Dodaj do ulubionych

Nie chce tego domu!!!

29.04.10, 12:31
Mam dość mieszkania w domu. Mam wrażenie, ze to niekończące się sprzątanie i
płacenie rachunków. Już od kilku lat nie byłam na wakacjach...bo cały czas coś
potrzeba kupić do domu ( lub są jakieś awarie). Dzisiaj mam totalny
kryzys....mam dość tego cholernego domu....marzę o mieszkanku. Do tego tylko
ja sprzątam. Nikt mi nie pomaga mimo, że również pracuje zawodowo. Płakać mi
się chce. Jak jest u Was? Jakie są minusy mieszkania w domu lub mieszkaniu?
Czy dzielicie się obowiązkami? Jestem zrozpaczona i zła i bliska sprzedaży
źródła mojej wściekłości czyli domu. wrrrrrrrr
Obserwuj wątek
    • agattka_84 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 12:39

      U nas też sprzątam tylko ja. wink Ale mąż dużo więcej pracuje, więc mu
      wybaczam. wink Większość swojego życia mieszkałam w domu
      jednorodzinnym i wspominam to jako pasmo ciągłego sprzątania, napraw
      i worek bez dna jeśli chodzi o różnego rodzaju wydatki. wink Z mężem
      mieszkam w mieszkaniu i dobrze mi z tym.
      • poznanianka78 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 13:13
        Ja też z przyjemnością przeprowadziłabym się do mieszkanka. Jednak mój maż jak
        to facet miał ambicje i uparł się na dom...tylko, że ja teraz ponoszę tego
        konsekwencje. Dodatkowo dodam, że wszędzie mamy daleko...wszędzie trzeba
        dojechać autem. Mieliśmy kupić dla mnie drugie auto ( kolejny
        wydatek-ubezpieczenia, naprawy, paliwo) no ale do tej pory nie stać nas na drugi
        wóz..więc jestem uzależniona od męża. Dłużej tego nie zniosę. Jak to piszę to
        zaczynam sobie coraz więcej rzeczy uświadamiać. Mój maż ma dzisiaj przechlapane!
        • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 13:28
          poznanianka78 napisała:
          > Ja też z przyjemnością przeprowadziłabym się do mieszkanka. Jednak mój maż jak
          > to facet miał ambicje i uparł się na dom...tylko, że ja teraz ponoszę tego
          > konsekwencje. Dodatkowo dodam, że wszędzie mamy daleko...wszędzie trzeba
          > dojechać autem. Mieliśmy kupić dla mnie drugie auto ( kolejny
          > wydatek-ubezpieczenia, naprawy, paliwo) no ale do tej pory nie stać nas na drugi
          > wóz..więc jestem uzależniona od męża

          Dziewczyno - NATYCHMIASTOWY STRAJK!! Chciał Jaśnie Pan domu to nich go sprząta! W ogóle nie rozumiem jak mogłaś dać się w coś takiego wkręcić! Ma facet ambicje to niech na nie zarabia (gosposia, naprawy, drugi samochód)!!
          • izzunia Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 13:37
            o właśnie - dla mnie nie do pomyślenia, żeby mieszkać w domu i nie mieć własnego
            samochodu.
            teraz mieszkam w mieście, w bloku, ale 2 samochody MUSZĄ być.
            Czasem jak jeden jest w warsztacie, to normalnie koszmar i kombinowanie jak koń
            pod górkę ze wszystkim.
        • jop Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:10
          Kupić samochód, jakikolwiek, byle by jeździł. Skończy się poczucie
          udupienia i uzależnienia, zaczniesz się cieszyć zaletami mieszkania
          w domu. Przy mieszkaniu pod miastem 2 samochody w domu są
          obowiązkowe.
    • beatazet Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 13:23
      Oj a mi się czasem marzy domek i kawałek własnej trawki smile Hm, ale u nas to na
      razie nie realne. Więc jakby trochę mnie pocieszyłaś, że nie wszytko jest tak
      kolorowo.

      A Tobie na pocieszenie minusy mieszkania :
      - sąsiedzi, którzy robią co chcę i kiedy chcą ( smrodzą, hałasują itp)
      - jesteś uzależniona od decyzji większości w bloku lub spółdzielni w sprawach
      remontów klatek, bloku itp
      - nie ma czasem gdzie wyjść na powietrze ( nie zawsze blisko do parku czy na
      przyzwoita ławkę)

    • izzunia Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 13:29
      ale dlaczego sprzątasz?
      ja rozumiem, wypada mieć czysto, wypada mieć poprane, poprasowane, ale bez jaj -
      Matka Polka jesteś, która ma w imię niewiadomo czego zacharować się na śmierć?
      Wg mnie rozwiązania są następujące:
      1. zatrudnić kogoś do sprzątania, albo
      2. sprzątać tylko po sobie, prać tylko swoje - jak reszta zarośnie brudem może
      się zorientuje, że coś nie tak, albo
      3. po przyjściu z pracy robić dokładnie to samo co połówka - duża szansa, że jak
      inteligentna to się zorientuje, ewentualnie rzec czule "może moje ukochane rącie
      to zrobią?" (w domyśle - rącie drugiej połówki).
      4. nauczyć się delegować obowiązki - rozpiska za co kto jest odpowiedzialny i
      wymagać.

      i najważniejsze - nie dać się, bo inaczej po prostu padniesz.
      • falllen_angel Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 13:48
        izzunia napisała:

        > ale dlaczego sprzątasz?
        > ja rozumiem, wypada mieć czysto, wypada mieć poprane, poprasowane, ale bez jaj
        > -
        > Matka Polka jesteś, która ma w imię niewiadomo czego zacharować się na śmierć?
        > Wg mnie rozwiązania są następujące:
        > 1. zatrudnić kogoś do sprzątania, albo
        > 2. sprzątać tylko po sobie, prać tylko swoje - jak reszta zarośnie brudem może
        > się zorientuje, że coś nie tak, albo
        > 3. po przyjściu z pracy robić dokładnie to samo co połówka - duża szansa, że
        jak inteligentna to się zorientuje, ewentualnie rzec czule "może moje ukochane
        rącie to zrobią?" (w domyśle - rącie drugiej połówki).
        > 4. nauczyć się delegować obowiązki - rozpiska za co kto jest odpowiedzialny i
        wymagać.

        Chyba zapomniałaś o najbardziej prawdopodobnym, zwłaszcza jak zaczną się fochy i
        strajki:

        5. kopnąć w dupę księżniczkę i zainstalować nowszy model

        W.
        • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 14:14
          falllen_angel napisał:
          > Chyba zapomniałaś o najbardziej prawdopodobnym, zwłaszcza jak zaczną się fochy i
          > strajki
          > 5. kopnąć w dupę księżniczkę i zainstalować nowszy model

          No tak bo bardzo wiele znajdzie naiwnych, które normalnie marzą o tym, żeby oporządzać pana 'z domem' - bez kasy, samochodu i wakacji big_grin Ciekawe z czego zapłaci alimenty big_grin big_grin big_grin Wielkie księżniczkowanie - protest przeciw uziemieniu w domu i tyraniu przy utrzymaniu 'ambicji' Jaśnie Pana smile

          To żeś się chłopie popisał!
          • falllen_angel Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 14:29
            araceli napisała:

            > falllen_angel napisał:
            > > Chyba zapomniałaś o najbardziej prawdopodobnym, zwłaszcza jak zaczną się
            > fochy i
            > > strajki
            > > 5. kopnąć w dupę księżniczkę i zainstalować nowszy model
            >
            > No tak bo bardzo wiele znajdzie naiwnych, które normalnie marzą o > tym, żeby
            oporządzać pana 'z domem' - bez kasy, samochodu i >wakacji big_grin Ciekawe z czego
            zapłaci alimenty big_grin big_grin big_grin Wielkie kiężniczkowanie - protest przeciw uziemieniu
            w domu i tyraniu przy utrzymaniu 'ambicji' Jaśnie Pana smile

            Ojejej, ale tragedia się dzieje... Pewnie jest przykuta łańcuchem do ściany? I
            nie może wziąć w każdej chwili torebki i wyjść?!

            Jeżeli są dzieci... alimenty zasądzone są _ZAWSZE_ niższe niż koszt utrzymania
            księżniczki i jej pociech.

            W.

            PS. Klasyczny przypadek syndromu "za dużo seriali na TVNie" hehehehe
            • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 14:53
              falllen_angel napisał:
              > Ojejej, ale tragedia się dzieje... Pewnie jest przykuta łańcuchem do ściany? I
              > nie może wziąć w każdej chwili torebki i wyjść?!

              Wyjść gdzie? Czyżbyś nie doczytał, że nie mieszka w centrum miasta? Zasuwać parę/paręnaście kilometrów bo kasy na realizację 'ambicji' o domu starczyło a na samochód już nie?

              > Jeżeli są dzieci... alimenty zasądzone są _ZAWSZE_ niższe niż koszt utrzymania
              > księżniczki i jej pociech.

              Jeżeli nie wiesz to alimenty w tym kraju mogą być również zasądzone na byłą żonę? A połowa tego jego wyambiconego domu to komu niby przypadnie?

              PS. Typowy polski przypadek syndromu biednego macho - w gębie Fallen wielki, bo co to nie on - babę wyrzuci ale już kasy policzyć nie umie smile
              • falllen_angel Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 15:10
                araceli napisała:

                > falllen_angel napisał:
                > > Ojejej, ale tragedia się dzieje... Pewnie jest przykuta łańcuchem do ścia
                > ny? I
                > > nie może wziąć w każdej chwili torebki i wyjść?!
                >
                >Wyjść gdzie? Czyżbyś nie doczytał, że nie mieszka w centrum >miasta? Zasuwać
                parę/paręnaście kilometrów bo kasy na realizację >'ambicji' o domu starczyło a
                na samochód już nie?

                Nie zrozumieliśmy się. Miałem na myśli "wyjść definitywnie" tzn. wyjść, wynająć
                sobie jakieś przytulne mieszkanko w mieście i uwolnić się od przebrzydłego
                tyrana raz na zawsze. Wtedy na pewno kupi sobie autko, będzie jeździła na
                wakacje i ogólnie będzie cooool...

                > > Jeżeli są dzieci... alimenty zasądzone są _ZAWSZE_ niższe niż koszt
                utrzymania księżniczki i jej pociech.
                >
                >Jeżeli nie wiesz to alimenty w tym kraju mogą być również >zasądzone na byłą żonę?

                Na pracującą zawodowo?

                >A połowa tego jego wyambiconego domu to komu niby przypadnie?

                A to zależy od klasy adwokatów zatrudnionych. Nie wiem czy wiesz, że w tym kraju
                można majątek podzielić wedle parytetów zarobków/wkładu w małżeństwo.

                W.
                • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 15:26
                  falllen_angel napisał:
                  > Na pracującą zawodowo?

                  Owszem.

                  > A to zależy od klasy adwokatów zatrudnionych. Nie wiem czy wiesz, że w tym kraju
                  > można majątek podzielić wedle parytetów zarobków/wkładu w małżeństwo.

                  Jeżeli dzielić w ten sposób to jej praca w domu + zarobki może się okazać się znacznie większym % niż jego smile


                  I tak w ogóle czego Ty Fallen bronisz? Bezmyślna solidarność jaj? Czy naprawdę uważasz, że ta sytuacja jest SPRAWIEDLIWA? Facet chciał mieć dom nie ona. Dlaczego konsekwencje jego ambicji ma ponosić ona? Dlaczego tylko ona ma dbać o ten dom? Dlaczego to ona ma nie mieć samochodu? Może zaproponowałbyś, żeby Jaśnie Pan oddał jej samochód i ona go będzie podwozić? Czemu nie napiszesz autorce wątku jak sprawić, żeby jej mąż ruszył cztery litery?

                  Czy naprawdę nie widzisz śmieszności w Twoim nazwaniu autorki wątku 'księżniczką'?
                  • falllen_angel Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 16:05
                    araceli napisała:

                    > I tak w ogóle czego Ty Fallen bronisz?

                    Ja tylko napisałem czym mogą się zakończyć dobre rady typu "strzel focha" lub
                    "zrób strajk".

                    >Bezmyślna solidarność jaj? Czy naprawdę uważasz, że ta sytuacja >jest
                    SPRAWIEDLIWA? Facet chciał mieć dom nie ona.

                    Czyli wracamy do rozumowania, że siedzi tam przykuta łańcuchem do ściany?
                    Nie wiemy, czy TYLKO facet chciał mieć dom. Nie wiemy też czy sytuacja jest
                    sprawiedliwa, bo być może facet zapierdala po 16h żeby płacić ratki, a żonie się
                    nieco rzeczywistość rozminęła z wyobrażeniami.

                    >Dlaczego konsekwencje jego ambicji ma ponosić ona?

                    Jakie konsekwencje?! Że musi posprzątać? Witamy w dorosłym życiu.... Ciekawe czy
                    odkryła już, że słodkie dzidziusie robią kupę i trzeba je przewijać?!

                    >Dlaczego tylko ona ma dbać o ten dom?

                    Sprzątanie nie wyczerpuje pojęcia "dbanie o dom"

                    >Dlaczego to ona ma nie mieć samochodu? Może zaproponowałbyś, żeby >Jaśnie Pan
                    oddał jej samochód i ona go będzie podwozić?

                    Może powinni o tym po prostu porozmawiać?

                    >Czemu nie napiszesz autorce wątku jak sprawić, żeby jej mąż ruszył >cztery litery?

                    Ponieważ nie widzę, żeby jej mąż nie wypełniał jakiś swoich obowiązków...

                    >Czy naprawdę nie widzisz śmieszności w Twoim nazwaniu autorki >wątku 'księżniczką'?

                    Nie. Widzę oglądaczkę serial "M jak Malwina" czy "Klub Szalony Singielek" której
                    wydaje się, że mieszka się w rezydencji pod miastem, na zimę ma się trendy auto,
                    na lato zwinne cabrio. Wakacje spędza się na Bali, zakupy robi się w Milanie lub
                    Londynie. A dni mijają na piciu kawy z psiapsiułami w Starbucksie. Im wcześniej
                    zrozumie, że na takie życie może sobie pozwolić 1% kobiet albo i mniej tym
                    lepiej dla niej.

                    W.
                    • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 20:05
                      falllen_angel napisał:
                      > Nie wiemy, czy TYLKO facet chciał mieć dom.

                      A czytać potrafi? Autorka pisze:
                      'Ja też z przyjemnością przeprowadziłabym się do mieszkanka. Jednak mój maż jak to facet miał ambicje i uparł się na dom'

                      > Jakie konsekwencje?!

                      Konsekwencje takie, że nie jeździ na wakacje, nie ma swojego samochodu bo kasę pochłania zabawka męża.

                      > Że musi posprzątać? Witamy w dorosłym życiu....

                      W dorosłym życiu drogi gimnazjalisto KAŻDY powinien sprzątać choćby po sobie a nie zwalać całą pracę na 'skrzaty domowe'. Względnie komuś za to płaci. Dorosły człowiek rozumie, że 'samo' się nie robi.

                      > Ponieważ nie widzę, żeby jej mąż nie wypełniał jakiś swoich obowiązków...

                      Tak? To obowiązkiem Pana Męża jest po prostu być???? Fajnie! Jedziesz STEREOTYPEM jakich mało (facet kasa, kobieta zasuwa w domu) a nawet nie wiesz ile on pracuje czy zarabia. Gdzie Ty widzisz, że on chociażby ten stereotypowy obowiązek WYPEŁNIA skoro na nic nie ma kasy?

                      Pusty śmiech wywołują Twoje mizoginistyczne teksty o księżniczkowaniu jak z seriali wobec osoby, która dokładnie wie co ile kosztuje i sama pisze, że przy ich zarobkach posiadanie domu jest bez sensu. Kula w płot i jeszcze ślepo się tego trzymasz big_grin
                      • hermilion Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 20:16
                        > falllen_angel napisał:
                        > > Nie wiemy, czy TYLKO facet chciał mieć dom.
                        >
                        > A czytać potrafi? Autorka pisze:
                        > 'Ja też z przyjemnością przeprowadziłabym się do
                        > mieszkanka. Jednak mój maż jak
                        > to facet miał ambicje i uparł się na dom'

                        No biedna ona nic do powiedzenia nie miała
                        za to teraz ma na kogo winę zwalać że jej źle.

                        Bo KTOŚ winny musi być .. byle nie ona.
                        • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 20:21
                          hermilion napisał:
                          > No biedna ona nic do powiedzenia nie miała
                          > za to teraz ma na kogo winę zwalać że jej źle.
                          > Bo KTOŚ winny musi być .. byle nie ona.

                          Nigdy w związku nie byłeś w sytuacji, kiedy druga strona nalegała na coś co Tobie się nie podobało? I co wtedy? Walisz pięścią w stół i za wszelką cenę stawiasz na swoim?

                          Jakby się babka uparła, że domu nie chce to by panowie nazwali ją wredną jędzą co rujnuje marzenia faceta.

                          Tak czy inaczej - cokolwiek nie zrobi winna zawsze będzie ona smile
                          • hermilion Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 21:00
                            Wybacz ale znam na tyle kobiety aby wiedzieć że
                            szukanie winnych to raczej ich specjalność ..

                            Ja bym pisał taki scenariusz że pozwoliła zdecydować
                            facetowi a teraz ma pretensje że źle wybrał ..

                            Pretensje zamiast wsparcia i propozycji rozwiązania problemu
                            • hermilion Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 21:02
                              Pozwól że zacytuje

                              > Dłużej tego nie zniosę. Jak to piszę to
                              > zaczynam sobie coraz więcej rzeczy uświadamiać.
                              > Mój maż ma dzisiaj przechlapane!

                              Oto jej propozycja na rozwiązanie problemu
                              - zamiast rozmowy zrobienie piekła mężowi ..

                              Jakoś tego nie pochwalam .. ciekawe czemu
                            • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 21:14
                              hermilion napisał:
                              > Ja bym pisał taki scenariusz że pozwoliła zdecydować
                              > facetowi a teraz ma pretensje że źle wybrał ..

                              Pozwolę sobie odpowiedzieć w Twoim tonie - a Pan Mąż to biedaczek nie wiedział co robi i jaką decyzję podejmuje? Rozumek odjęło?

                              Ale jak widać kobieta zawsze musi być winna. Cokolwiek zrobi.
                              • hermilion Re: Nie chce tego domu!!! 01.05.10, 11:51
                                > Pozwolę sobie odpowiedzieć w Twoim tonie - a Pan Mąż to
                                > biedaczek nie wiedział co robi i jaką decyzję podejmuje?
                                > Rozumek odjęło?

                                Może nie wiedział a może wiedział .. ale jak zona sobie za
                                sport robi upodlenie mu życia bo życiowa decyzja nie wyszła
                                tak jak chciała .. to sorry ale ten model (żony) nadaje się do
                                wymiany ..

                                Nie na tym polega wspólne życie aby wszystko zrzucić decyzję
                                na druga osobę a potem doceniać albo ganić wyniki, samemu
                                nie podejmując wysiłku podjęcia decyzji ani poniesienia za
                                nią odpowiedzialności.

                                > Ale jak widać kobieta zawsze musi być winna. Cokolwiek zrobi.

                                A czy ja mówię że winna decyzji?

                                Winny złego wyboru jest pewnie mąż .. ale ona jest winna
                                gównianego poglądu na związek jaki prezentuje, polegającego
                                nie na rozmowie, wsparciu wtedy gdy jest ciężko, wspólnemu
                                podejmowaniu odpowiedzialności - tylko na dorzuceniu
                                dodatkowego garba osobie która o Ciebie i rodzinę dba i
                                stara się jak najlepiej ... tak tylko po to aby humor sobie
                                poprawić ..

                                • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 03.05.10, 18:02
                                  hermilion napisał:
                                  > Winny złego wyboru jest pewnie mąż .. ale ona jest winna
                                  > gównianego poglądu na związek jaki prezentuje, polegającego
                                  > nie na rozmowie, wsparciu wtedy gdy jest ciężko, wspólnemu
                                  > podejmowaniu odpowiedzialności - tylko na dorzuceniu
                                  > dodatkowego garba osobie która o Ciebie i rodzinę dba i
                                  > stara się jak najlepiej ... tak tylko po to aby humor sobie
                                  > poprawić ..

                                  A gdzie widzisz 'wspólne podejmowanie odpowiedzialności' w przypadku pana jedzącego drogim samochodem kiedy żona nie ma żadnego auta? Gdzie widzisz to 'wspólne podejmowanie odpowiedzialności' w przypadku dwóch pracujących osób kiedy cały ciężar prac domowych spada na jedną stronę? Sorry - ale to ON JEJ przysporzył dodatkowego garba i zmartwień!

                                  I tak - uważam, że jak komornik puka do drzwi to niektórym marzycielom należy wylać kubeł zimnej wody na głowę.

                                  Taaa... jakkolwiek facet nie spojrzy na problem to zawsze czegoś kobieta winna będzie. Dla zasady! Gdzie te czasy, kiedy człowiek potrafił otwarcie przyznać się do błędu i wziąć na klatę odpowiedzialność za swoje czyny??
                          • mazel_tov Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 22:21
                            Jak druga strona nalega np. na to na jaki film pójdziemy do kina i jest to
                            strzelanka, no to pójdę, trudno, życie to sztuka kompromisu i niejebajka. Ale
                            jakby mnie chciał wrobić w miejsce do życia, to bym miała lepszy refleks.
                      • mazel_tov Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 22:18
                        "> Konsekwencje takie, że nie jeździ na wakacje, nie ma swojego samochodu bo kasę
                        > pochłania zabawka męża."

                        A ona to twoim zdaniem gdzie mieszka? Dom postrzegasz jako zabawkę? No ja
                        rozumiem, że gdyby ją po hotelach pracowniczych ciągał, bo se motor kupił, ale
                        dom?! Nacechowała to jego zachcianką, bo jest wściekła. Zakładając, że dała się
                        omotać i ani przez minutę nie chciała zamieszkać w wymarzonym przez MĘŻA domu
                        robisz z niej w najlepszym razie idiotkę.

                        To ich sprawa jak se to obcykali na początku i kto miał silniejsze argumenty.
                        Dom to jest inwestycja i mieć dom trzeba chcieć. Jeżeli dla dorosłej kobiety
                        problemem jest to, że nie ma jej kto pomóc w odkurzaniu dywanów i jedyny ratunek
                        widzi w sprzedaży, no to ja nie mam więcej pytań.

                        To taki problem jest usiąść ze starym na werandzie i mu powiedzieć, jaki jest
                        problem i co w dupe uwiera? No chyba, ze chodzi o usłyszenie od kilku ślepych
                        feministek, że babom się wszystko należy oraz zostały zmanipulowane przez meżów,
                        teletubisie, sysytem i kuchenki mikrofalowe.

                        No nie sądziłam, ze to powiem, ale w tej sytuacji trzymam z chłopami.
                        • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 22:53
                          mazel_tov napisał:
                          > A ona to twoim zdaniem gdzie mieszka? Dom postrzegasz jako zabawkę?

                          Tak. Jak sama autorka napisała mogłaby mieszkać w mieszkaniu. JEJ ten dom do szczęścia potrzebny nie jest. To tak jak z samochodem - można mieć niewielki i ekonomiczny a można wybajerzoną terenówkę. I jedno jeździ i drugie.Jednym wystarczy ten pierwszy a inni koniecznie muszą ten drugi.

                          > To taki problem jest usiąść ze starym na werandzie i mu powiedzieć, jaki jest
                          > problem i co w dupe uwiera? No chyba, ze chodzi o usłyszenie od kilku ślepych
                          > feministek, że babom się wszystko należy oraz zostały zmanipulowane przez meżów,
                          > teletubisie, sysytem i kuchenki mikrofalowe.

                          Piękna TEORIA. A życie swoją drogą idzie.

                          Mężowi mojej koleżanki zamarzył się pies. Ona stwierdziła stanowczo NIE. On nalegał - w jego opisie wszystko miało być super - on będzie o psa dbał, będą chodzić razem na spacery, dzieci będą się chować ze zwierzakiem to lepiej dla nich. Urabianie trwało 3 miesiące (włączone zostały dzieci) i w końcu uległa. No i piękna teoria się skończyła. To ona została w domu z psem i dwójką małych dzieci (w tym 6-miesięcznym). Ona musiała się psem zajmować bo owszem - mąż robił to ale po pracy a pies jakoś nie chciał się na pozostałe godziny 'wyłączyć'. Dodatkowo mąż zamarzył sobie boksera, któremu nie bardzo wystarczał mu krótki spacer rano (przed pracą) i po prostu w domu robił się agresywny. A do tego mąż w pewnym momencie zmienił pracę na taką z delegacjami (nie biorąc pod uwagę konsekwencji - no przecież robił to dla rodziny) i w ogóle obowiązek zajmowania się niewyżytym psem spadł całkowicie na nią. I oczywiście ŻADNA rozmowa nie skutkowała bo 'przecież to taki rozkoszny RODZINNY piesek i on się chce tylko pobawić'. Skończyło dopiero się jak ugryzł jedno z dzieci.

                          Więc tak mazel_tov - czasami dajemy się bliskim wmanipulować w niezły kanał. Dajemy się uwieść pięknym opowieściom i obietnicom. Chcemy dobrze a wychodzi jak wychodzi.
                          • mazel_tov Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 00:33
                            rozumiem co piszesz, ale nie wierze. nie wierzę w to, że można się na coś
                            zgodzić bedąc do tego uprzedzonym i znając ciemne strony, a na koniec walnąć focha.

                            Zostańmy przy psie. To chyba logiczne było od samego początku, że jak stary w
                            robocie, to te minimum 8h pies jest pod opieką kobiety. Że wtedy za
                            przeproszeniem sra, sika, je i chce się bawić. Co ona sobie wyobrażała, kiedy
                            mówiła "tak"? Że na zawołanie pójdzie spać?

                            No i przykro mi, że facet zamienił pracę na pewnie lepiej płatną, bo trzeba
                            dzieci i babe utrzymać. Plus pies.

                            I jak na boga wygląda 6 miesieczne dziecko przekonujące do zakupu psa? Toż to
                            jakiś przypadek nadzwyczajny. Z tego co wiem, dzieci na tym etapie mają tak
                            rozwiniętą świadomośc, że na kupę mówią papu.

                            Dobra, już się nie wyzłośliwiam wink
                            • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 00:48
                              mazel_tov napisał:
                              > Zostańmy przy psie. To chyba logiczne było od samego początku, że jak stary w
                              > robocie, to te minimum 8h pies jest pod opieką kobiety. Że wtedy za
                              > przeproszeniem sra, sika, je i chce się bawić. Co ona sobie wyobrażała, kiedy
                              > mówiła "tak"? Że na zawołanie pójdzie spać?

                              Ano wyobrażała sobie, że mąż zgodnie z obietnicami będzie psa rano na porządny spacer wyprowadzał, żeby się wybiegał i w domu nie szalał. Niestety mąż po pierwszym tygodniu przestał pałać chęcią do wcześniejszego wstawania coby spacer był wystarczająco długi - wolał pospać a psa wyprowadzał tylko na siku. Wyrażała sobie jeszcze, że mąż zgodnie z obietnicami pójdzie z psem na szkolenie ale jakoś nigdy nie mógł znaleźć na to czasu smile

                              > No i przykro mi, że facet zamienił pracę na pewnie lepiej płatną, bo trzeba
                              > dzieci i babe utrzymać. Plus pies.

                              Wyobraź sobie, że 'baba' również pracowała. Dodatkowo dorabiała w domu i zarabiała więcej kasy od niego. I co teraz?

                              > I jak na boga wygląda 6 miesieczne dziecko przekonujące do zakupu psa? Toż to
                              > jakiś przypadek nadzwyczajny. Z tego co wiem, dzieci na tym etapie mają tak
                              > rozwiniętą świadomośc, że na kupę mówią papu.

                              A czytać potrafi? Napisałam 'W TYM' 6-miesięczne. 5-latka można już nieźle wizją pieska otumanić, żeby mamusi marudził.


                              > rozumiem co piszesz, ale nie wierze.
                              (...)
                              >Dobra, już się nie wyzłośliwiam wink

                              No właśnie - może zamiast złośliwości otworzyć się trochę na ludzi i zrozumieć, że świat nie wszędzie jest taki jak na naszym podwórku?
                              • mazel_tov Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:24
                                to pisz jak do ludzi. W poście wymieniłaś DZIECI, nie dziecko.

                                > No właśnie - może zamiast złośliwości otworzyć się trochę na ludzi i zrozumieć,
                                > że świat nie wszędzie jest taki jak na naszym podwórku?

                                Masz rację, czasem zapominam, że nie wszyscy są tak fajni jak ja.
              • alba.alba Re: Nie chce tego domu!!! 02.05.10, 15:01
                araceli napisała:
                > Zasuwać par
                > ę/paręnaście kilometrów bo kasy na realizację 'ambicji' o domu starczyło a na s
                > amochód już nie?

                Ta pani, co narzeka, że nie ma jak dojechać, niech sobie sama kupi samochód, zamiast czekać, aż jej go sprezentuje mąż. Mąż postawił pani dom, to ona niech się dołoży do majątku wspólnego kupnem drugiego samochodu. To chyba uczciwa propozycja dla ludzi myślących.

                > A połowa tego jego wyambiconego domu to komu niby przypadnie?

                Po pierwsze, pod warunkiem, że działkę i dom nabyli w trakcie trwania małżeństwa, a nie przed. Po drugie, pod warunkiem, że nie mają rozdzielności majątkowej. Po trzecie, mąż w razie rozwodu może wystąpić z roszczeniem, by sąd podzielił majątek wspólny w innej proporcji niż 50/50, argumentując to tym, że on miał większy udział w powstaniu majątku wspólnego (zarabiał o wiele więcej od żony albo ona w ogóle nie pracowała).
                • araceli Re: Nie chce tego domu!!! 03.05.10, 17:54
                  alba.alba napisała:
                  > Ta pani, co narzeka, że nie ma jak dojechać, niech sobie sama kupi samochód, za
                  > miast czekać, aż jej go sprezentuje mąż. Mąż postawił pani dom, to ona niech si
                  > ę dołoży do majątku wspólnego kupnem drugiego samochodu. To chyba uczciwa propo
                  > zycja dla ludzi myślących.

                  Ja się zastanawiam w czym ludzie mają tak wielki problem, z czytaniem ze zrozumieniem.

                  Nie zauważyłaś może, że to NIE ON JEJ postawił dom? Nie zauważyłaś, że ona go nie chciała i nadal NIE CHCE? Nie zauważyłaś może, że nie może, że ona nie może 'kupić sobie' samochodu ponieważ WSZYSTKIE ICH WSPÓLNE pieniądze idą na spłatę kredytów i rachunki?

                  Wiesz co Alba - kupię Ci samolot co? Fajnie? Ja kupię samolot a Ty w ramach 'uczciwej propozycji ludzi myślących' będziesz płacić za jego utrzymanie i paliwo? No i bez narzekania proszę, że się nie wyrabiasz, czy, że jest Ci niepotrzebny big_grin
                  • alba.alba Re: Nie chce tego domu!!! 08.05.10, 22:12
                    araceli napisała:
                    > Nie zauważyłaś może, że to NIE ON JEJ postawił dom? Nie zauważyłaś, że ona go
                    > nie chciała i nadal NIE CHCE? Nie zauważyłaś może, że nie może, że ona nie może
                    > 'kupić sobie' samochodu ponieważ WSZYSTKIE ICH WSPÓLNE pieniądze idą na spłatę
                    > kredytów i rachunki?

                    A która kobieta się otwarcie przyna, że to mąż postawił jej dom? Prawie żadna, nawet jak jej wkład to 10% (w porywach) a jego 90% to uparcie będzie utrzymywała, że wybudowali go wspólnie. A tak jest niestety w większości wypadków - porównaj sobie informacje o dysproporcjach zarobków między mężczyznami a kobietami oraz o statystykach, ile kobiet pozostaje na utrzymaniu mężczyzn, a ile mężczyzn na utrzymaniu kobiet. I kto częściej przebywa na bezrobociu.
                    • beatrycja.30 Re: Nie chce tego domu!!! 09.05.10, 14:22
                      >
                      > A która kobieta się otwarcie przyna, że to mąż postawił jej dom?
                      Prawie żadna,
                      > nawet jak jej wkład to 10% (w porywach) a jego 90% to uparcie
                      będzie utrzymywał
                      > a, że wybudowali go wspólnie. A tak jest niestety w większości
                      wypadków


                      Znam wiele małżeństw gdzie kobieta zarabia tyle samo co mąz albo
                      więcej.
                      Ja też nie powiedziałabym że mąż zbudował nasz dom choć on zarabia
                      trochę więcej niż ja, powiedzmy 60% on, 40 % ja. Tylko jakie to ma
                      znaczenie? U nas wszystko jest wspólne.
                      • alba.alba Re: Nie chce tego domu!!! 16.05.10, 18:16
                        beatrycja.30 napisała:
                        > Znam wiele małżeństw gdzie kobieta zarabia tyle samo co mąz albo
                        > więcej.

                        To rzeczywiście arcyistony argumentwink Mówimy o globalnych statystykach, a nie o twoim podwórku czy o znajomych pani Zdzisi. Dorośnij do pewnego szerszego spojrzenia na społeczeństwo a nie ograniczania świata do swoich koleżanek z pracy czy sąsiadów. To jest tak oczywiste, że aż czuję pewnego zażenowanie musząc ci to w tak prosty sposób wyjaśniać.
                        • beatrycja.30 Re: Nie chce tego domu!!! 17.05.10, 09:31
                          alba.alba napisała:

                          Dorośnij do pewnego szerszego spoj
                          > rzenia na społeczeństwo a nie ograniczania świata do swoich
                          koleżanek z pracy c
                          > zy sąsiadów.

                          A już myślałm że na tym forum nie padnie takie zdanie. Wyraziłam
                          tylko własne zdanie, że właśnie w gronie ludzi, których znam bardzo
                          wiele kobiet zarabia tyle co mąż, bywa że więcej. I tyle w temacie.
                      • alba.alba Re: Nie chce tego domu!!! 16.05.10, 18:22
                        beatrycja.30 napisała:
                        > Ja też nie powiedziałabym że mąż zbudował nasz dom choć on zarabia
                        > trochę więcej niż ja, powiedzmy 60% on, 40 % ja. Tylko jakie to ma
                        > znaczenie? U nas wszystko jest wspólne.

                        Wiesz, 60/40 a 90/10 to istotna różnica. Ja pisałam o tym drugim. A co do tego, że "wszystko jest wspólne" to jak wiadomo w czasie trwania małżeństwa jest to piękne, ale niestety - jak się okazuje - w razie rozwodu ani nie jest piekne, ani nie jest wspólne. Finansowo to pewniejsza jest spółka handlowa niż wspólnota małżeńska. Nieprzypadkowo mówi się, że uczucia i pieniądze nie idą ze sobą w parze.
                        • beatrycja.30 Re: Nie chce tego domu!!! 17.05.10, 09:34
                          alba.alba napisała:

                          > Wiesz, 60/40 a 90/10 to istotna różnica.

                          Owszem.
            • zuzanna.7 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 14:54
              > Jeżeli są dzieci... alimenty zasądzone są _ZAWSZE_ niższe niż
              koszt utrzymania
              > księżniczki i jej pociech.
              >
              Jej pociech ????? A jego te pociechy to niby nie są ????

              No dobrze, ale do rzeczy.

              Miałam kiedyś ten sam problem, zaraz jak się przeprowadziłam do
              domku ( chciałam ten dom ja ) to też zwariowałam na temat
              sprzątania, musiało być pięknie, nieskazitelnie czysto i w ogóle
              super. No bo jak to, wszystko w domku nowe, wypasione i jak to ? nie
              sprzątać ??! Padałam na twarz, ale musiało lśnić !!
              Ale już mi przeszło, owszem sprzatam ale juz normalnie, raz w
              tygodniu gruntownie a na co dzień to co muszę, zwykle tylko w kuchni.
              Też sprzątam sama, niestety, ale mąż za to kosi trawę, myje mój
              samochód, sprząta ogólnie na posesji.
              Ale ja kocham mieszkać w domku, uwielbiam swój ogród, uwielbiam
              leżeć na hamaku z książką, słuchać śpiewu ptaszków, wypić kawkę na
              tarasie w letni poranek smile
              Zdystansuj się do tego niewolniczego sprzątania.
              Może dostrzeżesz z czasem uroki domu smile
              To prawda, że bez samochodu trudniej, ale może kupcie nawet jakiegoś
              grata, żeby nie płacić nie wiadomo jak drogiego ubezpieczenia, ot
              taki jakiś dzionek, żeby przemiszczać się do miasta.

          • hermilion Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 20:10
            Równouprawnienie podbono mamy .. jak nie pracuje
            to niech zajmuje się domem .. a jak pracuje ..
            to niech na auto SAMA sobie zarobi.
        • zonaniezona1 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 18:25

          >
          > 5. kopnąć w dupę księżniczkę i zainstalować nowszy model
          >
          > W.

          Jestem pełna podziwu za zrozumienie tematu ...
    • mazel_tov Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 14:40
      To nie dom jest winien, tylko system na jaki się zgodziłaś (dałas się od
      początku wrobić w samodzielne sprzątanie to masz)i zbyt małe dochody.

      Dom to jest super sprawa. Milion razy zamieniłabym mieszkanie na tego typu
      nieruchomość. A że utrzymanie kosztuje, no cóż, taki lajf. Pewnie wolałabys
      spłacac kredyt za 50m2 w wielkiej płycie na 10 piętrze przez 35 lat.
      • marianna1970 Nigdy dom lepiej mieszkanie 29.04.10, 14:46
        Dom jest dobry tylko w mieście a nie na zadupiu, gdzie trzeba na samochody, dzieci cię przeklinaja bo wszędzie maja daleko, w weekendy zmieniasz sie w ogrodnika, też kiedys myślałem nad domem i dokładnie to przemyślałem
        • poznanianka78 Re: Nigdy dom lepiej mieszkanie 29.04.10, 14:58
          Macie rację..dom jest super ale trzeba mieć do tego odpowiednie zarobki..inaczej
          jest to bez sensu. Poczekam jeszcze kilka miesięcy....może poukładam sprawy ze
          sprzątaniem...i będzie dobrze..a jak nie..to trzeba będzie sprzedać i tyle. Żyje
          się tylko raz i nie ma co tracić życia na wieczne wyrzeczenia i męczenie się.
          • wiatro-dmorza Re: Nigdy dom lepiej mieszkanie 29.04.10, 15:30
            Dom jest dla zamożnych - albo dla pracowitych niestety chyba
            przeinwestowaliście.
            Podział obowiązków to konieczność - jeśli obydwoje pracujecie. Ja
            znam 3 rodziny, które sprzedały WYMARZONY dom po kilku latach
            podobnego szarpania się - mieszkanie ma też swoje minusy, ale chyba
            łatwiej w nim żyć.
            Ńie żyjesz po to by realizować wybujałe ambicje pana męża - pamiętaj
            o tym - bo jak pojawią się dzieci będzie tylko gorzej.

            Porozmawiajcie spokojnie - albo autko, wakacje choc tydzień w roku i
            podział obowiążków, jesli mąż nie ma czasu soprzatać niech oplaci
            pomoc, albo sprzedaż domu - szkoda życia na pucowanie pustych pokoi.
            • fenikss3 Re: Nigdy dom lepiej mieszkanie 02.05.10, 23:29
              witam ktos napisal na forum ze dom jest dla bogatych nie moge sie
              zgodzic z tym
              czy wy uwazacie ze mieszkanie w bloku nie kosztuje????
              np za 70 metrowe mieszkanie place ponad 550 zl plus inne
              oplaty/energia / wychodzi mi miesiecznie ponad 770 zl przez caly rok
              czyli okolo 9250
              a za domek 170 metrow oplata za ogrzewanie sezon grzewczy 3500/od
              wrzesnia do kwietnia do tego miesiecznie okolo 150 energia i w
              lecie 150 za gaz. za wywoz smieci osobiscie uwazam ze koszt
              utrzymania domu jest mimo wszytko nizszy
              nie mozna zapominac o metrazu 70 m a 170
              pozdrawim

              • airborell Re: Nigdy dom lepiej mieszkanie 03.05.10, 00:25
                A remonty uwzględniasz w tym wyliczeniu?
                • wiatro-dmorza Re: Nigdy dom lepiej mieszkanie 09.05.10, 15:55
                  A fundusz remontowy uwzględniasz?
          • beatrycja.30 Re: Nigdy dom lepiej mieszkanie 29.04.10, 19:17
            poznanianka78 napisała:

            > Macie rację..dom jest super ale trzeba mieć do tego odpowiednie
            zarobki..inacze
            > j
            > jest to bez sensu. Poczekam jeszcze kilka miesięcy....może
            poukładam sprawy ze
            > sprzątaniem...

            Chodzi o to, że macie duży kredyt i duże rachunki a pensje
            niewielkie?
            Czy o sprzątanie?
    • zonaniezona1 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 18:23
      Myślę, że po pierwsze to trzeba nabrac duzo powietrza ... i się
      uspokoic.
      W mieszkaniu też jest sporo sprzątania - na mniejszej powierzchni
      trzeba zmieścic sporo rzeczy.
      Co oznacza kupic coś do domu ??? Czy są to niezbędne rzeczy , czy
      fanaberie??
      Źródłem twojej frustracji nie jest dom, ale brak pieniędzy i
      wsparcia ... W mieszkaniu też mozna oduczyc rodzinę sprzątania....
      To zależy od postawy domownika i wychowania domowników.
      Radzę porozmawiac z rodziną, powiedziec o swoich frustracjach,
      konieczności wyjazdu na wakacje itd.
      Dom to na pewno także przyjemności...wieczory przy grilu itd.
      W mieszkaniach takze trzeba zbierac na fundusz remontowy i
      awaryjny ...robicie to w swoim domu ???
      • beatrycja.30 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 19:13

        zonaniezona1 napisała:

        > Źródłem twojej frustracji nie jest dom, ale brak pieniędzy i
        > wsparcia ...

        Dokładnie. Od jakiegos czasu mieszkamy w domu pod dużym miastem,
        gdzie pracujemy i gdzie dzieci chodza do szkoły. Mamy dwa samochody.
        Mąż zajmuje się ogrodem, ale także posprzata i nieraz ugotuje obiad.
        Na wakacje jeździmy co roku, raz na tańsze, raz na droższe. Na czymś
        tam musimy zaoszczędzić, to pewne, ale generalnie jestem zadowolona.
        Dodam, że dom od razu wykończyliśmy, a ogród w przeciągu roku prawie
        zrobiony. Mamy kredyt, opłaty niezbyt niskie, paliwo kosztuje
        niemało, to fakt, ale nam starcza, jeszce trochę odkładamy.
        • migotka_bober Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 19:30
          prawda od dawna znana to jest ze jak sie ma dom ,jest wiecej roboty, wiecej na
          glowie, sprawy napraw itd, to nie jest nowosc, faktycznie mieszkanie a w dodatku
          jak nie jest wlasne tylko wynajmowane to najmniejszy klopot
          • kanna Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 22:09
            Ale tez w domu mam : CISZĘ. Absolutną, 100 %.
            Mam trawę(bez kup!) i lezak, na którym moge sie połozyć.
            Ogródek, gdzie wyrzucam dzieci: 5 i 3 latków w zyciu bym samych nie
            pusciła na podwórko - tu puszczałam.

            Mam panią do sprzatania, która przychodzi raz w tygodniu, Męża,
            który kosi.

            Byłam bardzo, bardzo przeciw. Ale dziś moge powiedziec - warto.
    • aga90210 Re: Nie chce tego domu!!! 29.04.10, 23:28
      Spedziłam dzieciństwo w domu i to dla mnie seria nieustannych obowiązków i
      wiecznych remontów. W dom można wlozyc dowolna ilośc pieniędzy, to jak studnia
      bez dna. Może rachunki za media nie są wyższe, ale konieczne naprawy domu,
      ogródka, płotu, dachu...- olbrzymie.

      Natomiast znam 1 plus domu- można mieć szczęśliwe koty, które biegają po ogródku.
      • giaurka Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 07:33
        A mnie się marzy dom. Choć i tak jestem w na tyle dobrej sytuacji,
        że na start nie musiałam brać kredytu na mieszkanie, bo mamy po
        rodzicach. więc zaczęliśmy z czystą kartą.

        Mieszkanie w bloku ma ten ogromny plus, że opłaty są b. niskie - u
        nas to 570zł na miesiąc za wszystkie opłaty łącznie (czynsz, prąd,
        gaz, internet, kablówka). Latem dwa miesiące nie płacę czynszu
        zazwyczaj, bo mam nadpłatę. Więc wychodzi jeszcze mniej. Akurat
        sąsiadów mamy w porządku, okolicę też ok - od strony dużego pokoju
        jest tyle drzew, że nie widać dwóch sąsiadujących bloków (poza
        sezonem zimowym tongue_out)

        A o czym marzę jeśli chodzi o dom? Wieczory przy kominku, ogródek,
        na którym od wiosny do jesieni pewnie przygotowywałabym większość
        potraw na grillu, własna sauna, bez jeżdżenia na basen. Marzy mi się
        również pies, i jeśli mielibyśmy domek, pewnie byłby to owczarek
        niemiecki. Mieszkanie byłoby dla niego męczarnią.

        Ale biorąc pod uwagę sam koszt domu plus koszty jego utrzymania (mój
        brat za sam gaz w zimie płacy ponad 1000zł na miesiąc!), wiem, że
        muszę nazbierać taki kapitał, aby pasywnie zarabiać na utrzymanie
        domu, wakacje i dzieci.

        Aha, no bo marzy mi się też 4 dzieci - w mieszkaniu 3 pokojowym
        byśmy się zmieścili, ale daleko będzie nam do komfortu...

        marzenia się spełniają... tylko trzeba w nie uwierzyć i dążyć do
        realizacji! smile

        pozdrawiam Was... ale się rozmarzyłam przy tych kwestiach domowo-
        mieszkaniowych tongue_out
        • joanna_poz Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 09:52
          > Mieszkanie w bloku ma ten ogromny plus, że opłaty są b. niskie - u
          > nas to 570zł na miesiąc za wszystkie opłaty łącznie (czynsz, prąd,
          > gaz, internet, kablówka).

          mając dom 130 metrów średniomiesięczne opłaty za:
          prąd, gaz, wodę (w tym podlewanie ogródka) i wywóz śmieci to 500 zł.

          rachunku za gaz rzędu 1000 zł nigdy nie miałam. palimy w kominku ale
          nawet jak do gazu doliczę koszty drewna nie wyjdzie mi taka kwota.


          • fenikss3 Re: Nie chce tego domu!!! 02.05.10, 23:35
            [iszesz okolo 500 zl srednia za dom 130 metrow wiec jak ma sie do
            tego mieszkanie okolo 70 metrow ja rowniez uwazam ze utrzymanie domu
            wcale nie jest takie drogie
            oczyuwiscie wszytko zalezy od tego kiedy dom byl budowany z jakich
            materialow jaki piec etc
            my mamy ogrzewanie na gaz ale piec kondensacyjny ekonomiczny
        • poznanianka78 Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:10
          Dziękuję za odpowiedzi.Widzę, ze każdy na swój sposób zrozumiał temat.

          Całe dzieciństwo mieszkałam w domu, więc wiedziałam, że to nie jest sielanka.
          Jednak mąż nie wyobrażał sobie mieszkania w bloku. Od początku próbowałam
          przerobić męża żeby jednak kupić mieszkanko. Podsyłałam ogłoszenia z pięknymi
          mieszkaniami, bez czynszowymi, takimi z ogródkiem..i 1000 innych opcji. Mój mąż
          kręcił nosem i twierdził, że chce domu, że damy radę finansowo, że będzie super,
          że kupimy drugie auto (tutaj uwaga do tych co nazywają mnie
          księżniczką:WYSTARCZY MI ZWYKŁY POJAZD, BYLE JEŹDZIŁ). Co do auta to raczej mąż
          ma zawsze ambicje na drogie auta, tak samo z komórkami. Ja nie jestem
          księżniczką, która chce mieć super auta i wakacje na Karaibach. Wystarczy mi raz
          w roku wypad nad morze albo w góry!!!

          Co miałam mu powiedzieć, kiedy uparł się na dom? Kocham Cię ale spadaj!!!!
          Poszukam sobie innego i kupię mieszkanie w mieście? Raczej to byłoby dziwne smile
          Mąż przekonał mnie, ze jeżeli będzie bardzo źle to dom sprzedamy w każdej chwili
          i kupimy mieszkanie.

          Ale fakt jest taki, że rachunki nie popłacone, dzwonią z windykacji, ja już siły
          na to nie mam bo należę do osób, które nienawidzą mieć długów...i zanim poznałam
          męża nigdy nie miałam długów ( więc była to dla mnie całkowita nowość).

          Jeżeli chodzi o sprzątanie to nie jestem na tym punkcie zwariowana. Od męża też
          nie wymagam Bóg wie czego...wystarczy, ze odkurzy raz w tygodniu i wyniesie
          śmieci...a swoje gacie wrzuci do kosza na brudy. Czy to tak wiele? Pewnie
          napiszecie, ze sama go tak nauczyła i mam co chciałam! Dokładnie tak go
          nauczyłam, ale wtedy kiedy ja byłam w domu a on pracował! A teraz pracujemy
          oboje ale podział obowiązków został bez zmian...czyli sprzątam tylko ja. Muszę
          teraz znaleźć sposób jak znowu przywrócić równowagę i harmonię. Ale tak jak ktoś
          pisał..brak kasy,niezapłacone rachunki, niczego nie ułatwiają.

          • mazel_tov Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:27
            W świetle tego posta zmnieniam trochę swoje zdanie na ten temat.

            Powiedz nam, czy tylko ty zauważasz te finansowe niedogodności i wór bez dna? Co
            mówi na to mąż?
          • sterretje12 Re: Nie chce tego domu!!! 03.05.10, 17:10
            Powinnas z nim porozmawiac i to powaznie.
            Moze lepiej sprzedac drogie auto i posplacas rachunki?

            Moze twoj moz jest typem marzyciela i nie stapa twardo po ziemi moze
            nie zdaje sobie do konca sprawy z sytuacji.
    • joanna_poz Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 09:56
      po prostu przeiwestowaliście.
      ja tam na rachunki nie narzekam, dom mamy 5 letni, więc grubych
      napraw też nie wymaga.
      na 250 metrową rezydencję nie było nas stać, ale przy 130 metrowym
      domie i kredycie na szczęscie pasa nie musimy zaciskaćsmile

      w kwestii sprzatania:

      sprzątamy -razem - gruntownie raz w tygodniu, w dni robocze po
      prostu każdy z domowników stara się zachować jako taki porządek,
      więc mamy względnie czysto. najwięcej brudzi piessmile

      plusy domu to przede wszystkim święty spokój, brak sąsiada nad
      głową, pod podłogą tudzież za ścianąsmile
      lampka wina po dniu pracy w ogrodzie tudzież kominek zimą - bezcenne.
      • poznanianka78 Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:16
        joanna_poz napisała:

        > po prostu przeiwestowaliście.

        Dokładnie tak...przeinwestowaliśmy. Nie da się ukryć.

        > ja tam na rachunki nie narzekam, dom mamy 5 letni, więc grubych
        > napraw też nie wymaga.

        Niestety trafiliśmy na kiepską ekipę i drobne naprawy kosztowały nas już około
        5000zł


        > na 250 metrową rezydencję nie było nas stać, ale przy 130 metrowym
        > domie i kredycie na szczęscie pasa nie musimy zaciskaćsmile

        My tez nie mamy rezdencji..dom 180m. Ale pasa zaciskamy...aż tchu brak.
        >
        > w kwestii sprzatania:
        >
        > sprzątamy -razem - gruntownie raz w tygodniu, w dni robocze po
        > prostu każdy z domowników stara się zachować jako taki porządek,
        > więc mamy względnie czysto. najwięcej brudzi piessmile
        >
        > plusy domu to przede wszystkim święty spokój, brak sąsiada nad
        > głową, pod podłogą tudzież za ścianąsmile
        > lampka wina po dniu pracy w ogrodzie tudzież kominek zimą - bezcenne.

        Mi sąsiedzi nie przeszkadzają, jestem bezkonfliktowa. Ale mojemu mężowi
        owszem...wiecznie mu coś nie pasowało.
        Kominka jeszcze nie mamy...i dom nie wykończony ( bo kasy nie starczyło) ehhh
        • beatrycja.30 Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:33
          poznanianka78 napisała:


          przeinwestowaliśmy. Nie da się ukryć.

          > My tez nie mamy rezdencji..dom 180m. Ale pasa zaciskamy...aż tchu brak.


          > Kominka jeszcze nie mamy...i dom nie wykończony ( bo kasy nie starczyło)


          Tu niestety leży problem, w braku funduszy. Brak na rachunki, dom niewykończony,
          brak drugiego samochodu, brak kasy nawet na krótki wyjazd.

          My sie nad budową długo zastanawialiśmy. Długo mieszkaliśmy w bloku, w ładnym 3
          pokojowym mieszkaniu. Sprzedalismy je i musieliśmy dołozyć (częściowo z kredytu)
          praktycznie drugie tyle, ale dom od razu wykończyliśmy (jest mały, niecałe
          130m2) i kupiliśmy drugi samochód, także wzięliśmy dodatkowa pracę. Super
          finansowo nie jest ale jest OK.
        • nela12 Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 15:18
          witamsmileja tez od dzieciństwa mieszkałam w domu,i wiem ze to ,,studnia bez
          dna''nie tylko finansowo ale i sprzatanie ,porzadek dokoła domu itd.teraz mamy
          trzy pokoiki juz wyremontowane po swojemu,kredyt ,,prawie spłacony''hihi
          jeszcze,,tylko''5 latbig_grin i male mieszkanko po dziadkach wynajete-i co? mi to
          pasi,a maz tez coraz częsciej o domku napomina(nigdy nie mieszkał)narazie go
          skutecznie uświadamiamsmilemi nic oprocz zdrowia nie trzeba,wszedzie mam blisko bo
          to małe miasteczko blok nowy ,ocieplony i remonty mnie nie obchodzasmile
          • beatrycja.30 Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 16:53
            Ja po trzydziestu paru latach mieszkania w bloku ( w różnych
            miejscach - raczej ładnych i zadbanych ) z ulgą zamieszkałam we
            własnym domu z ogrodem. Nareszcie jest mi dobrze smile
            Są tacy, co lubią mieszkania i tacy co lubią domy smile
    • marsjanka1999 Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 10:27
      to nie sprzątaj

      ja jestem w domu z dziećmi (11 lat, 4 lata i 1 miesiąc) - dodatkowo dorabiam
      zleceniami (tak pomiędzy 1-3 tys. miesięcznie), mamy dużego psa i dwa duże koty

      do sprzątania przychodzi pani (albo 1x w tyg. na 6h, albo 1x 2 tyg. 12h) -
      ponieważ mój mąż średnio garnie się do sprzątania - to bez komentarzy płaci
      (resztę codziennego oporządzania domu załatwiam ja), mąż wyżywa się w ogrodzie
      (trawnik itp.), z samochodami na myjnię też jeździ, większe zakupy też załatwia
      sam z listą (przy okazji tankuje moje auto)

      to ja chciałam domu, a warunkiem pod którym mój mąż się zgodził było zrobienie
      przeze mnie prawka i wykorzystywanie go (z pierwszym problemu nie było, ale do
      codziennego jeżdżenia musiał mnie z początku przymuszać - za co jestem mu
      szczerze wdzięczna)

      mam wrażenie, że za bardzo spinasz się tym sprzątaniem i że nie ma powodu dla
      którego tylko ty masz sprzątać, powtarzaj sobie:
      1. nie musisz sprzątać
      2. nie musisz sprzątać
      3. nie musisz sprzątać
      4. możesz komuś za to zapłacić

      ja osobiście "przeczołgałam" męża w tej kwestii - po jednej uwadze, że za dużo
      wydajemy na sprzątanie - przez miesiąc nie zapraszałam naszej pani sprzątającej
      - sama sprzątałam to co zwykle, a od męża zaczęłam egzekwować wszystko ponad to,
      czyli: mycie okien, dokładne mycie łazienek, i dokładne pucowanie podłóg, po
      dwóch tygodniach zmiękł, po czterech sam się dopytywał kiedy przyjdzie pani
      sprzątająca

      na wakacje nie chce mi się jechać, w domu cholernie mi się podoba, zawsze mam
      tyle rzeczy które jeszcze chciałabym zrobić (chodzi tu o moje rozliczne
      zainteresowania), poza tym znalezienie każdej lokalizacji wakacyjnej dla nas i
      tak byłoby na mojej głowie - więc mi się nie chce
      • wiatro-dmorza Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 20:49
        Pozostaje tylko wyegzekwować od pana męża wszystkie te drobre rady -
        czytając posty autorki - łatwo nie będzie.
        Na początek proponuje sprzedaż wypasionego autka pana męża i zakup
        dwu małych. Oraz spisanie obowiązków domowych i szczegółowy podział
        co kto robi - na piśmie.
        • zuzuua Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 21:57
          rozumiem autorkę wątku. mamy 120 metrowe mieszkanie w domu
          dwurodzinnym. druga rodzina - moi rodzice. niestety raz na pokolenie
          trzeba przeprowadzić gruntowny remont i padło na mnie i mojego męża.
          z przyczyn finansowych remont trwa już trzeci rok (!!!), cały czas w
          betonach, cały czas w kartonach, bez dłuższych i ciekawych wakacji.
          czasem mam ochotę trzasnąć drzwiami, kupić mieszkanie trzypokojowe...
          zalety:
          1) mam własny ogród, fakt, że jeszcze "nie zrobiony", ale myślę że za
          parę lat będzie ładny trawnik, dziecko może się bawić w miarę bez
          dozoru;
          2) nie mam sąsiadów hałasujących,. trzaskających drzwiami, palących
          na klatce, itp.
          3) do lasu mam 15 minut;
          4) moje dziecko dokarmia wiewiórki;
          5) mam duże przestrzenie.

          co do opłat - z tego co pamiętam kiedyś był wątek na temat opłat za
          mieszkanie i dom, i chyba więcej argumentów było, że dom jest tańszy.
          ja w tym roku za gaz zapłaciłam ok 500 zl przez cały okres grzania 7
          miesięcy. woda to są groszowe sprawy, podatek od nieruchomości ok 100
          zl miesięcznie. wywóz szamba i śmieci trzeba jeszcze doliczyć.

          co do sprzątania - staram się robić gruntowne porządki raz na
          tydzień, pranie ok 3 razy w tyg, głównie piorę w w-end. samochód mamy
          jeden, ja nie prowadzę go w ogóle. do pracy dojeżdżamy koleją - z
          powodów ekonomicznych smile bilet tańszy niż paliwo, karty parkingowej
          nie wykupiliśmy, korki.
          • wiatro-dmorza Re: Nie chce tego domu!!! 30.04.10, 22:01
            te 500 zł za gaz to na miesiąc czy za całą zimę???
            • zuzuua Re: Nie chce tego domu!!! 01.05.10, 09:34
              na miesiąc.
    • agni71 Re: Nie chce tego domu!!! 01.05.10, 16:06
      Winny chyba nie jest dom, tylko rozkład obowiązków i, może, za małe
      zarobki?

      Tez mieszkam w domu (fakt, małym) - sprzątać nie lubię, mąz nie ma
      czasu, więc robi to za nas wynajeta pani. Co do wydatków, no owszem
      są, ale nam starcza tez i na wakacje, więc nie upatrywałabym żródła
      frustracji w domu jako takim wink
    • sterretje12 Re: Nie chce tego domu!!! 03.05.10, 16:43
      ja rowniez mieszkam w domu ale dlatego ze to mnie sie marzylo. Duzy
      ogrod, wolnostojacy dom na wsi. I tak jest rowniez wszedzie daleko
      do miasta jedynie corka ma blisko do szkoly wiec to jest plus.

      Nie przejmuj sie sprzataniem przeciez nie musi byc na blysk. Zagon
      rowniez meza do roboty jesli takze pracuje. Jesli mieszkacie w 2 os
      to az tak duzo sprzatania nie masz niech umyje od czasu do czasu
      okna i np. niech odkurza. Zalezy ja bym mu dala race ktora sama nie
      lubie.

      Samochod jednak powinnas miec taki aby jedzil.

      My rowniez remontujemy dom ale wakacji sobie nie odmowie. od 6 lat
      remontujemy i na razie konca nie widac ale nie charuje jedynie na
      dom ale rowniez dlatego aby miec jakas rozrywke.
      My co roku robimy plan co w danym roku bedziemy zmieniac czy tez
      naprawiac. Zawsze szukamy rzeczy dobrych jakosciowo ale przewaznie
      uzywanych. Tak np. kipilismy podloge drewniana za 150euro.
      A ostatnio dachowke do altanki rowniez przez internet. Koszta o
      wiele mniejsze a i na wakacje mozna odlozyc.

      Sa i plusy mieszkania daleko od miasta: na zakupy do galeri chodzimy
      raz w miesiacu wiec nie ma pokus na wydawanie.
      Dzieciaki super sie bawia na podworku zdala od zgielku i blokersow.
      Mam swoje drzewka owocowe jablka, gruszki, brzoskwinie, czeresnie i
      sliwki oraz czarna porzeczke, maliny i borowke. Sliczny ogrod
      kwitnacy na wiosne. Faktem jest ze chwasty trzeba czasem wyrwac ale
      godzina na tydzien zupelnie wystarczy. Pozatym to zdrowe na swiezym
      powietrzu.
      W lato my rowniez czesto gramy w siatkowke badmingtona lub lezymy na
      trawie i patrzymy w niebo.
      Nie mam upierdliwych sasiadow, muzyke podczas imprez lub grila ktore
      sa czeste latem puszczam na full i mam pelno swobody.
      Pozatym latem zawsze jemy w altanie na powietrzu i w sume lato
      spedzamy w ogrodzie.
      • chwalipieta Re: Nie chce tego domu!!! 03.05.10, 20:16
        poznanianka78

        Tak się zastanawiam, czy Twój mąż ma jakiś kompleks?
        Chce się pokazać przed kolegami, rodziną?

        Facet buja w obłokach. Dom, dobre nowe auto, bajerancka komórka...
        tylko szkoda że nie jest w stanie na to zarobić. Dzieciak z niego.

        Potrząśnij nim w końcu bo nerwowo nie wytrzymasz !!!

        Czym prędzej sprzedać auto, poplacic zobowiązania.

        Powodzenia i czekamy na relację.
        Pzdr
    • sparkley78 Re: Nie chce tego domu!!! 04.05.10, 20:31
      Też miałam podobny problem ze sprzątaniem - lubię porządek, ale nie
      za uśmiechało mi się spędzanie każdej soboty z Domestosem i Cifem.
      Od pewnego czasu przychodzi raz w tygodniu pani do sprzątania -
      płacimy 50 zł za posprzątanie całego domu i mamy spokój. Weekendy
      spędzam w ogrodzie a nie umęczona z mopem w ręku.
    • jadis76 Re: Nie chce tego domu!!! 06.05.10, 07:58
      jak czytam Twój post to myślę o sobie i o tym, że w pore zezygnowalam
      kupiliśmy dzialkę, zobiliśmy pojekt indywidualny za ogromne pieniądze i
      dostaliśmy pozwolenie na budowę...i wtedy doszlam do wniosku, że absolutnie nie
      chcę domu; że nie chcę mieszkać pod miastem, że chcę mieć wszędzie blisko (
      mimo, że mieliśmy i mamy 2 samochody ), że żadnemu z nas nie będzie się chcialo
      kosić trawy, naprawiać, odśnieżać etc
      straciliśmy sporo kasy, ale kupiliśmy ogromne mieszkanie w malym bloku ( okolo
      30 mieszkań )
      i też mam blisko do lasu, bo minutę na piechotę
      i tez mam duze przestrzenie
      a dla dzieci mamy ogródek zimowy, może niezbyt duży bo 10 m, ale są rośliny,
      powietrze i nie trzeba wychodzić z mieszkania
      tylko rachunki ogromne, myślę, że większe niż w domu bo sam czynsz 800 zl
      ale nie zamienilabym się nigdy w życiu
    • zebra12 Ale masz problem 09.05.10, 09:02
      Wprawdzie mieszkam w mieście, ale pracuję od 10 lat na wsi.
      Codziennie pokonuję więc 25 km w jedną stronę, 50 w obie. Czy zima,
      czy upał, czy ejstem chora, czy zdrowa, zmęczona, czy mam pakunki,
      czy torbę z ksiązkami. Jeżdżę każdego dnia. I nie mam auta
      Wyszukujesz więc problemów, gdzie ich nie ma. Teraz do każdej wsi
      dojeżdżają busiki. Wsiadasz i jesteś, gdzie chcesz.
      Niedługo planuję przeprowadzkę na wieś i nie zamierzam kupować auta.
      Bez auta jest taniej i często wygodniej.
      • zebra12 Re: Ale masz problem 09.05.10, 09:18

        > Wyszukujesz więc problemów, gdzie ich nie ma. >
        Oczywiście problemy
        • wiatro-dmorza Re: Ale masz problem 09.05.10, 16:03
          Niekoniecznie do każdej - u nas autobus miejski jedzie raz na 1h w
          weekend rzadziej . po 22 wcale (kino,teatr itp) bez samochodu nie da
          rady - okolice Trójmiasta. U mojej rodziny na Żuławach PKS 3 razy
          dziennie - bez samochodu nie ma życia.
          • beatrycja.30 Re: Ale masz problem 09.05.10, 18:09

            wiatro-dmorza napisała:

            u nas autobus miejski jedzie raz na 1h w
            > weekend rzadziej . po 22 wcale (kino,teatr itp) bez samochodu nie
            da
            > rady - okolice Trójmiasta

            Może Żukowo - mam tam rodzinę.
            • wiatro-dmorza Re: Ale masz problem 10.05.10, 15:53
              To nie Żukowo wink
              • wiatro-dmorza Re: Ale masz problem 10.05.10, 15:55
                Żukowo to dla nas Kaszuby raczej niż okolice Trójmiasta.
                • beatrycja.30 Re: Ale masz problem 12.05.10, 20:18
                  A to nie znam się. wink
                  Do Gdańska albo Gdyni jechało się chyba z godzinę.
                  (byłam tam chyba dwa lata temu)
                  Czyli bliżej mieszkasz od Trójmiasta niż godzina jazdy. wink
                  • wiatro-dmorza Re: Ale masz problem 13.05.10, 08:53
                    Właśnie samochodem jadę ok 15-20 min -autobusem 50-60 zależnie od
                    korków jedno i drugie. Dlatego rozumiem autorkę wątku samochód poza
                    miastem to podstawa
                    • beatrycja.30 Re: Ale masz problem 13.05.10, 09:47
                      wiatro-dmorza napisała:

                      rozumiem autorkę wątku
                      samochód poza
                      > miastem to podstawa

                      Też tak myślę, sama mieszkam na obrzeżach.
                      • anten_ka Re: Ale masz problem 13.05.10, 10:55
                        Współczuje domu i męża.
    • wiatro-dmorza Re: Nie chce tego domu!!! 13.05.10, 15:05
      Poznanianko! odezwij się - jak tam sytuacja. Pytam, bo sama mam
      kilkoro sąsiadów, którzy sprzedali dom i wrócili do miasta,
      przyczyny podobne jak u ciebie. pozdrawiam
      • k1234561 Re: Nie chce tego domu!!! 13.05.10, 17:37
        Jeśli dom jest z dość sporym ogródkiem,garażem w spokojnej okolicy z
        dala od zgiełku to biorę w ciemno jak Ty go nie chcesz! wink
        A tak na poważnie,to jeśli pan mąż zechciał domu to niech teraz
        zaangażuje panią do sprzątania,pana do ogrodu (ew.niech sam się
        ruszy) i zapewni żonie auto,obojętnie jakie, byle na 4 kołach,byle
        jechało i się nie psuło.
        Ja mieszkam w domu z ogródeczkiem,niemal w centrum,w sąsiedztwie mam
        basen i parking oraz dyskotekę i blokowisko.Z plusów tylko to,że
        wszędzie blisko,a powierzchnia mieszkalna dośc spora i jak już wejdę
        do tego domu to nie myślę o tym gdzie ten dom się znajduje,ale wierz
        mi jakbym tylko mogła,wzięłabym ten mój ukochany domek pod pachę i
        przeniosła w miłe,ciche,rozkoszne zad.pie.Tak mam dosyć tego
        chamstwa pod płotem,zastawiania mi notorycznie wjazdu,wrzasków i
        ogłuszającej muzyki dyskotekowej w nocy z piątku na sobotę i z
        soboty na niedzielę,roztrzaskanych butelek przed furtką.Niestety
        wprowadzając się,nie było tu basenu ani dyskoteki.Powstały w
        tzw.międzyczasie.A dla mnie wizja przeprowadzki z bloku i metrażu 50
        metrów kwadratowych z małym dzieckiem do domku(230 metrów
        kwadratowych) z ogródkiem ,była bardzo nęcąca.
        Tak więc głowa do góry.Czasem w centrum to nie takie miody.
    • miska_malcova Re: Nie chce tego domu!!! 13.05.10, 20:42
      poznanianka78 napisała:

      > Mam dość mieszkania w domu.

      a ja póki co o nim marzę smile

      > Mam wrażenie, ze to niekończące się sprzątanie i
      > płacenie rachunków. Już od kilku lat nie byłam na wakacjach...bo cały czas coś
      > potrzeba kupić do domu ( lub są jakieś awarie).

      no, tak to przecież jest. Dlatego wciąż nie mam domu, bo póki co mnie na niego
      nie stać

      > Dzisiaj mam totalny
      > kryzys....mam dość tego cholernego domu....marzę o mieszkanku. Do tego tylko
      > ja sprzątam. Nikt mi nie pomaga mimo, że również pracuje zawodowo. Płakać mi
      > się chce.

      no wiesz, wcale się nie dziwię, że jesteś zmęczona. Potrząsnąć Panem mężem i
      ewentualnymi dziećmi, bo sie zajedziesz.

      > Jak jest u Was? Jakie są minusy mieszkania w domu lub mieszkaniu?
      > Czy dzielicie się obowiązkami? Jestem zrozpaczona i zła i bliska sprzedaży
      > źródła mojej wściekłości czyli domu. wrrrrrrrr

      ja się dzielę obowiązkami z mężem, bo bym sie zajechała. Okna myjemy razem, on
      odkurza - ja myję podlogę...
      • poznanianka78 Re: Nie chce tego domu!!! 14.05.10, 13:27
        Witam wszystkich ponownie

        Porozmawiałam z mężem. On przyznał mi rację. Też się z tym męczył ale bał się
        przyznać, że sobie nie radzi. daliśmy sobie czas jeszcze pół roku i jak sytuacja
        się nie poprawi to robimy radykalne kroki czyli: sprzedaż domu, spłata kredytów
        i kupno mieszkania.

        Zobaczymy co będzie. Trzymajcie kciuki żeby tylko nie było gorzej sad

        Jeżeli chodzi o sprzątanie to nadal nie jest kolorowo..." bo on jest facet i
        kibli nie będzie sprzątać", za to obiecał wynosić śmieci i odkurzać...a to już coś.
        • wiatro-dmorza Re: Nie chce tego domu!!! 14.05.10, 15:44
          Życzę powodzenia jakkolwiek zdecydujecie.
          Co do kibelka - to chyba żartujesz - u mnie własnie tylko mąż
          sprzata toaletę - bo jak mi powiedział zaraz po slubie - Taka brudna
          robota to nie na damskie rączki.
          Radzę poruszyć temat jak was teściowa odwiedzi - jak syna wychowała!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka