Dodaj do ulubionych

nędza-ubóstwo-minimum-bariery

09.12.09, 09:26
Czytam wątki na forum i mam taką ogólna myśl, że istnieją sytuacje, o których
można powiedzieć, że żyje się w nędzy (ale takich tu nie ma, bo dostęp do
netu-wg mnie w tej kategorii nie istnieje-bo gdzie można mieć darmowy net? W
pracy-czyli praca jest-to też nie ta kategoria itp.), albo w ubóstwie, albo na
poziomie minimum. (albo oczywiście na wyższym)
Ubóstwo może być czasowe-taka przejściowa sytuacja, choć każdy jego dzień jest
uciążliwy.
Można żyć na poziomie swojego własnego minimum. Miłe to nie jest, ale ...
Każdy chciałby żyć w dostatku, każdy chciałby żyć łatwiej. Tylko może to nam
dana jest ta bariera, za którą nie wyjdziemy niezależnie ile porad przeczytamy?
Być może bariera jest w naszej mentalności. Uznajemy, że coś ma być tak, a nie
inaczej, bo niemożliwe by działało.
A jednak czasem warto zmienić perspektywę swojego patrzenia, by znaleźć nowe
spojrzenie, nowe sposoby itp.
Ja dzięki temu forum na wiele spraw patrzę inaczej, ale do tego przyczyniła
się też moja osobista zmiana widzenia siebie, swoich możliwości. Finanse są
tylko jednym z aspektów. Nie mogłabym rozwiązać problemów zostając w tym samym
poziomie umysłu, na którym byłam, gdy problemy powstały.
Macie podobne obserwacje? Czy inne?

Obserwuj wątek
    • naturella Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 11:25
      Nie wychodzę z założenia, że oszczędzanie jest kluczem do sukcesu
      finansowego. Pewnych rzeczy, np. małych zarobków, się nie
      przeskoczy, nawet najbardziej racjonalnym budżetowaniem. Tym kluczem
      są zarobki. Pracuję od 13 lat, od pierwszego roku studiów. Zawsze w
      zawodzie, zbierając punkty w CV. Mam bogate doświadczenie zawodowe,
      i w korporacji, i w administracji rządowej i samorządowej, w
      redakcjach itp. Zarabiałam kiedyś dużo, jak na ówczesne realia i
      finansowo było mi super, stać mnie było może nie na wszystko, ale na
      bardzo wiele, na pewno na dostatnie życie. Niestety, sytuacja na
      rynku pracy się zmieniła. W korporacjach likwidują działy promocji,
      marketingu i PR, masowo zwalnia się ludzi, w mojej byłej formie
      zwolniona 250 osób. W ucieczce przed kryzysem zatrudniłam się w
      administracji, gdzie zarabiam mniej, niż 7 lat temu w korporacji. I
      to nie kwestia barier, czasami, ale realiów. Nie przeskoczymy
      pewnych spraw na rynku pracy niestety. Ale inną sprawą są
      indywidualne predyspozycje, faktycznie, cięzko jest niekiedy
      przeskoczyć jakieś swoje przekonania, czy opory. Np. ani ja, ani mój
      mąż, nie jesteśmy zdolni do poniesienia ryzyka związanego z własną
      działalnością, w związku z czym jesteśmy zależni od sytuacji na
      rynku pracy.
    • sibeliuss Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 12:28
      Bywam podły, bo ja patrzę na problem ubóstwa poprzez przyczyny tego
      stanu rzeczy. W polskich warunkach przy odrobinie chęci mozna jakoś
      przeżyć. Niestety nędzy często towarzyszy albo alkohol, albo
      niezaradność i wielodzietność. Albo też wszystko po trochu.
      Zaraz mnie zakraczecie, ale jak jestem biedny to nie płodzę
      kolejnych dzieci, bo guma jest tańsza niż późniejsze utrzymanie
      małej drużyny piłkarskiej.
      Dlatego też uważam, że pomoc socjalna to powinno być pomaganie w
      znalezieniu lepiej płatnej pracy, przymusowym odwyku, a nie dawaniu
      do ręki środków materialnych (chyba że z darów) lub gotówki.
      • akacjax Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 12:49
        Sytuacji finansowej nie da się wg mnie przewidzieć do końca, czy całkiem jej
        zapobiec(generalnie- na pewno istnieje grupa osób, których tylko własna totalna
        głupota ściągnie na finansowe dno).
        Zobaczymy co będzie z tymi, którzy nawet bez dzieci, a maja wielkie kredyty
        hipoteczne, stracą pracę lub będą zarabiać mniej, niż gdy brali kredyt.
        Na tym forum skupiamy się na piszących tu, nie ma sensu teoretyzować, co by było
        gdyby ...a poza tym dla jasności-coś takiego jak przymusowy odwyk nie istnieje-w
        sensie-nie leczy z alkoholizmu.
        • only_marcopol Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 17:03
          akacjax napisała:

          >.a poza tym dla jasności-coś takiego jak przymusowy odwyk nie istnieje-
          > w
          > sensie-nie leczy z alkoholizmu.

          nie w sensie ze nie leczy on nie istnieje w ogóle - nie można kogoś zmusic do
          leczenia chyba ze ta osoba jest ubezwłasnowolniona
          • megg76 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 18:59
            To oczywista, oczywistość, ale ważniejsze jest to co było w poście powyżej. Tzn.
            Prawo, może się zmienić i kogoś pod przymusem oddać na leczenie, ale nic z niego
            nie wyniknie, do momentu kiedy ten ktoś nie będzie chciał się leczyć. Można
            człowieka odtruć i porozmawiać, ale wiem, że to niewiele da.
      • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 14:53
        wiesz co, tylko może sie okazać, że ludzie ktorzy "zainwestują" w wychowanie i
        wykształcenie np 4 dzieci, nawet w skromnych warunkach, na stare lata lepiej
        wyjdą niż Ci, którzy z dzieci zrezygnowali wogóle, bo ich nie stać, albo mieli
        tylko jedno wychuchane (sory ale kompletnie nie wiem jak to sie pisze) dziecko.
        z jednej strony masz rację, że nędzy często towarzyszy i alkohol, i
        niezaradność. ale do tego dodałabym - uwarunkowania środowiskowe. inne warunki
        do rozwoju będzie mial dzieciak z ubogiej rodziny mieszkający na ursynowie (bo w
        szkole po prostu lepsza kadra, i jest szansa na pedagoga, świetlicę, MOPS, itp).
        chociażby szkola zglosi dzieciaka że pomoc wolontariusza przy odrabianiu lekcji
        sie przyda. a kompletnie inne warunki bedzie mial taki sam dzieciak na
        warszawskiej pradze - jak np trafi do szkoly w okolicach stalowej - w domu sie
        nim nie zajmą, ale w szkole tez nie, bo tam jest duzo slabsza kadra, a
        dziaciaków chowajacych sie na ulicy jest na pęczki, i na te dzieciaki wszyscy
        machają ręką, i oni żyją w takim getcie z którego wyrwać się można, ale naprawde
        malo komu sie to udaje. i lądują w slabych zawodówkach, poprawczakach, w
        międzyczasie bezrozumnie się rozmnażają. to co piszę, to nie są jakies
        teoretyczne rozwazania - zaliczylam i mieszkanie w "trojkacie bermudzkim" na
        pradze, zaliczylam powisle, a potem mialam okazje obserwować jak wyglada
        wspracie dzieciaków z trudnych rodzin na ursynowie. to są naprawde rózne światy,
        pomimo tego że i tu i tu jest alkohol, niedostosowanie, i co by nie powiedzieć -
        prymityw czasem. nie zrozumcie mnie, ze ursynów to jest Bóg wie co, raczej
        chciałam zwrócić uwagę na beznadziejną sytuację dzieciaków z takiej kowelskiej,
        szwedzkiej, stalowej.
        • sibeliuss Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 16:36
          Uogólniasz stereotypowo, bo ja pracuję na Nowej Pradze, a ze mną
          masa wykształconych ludzi stąd smile
          • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 16:57
            absolutnie nie uogólniam. mam pytanie, do których szkół konkretnie wysłali swoje
            dzieci? bo jak są tak przywiązani do Pragi, to oczywiście wysłali dzieci do
            rejonowych podstawówek i gimnazjów? możesz podaś konkretne liczby i procenty,
            odnośnie tych wykształconych ludzi z Nowej Pragi?
            • sibeliuss Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 17:24
              A możesz przestać być wyliczalnie upierdliwa, bo doskonale wiesz, że
              ja nie jestem pracownikiem Urzędu Dzielnicy Warszawa Praga Północ i
              nie podam Ci danych statystycznych. Może napisz gdzie Ty przebyłaś
              edukację.
              • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 18:49
                wiesz co, bo to jest tak teoretycznie zajebiście fajnie twierdzić, że praga się
                zmienia, i jest modna, i jest cool. ale jak konkretnie spytasz, kto wysyła
                dzieci na miejscu do rejonowej szkoły, to jakoś odważnych brakuje.
                • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 18:58
                  a może zanim mnie zaczniesz przepytywać gdzie odbywałam edukację, może sam się
                  uczciwie przedstawisz?
                  • anula36 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 19:20
                    podstawowki sa i tak rejonowe. wybor szkoly mozna zaczac od gimnazjum- wiadomo ze do renomowanych/prywatnych trafia intelektualnie lepsi i finansowo zabezpieczni- tak bylo jest i bedzie - chyba ze jakiemus geniuszowi uda sie uzyslac stypendium- niektore szkoly takie zapewniaja.
                    • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 21:45
                      podstawówki są niekoniecznie rejonowe. wszystko zależy od Twojej determinacji.
                      • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 21:51
                        to na co chciałam zwrócić uwagę - czym innym jest najgorsze gimnazjum na
                        Ursynowie, od rejonowego gimnazjum na Pradze. tak samo z podstawówką. bo o
                        prostu jest inna kadra, inne wymagania, inna kultura. Wiadomo że NIEKTÓRZY
                        rodzice staną na głowie, żeby ich dziecko, i to z Pragi i to z Ursynowa,
                        chodziło do gimnazjum np u Żmichowskiej, ale to jest ułamek populacji. Uważam,
                        że zdecydowana większość nie ma żadnych szans wyrwać się ze swojego środowiska.
                        • akacjax Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 22:01
                          Trudniejsze od wyrwania się ze środowiska jest wyrwanie się ze swoich osobistych
                          ograniczeń, czyli ze swojej mentalności.
                          Bardzo dużo można osiągnąć i wcale do tego nie trzeba mieć skończonych
                          elitarnych studiów.
                          Przede wszystkim trzeba wierzyć w siebie, w swój cel itd.
    • aktos1976 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 22:21
      Witam, jestem tu nowa. Jeśli pozwolicie, chętnie się przyłączę do
      dyskusji, zwłaszcza, że od pewengo czasu forum intensywnie
      podczytujęsmile
      Wątek Akacji bardzo mnie zainteresował, bo sama często zastanawiam
      się nad tym, czy bieda/ubóstwo to stan obiektywny, czy raczej stan
      umysłu. I myślę, że jeśli wykluczymy takie sytuacje życiowe, jak
      poważna choroba w rodzinie, utrata możliwości zarobkowania, jakieś
      wypadki losowe, to generalnie bieda jest jednak efektem pewnego
      określonego nastawienia do życia, stosunku do pieniędzy, mentalności
      innymi słowy. Tak wynika z moich obserwacji. To najczęściej
      kwestia braku zaradności, lenistwa, także roszczeniowa postawa, jaką
      wiele "biednych" osób jednak prezentuje w myśl zasady, że skoro
      inni "mają" to powinni się z "biednymi" podzielić. W bliskim
      otoczeniu mam osobę, która ma nie najniższy dochód, naprawdę
      niewielkie opłaty i stale brakuje jej na podstawowe potrzeby, na
      ogrzanie mieszkania i żywność. Ta starsza obecnie kobieta przez
      całe życie - jak sama potwierdza - była jednakowo "biedna", nigdy na
      nic jej nie starczało, ale na przykład nigdy nie poda na stół
      własnoręcznie upieczonego ciasta - zawsze kupuje w cukierni,
      bo "brzydzi się mąką" (cyt.). Dla mnie to niepojęte, absolutnie
      niezrozumiałe. I nie czuję się zobowiązana, by takiej osobie
      pomóc. Bo uważam, że jest "biedna" na własne życzenie. Co o tym
      myślicie?
      • akacjax Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 22:36
        > całe życie - jak sama potwierdza - była jednakowo "biedna", nigdy na
        > nic jej nie starczało, ale na przykład nigdy nie poda na stół
        > własnoręcznie upieczonego ciasta - zawsze kupuje w cukierni,
        > bo "brzydzi się mąką" (cyt.).

        Skoro ja stać na kupowanie ciast-to to ubóstwo raczej pozornesmile
        Jednak są osoby, które naprawdę mają więcej niż na nędzę, ale mniej niż na
        minimum i do tego mają pewne predyspozycje do tkwienia w tej sytuacji.
        Jak je odkryć, jak usunąć?
        • iza1973 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 23:15
          no właśnie mnie zastanawia, co determinuje to skazanie na trwanie w nędzy. jeśli
          się dookoła siebie rozejrzymy, to zobaczymy zarówno osoby które "wzięły byka za
          rogi" i jakoś sobie poradziły oraz takie które się oglądają, kto za nich ich
          problemy rozwiąże. ja mam w swojej rodzinie prababkę, która jak było ciężko, to
          i chleb piekła, i chodziła codziennie na targ żeby coś tanio kupić i potem
          ugotować dla męża i czwórki dzieci. było tanio i skromnie, mięso tylko od
          święta, ale nikt głodny nie chodził. a Babcia do dziś wspomina domowy chleb
          posypany cukrem, żurek na dutkach i inne specjały smile ale była też inna prababka,
          która jak się zrobiło ciężko, to kompletnie sobie nie poradziła, i oglądała się
          na innych, że pomogą jej, i zatroszczą się o jej dzieci. teraz też tak z ludźmi
          jest, i nie do końca wiem skąd to się bierze. generalnie pewno bierzemy przykład
          z naszego otoczenia sad i dobry i zły sad
          • aktos1976 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 23:33
            Mnie się wydaje, że najwięcej zależy od wychowania, od tego, jaki
            wzorzec zachowania w trudnej sytuacji zostanie nam wpojony jeszcze w
            dzieciństwie. Zasadniczo są dwie możliwe postawy - opisane przez
            Izę. W mojej rodzinie panowało przekonanie, że biedy nalezy się
            wstydzić, że nalezy się z niej pracowitością i zaradnością za
            wszelką cenę wydobywać i nigdy innych nie epatować swoją trudną
            sytuacją. W swoim dorosłym życiu miałam różnie. Teraz powodzi nam
            się całkiem przyzwoicie, ale bywało bardzo ciężko. Zaciskaliśmy
            zęby i jeszcze pomagaliśmy rodzicom, którzy w tym samym czasie też
            mieli sporo kłopotów. Ale u mnie w rodzinie był właśnie taki
            przekaz: obie babcie miały ciężkie życie, jedna wcześnie została
            wdową z czworgiem dzieci, miała tylko podstawowe wykształcenie, ale
            te dzieci nigdy nie były głodne, obdarte, miały normalne dzieciństwo
            z książkami i prezentami pod choinkę. Dla mnie to był wzór.
            Dlatego taki opór budzi we mnie postawa, o której wyżej pisałam.
            Jednak z tego, że nigdy nie narzekamy na brak pięniedzy (także
            wtedy, gdy ich naprawdę nie mieliśmy) wynika postrzeganie nas przez
            etatowych narzekaczy i nieudaczników jako "bogaczy". To bywa
            zabawne, ale tylko do czasu.
        • aktos1976 Re: nędza-ubóstwo-minimum-bariery 09.12.09, 23:17
          Jeśli jednak kogoś "stać" na takie zakupy przez kilka dni w
          miesiącu, a potem wyciąga ręce po pomoc i gra na uczuciach innych
          mówiąc, że ma nieogrzewane mieszkanie, to jednak jest to cokolwiek
          niezrozumiałesad
          Ja nie znam nikogo NAPRAWDĘ biednego. Gdybym jednak kogoś takiego
          znała, to wydaje mi się, że należałoby się skupić na pomocy
          niebezpośredniej - pomóc w znalezieniu (dodatkowego) źródła
          dochodów, zwrócić uwagę na racjonalizację wydatków, no i przede
          wszystkim skupić się na dzieciach, na ich edukacji, żeby nie
          powielały błędów rodziców.
          Bariery, jakie człowiek sam sobie wytwarza chyba rzeczywiście są
          natrudniejszą przeszkodą. Każdy ma jakieś wyobrażenie na temat np.
          tego, jaką pracę może wykonywać, czasem te wyobrażenia pozostają w
          jaskrawej sprzeczności z rzeczywistością, ale dany delikwent nie
          chce przyjąć do wiadomości, że mógłby dajmy na to sprzątać i mieć
          jakiś dochód, bo to poniżej jego godności.
          I jeszcze podstawowe zagadnienie: czy ten hipotetyczny ktoś chce
          pomocy? Sensownej pomocy, a nie tylko zapomogi/ zasiłku itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka