirek Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 04.01.02, 21:12
                          Gość portalu: Andre napisał(a):


                          > No to powiedz na co ja myślę o takich bredniach jat telepatia
                          > Dla ułatwienia podaję częstotliwość na jakiej nadaję*^&#@$%^*^%$#@!!??*&$$$GHz.
                          > A żeby nie odbiegać od tematu, to niech mnie piorun trafi jak zgadniesz!!
                          > PZDR.
                          Przybij piątkę Andre!
                          Wiele lat temu czytałem że armia amerykańska wiele lat temu (czyli do dzisiejszej
                          daty jest to [wiele lat temu]2 )prowadziła badania nad telepatią. Chodziło przede
                          wszystkim o łączność z atmowymi okrętami podwodnymi. Okazało się (a raczej
                          ostatecznie potwierdziło) że telepatia nie istnieje. Są to takie same brednie jak
                          tzw. żyły wodne.

                          • Gość: Michal Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.telia.com 04.01.02, 21:17
                            Widzisz Mirku widac nie bylo odpowiedniego medium.Zreszta widziales w wojsku
                            czlowieka wolno myslacego,jest rozkaz odbierac no i nie odebral.W wyprawie
                            Apollo nie pamietam ktorej bardzo ladnie udal sie przekaz do gory i z
                            powrotem.Czytalem na ten temat rapport,ktory nie zostal opublikowany.
                            Pzdr.Michal
                            • Gość: Mirek Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 04.01.02, 21:37
                              Gość portalu: Michal napisał(a):

                              > Czytalem na ten temat rapport,ktory nie zostal opublikowany.
                              Znaczy się czytałeś telepatycznie, skoro nie został opublikowany. A, no to teraz
                              wierzę...

                              • Gość: Michal Re: Ha ha...wcale ze nie..... IP: *.telia.com 05.01.02, 16:58
                                Nie byl opublikowany oficjalnie.Zkanczmy z ta dziedzina,poniewaz pojecia o
                                niej nie maz.Poco sie meczyc. Pzdr.Michal
    • Gość: . Re: Samochód i piorun IP: *.telia.com 03.01.02, 20:59
      ........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka