Dodaj do ulubionych

Pomóżcie w oszczędzaniu!

16.02.11, 20:16
Problem jest taki, że chcemy kupić nowe auto, i to czym prędzej gdyż stare się sypie.
Pracuje mąż, zarabia dość sporo (9800), ja się jeszcze uczę (stypendium mam, 200 zł), i wychowuję dziecko (pół roku).
Mamy kredyt na mieszkanie (3000 rata), mamy III filar (600), mamy kredyt na meble (0%, 550, zostało 7 rat). Czynsz bardzo wysoki nie jest (540), do tego dochodzi interner (20 zł) i prąd (na razie prognozy po 120 zł miesięcznie).
Biorąc pod uwagę wszystkie koszty, wyszło mi, że możemy 2500 miesięcznie odłożyć i 2500 mieć na życie. Ale to jest wciąż mało, żeby w miarę szybko uzbierać choć te 20.000 na auto, a resztę skredytować. I myślę, gdzie szukać oszczędności?
Mamy nianię, ona jest dość droga (12 zł/h, 12h tygodniowo) i rozważam próby ze żłobkiem, na razie prywatnym, a obawiam się, że na państwowy nie ma szans - tam na karnet wyjdzie po 7 zł - ale czy nie zacznie się problem chorób?
Nie wiem, co zrobić z oświetleniem - w kuchni i jadalni mam 6 halogenów 40W każdy, to chyba jest dość prądożerne, ale nie wiem, czy mogę je wymienić na coś innego.
Nie kupuję żadnych gazet, mało jeżdżę komunikacją, za to więcej autem (niestety, do mnie nie dojeżdża niskopodłogowiec, a z wózkiem jest ciężko).
Zakupy robię w Realu - jest najbliżej, plus mam kartę Payback - może przerzucić się na Tesco? Jest dalej, ale chyba taniej?
Nie kupuję dużo ubrań dla siebie. Planuję porządki w szafie, mam sporo rzeczy, w których nie będę chodzić (da się jakoś upłynnić za pieniądze?).
Kaloryfery są na średnim poziomie rozkręcone (3 w sypialniach, 2 w pokoju, którego nie używamy, 4 w salonie).
Mamy zmywarkę, to jest chyba tańsza opcja, niż zmywanie rękami? Ile wody powinniśmy zużywać miesięcznie? Póki co, wyszło nam, że za miesiąc mieszkania plus miesiąc remontu zużyliśmy 7 m3 ciepłej i 10m3 zimnej, ale jako że był remont, to nie jest miarodajne.
Powiedzcie, gdzie szukać oszczędności i jaką kwotę jestem w stanie realnie zaoszczędzić? Ile wy byście dali radę oszczędzić?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 21:00
      Jak dla mnie macie sporo tzw. stałych obciążeń, a na dodatek chcecie brać kolejną rzecz na kredyt i to nowy samochód, którego wartość po roku sporo spadnie. Nie lepiej pomyśleć o dobrym używanym, takim 2-3 letnim, ale za to kupionym razem z mechanikiem (zawsze tak kupujemy używane auto).
      Może zacznij od tego, że spisz DOKŁADNIE, ile naprawdę wydajecie NA WSZYSTKO przez cały miesiąc, będziesz miała rozeznanie.
    • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 21:16
      Oszczędzanie na wodzie i prądzie raczej ma sens w dłuższej perspektywie. Na jedzeniu na gwałt oszczędzisz może 500 zł, a zabijanie się żeby odłożyć na auto dla mnie nie ma sensu.

      Nie wiem co to dla was jest "pilnie", bo dla mnie pilnie to perspektywa najbliższych dwóch miesięcy, a w tym czasie odłożycie 5000.

      Myślę, że lepiej byłoby kupić coś używanego teraz, a odkładać po 2500 miesięcznie i za dwa, trzy lata kupić na spokojnie nowe autko.
      • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 22:27
        Ale my właśnie planujemy kupić używane auto, 4-5 letnie. Nasze aktualne się już trochę sypie. Pilnie - w perspektywie 6 miesięcy. Do tego czasu raty za meble będą spłacone, więc pożyczka na auto z ratą 1500 zł chyba wchodzi w grę?
        • marzeka1 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 22:32
          Może i wchodzi, tyle że sama nie spałabym po nocach , mając tyle rzeczy na kredyt. W co jakby dochody się nagle zmniejszyły z jakiś powodów? Taką opcję też trzeba brać pod uwagę. No i piszę to z perspektywy bardzo szczęśliwego dziś człowieka bez żadnych kredytów (spłaciłam dziś resztę naszego kredytu hipotecznego).
          • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 22:50
            Gratuluję, podziwiam i zazdroszczęsmile
          • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 22:54
            ale my mamy teraz tylko jedną rzecz na kredyt, czyli meble - to chyba nie jest dużo???. No i oczywiście mieszkanie, ale to jest z ubezpieczniem. jak zejdzie kredyt na meble, to wtedy byśmy brali na auto. Bo bez kredytu, to dwa lata potrwa, nim byśmy odłożyli, jak nie dłużej - po drodze są wakacje itp...
            • jamesonwhiskey Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 00:51
              > redyt na meble, to wtedy byśmy brali na auto. Bo bez kredytu, to dwa lata potrw
              > a, nim byśmy odłożyli, jak nie dłużej - po drodze są wakacje itp...

              pewnie,
              kolejny kredyt sie przyda tym bardziej ze pracuje tylko jedna osoba
              dotarlo do ciebie ze gdy sie cos kolesiowi stanie dluzsze chorobowe strata pracy no cokolwiek to jestescie w czarnej dupie tzw rozpacz i idziecie pod most ?
          • jop Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 23:35
            Dokładnie. Gdybym miała takie obciążenia stałe, to przy dwóch nieźle zarabiających osobach bez dziecka cierpiałabym na permanentną bezsenność, a przy jednej zarabiającej na utrzymanie 3 osób to chyba osiwiałabym w tydzień z przerażenia. uncertain
          • miska_malcova Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 21:16
            marzeka1 napisała:

            > (spłaciłam dziś resztę naszego kredytu hipotecznego)
            ja za miesiąc płacę ostatnią ratę smile Już się nie mogę doczekać big_grin
      • beatrycja.30 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 16.02.11, 22:28
        Macie duże koszty. Ja z pensji trochę niższej potrafię zaoszczędzić 2000, ratę kredytu mam niższą ale mam też inne koszty. Tu trzeba by wszystko spisać przez miesiąc i wtedy pogłówkować.
    • anusiiia1313 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 06:40
      zwykłe halogeny mozesz wymienic na halogeny LED są drogie, ale bardzo oszczędne i długo żywotne smile
    • alba27 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 08:22
      Planujecie auto w perspektywie 6 miesięcy, przez te 6 miesięcy odkładając 2500 miesięcznie jesteście w stanie uzbierać 15000, wystarczy że będziecie odkładać 2 miesięce dłużej i już macie auto, i to bez brania kredytu na kilka lat. Mogąc odlożyć taką sumę nie pakowałabm się w kredyt, jak coś się stanie i twój mąż będzie niezdolny do pracy, albo go zwolnią to leżycie.
      • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 08:42
        Ale nam potrzeba nie 20, ale 50 tysięcy - na to byśmy zbierali ze 3 lata. A auta potrzebujemy nieco szybciej.
        Jeśli go zwolnią, to znajdzie nową pracę, pojedzie za granicę - jest masa rozwiązań, po co się aż tak przejmować?
        Po wakacjach ja zacznę przynosić niewielki dochód (1400 zł jakieś, zawsze coś).
        Chciałam porad odnośnie oszczędzania, a nie tego, że sobie nie damy rady, mamy wysokie koszty itp - nasze ryzyko. No trudno, dziękuję.
        • agattka_84 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 09:13
          > Jeśli go zwolnią, to znajdzie nową pracę, pojedzie za granicę - jest masa rozwi
          > ązań, po co się aż tak przejmować?
          > Po wakacjach ja zacznę przynosić niewielki dochód (1400 zł jakieś, zawsze coś).
          >
          > Chciałam porad odnośnie oszczędzania, a nie tego, że sobie nie damy rady, mamy
          > wysokie koszty itp - nasze ryzyko. No trudno, dziękuję.

          No niestety to było do przewidzenia, że Cię zjadą za wysoką ratę kredytu i "nie myślenie co zrobicie jak męża zwolnią"... Generalnie na tym forum panuje przekonanie, że rata kredytu to może być max. 1 tys zł. wink Tyle, że nie zawsze się da z taką ratą kupić coś sensownego w dużym mieście.

          Co do konkretnych rad dla Ciebie - przede wszystkim zacznij (przynajmniej na jakiś czas) zapisywać wydatki, to pozwoli Wam lepiej planować kwoty do oszczędzenia. Jak już będziesz wiedziała, na co wydajecie (za) dużo, będziesz mogła podjąć konkretne kroki, np. wypożyczać książki z biblioteki, kupować mniej / tańsze ubrania itp.
        • jagoda_pl Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 09:43
          No niestety, specyfika forum. Tutaj raczej nie warto przyznawać się do wysokich zarobków...

          Oprócz podstawy jaką jest zapisywanie wydatków i zorientowanie się na co najwięcej ucieka kasy, kluczowe jest też odkładanie (nawet niewielkiej kwoty) na początku miesiąca. Mój facet całkiem sporo zarabia, ale do niedawna tłumaczył się, że on nie może wiele odłożyć, bo mu nic na końcu miesiąca nie zostaje. Na szczęście zmienił podejściesmile Poza tym, poszukaj na forum wątków o oszczędzaniu przy wysokich dochodach.
        • chwalipieta Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 09:55
          larysa_smak napisała:

          > Ale nam potrzeba nie 20, ale 50 tysięcy - na to byśmy zbierali ze 3 lata. A aut
          > a potrzebujemy nieco szybciej.

          to idź do banku i sobie pożycz. tylko zarób na ten kredyt a nie wszystko na głowie męża!!!

          > Jeśli go zwolnią, to znajdzie nową pracę, pojedzie za granicę - jest masa rozwi
          > ązań, po co się aż tak przejmować?

          pewnie, że Ty się nie musisz przejmować skoro znalazłaś jelenia (bez obrazy) który na to wszystko zarobi.

          > Po wakacjach ja zacznę przynosić niewielki dochód (1400 zł jakieś, zawsze coś).

          hehehe 1.400 a małżonek 9.800.

          > Chciałam porad odnośnie oszczędzania, a nie tego, że sobie nie damy rady, mamy
          > wysokie koszty itp - nasze ryzyko. No trudno, dziękuję.

          zastanów się nad sobą i swoim zachowaniem. wszystko byś chciała ale nic nie wnosisz.
          podziwiam faceta, że się na to godzi.

          pewnie Wasi (raczej Twoi) znajomi żyją na wysokim poziomie i chcesz im dorównać, tylko, że te 1.400 które zarobisz to nie starczy na ratę za samochód.
          • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:13
            Kolejna zbrodnia na tym forum to przyznać się, że się zarabia mniej niż współmałżonek albo wcale nie pracuje. Skandal, zwłaszcza, że dziewczyna jeszcze studiuje. A nawet jeżeli by nie pracowała, to w końcu ich sprawa. Z głodu nie umierają, źle im się nie żyje.
            • zuzanna56 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:31
              A dajcie dziewczynie spokój, ja bym się cieszyła gdyby mój mąz tyle zarabiał. wink smile
              • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:38
                No właśnie o to mi chodzi, ich życie, ich pieniądze, ich sprawa, co tu się wtykać.

                Też bym chciała, żeby mój mąż tyle zarabiał....
            • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:45
              astrum - można zarabiać mniej niż mąż (ja zarabiam połowę tego co on), ale trzeba odnieść się realnie do swojej sytuacji i za wspólne pieniądze: coś oszczędzać jako poduszka finansowa (np. równowartość kilku pensji), odłożyć na wakacje, być w stanie kupować jedzenie, ubrania, chemię etc i płacić co miesiąc rachunki bez problemu i zadłużania się. A ona chce wszystko skonsumować, mimo, iż tylko mąż haruje. I nie godzi się na samochód za 20 tyś, tylko za 50 tyś.
              Chodzi mi o to, że - możecie się śmiać - ale nigdy nie wiadomo jak będzie z pracą i zdrowiem i warto mieć jakąś poduszkę. A słowa "jakoś to będzie, najwyżej mąż wyjedzie za graicę do pracy" z ust osoby, która nie zarabia i w perspektywie ma pracę za 1400zł - jest już trochę zabawne...
              • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:55
                ofelia1982 napisała:

                > astrum - można zarabiać mniej niż mąż (ja zarabiam połowę tego co on), ale trze
                > ba odnieść się realnie do swojej sytuacji i za wspólne pieniądze: coś oszczędza
                > ć jako poduszka finansowa (np. równowartość kilku pensji), odłożyć na wakacje,
                > być w stanie kupować jedzenie, ubrania, chemię etc i płacić co miesiąc rachunki
                > bez problemu i zadłużania się. A ona chce wszystko skonsumować, mimo, iż tylko
                > mąż haruje. I nie godzi się na samochód za 20 tyś, tylko za 50 tyś.
                > Chodzi mi o to, że - możecie się śmiać - ale nigdy nie wiadomo jak będzie z pra
                > cą i zdrowiem i warto mieć jakąś poduszkę. A słowa "jakoś to będzie, najwyżej m
                > ąż wyjedzie za graicę do pracy" z ust osoby, która nie zarabia i w perspektywie
                > ma pracę za 1400zł - jest już trochę zabawne...

                Zlituj się, skąd wiesz, że ona chce taki samochód? Może mąż chce, a ona po prostu wypowiada się w imieniu ich obojga? To są ich pieniądze, więc powinni o ich wydawaniu decydować razem.
                Znam kilka zamożnych par, gdzie żona nie pracuje w ogóle albo zarabia grosze w porównaniu z mężem (mąż 15 000, żona 1000) i zawsze to są ICH pieniądze, i żona ma takie samo prawo w decydowaniu o samochodzie jak mąż. Zresztą nie zakładam w małżeństwie innego układu, śmieszą mnie jakieś moje - twoje, pieniądze męża, żony, pożyczanie sobie nawzajem i podział na moje masło i twoje w lodówce. Jako przeciwwaga mamy pana, który zarabia prawie 2000 i mu się należy. Nie wyobrażam sobie jego nastawienia i piekła w domu, gdyby zarabiał 10 000.
                • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:59
                  No ok, ja wiem, że to ich wspólne i ja też nie wyobrażam sobie inaczej małżeństwa. Po prostu uważam, że to trochę nowobogackie, gdy z kredytami i kosztami stałymi na 5 tyś i jedną osobą pracującą wbija się w kredyt na 50tyś. A na życie ma zostac 2,5tyś (wg planu)- z czego trzeba wyżywić i odziać 3 osoby, część pochłania eksploatacja samochodu (ok 600zł) no i zostają jakieś inne potrzeby - zabawki dla dziecka, prezenty, nieprzewidziane wydatki..Nie wspomnę już, że IMHO nie starcza już na odłożenie na wakacje i poduszkę finansową..
                  • larysa_smak 600 zł auto? 17.02.11, 15:36
                    200 zł wydajemy na paliwo teraz, przy większym aucie może wyjdzie 300.. Ale 600??
                    • zuzanna56 Re: 600 zł auto? 17.02.11, 15:47
                      Dodaj do tego drobne naprawy, serwis, ubezpieczenie...na pewno razem z paliwem wyjdzie więcej niż 500 zł miesięcznie.
                    • crises Re: 600 zł auto? 17.02.11, 15:50
                      Ranyście, laska, ogarnij-że mentalnie taki detal, że samochód to nie tylko koszt zakupu i paliwo. Dochodzą do tego jeszcze takie rzeczy, jak składka ubezpieczeniowa (niemała przy nówce - przez pierwszy rok po zakupie mojego AC+OC wychodziło ponad 300 zł miesięcznie), różniste płyny, klocki i oleje, obowiązkowe przeglądy gwarancyjne, przeglądy rejestracyjne i - prędzej czy później - naprawy.
                      • kalixa Re: 600 zł auto? 17.02.11, 16:02
                        Ranyście, laska, ogarnij-że mentalnie taki detal, że samochód to nie tylko kosz
                        > t zakupu i paliwo. Dochodzą do tego jeszcze takie rzeczy, jak składka ubezpiecz
                        > eniowa (niemała przy nówce - przez pierwszy rok po zakupie mojego AC+OC wychodz
                        > iło ponad 300 zł miesięcznie), różniste płyny, klocki i oleje, obowiązkowe prze
                        > glądy gwarancyjne, przeglądy rejestracyjne i - prędzej czy później - naprawy


                        Dokładnie tak! Droższe auto, większe koszty. Pomyśl np. o stłuczonym reflektorze. W starym aucie za kilka tysięcy to koszt kilkadziesiąt zł a w nowej furze? Wiem, że od tego jest AC ale to też kosztuje.
                        • ginalina Re: 600 zł auto? 17.02.11, 21:07
                          No właśnie, a jeszcze do wymiany ksenonki po 200 zł, łańcuszek rozrządu za 1100 zł, a z byle pierdołą trzeba jechać na komputer, bo kumpel już się na tym nie zna. Będzie pewnie duży silnik, to zeżre 10 l/100 km.
                          I auto w tym wieku akurat zaczyna się lekko sypać. Zużywają się pewne elementy, których później kontrolki tylko na desce świecą. No i na komputer...
              • agattka_84 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:32
                > A ona chce wszystko skonsumować

                Może mąż też chce?
            • chwalipieta Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:33
              astrum-on-line napisała:

              > Kolejna zbrodnia na tym forum to przyznać się, że się zarabia mniej niż współma
              > łżonek albo wcale nie pracuje. Skandal, zwłaszcza, że dziewczyna jeszcze studiu
              > je. A nawet jeżeli by nie pracowała, to w końcu ich sprawa. Z głodu nie umieraj
              > ą, źle im się nie żyje.

              zbrodnia??? Skandal???

              dziewczyna ma pstro w głowie, nie zarabia a wymagania wysokie
              • agattka_84 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:38
                chwalipieta napisał:

                >
                > zbrodnia??? Skandal???
                >
                > dziewczyna ma pstro w głowie, nie zarabia a wymagania wysokie

                Jeżeli jej mąż nie ma z tym problemu, to nic nam do tego.
                • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 12:01
                  Agatko. To nie ja będę brała debet na koncie i zapożyczała się jak coś się wysypie, więc snu mi z powiek to nie spędzasmile Po prostu oceniamy sytuację, gdyż jak ktoś wychodzi ze swoim wątkiem - liczy się z różnymi opiniami.
                • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 15:38
                  haha, dziekuje, ze tak mnie oceniles, ale jakie pstro? bo chce skonczyc studia i zrobic doktorat?
          • agattka_84 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:18

            Autorka studiuje i zajmuje się dzieckiem, więc nie powiedziałabym, że powinna zastanowić się na swoim zachowaniem, bo "nic nie wnosi".

            Przy dochodach jej męża moim zdaniem nie ma sensu, aby na siłę teraz szła do pracy.

            PS. Mój mąż też jest mega jeleniem, bo zarabia sporo więcej ode mnie i w żaden sposób mi tego nie wypomina, ani nie daje odczuć. wink

            > pewnie Wasi (raczej Twoi) znajomi żyją na wysokim poziomie i chcesz im dorównać
            > , tylko, że te 1.400 które zarobisz to nie starczy na ratę za samochód.

            To chyba raczej jego znajomi żyją na wysokim poziomie? O studentach rzadko kiedy da się to powiedzieć.
            • crises Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 19:24
              agattka_84 napisała:

              > Przy dochodach jej męża moim zdaniem nie ma sensu, aby na siłę teraz szła do pr
              > acy.

              O rany, następna nierozumiejąca, że goła kwota dochodów ma znaczenie piątorzędne przy takich czynnikach, jak:

              - odsetek kosztów stałych w stosunku do wpływów;
              - fakt zarabiania przez 1 osobę na utrzymanie 3.

              Cała ta konstrukcja ma duże szanse na wykonanie efektownego "jeb" przy pierwszym średniej rangi problemie.
              • agattka_84 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 07:51
                > O rany, następna nierozumiejąca, że goła kwota dochodów ma znaczenie piątorzędn
                > e przy takich czynnikach, jak:
                >
                > - odsetek kosztów stałych w stosunku do wpływów;
                > - fakt zarabiania przez 1 osobę na utrzymanie 3.
                >
                > Cała ta konstrukcja ma duże szanse na wykonanie efektownego "jeb" przy pierwszy
                > m średniej rangi problemie.

                Ty natomiast najwyraźniej nie rozumiesz tego, że zarobek rzędu 1400 zł, który wygeneruje autorka wątku, przeżre niania? Chyba lepiej w takiej sytuacji, aby dziecko było z matką?
                • jop Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 17:16
                  Tak w kwestii formalnej - a nie jest tak, że autorka wątku i tak zamierza to dziecko komuś podrzucać, jak będzie zarabiać te 1400? (Chyba że zamierza je zarabiać prawą ręką, lewą równocześnie zabawiając dziecię / to 1400 jej urośnie na drzewie / jakaś inwestycja wygeneruje zysk/ itp.)
          • larysa_smak chwalipieta 17.02.11, 15:35
            No mój jeleń nie narzeka - ma ugotowane, posprzątane, uprane i uprasowane, a dziecko samo się nie wychowuje wszakże.
            Poza tym, pójdę do pracy, tylko dajże mi skończyć studia, człowieku i doktorat zrobić, bo bez tego to średnio w mojej branżybig_grin
            Wiadomo, że nigdy nie będę zarabiać tyle, co on, ale bez przesadybig_grin
          • zonaniezona1 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 09:30
            podziwiam faceta, że się na to godzi.


            Ale na co się godzi ? Związek to tylko prosta i równa wymiana dóbr??? Ja 5 tys- Ty 5 tys?
            A jak nie, to co ? Siła uczucia nagle siada?...

            Mam sporo znajomych, któryc męzowie więcej zarabiają , a nawet - o zgrozo- kobiety siedzą !!! (o ile siedzę...)w domu. Świat się nie zawala, związki są udane. I jakoś nie widzię, żeby Ci faceci uważali się za tzw jelenia.

        • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:39
          > Ale nam potrzeba nie 20, ale 50 tysięcy

          Chwila, chwila..ie wygenerowałaś jeszcze ani złotówki do wspólnego budżetu, uczysz się, macie dziecko i jakieś stałe obciążenia i dochody jak na 30s rodzinę dobre, ale chyba nie aż tak żeby w tym momencie w życiu rzucać się na samochód za 50tys?
          Dla mnie to jakieś głupie jest - mąż haruje na Ciebie i dziecko i jeszcze samochód. Ale nie jakiś za 20 tyś (mimo, iż za 25tyś można mieć już naprawdę spoko samochód), tylko taki za 50 tyś. Wam chodzi o jego użyteczność czy żeby sąsiedzi zazdrościli?
          No i co to za używany samochód za 50 tyś, zdradzisz? Bo jestem strasznie ciekawa.
          • araceli Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:50
            ofelia1982 napisała:
            > No i co to za używany samochód za 50 tyś, zdradzisz? Bo jestem strasznie
            > ciekawa.

            No właśnie - 4- 5letni samochód za 50 tysięcy???
            • crises Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 15:55
              >No właśnie - 4- 5letni samochód za 50 tysięcy???

              Każda głupia terenówka z tych tańszych. Np. Nissan X-Trail z 2007 będzie gdzieś tyle kosztował.
          • chwalipieta Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:37
            ofelia1982 napisała:

            > > Ale nam potrzeba nie 20, ale 50 tysięcy
            >
            > Chwila, chwila..ie wygenerowałaś jeszcze ani złotówki do wspólnego budżetu, ucz
            > ysz się, macie dziecko i jakieś stałe obciążenia i dochody jak na 30s rodzinę d
            > obre, ale chyba nie aż tak żeby w tym momencie w życiu rzucać się na samochód z
            > a 50tys?
            > Dla mnie to jakieś głupie jest - mąż haruje na Ciebie i dziecko i jeszcze samoc
            > hód. Ale nie jakiś za 20 tyś (mimo, iż za 25tyś można mieć już naprawdę spoko s
            > amochód), tylko taki za 50 tyś. Wam chodzi o jego użyteczność czy żeby sąsiedzi
            > zazdrościli?
            > No i co to za używany samochód za 50 tyś, zdradzisz? Bo jestem strasznie
            > ciekawa.

            50tys. na samochód to żadna rewelacja:
            otomoto.pl/index.php?sect=search&sub=car&page=1&qid=1456230961&order_by=p
            tylko pakować się w kolejny kredyt to nieporozumienie dla mnie
            • araceli Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:54
              chwalipieta napisał:
              > 50tys. na samochód to żadna rewelacja:

              50 tys na samochód 4-5 letni.
            • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:55
              Chwalipięto. Owszem, żadna. Dla kogoś kto ma zapewnioną bazę (stały dochód, ew. zabezpieczenie dochodem drugiej osoby gdyby jedna straciła pracę), poduszkę finansową etc. Ale jak ktoś ma stałych kosztów 5 tyś, jedna osoba pracuje tylko, zostaje mu na życie 3-os rodziny 5 tyś i z tego powinien jeszcze coś odkładać (moim zdaniem), to szału nie ma i powinno się mierzyć siły na zamiary. Naprawdę nie trzeba w wieku 20-tu kilku lat (bo na tyle "wyceniam" autorkęsmile mieć fury za 50 tyś. Do niektórych rzeczy się dochodzi stopniowo..
              • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 12:10
                Jedni dochodzą, inni od tego poziomu startują. Znam gościa, który na studia jeździł wózkiem za 150 tys, mama lekarka mu kupiła.

                Nie wiemy jaka jest sytuacja rodzinna bohaterki ani czy ten "wypasiony" samochód to jej pomysł, czy może mężowi nie wypada jeździć niczym poniżej.
                • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 12:39
                  Co innego jak Ci rodzice kupili mieszkanie i furę, ale skoro oni co miesiąc bulą 3 tyś kredytu, to chyba z rodzin bardzo majętnych nie pochodzą..
              • chwalipieta Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 12:44
                nie wszyscy rozumieją, że stopniowo człowiek się dorabia majątku. autorka chce mieć NA JUŻ bo myśli, że dochód męża wystarczy na wszystko.
                • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 12:56
                  Zgadzam się w 100%
                  • zuzanna56 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 14:29
                    Ja tez się zgadzamsmile
        • tapatik Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 28.02.11, 22:35
          larysa_smak napisała:

          > Ale nam potrzeba nie 20, ale 50 tysięcy - na to byśmy zbierali ze 3 lata.

          A dlaczego nie 20.000 zamiast tych 50? Może tu zaoszczędź. Co za samochód chcecie kupić?

          > A auta potrzebujemy nieco szybciej.

          OK

          > Jeśli go zwolnią, to znajdzie nową pracę, pojedzie za granicę - jest masa rozwiązań,
          > po co się aż tak przejmować?

          Wtedy może się okazać, że nie będzie zarabiać ponad 9 tysięcy, tylko 4 tysiące. I co wtedy?
          Albo zamiast zwolnienia będzie chory.
          Moim zdaniem przy tego typu planach nadmierny optymizm nie jest wskazany.

          > Po wakacjach ja zacznę przynosić niewielki dochód (1400 zł jakieś, zawsze coś).

          OK, ale to po wakacjach.

          > Chciałam porad odnośnie oszczędzania, a nie tego, że sobie nie damy rady, mamy
          > wysokie koszty itp - nasze ryzyko. No trudno, dziękuję.

          No to właśnie dostałaś rady odnośnie oszczędzania - kup tańszy samochód za gotówkę. Wtedy będziecie bezpieczni.
    • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 09:47
      Ciężko tu cokolwiek zmieniać, jakieś drastyczne zmiany pomogą za pół roku - rok (zależy kiedy macie rozliczane media, ja na przykład mam wodę raz na rok, prąd raz na pół roku), więc nawet radykalne obniżenie zużycia da się finansowo odczuć dopiero w przyszłości. Instalowanie LEDów jest bardzo kosztowne teraz, kiedy oszczędzacie, więc dałabym sobie z tym spokój. Ja bym oszczędzała przez te pół roku, kupiła samochód za tyle, ile się uzbiera (20 tys to za 20 tys) i dążyła do tego, żeby mieć zawsze odłożoną pulę na nowy samochód w przyszłości (przy waszych dochodach nie będzie to niemożliwe). A w kwestii oszczędzania to po prostu pilnowała, żeby nie mieć jakiś dziur, przez które kasa niepotrzebnie nie ucieka (niespłacone w terminie karty, cieknące rury, nagrzewanie pokoi przy otwartym w zimie oknie, kupowanie jedzenia, którego nie zjecie i się wyrzuci itp....). Sama się na tym łapię, że czasem ucieka mi trochę pieniędzy tylko przez moją głupotę (ostatnio zapłaciłam karę za przetrzymane książki z biblioteki, totalnie głupio zmarnowane pieniądze).
    • niebieski_lisek Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 10:57
      Skoro nie macie żadnych oszczędności to należy przyjąć że do tej pory miesięcznie na życie wydawaliście 5 tys. Wydaje mi się że ścięcie o połowę comiesięcznych wydatków na życie to dużo i że - przynajmniej na razie - mnie ma pola na ograniczanie. Może po 2 m-cach oszczędzania zobaczysz gdzie jeszcze generujecie zbędne wydatki i to jakoś zetniesz, ale chyba raczej będą jakieś grosze, z pozycji sumy którą chcecie zebrać nieistotne. Oszczędzanie to nie tylko zaciskanie pasa - to również zwiększanie dochodów. Czy masz szansę i chcesz pracować? I ostatnia rzecz - macie dobry dochód, ale jest on generowany tylko przez twojego męża. Strata pracy to pan pikuś, ale nagła choroba czy śmierć w wypadku spowoduje że natychmiast znajdziesz się pod kreską i nie będziesz w stanie utrzymać domu. Na waszym miejscu ubezpieczyłabym męża na wypadek takich okoliczności.
      • larysa_smak lisek 17.02.11, 15:42
        mielismy oszczednosci, ale kupilismy nowe mieszkanie i te odlozone 50 tys poszlo w mieszkanie.. do listopada maz zarabial 7,500.
      • larysa_smak lisek, hmm 17.02.11, 15:44
        mielismy oszczednosci, ale kupilismy nowe mieszkanie i te odlozone 50 tys poszlo w mieszkanie.. do listopada maz zarabial 7,500.
        kredyt jest ubezpieczny.
        mamy III filar, wiec na wypadek smierci troche kasy jest.
        poza tym sa moi rodzice, chwilowo pomoga.
        pewnie, ze chce pracowac. tylko najpierw studia, zeby generowac wiekszy dochod.
        teraz nie opyla mi sie praca, bo MAM DZIECKO, a zlobek/niania kosztuje!
        • niebieski_lisek Re: lisek, hmm 17.02.11, 17:00
          Rozumiem, kupno mieszkania w pełni tłumaczy brak oszczędności smile Dobrze że mąż jest ubezpieczony - moim zdaniem to rozsądne. Co do reszty - to myślę że jeżeli będziecie oszczędzać miesięcznie 2500 to będzie wystarczające.
    • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 11:08
      Po pokryciu opłat stałych zostaje Wam 5 tyś. Wypadałoby się za to wyżywić, ubrać, odłożyć na wakacje, mieć rezerwę na nieprzewidziane wydatki (np. leczenie u dentysty, naprawa popsutego sprzętu) i odłozyć na fundusz awaryjny (poduszka finansowa). Jakbym ja miała planować swój budżet to bym zaplanowała co miesiąc:
      - jedzenie i chemia = 1500zł
      - ubrania, buty = 300zł
      - oszczędności na wakacje = 500zł
      - inne (wyjście gdzieś, prezenty, kino etc.) = 300zł
      - oszczędności = 1500zł
      Wychodzi 4100zł.
      Zatem nie pakowałabym się w kredyt o racie wyższej niż ok. 1000zł.
      Moim zdaniem oszczędzać trzeba kiedy jest właśnie dobry dochód, bo oszczędzanie kiedy się pogorszy jest już tylko przetrwaniem. Teraz możecie zakumulować dużo pieniędzy żeby mieć w razie czego. Gdyby Twój mąż stracił pracę (czego Wam nie życzę!), to powstałaby panika, bo macie 5 tyś kosztów stałych i brak dochodu oraz brak poduszki, z której można by w razie czego to spłacać przez 2-3 miesiące..I pamiętaj jeszcze o jednym - eksploatacja samochodu kosztuje. Bo zdajesz się o tym zapominać. Więc do Twoich wyliczeń za ile jesteście w stanie żyć dolicz jakieś kilkaset zł miesięcznie na paliwo, ubezpieczenie, przegląd tech raz w roku, wymiana opon, akcesoria typu płyny do spryskiwaczy, olej, zapachy etc. i ew. naprawy. U mnie przy dość małym spalaniu (paliwo miesięcznie 300zł) reszta kosztów to ok 350zł. Więc miesięcznie liczę ok 600-650zł na eksploatację samochodu. Przy założeniu, że jeżdżę przepisowo i nie dostaję mandatówsmile

      No i jeszcze jedna kwestia - dziecko. Teraz jest malutkie i w sumie oprocz wyprawki na początek niewiele potrzebuje. Ale potem zacznie się żłobek/niania i przedszkole, dzieci chorują, wyrastają z ubranek..

      Niezłośliwie piszę - napisz mi jaką planujesz strukturę wydatków na:
      życie (jedzenie, chemia, rozrywka, ubrania, wyposażenie mieszkania etc.), samochód (eksploatacja), dziecko (wspomniałaś o niani..), wakacje, oszczędności - za 2500zł?



      Ja bym nie gardziła samochodem za 20 tyś na początek. Może jak odłożycie trochę kasy jako zabezpieczenie to wtedy pomyślcie o lepszym..?
      • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 15:55
        Wszystko, co odkładamy, ma w zamyśle być na rzeczy typu wakacje i ekstrasy, typu nowe auto. Oraz nieprzewidziane, nagłe wydatki.
        Auto jedno już mamy, ale ono się sypie, kupiliśmy 3 lata temu ośmioletnie i już nie bardzo się nim da jeździć - a np. na wakacje byśmy chcieli jechać autem, bo wychodzi nam taniej (wynająć domek, dojazd własny - liczyłam, wychodzi taniej i UWAGA, szybiej, niż samolotem).
        Wiem, że auto kosztuje, ale skoro teraz wydajemy 200 zł na paliwo, to przy nowym aucie nie powinno wyjść więcej, niż 300. OC by było pokrywane z oszczędności.
        Problem w tym, że ja nie bardzo wiem, na co teraz wydajemy pieniądze, a konkretnie na co i ile. Nie umiem określić, ile np. idzie na dziecko - ale to jest też różnie w różnych miesiącach, bo bywa, że 2 miesiące nie kupuje ubranek, a potem nakupię więcej i na dłużej.
        U nas jedzenie i chemia wychodzi raczej mniej, niż 1500 zł miesięcznie. Ubrania i buty nie mam pojęcia..
        Chyba muszę usiąść i spisać...
        • zuzanna56 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 16:03
          Larysa, dobrze cię rozumiem, tyle ci powiem. Zaczęłam niedawno tu zaglądać, najpierw z ciekawości, potem zauważyłam sporo fajnych wątków. My mamy taki dochód jak twój mąż zarobki, tylko że to pensje 2 osób. Dzieci dwoje, już duże. Dużo idzie na paliwo, dwa samochody, kawałek dojeżdżamy. Mamy niewielki dom i ogród, trochę na to wydajemy. Kredyt też jest. Oczywiście coś tam oszczędzamy, ale nieraz nie wiem na co tyle idzie. Staram się nie wydawać na bzdury. Sama wiem, że powinnam zacząc zapisywać ale nie mam na to siły.
        • kalixa Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 16:16
          > Problem w tym, że ja nie bardzo wiem, na co teraz wydajemy pieniądze, a konkret
          > nie na co i ile.

          I właśnie tu jest problem. Usiądź i zapisuj, tnij koszty a potem pomyśl o wymianie auta. Będziesz wiedziała na jakie możesz sobie pozwolić.
          W tej chwili to Twój wątek powinien nosić tytuł "Pomóżcie wybrać auto" bo pomóc w oszczędzaniu nie bardzo można skoro nie wiadomo na co wydajesz. Podałaś tylko stałe koszty, które najprawdopodobniej niewiele można zredukować.

          Wiem, że auto kosztuje, ale skoro teraz wydajemy 200 zł na paliwo, to przy nowy
          > m aucie nie powinno wyjść więcej, niż 300. OC by było pokrywane z oszczędności.

          Z jakich oszczędności? Przecież oszczędności pójdą na zakup samochodu. Wyżej masz napisane, że nowe auto to nie tylko paliwo i OC. Zanim kupisz dowiedz się dokładnie, żebyś się potem nie dziwiła.

          wynająć domek, dojazd własny - liczyłam, wychodzi taniej
          > i UWAGA, szybiej, niż samolotem).

          A to ciekawe. Możesz rozwinąć to szybciej???
          • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 16:48
            Samolotem Kraków-Wenecja: 14,5 godziny, takie jest połączenie. Plus z Wenecji trzeba dojechać na miejsce odpoczynku. Ewentualnie możemy z Katowic, ale z małym dzieckiem - średnio.
            Autem: Dojazd 9-10 godzin, plus ewentualnie postoje, zawsze można zrobić dłuższą przerwę, czy nawet nocleg. Wygodniej o tyle, że nie kwitniemy na lotnisku.
            O.
            • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 17:52
              A propos Twojego zdziwienia dot. kosztów eksploatacji samochodu. Rozpiszę Ci to ładnie na swoim przykładziesmile
              - Paliwo/m-c = 300zł
              - Ubezpieczenie (a ja i tak mam tylko OC, przy takim jak Ty samochodzie pewnie będziesz chciała AC) = 1050zł/rok = 90zł/m-c
              - Przegląd techniczny = 100zł/rok = 8zł/m-c
              - Wymiana opon = 400zł/rok = 35zł/m-c (przy założeniu, że 2 komplety opon juz masz, bo zakup nowych zimówek to np. 600-1000zł)
              - Myjnia raz w miesiącu = 20zł/m-c
              - Naprawy (tu nigdy nie wiadomo, ale jak coś się sypie to z doświadczenia wiem, że z 1500zł idzie) = 1500zł/rok = 125zł/m-c
              - Płyn do spryskiwaczy zimowy i letni, olej, płyn do chłodnicy, odświeżacze powietrza = 120zł/rok = 10zł/m-c

              Więc jak sobie to dodasz to wychodzi ok 600zł jak nic. I oby nie było większych napraw w roku niż te 1500zł! No i zakup opon zimowych - czy kupujecie od razu z kompletem zarówno letnich i zimowych? Jeżeli bierzecie też AC to koszt rośnie o kolejne kilkadziesiąt zł miesięcznie. Są jeszcze koszty rejestracji nowego samochodu na początku - ok.100zł.
              Samochód naprawdę kosztuje..
              • aaaguniaaa Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 19:26
                > - Wymiana opon = 400zł/rok = 35zł/m-c ??

                gdzie tak duzo kasuja za wymiane? to juz taniej w niemczech wymienie
                • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 20:00
                  U mnie kosztuje 15 - 20 zł za oponę. Czyli 60 - 80 za wymianę i 120 - 180 za rok.
            • kalixa Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 19:09
              A no to jak podchodzisz w ten sposób...
              Zaraz mogę Ci pokazać 100 miejsc na mapie do których leci się z Krakowa jeszcze dłużej. Ale siły trzeba mierzyć na zamiary. Wiem, że samochód to niezależność ale przyjemność dla tak małego dziecka raczej wątpliwa. A każdy postój wydłuża czas przejazdu.
              Na pierwszy taki wypad radziłabym wybrać coś bliżej - w sensie czasu dojazdu. Do Wenecji jeszcze zdążysz pojechać.
            • anetapzn Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 09:39
              larysa_smak napisała:

              > Samolotem Kraków-Wenecja: 14,5 godziny, takie jest połączenie.

              Przepraszam cię bardzo...cóż to za połączenie? Do USA prawie byś doleciała...
        • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 17:57
          larysa_smak napisała:

          > Wszystko, co odkładamy, ma w zamyśle być na rzeczy typu wakacje i ekstrasy, typ
          > u nowe auto. Oraz nieprzewidziane, nagłe wydatki.

          Ja chyba już nic nie rozumiem. Ale co odkładacie? Nic nie odłożysz na "wakacje i ekstrasy" jeżeli z 9800zł zostawisz sobie 2500zł na przeżycie..
    • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 17:55
      W skrócie i podsumowując moje wcześniejsze posty - chcesz doprowadzić do sytuacji, że z zarobionych 9800zł aż 7500zł to będą koszty stałe. Czyli chcesz, by Twój domowy budżet składał się w 75% z kosztów stałych, które w razie utraty pracy czy spadku zarobków - i tak będą musiały być pokryte i nie da się juz na nich oszczędzić.
      Nie trzeba być ekonomistą, ale moze liczby do Ciebie przemówiąsmile
      • marzeka1 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 18:22
        No i tego właśnie dziewczyna chyba nie chce zrozumieć: mają BARDZO duże tzw. wydatki stałe, a pracuje tylko jedna osoba.
        • larysa_smak Wiecie co? 17.02.11, 20:06
          Niewiele się od Was dowiedziałam, poza tym, że źle żyję, źle że nie pracuję, źle że mąż zarabia. Lepiej by chyba było, gdybyśmy pracowali oboje i zarabiali po 1500 zł - no bo stabilniej!
          Uwzięliście się na utratę pracy - ja nie znam nikogo, kto w minionych 10 latach stracił pracę i nie mógł jej znaleźć przez dłużej niż 2 miesiące. A już z branży męża nie znam ani jednej osoby, która pracę straciła. Jak nie ta, to inna. Jeśli mąż zachoruje, to jest taka opcja, że do pracy pójdę ja. Wiadomo, że nie zarobię tyle, co on, ale przy pewnej pomocy pieniędzy z ubezpieczenia, ewentualnie wypłacenia kasy z III filara, oraz w skrajnym wypadku pomocy rodziców na pewno przeżyjemy! Jest też opcja sprzedaży naszego mieszkania, ewentualnie wynajęcia pokoju studentom (jeśli nie komuś obcemu, to z rodziny, zysk dla obu stron). A mieszkanie jest duże (4 pokoje). Opcji jest wiele, nie żyjemy na pustyni.
          Wakacje gdzieś bliżej? To znaczy? Dla nas jedyną opcją wakacji jest wyjazd nad morze. Nie możemy jechać ani w góry (astma), ani nad jeziora (chroba małego). Nad polskie morze jest tak samo daleko, jak w okolice Wenecji, a cenowo wychodzi podobnie. O komfort podróży małego zadbam ja - nie jestem chyba pierwszą osobą, która się wybiera z dzieckiem (już wtedy rocznym) na wczasy.
          Ktoś oczywiście nie zrozumiał, że ja nie chcę brać kredytu z ratą 2500 na auto, a zrobić tak, że spłacam meble i biorę trochę kredytu na auto (rata max 1000 zł). W sytuacji, gdy coś się sypie z dochodami, auto sprzedajemy. Koszty eksploatacji wyliczyliście jakieś strasznie duże, ja za wymianę opon nie płacę, choinek w aucie nie wieszam. Mam samochód, staruszek na dodatek to jest, i wiem, ile to kosztuje! Uwierzcie, nie jesteście jedynymi właścicielami pojazdów w tym kraju! A OC płacę chyba najwyższe z Was, jako że posiadałam do zeszłego roku sporo zwyżek za wiek, staż za kółkiem - w tym roku na pewno będzie to dużo mniej.
          Wyliczacie jakieś wszelkie dziwne koszty, a nikt z Was nie uwzględnia ekstra przychodów - np. rozliczenie podatku (w tym roku wyjdzie nam prawie 5000 zwrotu), moje stypendium doktoranckie od października (1400 zł).
          Mamy duże koszty, ale i dochody także. Nie wyobrażam sobie, że z takim dochodem nie moglibyśmy mieć kosztów 50%.... W takim wypadku nikt by sobie na nic nie mógł pozwolić. A prawda jest taka, że większość osób ma jakieś kredyty.
          Ten kredyt mieszkaniowy jest naszym drugim kredytem. Poprzedni spłaciliśmy wcześniej (sprzedaż mieszkania), a w trakcie 4 lat jego trwania zrobiliśmy kilkanaście nadpłat (mąż wtedy zarabiał 4-5 tys). Mieliśmy kredyt na aktualne auto (5000 zł), spłaciliśmy go nie w rok, ale w 5 miesięcy.
          Kredyt jest po to, aby przyspieszyć zakup czegoś i rozłożyć płatność w czasie. Gdy jest możliwość wcześniejszego spłacania, to korzystać trzeba.
          III filar był dla nas koniecznością, bo wcześniej mąż nie miał zabezpieczenia na starość żadnego.
          Dla osoby, która nakazuje mi iść do pracy: jak sobie to wyobrażasz? kto zajmie się dzieckiem? Koszty żłobka są dość wysokie, pomijając fakt, że dziecko do pewnego momentu potrzebuje mamy (karmiłam piersią). Ja pracuję cały czas mocno na to, żeby w przyszłości generować dochody i to całkiem wysokie. Mogę iść do pracy od razu po studiach, ale prawdopodobnie utknę na kwocie 2000. Doktorat daje mi szanse na lepszą pracę w przyszłości. Po prostu.
          I to nie jest tak, że ja nie rozumiem, że mamy wysokie koszty. Rozumiem doskonale. Ale zamiast gadać bez sensu, ze je mam - co ja mam zrobić, żeby je zredukować?
          Inna kwestia: że na majątek się pracuje całe życie. Owszem, ale po co mi będzie większe mieszkanie w wieku lat 45, kiedy moje dzieci będą dorosłe i będą z niego "wyfruwać"? Koło 50. to ja akurat pomyślę o mniejszym lokum.
          I tyle w temacie.
          Jeju, jaka burza.
          • marzeka1 Re: Wiecie co? 17.02.11, 20:20
            "Niewiele się od Was dowiedziałam, poza tym, że źle żyję, źle że nie pracuję, źle że mąż zarabia. Lepiej by chyba było, gdybyśmy pracowali oboje i zarabiali po 1500 zł - no bo stabilniej! "- pokaż mi, gdzie ktoś tak napisał???
          • kalixa Re: Wiecie co? 17.02.11, 21:23
            A co się chciałaś dowiedzieć?
            Chcesz oszczędzać? To zapłać rachunki, weź 1000zł i wyżyj za to miesiąc. Resztę odłóż. Chcesz oszczędzić więcej to zostaw sobie 800. To wszystko.
            Porady jak i gdzie zrobić tanie zakupy, jak przygotować tani, wartościowy posiłek znajdziesz na forum. Ale chyba powinnaś wiedzieć jak oszczędzać skoro np kredyt 5000 spłaciłaś w 5 miesięcy z pensji 4000?

            Mam samochód, staruszek na dodatek to jest, i wiem, ile
            > to kosztuje! Uwierzcie, nie jesteście jedynymi właścicielami pojazdów w tym kra
            > ju!
            Za to ty jesteś jedynym właścicielem chyba. Ludzie starają się zwrócić Twoją uwagę na to, że nowy, drogi samochód to nie to samo co poczciwy staruszek. Zadzwoń do pierwszej z brzegu ASO i zapytaj ile kosztuje przegląd gwarancyjny!

            A co do wakacji to napisałam "bliżej - w sensie czas dojazdu" . I nie miałam na myśli naszego morza. Poleć tam dokąd masz połączenia bezpośrednie.
            I masz rację. Wszystkie roczne dzieci jeżdżą na wakacje pół doby przypięte w foteliku. Jak masz zamiar dbać o jego komfort? Na kolanka weźmiesz? Wolałabym zapłacić dwa razy więcej i lecieć 3 godziny. Ale twoja wola.
          • slonecznik963 Re: Wiecie co? 17.02.11, 22:43
            Wiesz co... też mam tej wysokości dochód ( czasem nawet wyższy ) a moje koszty życia to 25% tej sumy. I mnie byłoby na taki samochód stać a Was niestety na tę chwilę nie.
            Zacznij zapisywać wydatki jak radzą tu ludzie i zobaczysz na co idą pieniądze.
            I z Krakowa na Węgry dojedziesz szybciej niż do Wenecji. A znajdziesz tam wody pod dostatkiem.
          • goodlokacja Re: Wiecie co? 18.02.11, 09:06
            A mnie sie ten wpis podoba. Pewna siebie osoba, ktora wie czego chce i kiedy. Na tym forum pojawiaja sie wpisy, ktore burza mi krew (np. ostatnio watki o studiowaniu), a rzadko pisze ktos, kto mysli wlasnie w ten sposob. Jasne, sporo masz do skorygowania, ale zalozenia sa dobre. I pisze w perspektywy osoby, gdzie raz jedno, raz drugie bylo/ jest bez pracy. To nie koniec swiata.
          • anetapzn Re: Wiecie co? 18.02.11, 09:44
            larysa_smak napisała:

            > Niewiele się od Was dowiedziałam, poza tym, że źle żyję, źle że nie pracuję, źl
            > e że mąż zarabia. Lepiej by chyba było, gdybyśmy pracowali oboje i zarabiali po
            > 1500 zł - no bo stabilniej!
            > Uwzięliście się na utratę pracy - ja nie znam nikogo, kto w minionych 10 latach
            > stracił pracę i nie mógł jej znaleźć przez dłużej niż 2 miesiące.

            Wiesz co, ja też nie znam nikogo chorego na AIDS, co nie znaczy, ze ludzie nie chorują...
            Takie sorry za określenie, ale durne gadanie. Ty po prostu szukasz rozgrzeszenia dla swojego sposobu życia, kosztów stałych i planów + pogłaskania po główce.
            A jak tak dalej pójdzie to koszty stałe staną się większe niz zarobki. W pętle kredytową bardzo łatwo wpaść.
            A jak to mawiała mój dziadek z g....bata sie nie ukręci- a pracę bardzo łatwo popaść. poza tym można zachorować i inne nieszczęścia mogą sie przydarzyć. Warto na takie sytuacje byc przygotowanym i posiadać tą wspomnianą wczesniej przez dziewczyny "poduszkę finansową". No, ale sorry, ale to trzeba troche pomyśleć.
    • ginalina Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 17.02.11, 21:25
      Po przeczytaniu wszystkiego:
      Chcesz oszczędzać na auto, to zaciśnij na razie pasa. Dlaczego na życie potrzebujesz aż 2500? Jest Was tylko trójka. Odpuść sobie na razie niepotrzebne wydatki (np. kolejna bluzka, jeśli masz już ich 15, a dziecku też nie kupuj na zapas) i odłóż na początek nie 2500, a ze 3 tys. W ten sposób uzbierasz szybciej. Bo widzę tu syndrom: zjeść ciastko i mieć ciastko. Jest to możliwe pod warunkiem, że na samochód będziesz odkładać (na wkład własny) przez 2 lata nie rezygnując z przyjemności. A oszczędności poszukaj też w koszu na śmieci (tzn. sprawdź, ile jedzenia wyrzucasz i kupuj mniej).

      Samochód 4-5 letni to spory wydatek. Niby kupujesz prawie nowy, a wszystko już zaczyna w nim powolutku psuć się. Ciągle coś trzeba wymieniać. Trzeba szukać auta tańszego w naprawach. A porządne AC z OC ze wszystkimi zniżkami to koszt ponad 2 tys zł przy jednorazowej wpłacie.
      • incredibilmente Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 06:55
        Obawiam się, że przy wysokich zobowiązaniach (kredyt hipoteczny, kredyt na meble), po podliczeniu comiesięcznych kosztów utrzymania (czynsz, opłaty za mieszkanie), bank odmówi Wam kredytu na auto, jeśli o to wystąpicie.
        Macie spory dochód, ale i bardzo wysokie wydatki. Rodzina składa się z 3 osób, z czego jedna pracuje.
        To są fakty, suche fakty, jakie weźmie pod uwagę bank.

        Rady są banalne i powtarzają się w co drugim wątku, nic więcej nie da się wymyślić:
        - odłóż co miesiąc określoną kwotę, np. 3 tysiące, na osobne konto
        - planuj zakupy z kartką, rób je 1 x w tygodniu
        - kupuj wyłącznie potrzebne, konieczne, niezbędne rzeczy
        - omijaj promocje, okazje szerokim łukiem
        - gotuj w domu
        - podlicz, ile wydajecie na małe bzdury, typu: drożdżówki, batoniki, gazety - to być może tylko kilka złotych dziennie, w skali miesiąca więcej
      • tapatik Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 28.02.11, 22:49
        ginalina napisała:

        > Samochód 4-5 letni to spory wydatek. Niby kupujesz prawie nowy, a wszystko już
        > zaczyna w nim powolutku psuć się. Ciągle coś trzeba wymieniać. Trzeba szukać au
        > ta tańszego w naprawach.

        To znaczy jakiego?

        > A porządne AC z OC ze wszystkimi zniżkami to koszt ponad 2 tys zł przy
        > jednorazowej wpłacie.

        To moje ubezpieczenie jest nieporządne, bo ja płacę około 1000 zł.
        Możesz napisać czym się różni porządne ubezpieczenie od nieporządnego?
    • volta2 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 08:58
      straszne larum grają...
      to może coś ode mnie, bo jakoś tak podobnie żyliśmy i kwotowo(ok. 10 tys) i fizycznie(tylko mąż pracuje) dzieci dwójka.

      z tego co dziewczyna pisze kombinuje nieźle. odnośnie np. dużego mieszkania już teraz, zaraz i zmianie na mniejsze po odejściu dzieci z domu.
      ja osobiście żałuję, że właśnie tak nie zrobiliśmy, bo teraz jesteśmy w punkcie mieszkanie za małe na ten moment, ale za 10 lat będzie w sam raz. więc tu akurat dziewczynę popieram.

      co do auta - wyobrażam sobie, że mąż dostał awans i "wypada" mu nie jeździć czymś poniżej pewnego poziomu. i że to nie ona chce to autko, tylko jest to bardziej dla męża, i on bardziej tego chce(u nas było dość podobnie - choć najczęściej i tak mąż jeździł metrem do pracy, ale duży komfortowy samochód był nam już potrzebny dla bezpieczeństwa dzieci, naszego - w starym odpadło nam coś w trakcie jazdy i na drugi dzień było już auto za 40 tys. nie nowe, było to ok. 5 lat temu)

      co do wakacji i samochodu - jak autorka wrzuci mojego nicka w wyszukiwarkę na forum tu lub wakacjach z dzieckiem, to się dowie, że my na zakupie auta i rezygnacji z wczasów lotniczych na takim aucie zwrot pewnie kilkukrotny mieliśmy.(zamiast wczasów za 10-12 tys dla 2+2 w seznonie- ja pracowałam jako nauczyciel - wydawaliśmy 5-6, i zamiast na narty do francji samolotem za 8-10 tys za 2+2 skromne austriackie i włoskie alpy za 5 tys. - rocznie oszczędność na transporcie 7-8 tysięcy - przez 4 czy 5 lat - możecie policzyć same...
      fakt, że roczniak autem jechał najdalej nad bałtyki i w tatry, ale chyba autorka pisze coś o krakowie - rzut beretem ma nad morze śródziemne- tzn. porównywalnie czasowo do kołobrzegusmile

      czy bank odmówi kredytu na auto? śmiem wątpić, najwyżej wydłuży okres spłaty.
      nam dał kredyt na mieszkanie 400 tys, przy jednej pracującej i dwójce dzieci, na dodatek moja ewentualna praca - kompletnie nieperspyktywistycznasmile

      także ja nie potępiam, sama tak żyłam/żyję - jedyne co mnie różni
      na niekorzyść dla mnie - dziewczyna jest ambitna i robić chce doktorat i ma w planach generowanie niezłych dochodów

      na korzyść w moją stronę - ja(my) jesteśmy oszczędni i w żadnym wypadku nie pozwolilibyśmy sobie na "przewalanie kasy"
      nawet po zakupie mieszkania czy samochodu jakieś małe/większe oszczędności na koncie musiałyby być.


      ja doradzam większą ascezę na co dzień, i jedyne co mogłabym zrobić to po wpłynięciu kasy na konto od razu przelać na subkonto oszczędnościowe maksymalnie dużo, więcej niż 2,5 tys .
      na pól roku można chyba zrezygnować z restauracji, kina(nie wiem czy przy maluchu korzystacie? za mało mam danych), ciuchów, kosmetyków z górnej półki itp.
      • niebieski_lisek Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 10:35
        > ma w planach generowanie niezłych dochodów

        Hmm pisała o 1400 zł.
        • jagoda_pl Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 10:45
          Od tego zacznie jak pójdzie na studia doktoranckie...
          • hellusia Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 12:35
            dajcie dziewczynie spokój
            czepiacie się jej strasznie, myślę że większość z was zazdrości jej takiego dochodu i nie uważam że dziewczyna ma pstro w głowie, jest nłoda i twierdzi że świat toi przed nią otworem i nigdy widać nie "spadła z wysoka". Ja osobiście tez muszę mieć jakąś rezerwę w razie godziny W, a porady już otrzymałaś wyżej więc nie będę się powielać
            • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 10:54
              Wybacz, ale nie wiem dlaczego miałabym zazdrościć, skoro ja i mąż razem zarabiamy naprawdę dużo więcej niż oni..Tylko wyraziłam swoją opinię, że ładowanie się w taką sztywną strukturę kosztów i budżetu domowego, gdzie większość kosztów to koszty stałe, bez solidnej poduchy finansowej i przy jednej pracującej osobie - jest po prostu ryzykowne i nie wiem jak ona wyliczyła, że utrzyma się za 2500zł/m-c - z nianią, utrzymaniem nowego auta, rosnącymi kosztami życia (chociażby jedzenie) i od lipca rosnącymi cenami artykułów dziecięcych..Mnie po prostu zastanawia JAK. Jakby kwotowo rozpisała co planuje za te 2500zł to bym mogła może coś skomentować konstruktywniej..
              Poza tym argument, że mąż jak straci pracę - to ona wtedy podejmie jakąś jest z lekka naiwne, bo ona nawet nie zarobi na połowę kosztów stałych..No i jak ktoś traci pracę to cashflow się rypie i czasami potrzeba 2-3 m-cy na znalezienie nowej - więc przy ich kosztach warto mieć poduchę co najmniej 20-25 tyś (na opłacenie ich wysokich kosztów i życie).
              To jest matematyka, a nie rocket science..
            • tapatik Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 28.02.11, 22:53
              hellusia napisała:

              > dajcie dziewczynie spokój
              > czepiacie się jej strasznie, myślę że większość z was zazdrości jej takiego dochodu

              Jak zwykle jestem w mniejszości.

              > jest nłoda i twierdzi że świat toi przed nią otworem

              Wiesz co to może być za otwór?
        • volta2 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 13:17
          1400 to się dostaje na stypendium doktoranskim, ale potem jak się obroni i pójdzie do biznesu (nie pisze jaka branża, może medyczna, może prawnicza a może pedagogiczna?) to ma szanse zarabiać znacznie więcej.

          oczywiście tylko szansę, może tak nie być, ale z tego co pisze ma ogromny apetyt na konsumpcję, więc motywacja sporasmile
          • astrum-on-line Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 13:47
            volta2 napisała:

            > 1400 to się dostaje na stypendium doktoranskim, ale potem jak się obroni i pójd
            > zie do biznesu (nie pisze jaka branża, może medyczna, może prawnicza a może ped
            > agogiczna?) to ma szanse zarabiać znacznie więcej.

            W branży medycznej albo prawniczej to może coś daje, nie znam się. W innych nie wiem. W pedagogicznej - chyba tylko jeżeli chce prowadzić wykłady na uczelniach, ale nie wiem czy to takie przyszłościowe, czego najlepszym przykładem są posty Zenobii (zresztą znam ten ból nie tylko z jej wypowiedzi). W przemyśle - mam trzech kolegów którzy mieli wielkie nadzieje na zrobienie kariery z doktoratem i rozbijali się o opór przełożonych magistrów, w końcu wszyscy wyjechali za granicę. Generalnie w wielu przypadkach doktoranci są postrzegani jako ludzie którzy nie wiedzieli co ze sobą zrobić po studiach więc robią doktorat. Zresztą przez nich samych studia zaczynają być traktowane jako dość kosztowne i czasochłonne hobby.

            Oprócz pracy na uczelni to właściwie nie wiem gdzie sam fakt bycia doktorem dawałby z miejsca taką przewagę i nadzieję na gigantyczne zarobki. Być może to są plany założycielki wątku.

            W każdym razie życzę powodzenia i wytrwałości.
            • jop Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 17:12
              W przemyśle można próbować, ale raczej w jakimś środowisku stricte badawczo-rozwojowym.

              Płace nauczycieli akademickich z butów nie wyrwają, delikatnie mówiąc. Nawet takich z doktoratem.

              Doktorat pewnie jakoś tam przekłada się na prestiż i zarobki lekarzy albo jakichś ekspertów i konsultantów z górnej półki (finanse, IT), ale to jest tylko ogonek od wisienki na torcie, najpierw trzeba zostać tym lekarzem czy ekspertem czy konsultantem z górnej półki, wypracowując sobie latami doświadczenie, wiedzę itp. Zaczynanie od doktoratu jako takiego jest przy tym wyborze drogi kariery, hm, strzałem w kolano.

              Doktorat jest generalnie naturalnym etapem rozwoju wyłącznie dla ludzi z zamiarem robienia kariery naukowej (a takowa w PL wiąże się z jakimiś konkretniejszymi pieniędzmi w nielicznych przypadkach), w przeciwnym razie to kosztowne, czaso- i energochłonne hobby.
              • el-an Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 19:43
                Czytałaś wątki innych osób na tym i okolicznych forach? Mnóstwo zaczyna się od słów" kiedyś dużo zarabialiśmy, żyliśmy na luzie. Mamy dzieci i kredyty. Coś sie stało - mąż zachorował/ stracił pracę/umarł/odszedł do innej i zostałam z dziećmi, kredytami, bez dochodów i pomocy od rodziny i teraz jestem w strasznej sytuacji. Żałuję, że wtedy nie oszczędzałam, nie myślałam, co będzie, gdy zdarzy się coś pechowego. Zawsze pada zdanie "nigdy nie myślałam, że akurat mi się to może przytrafić".
                I tylko o to chodzi. Najpierw poduszka finansowa, bufor, oszczędności na 1-3-6 mcy, a potem kredyt konsumpcyjny, jakim jest - niewątpliwie - drogi samochód. Będziesz spać spokojnie.
                • jop Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 08:56
                  > Czytałaś wątki innych osób na tym i okolicznych forach?

                  Khem, to do mnie? wink

              • aczpa Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 20:03
                Zupełnie zgadzam się z poprzedniczką. Doktorat nie zawsze, a w Polsce śmiem twierdzić rzadko, gwarantuje wysokie zarobki, choć oczywiście może pomóc. Niemniej wydaje mi się, że oprócz doktoratu trzeba mieć jednak jakieś doświadczenie zawodowe, bo bez tego, za sam dyplom, wysokiego wynagrodzenia się nie dostanie.
                Poza tym, droga autorko, czy zdajesz sobie sprawę z tego, co wiąże się z robieniem doktoratu? To są tak naprawdę cztery lata wycięte z życiorysu. Doktorat to nie tylko konieczność robienia badań (często na koszt własny, bo system stypendialny w PL delikatnie mówiąc, jest daleki od ideału), to pisanie artykułów, udział w konferencjach, wyjazdy itd. itp. Jednym słowem olbrzymi wysiłek organizacyjny i intelektualny. Ale jeśli do tego ma się małe dziecko, to jest to ostra jazda bez trzymankismile Aby napisać doktorat będziesz musiała pewnie zatrudnić sobie nanię na niepełny etat, po to choćby, żeby móc udać się do biblioteki/ czytelni, na zajęcia (tak tak, na niektórych uniwersytetach np. UJ zajęcia dla doktorantów odbywają się w trybie dziennym), lub przeprowadzić badania. Tak więc początkowo pociągnie to za sobą kolejne, dodatkowe koszty.
                • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 22:51
                  Ja wiem, z czym się wiąże doktorat i praca naukowa, albowiem cały czas to robię! W czasie ciąży i teraz z małym dzieckiem miałam 3 publikacje, byłam na trzech konferencjach, w tym jednej zagranicznej (karmiąc piersią). Da się. Dziecko ma także ojca, który się nim na szczęście potrafi zająć, ewentualnie bierze urlop i jedzie z nami, żebym mogła być na konferencjach. Aktualnie wciąż piszę pracę mgr, z której potem będą dwie publikacje, robię badania i ogólnie działam.
                  wiem, że to mi niczego nie gwarantuje, ale akurat mam taką branżę, na którą popyt rośnie, a przez to, że trafiłam dobrze, mam zapewnioną pracę po doktoracie (akurat są potrzebni ludzie..). Ja nie mam ambicji, żeby zarabiać Bóg-wie-ile kosztem rodziny i życia, u nas zarabia mąż (a przy tym-praca to jest jego hobby) , ja się realizuję zawodowo i robię to, co kocham i co zawsze chciałam robić.
                  Na wypadek rozwodu - zarówno kredyt, jak i mieszkanie jest wspólne, w czym jest problem? Na pewno po rozwodzie nie mieszkałabym sama na 100metrach. Jest jeszcze opcja czasowego powrotu do rodziców, prawda? Ewentualnie wynajmu?
                  Naszą poduszką finansową są oszczędności w III filarze, które można w dowolnej chwili wyjąć. Na wypadek śmierci/choroby jest ubezpieczenie kredytu! Pisałam o tym.
                  O poduszkę w postaci odłożonych pieniędzy na pewno też się postaramy! Zawsze takową mieliśmy, tyle że teraz ona zniknęła z powodu zmiany mieszkania. Ale to stan chwilowy!
    • bezkres Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 21:25
      Super, że chcesz mając lat 24 (?) mieć wszystko i twardo chcesz to zrealizować. Faktycznie, po co komu fura za 50 tys., podróże, kiedy ma lat 50? Przyklaskuję Twoim planom, ale mam kilka ale...niestety. Po pierwsze piszesz w swoich postach: bo rodzice pomogą, gdyby coś. Jestem rodzicem i mam syna doktoranta. On pracuje, zarabia, ja mam tą prawie 50. na karku i zamierzam zamiast jak to piszesz "chwilowo pomagać" pozwiedzać świat. Bo nie zrobiłam tego, inwestując spore pieniądze w dzieci i ich naukę. A Ty powiesz, że jestem wyrodną matką, bo chcę sobie kupić np. kabriolet, zamiast dokładać do jego doktoratu? ( on zarabia więcej, sporo więcej niż ja, z czego się ogromnie cieszę).
      Druga sprawa to stypendium doktoranckie. Czy pobierając te 1400 zł nie jesteś zobowiązana nie tylko do uczestniczenia w sporej ilości wykładów, ale i do pracy ze studentami? I może Ci się wydaje, że sobie przed nimi ot tak staniesz, bez przygotowania do zajęć i je poprowadzisz?Jeśli mąż (znowu cytat) "w razie czego pojedzie za granicę i zarobi na mnie i dziecko" wykrojenie sobie paru spokojnych godzin na pracę stricte umysłową przy rosnącym i coraz więcej wymagającym dziecku może być problemem. Ale rozumiem, że rodzice pomogątongue_out
      Wybacz sarkazm, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że najważniejsza jesteś Ty, fura, komóra i duża kasa. A wszystko co Ci tu napisano traktujesz jak krytykę. Bo nie pasuje do wizji.
      • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 18.02.11, 22:59
        Nie jako krytykę! Ale jak to jest, że nikt nic o mnie nie wie, a wypisuje takie rzeczy?
        Oczywiście, że to super, że zwiedzasz świat i nie pomagasz dzieciom. Nam rodzice też od lat czterech nie pomagają, a jednak jakoś sobie radzimy. Ja to mówię - w razie czego! gdyby coś się stało, to wydaje mi się, że moi rodzice są w stanie poświęcić wyprawę na Barbados i fundnąć nam trochę chleba? No proszę cię. Rodzice przestali nas finansować, gdy mąż był na III roku studiów i chodził o regularnej pracy. Jednak czasem pytają, czy nam nie trzeba pomocy finansowej (np. przy kupnie mieszkania).
        Istnieją urlopy dziekańskie.
        Istnieje opcja przerwania studiów dr i pójścia do normalnej pracy w razie W.
        Nic nie jest constans, sami o tym piszecie. A wydaje się Wam, że ja będę do tych studiów przywiązana?
        Wykładów wcale nie ma tak dużo, ze studentami jest 60 godzin od II roku, rozłożone na dwa semestry. Ja już przypuszczam, z czego bym te zajęcia poprowadziła i szczerze mówiąc, problemu nie widzę, mogę nawet dziśsmile
        Ostatniego zdania nie skomentuję, bo nawet nie wiem, jak się do niego odnieść. Co jest dla mnie najważniejsze? Mąż i dziecko. A że chcę coś mieć i dążę do tego? Że mam jakiś plan i chcę go realizować? Że założyłam/założyliśmy, że kupimy auto? To może lepiej nie robić żądnych założeń i żyć ot tak sobie, bez celu?
    • zonaniezona1 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 09:23
      Wybacz , ale jakaś burzą w szklance wody ...(od razu zaznaczam, że nie przeczytałam wszystkich postów, a jedynie parę).
      Sytuację macie fajną. I trzeba z niej korzystać óki czas. Dom jak dom - oszczędności przy pewnym styu życia niewielkie. Może po żyjcie za 1700 zł, a 3300 wrzućcie na oszczędzanie ? To wymaga troche ograniczeń , ale nie aż tak dużo. 3300 razy 7 - i macie już kwotę potrzebną do zaoszczędzenia. I to spokojnie. CZasem trzeba w życiu zaryzyować smile))....
    • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 11:06
      Laryso, w sumie chyba chodzi o to, że masz wizję, bronisz jej zawzięcie i nic co napiszemy tego nie zmieni. Więc jeśli chcesz konstruktywnych rad, to była masa wątków o oszczędzaniu "od podstaw" - zacznij spisywać wydatki, zweryfikuj rachunki, szukaj tańszych odpowiedników, rób zakupy z listą, nie gardź Biedronkami i Lidlami, dziecku gotuj sama (jeśli masz czas).
      Po prostu Twój przypadek jest dość kontrowersyjny i dlatego tylu ludzi zabrało głos (no tak to juz jest, że jak się wystawiasz na forum to każdy ma prawo to skomentować, mimo, iż może być to dla Ciebie niepochlebne).
      Ja uważam Twoją strukturę wydatków za zbyt sztywną (za dużo kosztów stałych) i brak poduchy finansowej (no bo jak bedziesz odkłądała na samochód to nie do skarbonki jako oszczędności - więc albo jedno albo drugie) uważam za błąd. No i takie liczenie po cichu na rodziców - że zrezygnują ze swoich planów wakacyjnych, żeby naprawiać Wasze błędy związane z nierozsądnym gospodarowaniem kasą..no cóż..mi to się nie podoba osobiście, ale to Twoje życie.
      Zatem trzymam kciuki i powodzenia!
    • fruzia01 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 12:03
      więc tak: do listopada mąż zarabiał 7500 i jakoś żyliście, podejrzewam, że nie na najniższym poziomie; teraz macie 2300pln więcej; no to żyjcie na takim poziomie jak do listopada, odkłądajcie te 2300 na auto; po wakacjach twoje wynagrodzenie 1400 także - to bedzie razem 3700; skończycie spłacać meble - dodajcie te 500pln do oszczednosci na auto - bedzie 4200pln co miesiąc; w 2 lata zgromadzicie ładną sumkę - w czym widzisz problem?
    • elenka-2 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 19.02.11, 20:56
      Moi Drodzy,

      czytam to forum od jakiegoś miesiąca - bo wtedy to właśnie moja sytuacja uległa nagłemu i kompletnemu załamaniu i uczę się teraz gospodarować naprawdę duuuużo mniejszą kwotą (dużo mniejszą także od płacy minimalnej, nie tylko od tego co miałam wcześniej).
      Dotychczas z uśmiechem i podziwem czytałam wątki, rady, dużo, naprawdę dużo sie nauczyłam i wierze, że jeszcze dużo się nauczę.

      Nie lubię się za bardzo udzielać, ale ten wątek mną wstrząsnął.
      Czytając go miałam wrażenie Szanowni Forumowicze, że zazdrościcie Autorce wątku - ambicji, możliwości umysłowych (w planach doktorat), dobrego męża, który rozumie jej potrzeby i cele w życiu i do tego jeszcze dobrze zarabia, a może i tego, że zapewne jest młoda i pomimo to, ma rodzinę, mieszkanie, pieniądze i jak już pisałam cele i przyszłość przed sobą. I dlatego szukacie problemów na siłę zamiast pomóc Autorce w jej konkretnym problemie.
      Tyle chciałam powiedzieć. Może jeszcze to, że rozczarowały mnie te posty, nie tego się spodziewałam.

      (Oczywiście wszystkich niezazdrośników bardzo serdecznie przepraszam i zapewniam, że dostrzegłam ich głosy!)
      • goodlokacja Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 20.02.11, 18:44
        To sa tez moje odczucia - dobrze to napisalas. A moze jednak mozna by sie tak czegos nauczyc od tej dziewczyny?
        • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 20.02.11, 19:14
          Czego mamy się nauczyć od niej?
          Pominę milczeniem kwestię tej "zazdrości", bo nagminnym jest na forach internetowych, że jak się śmie skrytykować coś to pewnie wynika z zazdroścismile
          • goodlokacja Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 20.02.11, 19:25
            Mniej zachowawczego podejścia do życia.
            • ofelia1982 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 21.02.11, 11:42
              Taaak, i zdawać się na los..
              Ja chyba podziękuję, wolę policzyć wszystko, zaplanować i spać spokojniesmile
      • jamesonwhiskey Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 20.02.11, 19:31
        > że zazdrościcie Autorce

        na wszystko mozna patrzec z dwoch stron jakos tej szalonej zazdroscinie widze

        > możliwości umysłowych (w planach doktorat), dobrego męża, który roz
        > umie jej potrzeby i cele w życiu i do tego jeszcze dobrze zarabia


        ten doktorat to chyba tak bardziej hobbystycznie bo jak sama pisze kasy z tego nie bedzie,
        caly sukces autorki to "zlapanie" meza ktory zarabia powyzej sredniej ,
        najlepsze ze gdyby stracil prace ma wyjechac znalez inna rownie platna ma rozumiec jej potrzeby heh

        > ma rodzinę, mieszkanie, pieniądze i jak j
        > uż pisałam cele i przyszłość przed sobą

        zgadza sie ma rodzine , kredyt z oplatami pochlaniajacy polowe dochodu


        > amiast pomóc Autorce w jej konkretnym problemie.

        pomoca moze byc rada zeby sie nie zadluzali jeszcze bardziej
        ewentualnie niech zacznie zarabiac bo narazie to ma takie dosyc dziecinne podejscie ze wszytko jest extra maz rozumie maz zarobi zadluzajmy sie ile sie da
        • larysa_smak Złapanie męża:D 21.02.11, 14:10
          To jest akurat bardzo dobre, bo jak go poznałam, to byliśmy w liceum, a jak braliśmy ślub, to zarabiał 2000 złbig_grin Pochodził z biednej rodziny, i ja nie liczyłam na żadną kasę, wybaczciesmile
          • the-only_lovella Re: Złapanie męża:D 21.02.11, 21:32
            Podczytuję ten wątek i nie ukrywam, że czasem aż śmieję się pod nosem.
            Powiem Ci Larysa, że ja Cię doskonale rozumiem. Nie uważam, że ludzie mający mieszkanie i samochód i ba nawet do tego meble na kredyt to nieodpowiedzialne i niemyślące lekkoduchy. My mamy mieszkanie na kredyt, samochód na kredyt i jeszcze kredyt w rachunku. Jesteśmy małżeństwem od roku, oboje wykształceni - wyższe studia, podyplomówki i marzenia o doktoracie, na który nie było mnie stać niestety. Oboje pochodzimy z rodzin, które zapewniły nam wesele i na tym się skończyło smile Ale przecież nikt nie powiedział NIGDY, że ma być inaczej. Jesteśmy przecież dorośli, ale właśnie DLATEGO, że nikt nam nic nie dał, a zarabiamy średnią krajową nie stać nas na zakup mieszkania za gotówkę czy auta za swoje. Nie stać nas bo mamy 4 miesięczne dziecko i spore wydatki na życie. ALE ZAWSZE RATY MAMY POPŁACONE W TERMINIE!!! Kredyt to była nasza decyzja i cieszyliśmy się, że w ogóle go dostaniemy!! Dla mnie to luksus mieć mieszkanie, swoje nie swoje, banku nie banku, ale mieć swój kąt smile
            Czasem jak czytam to forum to mam wrażenie, że siedzą tutaj sfrustrowani i w większości niewiążący końca z końcem ludzie. Bez ryzyka, bez fantazji i ambicji. Nie generalizuje, ale wątek o wynajmie nad kredyt hipoteczny jest dla mnie śmieszny po prostu. Stać Cię Larysa na ratę 3000 zł to dobrze, masz lepsze mieszkanie, w lepszym miejscu to świetnie. I niech Ci nikt nie zazdrości, że mąż dobrze zarabia. Ty się realizujesz inaczej. Tutaj usłyszysz, że jesteś leniwa, że bez pokory... Olej, masz dziecko, masz męża - stanowicie rodzinę i waszym ryzykiem jest kolejny kredyt. Ale nowy samochód i jego zakup spowoduje pewnie większą chęć oszczędzania na innych rzeczach. I o to chodzi.
            Kiedyś pożyczyliśmy 25 tys. Nie widzieliśmy kiedy oddamy, nie z banku, bo nam po prostu odmówili. Pracowaliśmy kilka miesięcy (TYLKO) i długu nie było.

            WARTO REALIZOWAĆ MARZENIA! A ten kto boi się stać, bo MOŻE się przewrócić niech od razu położy się do grobu.

            Ludzie, Wy nie doradzacie, Wy się kłócicie, upodlacie, zazdrościcie, nie ma w tym krzty doradzania!

            I nie ma się co przechwalać, że ja umiem zrobić obiad za 3 zł, i olejem z frytek nakarmić rodzinę! Nie o to chodzi w tym wszystkim. Ja też umiem zrobić taki obiad, ale nie muszę i z tego się cieszę.

            Poza tym, myśląc w ten sposób - nie wezmę kredytu na 30 lat, bo co będzie jak się rozchoruję itp... Wszystko świetnie, a macie dzieci? Nie boicie się, że szlag Was trafi zanim dorosną????
            • goodlokacja Re: Złapanie męża:D 22.02.11, 09:05
              Dosadnie chwilami, ale dużo w tym racji. Też miałam/mieliśmy kredyt na samochód jak córka była maleńka (ja nie pracowałam - studiowałam na drugim kierunku i dorabiałam jedynie), równolegle dwa kredyty studenckie, potem kredyt na mieszkanie. I absolutnie nie żałuję. Nie uważam, że ryzykowaliśmy niepotrzebnie, że coś mogło się stać.
              Nic nie doradzę, bo mogłabym jedynie drobiazgi, generalnie - zrobiłabym podobnie jak Ty. I wcale nie uważam, że ryzyko jest za duże. Odkładasz na samochód - zanim kupisz, masz te pieniądze jako poduszkę. Potem zaciskasz pasa i mając samochód (pakujesz mniej w naprawy, które pewnie masz teraz), w miarę szybko tworzysz rezerwę. Ale Ty to wiesz.
            • ofelia1982 Re: Złapanie męża:D 22.02.11, 19:41
              jasne, zazdrościmy i jemy olej z frytek...standard - jak ktoś śmie skrytykować to musi zazdrościć..ehh
              • anetapzn Re: Złapanie męża:D 23.02.11, 14:20
                ofelia1982 napisała:

                > jasne, zazdrościmy i jemy olej z frytek...standard - jak ktoś śmie skrytykować
                > to musi zazdrościć..ehh
                smile smile smile
      • bezkres Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 20.02.11, 20:01
        Nie zazdroszczę autorce, bo czegóż? Też mam ambicję, rodzinę, mieszkanie, doktoratu wprawdzie nie, ale dość trudne ścisłe studia skończyłam i uważam się za osobę wykształconą, chociaż tylko mgr inż. przed nazwiskiem. Młodość rzecz względna, mam raptem 2x więcej lat niż autorka wątku, te 25 po studiach przeleciały szalenie szybko. I nie mam żadnego kredytu. A koszty życia autorki to 7750 zł, po wzięciu kredytu na samochód. Czyli więcej niż zasiłek chorobowy męża (broń Boże nie życzę mu choroby!). I tak po kolei: wycofanie kasy z III filaru to wcale nie jest kwestia dni, wiem, bo sama tak zrobiłam. Czekałam pół roku, dostałam 1/2 wpłaconej kwoty. Sprzedaż auta od ręki? Zwykle z dużą stratą. Autorka nie zna nikogo, kto stracił pracę. A ja znam, coraz więcej ludzi się tego niestety obawia, pracuje tylko 4 dni w tyg., bo zakład pada. Itd, itp. Radzono autorce stworzenie poduszki finansowej, ale te rady zostawały bez echa.
        Nie dziw się więc, że skrytykowałam autorkę. Takie prawo forum, napisać wprost co się myśli.
        • larysa_smak Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 21.02.11, 14:20
          Poduszkę finansową tworzymy i ja rozumiem doskonale potrzebę posiadania takiej poduszki! Zawsze taką poduszkę mieliśmy i mieć na pewno będziemy!
          Może jeszcze raz:
          mamy 10 tys.
          Kredyt+opłaty to 4000 zł
          III filar - 600
          Meble - 550*7, czyli 3850
          Nasze koszty stałe to 4600 zł, kredytu na meble chwilowo nie liczę. Zostaje nam 5600 zł miesięcznie.
          Z tego 2500 na życie - 500 niania, 200 paliwo, 1800 jedzenie, wyjścia, ubrania.
          Zatem zostaje nam 3100 złna każdy miesiąc.
          Mamy 6000 oszczędności póki co.
          Chciałam dowiedzieć się, czy ma sens spłacenie teraz kredytu na meble i wzięcie kredytu na auto (w maju lub czerwcu) - przewiduję, że wkładu własnego byłoby 10000 zł, reszta na kredyt, raty max 1000 zł. Wtedy nasze koszty to by było 5600 zł, zostawałoby 4400 na życie i oszczędzanie - czyli jakieś 1800 zł szłoby na poduszkę.
          Auto faktycznie, po przemyśleniu wybierzemy zapewne jakieś tańsze, za 35-40 tysięcy. Chcieliśmy Volvo, rodzinne i duże, żeby mieć spokój z wymianą na kilka kolejnych lat - to tak dla ciekawskich, jakie 5 letnie auto kosztuje 50 tysięcy.
          Mój doktorat nie jest hobbystycznie, chociaż poniekąd też. Moja branża jest dość specyficzna, i gdybyśmy się zdecydowali na wyjazd za granicę kiedykolwiek, to mając doktorat będę zarabiać kilka razy więcej, niż mając mgr... W Polsce jeszcze tak nie jest, ale to się może szybko zmienić. Chociaż - mając tytuł zarabiałabym i tak więcej, niż bez niego. A mam pewne zajęcie na najbliższe 4 lata, mogę w każdej chwili brać urlop dziekański albo przerwać studia i iść do pracy.
          Na pomoc rodziców liczę wyłącznie w wypadku jakiejś koszmarnej sytuacji, gdy nie będziemy sobie w stanie poradzić zupełnie. Ja niechętnie wyciągam rękę po pomoc i prędzej stanęłabym na głowie, żeby dać radę samemu.
          Poza zbieraniem poduszki mamy w planie nadpłacanie kredytu, żeby stopniowo obniżać ratę (i więcej oszczędzać)...
          Ja wiem, czy w tym jest coś niefrasobliwego? Raczej wiara w to, że będzie dobrze i "odłożenie" oszczędzania na za 5 miesięcy...
          • muminek1506 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 21.02.11, 22:33
            Ja kupiłam w zeszłym roku 4-letnie volvo v50 kombi i dałam 38 tys. Polecam to auto z całego serca.
          • jamesonwhiskey Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 22.02.11, 14:00
            > Mój doktorat nie jest hobbystycznie, chociaż poniekąd też. Moja branża jest doś
            > ć specyficzna, i gdybyśmy się zdecydowali na wyjazd za granicę kiedykolwiek, to
            > mając doktorat będę zarabiać kilka razy więcej, niż mając mgr...

            nie chce deprecjonowac twoich mozliwosci
            ale proponuje na otrzezwienie zapoznac sie z ponizszym watkiem


            forum.gazeta.pl/forum/w,720,121598157,,PhDs_za_15K_.html?v=2
          • trawaa Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 22.02.11, 14:53
            Przy tych dochodach oszczędności rzędu 6 tysięcy nie są oszałamiające - nie mówiąc już o towarzyszących stałych obciążeniach.
            Co w tym wszystkim jest niefrasobliwego? Właśnie to.
            • zuzanna56 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 22.02.11, 15:17
              A autorka wątku nie pisała, że mieli oszczędności ale poszły one na zakup mieszkania?
              • trawaa Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 23.02.11, 08:31
                To najpierw niech je odbuduje, zamiast zwiększać sobie koszty stałe.
          • kura17 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 23.02.11, 11:59
            > Mój doktorat nie jest hobbystycznie, chociaż poniekąd też.
            [...]
            > A mam pewne zajęcie na najbliższe 4 lata, mogę w każdej chwili brać urlop dziekański albo
            > przerwać studia i iść do pracy.

            nie chce sie czepiac, ale czy nie jest tak - gdy sie bierze stypendium doktoranckie - to w razie przerwania/nieukonczenia studiow, uczelni nalezy sie zwrot dotychczasowych kosztow (czyli pensji)? przynajmniej tak bywalo za moich czasow, moze cos sie zmienilo.
            • anetapzn Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 23.02.11, 14:21
              kura17 napisała:

              > > Mój doktorat nie jest hobbystycznie, chociaż poniekąd też.
              > [...]
              > > A mam pewne zajęcie na najbliższe 4 lata, mogę w każdej chwili brać urlop
              > dziekański albo
              > > przerwać studia i iść do pracy.
              >
              > nie chce sie czepiac, ale czy nie jest tak - gdy sie bierze stypendium doktoran
              > ckie - to w razie przerwania/nieukonczenia studiow, uczelni nalezy sie zwrot do
              > tychczasowych kosztow (czyli pensji)? przynajmniej tak bywalo za moich czasow,
              > moze cos sie zmienilo.
              Za moich czasów też tak bylo, a nie bylo to znowu tak dawno temusmile.
        • re_ni73 Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 21.02.11, 14:25
          Czytałam ten wątek z wypiekami na twarzy.Autorka wątku szalona dziewczyna,ale też bardzo odważna.Prawde powiedziawszy na dzień dzisiejszy nie wiem czy potrafiłabym tak zaryzykować.Chociaż przy takim dochodzie ryzyka się nie zauważa,bo przecież są młodzi i dobrze zarabiający(mąż).Prawdą jest też to co inni piszą ,że jeżeli coś się stanie to braknie poduszki powietrznej. Dziewczyna i tak zrobi to co oni będą chcieli,więc nie wiem po co wogóle zadała to pytanie.
          • anetapzn Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 21.02.11, 14:39
            re_ni73 napisała:

            Dziewczyna i tak zrobi
            > to co oni będą chcieli,więc nie wiem po co w ogóle zadała to pytanie.
            I to jest wg. mnie najcelniejsze podsumowanie, to samo pytanie od kilku dni mi się nasuwa.
    • annakatarzyna.online Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 21.02.11, 20:16
      wg tego co tu przeczytalam kosztów stałych masz 5406 złotych. Stałe zarobki to łącznie 10000. Zostaje zatem aż 4594 na życie trzech osób w tym jednego malego dziecka. W moim przekonaniu 1600 złotych na zakupy stricte żywność i ubrania to spokojnie wystarczą, szczególnie jesli dla siebie nie kupujecie zbyt wiele. zostaje okolo 3000. po miesiacu mozna spłacić całkowicie meble, biorąc pod uwagę twoje wspomniane porządki w szafie, wyprzedaż rzeczy po małym w komisie i na allegro. Wody na trzy osoby realnie ujmujac to zuzyjecie ok. 10m3 miesiecznie bez wiekszego oszczedzania. Natomiast nic nie piszesz o gazie, moze go nie macie. troche malo danych i luk w obliczeniach...
    • goodlokacja Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 22.02.11, 09:33
      Real wydaje mi się jednym z droższych hipermarketów, podobnie Tesco. Wolę Auchana - na pewno maja tańsze zabawki. A może się przekonasz do Lidla + zwykły mięsny? Ja mam blisko domu i teraz prawie tylko tam robię zakupy (ale ja teraz muszę b. oszczędzać). Mały wybór produktów, więc nie kusi, żeby sięgnąć po dodatkowe produkty, jakość znośna. Raz lepsza, raz gorsza. W Tesco płaciłam za typowe zakupy ok 120, z Lidlu 70-80. Tańsze i brałam mniej. Może u Ciebie też się sprawdzi.
      Korzystasz z Groupona? Warto, jeśli chodzi o wyjścia do restauracji, z fryzjerem trochę się ryzykuje, ale oszczędność spora. W Krakowie są oferty na basen, lodowisko, czasem teatr czy nawet kosmetyki. Ja na tym sporo oszczędzam.
      Pisałaś o karcie Payback. Warto zbierać na BP, jeśli tankujesz służbowo, jeśli prywatnie tańsza benzyna na Neste czy Tesco. W Realu średnio się to opłaca - tam wg mnie lepiej wybrać raz w roku bony - i wtedy wyjątkowo zrobić tam zakupy, np. proszki itp. na zapas.
      Do zmywarki ja się przekonałam do proszku Domol z Rossmana - duuużo taniej niż tabletki. Koniecznie trzeba dokupić nabłyszczacz (ok. 5 zł taki tańszy). Wcześniej kupowałam tabletki, teraz ten proszek za kilkanaście zł raz na 2-3 miesięcy (zmywarka codziennie myje).
      Dużą oszczędnością dla mnie jest korzystanie z karty zniżkowej do Rossmana (5%) i kupowanie na doz.pl z odbiorem osobistym (chociaż chyba teraz podnieśli ceny, często hygea wydaje się tańsza).
      Napisz coś więcej, bo mało tych danych. A - ubrania na Allegro - ale koniecznie przyłóż się do wystawienia (dobre fotki, dokładny opis, rozsądny koszt wysyłki). Bez tego - szkoda czasu.
      Powodzenia. Trzymam kciuki.
    • perd-ido Re: Pomóżcie w oszczędzaniu! 22.02.11, 10:26
      No nie wiem..moze wynajac jeden pokoj?smile. A co robiliscie z reszta kasy do tej pory? oszczedziliscie?. Jesli nic to najpierw sprobuj odlozyc te 2500, bo i z tym mozecie miec problem...

      Prad- 120/mc to nie jest tak duzo. Wlaczajcie swiatlo jak trzeba, wylaczajcie jak wychodzicie z pokoju/salonu/kuchni. Halogeny mozna zmienic na lampki ledowe
      .
      Jesli obecny samochod koniecznie trzeba zmienic to macie kilka opcji:

      1. zaciagacie kolejny kredyt (mi nic do tego, ale u Was widze taka moda)
      2. Ty dorabiasz w domu (jestes na doktoranckich czy nizej?). Rozumiem, ze dziecko, studia..ale jak sie chce to znajdzie sie czassmile
      3. gdy obecny samochod nie bedzie sie nadawal- wypozyczacie samochod leasingowy, a ile sie da odkladacie
      4. kupujecie samochod do 20 tysi a nie do 50, bo przeciez tez bedzie jezdzil. A ten za 50 tysi kupucie jak nazbieracie.

      Kochana nie jestem ekspertem w oszczedzaniu, bo mnie ciagnie do jej wydawania. Wiem jedno- nie mozna wszystkiego miec narazsmile



    • tapatik A ja się zapytam 28.02.11, 22:25
      Dlaczego chcecie kupić auto za ponad 20.000 zł? Są tańsze.
      Nie musicie kupować nówki, może być kilkuletni.
      Łatwiej będzie na tańszy samochód uzbierać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka