Dodaj do ulubionych

Radość z jazdy Polonezem

IP: *.opisik.pulawy.pl 15.01.02, 12:27
Witam,
wiadomo, że rodacy honorowi są i za żadnym Polonezem wlec się nie będą, co
skutkuje zabawnymi obserwacjami zza kierownicy Poloneza. Oto jedna z nich.
Taktyka jest prosta, właściciel takiego autka (lepszego, bo nie Polonez - i
słusznie) za wszelką cenę chce wyprzedzić Poldka (oczywiście umożliwiam mu
to). Potem jadę sobie w odległości 100 metrów za jegomościem i pilnuję, by nie
zwalniał za bardzo. Droga jest pozbawiona pieszych i innych użytkowników
wystraszonych jazdą poprzednika. I co jest też nie bez znaczenia, absorbuje
uwagę policję za przekroczenie prędkości - a ja spokojnie, widząc światła
hamulcowe poprzednika też hamuję i w ten sposób unikam mandatu. Wielokrotnie
byłem odprowadzany wzrokiem przez takiego "pilota" jak go omijałem. Potem długo
nie należy czekać jak następny będzie mi robił za "pilota". I w ten sposób
sobie podróżuje po kraju z dobrą średnią i do tego rzadko płacąc mandaty.
Uprzedzając ewentualne komentarze - taki przyciśnie i zgubi mnie - jest to o
tyle trudne, że Polonez jest z silnikiem ROVER-a. Do zobaczenia na drodze
Obserwuj wątek
    • Gość: mac Re: Radość z jazdy Polonezem IP: 213.77.125.* 15.01.02, 12:51
      Tak sobie to tłumacz. Pzdr. P.S. Nie mam Poleneza, a robię to samo. Szczególnie
      jak wiem gdzie stoją z suszarką. Fajny ubaw.
      • Gość: Rycho Re: Radość z jazdy Polonezem IP: 10.133.128.* 15.01.02, 13:06
        Polonezem jest to robić łatwiej z tego powodu że nasi kierowcy lubią je
        wyprzedzać.Metodę oczywiście popieram.
      • Gość: Z^2 Re: Radość z jazdy Polonezem IP: *.opisik.pulawy.pl 15.01.02, 13:06
        aaa.. zapomniałem dodać, że Polonez to auto służbowe i mam skalę porównawczą
        pomiędzy markami bo mam też inne auto. Polonez jest w tym względzie nie do
        pobicia, wierz mi
      • Gość: Miky Re: Radość z jazdy Polonezem IP: 158.66.116.* 15.01.02, 13:16
        Zawsze jak jadę "w trasę" znajduję sobie sponsora. Byleby tylko jechał ze
        140.Mandat? Ja raz na rok, oni raz na wyjazd. To naprawdę działa! P.S.
        Najlepsze są tzw. terenówki. Zawsze płacą:)
        • Gość: Ralph Re: Radość z jazdy Polonezem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.01.02, 13:51
          A ja, kiedy widzę sępa na kufrze, daje po gazie...jak wytrzymuje tempo i kilka
          zakrętów- zwalniam i pozwalam się wyprzedzić. Też działa. I mimo wszystko
          uważam jeżdżenie na sępa za niezupełnie w porządku- zdarza mi się dzielić
          ryzyko i zmieniać prowadzenie. Ciężko jednak o takie porozumienie...
          • Gość: Miky Re: Radość z jazdy Polonezem IP: 158.66.116.* 15.01.02, 14:12
            Jasne, jak sponsor zwalnia trzeba go wyprzedzić i szukać następnego. Zmiana?
            Proszę bardzo, też uważam, że byłoby fair. Tylko po jednej zmianie najczęściej
            znajdzie się ten trzeci i obaj możemy się podczepić. Wariatów nie brakuje:)
            Pozdrawiam
            • Gość: atomski Re: Radość z jazdy Polonezem IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 14:37
              To lete kupić poloneza . Taki super samochód i taki niedoceniany :)))

              A tak poważnie ,to nawet nie chodzi o silnik Rovera w powyższym .Czasem
              wystarczy kręta wąska -choć krajowa-droga ,jakiś ruch .
              Kiedyś podpięło mi się Seicento . Przez jakieś 30 km próbowałem go z
              siebie "zrzucić" ,ale ruch był zbyt duży ,a droga jak wyżej opisałem . Zawsze
              mi siedział na dupie gdy nie mogłem wyprzedzić jakiegoś TIR-a . W końcu
              faktycznie mnie wkurwił . Wyprzedziłem ostatniego TIRA . Długa wolna prosta .
              Przydepnąłem . Kolo za mną . Jak już trochę odjechaliśmy ,a droga ciagle była
              pusta,zacząłem zwalniać . Nie hamować. Po jakimś czasie mieliśmy już z 60 km/h
              na liczniku . TIR już nas dogonił,za nim dojeżdżał autobus. W końcu kolo nie
              wytrzymał i sam przydusił swoje autko .Chyba próbował mi spieprzyć :)))
              Role się odwróciły . Różnica sprawności samochodów działała na jego
              niekorzyść .Gdy on musiał strasznie liczyć ,czy się zmieści ,czy nie przy
              wyprzedzaniu ,ja to robiłem jak chciałem i kiedy chciałem (choć też mój silnik
              ze stajni Ferrari nie pochodzi). Minęło jakieś 70 km ,a ja ciągle na jego
              dupce. Kolo prawie się zabił ,tak był sfrustrowany :)) . Ale nie odpusciłem do
              samego miasta.
              To taka przestroga dla chwalących się tutaj cwaniaczków w Polonezach .I uwaga .
              Jestem też cierpliwy . Mogę jechać za kimś nawet 30 km/h jak sobie na to
              zasłuży .
              • Gość: Miky Re: Radość z jazdy Polonezem IP: 158.66.116.* 15.01.02, 14:45
                To co piszesz, to już przegięcie. I to ze strony zarówno "Kolo" jak i Twojej.
                Każdy ma swoje tempo jazdy i sztuką jest je utrzymać.
                P.S. Polonezem jeździłem 7 lat i uwierz mi, tym samochodem cięzko się za kimś
                uwiesić. Obecnie jeżdżę Mondkiem i to raczej ze mnie różni chcą zrobić
                sponsora. Jednak aż miło popatrzeć jak przy ok 140 różne wynalazki oddalają się
                w lusterku. Ale i tak moja prędkość podrózna wynosi ca. 120. Chyba, że pojawi
                się sponsor a droga jest w miarę pusta...:)
    • Gość: Jarek Re: Radość z jazdy Polonezem IP: *.unregistered.formus.pl 15.01.02, 15:55
      A co powiecie na cos takiego:

      Kilka ladnych lat temu, jak czlowiek byl mlody i piekny (teraz tylko to drugie
      zostalo ;-) ) i zaczal pracowac, wiec o urlopie mogl zapomniec. Pozostaly
      tylko weekendowe wypady na Mazury i wygladalo to mniej wiecej tak - zwolnic sie
      w piatek godzinke wczesniej i o 15-tej ruszyc z kopyta z centrum W-wy Poldkiem
      Caro 1,5 GLE szumnie zwanym "limuzyna" (cyt. z instrukcji fabrycznej). A
      powrot - pobudka o 4-tej rano w poniedzialek i z kopytka do roboty. Udalo mi
      sie tak siedem weekendow spedzic pod Mragowem.
      Posuwam kiedys raniutko z powrotem do W-wy (droga Mragowo-Szczytno-Pultusk-W-
      wa). Mlody i glupi, wiec i 140-ci na liczniku. Doszedl mnie koles, czyms
      lepszym i wyprzedzil i... widze, ze mnie ewidentnie "holuje". :-0 Jak ja
      zostaje z tylu, to on czeka. Jak go "dochodze", to on odjezdza. Droga do
      Pultuska pusta i aut do wyprzedzania bylo malo i jechalimy my tak w "kupie",
      tj. we dwoch. Nie powiem jakos tak sympatycznie bylo :-). Przed Pultuskiem
      zagescilo sie i koles zaczal mi odchodzic na powaznie - no coz, wyprzedzanie
      gaznikowym Poldkiem... "Dopadlem" go jeszcze ze dwa razy i zbastowalem.
      Pomrugalem mu dlugimi. On odmrugal awaryjnymi i zniknal w klebie kurzu. Tak
      jakos sympatycznie bylo... :-))))

      Pozdrawiam wszystkich sympatycznych (nie tylko na drodze) ;-)
      • Gość: Ralph Re: Radość z jazdy IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.01.02, 19:01
        Super jest, jak się ni-stąd-ni-zowąd nawiązuje jakieś dziwne porozumienie
        między kierowcami w dłuższej trasie...podobne intencje, chęć usprawnienia
        jazdy, zwyczajne uprzejmości i...coś na kształt zabawy, żeby nie powiedzieć-
        flirtu. Pozdrawiam kumających:)
        • Gość: Paweł Re: Radość z jazdy IP: 213.77.19.* 15.01.02, 19:52
          Radość z jazdy Polonezem
          Autor: Gość portalu: Z^2
          Data: 15-01-2002 12:27 adres: *.opisik.pulawy.pl

          "I
          Uprzedzając ewentualne komentarze - taki przyciśnie i zgubi mnie - jest to o
          tyle trudne, że Polonez jest z silnikiem ROVER-a. Do zobaczenia na drodze"


          Racja, no chyba że ten co przyciśnie będzie podróżował poldkiem 2000 DOHC.:):)
          Pozdrawiam wszystkich poldomaniaków i zapraszam na stronkę
          www.fso.ptk.prv.pl/
          • Gość: ALF Re: Radość z jazdy IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 01:52
            Widze Pawle, ze wszedzie wywyzszasz poldka 2.0 :) i promujesz nasz klubik.
            Pozdrawiam
            ALF
            • kropka. Re: Radość z jazdy 16.01.02, 02:58
              No to ja opowiem o moim, a właściwie Najdroższego Mężczyzny, polonezie.
              Też z silnikiem ROVERa. Cudo było. Szło jak burza! Aż któregoś dnia w czasie
              jazdy zauważyłam, że przez uchyloną szybę włazi mi do środka ogień.
              Żywy płomień.
              Na hamulec - nie ma. Jakim cudem się zatrzymałam? Nie pytajcie. Nie wiem.
              Klapy nie można było otworzyć, bo się coś przytopiło. Łopatą oderwali. Koce
              azbestowe mogą służyć na rozpałkę. Cudnie się palą. Przepisowe gaśnice możemy
              wsadzić w buty, będziemy wyżsi. Nawet takie wielkie, z ciężarówek.
              Pożar ugasiła dopiero straż pożarna.
              A co to było? Zwykłe zwarcie w polonezie - orzekli fachowcy z PZU.
              Zupełnie zwykłe, ale ja dygotałam jeszcze przez parę dni.
              Popieram przemysł krajowy, ale niekoniecznie motoryzacyjny.
              Ale za to mogę zawsze zagrozić Mężczyźnie Życia, że jak mi się narazi, to mu
              spalę samochód. Mam wprawę.
              Pozdrawiam

      • Gość: bObO Re: Radość z jazdy Polonezem IP: *.chello.pl 16.01.02, 21:40
        Parę dni temu miałem taką mini-przygodę. Jechałem z Wielunia do Wawki,
        pedałowałem aż miło (na całej trasie tylko dwóch wariatów większych ode mnie
        mnie wyprzedziło). A więc stałem sobie na światłach na lewym pasie, z prawej
        golfik. Zielone - ruszam normalnie z kopyta moim H-Szczawikiem 1.4, kolo
        zostaje trochę w tyle. Mw. przy 100km/h widzę w prawym lusterku jak dochodzi
        mnie dość konkretnie. Gdy mnie minął obejrzałem z tyłu napis "GTI" :-). Nie
        dawałem za wygraną (oczywiście tak dla jaj, zdaję sobie przecież sprawę z
        różnicy mocy) i przez dobre kilkadziesiąt kilometrów pruliśmy tak sobie blisko
        siebie, na ograniczeniach zwalnialiśmy solidarnie. Raz po wyprzedzeniu go
        mrygnąłem mu kierunkami (na zmianę lewy - prawy), w końcu został gdzieś z tyłu.
        Było dość sympatycznie, wtedy jednak szczerze żałowałem, że nie mam Vti, zabawa
        byłaby przednia.
    • Gość: Pitz Re: Radość z jazdy Polonezem IP: 157.25.125.* 16.01.02, 10:25
      Z tym sponsoringiem tez trzeba uwazac i nie czuc sie tak bezpiecznie (chodzi mi
      o misiow oczywiscie). Jechalem kiedys katowicka i przede mna gonilo dwoch
      gosci, ale jakos mi troszke odjechali i zanim ich dogonilem, pomiedzy mnie a
      nich wjechalo Vento. Tym razem chlopiec z tego tylnego samochodu obejrzal sobie
      film. A bilety do tego kina byly pewnie drogie...
      • Gość: Jarek Radość z jazdy IP: *.unregistered.formus.pl 16.01.02, 10:58
        Gość portalu: Pitz napisał(a):

        > pomiedzy mnie a
        > nich wjechalo Vento.

        Tez chyba mialem z nimi do czynienia na katowickiej... Jade sobie spokojnie tj.
        120-130 km/h, jak trzeba to wyprzedzam lewym pasem, a tu na "dupie" "laduja" mi
        kolesie z Vento. Zjezdzam na prawy pas, zeby ich puscic, a oni za mna... Kolesie
        zwatpili jednak, kiedy zwolnilem do przepisowych 60 km/h na jakims skrzyzowaniu
        (najwidoczniej takie zachowanie bylo sprzeczne z ich bezpieczenstwem...
        socjalnym ;-) )i... pognali potem za kims szybszym. Kilka kilometrow dalej
        stali sobie razem na poboczu...

        Pozdr
        • Gość: Ralph Re: Radość z jazdy IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.01.02, 21:55
          W tym rejonie szczególnie drapieżnie grasuje ciemne MondeoV6 (ciemnobordowe?).
          Patrzcie w lusterko!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka