mam pytanie, co sądzicie o takiej sytuacji?
Skończyła się umowa o pracę, szefowa chce przedłużyć umowę, ale każe przynieść starą umowę, bo chce ją podrzeć

O co kaman?
Chce ją podrzeć, aby wypisać nową, identyczną (czas pracy, wynagrodzenie, premia) od tego samego dnia rozpoczęcia co stara, ale dłuższą, mianowicie, do końca tego roku.
Chodzi o to, aby nie było dwóch umów, bo po trzeciej trzeba zatrudnic pracownika na czas nieokreślony?
I wtedy nieprzyjemności, jeśli pracownica zajdzie w ciążę czy jeśli zostanie zwolniona (odprawa)?
Jakie Wasze typy?