swoje wydatki, oczywiscie. Juz pare razy sie zabieralam do tego, ale zawsze urywalo mi sie w trakcie (wystarczy oposcic kilka dni i nie jest sie juz w stanie przypomniec kazdego jednego drobiazgu), a ostatnie miesiace byly tak tragiczne, ze wolalam nie widziec tego czarno na bialym

. W koncu - wytrwalam do konca kwietnia, wiec sie da, bede kontynuowac, zwlaszcza, ze moja sytuacja finansowa nadal nie jest latwa, ale mniej tragiczna, a zapisywanie pozwala jednoczescie na planowanie budzetu (mozna zapisac naprzod pewne stale przychody i wydatki, co juz daje jakis punkt wyjscia).
Teraz powinnam sie jeszcze zmobilizowac, zeby zaczac odkladac anwet jakies drobne kwoty, nawet jesli ma to byc 20-50 euro miesiecznie...
W kazdym razie dziekuje forumowiczom, systematyczna lektura jest dla mnie stalym wyrzytem sumienia i mobilizaja.