Dodaj do ulubionych

ranking autostrad (uwaga dlugi txt!)

IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 12:28
Wlasnie wrocilem z europesjkich wojazy wakacyjnych (trasa PL - D - CH - I -
A - D - PL). Jakis czas temu sporo jezdilem tez po F, E, NL i B. Na podstawie
wszystkich swoich dotychyczasowych doswiadczen, ulozylem sobie ranking
autostrad. SUBIEKTYWNY oczywiscie.

1. niemieckie. SUPER oznaczone (po prostu NIE DA SIE zabladzic), doskonale
przemyslane (z punktu widzenia inzynierii ruchu drogowego - np. obwodnica
Monachium z systemem spowalniania anty-korkowego. Przetestowalem.
Majstersztyk!). Wielka kultrura jazdy, przestrzeganie (generalne) przepisow.
No i te samochody smigajace lewym pasem... Cuda... Porsche, Audii, BMW i
rozne takie Mercedesy....
A to wszystko za darmo.

potem dluuuuuuuuuuuuo nic.


2. A jednak płatne franolskie. Dobrze oznaczone, stosounkowo duzo stacji
beznynowych itp. itd. Jakosc bez zarzutu (znam Paryz ) Bordeaux, Paryz -
Lyon, Paryz - Lille oraz Paryz - Rennes). Oplaty nie sa wygorowane.
Oczywiscie - temat do dyskusji.
3. ex equo - belgijskie i holenderskie. (Duzo ograniczen predkosci, ale za to
belgijskie jako jedyne na swierecie na calej dlugosci oswietlone, co wiecej -
darmowe)
4. Szwajcarskie (o dziwo!). Kiepsko z oznaczeniami, mozna przegapic wjazd. Co
wiecej, szwajcarzy wcale nie sa duzo bardziej zdyscyplinowani niz niemieccy.
Chyba ich stac na mandaty, bo system foto-radarow dziala po prostu doskonale.
Ja ani razu nie odwazylem sie zalmac jakiegokolwiek ograniczenia predkosci...

5. Hiszpanskie. Sa nowiutkie, za unijne pieniadze, ale drogie.

6. Wloskie. Z paroma wyjatkami - fatalne oznaczenia. Na wielu odcinkach -
brak barierek anty-kolizyjnych. No i te zakrety... Np. na trasie Bolonia -
Florencja zdarzalo sie, ze wolalem jechac pasem dla ciezarowek. Zle
wyprofilowane, przechyly drogi w zla strone, balem sie, ze mi samochod
wyleci, moja narzeczona az brzuch rozbolal.... Zaliczylem dwa mega-korki
spowodowane wypadkami (wlasnie na zakretach). A wloscy kierowcy jezdza jak
szalency... Po raz pierwszy w zyciu wudzialem Fiata Punto, ktory jechal
powyzej 160 km/h. (Ja jechalem 150, a on sobnie "smignal").
Za to jeden ogromny plus: na wszystkich stacjach najlepsza kawa! (Chyba tylko
Wlosi tak potrafia robic espresso)

7. O dziwo! Austriackie. Cholernie drogie. Przejazd kawaleczka Przelecz
Brenner - Innsbruck kosztowal mnie chyba 20 euro: winietka + dodatkowa oplata
za przejazd przelacza. To jakis skandal! Takie sobie oznaczenie, lekkie
dziury nawierzchni.... Za co te euro?

Oczywicie o pokksie "autostradzie" A4 nie bede sie wypowiadal. Na starym
kawalku jechalem 70 - 60 km/h bojac sie, ze mi zawieszenie urwie. KOSZMAR.
KOSZMAR. KOSZMAR.

Co Wy sadzicie? Np. wogole nie znam autostrad skandynawskich. Jak wypadaja na
tle?

niki
Obserwuj wątek
    • Gość: -) Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: 217.153.153.* 22.09.03, 12:37
      Ja moze wypowiem sie tylko na temat wloskich.

      Jezdzilem sporo po polnocy wloch. Teren jest niesamowicie gorzysty. Na odcinku
      50 km od Genovy jadac na polodnie jest niesamowita liczba tuneli (czesto
      znacznie dluzszych niz ten hiper tunel pod wislostrada w warszawie)
      przechodzacych pod jakas wielka gora. Jak sie konczy tunel to zaraz jest most
      do nastepnego. W takich warunkach ciesko jest (moim zdaniem) bardziej
      wyprostowac droge. Tam zasada jest prosta, jesli widzisz znak 50km/h to nie
      wolno jechac szybciej, bo mozna wyfrunac. Bywaja korki, z reguly sa dobrze
      oznaczone. Byc moze w porownaniu z niemieckimi to zaden haj ale nam brakuje
      jeszcze 50 lat rozwoju to takiego, w sumie sredniego poziomu
      • Gość: niki Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 12:49
        Faktycznie, przed zakretami tam byly takie zielone tablice (kwadratowe)
        z "sugerowanymi" predkosciami (np. 60), ale.... nikt tego nie przestrzega!
        Dochodzilo do w sumie absurdalnych sytuacji, ze na ostrym zawijasie jadacy za
        mna tir trabil i swiecil dlugimi, bo osmielilem sie zejsc do 80. (A na tablicy
        jak byk stalo: 60). Osobowe jechaly po 100 i wiecej. Nie wiem, u nich chyba
        prawa fizyki nie obowiazuja.

        niki
        • Gość: -) Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: 217.153.153.* 22.09.03, 12:56
          Zielone kwadratowe?

          moze to nie byla predkosc tylko... nie wiem co?
          moze predkosc minimalna by ie tamowac ruchu :-)

          Chyba ograniczenia predkosci zaliczane do zakazow sa biale, okragle z czerwona
          obwodka
          • Gość: niki Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 13:31
            zle mnie zrozumiles. Ograniczenia oczywisie wygladaja tak, jak napisales :).
            (Tez zreszta nie sa co do zasady respektowane).
            Chodzi mi o tablice, ktore pokazuja - jak uwazam - "bezpieczna" predkosc.
            Przysiegam, sa zielone, z bialymi cyframi. Szkoda ze zdjecia nie zrobilem.
            niki
            • Gość: mAbZ Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 13:35
              Gość portalu: niki napisał(a):

              > Chodzi mi o tablice, ktore pokazuja - jak uwazam - "bezpieczna" predkosc.
              > Przysiegam, sa zielone, z bialymi cyframi. Szkoda ze zdjecia nie zrobilem.

              Np. w Hiszpani i Portugalii są takie NIEBIESKIE kwadratowe i oznaczją prędkość
              MINIMALNĄ.
              Poza tym, jeśli się dziwisz, że Punto jedzie 160 to jeszcze mało widziałeś ;-)
              • Gość: niki Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 14:08
                Faktycznie, pewnie malo widzialem. Skoro wiem, jaki glosno jest w samochodzie
                kompaktowym przy 160, to jak glosno musi byc w Punto.
                A propos. W czwartek na trasie Warszawa Lublin wyprzedzilo mnie rozpedzone
                Seicento. Wyprzedzilo mnie z bezpiecznym zapasem predkosci. Ja jechalem 130
                km/h. Kierowca w/w byl (juz) chyba gluchy.

                niki
                • Gość: mAbZ Oj, nie przesadzaj... IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 14:12
                  Gość portalu: niki napisał(a):

                  > Seicento. Wyprzedzilo mnie z bezpiecznym zapasem predkosci. Ja jechalem 130
                  > km/h. Kierowca w/w byl (juz) chyba gluchy.

                  Jechałem kilka razy po kilka godzin 160-180 Fiatem Uno.
                  I zapewniam cię, nie mam żadnego uszczerbku ani na słuchu, ani na żadnym innym
                  narządzie :) Naprawde :)

                  Podchodzisz do jazdy po autostradach ostrożnie, bo niewiele po nich jeździsz-
                  ot całe wytłumaczenie.
                  • Gość: niki Re: Oj, nie przesadzaj... IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 14:20
                    Akurat w ostatniej kwestii moze ci brakowac wiedzy - wiec skad taki wniosek?
                    Podejrzewam, ze znam a. calkiem niezle (bo nie zawsze mieszkalem w Polsce, a
                    wakacji nie spedzam w niej prawie nigdy).
                    Sugeruje inne inne wytlumaczenie: naleze do tej grupy kierowcow, ktorzy nie
                    widza specjalnego sensu w spalaniu 13/100 tylko po to, zeby jezdzic szybko.
                    140 km/h mnie osobiscie wystarcza (zreszta moje autko moze tylko o 60 wiecej).

                    Jesli jezdziles Uno 180 km/h no to gratuluje. Wiesz jaka jest droga hamowania
                    tego bolidu przy tej predkosci? A i stabilnosc/przyczepnosc musi byc pewnie
                    godna F1... Wiadomo, sportowy woz. Pozdrawiam znawce autostrad.

                    niki
                    • Gość: mAbZ Re: Oj, nie przesadzaj... IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 14:34
                      Gość portalu: niki napisał(a):

                      > Jesli jezdziles Uno 180 km/h no to gratuluje. Wiesz jaka jest droga hamowania
                      > tego bolidu przy tej predkosci? A i stabilnosc/przyczepnosc musi byc pewnie
                      > godna F1...

                      Dlaczego prędkość 180 kojarzy Ci się z F1? 180 też jest dla ludzi.
                      NAWET dla Punto czy Uno. Przemawia przez Ciebie PRZESADNA ostrożność.

                      Nie chcę być złośliwy, ale zaczynam rozumieć dlaczego tąbią na Ciebie TIR-y...
                      • Gość: niki Re: Oj, nie przesadzaj... IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 14:42
                        No coz, pozostaje nam skonstatowac, ze reprezentujemy inne szkoly jezdzenia.
                        Zlosliwosci zadnej nie widze, wystarcza mi to, ze (jeden tir) trabil na mnie we
                        Wloszech, a poza nimi - nigdzie... Pozostawiam Cie w przekonaniu, ze jestes
                        lepszym kierowca (mezczyzna?) bo jezdzisz szybciej i potrafisz nawet Uno
                        rozbujac do 180 km/h. Ja widac cienias jestem, bo znacznie lepszy samochod
                        bujam na bardziej umiarkowanych predkosciach. Strachliwy jakos...;))
                        pozdrawiam

                        niki
    • remo29 Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) 22.09.03, 12:44
      A ja bym dopisał autostrady chorwackie. Powstają w zawrotnym tempie - przeciez
      w tym kraju trochę ponad 10 lat temu była wojna, a drogi są takie jakby zaczęto
      je robić za Tito (oczywiście w "naszym" pojęciu czasoprzestrzeni...)
      O polskich autostradach nie można nic powiedzieć, bo ich nie ma. 60 km do
      Krakowa, 100(?) do Wrocławia i jakieś skrawki pod Poznaniem czy w okolicach
      Katowic (DTŚ) to jakieś alejki a nie autostrady...
    • Gość: mAbZ Skandynawia, Portugalia, Hiszpania konta Polska. IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 13:11
      Gość portalu: niki napisał(a):

      > w ogole nie znam autostrad skandynawskich. Jak wypadaja na tle?

      W Skandynawii jest dość mało autostrad, w porównaniu z Europą Zachodnią.
      W Szwecji i Danii są ograniczenia prędkości 110 km/h.
      Słyszałem, że ostatnio Dania podobno podniosła?
      A na kawałeczku autostrady jaki istnieje pod Oslo jest ograniczenie do 90(!)

      W większości jednak nie za bardzo się przestrezega tych ograniczeń.
      Z wyjątkiem odcinków z kamerami.
      Ale te są dobrze oznakowane więc trzeba być ślepym żeby dać się sfotografować ;-
      )

      Oznaczenia w Szwecji są dobre, ale niestety zjazdy nie są numerowane.
      W Danii są. O Norwegii nie napiszę bo ona się nie liczy :-P

      W Potugalii i Hiszpanii autostrady są podobne do siebie.
      Z tym że wbrew powszechnej opinii NIE WSZYSTKIE SĄ PŁATNE!!

      Np. autostrada na południu Portugalii z zachodu aż do granicy z Hiszpanią jest
      bezpłatna. Częściowo betonowa (huk STRASZNY w aucie!)

      Autostrada dalej po stronie Hiszpańskiej do Sevilli też darmowa.
      Autostada Faro-Lizbona za to platna 15,70 Euro za 260 km.
      Pod samą Lizboną parę km pofałdowanej nawierzchni, poza tym super.
      Oba mosty jakimi można wjechać do Lizbony dodatkowo płatne (grosze)

      Oznaczenia na autostradzie nie pozostawiające nic do życzenia.
      Gorzej jak się z niej zjedzie :) zarówno w Portugalii jak i Hiszpanii.

      Życzę wszystkim, by umieli tak jeździć po autostradach jak Portugalczycy!!!
      Generalnie spieprzają na prawo natychmiast jak tylko coś zobaczą w lusterku
      wstecznym. Większość jedzie ile fabryka da. A że w większości mają małe, dość
      słabe auta, to prędkość raczej nie przekracza 160-180 km/h. (Niektórzy jadą
      przepisowe bodaj 120 prawym pasem, czasem tylko jakiś autobus albo stara
      ciężarówka wolniej)

      Hiszpanie za to jeżdzą jak chamy. Niebezpiecznie wpychają się bez
      kierunkowskazów. Ale ich rozumiem- jak się trzyma lewą rękę za oknem, to ciężko
      sięgać do dzwigienki kierunków ;-))

      A co do polskiej A4- przestańcie narzekać!!
      Jechałem odcinkiem z Wrocławia na wschód i Katowice-Kraków.
      BARDZO równa nawierzchnia, "miękki" asfalt i miła jazda.
      Jedyne co mam do zarzucenia polskim powstającym autostradom, to nieraz
      nieprzemyślane zbyt ciasne ślimaki, na których czasem jest ograniczenie do 40
      km/h !!!!

      LUDZIE!!!
      W cywilizowanych krajach podjazd służy do rozpędzania się (wjazd na autostradę
      z prędkością mniejszą niż na niej obowiązująca to wykroczenie!) a przed zjazdem
      NIE WOLNO hamować- dopiero na zjeździe!!!
      Tak więc ślimaki w Polsce do poprawki.
      • Gość: mAbZ Zapomniałem dodać o asfalcie w Skandynawii IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 13:44
        W Skandynawii można jeździć w zimie na kolcach.
        W związku z tym asfalt jest wzmocniony i zawiera kamienie.
        Powierzchnia autostrady z czegoś takiego ma strukturę podobną do papieru
        ściernego. Jeździ się po tym dość głośno...
      • Gość: Kierowiec Nobody expect the spanish Inquisition :-) IP: 212.6.124.* 22.09.03, 13:59
        Gość portalu: mAbZ napisał(a):
        > W cywilizowanych krajach podjazd służy do rozpędzania się (wjazd na
        > autostradę
        > z prędkością mniejszą niż na niej obowiązująca to wykroczenie!)

        NIe wiem, czy Cie dobrze zrozumialem. Jesli na danym odcinku autostrady
        obowiazuje limit 120, wjazd na taka ze 110 bedzie wykroczeniem?

        A z kad kierowca wjezdzajacy ma wiedziec, jaki jest na danym odcinku limit?
        I co on biedny zrobi na odcinkach bez ograniczenia?
        A takze w przypadkach, jesli jego samochod nie osiaga z przyczyn konstrukcjnych
        albo innych tego limitu?
        :->

        > a przed
        > zjazdem NIE WOLNO hamować- dopiero na zjeździe!!!

        Rozumiem to tak: jesli zasuwam firmowym samochodem z predkoscia przelotowa 210
        km/h, nie moge hamowac przed zjazdem, ale cala deceleracje mam odbyc na 150
        metrach pasa zjazdowego?
        Czy dobrze Cie zrozumialem?

        > Tak więc ślimaki w Polsce do poprawki.

        No i te w Niemczech tez. Tam tez czasem stoi przed slimakiem 60, a nawet czesto
        40.

        Nie badz bardziej katolicki od papieza.

        Pozdr.

        K.
        • Gość: niki Re: Nobody expect the spanish Inquisition :-) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 14:06
          Zgadzam sie z przedmowca. Powiem nawet, ze na 10 zjazdow z Niemieckiej
          autostrady, na 5 stoi znak z "40". Bo tamtejsi inzynierowi robia sporo lukow.
          Inna rzecz, ze one sa tak dobrze wyprofilowane, ze mozna jechac i 80. Ale po co?
          Chyba zaloze fan-klub niemieckich autostrad. (To oczywiscie zart, bo wiem, ze
          podwaliny czesci z nich budowali wiezniowie KL-ow, miedzy innymi moj dziadek
          :((. Miedzy innymi dlatego Niemcy maja moralny obowiazek, zeby ich autostrady
          ZAWSZE pozostaly bezplatne dla ruchu osobowego - turystycznego.)
          niki
        • Gość: mAbZ Re: Nobody expect the spanish Inquisition :-) IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 14:08
          Gość portalu: Kierowiec napisał(a):

          > NIe wiem, czy Cie dobrze zrozumialem. Jesli na danym odcinku autostrady
          > obowiazuje limit 120, wjazd na taka ze 110 bedzie wykroczeniem?

          No bez przesady, nikt TAKICH wykroczeń nie sciga.
          Ale generalnie tak- taka jest zasada np. w Szwecji.

          > A z kad kierowca wjezdzajacy ma wiedziec, jaki jest na danym odcinku limit?

          Ze znaków.

          > I co on biedny zrobi na odcinkach bez ograniczenia?

          :-)))

          > > zjazdem NIE WOLNO hamować- dopiero na zjeździe!!!
          >
          > Rozumiem to tak: jesli zasuwam firmowym samochodem z predkoscia
          > przelotowa 210 km/h, nie moge hamowac przed zjazdem, ale cala
          > deceleracje mam odbyc na 150 metrach pasa zjazdowego?
          > Czy dobrze Cie zrozumialem?

          Tak, dobrze mnie zrozumiałeś. Z tym że ja pisałem o PRZEPISACH.
          Jeśli przekraczasz dopuszczalną prędkość, to na własną odpowiedzialność
          i Twoja w tym głowa, by wyhamować bez niebezpieczeństwa dla innych uczestników
          ruchu.

          Natomiast jeśli wjeżdżasz na zjazd przepisową prędkością to owszem-
          powinien być tak skonstruowany, by móc bez problemu na nim wyhamować.

          > w Niemczech tez. Tam tez czasem stoi przed slimakiem 60,
          > a nawet czesto 40.

          Czy to znaczy, że inne kraje nie mogą mieć lepszych zjazdów? :-P
          • Gość: Michal przepisy w Szwecji i jeszcze Austria IP: *.telia.com 22.09.03, 14:24
            Dolacze jeszcze do mAbZ,faktycznie nikt nie sciga ,ale mlody adept sztuki,
            jezeli na egzaminie wjezdza predkoscia nizsza niz obowiazuje na autostradzie
            oblewa egzamin,skad wie zapytacie na ogol przy kazdym wjezdzie juz jest podana
            predkosc jaka tam obowiazuje.Szwecja ma chyba najwiecej znakow mowiacych o
            dozwolonej predkosci.
            Wracajac do punktu-7- Austria,
            Brenner Pass budowa kosztowala bajanskie sumy i sie niema co dziwic ze za to
            sie placi osobno.Zreszta sprobujcie policzyc kilometr austryjackiej autostrady
            to tyle co na nizinach 10lub wiecej kilometrow kosztow wybudowania.
            Pod tym katem na to patrzec,to wcale nie tak drogo.
            Pzdr.Michal
          • Gość: Kierowiec Re: Nobody expect the spanish Inquisition :-) IP: 212.6.124.* 22.09.03, 14:29
            Gość portalu: mAbZ napisał(a):

            > Gość portalu: Kierowiec napisał(a):
            >
            > No bez przesady, nikt TAKICH wykroczeń nie sciga.
            > Ale generalnie tak- taka jest zasada np. w Szwecji.

            Czyli jednak dobrze zrozumialem - zadasz, aby wjezdzac NIE PONIZEJ OGRANICZENIA
            predkosci. Czyli nakazujesz PRZEKROCZENIE ograniczenia. A ja glupi dotychczas
            myslalem, ze ograniczenia sa po to, aby jechac wolniej, niz ograniczenie
            wskazuje :->
            Obawiam, sie, ze cos jednak pokreciles :-)


            Nie bylem jeszcze w Szwecji. Natomiast w Niemczech poza drobnymi wyjatkami nie
            ma predkosci minimalnej na autostradzie. Jest tylko zakaz wjazdu pojazdow,
            ktorych predkosc maksymalna konstrukcyjnie ograniczona jest do 60 km/h.

            I nikt nie kara za jazde 80 km/h tam, gdzie jest dozwolona 120, albo nie ma
            limitu. Oczywiscie na prawym pasie :-)


            > Ze znaków.

            Znaki z ograniczeniami stoja przewaznie kilkaset metrow ZA wjazdem.

            > Tak, dobrze mnie zrozumiałeś. Z tym że ja pisałem o PRZEPISACH.
            > Jeśli przekraczasz dopuszczalną prędkość, to na własną odpowiedzialność
            > i Twoja w tym głowa, by wyhamować bez niebezpieczeństwa dla innych
            > uczestników
            > ruchu.

            Gdzie przekroczylem dopuszczalna predkosc?

            > Natomiast jeśli wjeżdżasz na zjazd przepisową prędkością to owszem-
            > powinien być tak skonstruowany, by móc bez problemu na nim wyhamować.

            A jesli przepisowa jest "no limit"?
            :-)

            Pozdr.

            K.
            • Gość: mAbZ No jednak mało wiesz, Kierowiec IP: *.riksdagen.se 22.09.03, 14:42
              Gość portalu: Kierowiec napisał(a):

              > Czyli jednak dobrze zrozumialem - zadasz, aby wjezdzac
              > NIE PONIZEJ OGRANICZENIA predkosci.

              Tego żądają przepisy w niektórych krajach.

              > Czyli nakazujesz PRZEKROCZENIE ograniczenia.

              Przestań błaznować.

              > Znaki z ograniczeniami stoja przewaznie kilkaset metrow ZA wjazdem.

              Zależy gdzie. Jeździłeś tylko w Niemczech?
              Np. w Szwecji i Danii stoją NA POCZĄTKU wjazdu.

              > A jesli przepisowa jest "no limit"?

              To I TAK nawet w ciągle przytaczanych przez Ciebie Niemczech obowiązuje Cię
              prędkość REKOMENDOWANA 130 km/h. Jeśli nawet będziesz uczestniczył w
              kolizji "nie z własnej winy", a udowodnią Ci, że jechałeś więcej niż 130- to
              (współ-)wina będzie TWOJA. Nie wiedziałeś o tym?
              Warto to wiedzieć, gdy tak beztrosko walisz 210 i hamujesz przed zjadem :-P
              • Gość: Kierowiec Re: No jednak mało wiesz, Kierowiec IP: 212.6.124.* 22.09.03, 14:57
                Chyle czola przed omnibusem mAbZ.

                Gość portalu: mAbZ napisał(a):

                > > Czyli jednak dobrze zrozumialem - zadasz, aby wjezdzac
                > > NIE PONIZEJ OGRANICZENIA predkosci.
                >
                > Tego żądają przepisy w niektórych krajach.
                >
                > > Czyli nakazujesz PRZEKROCZENIE ograniczenia.
                >
                > Przestań błaznować.

                Raczysz jaja sobie robic. Albo jade ponizej predkosci dopuszczalnej, czego mi
                zabraniasz, albo jade powyzej ograniczenia, czego mi zabrania kodeks drogowy.
                Trzeciego wyjscia nie ma.


                > Np. w Szwecji i Danii stoją NA POCZĄTKU wjazdu.

                A wszystkie wjazdy zezwalaja konstrukcyjnie na jazde z taka predkosacia?
                I co z samochodami, ktore tak predko nie moga?

                > To I TAK nawet w ciągle przytaczanych przez Ciebie Niemczech obowiązuje Cię
                > prędkość REKOMENDOWANA 130 km/h. Jeśli nawet będziesz uczestniczył w
                > kolizji "nie z własnej winy", a udowodnią Ci, że jechałeś więcej niż 130- to
                > (współ-)wina będzie TWOJA. Nie wiedziałeś o tym?
                > Warto to wiedzieć, gdy tak beztrosko walisz 210 i hamujesz przed zjadem :-P

                Ale to sie nijak ma do przedlozonego przez Ciebie zakazu zwalniania PRZED
                zjazdem.

                Dlugie pisanie, krotki sens: jest rzecza sluszna i zbawienna przyspieszac ostro
                na pasie rozpedowym i wlaczac sie do ruchu na autostradzie plynnie. Ale nie
                robmy z tego prawdy objawionej. Ani nie wprowadzajmy bzdurnych i niepokrytych
                kodeksem nakazow typu "nie ponizej ograniczenia predkosci" (maksymalnej
                oczywiscie).

                Tak samo zwalnianie do zjazdu warto odlozyc na pas zjazdowy. Ale nic sie nie
                stanie, jak ktos na dwoch niebieskich palkach (200 m przed zjazdem) zwolni
                sobie do 100..120 km/h, niechby i z uzyciem hamulca (i koniecznie
                kierunkowskazu). I nikt nie bedzie tego scigal w majestacie prawa.

                POzdr.

                K.
                • greenblack Re: No jednak mało wiesz, Kierowiec 22.09.03, 15:26
                  Gość portalu: Kierowiec napisał(a):
                  > Raczysz jaja sobie robic. Albo jade ponizej predkosci dopuszczalnej, czego mi
                  > zabraniasz, albo jade powyzej ograniczenia, czego mi zabrania kodeks drogowy.
                  > Trzeciego wyjscia nie ma.

                  Oczywiście, że jest. Należy wpadać na autostradę z dokładną prędkością
                  ograniczenia. Trzeba tylko wiedzieć, przy jakim wskazaniu prędkościomierza mamy
                  rzeczywiste np. 130 km/h. Nie możemy przecież polegać na prędkościomierzu,
                  który zawyża wskazania, bo narażamy się mandat za wjeżdżanie na autostradę ze
                  zbyt małą prękością;)


                  Pozdrawiam
                  • Gość: Kierowiec Re: No jednak mało wiesz, Kierowiec IP: 212.6.124.* 22.09.03, 16:04
                    greenblack napisał:

                    >
                    > Oczywiście, że jest. Należy wpadać na autostradę z dokładną prędkością
                    > ograniczenia. Trzeba tylko wiedzieć, przy jakim wskazaniu prędkościomierza
                    > mamy
                    >
                    > rzeczywiste np. 130 km/h. Nie możemy przecież polegać na prędkościomierzu,
                    > który zawyża wskazania, bo narażamy się mandat za wjeżdżanie na autostradę ze
                    > zbyt małą prękością;)

                    A jak radiowoz bedzie mial odchylke w druga strone =:-O

                    Pozdr.

                    K.
          • greenblack Re: Nobody expect the spanish Inquisition :-) 22.09.03, 15:23
            Gość portalu: mAbZ napisał(a):

            >(wjazd na autostradę
            >z prędkością mniejszą niż na niej obowiązująca to wykroczenie!

            &

            > No bez przesady, nikt TAKICH wykroczeń nie sciga.
            > Ale generalnie tak- taka jest _zasada_ np. w Szwecji.

            No to jest to towarzyska zasada czy przepis?


            Pozdrawiam
    • greenblack Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) 22.09.03, 15:36
      Gość portalu: niki napisał(a):
      Po raz pierwszy w zyciu wudzialem Fiata Punto, ktory jechal
      > powyzej 160 km/h. (Ja jechalem 150, a on sobnie "smignal").

      A o Punto 1.4 Turbo albo 1.7 HGT słyszałeś? Spokojnie osiągają 160 km/h, a max
      to ponad 200 km/h. I nie mów, że Scenic to lepszy od nich samochód, bo rzadko
      które auto dostarcza tyle wrażeń, chodzi zwłaszcza o wersję Turbo.


      Pozdrawiam
      • Gość: niki Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 16:37
        ha, przyznaje, nie wiedzialem o takich autach. Coz, mam prawo nie wiedziedziec
        wszystkiego. Zreszta ja jedynie stwierdzilem fakt, ze "sie zdziwilem" - w
        Polsce wiekszosc Punto to (chyba) modele z silnikami 55 - 90 KM.
        Swoja droga znajac Ciebie, drogi GB, az sie zdziwilem, ze nie zareagowales w
        tym watu na stwierdzenia typu "normalna predkosc dla ludzi - 180 km/h".
        Zwlaszcza, gdy jest rozwijana w Uno.

        pozdrawiam
        wolny zolw niki
        ps. nie mam scenica tylko meganke hb. To NA PEWNO nie jest sportowy bolid, ma
        tylko silnik 1.6. Mnie wystarcza.


        • greenblack Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) 22.09.03, 16:46
          Gość portalu: niki napisał(a):

          > Swoja droga znajac Ciebie, drogi GB, az sie zdziwilem, ze nie zareagowales w
          > tym watu na stwierdzenia typu "normalna predkosc dla ludzi - 180 km/h".
          > Zwlaszcza, gdy jest rozwijana w Uno.

          To w końcu Uno czy Punto? Zresztą Uno też miało wersje Turbo. Co za różnica,
          czy jedzie się 160 czy 180 km/h? Punto Turbo miało szerokie opony profil 55;
          tarcze przy wszystkich kołach, przednie wentylowane; twardsze zawieszenie.
          Zapewniam Cię, że 160 czy 180 km/h nie robiło na nim wrażenia.


          Pozdrawiam
        • Gość: Rav Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.09.03, 18:10
          Osobiście rozumiem przekaz, że rozplanowana jazda z nastawieniem na komfort
          (czyli ciszę m.in.) ma sens.
          Ale dla kogoś innego 180 unem pare godzin też może mieć sens, i chyba też to
          rozumiem...
          Tyle, że to są dwa odrębne doświadczenia (to drugie- to wiele wolniej lepszym
          autem). Co ja mówię!
          Wystarczy puścić do tego dobrą muzyczkę i okaże się, że to są dwa zupełnie
          różne doświadczenia,

          pozdrawiam
    • Gość: jacek2 Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 22.09.03, 17:19
      Nie wiem dlaczego w Twym rankingu za najlepsze uwazasz niemieckie autostrady??
      Ze sa bezplatne? Ja zawsze z ulga opuszczam teren Niemiec wjezdzajac na
      francuskie platne -lecz przejezdne autostrady.Niemcy przejezdne sa tylko w
      niedziele! Bez Tir-ow .W tygodniu stanie w korkach gwarantowane , oraz
      astronomiczna liczba ciezarowek na , ktore trzeba bardzo uwazac.Dlaczego
      niemcy tak pozno zaczeli dorabiac 3 pas na swych autostradach ?? Ja wole
      placic i jechac!!!
      • Gość: niki Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 17:38
        Wszystko jest napisane w moim pierwszym poscie. We Wloszech np. trzeba placic
        (sporo) a i tak stoisz w korkach. Zreszta to samo sie zdarza we Francji (moj nr
        2), zwlaszcza 60 - 30 km od Paryza na autostradzie Paryz - Lyon.

        Zadne panstwo nie ma tak czytelnych oznaczen na autostradach (jak Niemcy), w
        zadnym tez nie spotkalem sie z tak rozwinieta inzynieria drogowa (vide
        obwodnica Monachium, gdzie nie bylo korka tylko dlatego, ze dzialal system
        spowalniajacy. Jechalismy 60 ale JECHALISMY.

        Ale to tylko subiektywna ocena. Z pokora przyjmuje fakt, ze inni moga wolec np.
        hiszpanskie autostrady.

        pozdrawiam

        niki
        • Gość: Staruch Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: *.fys.sdu.dk 22.09.03, 18:22
          trudno mi mowic o hiszpanskich autostradach, bo bylem tam ostatnio 1991 i wtedy
          sie raczej budowaly...
          Natomiast w zasadzie zgadzam sei z Twoim rankingiem. jedynie co bym, zmienil,
          to ustawil austriackie na 3. miejscu. To niesamowite, niby tez niemiecka krew,
          a jednak sposob oznakowania znacznie gorszy od niemieckiego. Da sie zauwazyc
          roznice.
          W RFN rzeczywiscie jest bombowo. Wlasciwie to jest tak, ze jak masz jakakolwiek
          watpliowsc, to natychmiast dostajesz odpowiedz (mam na mysli oznakowanie).
          Czego mi brakuje w RFN (na autostradach)?
          1. moglyby byc ceny paliwa na najblizszej stacji oglaszane z wyprzedzenime
          (choc roznice sa niewielkie).
          2. Zjazdy maja swoje numery. Sa 3 tablice informujace o zjezdzie. Czesto sie
          zagapiam i zapominam popatrzec, ktory to zjazd. ta informacja jest tylko na
          pierwszej tablicy. na nastepnych juz numeru zjazdu nie ma. Nie wiem, co by
          szkodzilo na wszystkich 3 tablicach umieszczac numer zjazdu.
          To chyba tyle.Pzdr.
          • Gość: ARAFAT Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) IP: 2.5.STABLE* / *.utp.pl 23.09.03, 00:57
            Oj tak we Francji podoba mi sie ze sa tablice z cenami paliw. Ale we Francji
            jest drogo. Przejazd np. z Le Muy (na wysokosci Saint Tropez) autostrada A8 i
            zuruck kosztuje okolo 13-14 Euro w dwie strony za niecale 100 km/h. Przejazd z
            Poludnia do Calais czyli przez cala Francje to wydatek okolo 80 Euro.

            Autostrady we fRANCJI nie sa zakorkowane poza okolicami Paryza. Niemcy to
            nonstop Stau ale fakt rewelacja. Jeszcze jak nam dokoncza modernizacje A11 do
            Berlina to bedzie miod

            Pozdrawiam ARAFAT
            • greenbrown Re: ranking autostrad (uwaga dlugi txt!) 23.09.03, 01:10
              Nie rozumiem dlaczego 80 Euro za przjazd przez cala Francje wydaje sie
              komus duzo? Po drodze normalny turysta stanie ze 2 moze nawet 3 razy w
              motelu, pojdzie kilkanascie razy do restauracji, moze zatrzyma sie w
              Paryzu, a podczas calej drogi wyda o wiele wiecej kasy na paliwo.
              Czy ktos kto jezdzi do Saint Tropez moze miec takie dylematy? Jesli tak, to
              pewnie lepiej (i taniej) pisac wazeline GrinBlakowi na tym forum, hehe ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka