ale sie wkopalam....

12.05.08, 19:30
...dwa miesiace temu kupilam autko-opel corsa 2001-wlasciwie bez
zadnych dodatkow-nawet wspomagania nie ma...zakladalam ze bede nim
dlugo jezdzila a do tego mozna przywyknac-i nie myslalam zeby go
sprzedawac...
...niestety kilka dni temu wysiadla instalacja gazowa, ktora
sprawiala, ze jazda moim bobkiem byla oplacalna. Dzisiaj bylam u
gaznika i powiedzial ze komputer do wymiany (ok 450 zl) i
wtryskiwacz tez (ok 700 zl)-(nie znam sie na tym-mozliwe ze
poprzekrecalam nazwy)...jestem zalamana...nie wiem czy jest sens
dokladac do naprawy tego samochodu-jestem studentka, nie zarabiam
zbyt wiele-jak byl gaz to starczalo akurat w sam raz-teraz przy
jezdzie na benzynie staje sie to bez sensu...
Jakie sa szanse, ze ktos kupi opla corse z 2001 roku (dziala
idealnie tylko ta instalacja wysiadla;/) z przebiegiem 130 tys. km,
silnik 1.0, 3-drzwiowy?
    • mc_koperdejl Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 19:40
      żarty sobie robisz? ta corsa pali 6 litrow.
      • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 19:49
        ...w teori tyle pali;/
        • iberia.pl Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 19:54
          a w praktyce ile?
        • mobilnydoradca Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 19:57
          nie w teorii ale praktyce. sam miałem w studenckich czasach corse
          2002 1.0. w trasie jak jechałem 90km/h 4,5 L paliła, w mieście 6 L.
          tylko że to trzeba stosować wszystkie sztuczki aby mieć takie
          spalanie: hamowanie silnikiem, jazda na luzie, nie jeżdżenie na
          zasadzie gaz/hamulec itd.

          a swoją drogą jak corsa miała 130kkm to można było się spodziewać że
          coś tam się będzie sypać. był robiony przegląd całego samochodu?
          masz 100% pewności że za 5kkm nie zaczną się sypać kolejne części?
          jeśli tą pewność masz to sobie przelicz ile jeszcze kkm przejedziesz
          tym wozem i po ilu zwróci ci się naprawa instalacji gazowej.
          • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 20:03
            samochod na 100% sprawny-mial wszystkie przeglady, byl u mechanika-
            co trzebabylo wymienic zostalo wymienione-pozatym poprzedni
            wlasciciel naprawde o niego dbal...gaz tez byl sprawdzany podczas
            kupna-ale tylko szczelnosc, u gaznika niestety nie bylam z nim jak
            go kupowalam-ale teraz bylam u tego, do ktorego jezdzil poprzedni
            wlasciciel-pytalam sie czy zglaszal wczesniej tego typu problemy,
            ale po obejrzeniu historii pojazdu stwierdzil, ze nie...
            • mobilnydoradca Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 20:07
              to jeśli wszystko z nim ok to tak jak mówiłem, policz ile
              oszczędzasz jeżdżąc na gazie i kiedy ci się to zwróci. jeśli przed
              pozbyciem się auta to interes opłacalny (z moich szybkich obliczeń
              wynika że na 100km oszczędzasz 10 zł więc po nieco ponad 10kkm
              wyjdziesz na zero).
          • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 20:47
            ....a moge spytac jak w studenckich czasach udalo ci sie ja utrzymac?
            • trypel Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 20:51
              a jakie mają znaczenie studenckie czasy? czy jest tak trudno żeby wyjechac sobie
              na 3 msc (wakacje) na saxy (i to teraz legalnie) i przywieźć z 4-5 euro? i juz
              masz na utrzymanie czeos takiego jak corsa 1.0
              a w ciagu roku dzieci nie płaczą, czasu troche jest i tez dorobic chyba można?
              • iberia.pl Re: ale sie wkopalam....OT 12.05.08, 20:59
                Trypel, Ty chyba nie wiesz o czym piszesz, dzisiaj student studiuje
                obowiazkowo 2 lub kierunki, dorabia to w wakacje wreszcie odpoczywa.
                Tak mi sie skojarzylo bo na innym forum jakis czas temu prawie mnie
                zlinczowali jak bylam oburzona, ze ktos tam zaraz po studiach mial
                puste cv-zero pracy podczas studiow.
                • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam....OT 12.05.08, 21:08
                  nie no sluchajcie-sa studenci i 'studenci'...znam takich ktorzy
                  zaraz po zajeciach zachrzaniaja do pracy, piec dni w tygodniu (w
                  weekendy 'tylko' pracuja) a mam w grupie tez dziewczyne, ktora
                  ostatnio wyklocala sie z rodzicami zeby podniesli jej 'kieszonkowe'
                  (III rok studiow)...to nie ma reguly...ja studiuje dziennie jeden
                  kierunek, ktory niestety pochalania mnostwo czasu i pracuje w
                  weekendy-a wiadomo w same weekendy niewiele mozna zarobic...nie
                  byloby problemu gdyby nasi 'genijalni' wykladowcy nie dorzucali nam
                  w wakacje miesiecznych praktyk (oczywiscie charytatywnie 'ku chwale
                  Ojczyzny')...i nie dosc, ze mamy sami je sobie zalatwic to jeszcze
                  powiedzieli nam to teraz jak juz wiekszosc miejsc nie przyjmuje...

                  A corsarz domaga sie uwagi :(
                  • trypel Re: ale sie wkopalam....OT 12.05.08, 21:18
                    to ja jednak wolałem studia 15 lat temu :) i na auto było, i na paliwo i na
                    imprezy i na wypoczynek :)
                    i człowiek miło wspomina
                    • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam....OT 12.05.08, 21:21
                      ...ja tez bede milo wspominala w przyszlosci....na lezance u
                      psychoanalityka hahaha
                      • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam....OT 12.05.08, 21:21
                        zartuje-nie jest AZ tak zle...:P
    • remo29 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 20:08
      > Jakie sa szanse, ze ktos kupi opla corse z 2001 roku (dziala
      > idealnie tylko ta instalacja wysiadla;/) z przebiegiem 130 tys. km,
      > silnik 1.0, 3-drzwiowy?

      Głowa do góry - sprzedasz, sprzedasz, to tylko kwestia czasu. Każde pudło
      znajdzie swojego amatora; to kwestia ceny - na pewno na nim nie zarobisz :)
      Kiedyś sprzedałem malucha, który trzymał się na szpachli. "Potrzebny mi taki
      zgniłek" powiedział sprzedawca i wyciągnął kasę.
      Ja mam podobny problem - mam xsarę, którą wprawdzie jeżdżę na codzień, ale jest
      poobijana z każdej strony, złodzieje wypruli jej zamek, a rano odpalam ją jak
      motorower na pompkę, bo pompa wtrysku padła. Ale cierpliwie czekam, bo mi się
      nie spieszy.
      • remo29 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 20:10
        "powiedział sprzedawca" - oczywiście miało być "powiedział nabywca" :))
        • ant777 pewnie, że każde pudło znajdzie nabywcę 14.05.08, 08:24
          Ja jak sprzedawałem tico znajomej, to zacząłem od górnej granicy
          ceny. Było kilka telefonów ale goście wybrzydzali, bo myśleli że 7
          letni samochód jest jak salonowy. Po spuszczeniu ceny o ok. 20%
          pojawili sie inni klienci. Nie przeszkadzała im wgniotka na tylnym
          błotniku, czy rdza na masce. "Tak, tak te wozy tak mają". Później
          już miałem satysfakcję jak mówiłem do słuchawki: "już sprzedany" i
          słyszałem ciężkie westchnięcie. Kupujący chciał jeszcze stargować
          pare złotych ale powiedziałem mu że byłbym zadowolony gdyby
          zrezygnował z kupna, bo zrobiła sie kolejka do samochodu.
          • yennyfer11 Re: pewnie, że każde pudło znajdzie nabywcę 14.05.08, 08:48
            'Kupujący chciał jeszcze stargować
            > pare złotych ale powiedziałem mu że byłbym zadowolony gdyby
            > zrezygnował z kupna, bo zrobiła sie kolejka do samochodu.
            '

            hehehe ;-) dobre :P
    • malken Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 21:03
      yennyfer11:WYLUZUJ!!!
      Jeśli z umową kupna i samochodem dostałaś także dokumenty od
      instalacji, to zajrzyj do nich i napisz nazwy:
      - reduktora/parownika,
      - sterownika gazu
      i inne nazwy, które w tych dokumentach spotkasz.
      Byłaś raczej u "gazownika", ale nie u gaznika, bo to nie ta nazwa;
      facet zobaczył rozdygotaną piękność i kitu Ci nawstawiał. Ani
      komputer, ani wtryskiwacz (gazu?) tak od razu nie siadają i nie są
      do wymiany. Podjedź raczej do kilku innych Panów Gazowników, bo
      raczej siadł jakiś drobiazg, ale tak "z fusów" określić się nie da.
      • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 21:20
        dobra jesli chodzi o instalacje gazowe to jestem jeszcze 'ciemna
        masa'...
        typ reduktora: ISS1
        typ zbiornika: cc-b
        data montazu: 31.01.02

        o sterowniku ani slowa;/
      • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 12.05.08, 21:23
        a co do tego gazownika/gaznika, bylam tutaj:

        www.auto-gaz.com.pl/
    • kodem_pl faktycznie troche sie wkopalas... 12.05.08, 22:07
      ale nie od dzis wiadomo, ze bieda nie jest najlepszym doradca.

      Znajdz na google jakies wielkie forum corsy, zarejstruj sie i zadaj analogiczne
      pytanie. Moze ktos z Twojej okolicy poda Ci namiary na dobrego gazownika w
      regionie. Ja powiem, ze jak masz problemy z taka instalacja, to przerob ja na
      BLOS. Wtedy zapomnisz o jakichkolwiek problemach, a koszty to max 500zl za
      calosc takiej przeorbki.

      Ogolnie nie martw sie, bywa. Popytaj na tych forach corsy, zapeniam sie, ze
      znajdzie sie ktos zyczliwy, kto Ci pomoce (zyczliwych ludzi jest duzo wiecej niz
      nam sie na codzien wydaje...)!
    • wojtek.08 Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 14:22
      Co to znaczy:
      > wysiadla instalacja gazowa

      Nie odpala na gazie, dławi się po przełączeniu na gaz, nierówno
      pracuje...

      • malken Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 15:44
        yennyfer: A wymieniałaś "pakiet standardowy gazu", czyli: filtr
        powietrza, gazu, świece, kable WN - to te, co do świec dochodzą? Nie
        odpala się od razu na gazie, tylko na benzynie i po kilkuset metrach
        lub przy ok 2500 obr/min - takie bryyym robisz - powinnaś mieć
        przełączenie na gaz...
      • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 17:44
        nie wlacza sie instalacja gazowa....lampki od niej sie nie pala i
        samochod jezdzi tylko na benzynie...dzisiaj wyjelam bezpieczniki i
        wlozylam je spowrotem-przejechal z 5-8 km na gazie i znowu wysiadlo
        i przelaczylo na benzyne...
        • malken Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 18:21
          yennyfer11: Zakład, do którego podałaś link ma w Łodzi dobrą
          markę.To, co opisałaś, to usterka o podłożu elektrycznym; brak masy
          w obwodzie instalacji. Podjedź do nich i opowiedz, co się dzieje.To
          na pewno nic poważnego.A jak wymiana elementów, które wskazałem?
          • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 22:11
            No wlasnie o to chodzi ze ja u nich bylam i to oni zaspiewali mi
            taka cene za naprawe...poprostu jestem troche zszokowana tym
            bardziej ze ta instalacja jest stara i niezbyt skomplikowana...wiec
            wedlug mnie ta cena jest troche z kosmosu-ale nie wiem-w sumie nie
            znam sie na tym....jak dzwonilam dzisiaj po zakladach zajmujacych
            sie naprawa instalacji gazowych w samochodach to w kazdej
            (doslownie) odsylali mnie na 1-ego maja...:(:(
    • programistajava Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 20:16
      co do tych cen za naprawe gazu w twoim aucie to sa jakies dziwnie wysoki, nawet
      zakladajac ze przekrecilas nazwy itp... Pojedz moze do kogos innego z gaziarzy i
      moze cena spadnie o 50%.
      • yennyfer11 Re: ale sie wkopalam.... 13.05.08, 22:12
        jak wyzej...oni maja chyba jakis monopol w Lodzi na naprawe tego
        typu gazu...:( wiem ze firma stara i zna sie na rzeczy, ale drogo ;(
        • malken Re: ale sie wkopalam.... 14.05.08, 17:58
          ...nie samą Łodzią człowiek żyje, ale innym miastem, które jest mu
          dane...Może Pabianice,Zgierz,Piotrków Trybunalski? Nie oni jedni
          instalacjami się zajmują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja