Dodaj do ulubionych

Historia z policją

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 16.01.02, 11:20
Wracałem ostatnio z Wrocławia do Warszawy. W pewnym momencie zauważyłem, że
jedzie za mną policja na sygnale, zjeżdzam więc grzecznie w prawo i nieco
zwalniam. Policja mnie dogoniła i jedzie za mną. Pomyślałem, że chcą skręcić w
prawo, tak więc steruje do osi jezdni, aby zrobić im miejsce. Ale nie, oni
dalej za mną. Jeden z policjantów był łaskawy wyciągnąć lizaka przez okno (cały
czas jadąc za mną) z czego wywnioskowałem, że chodzi im o mnie. Nadmienie, że
od Wrocławia (a byłe juz niedaleko Bełchatowa) nie mijałem żadnego policyjnego
patrolu. Zjeżdzam grzecznie na pobocze, opuszczam szybe i czekam co powie
władza. Władza podeszła i pyta dlaczego nie zatrzymałem sie na ich wezwanie.
Zdziwiłem sie okrutnie i odpowiadam, że żadnej władzy a tym bardziej wezwania
nie widziałem. Policjant zrobił głupia minę, zapadła chwila uciążliwego
milczenia, po czym usłyszałem:" To chyba nie Pan. Do widzenia".
Śmiałem sie z tego zdarzenia do samej Warszawy.
Ech, ci nasi policjanci...

Może macie jakieś podobne wspomnienia z kontaktów z drogówką?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: KR$ Re: Historia z policją IP: 162.70.83.* 16.01.02, 11:32
      Policjanci to ogolnie nie sa ludzie o zbyt wysokim IQ... Kiedys dostalem pala
      przez brzuch tylko dlatego, ze sie zatrzymalem do kontroli (czesc kolegow
      uciekla - bylismy na pieszo i wszyscy moglismy zwiac - dzialo sie to w
      doskonale nam znanym parczku, a niebiescy ganiali za nami polonezem).
    • Gość: TK Re: Historia z policją IP: *.clinika.pl 16.01.02, 11:34
      Juz raz to opisywalem ta tym forum, ale bylo to jakies pol roku temu, wiec
      powtorze. Rzecz dzial sie dnia kiedy pierwszy raz w zyciu jechalem innym
      samochodem niz Fiat 126p jako kierowca. Zadziwiony 4 krotnym wzrostem mocy
      na swiatlach troche poskakalem jak zajaczek. A ze bylo to w nocy zagrozenia
      dla nikogo nie stanowilem. Lecz na jednych swiatlach zauwazylem ze stanela
      za mna policja. Doznlem lekkiego zdenerwowania i pieknymi skokami ruszylem
      spod swiatel. Po jakis 3 klometrach jazdy za mna w koncu mnie zatrzymali.
      Wysiadlem z wozu w rozchelstanej koszuli - a byl to srodek zimy, no to oni
      usmiechy na twarzach i ze slowami "Duzo pan dzis wypil?" zapraszaja do
      dmuchania w alkomat. I w tym momencie idac do okienka radiowozu potknalem sie
      zachwialem i jak dlugi upadlem na asfalt!!! Podnioslem sie otrzepalem w brudu,
      cos tam mruknalem, ze sie potknalem a on tacy usmiechnieci stoja!! Dmuchnalem
      pierwszy raz = 0.0 wielkie zdziwienie, poogladali alkomat ze wszystkich stron,
      dmuchnalem drugi raz = 0.0

      Bardzo zasmucilem panow - zdawakowe do widzenia i w droge :-)

      Tomek
      • kropka. Re: Historia z policją 16.01.02, 17:36
        Tomy pisać mogę. Ale z tych zabawniejszych:
        1. Jechałam potwornie dziurawą ulicą w centrum Łodzi, omijając co głębsze
        dołki. Zatrzymali mnie i kazali dmuchać w alkomat. Trochę się zdziwiłam, bo
        elegancka ze mnie kobieta, oko na baczność, środek białego, roboczego dnia...
        Dmucham. 0.0.
        "Dlaczego dmuchałam?" pytam. "Bo pani zygzakiem jechała".
        "Panie, mówię, tą ulicą tylko pijany będzie jechał prosto!"
        Popatrzyli. "Właściwie ma pani rację. Będziemy łapać tych, co jadą prosto"

        2. Jakoś udaje mi się nie płacić mandatów. Nie, żebym nie zasługiwała, ale
        sposobem. Oto kilka z nich:
        na "zupa za słona" (jak jadę z mężem)
        Wysiadam z samochodu strrrrrraaaaaaaasznie zdenerwowana. "Panowie, przepraszam,
        wiem, za szybko, mąż mnie zabije, wzięłam samochód bez jego zgody, będzie
        awantura, tylko nie mandat, jak się mąż dowie, zdenerwuje się, z kumplami na
        wódke pójdzie, pijany wróci, mnie i dzieci będzie bił, sąsiedzi... taki
        wstyd... ten pan znajomy męża, może zaświadczyć..."
        Mąż zaświadcza. Nie płacę.

        na blondynkę: (jednym tchem)
        "za szybko jechałam??? Niemożliwe! Mąż mi tak kazał! Bo wiecie panowie, ja się
        nie znam, ale mąż powiedział, że dla tego samochodu najlepiej jechać 130, nie
        wiem dlaczego tak powiedział, ale tak jadę, bo wiecie panowie, mąż..."
        Patrzą z politowaniem, wzdychają współczująco (nad mężem). Nie płacę.

        na starość: (wzdychając)
        "No cóż, panowie, starzeję się" Policjanci głupieją. "Dlaczego???????"
        "Bo jeszcze niedawno nie płaciłabym mandatu" (zrezygnowany, smutny usmiech).
        "Ależ..." Nie płacę.

        na damską torebkę (jak mam dużo czasu)
        Policjant prosi o dokumenty. Sięgam po torebkę. Szukam... Zaczynam wyjmować:
        kalendarz, kosmetyczkę, szczotkę do włosów, portfel, chusteczkę, klucze,
        grzebień, notesik, chusteczkę, następne klucze, puzdereczko, nożyczki, znów
        klucze... Policjant zerka w głąb torby. Nie jestem nawet w połowie.
        "Pani jedzie!!!" Nie płacę.
        Jak jest ładna pogoda, wysiadam i wykładam wszystkie przedmioty na maskę.
        Bardzo efektowne!
        Polecam wszystkim paniom :))
        Pozdrawiam
        • Gość: TK Re: Historia z policją IP: *.clinika.pl 16.01.02, 17:49
          kropka. napisał(a):

          > na starość: (wzdychając)
          > "No cóż, panowie, starzeję się" Policjanci głupieją. "Dlaczego???????"
          > "Bo jeszcze niedawno nie płaciłabym mandatu" (zrezygnowany, smutny usmiech).
          > "Ależ..." Nie płacę.

          To jest rewelacyjne! Szkoda tylko ze mezczyzna nie moze tego wykorzystac :-)
          Chociaz...

          Przypomniala mi sie histotia znajomego:
          Zatrzymali go w nocy, w jakiejs wsi za przekroczenie predkosci.
          Typowa gadka
          - "No to mandacik 300 zl",
          - "No ale czy nie mozna tego zalatwic jakos inaczej?"
          Policjant zastanowil sie przez chwile i natchnionym glosem
          zwraca sie do kumpla:
          - "Czym Pan pachnie, panie Mariuszu?"

          Kumpel wzial mandat bez gadania :-))))))

          Tomek
        • Gość: bObO Masz fantazję dziewczyno! (n/t) IP: *.chello.pl 17.01.02, 23:03
    • Gość: Doki Re: Historia z policją IP: *.turboline.skynet.be 16.01.02, 18:05
      Jeden raz udalo mi sie nie zaplacic.
      Moje Punto kupilem z serii informacyjnej, rowno z wprowadzeniem na rynek. W
      Polsce tez bylo wtedy reklamy od groma.
      Jakos tak niedlugo potem wybralem sie do Polski, jade sobie, a tu misie w
      krzakach. Normalna procedura, ogladanie wyswietlacza, dokumenty itp.
      Nagle pan wladza podnosi wzrok... "To jest to punto, tak?" "Tak." "A moge
      obejrzec?" "Alez prosze"
      Wszedzie zajrzal, pewnie z boku musialo to wygladac na rewizje. "No to pouczam
      pana." i pojechalem :-)
    • Gość: Tomek Re: Historia z policją IP: *.dialnet.econophone.ch 17.01.02, 22:58
      A ja zamiast 300 zl za przejechanie na czerwonym nie zaplacilem ani zlotowki,
      bo to bylo w nocy,nie mialem zlotowek,kantor przyjmuje tylko Usd i Dm.Chcialem
      wziac kredytowy ale powiedzieli ze nie mam dowodu osobistego a poza tym nie
      mieszkam aktualnie w Polsce.Skonczylo sie upomnieniem.
      Poza tym szczesliwym przypadkiem sukinkoty lapia mnie prawie za kazdym razem
      jak jestem w Polsce...
      • Gość: koti Re: Historia z policją IP: 213.77.14.* 18.01.02, 09:28
        A ja za czasów mandatów gotówkowych miałem inny patent. Mówiłem że nie mam
        gotówki, tylko proponowałem zapłatę CZEKIEM. (w przeciwieństwie do weksla,
        którego wręczenie oznacza tylko zobowiązanie do zapłaty w terminie oznaczonym
        na wekslu, wręczenie czeku oznacza - w/g prawa czekowego - samą zapłatę
        właśnie). Kolesie głupieli i albo nie wiedzieli od razu co zrobić, albo brali
        ten czek i ktoś kto tam te mandaty rozlicza też nie wiedział co zrobić (nie
        mieli na to procedur w policji, czy cóś). Summa sumarum nigdy mi z konta nie
        zeszła kasa za mandat. Punkty niestety nabijało...

        I drugi patent kumpla - przywiół sobie z Ustki białą czapkę marynarską i woził
        w firmowym Vento na przedniej szybie białym denkiem do góry.... W 8 przypadkach
        na 10 kończy się to pozdrowieniem i uśmiechem od prawdziwego policjanta z
        drogówki dla domniemanego policjanta z drogówki, który po prostu zdjął sobie
        czapkę i położył na przedniej szybie. A że jechał za szybko... My psy musimy
        się trzymać razem !!!

        A co się działo w pozostałych dwóch przypadkach na 10? Nic wielkiego. Przecież
        każdemu wolno wozić w aucie białą czapkę marynarską z napisem Ustka, nie? ;0))
    • Gość: Sven Re: Historia z policją IP: 62.233.147.* 18.01.02, 10:54
      Dwa przypadki szczegolne:

      1. Jadac prawym pasem zostalem dogoniony przez jadacy
      lewym radiowoz. Mamy ok. 70 km/h (dozwolone 90), opuszcza
      sie szybka i wysuwa sie lizak. Wrzucam migacz i staje... a oni
      nie. Pojechali dalej (???).

      2. Wreczono mi mandat za cyt.: "nie manie swiatel". Moze i
      slusznie, bo jest przepis, ale ten zapis... Trzymam na pamiatke.

      Zawsze witam ich usmiechem. Pozdr.
      • 123ryry Re: Historia z policją 21.01.02, 12:42
        Gość portalu: Sven napisał(a):

        > Dwa przypadki szczegolne:
        >
        > 1. Jadac prawym pasem zostalem dogoniony przez jadacy
        > lewym radiowoz. Mamy ok. 70 km/h (dozwolone 90), opuszcza
        > sie szybka i wysuwa sie lizak. Wrzucam migacz i staje... a oni
        > nie. Pojechali dalej (???).
        >
        > 2. Wreczono mi mandat za cyt.: "nie manie swiatel". Moze i
        > slusznie, bo jest przepis, ale ten zapis... Trzymam na pamiatke.
        >
        > Zawsze witam ich usmiechem. Pozdr.
        To szczęście uśmiechneło sie do mnie. O tym przypadku "za nie manie świateł"
        czytałem kilka już ładnych lat temu w prasie. Nigdy nie przypuszczałem ,że poznam
        ciebie hm... prawie osobiście. Pozdrawiam.
        PS. Jak to się stało, że informacja trafiła do prasy? Opowiedz o tym jak możesz
        bo to ciekawa historia...

        • Gość: Sven Re: Historia z policją IP: 212.191.129.* 21.01.02, 14:50
          123ryry napisał(a):

          > Gość portalu: Sven napisał(a):
          >
          > > Dwa przypadki szczegolne:
          > >
          > > 1. Jadac prawym pasem zostalem dogoniony przez jadacy
          > > lewym radiowoz. Mamy ok. 70 km/h (dozwolone 90), opuszcza
          > > sie szybka i wysuwa sie lizak. Wrzucam migacz i staje... a oni
          > > nie. Pojechali dalej (???).
          > >
          > > 2. Wreczono mi mandat za cyt.: "nie manie swiatel". Moze i
          > > slusznie, bo jest przepis, ale ten zapis... Trzymam na pamiatke.
          > >
          > > Zawsze witam ich usmiechem. Pozdr.
          > To szczęście uśmiechneło sie do mnie. O tym przypadku "za nie manie świateł"
          > czytałem kilka już ładnych lat temu w prasie. Nigdy nie przypuszczałem ,że pozn
          > am
          > ciebie hm... prawie osobiście. Pozdrawiam.
          > PS. Jak to się stało, że informacja trafiła do prasy? Opowiedz o tym jak możesz
          >
          > bo to ciekawa historia...
          >

          Widocznie takich purystow jezykowych jest wsrod glin wiecej. A
          slyszales o takim zwrocie policyjnym "To moze poprosze aby Pan
          tam na pobocze wez zjedz "? To jest kosmos jezykowy.
          Uprzejmosci starczylo na 2/3 zdania.
          Pozdr.
          • Gość: bObO Re: Historia z policją IP: *.chello.pl 21.01.02, 21:56
            Gość portalu: Sven napisał(a):

            > A
            > slyszales o takim zwrocie policyjnym "To moze poprosze aby Pan
            > tam na pobocze wez zjedz "? To jest kosmos jezykowy.
            > Uprzejmosci starczylo na 2/3 zdania.
            > Pozdr.

            To najbardziej "wypasiony" tekścior jaki dane mi było usłyszeć w tym roku!

            Poległy ze śmiechu bObO
          • Gość: szatan Re: Historia z policją IP: 10.133.131.* 21.01.02, 22:06
            Gość portalu: Sven napisał(a):

            > "To moze poprosze aby Pan
            > tam na pobocze wez zjedz "? To jest kosmos jezykowy.
            > Uprzejmosci starczylo na 2/3 zdania.

            piękne :))))
            miałem kiedyś teksty z raportów policyjnych...które krążyły w charakterze
            najlepszych kawałów czy jak kto woli lapsusów językowych...

            może znajdę w internecie, a jak trafię jakies to natychmiast opublikuję...

            pozdrawiam

            • Gość: TM Re: Historia z policją IP: 213.77.19.* 21.01.02, 22:20
              Gość portalu: szatan napisał(a):

              > Gość portalu: Sven napisał(a):
              >
              > > "To moze poprosze aby Pan
              > > tam na pobocze wez zjedz "? To jest kosmos jezykowy.
              > > Uprzejmosci starczylo na 2/3 zdania.


              Szukaj, tylko daj mi i innym dojść do siebie!!!!!!!!!

              Po tym 2/3 uprzejmości przez 10 minut non stop ryłem ze śmiechuuuuuuu!!!!!!!!

              pzdr
              >
              > piękne :))))
              > miałem kiedyś teksty z raportów policyjnych...które krążyły w charakterze
              > najlepszych kawałów czy jak kto woli lapsusów językowych...
              >
              > może znajdę w internecie, a jak trafię jakies to natychmiast opublikuję...
              >
              > pozdrawiam
              >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka