Marzec za nami, czas na kwietniowe oszczędzanie.
W kwietniu ciężko będzie mi coś odłożyć, bo święta, bo planuję wymienić firanki w pokoju, bo muszę zapłacić za strój do komunii dziecka, i składkę na komunię, i wyprawić choć skromne urodziny dziecka, i to, i to, i to....
wszystkie wydatki "nieniezbędne" były odkładane (do czasu aż zacznę pracować, do czasu aż ruszy sezon), żeby i tak przejadane oszczędności jeszcze bardziej nie uszczuplać.
i teraz taką mam straszną ochotę zaszaleć w kwietniu
i te wszystkie tyły z marca pozapłacać....
a wiem, że nie starczy na wszystko... muszę usiąść i wszystko ponownie skalkulować...
zatem kwiecień (podobnie jak marzec) do oszczędnych u mnie nie należy
trudno, bywa i tak.