Dodaj do ulubionych

wybory finansowe

28.02.11, 23:17

Dwa małżeństwa, podobna zdolność zarobkowa, miejsce zamieszkania, średnia wieku. Podobny komfort życia: jedzenie, rozrywki i inne około życiowe warunki.

1.mieszkanie: 60 m2 bez kredytu
samochód: do 15 tyś za gotówkę
oszczędności: poniżej 50 tysięcy

2.dom prawie 200 m2 więcej niż połowa na kredy
samochód wart około 60 tyś. (45 to kredyt)
oszczędności: około 10 tysięcy

kto jest realnie bogatszy? co myślicie o takich wyborach finansowych?
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 28.02.11, 23:45
      Wartość mieszkania powinnaś podać w złotych a nie w metrach.

      Ale tak na oko wartość netto pierwszej pary jest wyższa. Pytanie tylko dlaczego kupili taki tani (a więc zapewne stary i mniej wygodny) samochód skoro mają spore oszczędności i nie muszą spłacać kredytu na mieszkanie.
      • turbo_wesz Re: wybory finansowe 22.03.11, 14:28
        bo nie potrzebują lepszego? za 15k można kupić porządne auto
      • sammler Re: wybory finansowe 22.03.11, 16:27
        magdalaena1977 napisała:

        [...] Pytanie tylko dlaczego
        > kupili taki tani (a więc zapewne stary i mniej wygodny) samochód skoro mają sp
        > ore oszczędności i nie muszą spłacać kredytu na mieszkanie.

        Bo samochód nie jest od tego, by kosztował, tylko by w miarę wygodnie pozwolił się przemieścić z punktu A do punktu B?

        S.
        • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 22.03.11, 16:40
          sammler napisał:

          > magdalaena1977 napisała:
          >
          > > Pytanie tylko dlaczego kupili taki tani (a więc zapewne
          > > stary i mniej wygodny) samochód skoro mają
          > > spore oszczędności i nie muszą spłacać kredytu na mieszkanie.
          >
          > Bo samochód nie jest od tego, by kosztował, tylko by w miarę wygodnie pozwolił
          > się przemieścić z punktu A do punktu B?
          No właśnie sam napisałeś - wygodnie.
          A jednak droższe samochody co do zasady są wygodniejsze, mają więcej udogodnień (np. klima), rzadziej się psują.
          • sammler Re: wybory finansowe 22.03.11, 17:34
            magdalaena1977 napisała:

            > [...] No właśnie sam napisałeś - wygodnie.
            > A jednak droższe samochody co do zasady są wygodniejsze, mają więcej udogodnień
            > (np. klima), rzadziej się psują.

            No właśnie nie są. Ale jeśli przyjmujesz to jako aksjomat, to do właściwych wniosków raczej nie dojdziesz (jak mawiali starożytni Rzymianie: garbage in - garbage out).

            Nie zrozumiałaś też chyba do końca moich intencji. Pisząc "w miarę" chciałem podkreślić, że wygodne _też_ powinny być. _Przede_wszystkim_ jednak pełnią funkcję transportową. Za 15-20 tys. można mieć dobry i duży samochód, który jeszcze z 5-10 lat posłuży. Owszem, można zapłacić i 150-200 tys. za nowe BMW X5 albo volvo XC60, ale poprawa komfortu jazdy nie będzie warta tej różnicy w cenie.

            S.
    • jamesonwhiskey Re: wybory finansowe 01.03.11, 01:55
      realnie podobnie, z tym ze pierwszy wybiera posiadanie gotowki
      drugi uzywa tej gotowki zeby bylo milo
      • nunia01 Re: wybory finansowe 01.03.11, 08:06
        Co do zasady, to pierwsza para używa gotówki własnej do życia, a druga gotówki banku. Może przestać być miło jak ktoś zachoruje albo straci pracę i nie będzie z czego spłacać kredytów.
        Zresztą podejrzewam, że jeśli Ci pierwsi faktycznie maja takie same dochody, to żyje im się milej, bo więcej mogą przeznaczyć na bieżącą konsumpcję, a nie na spłatę kredytów (w tym odsetek).
    • myszmusia Re: wybory finansowe 01.03.11, 08:13
      o takich wyborach mysle,że ci pierwsi zdecydowanie moga spac spokojniej i bez strachu.
    • b-b1 Re: wybory finansowe 01.03.11, 08:26
      Mając na względzie, że ich zarobki nie są b. wysokie...
      1. Rodzina nr 1-powiększa konto oszczędnościowe, potem kupuje lepszy samochód za gotówkę, i nadal oszczędza.Może pozwolić sobie na wypasione zagraniczne wczasy,tudzież inne rozrywki. Ma rezerwę i spokojny sen.
      2. Rodzina nr dwa -jeśli nie podniesie zarobków -zacznie obniżać swój standard życia, bo dom to owszem-inwestycja, ale również skarbonka-(np nożyczkami trudno trawę kosić), a dom daje radość, kiedy można wyjść do pięknego ogrodu(krzewy, kwiaty spoooro kosztują) usiąść pod parasolem i napawać się ciszą...Konto oszczędnościowe raczej się nie będzie zwiększało, w szybkim tempie.

      Mój wniosek-przy podobnych zarobkach rodzina nr 1 jest i będzie realnie bogatsza.
      Pytanie tylko jakie kto ma priorytety? Bo i rodzina nr 1 i ta nr 2 mogą być jak najbardziej szczęśliwe. Jedni będą się cieszyć z wakacji na Seszelach, dla drugich szczęściem będzie ogrodowa cisza i widok dzięcioła ....
      I o to chyba chodzi w takich wyborach...
    • ula27121 Re: wybory finansowe 01.03.11, 08:27
      Ta druga rodzina moim zdaniem zawaliła z tym samochodem...kredyt spory , samochód z dnia na dzień traci na wartości. Inwestycja w dom chyba lepsza niż w mieszkanie?
      • korniz Re: wybory finansowe 01.03.11, 09:27
        zawsze osoby nie biorace kredytow sa do przodu.Podoba mi sie postawa osob ktore oszczedzaja i potem dopiero kupuja za gotowke.Nie powinno się zaciągać kredytów nie znając przyszłości,bo potem wszystko spada na dalsze pokolenie a splacic i tak trzeba.
        • zenobia44 Re: wybory finansowe 01.03.11, 09:53
          wkurzają mnie takie teksty o kredytach jak z katechizmu
          a zanim się skończy 80 lat i nazbiera na tę dziuplę na drzewie (30m2 we Wrocławiu to około 250 000 - jak to oszczędzić z pensji 1200 złotych jak coraz starsi jesteśmy, a jedzenie i leki coraz droższe?) to gdzie żyć do tego czasu? w piwnicy? nad Odrą pod mostem? to nie sadzę żeby bez meldunku nam bank otworzył konto żebyśmy mogli te zaoszczędzone krocie tam składować

          co do przykładu z wątku - myślę, że nie tak łatwo to oceniać, nie mamy wszystkich danych, ja rozumiem, ze autorka postu to ta rodzina bez kredytu i mamy ją utwierdzić w słuszności skromnego życia, bo jednak też chciałaby mieć 200m dom (kto by nie chciał?)
          ja raczej widzę to tak - z bogatej rodziny jak ktoś pochodzi to choćby miał kredyty to zawsze rodzina pomoże, jak się ma plecy to się z pomocą owych znajomków pracę znajdzie, choćby tępą biurową, więc kredyty tak nie mrożą, jak się nie ma pleców ani rodziny bogatej to strach brać kredyt nawet na żelazko

          trudno ocenić kto bogatszy, a po co to w ogóle robić, czy to wyścig o złote kalisraki?

          tak jak piszą dziewczyny można coś spekulować tylko na na dzień dzisiejszy, netto itd.
          ale jeśli mieszkanie 60 m jest w Nowej Rudzie, a dom na Krzykach lub Biskupinie we Wrocławiu, to nawet z 50% kredytu może być on więcej warty niż to mieszkanie, można tak długo - być może rodzina nr dwa ma przepisane w spadku dwa mieszkania i wie, ze sobie je sprzeda i kredyt szybko spłacismile

          najlepiej jak wszyscy bylibyśmy młodzi, zdrowi, szczęśliwi i do tego bogaci
          • zenobia44 Re: wybory finansowe 01.03.11, 10:00
            a jeszcze historia - moja znajoma b. dobrze zarabiała (miała posadę w urzędzie po znajomości załatwioną), praca-raj, kasa-marzenie, ja w tym czasie zbierałam ziarnko do ziarnka, oszczędzałam, wykonywałam dziwne prace, nie jeździłam na wakacje nie kupowałam ubrań, żyłam strawą duchową (dokształcałam i się inwestowałam w siebie, rozwijałam się) niczym mniszka z klasztoru Shaolin,
            koleżanka życie jak Madrycie (podróże, koncerty, kreacje, zabawy, urlopy, remonty) i nagle zachorowała, bardzo poważnie,
            i wtedy pomyślałam sobie - jak to dobrze, że była na tyle mądra, że ona korzystała z tego życia, a nie żyła jak ja!
            co za szczęście, ze umiała się cieszyć i korzystać z młodości, że nie bała się mieć potomstwo, że jeździła, bawiła się, cieszyła! o ile jej choroba byłaby straszniejsza gdyby życie zostawiała na później
            • quri3 Re: wybory finansowe 01.03.11, 20:21
              1000% racji. Niestety trzeba znaleźć złoty środek. Nie można skąpić na wszystkim, ograniczać się i bawić w chomika. Życie jest po to by je przeżywać. Co z tego, że skąpisz sobie wyjazdów, przyjemności, oszczędzasz i paranoicznie dbasz o zdrowie? Jak potrąci cię samochód i ... dupa. Cały wysiłek i mnisie życie poszło na marne. A tyle planów było przed tobą... Tyle, że miały być realizowane za kilka lat... A tu wózek i pampers... A mogło być tak pięknie nad tym morzem, nad które nie pojechałem/am, by zaoszczędzić 300 zł...
          • end0rfina Re: wybory finansowe 01.03.11, 11:02
            > co do przykładu z wątku - myślę, że nie tak łatwo to oceniać, nie mamy wszystki
            > ch danych, ja rozumiem, ze autorka postu to ta rodzina bez kredytu i mamy ją ut
            > wierdzić w słuszności skromnego życia, bo jednak też chciałaby mieć 200m dom (
            > kto by nie chciał?)

            hehe big_grin jasne ZAWSZE trzeba "sąsiadowi" zazdrościć x-metrowego domu. Identyfikacji autora z podanym przykładem jest odgórnie oczywista i nie zaprzeczalna big_grin klasyczne myślenie. Czasem watro poobserwować by się na blędach/sukcesach innych uczyć.

            Dla jasności sprawy mieszkanie ma wartość mniej wiecej połowy domu. Dom nie w pełni wyposażony, mieszkanie owszem, standard podobny.

            być może rodzina nr dwa ma przepisane w spadku dwa mieszka
            > nia i wie, ze sobie je sprzeda i kredyt szybko spłacismile

            bingo tylko, że akurat taką możliwość bedzie miała rodzina nr1 ale to insza odległa w czasie sprawa
            • my.mojenowekonto Re: wybory finansowe 02.03.11, 08:31
              Endorfino - uważam, że lepiej jest nie mieć przyjaciółki, niż mieć taką zawistną jak Ty. Dla mnie jest jasne, że piszesz o kimś bliskim, pewnie "przyjaciółce", bo Cię boli, że ona ma więcej, niż Ty(nie wnikam, że na kredyt, ale mimo wszystko boli, co?). Z daleka od takich jak Ty, co to ciągle porównują zawartość portfela i pewnie wypytują się o wszystkie szczegóły, bo niby skąd byś o nich wiedziała. Ja wlaśnie z taką przyjacióleczką skończylam 3 lata temu, bo takie osoby są chore i toksyczne.
              • end0rfina Re: wybory finansowe 02.03.11, 13:45
                Cóż każdy swoją miarą mierzy, nie oceniaj mnie przez swój pryzmat.
                Nie bedę wnikała w polemikę
          • nvv Re: wybory finansowe 01.03.11, 11:33
            > wkurzają mnie takie teksty o kredytach jak z katechizmu
            > a zanim się skończy 80 lat i nazbiera na tę dziuplę na drzewie (30m2 we Wrocław
            > iu to około 250 000 - jak to oszczędzić z pensji 1200 złotych jak coraz starsi
            > jesteśmy, a jedzenie i leki coraz droższe?) to gdzie żyć do tego czasu? w piwn
            > icy? nad Odrą pod mostem?

            Można wynajmować (przy czym nie twierdzę, że to lepszy sposób, ani gorszy, jedynie odpowiadam na Twoje retoryczne pytanie, szczególnie że dalej sugerujesz niewprost, że nie ma sensownej alternatywy wobec kredytu sugerując jedynie piwnicę i Odrę smile ).

            A ze zdaniem korniz się zgodę, jeśli tylko dodać jeden wyraz (pogrubiony):

            > zawsze osoby nie biorace kredytow konsumpcyjnych sa do przodu.

            Akurat kredyt na mieszkanie, jak dla mnie, zależnie od okoliczności, balansuje gdzieś pomiędzy kredytem konsumpcyjnym a inwestycyjnym
          • marcin.3000 Re: wybory finansowe 01.03.11, 13:50
            > ja raczej widzę to tak - z bogatej rodziny jak ktoś pochodzi to choćby miał kre
            > dyty to zawsze rodzina pomoże

            jesli ta rodzina jest bogata, to może już być zakredytowana i nie bedzie w stanie spłacac swojego kredytu i jeszcze komuś "pomagać" przy splacie. Jeśli natomiast jest biedna, bali wziąć kredyt na żelazko i oszczędzali na koncie, to mogą mieć opory przed finansowaniem czyjejś konsumpcji.
            • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:46
              > jesli ta rodzina jest bogata, to może już być zakredytowana

              Wytłumaczysz swój tok myślenia?smile Bo nie ogarniam chybasmile
              • marcin.3000 Re: wybory finansowe 02.03.11, 18:44
                ofelia1982 napisała:

                > > jesli ta rodzina jest bogata, to może już być zakredytowana
                >
                > Wytłumaczysz swój tok myślenia?smile Bo nie ogarniam chybasmile

                Poczytaj sobie różne wątki tego niezwykle prokredytowego forum. Biednym do kredytu brakuje wiary w siebie oraz zdolnosci kredytowej, natomiast im zamożniejsza userka, tym bardziej zakredytowana. Jeśli źle zrozumiałem, to oczywiście spróbuje wczytać sie jeszcze raz.
          • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:42
            ja rozumiem, ze autorka postu to ta rodzina bez kredytu i mamy ją ut
            > wierdzić w słuszności skromnego życia, bo jednak też chciałaby mieć 200m dom (
            > kto by nie chciał?)

            Moim zdaniem trafiłaś w sednosmile Dużo tu jest właśnie wątków "racjonalizujących" typu: "jestem biedna, ale szczęśliwa, a wszyscy bogaci naokoło mnie są nieszczęśliwymi wrakami"smile))
            Pytanie właśnie o szczegóły takich decyzji finansowych jak przytoczone. Jak ktoś wziął kredyt na dobrych warunkach w 2006r. w Warszawie płacąc 4k PLN/m2 i kupił mieszkanie pod wynajem - to teoretycznie jest "zakredytowany", ale tak naprawdę zrobił interes życia. Bo mieszkanie jest warte teraz 9k PLN/m2, a on nie spłacał kredytu wcześniej by nie bulić bankowi fee za wcześniejszą spłatę, a poza tym ma dobre warunki i jego pieniądze dalej pracują gdzie indziej - nie było sensu spłacać..
            Serio - to nie jest tak, że kredyty sa złe, że karty kredytowe są złe.. Trzeba umieć z nich korzystać.
            • joanna_poz Re: wybory finansowe 02.03.11, 10:09
              dokładnie.
              to co napisałas powinnaś wyboldować ku przemyśleniom dla niektórych.
            • marcin.3000 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:24
              > Moim zdaniem trafiłaś w sednosmile Dużo tu jest właśnie wątków "racjonalizujących"
              > typu: "jestem biedna, ale szczęśliwa, a wszyscy bogaci naokoło mnie są nieszcz
              > ęśliwymi wrakami"smile))

              Sama dokonujesz bardziej żenującej racjonalizacji niż tutaj przytoczona. O tym, że inni są tak zawistni, to możesz sobie tylko pomarzyć smile Większość postów tutaj pochwala raczej posiadanie kredytu, a pojedynczy przeciwnicy kredytu są kwalifikowani jako zawistni oraz - tym razem - racjonalizujący swoje nędzne położenie. Jeśli się posługiwać terminami psychologicznymi, to mamy tu raczej grupę wsparcia dla kredytobiorców. Nie martwcie się, nie jesteście nieszczęśliwymi wrakami, przecież przedmówczyni mocno przesadziła, prawda?

              To prawda, warto było kupić mieszkanie w 2005-06 na kredyt. Tak samo jeśli dzisiaj ktoś przewiduje, że na rynek trafi następny tej wielkości strumień kapitału, to może spokojnie brać kredyt. Na razie wysokie ceny mieszkań stara się utrzymać rząd, ale już mu pieniędzy brakuje.
              • annie_83 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:37
                marcin.3000 napisał:

                > Na razie wysokie ceny mieszkań stara się utrzymać rząd, ale już mu pieniędzy brakuje.

                Oświeć nas, w jaki sposób to robi?
                • araceli Re: wybory finansowe 02.03.11, 22:35
                  annie_83 napisała:
                  > Oświeć nas, w jaki sposób to robi?

                  Dopłatami do kredytów w programie 'Rodzina na swoim'. Ale ten raczej drastycznego wpływu nie ma.
                • astrum-on-line Re: wybory finansowe 03.03.11, 06:56
                  annie_83 napisała:

                  > marcin.3000 napisał:
                  >
                  > > Na razie wysokie ceny mieszkań stara się utrzymać rząd, ale już mu pienię
                  > dzy brakuje.
                  >
                  > Oświeć nas, w jaki sposób to robi?

                  Rodzina na swoim.
        • araceli Re: wybory finansowe 01.03.11, 11:15
          korniz napisała:
          > zawsze osoby nie biorace kredytow sa do przodu.Podoba mi sie postawa osob ktore
          > oszczedzaja i potem dopiero kupuja za gotowke.Nie powinno się zaciągać kredytó
          > w nie znając przyszłości,bo potem wszystko spada na dalsze pokolenie a splacic
          > i tak trzeba.

          Boszz... od takich bzdur jak 'wszystko spada na dalsze pokolenie a spłacić i tak trzeba' aż zęby bolą! Nic nie spada ani nie spłacać nie trzeba. Nie wprowadzaj ludzi w błąd!
          • zuzanna56 Re: wybory finansowe 01.03.11, 11:23
            Korniz, twoje dzieci za parę lat czy za więcej niz parę skończą szkołę i będa chciały się wynieść z domu i co? Wynajmą coś? Jeśli nie kupią na kredyt mieszkania, to gdzie będą mieszkać? Z tobą? A może ty im kupisz po mieszkaniu? Może macie w perspektywie jakis spadek? Nie każdy taką perspektywe ma i wtedy bierze kredyt. A ty nie mając nigdy kredytu jak kupiłas mieszkanie?
            • anetapzn Re: wybory finansowe 01.03.11, 11:30
              zuzanna56 napisała:

              > Korniz, A ty nie mając nigdy kredytu jak kupiłas mieszkanie?
              Bardzo dobre pytanie.
              My mamy dom na kredyt ale zrobiliśmy to z pełną świadomością jak długo będziemy ten kredyt spłacać. Bez kredytu mieszkalibyśmy z dziećmi i zwierzakami w wynajmowanym, przepłacanym mieszkaniu. No nie sorry, zwierząt bysmy nie mieli bo na ogół wielu właścicieli mieszkań na nie sie nie zgadza. I tak byśmy płacili za najem+ świadczenia, i płacili, płacili, płacili... Cudowna perspektywa. A takie teksty jak przytoczyła korniz to mnie po prostu osłabiają.
              • naturella Re: wybory finansowe 01.03.11, 11:37
                Skoro mieszkanie jest bez kredytu, a dom w połowie na kredyt; skoro mieszkanie to wartość połowy domu, to dla mnie obie nieruchomości są podobnej wysokości aktywem. Tak samo z samochodem, jeden wart 15 tys, drugi 60, ale w tym 45 tys kredytu - w momencie sprzedaży wychodziłoby na to samo. Pierwsza rodzina ma tylko ten "plus", że ma więcej oszczędności. pytanie, czy są dzieci, w ile osób mieszka w tym 60-m mieszkaniu, bo jak np. ma dwoje dzieci, to zaczyna to wyglądać gorzej.
                • end0rfina Re: wybory finansowe 01.03.11, 12:38
                  Właśnie, realnie rzecz biorąc te dwie rodziny są tak samo „bogate” ich ruchomości, nieruchomości, potencjalna możliwość zarobku taka sama. Sytuacja rodzinna podobna, wiek, dzietność, zdrowie, miejsce zamieszkania i dostęp do dóbr i usług. Te dwie rodziny naprawdę istnieją. Fajnym i ciekawym procesem jest to jak różnie można gospodarować tymi samymi zasobami.

                  Rodzina 1 gdy coś się rypnie nie ma noża na gardle, koszty stałe mniejsze, a konsumpcję można zredukować. U 2 trzeba trzymać poziom ze względu na wysokość kosztów stałych. Jeśli coś się obsunie to trudno będzie przycinać tam, gdzie nie wiele przyciąć można.

                  Inną sprawą jest postrzeganie majętności tych rodzin. Prestiż nowego samochodu i dużego domu kontra stary samochód i mieszkanie średniej klasy. Podsumowując: mam, bo aspiruje / mam, bo więcej nie jest mi potrzebne”.

                  Przy założeniu, że obie rodziny będą żyły długo i szczęśliwie. Pierwsza będzie oszczędzała, inwestowała i obracała pieniędzmi, 2 spłacała to z czego korzysta teraz. Obie będą ponosić podobne koszty na życie.
                  • zenobia44 Re: wybory finansowe 01.03.11, 13:19
                    sorry, tak tylko, bo do rodzin nic nie mam,
                    ale mieszkanie 60 m dla 4 osób to nie jest średnia klasasmile
                    to jest - wystarcza mi, ale nie "średnia klasa"
                  • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:49
                    > Rodzina 1 gdy coś się rypnie nie ma noża na gardle, koszty stałe mniejsze, a ko
                    > nsumpcję można zredukować. U 2 trzeba trzymać poziom ze względu na wysokość kos
                    > ztów stałych. Jeśli coś się obsunie to trudno będzie przycinać tam, gdzie nie w
                    > iele przyciąć można.
                    >

                    No to widzę, że ocenę już zrobiłaśsmile
              • korniz Re: wybory finansowe 01.03.11, 12:43
                już kiedyś pisalam że kupiliśmy za gotówke najpierw m3 a parę lat temu m5-4 pokoje wtedy zanim ten skok cenowy nadszedł w nieruchomosciach .Zdażyliśmy bo przeciwnym razie nadal bysmy mieszkali w M3.A oszczędzaliśmy przed ślubem i po slubie rezygnując ze wszystkich przyjemności typu wczasy itp.Wynajmowaliśmy pokoik.Wtedy też dzieci nie mieliśmy i oboje pracowaliśmy.A i jeszcze jedno u nas są dużo tańsze mieszkania niż w Warszawce ale za to i zarobki duzo mniejsze.No cóż cała moja rodzina nigdy nie brała kredytów tylko oszczędzała.I dlatego mam takie podejscie.
                • zenobia44 Re: wybory finansowe 01.03.11, 13:14
                  ja tez miałam takie podejście i zamiast kupić mieszkanie 3 pokojowe za 100 000 10 lat temu, próbowałam oszczędzić i oszczędzałam aż mieszkania zaczęły kosztować po 7.000 za metr i za 100 000 to mogłam sobie kupić chyba garaż tylko,
                  a tak to moi znajomi którzy zaryzykowali zaraz po studiach wzięli kredyt na takie mieszkanie już go spłacili, a raty mieli po 500zł/mies. , na 25 lat rozłożone, wiec udawało im się delikatnie nadpłacać
                  zarabiałam wtedy 650 zł/mies za 1.5 etatu a wynajem pokoiku we wspólnym mieszkaniu na blokowisku to było 450 zł, więc z tym oszczędzaniem to nie poszalałam i wszystko co sobie odjęłam od ust było w wysokości opłat manipulacyjnych (opłaty kredytowe w banku , notariusza, etc.)

                  podziwiam, bo nie wiem jak można oszczędzić na m5 parę lat temu (nie pracując zagranica, nie dostając z nieba prezentów, totolotka, etc.) , nawet biorąc pod uwagę mniejsze miasto niż moje to chyba z 300 000 minimum musi kosztować [a tak na oko to daje 30 lat kredytu po 1000 zł/mies.] , od ok. 6 lat ceny są potworne
                  • mlodyniedowziecia Re: wybory finansowe 01.03.11, 15:31
                    Zenobio, ja też podziwiam. Jest jednak kilka ale.
                    Nie wiem ile to m5, pewnie z 80m2. Cena za m2 w moim sporym mieście 6 lat temu wynosiła 2.500 za m2, 10 lat temu (2001) wszyscy odradzali mojej koleżance zakup nowego mieszkania za 1700 zł za m2 "bo drogo". Jak się pomnoży te kwoty przez liczbę metrów to wyjdzie około - 140-200 tys.
                    Ja kupiłem wtedy mieszkanie w kamienicy (bo centrum) wycenione przez rzeczoznawcę na 130.000 zł a ma 72 m2 i centralne.

                    To są kwoty, które małżeństwo mogło odłożyć bez prezentów, pracując w Polsce w ciągu 5 -10 lat. Kupując na kredyt, a w tamtym okresie funkcjonowała słynna "Alicja" (której po 10 latach spłaty biorący mają więcej niż na początku), też można było się przypiec. Przypominam, że na poczatku wieku odsetki lokat przekraczały nawet 10 %, a kredytów hipotecznych pewnie z 13%. Rata kredytu nie była więc niska (chociaż mając 140 tys. można go było spłacić w 10 lat bez b.wysokich dochodów).
                • araceli Re: wybory finansowe 01.03.11, 13:19
                  korniz napisała:
                  >No cóż cała moja rodzina nigdy nie brała kredytów
                  > tylko oszczędzała.I dlatego mam takie podejscie.

                  A kupił ktoś z tych oszczędności mieszkanie w ciągu ostatnich 3 lat? Czy wszyscy 'przed skokiem'?

                  Bo wiesz - moja mama też kupiła mieszkanie za gotówkę. Przy cenie 1000zł za m2 to naprawdę nie było trudne smile Obecnie to mieszkanie jest warte 4 x tyle!
                  • korniz Re: wybory finansowe 01.03.11, 19:14
                    dokladnie nasze mieszkanie jest 4 razy drozsze niz wtedy jak kupowalismy to byly dokladnie te czasy.I dzięki temu mamy tak spore mieszkanie.A pozostała moja rodzina (moje pokolenie) przeważnie buduja powolutku mieszkajac u rodzicow w domu wiec dzialka jest pomoc robocza swoja jest , natomiast rodzina meza tam wszystko biorą na kredyt-inny region Polski.Fakt teraz bym nie kupiła M5 a kredytu też bym nie brała .
                    • araceli Re: wybory finansowe 01.03.11, 21:24
                      Sory ale to nie kwestia Twojego wyboru tylko CENY. Teraz byś nie kupiła mieszkania? A co zrobią Twoje dzieci? Rozumiem, że z rodzinami będą mieszkać u Ciebie kilka-kilkanaście lat, oszczędzać 'powolutku budować dom'?
                      • astrum-on-line Re: wybory finansowe 02.03.11, 10:00
                        Jeżeli będą mieszkać w tym samym mieście to czemu nie?
                        • araceli Re: wybory finansowe 02.03.11, 12:02
                          astrum-on-line napisała:
                          > Jeżeli będą mieszkać w tym samym mieście to czemu nie?

                          Z tego co kojarzę Korniz ma 2 czy 3 dzieci. Z rodzinami i ich dziećmi może być kilkanaście osób. Szczerze - życzę powodzenia - nawet w M-5!
                          • annie_83 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:27

                            > Z tego co kojarzę Korniz ma 2 czy 3 dzieci. Z rodzinami i ich dziećmi może być
                            > kilkanaście osób. Szczerze - życzę powodzenia - nawet w M-5!

                            No co Ty - dla każdej rodziny będzie jeden pokój. wink Czego chcieć więcej. wink
                            • araceli Re: wybory finansowe 02.03.11, 22:36
                              annie_83 napisała:
                              > No co Ty - dla każdej rodziny będzie jeden pokój. wink Czego chcieć więcej. wink

                              No więc jak pożyje parę lat z rodzinami swoich dzieci to pogadamy o 'wyborach' smile
                    • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:58
                      Fakt teraz bym nie kupiła M5 a kredyt
                      > u też bym nie brała .

                      Jaka hipokryzja, ja CIę kręcę..I gdzie byś mieszkała? Miałaś fuksa, że trafiłaś na takie czasy. Jak ja skończyłam studia i zaczęłam zarabiać to niestety mieszkania za "normalne" pieniądze były już przeszłością..
                      Naprawdę łatwo Ci mówić, że nie wzięłabyś kredytu. Nie wiem czy wiesz ile kosztuje wynajem..Daję sobie rękę uciąć, że po kilku latach wynajmu złamałabyś te swoje "zasady"..
                      • vikatl Re: wybory finansowe 02.03.11, 14:57
                        Moja siostra za wynajem dwupokojowego mieszkania w Warszawie placila 1600zl.Teraz maja z mezem kredyt na 3-pokojowe z rata 1200.
                        Oplaca sie wynajmowac?Nie.
                        A strach przed kredytem?
                        Przeciez gdzies trzeba mieszkac,lepiej placic za swoje.A jak (odpukac)cos sie nie uda to zawsze znow mozna wrocic do wynajmowanego,tak czy siak za darmo nic nie mawink
                        Nie rozumiem tych lekow przed kredytami...
                        • annie_83 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:06
                          vikatl napisała:

                          > Moja siostra za wynajem dwupokojowego mieszkania w Warszawie placila 1600zl.

                          To i tak tanio smile Ja wynajmuję kawalerkę (fakt, że duża - 40 m2) za 1800 zł. smile
                • zuzanna56 Re: wybory finansowe 01.03.11, 14:03
                  korniz napisała:
                  A oszczędzaliśmy przed ślubem i po sl
                  > ubie rezygnując ze wszystkich przyjemności typu wczasy itp.Wynajmowaliśmy pokoi
                  > k.Wtedy też dzieci nie mieliśmy i oboje pracowaliśmy.A i jeszcze jedno u nas są
                  > dużo tańsze mieszkania niż w Warszawce ale za to i zarobki duzo mniejsze.No có
                  > ż cała moja rodzina nigdy nie brała kredytów tylko oszczędzała.I dlatego mam ta
                  > kie podejscie.

                  OK, rozumiem.
                  Tyle ze teraz ceny sa tak wysokie, ze nie wyobrażam sobie kupić mieszkania za gotówkę.
                  Nie zarabiam tyle aby w 5 lat zaoszczędzić 300 000, no trudno...
                • rozsadna11 Re: wybory finansowe 01.03.11, 17:35
                  Kwestia podejścia. Nie wszyscy lubią rezygnować z przyjemności. Ja nie lubię wink Żyjemy godnie, wygodnie, spełniamy marzenia- wszystko dlatego, że kiedyś ciężko pracowaliśmy, podnosiliśmy kwalifikacje. Nie popieram ciągłej ascezy w celu kupna lepszego mieszkania. Dzieciom też należy się kolorowe, godne dzieciństwo, z wycieczkami, rozwijaniem hobby i rzadkim, ale jednak grzeszeniem np. Mc Donaldem big_grin
                • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:54
                  Korniz, błagam, bo mnie szlag trafia.
                  Jesteś strasznie dumna, że kupiłaś za oszczędności m3. Ciekawe ile nominalnie było to pieniędzy na tamte czasy..
                  Zdajesz sobie sprawę, że wielu ludzi teraz pracuje równie ciężko jak Ty, oszczędza przed ślubem, po ślubie - a i tak o mieszkaniu za gotówkę może pomarzyć tylko?
                  Ot, miałaś fuksa, że w takim momencie kupowaliście mieszkanie. Teraz mogłabyś pomarzyć o m3 za gotówkę, nie ważne jak ciężko byś pracowała - i pewnie też miałabyś kredyt..

                  A i jeszcze jedno u nas są
                  > dużo tańsze mieszkania niż w Warszawce ale za to i zarobki duzo mniejsze

                  Czyli mamy podobną siłę nabywczą mieszkania..
                  • araceli Re: wybory finansowe 02.03.11, 12:09
                    ofelia1982 napisała:
                    > Zdajesz sobie sprawę, że wielu ludzi teraz pracuje równie ciężko jak Ty, oszczę
                    > dza przed ślubem, po ślubie - a i tak o mieszkaniu za gotówkę może pomarzyć tyl
                    > ko?

                    No właśnie. Łatwo powiedzieć 'ja wybrałam kupno za gotówkę'. Przy cenie, po jakiej kupowała Korniz ja też bym wybrała! Tylko, że ja nie miałam, nie mam i pewnie mieć nie będę takiego wyboru uncertain
                    • verdana Re: wybory finansowe 03.03.11, 15:36
                      Ja też wybrałam kupiłam za gotówkę kawalerkę, bo samotna ciotka przeniosla sie na tamten świat. Co nie oznacza, ze zalecałabym mordowanie starszych ciotek, aby zamiast kredytu uzyskać możliwość kupna za gotówkę.
            • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 01.03.11, 13:10
              Ja już kiedyś pisałam, że za problem tych straszliwych kredytów w znacznym stopniu odpowiada migracja.
              Znaczna część rdzennych warszawiaków ma w perspektywie odziedziczenie jakiegoś lokum, ewentualnie może mieszkać z rodzicami w czasie studiów i początków pracy, trochę zaoszczędzić, trochę dostać od rodziców (w Warszawie są statystycznie lepsze zarobki, więc pomoc od rodziców może być większa). A jeśli ludzie łączą się w pary, to wystarczy im przecież jedno mieszkanie.
              A problem pojawia się, kiedy ktoś wyjeżdża np. na studia albo do pracy do dużego miasta i nie bierze pod uwagę wszystkich potencjalnych kosztów.
              • fruzia01 Re: wybory finansowe 01.03.11, 15:00
                chciałabyś więc żeby ludzie nie migrowali? żeby było jak w średniowieczu - ojciec chłop, syn chłop, wnuk, prawnuk chłop? dziadek murarz, ojciec murarz, syn murarz, wnuk murarz i tak aż do skończenia świata? jak się człowiek w Zapcimiu Dolnym urodził tam też żywota swego dokonał? bo wtedy rodowici Warszawiacy nie musieliby brać kredytów? buahahahahaha,

                zresztą twoja teoria może i byłaby prawdziwa, gdyby każda rodzina miała nie więcej niż 2 dzieci i gdyby mieszkania nie traciły na wartości, nie niszczały, nie wymagały remontów, no i gdyby ludzie nie chcieli mieszkać coraz wygodniej i nowocześniej
                • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 01.03.11, 16:52
                  fruzia01 napisała:

                  > chciałabyś więc żeby ludzie nie migrowali?
                  Nie. Ale chciałabym, żeby podejmując decyzję o migracji, przemyśleli ja także długofalowo. Żeby nie było tak, że ktoś wyjechał z Pcimia Dolnego, zostawił tam dwa pokoje na piętrze u rodziców, a teraz ma pretensje do świata, że nie stać go na kupienie mieszkania w Warszawie i musi brać kredyt. Jest to równie absurdalne co zżymanie się na korki.
                  Korniz została w mniejszym mieście i po pierwsze była w stanie odłożyć coś zanim wyszła za mąż (bo pewnie mieszkała z rodzicami), a po drugie mieszkanie było tańsze niż w Warszawie.

                  > bo wtedy rodowici Warszawiacy nie musieliby brać kredytów?
                  Ja właśnie twierdzę, że nie muszą. A przynajmniej nie na takich dramatycznych warunkach.

                  > zresztą twoja teoria może i byłaby prawdziwa, gdyby każda rodzina miała
                  > nie więcej niż 2 dzieci
                  Większość rodzin ma dwoje albo jedno.

                  > i gdyby mieszkania nie traciły na wartości, nie niszczały, nie wymagały remontów,
                  > no i gdyby ludzie nie chcieli mieszkać coraz wygodniej i nowocześniej.
                  Nie wiem, jak to ma się do mojej teorii.
                  • fruzia01 Re: wybory finansowe 02.03.11, 08:21
                    magdalaena1977 napisała:

                    > fruzia01 napisała:
                    >
                    > > chciałabyś więc żeby ludzie nie migrowali?
                    > Nie. Ale chciałabym, żeby podejmując decyzję o migracji, przemyśleli ja także d
                    > ługofalowo. Żeby nie było tak, że ktoś wyjechał z Pcimia Dolnego, zostawił tam
                    > dwa pokoje na piętrze u rodziców, a teraz ma pretensje do świata, że nie stać g
                    > o na kupienie mieszkania w Warszawie i musi brać kredyt. Jest to równie absurda
                    > lne co zżymanie się na korki.

                    w większości przypadków przyjezdni biorą to pod uwagę;

                    > Korniz została w mniejszym mieście i po pierwsze była w stanie odłożyć coś zani
                    > m wyszła za mąż (bo pewnie mieszkała z rodzicami), a po drugie mieszkanie było
                    > tańsze niż w Warszawie.
                    >

                    no dobra, a jak ktoś poznał swoją połówkę wcześniej? ma czekać 10 lat ze ślubem/wspólnym zamieszkaniem, bo taniej jest u mamusi i tatusia, można kaskę zaoszczędzić?

                    > > bo wtedy rodowici Warszawiacy nie musieliby brać kredytów?
                    > Ja właśnie twierdzę, że nie muszą. A przynajmniej nie na takich dramatycznych w
                    > arunkach.
                    >
                    jeśli większość warszawiaków nie musi brać dramatycznych kredytów to albo w stolicy więcej niż gdzie indziej mamisynków (do 40 u mamusi pomieszkają bo taniej) albo rodzice są dużo hojniejsi niż gdzie indziej albo 'babcie' szybciej umierają; są jakieś badania na ten temat?


                    > > i gdyby mieszkania nie traciły na wartości, nie niszczały, nie wymagały r
                    > emontów,
                    > > no i gdyby ludzie nie chcieli mieszkać coraz wygodniej i nowocześniej.
                    > Nie wiem, jak to ma się do mojej teorii.

                    mieszkania niszczeją, trzeba je gruntownie remontować, część kamienic pewnie nadaje się do rozbiórki - odziedziczenie po babci 2 pokoików w czymś takim i tak wymaga mega kredytu na remont; kiedyś ludzie mieszkali w gorszych warunkach lokalowych - pokój dla trójki rodzeństwa i drugi jako salono-sypialnia dla rodziców był normą - teraz większość z was pewnie nawet pół dziecka by sobie w takich warunkach nie zafundowała;

                    zresztą, jeszcze jedno przyszło mi do głowy - czy w stolicy każdy ma mieszkanie własnościowe? nie ma lokali komalnych? nikt nie mieszka w kamienicy z prywatnym właścicielem? każdy rodzic - babcia - dziadek ma coś do przekazania dzieciom/wnukom?
                  • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 10:07
                    wow, to już jest zabarwione ksenofobiąsmile
                    Widzisz - każdy człowiek podejmuje decyzje biorąc pod uwagę swój potencjalny dobrobyt jako jednostki, a nie dobrobyt społeczeństwa/społeczności/grupy etnicznej etc.
                    Ja jestem napływową warszawianką, pochodzę z miasta ok 100 tysięcznego. Gdybym miała na celu dobro rdzennych warszawiaków (co to w ogóle znaczy? Wiesz, że po drodze była IIWŚ? Ile jest rodzin w W-wie o linii dłuższej niż 100 lat w stolicy?) - to pewnie zrezygnowałabym z marzeń o dobrym wykształceniu, poznaniu ciekawych ludzi, podróżach na inne półkule i ciekawej (z mojego punktu widzenia) pracy. W moim mieście jest jeden (1!) duży zakład pracy. Koniec. Jeżeli wykształciłabym się tak jak to zrobiłam - to i tak w moim mieście zarabiałabym w mojej branży 1 tyś zł. Bo mojej branży w moim mieście po prostu NIE MA.
                    Wszelkie teksty o szkodliwości napływowych do stolicy to IMHO komentarze osób, które nie umieją sobie poradzić w środowisku większej konkurencji i tyle.
                    • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 02.03.11, 16:39
                      ofelia1982 napisała:

                      > wow, to już jest zabarwione ksenofobiąsmile
                      Gdzie Ty tu widzisz ksenofobię. Nie mam nic przeciwko napływowi nowych osób do Warszawy (moi przodkowie też napłynęli), ale denerwuje mnie ich wybrzydzanie na miasto.
                      Jeśli ktoś przeprowadził się do Warszawy, bo tu są lepsze uczelnie i lepsze możliwości pracy, to IMHO nie powinien wybrzydzać na to, że miasto jest zakorkowane, do centrum z przedmieść daleko, a czynsze i ceny nieruchomości wysokie. To są wszystko naturalne cechy wielkich miast.

                      > Wszelkie teksty o szkodliwości napływowych do stolicy
                      A gdzie widzisz takie teksty ?
                      • annie_83 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:12
                        magdalaena1977 napisała:

                        > ofelia1982 napisała:
                        >
                        > > wow, to już jest zabarwione ksenofobiąsmile
                        > Gdzie Ty tu widzisz ksenofobię. Nie mam nic przeciwko napływowi nowych osób do
                        > Warszawy (moi przodkowie też napłynęli), ale denerwuje mnie ich wybrzydzanie na
                        > miasto.

                        Zgadzam się. Mnie też irytuje ta moda na narzekania, jaka Warszawa jest be i jak pięknie jest w Poznaniu / Rzeszowie / innym mieście z którego się pochodzi.
              • niektorymodbija Re: wybory finansowe 01.03.11, 19:08
                Pierwszy raz sie na tym forum wypowiadam, chociaz od jakiegos czasu zagladam i staram sie co niektore porady wcielac w zycie. Ale nie sadzilam, ze znajde rowiazanie problemu ludzkosci wink :

                > Znaczna część rdzennych warszawiaków ma w perspektywie odziedziczenie jakiegoś
                > lokum, ewentualnie może mieszkać z rodzicami w czasie studiów i początków pracy
                > , trochę zaoszczędzić, trochę dostać od rodziców (w Warszawie są statystycznie
                > lepsze zarobki, więc pomoc od rodziców może być większa). A jeśli ludzie łączą
                > się w pary, to wystarczy im przecież jedno mieszkanie.


                Genialne! Potrzebuje TYLKO jednego mieszkania!
                Tylko .. ja - rodowita Warszawianka, maz -rodowity Warszawiak. Zadne nie odziedziczylo mieszkania i nie odziedziczy na dluugiej perspektywie (przynajmniej taka mamy nadzieje). Rodzicom sie nie przelewa,zeby mieli nas sponsorowac. Warunkow mieszkaniowych nie maja takich,zebysmy mogli pomieszkac z nimi i oszczedzic (nie mowiac o destukcyjnym wplywie jaki ma taki wspolne mieszkanie na mlode pary).
                Tak wiec - zostaje kredyt. Ale pocieszylas nas - na TYLKO JEDNO MIESZKANIE smile LOL
                • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 01.03.11, 21:01
                  niektorymodbija napisała:

                  > Genialne! Potrzebuje TYLKO jednego mieszkania!
                  A co wcześniej sobie myślałaś ?

                  > Tylko .. ja - rodowita Warszawianka, maz -rodowity Warszawiak.
                  Najwyżej warszawianka i warszawiak.
                  poradnia.pwn.pl/lista.php?id=8605
                  > Warunkow mieszkaniowych nie maja takich,zebysmy mogli pomieszkac z
                  > nimi i oszczedzic (nie mowiac o destukcyjnym wplywie jaki ma taki
                  > wspolne mieszkanie na mlode pary).
                  Ja miałam na myśli mieszkanie z własnymi rodzicami (przed ślubem). W takich warunkach mieszkaniowych jak w dzieciństwie.

                  Poważnie mówiąc - nie wiem, co Ci się nie podoba w mojej wypowiedzi. Starannie ważę słowa i używam odpowiednich kwantyfikatorów. Więc jeśli piszę, że "znaczna część rdzennych warszawiaków ma w perspektywie odziedziczenie", to oczywiście zakładam, że są osoby, które nie mają takich perspektyw. Ale wystarczy, że mieszkanie odziedziczy jedno z małżonków, żeby potrzeby mieszkaniowe obojga były zaspokojone.
                  • niektorymodbija Re: wybory finansowe 01.03.11, 21:19
                    Ale wystarczy, że mieszkanie odziedziczy jedno z małżonków, żeby potrzeby mieszkaniowe obojga były zaspokojone.

                    I dalej nie rozumiesz, dlaczego taka wypowiedz moze sie nie podobac?
                    Pominawszy wzgledy etyczne takiego myslenia, dziedziczy sie przede wszystkim po rodzicach. Rodzice czesto umieraja jak ich dzieci sa w tz. srednim wieku. A wczesniej gdzie te dzieci maja mieszkac? A jak maja rodzenstwo? Itp. itd.

                    Twoja wypowiedz jest po prostu oderwana od realiow. To mi sie w niej nie podoba.
                    • niektorymodbija Re: wybory finansowe 01.03.11, 21:23
                      Co do ortografii - dziekuje, rzeczywiscie byk paskudny.
                    • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 01.03.11, 21:51
                      niektorymodbija napisała:

                      > I dalej nie rozumiesz, dlaczego taka wypowiedz moze sie nie podobac?
                      Nie.

                      > Pominawszy wzgledy etyczne takiego myslenia,
                      Jakie względy etyczne ?

                      > dziedziczy sie przede wszystkim po rodzicach.
                      Moi koledzy dziedziczyli po dziadkach (a w zasadzie po babciach, bo dziadkowie zmarli wcześniej), a jeden po bezdzietnej ciotecznej babci.

                      > Twoja wypowiedz jest po prostu oderwana od realiow. To mi sie w niej nie podoba
                      Ale moje obserwacje są realiów właśnie takie. Nikt z moich warszawskich znajomych nie wziął dramatycznego kredytu na 30 czy 40 lat. I wszyscy mieszkali z rodzicami przez cały czas edukacji.
                      • niektorymodbija Re: wybory finansowe 01.03.11, 22:19
                        Ustawowo w Polsce dziedziczy sie po rodzicach. Nie po dziadkach (ktorzy zreszta tez moga jeszcze szczesliwie zyc...) jesli ich dzieci zyja.
                        Ale ok, bede wynajmowac z mysla,ze w koncu ktos z rodziny umrze i dostane to mieszkanko w spadku! - to mam na mysli mowiac "wzgledy etyczne".
                        Poza tym, jesli w liczba w Twoim nicku sugeruje rocznik, to faktycznie "za Twoich czasow" mozna bylo oszczedzic na mieszkanie w pierwszych latach pracy, mieszkajac z rodzicami. Albo wziac "niedramatyczny" kredyt. Teraz realia sa inne. Nie mam znajomych, ktorych stac byloby na kupienie mieszkania ot tak. I wiekszosci z nich mieszkan ze spadku tez nie ma.
                      • fruzia01 Re: wybory finansowe 02.03.11, 08:27
                        magdalaena1977 napisała:

                        > > Pominawszy wzgledy etyczne takiego myslenia,
                        > Jakie względy etyczne ?
                        >
                        > > dziedziczy sie przede wszystkim po rodzicach.
                        > Moi koledzy dziedziczyli po dziadkach (a w zasadzie po babciach, bo dziadkowie
                        > zmarli wcześniej), a jeden po bezdzietnej ciotecznej babci.

                        'halo, babcia? jak zdrówko? dobrze? to szkoda, bo ja nadal z rodzicami i bratem na 2 pokojach żyjemy - nie, nie wyprowadzę się bo kredyt musiałabym wziąć, to za tydzień zadzwonię..."
                        • zenobia44 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:03
                          może Magdaelena obraca się w towarzystwie samych rentierów i bogaczy i wierzę jej, że tak może "w pewnym towarzystwie" być
                          mieszkam w moim rodzinnym mieście, nie musiałam nigdzie migrować póki co i na forum Wrocław nie raz była dyskusja o tym, że zalew wieśniaków, którzy oderwani od mamusinej spódnicy nie potrafią się zachować, parkują, gdzie popadnie (jak przed oborą), hałasują po nocach i studiują w Szkołach Tego i Owego i podbijają ceny wszystkiego jest denerwujący, meczący i sama też widzę różnicę - Wrocław bez tego zalewu był innym miejscem,
                          ale wiem, że ci "napływowi" raczej nie biorą kredytów - raczej wynajmują - bo nie mają zdolności kredytowej na te mieszkania za pół miliona, jeśli już to kupują w tanich lokalizacjach, małe klity, a ceny to podbijają deweloperzy i GW
                          moi znajomi, nieważne czy po prawie czy po medycynie czy politechnice rzadko kiedy dziedziczyli coś po rodzicach ,raczej ci rodzice im coś dali - gotówkę, swoje "drugie" mieszkanie etc., i wiele z tych osób ma kredyty na 25-30 lat i co w tym złego?
                          znam bardzo fą-fą prawników, doktorów i profesorów prawa, którzy mają kredyty, adwokaci i radcy prawni też, to jest normalne, nikt nie zbiera gotówki na kupkę do skarpetki nawet jak zarabia 10 tysięcy na miesiąc, bo mógłby się nie doczekać
                          odziedziczenie po dziadkach powiedzmy sobie szczerze to już w ogóle małe prawdopodobieństwo, chociażby z tego powodu, że dziadkowie mają zazwyczaj więcej niż 1 dziecko, w czasach wojenno-powojennych normalne było posiadanie kilkoro dzieci, załóżmy, że 3-4 dzieci, każde z nich ma co najmniej 1 dziecko, ale częściej 2 (PRlowski model rodziny) czyli wychodzi potencjalnie 6 rodzin (bo wnuczkowie zakładają rodziny) chętnych do mieszkanka babci! pod warunkiem, ze a) nie było to mieszkanie komunalne, zakładowe, etc. b) babcia żyjąc z głodowej emerytury w trosce o własne życie go nie zadłużyła c) nikt z powyższych (dzieci lub wnukowie babci) nie wprowadził się do jej mieszkania za jej życia - sytuacja prawdziwa z jedyną znaną mi osobą, która dostała coś od babci (wystarczy rozwód w rodzinie i gdzieś trzeba mieszkać, no to do babci), lub żadne z dzieci nie mieszkało od dzieciństwa na stałe z rodzicami (pokolenie środkowe + babcia)

                          jakoś mało realny sposób na zdobycie własnego mieszkania przed 60
                          • fruzia01 Re: wybory finansowe 02.03.11, 11:08
                            chciałam napisać coś złośliwego, ale zrezygnowałam smile

                            z twojej wypowiedzi wynika jakoby miejscowi zdobywali prominentne zawody lekarza, prawnika, inżyniera, a 'napływowi wieśniacy' tylko balansowali w Szkołach Tego i Owego; tak jakby człowiek z Zapcimia nie mógł pójść na prawo, dostać się do super kancelarii na praktyki i kupić mieszkanie na kredyt i odwrotnie - nie uwieżę, że wrocławianie w szkołach tego i owego się nie uczą

                            nawiasem mówiąc - do Wrocławia chyba wszyscy napłynęli jakieś 65 lat temu - ledwo 2 pokolenia minęły i już czujemy się jak rodowici wrocławianie, nowych napływowych nie lubimy i nazywamy 'napływowymi wieśniakami' - ciekawe zjawisko
                            • astrum-on-line Re: wybory finansowe 02.03.11, 11:18
                              fruzia01 napisała:


                              > nawiasem mówiąc - do Wrocławia chyba wszyscy napłynęli jakieś 65 lat temu - led
                              > wo 2 pokolenia minęły i już czujemy się jak rodowici wrocławianie, nowych napły
                              > wowych nie lubimy i nazywamy 'napływowymi wieśniakami' - ciekawe zjawisko

                              Właśnie na tym forum pięknie wypłynęła ksenofobia i chęć maksymalnego zamknięcia się przed innymi. W Krakowie słyszę to samo - przyjeżdżająca "hołota", zaniżająca stawki w pracy, windująca ceny mieszkań i wynajmu, jeszcze moje ulubione, "jak ktoś, kto nie urodził się w Krakowie śmie pracować w starej krakowskiej firmie z tradycjami"smile
                            • zenobia44 Re: wybory finansowe 02.03.11, 11:52
                              > chciałam napisać coś złośliwego, ale zrezygnowałam smile
                              Jak ci ulży to sobie pozwól, nie takie rzeczy już tutaj czy na innym forum usłyszałam

                              > z twojej wypowiedzi wynika jakoby miejscowi zdobywali prominentne zawody lekarz

                              Nie wiem czy z tego wynika czy nie wynika, nie napisałam nigdzie, ze prawnicy są tylko miejscowi, choć jak przemyślałam, to ci których znam w większości tak, ale myślę, że to przypadek
                              W szkołach Tego i Owego prawa w tym mieście do tej pory nie było, w tym roku coś próbują u Chodkowskiej otworzyć, ale złote czasy szkół prywatnych minęły, zaczęła się bryndza, więc nie wiem czy w ogóle wystartowali, i akurat tu jest ten problem, że takiej możliwości nie ma, żeby zostać prawnikiem po prywatnej uczelni
                              Wrocławianie się uczą u prywaciarzy, ale nie jest ich tam zbyt wielu (na oko oceniając), po prostu jak się nie dostają na państwowe studia bezpłatne, wybierają często zaoczne tańsze niż w prywatnej kierunki uniwersyteckie, mogą często rok przeczekać "na garnuszku rodziców" i zdawać jeszcze raz. Szkoły prywatne robią rekrutacje po okolicznych miasteczkach i wsiach i często tak jest że cała grupa pochodzi z Oleśnicy czy Brzegu, ponadto są na takiego klienta zorientowane i oferują różne wygodne ułatwienia zacząwszy od planu zajęć poprzez czajnik do dyspozycji wink (na UWr takich nie znajdziesz, o nie)
                              Jeśli chodzi o ścisłość i napływowość wrocławską to jest to pokolenie nr 3-4.
                              Częśc mojej rodziny pochodzi z Warszawy i po Powstaniu Wraszawskim utraciła te wszystkie nieruchomości, które teraz "rodowici" warszawiacy sobie dziedziczą i wymądrzają na forum o tym, że nie trzeba brać kredytów. Może napiszę do Westerwelle o zwrot utraconych dóbr?
                              Źle Fruziu01 odczytałaś mój post, ale i tak już się wytłumaczyłam mniej więcej co poeta miał na myśli.
                            • annie_83 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:30
                              fruzia01 napisała:

                              >
                              > nawiasem mówiąc - do Wrocławia chyba wszyscy napłynęli jakieś 65 lat temu - led
                              > wo 2 pokolenia minęły i już czujemy się jak rodowici wrocławianie, nowych napły
                              > wowych nie lubimy i nazywamy 'napływowymi wieśniakami' - ciekawe zjawisko

                              I to jeszcze z takiego zadupia napłynęli, że hoho wink
                          • annie_83 Re: wybory finansowe 02.03.11, 19:33
                            zenobia44 napisała:

                            > ale wiem, że ci "napływowi" raczej nie biorą kredytów - raczej wynajmują - bo n
                            > ie mają zdolności kredytowej na te mieszkania za pół miliona, jeśli już to kupu
                            > ją w tanich lokalizacjach, małe klity,

                            Może to specyfika Wrocławia wink, ale w Warszawie są całe tłumy "napływowych wieśniaków", którzy robią kariery w korporacjach i kupują na kredyt mieszkania za 500 tys i więcej.
                            • ofelia1982 Re: wybory finansowe 03.03.11, 09:50
                              oj, widzę, że ktoś nie dostał pracy w korpo i rozładowuje frustracje pod płaszczykiem ksenofobicznych sloganówsmile
                              • annie_83 Re: wybory finansowe 03.03.11, 12:39
                                ofelia1982 napisała:

                                > oj, widzę, że ktoś nie dostał pracy w korpo i rozładowuje frustracje pod płaszc
                                > zykiem ksenofobicznych sloganówsmile

                                What? smile Ja właśnie pracuję w korporacji i znam z własnego podwórka "napływowych wieśniaków". wink Cudzysłów po coś chyba jest? wink
                                • annie_83 Re: wybory finansowe 03.03.11, 12:41

                                  Aha, sama też jestem napływowym wieśniakiem. wink Ze zdolnością kredytową. wink
                            • jagoda_pl Re: wybory finansowe 03.03.11, 09:59
                              A co w tym złego!? Ta dyskusja schodzi już na jakiś dziwny tor...
                              • annie_83 Re: wybory finansowe 03.03.11, 12:40
                                jagoda_pl napisała:

                                > A co w tym złego!? Ta dyskusja schodzi już na jakiś dziwny tor...

                                A gdzie ja napisałam, że to coś złego? Bronię "napływowych wieśniaków", którzy wg Zenobii nie są w stanie osiągnąć zdolności kredytowej. wink
                                • jagoda_pl Re: wybory finansowe 03.03.11, 12:53
                                  A to sorry, ale myślałam, że gromiszwink

                                  Jagoda-Napływowy Wieśniak
                                  • annie_83 Re: wybory finansowe 03.03.11, 15:31
                                    > A to sorry, ale myślałam, że gromiszwink
                                    >
                                    > Jagoda-Napływowy Wieśniak

                                    Chyba źle się wyraziłam, bo nie tylko Ty uznałaś, że gromię. wink

                                    Ja też napływowy wieśniak. wink

                        • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 02.03.11, 16:41
                          fruzia01 napisała:

                          > magdalaena1977 napisała:
                          >
                          > > > Pominawszy wzgledy etyczne takiego myslenia,
                          > > Jakie względy etyczne ?
                          > >
                          > > > dziedziczy sie przede wszystkim po rodzicach.
                          > > Moi koledzy dziedziczyli po dziadkach (a w zasadzie po babciach,
                          > > do dziadkowie zmarli wcześniej), a jeden po bezdzietnej ciotecznej babci.
                          >
                          > 'halo, babcia? jak zdrówko? dobrze? to szkoda, bo ja nadal z rodzicami i bratem
                          > na 2 pokojach żyjemy - nie, nie wyprowadzę się bo kredyt musiałabym wziąć, to
                          > za tydzień zadzwonię..."
                          Zastanów się co mówią o Tobie obrzydliwe takie skojarzenia.
                          • fruzia01 Re: wybory finansowe 03.03.11, 08:05
                            o, wreszcie chyba zrozumiałaś o jakie względy etyczne chodzi
                      • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 10:10
                        Nikt z moich warszawskich znajomy
                        > ch nie wziął dramatycznego kredytu na 30 czy 40 lat. I wszyscy mieszkali z rodz
                        > icami przez cały czas edukacji.

                        Zajebiście, że mogli studiować to co chcieli w swoim mieście. Jak ktoś miał pecha i urodził się 300km dalej, to niestety musi kombinować.
                        • astrum-on-line Re: wybory finansowe 02.03.11, 10:50
                          ofelia1982 napisała:

                          > Nikt z moich warszawskich znajomy
                          > > ch nie wziął dramatycznego kredytu na 30 czy 40 lat. I wszyscy mieszkali
                          > z rodz
                          > > icami przez cały czas edukacji.
                          >
                          > Zajebiście, że mogli studiować to co chcieli w swoim mieście. Jak ktoś miał pec
                          > ha i urodził się 300km dalej, to niestety musi kombinować.

                          No, to takie fajne miasto, gdzie można studiować prawie wszystko smile
        • jagoda_pl Re: wybory finansowe 01.03.11, 14:36
          Nie powinno się zaciągać kredytó
          > w nie znając przyszłości

          Kredyty tylko dla wizjonerówbig_grin
        • goodnightmoon Re: wybory finansowe 01.03.11, 17:01
          korniz napisała:

          > Nie powinno się zaciągać kredytów nie znając przyszłości, bo potem wszystko spada na dalsze pokolenie a splacic i tak trzeba.

          Można też sprzedać nieruchomość, na którą został zaciągnięty kredyt i wrócić do punktu wyjścia.
          • joanna_poz Re: wybory finansowe 01.03.11, 20:17
            mozna tez szybciej spłacic kredyt bo polepsza się sytuacja dochodowa.
            i nic nie spada na dalsze pokoloenia.
          • kosm.aty Re: wybory finansowe 30.03.11, 09:04
            > Można też sprzedać nieruchomość, na którą został zaciągnięty kredyt i wrócić do punktu wyjścia.

            Nie żebym się czepiał, ale nieruchomości ostatnio powoli, bo powoli ale raczej taniały. A jeszcze jak ktoś ma modny kredyt we frankach, to rata może i niska, ale różnica kursowa rozwala cały pomysł o sprzedaży mieszkania.
            Oczywiście możliwy jest przypadek, że mieszkanie kupiono za 4k, a sprzedać da się za 8k. Ale nie ma się co oszukiwać że wszyscy są w takiej sytuacji i ze "na mieszkaniach nie można stracić".
        • ula27121 Re: wybory finansowe 01.03.11, 17:44
          korniz napisała:

          > zawsze osoby nie biorace kredytow sa do przodu.

          Ja obserwując swoje otoczenie dochodzę do diametralnie innego wniosku.
          • ula27121 Re: wybory finansowe 01.03.11, 17:48
            A, ale zaznaczę, że nie mówię o kredytach gotówkowych na wakacje czy lepsze ciuchy. Jednak już kredyt na dom daje czasem możliwość prowadzenia firmy czy gabinetu u siebie.
        • ofelia1982 Re: wybory finansowe 02.03.11, 09:37
          korniz napisała:

          > zawsze osoby nie biorace kredytow sa do przodu.

          Oj korniz korniz..smile Widać obca jest Ci idea kredytów inwestycyjnych..
        • servee Re: wybory finansowe 22.03.11, 15:04
          To zależy na co bierzesz kredyt:
          Jak bierzesz na samochód to masz rację, samochód traci na wartości po wyjechaniu z salonu.
          Jak bierzesz kredyt na dom to np. ja, kilka lat temu wziąłem 300 tyś, wybudowałem dom i mieszkam w nim. W tej chwili dom jest wart ok 750 tyś. Gdybym chciał odkładać to co w tej chwili przeznaczam na spłatę kredytu to w tej chwili miałbym ok 50 tyś.
          • kosm.aty Re: wybory finansowe 30.03.11, 09:10
            > Gdybym chciał odkładać to co w tej chwili przeznaczam na spłatę kredytu to w tej chwili miałbym ok 50 tyś.

            A gdybyś wziął kredyt, w 2002 kupił akcje, a w 2006 sprzedał je to byłbyś jeszcze bardziej do przodu. Tylko jaka z tego nauka na przyszłość? Żeby kupować akcje, bo zarobek pewny? Czy żeby inwestować w nieruchomości, bo na tym nie da się stracić? W sumie czemu nie, skoro ekstrapolujemy przeszłość na przyszłość, to wystarczy teraz wziąć drobne 750tys kredytu (tyle jest warty TERAZ dom, prawda?) i za kilka lat będzie warty +/- 1mln700tys. zł. Odważysz się podpisać pod tą radą?
    • iwoniaw a co tu oceniać - każdy ma swoje priorytety 01.03.11, 11:45
      Jeden woli mieszkać w kawalerce i jeździć po świecie, drugi jest domatorem, ale potrzebuje większej przestrzeni życiowej. Jeden ma świetną komunikację miejską/do pracy na piechotę chodzi, drugi - nawet w obrębie miasta - do pracy ma kilkanaście km i kiepskie połączenia, samochód jest jedynym rozwiązaniem umożliwiającym w miarę komfortowe życie.
    • monikaj21 Re: wybory finansowe 01.03.11, 12:13
      Jeden będzie szczęśliwszy w sytuacji nr1, inny w sytuacji nr 2. Obie są jak dla mnie akceptowalne.
      Wybór samochodu i w jednym i drugim wypadku jest dla mnie dziwny ale to nie mój samochód więc co mi tam smile
    • woman-in-the-city Re: wybory finansowe 01.03.11, 13:16
      Bez podanych szczegółow wszystko jest względne.
      Nie piszesz jak wyposażony i urzadzony jest dom, jak i to 60 metrowe mieszkanie. Moze byc tak, ze mieszkanie jest warte ledwo połowę tego domu. To, ze są w tej samej okolicy przemawiac moze na korzysc domu. Gdyby chciano dom w miarę szybko i korzystnie sprzedac w razie podbramkowej sytuacji zyciowej lub innej(wyprowadzka dzieci)to łatwiej sprzedac byłoby mieszkanie lub mniejszy niż te 200 metrów dom. Ale to tak hipotetycznie zakładam. Nic nie ma na temat działki na której stoi dom, jak jest duza, czy ta połowa kredytu obejmuje tez koszt działki etc. Moze jest to duza działka i od biedy kawałek mozna sprzedac, wynając pod komis (tak zrobili moi znajomi)etc. Co do aut to dla jednego jest to posrednie lub bezposrednie narzedzie pracy dla drugiego tyko dodatek od czasu do czasu w użycu. Co do oszczednosci to te bywaj ulokowane w nie tylko jako gotówka na koncie. Są ikony, obrazy, inne dzieła sztuki lub ziemia o której posiadaniu chwalic się nie zawsze ktos chce. Żeby realnie ocenic czyjąs sytuację trzeba znac jego PIT, jego dodatkowe źródła dochodów, które nie zawsze są nawet rodzinie, a co dopiero znajomym ujawniane, jego prawdziwy stan posiadania i to co dostanie lub nie w spadku po rodzicach , dziadkach etc.
      • verdana Re: wybory finansowe 01.03.11, 14:58
        jak zwykle zgadzam się z Zenobią.
        Poza tym - tani samochód psuje sie częściej niz drogi, zamiast spłacać kredyt, płaci sie za naprawy. W większym mieszkaniu można lepiej wypocząć i być wydajniejszym w pracysmile W razie kryzysu drogi samochód można sprzedać, a tani - zezłomować.
        Jestem osobą z frakcji "nigdy kredytów, lepiej mieć gorsze warunki i pieniadze na czarną godzinę" i uwazam, ze opcja ludzi, ktorzy używają własnych pieniędzy dla uprzyjemnienia sobie życia jest znacznie rozsadniejsza. Zazdroszczę.
        Jak słusznie kiedyś powiedziała moja matka, patrzac na złotą monetę "Wiesz, ile warta jest ta moneta? Bochenek chleba".
        • zuzanna56 Re: wybory finansowe 01.03.11, 16:23
          Ja zupełnie nie pojmuje, po co w ogóle roztrząsać to, czy bogatsza jest rodzina nr 1 czy nr 2? Jaki jest sens?

          Sama sprzedałam mieszkanie 3 pokojowe w wielkim mieście, teraz mam niewielki dom, który kosztował z wyposażeniem dwa razy tyle co tamto mieszkanie, kredyt mam mniejszy niż ta różnica, ale mały nie jest, powiedzmy, że jest to nieco więcej niż jedna czwarta wartości domu. I co? Nie zastanawiam się czy jestem teraz bogatsza czy byłam wtedy (mieliśmy jeden samochód a teraz dwa - bez kredytu, ale samochody zbyt nowe to nie są). Naprawdę nie o to chodzi. Ludzie podejmują różne decyzje. Teraz mam święty spokój, taras, ogromny ogród, piękna okolicę. Dajemy radę z płaceniem rat i dojazdami, bo koszt dojazdów dość znacznie nam się zwiększył. Najważniejsze jest to, że się w tym domu z mężem i dziećmi dobrze czujemy smile bogatsi czy biedniejsi niż 4 lata temu to nie wiem i nieważne wink
    • jeziorowa Re: wybory finansowe 01.03.11, 16:45
      Co myślę o takich wyborach finansowych?
      Dysponując tak skąpą informacją nie da się nic powiedzieć o majętności ani tym bardziej o zdolności do generowania dochodu, ale: rodzina nr 2 wygodnie mieszka, ceni swoje bezpieczeństwo i uważa, że pieniądze służą człowiekowi do zaspokajania potrzeb i przyjemności. W razie nieprzewidzianych okoliczności ma zabezpieczenie finansowe na krótki okres czasu, a w dłuższym okresie napewno sobie poradzi, bo nie boi się życia ani ryzyka. Rodzina nr 1 żyje w ciasnocie, bardziej ceni pieniądze niż komfort i bezpieczeństwo jazdy i uwielbia przypatrywać się wyciągom z konta. Nie cieszy się życiem (bo inni mają więcej), na wszystko szkoda im pieniędzy, żyją po to aby gromadzić. Nie chciałabym takich ludzi w swoim otoczeniu.
      Uważam, że oszczędności trzeba mieć, ale gromadzenie pieniędzy dla samej radochy ich posiadania kosztem komfortu życia jest dla mnie niezrozumiałe.
    • goodnightmoon Re: wybory finansowe 01.03.11, 16:56
      end0rfina napisała:

      > kto jest realnie bogatszy? co myślicie o takich wyborach finansowych?

      Wiesz co, póki małżeństwo nr 2 stać na spłatę tych wszystkich kredytów, to niech sobie używają życia, jeżdżą fajnym autem i mieszkają w wygodnym domu.
      Jest to (dom) również inwestycja - coś tam dzieciom zostanie.
      W końcu, jeśli życie spłata figla, to dom można sprzedać i zamieszkać w małym mieszkaniu.
    • naomi19 Re: wybory finansowe 01.03.11, 21:45
      Realnie bogatsi są pierwsi. Pozornie ci drudzy.
      • el-an Re: wybory finansowe 01.03.11, 22:18
        Moim zdaniem, to zależy od tego, czy mają na wychowaniu potomstwo. Pomijam wartości nominalne, można sobie wyliczyć.
        1. Jeśli nie mają i nie planują mieć dzieci, to bogatsza jest para 1. 60 m na 2 osoby wystarczy, mają luz, oszczędności, spokój i wolność wyboru, jeżdżą, gdzie chcą, wydają, na co chcą. Nie muszą się troszczyć o dom, ogród, wyłączenia prądu w sezonie grzewczym itp.
        2. Jeśli są dzieci w ilości większej niż 1, i to nie maleńkie, wszystko się zmienia. Bogatsza jest para 2. Bo jak nie będzie pecha, spłacą kredyty, a wygodnie mieszkają, jeżdżą bezpiecznie itp. Komfort na codzień większy.
        3. Po czytaniu od pół roku tego forum mam taki wniosek: można brać dużo kredytów i dużych, pod warunkiem, że ma się bufor, kasę na koncie na życie i wszelkie opłaty na min. pół roku. A ponieważ wiele osób piszących ma wydatki miesięczne około 10 tys, to potrzeba 50-60 tysiaków. Suma ogromna. W razie choroby, straty pracy jest czas na wyzdrowienie, znalezienie nowej. Albo ogarnięcie się w nowych, kryzysowych warunkach.
        4. Łatwo jest żyć biednie, gdy jest się młodym, zdrowym i bezdzietnym.
    • joanna_poz Re: wybory finansowe 02.03.11, 11:25
      a tak już na marginiesie wszelkich rozważań to nie wydaje mi się w ogole, aby obydwa malżenstwa miały podobną zdolność zarobkową i podobny komfort życia.

      zakladając, że ci drudzy potrzebują sporą kwotę do obsługi dwoch kredytow - ci pierwsi powinni miec dużo wyższe oszczedności (bo mogliby odlożyc, to co tamci wydają na kredyt), ewentualnie nie odkladac, ale życ na duzo wyższym poziomie niż ci pierwsi (to co tamci wydają na kredyt wydawac na podrozy, hobby, wypoczynek etc)
      • naomi19 Re: wybory finansowe 02.03.11, 11:44
        Prawdopodobnie ci pierwsi mogą sobie pozwolić nadobre jedzenie, rozrywki, lepsze ciuchy, sporty, wyjazdy. Drudzy przeznaczają to na pensje bankowców smile
        • joanna_poz Re: wybory finansowe 02.03.11, 11:50
          no nie.
          założenie bazowe autorki było:
          "Podobny komfort życia: jedzenie, rozrywki i inne około życiowe warunki"
    • end0rfina Re: wybory finansowe 02.03.11, 14:08
      Ciekawe jak skrajne emocje może wywoływać rozmowa o pieniądzach. Zazdrość, poczucie niższości to niby motor działania. Uwierzcie, że są ludzie i kraje dla/w których rozmowa o pieniądzach jest równie naturalna jak rozmowa o jedzeniu. Tu nie chodzi o to kto komu zazdrości jeśli w ogóle zazdrości ale o schemat postępowania mając do wykorzystania TE SAME ZASOBY. Dziękuje za niektóre ciekawe opinie smile
      • kala_majowa p.s 02.03.11, 14:11
        .....i za dystans do tematu wątku smile
      • forumowniczka Re: wybory finansowe 29.03.11, 15:52
        No właśnie, ciekawe dlaczego pieniądze budzą tyle emocji? Dlaczego wyboru kredytu nie traktuje się jako zadania arytmetycznego w szkole typu:
        1. tyle mam,
        2. tyle potrzebuję
        3. tu mogę dostać tyle
        4. tu tyle
        5. to mi się bardziej opłaca więc podejmuję decyzję

        Może mieć to związek z trudnością w określaniu własnych FAKTYCZNYCH potrzeb. Może wystarczyłoby mi 60m mieszkanie ale znajomi nie mieszczą się na 80m więc kupię 100 ... wink

        A może w tym, że emocje to chleb powszedni dla każdego a z zadaniem arytmetycznym nie każdy sobie radzi wink

        Piszę pracę doktorską na temat zarządzania finansami osobistymi i zapraszam osoby chętne do wypełnienia ankiety na stronę: moje-ankiety.pl/respond-7746.html
    • hoovercraft Re: wybory finansowe 22.03.11, 12:59
      W kwestii samochodów mam doświadczenie więc tylko o tym się wypowiem (nieruchomości w swoim życiu do tej pory tylko wynajmowane, ze względu na częste przeprowadzki międzymiastowo-międzynarodowe).
      Zakładając, że ten za 15 tys. jest używany, a za 60 tys. nowy:

      Używany za 15 tys. najprawdopodobniej jest znacznie bardziej komfortowy niż nowy za 60, bo można za te pieniądze (15k) kupić świetnie wyposażonego używanego Avensisa, Accorda, 406, Passata, Lagunę itd jeszcze z rozsądnego rocznika albo za 60k nowego kompakta, słabo wyposażonego i z niezbyt oszczędnym, a słabym benzynowym silnikiem.

      Co do kosztów utrzymania - starszy diesel lub benzyna+LPG spali mniej, można tanio serwisować u znajomego mechanika, a nie wywalać bebechy na autoryzowany serwis pod rygorem utraty gwarancji i jak auto nie jest niemieckie, to właściwie nie ma żadnych powodów, by płacić Autocassco. Żeby zaoszczędzone w ten sposób pieniądze wydać na naprawy używanego samochodu (który faktycznie się częściej psuje) trzeba by albo mieć straszliwego pecha albo bez rozeznania kupić coś o legendarnej awaryjności, np. Lagunę 1.9 dCi 120 KM z 2002 roku lub auto dla pasjonatów z trudno dostępnym serwisem (Saab, Lancia...).

      W opisywanej sytuacji zdecydowałbym się pewnie na jakieś media sententia - kupienie za gotówkę dobrze wyposażonego kompakta (Astra, Focus, Megane...) lub klasę średnią (Vectra, Mondeo, 407...) z 2005 - 2006 roku za 25-35 tysięcy. Jeśli to rodzina, to może też jakiegoś minivana.

      • magdalaena1977 Re: wybory finansowe 22.03.11, 16:48
        hoovercraft napisał:
        > Używany za 15 tys. najprawdopodobniej jest znacznie bardziej komfortowy niż now
        > y za 60, bo można za te pieniądze (15k) kupić świetnie wyposażonego używanego A
        > vensisa, Accorda, 406, Passata, Lagunę itd jeszcze z rozsądnego rocznika
        Nie wierzę. Dwa lata temu szukałam używanego samochodu, miałam większy budżet i trafiałam na same zużyte modele po stłuczkach z kilkoma właścicielami.

        > można tanio serwisować u znajomego mechanika,
        Nie każdy ma znajomego mechanika.

        > jak auto nie jest niemieckie, to właściwie nie ma żadnych powodów,
        > by płacić Autocassco.
        A co, kradną tylko niemieckie ?
        • hoovercraft Re: wybory finansowe 22.03.11, 17:40
          "trafiałam na same zużyte modele po stłuczkach z kilkoma właścicielami."
          Jeżeli zakłada się, że musi być pierwszy właściciel, a wymiana zderzaka i lakierowanie błotnika dyskredytuje dane auto, faktycznie może być ciężko. Auto bezwypadkowe (nie:"bezstłuczkoparkingowe") w dobrym stanie za te pieniądze kupić się da, pod warunkiem że nie zafiksujesz się na "Honda Accord 1.8, hatchback, najlepiej srebrna", tylko przyjmiesz bardziej ogólne kryteria i weźmiesz trochę "to, co jest" jeżeli akurat trafi się w dobrym stanie.

          "Nie każdy ma znajomego mechanika."
          Nie wyraziłem się precyzyjnie. Nie chodziło mi o kumpla, który akurat jest mechanikiem, tylko jakiegoś w miarę zaufanego, sprawdzonego, "niemarkowego" fachowca nie z ogłoszenia, tylko z polecenia rodziny/znajomych.

          "A co, kradną tylko niemieckie ?"
          Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale na podstawie oficjalnych policyjnych statystyk można uznać, że właściwie tak big_grin Szczególnie biorąc pod uwagę auta pięcioletnie i starsze.
          Wyłączając oczywiście maluchy, polonezy i tym podobne auta o wartości poniżej 1500 złotych, bo to się kradnie z różnych przyczyn bo jest łatwo.
        • ofelia1982 Re: wybory finansowe 22.03.11, 19:34
          > Nie wierzę. Dwa lata temu szukałam używanego samochodu, miałam większy budżet i
          > trafiałam na same zużyte modele po stłuczkach z kilkoma właścicielami.

          Nie chcę być uszczypliwa, ale ja 2 m-ce temu kupiłam używanego kilkuletniego bezwypadkowego Chryslera w świetnym stanie za 15tys. I szukałam go chwilkę, ale bez przesady - nie jakoś długo.
    • mysz0lec Re: wybory finansowe 22.03.11, 15:28
      > kto jest realnie bogatszy? co myślicie o takich wyborach finansowych?

      Moim zdaniem bogatszy byłby ten, kto po sprzedaniu domu/mieszkania i samochodu (i spłacie kredytów z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży) miałby więcej pieniędzy.
      Co myślę? Ja wolałabym żyć w mniejszym mieszkaniu i mieć tańszy samochód niż na siłę kupować wielką chałupę i wypasione auto, jeśli mnie na to nie stać. Nie mogłabym spać spokojnie wiszący nade mną tak ogromny kredyt.
    • sammler Re: wybory finansowe 22.03.11, 16:30
      Nie wiem, kto jest realnie bogatszy. Wiem za to, który model jest mi bliższy. Pierwszy.

      S.
      • tessla81 Re: wybory finansowe 30.03.11, 12:20
        "Dwa małżeństwa, podobna zdolność zarobkowa, miejsce zamieszkania, średnia wieku. Podobny komfort życia: jedzenie, rozrywki i inne około życiowe warunki."

        symulacja

        RODZINA DOM:
        zakładając :
        rata dom - 2000
        rata auto - 1000
        opłaty dom + ogrzewanie średnia z całego roku - 2000/mc (200m^2)
        jedzenie 1500 (3-4os)
        razem: 6500 całość
        aby dostać kredyt (raty mogą wynieść do połowy dochodów tu: raty to 3000)
        muszą zarabiać ok 8000 netto
        zostaje 1500


        RODZINA MIESZKANIE:
        opłaty 1000 (60m^2)
        jedzenie 1500 (jw)
        razem 2500
        zakładamy takie same dochody 8000 netto
        zostaje 5500

        biorąc 5 lat = 60mcy
        oszczędności
        rodzina dom 10000:60 = 170zł/mc zostaje na życie 1333zł
        rodzina mieszkanie: 50000:60=835zł, zostaje na życie 4665

        WNIOSKI:
        pensja netto pewnie jest wyższa niż załozyłam
        bo rodzinie-dom zostaje 1333 a gdzie paliwo itd
        dlaczego rodzina-mieszkanie tak mało odłożyła i co robi z 3800 (4665-835) skoro standard życia obie rodziny mają podobny ?

        mając 4665 i odkładając powiedzmy 2500 zostaje 4665-2500= 2165 na wygodne życie
        te 2500 x 60mcy = 150 000
        rodzina mająca dom na pewno zarabia duzo więcej
        • end0rfina Re: wybory finansowe 30.03.11, 15:14

          Ciekawa kalkulacja. Obie rodziny 5 lat temu i teraz zarabiają analogiczne sumy.
          Co nie znaczy że i wtedy i teraz mają po załóżmy 8 tyś. Wyliczenie oszczędności działa jednak tylko na ten moment. Nie uwzględnia inflacji. Wzrost cen w stosunku do zarobków w ciągu 5 lat jest znaczący.
          Nie szukając daleko cena chleba w tym czasie poszła wyraźnie w górę. O paliwie i kosztach ogrzewania nie wspominając. Za 50 zł 5 lat temu można było kupić o wiele więcej niż dziś.

          Rodzina 2 już samochodu nie ma.
    • ablims Re: wybory finansowe 30.03.11, 15:27
      Uważam że pierwsza rodzina jest w lepszej sytuacji i co za tym idzie bogatsza...
      Dlaczego?
      Brak problemów finansowych, spokojniejsze jutro, zabezpieczona przyszłość.
      w razie krachu finansowego wychodzą praktycznie obronną ręką ( niewielkie straty)

      2 rodzina jest mocno obciążona finansowo kredytami. W razie problemów z płynnością finansową ratowaliby się pewnie sprzedaża tego co mają .
      W razie krachu tracą wszysko.
    • forumowniczka Re: wybory finansowe 30.03.11, 18:52
      Presja na wysokie zarobki żeby utrzymać bieżący poziom wydatków to ogromne obciążenie.
      W długim okresie zawsze mogą zdarzyć się jakieś kryzysy typu chwilowy brak pracy lub choroba. Dobrze jest wtedy mieć możliwość przeczekać zamiast zmieniać całkowicie swoje życie - przeprowadzać się itd.

      Rodzina druga żyje po prostu ponad stan trudno więc mówić że jest bogatsza....

      -----------
      piszę pracę doktorską na temat zarządzania domowymi finansami i gorąco zapraszam do
      wypełnienia ankiety na stronie: moje-ankiety.pl/respond-7746.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka