Sytuacja wygląda tak: mamy jedno dziecko, chcemy mieć drugie. Niestety 11-letnia Skoda Fabia jakoś nas pozytywnie nie nastraja

mieszkamy pod Warszawą, żłobek jest daleko (koło mojej pracy) i nie ma po prostu opcji "bez samochodu".
No i wymyśliliśmy sobie, że kupimy nowy, dokładnie Dacie Duster, który kosztuje 50 tys. I tu zaczyna się problem. Miesięcznie jestem w stanie odłożyc ok. 1500 zł, na koncie oszczędnościowym mamy pewną kwotę, przyjmijmy 10 tys., której nie chcemy ruszać - ma być na czarną godzinę. Tak więc generalnie zaczynamy od początku.
I szlag mnie trafia, bo co nie odłożę, to trzeba coś kupić - wczoraj np. wyskoczyła operacja (zabieg) u dziecka za 4000 zł (wycięcie trzeciego migdała + dreny w uszach). Nie zamierzam robić tego przez NFZ, bo trzeba czekać prawie półtora roku - chyba tak, żeby dziecko zdążyło ogłuchnąć
Nie wiem czy nie lepiej byłoby po prostu wziąć kredyt na ten samochód, ale biorąc 50 tys. musiałabym spłacić 75 tys - ABSURD. Poza tym boję się tak zupełnie zostać bez zapasu, podejrzewam, że z takim kredytem byłoby nam ciężko.
No i do Was pytanie, mądre głowy, jak odłożyć, żeby w dwa lata kupić samochód? albo przynajmniej skombinować połowę kasy, 25 tys. ? czy po prostu wziąć kredyt i tyle?
ps. za Skodę wezmę (o ile uda się ją sprzedać) do 7 tys.