Dodaj do ulubionych

dylemat usamodzielnienia się

16.08.12, 13:43
Czy nasz pomysł ma racje bytu?

mieszkamy z rodzicami juz kilka lat, mimo to jesteśmy ludzi młodymi, przed 28 r.z, mamy dziecko w wieku szkolnym.
Chcemy się usamodzielnić. Mam prace za 1800 zl.netto (pierwsza, rozwojowa, zgodna z wykształceniem), partner za ok. 1500. - istnieje możliwość dorabiania, bo jest to praca półetatowa, ale wolimy, by jak dotąd, był w domu (obiady, doglądanie dziecka, zakupy). Ja niestety nie mam szans na prace na 1/2 etatu, chociaż to moje marzeniesad
Do dochodu doszłyby pieniądze z mojej DG, min. 1000 zl./m

Mam swoje mieszkanie, tylko czy damy rade samodzielnie prowadzić gosp. dom.?
Obserwuj wątek
    • beatrix_75 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:01
      mam nadzieję ,ze żartujesz ?
    • marzeka1 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:28
      Dla mnie też to jakiś żart.
      Serio posiadanie dziecka w wieku szkolny oznacza, ze mąż musi pracować na pól etatu????
      • beatrix_75 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:41
        dla mnie nawet to pół etatu nie razi tak , jak zdanie
        "czy damy rade samodzielnie prowadzić gosp. dom "
        smile
      • araceli Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:42
        marzeka1 napisała:
        > Serio posiadanie dziecka w wieku szkolny oznacza, ze mąż musi pracować na pól e
        > tatu????

        Przecież autorka wątku nie napisała, że 'musi' tylko, że tak wolą. Jakby to była kobieta to jakoś nikogo by to nie dziwiło!
        • skarbonka-bez-dna a mnie nurtuje co to jest DG 16.08.12, 14:46
          no własnie?
          • czekolada72 Re: a mnie nurtuje co to jest DG 16.08.12, 15:23
            dzialalnosc gospodarcza, wlasna
      • dziuraczka Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:57
        Nie, nie oznacza to tego, ale w domu samo sie nie zrobi. Mamy chorowite dziecko, ktore zaczyna 1 kl. szk. podst. Sama bym została, ale NIE ZNAJDĘ PRACY NA 1/2! A on ma wolny zawód! i chcielibyśmy to wykorzystać.. np. przy urlopie bądz wyjazdach wakacyjnych.


        marzeka1 napisała:

        > Dla mnie też to jakiś żart.
        > Serio posiadanie dziecka w wieku szkolny oznacza, ze mąż musi pracować na pól e
        > tatu????
    • araceli Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:44
      dziuraczka napisała:
      > Mam swoje mieszkanie, tylko czy damy rade samodzielnie prowadzić gosp. dom.?

      Własne mieszkanie i 4300 netto? Bez problemu!
      • dziuraczka Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 14:59
        Tylko dlaczego jest mi tak trudno podjąć decyzjesad

        araceli napisała:

        > dziuraczka napisała:
        > > Mam swoje mieszkanie, tylko czy damy rade samodzielnie prowadzić gosp. do
        > m.?
        >
        > Własne mieszkanie i 4300 netto? Bez problemu!
        • eri22 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 15:03
          musisz odciąć pępowine i tyle
          moje dzieci maja 24, 24, 27 i poszły na swoje; najmłodsze jeszcze studiuje (medycyna, więc potrwa)
          • dziuraczka Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 15:13
            Tylko, że ja sie boje o finanse, ze popadniemy w długi, że nie bedziemy miec z czego życ. Boje sie, ze stracę prace, ze DG padnie na kilka miesięcy. Mam alternatywne źródła dochodu, ale tak naprawde wszystko może sie zdarzyć. Nie czuje sie bezpiecznie w tym swiecietongue_out.
            • czekolada72 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 15:24
              dziuraczka napisała:

              Nie czuje s
              > ie bezpiecznie w tym swiecietongue_out.

              To moze zaczac od dobrego psychologa...
              • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 15:50
                Dla mnie to zdecydowanie ponury żart. Dwoje dorosłych ludzi, z dużym dzieckiem i mieszka z rodzicami, tylko dlatego ze nie wiedza czy są w stanie sie utrzymać samodzielnie. Czyli dotąd własne pensje były na waciki, czy jak???

                Przeraża mnie jak sobie pomyśle ze mój syn za te 20pare lat miałby sie pytać obcych ludzi czy starczy mu pensji zeby sie ode mnie wyprowadzić. Przeraża mnie myśl ze są ludzie którym jest tak obca samodzielność. Straszne to.
              • madziulka1982 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 15:51
                smile))
            • s_mag_s Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 15:52
              Zestaw prognozowane wydatki z dochodami, wtedy będziesz wiedzieć czy masz się czego się bać. Tego co ty boi się chyba większość, ale ciągną ten wózek całkiem udanie.
            • sigrid-1 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 19:48
              Wierz mi wiele osób życzyłoby sobie tak komfortowej sytuacji. Powiedz, że nie chcesz, a nie szukaj wykrętów.
        • moje.m Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:36
          dziuraczka napisała:

          > Tylko dlaczego jest mi tak trudno podjąć decyzjesad


          byś sie wstydziła, kopa w d....e powinnas dostac.
          Jak mi rodzice powiedzieli ze mam byc samodzielna i się wyprowadzic, mając 24 lata, a urodziłam dopiero, z męzem mieszkaliśmy u rodziców, nie było gdzie iść. To się wzięliśmy w garść i wzięliśmy kredyt mieszkaniowy 1000 miesięcznie a maz zarabiał tylko 1700 zł.
          I jakoś dałam rade! A ty wstyd, juz dawno bym sie wyprowadziła w takiej sytuacji.

    • elle-joan Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 17:30
      Może rodzice mogliby finansować opłaty za mieszkanie mając świadomość, że to jedyna szansa na Waszą wyprowadzkę smile
    • ale_to_ja Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 18:25
      Jeśli dobrze zrozumiałam: macie na 3 osoby 4300 zł, własne mieszkanie i zastanawiasz się czy ci wystarczy od 1 do 1?
      • lenawawa Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 18:40
        u rodziców za nic nie płacicie?
        a kto mieszka w waszym mieszkaniu?
        no bo czynsz za nie trzeba pewnie płacić

        żart czy głupota?

        ja na 3 osoby w wawie mam 2100 i żyję
        • 1yna-taka Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 18:54
          lenawawa napisała:

          > u rodziców za nic nie płacicie?

          a w czym widzisz problem, skoro rodziców jej stać na to by nie dokładała się do opłat, pomagają jej w ubiorze dziecka, w dokupieniu czegoś do lodówki, to tylko ich sprawa. Ma nie korzystać jeżeli rodzice nalegają i robią to z dobrego serca, chyba musiałaby być idiotką. Czemu niektórych razi to, że ktoś ma dobrze, bo ma rodzinę która pomaga i cieszy się że może,. Przez zwykłą zazdrość, obracacie to w niezaradność.
          >
          > żart czy głupota?

          Ma prawo bać się, że jej nie starczy skoro przyzwyczaiła się do herbaty liptom a nie do sagi. To normalne. Każdy żyje na takim poziomie na jaki go stać.
          >
          > ja na 3 osoby w wawie mam 2100 i żyję

          No i super, dajesz radę, a to naprawdę godne podziwiu, masz naprawdę nie wiele, a potrafisz za to wyżyć. Ja nie mam tyle co autorka bo to sporo, i też żyje.
          • beatrix_75 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 19:12
            to nie z zazdosci , lecz zwykłego zdrowo-rozsądkowego podejscia
            przeciez rodzice życ wiecznie nie będą ...
            poza tym niezaradni życiowo rodzice wychowaują takież potomstwo
            ale tak czy siak dla mnie to dalej ponury żart ....
            • stef63 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 20:40
              beatrix_75 napisała:

              > to nie z zazdosci , lecz zwykłego zdrowo-rozsądkowego podejscia
              > przeciez rodzice życ wiecznie nie będą ...
              > poza tym niezaradni życiowo rodzice wychowaują takież potomstwo
              > ale tak czy siak dla mnie to dalej ponury żart ....


              Człowiek jak musi to sobie radzi. Poradzą sobie jak będą musieli.
          • tiszantul Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 20:54
            > Ma prawo bać się, że jej nie starczy skoro przyzwyczaiła się do herbaty liptom
            > a nie do sagi. To normalne. Każdy żyje na takim poziomie na jaki go stać.

            Korzystając z aspiracji polskich konsumentów do herbaty lipton producent traktuje ich jak dzikusów z kolonii.

            "Herbaty Tetley i Lipton. Podczas gdy na Zachodzie gramatura saszetki wynosi aż 3,125 g, w Polsce jest to zaledwie 2 g. Jakby tego było mało, herbaty są u nas dwukrotnie droższe."

            www.papilot.pl/odzywianie/16899/2/CocaCola-herbaty-Tetley-i-Lipton-Gdzie-te-oraz-inne-produkty-maja-najgorsza-jakosc.html
            • dziuraczka Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 21:06
              Od niedawna mamy prace!!! Ja sie nawet nie przyzwyczaiłam do tych pieniędzy z niej. Mieliśmy pracowac, by sie wyprowadzić. Teraz sie boje, że nie utrzymamy sie.. Co innego odkładac, a co innego życ.


              Mysle, ze jeszcze pomieszkamy tutaj i jak będziemy mieli jakis zapas środków, to przeniesiemy rzeczy, bo ja pracuje dopiero od 2 meisiecy.

              To jest Warszawa.



              • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 02:30
                I co, jak Cie z pracy wywala to natychmiast zamkniesz kramik pt "własne gospodarstwo domowe" i znow myk! Na utrzymanie rodziców? Wiesz, dorosłość polega właśnie na tym, ze całe juz życie masz mieć te prace, utrzymywać dom, siebie i dziecko. Jak nie masz na to, to idziesz chocby koperty adresowac ale nadal jesteś odpowiedzialna za siebie i rodzine. Nie możesz zakładać parasola ochronnego w postaci rodziców bo sie na tym mocno przejedziesz, poza tym daj Ty im juz spokój, o 10 lat za długo maja Cie na głowie.

                Jeszcze napisze, ze luksus w postaci faceta pracującego 4 godziny dziennie jest dla mnie niespotykany, zwlasza, gdy sie jest na czyimś garnuszku. No i w dodatku gdy od niedawna masz prace, więc wcześniej po prostu oboje siedzieliscie z dzieckiem? Szok. Jak dla mnie, to po prostu oboje jesteście leniwi.
                • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 13:30
                  Czy w pl jest jakis przymus pracowania?

                  Jak maja co jesc, i z pol etatu meza sie wyzywili, ta w imie jakiej idei maja poslac dzieci do obcych instytucji, i na caly etat leciec do pracy?

                  W imie tego, ze ty tak zrobilas? Wszyscy tak musza?

                  Widocznie niektorzy nie maja potrzeby pracy za wszelka cene, tym bardziej, ze tu na horyzoncie sa osoby chetne do wspolfinansowania tej rodzinki.

                  Moze to idziwne, ale liczac wiek dziecka i rodzicow nie trudno sie domyslic, jak wystartowali. Bez pomocy rodzicow by sie raczej nie obeszlo, byc moze nikomu nie zalezy juz teraz na zmianie tej sytuacji?
                  A z finansami tam raczej nienajgorzej , skoro dodatkowa rodzina sie tam umoscila, mieszkanie dodatkowe przeciez czeka.

                  Ja sie nie dziwie, ale i tez nie oceniam, ani nie potepiam.
                  Jak kto wyboru nie ma, to nie ma ale tu najwyrazniej jest, to ze wybor kontrowersyjny to inna sprawa.
                  • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 13:49
                    Skoro wychodzisz z założenia ze to, iż niektórzy nie maja przymusu pracowania za wszelka cenę to sie nie zrozumiemy. Gdyby nie przymus pracowania rodziców tej wesolej rodzinki to by guzik mieli...

                    Co do posyłania dzieci do obcych instytucji to w PL jest obowiązek wychowania przedszkolnego dla 5 i 6 latków, więc co najmniej dwa lata dziecko było w przedszkolu, a rodzice w domu oczekiwali na jego powrót... No ale tak, nie ma przymusu pracy. uncertain dobrze, ze 28-letnia kobieta podjęła swoją pierwsza prace w tym wieku, to sie chwali.
                    • zosiaonline Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:02
                      "obowiązek wychowania przedszkolnego dla 5 i 6 latków"

                      Dla 5-latków nie ma takiego obowiązku. Jeszcze...na szczęściewink
                      • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:27
                        A załóż się. Od września 2011 roku jest obowiązek rocznego wychowania przedszkolnego dla 5-latków i dla tych 6-latków, które nie poszły do szkoły.
                        • zosiaonline Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 16:34
                          Masz rację, naturella smile Pomyliło mi się, że to dopiero od tego roku wchodzi obowiązek (a nie dobrowolność). Maluchy moich przyjaciół (5-letnie bliźniaki) nie chodzą do przedszkola, stąd wprowadziło mnie to w błąd. A to już trwa rok...
                    • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 16:21
                      Ale dziewczyna nie pisze o tym, gdzie byla i co robila jak dziecko bylo w przedszkolu. Mogli byc w tym czasie na zajeciach, facet mogl wlasnie byc w tej pracy na pol etatu, nikt nie napisal, ze czekali, az dziecko z przedszkola wroci.
                      O ile w przedszkolu w ogole bylo, wszak rodzice niepracujact, ona nie samotna matka.

                      Dziewczyna nic nie napisala a tu zarzuty, ze sa leniami.

                      Sa wygodni, ale dla mnie to jeszcze nie grzech.

                      Choc ja doskonale rozumiem, ze czesc ludzi w pl tak to wlasnie widzi, wygodna znaczy leniwa i rozpieszczona.

                      Ja sama nie pracuje, mam sprzataczke, opiekunke do dzieci i w swiecie to jest norma, ale w zapyzialej polszy to ja leniwe dziwadlo jestem. Na szczescie wcale mi z tym nie jest zle. Ja sobie na kanapie pisze a pani mi sie kreci po chalupie i sprzata.
                      Moze tez dzieki temu latwiej mi zrozumiec, ze nie kazdy musi tyrac od matury do emerytury. I ze jak podstwaowe potrzeby sa zaspokojone, to mozna odpuscic w imie wygody.

                      • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 16:35
                        W zapyziałej polszy (i Ty chcesz wracać? Po co?) niektóre przynajmniej kobiety rozumieją, jak niebezpieczne bywa uzależnianie sie pod każdym względem od męża, rodziców itp.
                        • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 17:13
                          Ja do zapyzialej polszy wracac nie chce absolutnie, ale 50 tysiecy dolarow za szkole za nasze dzieci zmusza nas do powrotu, nie chcemy juz tyle placic. 40 pare moglismy choc przykro bylo, ale to juz byl nasz max. No i warsaw calling.... Praca sie upomina o powrot.

                          Co do uzaleznienia... Zaloze sie ze ja jestem mniej zalezna od mojego meza niz ty od swojego szefa/szefowej. A i pieniadze pewnie do dyspozycji mam wieksze. Tak,wiem, niedlugo mnie wymieni na ambitniejszy model, tak jak liczna rzesza panow w kyzysie, ha, ha, ha...Na pracowita panienke przed trzydziestka, co to jej nie bedzie przeszkadzac, ze facet caly majatek zostawi bylej jedzy.

                          Juz o tym dyskutowalysmy, ty mnie nie przekonasz ani ja ciebie, przy czym ja nie mam misji nawracania.
                          • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 17:34
                            Volta, to nie ze mną dyskutowalas, ale myśle sobie, ze znacznie łatwiej znaleźć nowa prace niz nowego meza wink
                            • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 17:51
                              Jestem przekonana ze to z toba na tym forum zreszta,

                              Co do zmiany
                              Mysle, ze szybciej bym zmienila meza niz znalazla pracesmile
                        • 1yna-taka Re: do naturella 17.08.12, 20:50
                          naturella napisała:

                          > niektóre przynajmniej kobiety
                          > rozumieją, jak niebezpieczne bywa uzależnianie sie pod każdym względem od męża,
                          > rodziców itp.

                          Nie w każdym przypadku te uzależnienie wynika z lenistwa czy z niezaradności. Po sąsiedzku mam parę nauczycieli, którzy mają dwoje dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Oboje pracują zarabiając najniższe krajowe, oboje mają wyższe wykształcenie, oboje mają pomoc ze strony rodziców mimo, że są grubo po 30tce nie dają rady by się utrzymać, opłaty, opał, w tym pomagają im rodzice, oni kupują jedynie żywność, ubrania,leki, dla siebie i dzieci. Czy uważasz ich za niezaradnych leni? Czy za ofiary losu które same są sobie winne bo wybrały taki kierunek studiów i pracują w takim zawodzie???
                          • gk102 do 1yna-taka 17.08.12, 21:11
                            Oczywiście, że są niezaradni bo żerują na rodzicach, gdyby rodziców nie było: pracowaliby w wakacje, udzielali korepetycji, ograniczyli wydatki, po 18 godz. pracy uczyliby gdzieś jeszcze...no ale nauczyciele jakich znam to odrębny temat.
                      • zosiaonline Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 16:41
                        Coś w tym jest, volta2 smile To kwestia dochodów i standardu życia, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Ja mogłabym nie pracować, ale nie wyobrażam sobie tego (z czystej pasji i faktu, że uwielbiam swoją pracę + to piękne uczucie niezależności). Praca na pół etatu dałaby mi dochód pozwalający na spokojne życie. Ale ja po prostu lubię pracować, aktywność zawodową, badania naukowe itp. No i to jednak miłe uczucie, gdy oszczędności rosną i człowiek nie boi się o przyszłość.
                        Po 50-tce i tak przechodzimy z mężem na "emeryturę" i zostawimy sobie tylko gościnne wykłady wink
                      • elle-joan Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 22:09
                        volta2 napisała:
                        > Ja sama nie pracuje, mam sprzataczke, opiekunke do dzieci i w swiecie to jest n
                        > orma, ale w zapyzialej polszy to ja leniwe dziwadlo jestem. Na szczescie wcale
                        > mi z tym nie jest zle. Ja sobie na kanapie pisze a pani mi sie kreci po chalupi
                        > e i sprzata.

                        Ciekawe w jakim kraju to jest norma. Też nie mieszkam w Polsce (ale widocznie nie "w świecie"). Nie znam rodziny, gdzie matka wynajmuje kogoś do opieki nad dziećmi i do sprzątania, a sama klepie na forum internetowym. Oczywiście wolny wybór, ale nie sądzę, że norma. Poza tym Twoja sytuacja nie ma tu nic do rzeczy, nikt nikomu nie zagląda, co ten robi w domu, ale autorka napisała, że nie radzi sobie z odpowiedzialnością, więc normalne, że inni komentują.
                        A sytuacja autorki wątku to faktycznie szczyt światowości. Tylko co niektórzy z zapyziałego kraju nie mogą pojąć tej światowości.
                        • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 22:33
                          że nie radzi
                          > sobie z odpowiedzialnością, więc normalne, że inni komentują.

                          ona się tylko boi, że nie poradzi sobie, czy rzeczywiście - ona musi to sprawdzić, ale zanim do tego sprawdzania przystąpi - już została oznaczona leniem, pasożytem i kim tam jeszcze.

                          i rzeczywiście, gul skacze, bo ktoś ma lepiej - typowo nasze...
                          no i mąż półetatowiec, ma dziecka doglądać, też źle, bo dlaczego ma jakieś dziecko być doglądane przez ojca, skoro lepiej ojca pogonic do zarabiania a dzieciaka na popołudnie do świetlicy czy do obcej baby/niani. no czemu dziecko autorki wątku ma mieć lepiej niż nasze osobiste?

                          wściek i równanie do dołu.

                          rzeczywista sytuacja nie jest zła, mają mieszkanie, bez kredytu(gul już skacze?) mają pracę(w sumie niezłą, rozwojową), dadzą radę.

                          Ciekawe w jakim kraju to jest norma.
                          mam koleżankę z singapuru, ma panią do domu non stop
                          koleżanka z japonii, raz w tygodniu sprzątaczkę, nianię na życzenie
                          wszystkie niepracujące mamy ze stanów, te najczęściej panie na stałe, czyli codziennie
                          no i mamy z rosji, u tych też panie są codziennie

                          jeśli te wymienione kraje to nie świat, to nie wiem, gdzie ty się podziewasz?

                          no i oczywiście polskie mamy, z tych które znam i które jak ja nie pracują, wszystkie mają sprzątaczki(u nas raz w tygodniu), wszysktie kogoś do dzieci(żebyśmy mogły sobie pobalować by night z mężami) - to jest właśnie nasza norma, babci w pobliżu nie ma,by dziecko podrzucić, a żyjemy nie tylko po to, by jeść, ale i zabawić się czasem.

                          • elle-joan Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 23:02
                            Volta, mozesz to sobie interpretować jak Ci wygodnie. Mieszkam w UK. Może są u nas i takie mamy/rodziny, o których piszesz, ale są i tacy ludzie, którzy zdobywają wykształcenie, które umożliwia wykonywanie takiej pracy, aby i dzieci dopilnować, i na rodzinę zarobić. Ale rozumiem, że łatwiej jest sobie wmawiać, że to niemożliwe. Zresztą jeżeli uważasz, że sytuacja autorki wątku może być przedmiotem zazdrosci, to znowu dziwie się jak w tym Twoim świecie ludzie żyją. Mnie się wydaje, że takie mieszkanie na kupie bez możliwości/umiejętności usamodzielnienia się, to raczej problem, ale oczywiście ludzie mają różne oczekiwania od życia.
                            • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 23:39
                              Mnie
                              > się wydaje, że takie mieszkanie na kupie bez możliwości/umiejętności usamodziel
                              > nienia się, to raczej problem,

                              ale oni mają mieszkanie, z jakich powodów się nie przenoszą nie wiem, bo spokojenie z tymi dochodami dadzą radę. widocznie na kupie im się mieszka raźniej.

                              może to cię dziwić, mnie też, bo bym tak nie chciała, ale to nie znaczy że zawsze i wszędzie to jest taki zły wybór. jeśli nikomu z zainteresowanych to nie przeszkadza, to czemu forumowiczom najwięcej?

                              zamiast odpisać, tak, dacie radę, śmiało, już czas, piszą lenie i nieroby. tego nie rozumiem, znaczy rozumiem, ale nie popieram.
                              a to, że starym rodzicom się chce dopomóc dziecku i wnukowi - to tak, to może rodzić u tych, co nic od rodzicieli nie dostali lub dostać nie chcieli, jakąś tam agresję. bo to co spotkało autorkę wpisu, śmiało można określić napadem agresji. nawet się nie dziwię, że się nie wypowiada.

                              a to że ty nie znasz żadnej rodziny, w ktorej mama leży a panie się zajmują jej domem i dziećmi, to nie znaczy, że tego nie ma. dla mnie to raczej norma, choć zdaję sobie sprawę, że to nie dotyczy wszystkich. niezależnie od miejsca gdzie się mieszka.
                              zresztą ja wsród pań niepolskich uchodzę za stachanowca, bo mi nikt nie zapewnił szofera i muszę sama dzieci do szkoły wozić. to w moim środowisku nie jest normalne, dzieci jeżdżą same, bez opieku rodzica do szkoły i też tak wracają. a mamy w tym czasie mają wolnesmile
                              no i musimy sobie szukać taksówki, jak chcemy wrócić z imprezy do domu nocą, no to to jest dopiero straszne. szofer normalnie powinien czekać pod knajpą.

                              • astrum-on-line Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 00:04
                                No i co, lepiej ci jak się pochwalisz co to nie masz?
                                Serdecznie ci współczuję, że nie masz prywatnego samolotu którym twoje dzieci latały by do szkoły. Naprawdę.
                                I nie, nie zazdroszczę ci. Jestem szczęśliwa, że jutro idę do pracy, w której zarabiam jakieś śmieszne grosze w porównaniu do tego ile zarabia twój mąż, ale idę do pracy którą kocham i w której czuję się szczęśliwa. Nie zazdroszczę ci niczego. Wręcz współczuję, że tym mega hiper super statusem materialnym musisz popisywać się wśród nędzarzy którzy albo mają polską średnią krajową albo o niej marzą. Naprawdę nie lepiej by ci było z tymi przyjaciółkami z całego świata które palcem nie muszą nawet ruszyć?
                                • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 00:22
                                  a tobie gorzej?
                                  na tym forum jestem od dość dawna, czyli grubo przed wyjazdem, w trakcie wyjazdu i zapewne po powrocie dalej będę.
                                  samolotu współczuć nie musisz, w zasadzie niczego współczuć mi nie musisz, choć ja nawet średniej krajowej, a nawet najniższej krajowej nie mam. może od tego ci będzie lepiej?

                                  a na forum siedzą nie tylko osoby mające dochód od-do, tylko calkiem całkiem sobie radzące, tyle że chętne do oszczędzania. w tym i ja. jak ci gorzej, załóż forum dla szczęśliwych nędzarzy i mnie tam nie wpuszczaj, bo nie będę spełniała kryteriów.
                                  póki forum jest otwarte, widzę dla siebie tu miejsce.

                                  o przyjaciółki się nie martw, chwilowo kazda sie rozjechała, mamy różnice czasowe, i nadrabiamy czas z rodzinami dawno niewidzianymi. ja forumuję, bo jeszcze nie wróciłam. zresztą forumuję zawsze i od dawna, bo lubię.

                                  a ciebie coś ta praca słabo uszczęśliwia, skoro tak sie rzucasz. już atak na autorkę wpisu startowego nie wystarcza? no i jakie to typowe, zaatakoawć, bo ma lepiej, nieważne czy tylko trochę, czy hiper mega super. idź do tej pracy, może się wyciszysz nieco?
                                  mój post był do dziewczyny z ukeja, nie musisz się ustosukowywać do sprawy, jak to takie bolesne dla ciebie.
                                  • naturella Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 08:48
                                    Volta, przepraszam Cie ale zafiksowalas sie na tej zazdrości i nawet nie widzisz jakie to głupie - czego tu zazdrościć? Mieszkania na kupie, z matka i ojcem? Braku własnego życia? Kompletnego braku doświadczeń życiowych, umiejętności, radzenia sobie? Tego, ze maz na pól etatu pracuje? No wow po prostu. Równanie w dół? naprawdę poraża mnie Twój tok rozumowania, to założenie ze krytyka lenistwa i niesamodzielnosci wynika z zazdrości - lepiej nie lansuj tego dalej bo to nie za dobrze o Tobie świadczy, skoro taka sytuacja moze być powodem do wzdychan uncertain
                                  • jagoda85 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 13:27
                                    Chyba z lekka przeginasz. Trochę nie elegancko tak się wychwalać co się ma, a innymi co nie mają, są w gorszej sytuacji pogardzać, bo to wybitnie przebija z twoich wypowiedzi.
                                    • malwina.113 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 14:08
                                      nie przechwala się, nie interesuje cię jak inni żyją??
                                • tiszantul Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 11:50
                                  > I nie, nie zazdroszczę ci. Jestem szczęśliwa, że jutro idę do pracy, w której z
                                  > arabiam jakieś śmieszne grosze w porównaniu do tego ile zarabia twój mąż, ale i
                                  > dę do pracy którą kocham i w której czuję się szczęśliwa. Nie zazdroszczę ci ni
                                  > czego.

                                  Powiedz mniej więcej, jaka to praca potrafi tak uszczęśliwiać - może znajdzie się ktoś niezadowolony ze swojej i mógłby się przekwalifikować?
                                  • astrum-on-line Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 19:07
                                    Pracuję w turystyce.
                              • jagoda85 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 13:24
                                No tak ,ale decyzję o zamążpójściu podjęła, urodzeniu dziecka również, to powinna widzieć, że jak się zakłada rodzinę, to trzeba za nią brać odpowiedzialność, a nie zwalać całą sprawę na rodziców, i myśleć, że tak ma być, że się inaczej najprawdopodobniej się nie da. Bo chciałabym, a boję się. Bardzo wygodna sytuacja.
                          • sylwiam_m Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 12:08
                            Ja sama nie pracuje, mam sprzataczke, opiekunke do dzieci i w swiecie to jest norma, ale w zapyzialej polszy to ja leniwe dziwadlo jestem. Na szczescie wcale mi z tym nie jest zle. Ja sobie na kanapie pisze a pani mi sie kreci po chalupie i sprzata.
                            > no i mąż półetatowiec, ma dziecka doglądać, też źle, bo dlaczego ma jakieś dzie
                            > cko być doglądane przez ojca, skoro lepiej ojca pogonic do zarabiania a dziecia
                            > ka na popołudnie do świetlicy czy do obcej baby/niani. no czemu dziecko autorki
                            > wątku ma mieć lepiej niż nasze osobiste?
                            >


                            No popacz no sposób na życie. Idź ty lepiej zupę gotuj bo nie wiesz co piszesz. Pętlisz się w te i wewte i nikt normalny nie wie o co Ci chodzi. Mąż zdaje się budowlaniec inżynier- no, no kryzys w tej branży największy.

















                            Wiem złośliwiec jestem ale ten nick zarzyna wiele ciekawych dyskusji .
                          • araceli Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 20:47
                            volta2 napisała:
                            > i rzeczywiście, gul skacze, bo ktoś ma lepiej - typowo nasze...
                            (...)
                            > wściek i równanie do dołu.

                            Wściek to chyba Ty masz a tle tego, że forum nie opiewa Twojego stylu życia. Fajnie, jak ktoś ma lepiej bo na to zarabia a nie żeruje na kimś innym (rodzicach, rodzinie). Taka kasa może się kiedyś skończyć z dnia na dzień i co wtedy? Wtedy 'niepracująca mama' nie będzie miała nie tylko na sprzątaczkę ale i na dach nad głową. Nie każdy chwali tak niepodpowiedziane życiowo postawy. Krótkoterminowo - tak - 'żyjemy nie tylko po to, by jeść, alei zabawić się czasem'. Tylko większość jednak wie, że zabawa kosztuje i kiedyś się kończy.
                  • elle-joan Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:54
                    volta2 napisała:

                    > Czy w pl jest jakis przymus pracowania?
                    >
                    Nie, nie ma. Jest tylko przymus gotowania zupy na pierwsze danie wink

                    Wiesz, póki są rodzice, to oczywiście ich decyzja, że chcą utrzymywać całą rodzinkę. Ale z czasem ciężar utrzymania takich rodzin i ich potomstawa może spaść na całe społeczeństwo.
                  • sigrid-1 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 18:17
                    To jest po prostu chore. Jak można pasożytować na garnuszku rodziców, tak napiszę to jeszcze raz pasożytować. Trzeba nie mieć ambicji.
                    • 1yna-taka Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 20:56
                      sigrid-1 napisała:

                      > To jest po prostu chore. Jak można pasożytować na garnuszku rodziców, tak napis
                      > zę to jeszcze raz pasożytować. Trzeba nie mieć ambicji.

                      albo marne zarobki i brak funduszy na to by się utrzymać, w dzisiejszych czasach pracy nie da się zmieniać jak skarpetek, ludzie naprawdę ciężko pracują i zarabiają grosze, które ledwo starczają na jedzenie i opłaty. Czasami korzystają z pomocy rodziny z braku wyjścia. Jak utrzymać ma się rodzina 4os podczas gdy 2dorosłych ludzi zarabia najniższe krajowe??? (nie dotyczy autorki wątku)
                      • gk102 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 21:17
                        Boże co za głupoty wypisujesz....dziewczyna pisze, że mają możliwości zarobkowe, mąż pracuje na 1/2 etatu bo tak im wygodnie, bo rodzice pozwalają żerować na sobie. Gdyby rodziców nie było ruszyliby tyłki do pracy, dziecko dali do szkoły/przedszkola jak miliony innych, pracowali i nie jęczeli na forum, że nie dają rady się utrzymać! Noe ale jeśli sama popierasz lub uprawiasz pasożytnictwo, to będziesz pisać pierdoły.
                        • 1yna-taka Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 22:05
                          gk102 napisała:

                          > Boże co za głupoty wypisujesz....dziewczyna pisze, że mają możliwości zarobkowe
                          > , mąż pracuje na 1/2 etatu bo tak im wygodnie, bo rodzice pozwalają żerować na
                          > sobie. Gdyby rodziców nie było ruszyliby tyłki do pracy, dziecko dali do szkoł
                          > y/przedszkola jak miliony innych, pracowali i nie jęczeli na forum, że nie d
                          > ają rady się utrzymać!
                          Noe ale jeśli sama popierasz lub uprawiasz pasożytni
                          > ctwo, to będziesz pisać pierdoły.

                          Pasożyt dla mnie to ktoś kto nie pracuje, i nie zamierza bo przecież utrzymają go rodzice lub zasiłek który dostanie z mops. Oni pracują, razi cię, że na 1/2etatu przy ich dochodach z powodzenie dadzą radę się utrzymać mają własnościowe mieszkanie (tak, może ktoś im zasponsorował, ale niektórym gul skacze od samego myślenia, że rodzice coś swojemu dziecku dają) Ojciec dziecka zajmuje się dodatkowo domem (co źle prawda? inne miały mniej szczęścia bo ich luby wracając z pracy rozwali 4l i pasożytuje na fotelu z pilotem w ręku) ktoś musi odebrać dziecko ze szkoły, ktoś musi ugotować obiad, ktoś musi odrobić z nim lekcje, najłatwiej jest zostawić dziecko na świetlicy do 18 00 (rozumiem osoby nie mające wyboru, ale oni mają i tego nie chcą) więc nie piszcie głupot, ze zwyczajnej zazdrości i nie odwracajcie kota ogonem. Dziewczyna ma szczęście, że ma wsparcie i ludzi którzy ją kochają i chcą pomagać, bo sprawia im to radość, skąd macie pewność że rodzice chcą się wyzbyć swojej córki swojego wnuka??? Ja wiem, że niektórzy dorabiali się sami, od podstaw, nie chcieli mieszkać z rodzicami ale w czym problem jeżeli ktoś chce im pomóc. Jak będą musieli sobie poradzić dadzą radę.
                          • gk102 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 22:16
                            Nie boli mnie ze dostali, że dostają,że rodzina... itp., itd, ale wiesz na dorobku i na plecach rodziców to można jechać w wieku 9, 19 a nie 29 lat w dodatku mając własną rodzinę.
                            Jeśli mają możliwości zarobkowe (a mają) wykorzystują je i nie pytają na forum co by tu zrobić, żeby mieć ale się nie narobić.
                            Wyobraź sobie, że większość uczestników tego forum ma rodziny, ma dzieci, pracuje i ma WYBÓR pracować i nie martwić się o finanse, zajmować się domem i dzieckiem/dziećmi, nie pracować - i ograniczać swoje potrzeby.
                            Ciekawe czy autorka tego wątku byłaby tak chętna utrzymywać rodziców w razie potrzeby...
                            A zasłanianie się 7 latkiem - jest po prostu śmieszne (dla mnie matki 28 tyg. wcześniaka).
                            • jagoda85 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 23:33
                              Tutaj nie chodzi o zazdrość. Po prostu dziewczyna jest niedojrzała psychicznie, nie potrafi podjąć decyzji, nie potrafi zaryzykować. Mnie się wydaje, że jej rodzice zrobili jej krzywdę wychowując ją pod kloszem, strzegąc od problemów. Dzisiaj życie jest brutalne, i trzeba "brać byka za rogi", trzeba się zmierzyć z problemami, żeby dać sobie radę, żeby przyjąć odpowiedzialność za swoją rodzinę. Najwyraźniej dziewczyna sobie z tym nie radzi.
                              • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 23:46
                                no więc skoro dziewczyna jest niedojrzała psychicznie, to rodzice, widząc to najwyraźniej, zamiast dać kopa w niewiadomoktórym momencie, przygarnęli, pomogli/pomagają, i czekają na moment, aż dojrzeje do decyzji.

                                i tu plus duży dla rodziców, bo prawdopodobnie to ich wina, na pewno nie całościowo, ale jednak, że tak ją wychowali, że nie stała się w wieku 20 lat gotowa iść na swoje. i wzięli to na klatę. proste.

                                zagadkowe jest tylko to, że i mąż trafił się dość podobny. bo mój by mnie pewnie chciał odciągnąć gdybym tak zapępniona była. no, ale za mało danych by gdybać.
                                • elle-joan Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 23:56
                                  volta2 napisała:
                                  (...)
                                  > i tu plus duży dla rodziców, bo prawdopodobnie to ich wina, na pewno nie całośc
                                  > iowo, ale jednak, że tak ją wychowali, że nie stała się w wieku 20 lat gotowa i
                                  > ść na swoje.

                                  No nie, tutaj się nie zgodzę. W wieku 20 lat, to dziecko troskliwych rodziców studiuje. Studia, to czas kiedy młody człowiek uczy się i jest na utrzymaniu rodziców. Wtedy większa szansa, że będzie potrafił w przyszłości zadbać o rodzinę, którą założy.
                                  • zosiaonline Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 00:21
                                    "No nie, tutaj się nie zgodzę. W wieku 20 lat, to dziecko troskliwych rodziców studiuje. Studia, to czas kiedy młody człowiek uczy się i jest na utrzymaniu rodziców. Wtedy większa szansa, że będzie potrafił w przyszłości zadbać o rodzinę, którą założy. "

                                    Bardzo mądrze napisane.
                                    • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 00:28
                                      że będzie potrafił w przyszłości zadbać o rodzinę
                                      > , którą założy. "

                                      no ale autorka tę rodzinę założyła jednak wcześniej, czyli coś tam w planach poszło nie tak? skoro jako 28 latka ma 7 letnie dziecko? być może właśnie dlatego rodzice pomagali tak długo? bo studia się wydłużyły? albo w ogóle nie zostały zaczęte przed urodzeniem dziecka? skoro teraz jest pierwsza praca?
                                      • gk102 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 08:04
                                        Wobec tego współczuję rodzicom autorki - 3 osobowego balastu, autorce wątku niezaradności życiowej, a co niektórym z tego forum proponuje zastanowić się nad życiem i nad wychowaniem swoich dzieci, by te w przyszłości nie były nastawione tylko na branie.
                                        • zosiaonline Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 12:47
                                          "a co niektórym z tego forum proponuje zastanowić się nad życiem i nad wychowaniem swoich dzieci, by te w przyszłości nie były nastawione tylko na branie. "

                                          (nie umiem robić takich ładnych cytatów jak niektórzy, przepraszam wink )

                                          Czasem zastanawiam się, jak wielu jest ekspertów od wychowywania cudzych dzieci, a tak mało własnych....wink
                                          • gk102 Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 14:18
                                            Nie trzeba być ekspertem, wystarczy zajrzeć na inne forum i znaleźć wątek córka/syn jest niewdzięczna a ja dla niej/niego wszystko.... osoby która tu chwali układy rodzinne autorkismile
                                          • elle-joan Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 14:39
                                            zosiaonline napisała:
                                            > (nie umiem robić takich ładnych cytatów jak niektórzy, przepraszam wink )

                                            Ja klikniesz na jedną, konkretną odpowiedź w drzewie (a nie na: "pokaż wszystkie") to zobaczysz opcję: "odpowiedz cytując".
                                            • zosiaonline Re: dylemat usamodzielnienia się 18.08.12, 16:08
                                              Dziękuję elle-joan, to wygląda dużo czytelniej smile
              • moje.m Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:40
                dziuraczka napisała:

                > Od niedawna mamy prace!!! Ja sie nawet nie przyzwyczaiłam do tych pieniędzy z n
                > iej. Mieliśmy pracowac, by sie wyprowadzić. Teraz sie boje, że nie utrzymamy si
                > e.. Co innego odkładac, a co innego życ.
                >
                >
                > Mysle, ze jeszcze pomieszkamy tutaj i jak będziemy mieli jakis zapas środków, t
                > o przeniesiemy rzeczy, bo ja pracuje dopiero od 2 meisiecy.
                >
                > To jest Warszawa.
                >
                >
                >
                ja tez pracuje krótko i na głowie na 50 lat kredyt 1000 mieisęcznie, a maz ma tylko 2300, a moja pensja to na papier toaletowy i tez w warszaiwe pracujemy.
                I nie myśle tak jak ty. Cały świat nie wie czy da rade.Bo czasy niepewne.
          • carnation84 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 21:10
            dla mnie sytuacja jaką przedstawiła autorka jest również dość trudna do wyobrażenia... Z opisu wynika, że jej sytuacja jest nienajgorsza, więc pomimo, że jak już zauważono, każdy ma podobne obawy, to jednak dla zdecydowanej większości nie jest to powód do siedzenia na głowie rodzicom. Rozumiem, że fajnie jest korzystać z dobroci rodziców, ale gdzie w tym wszystkim własne poczucie samodzielności, odpowiedzialności za siebie, sprawczości????
            • dansch Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 21:33
              Wow! Jak dla mnie jest im tam po prostu wygodnie. Ja tej sytuacji nie rozumiem, nie z przyczyn stricte finansowych. My z mężem wręcz uciekaliśmy na swoje mieszkanie. Mieszkalismy u moich rodziców, nie płacąc praktycznie za nic. Rodzice nie chcieli, kazali nam wszystkie zarobione pieniądze odkładać właśnie na remont (generalny) tego mieszkania. A mimo to jak tylko mieliśmy materac do spania, wodę w klozecie i załączoną lodówkę to dosłownie z dnia na dzień znaleźliśmy się u siebie i to uczucie było fantastyczne. I nie martwiłam się wówczas czy starczy mi do 1-go. Najważniejsze, że wreszcie byliśmy u SIEBIE!
              • dziuraczka Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 21:37
                dzieki danschsmile
                • volta2 Re: dylemat usamodzielnienia się 16.08.12, 23:14
                  Przyznaje, ze tez nie rozumiem nagonki na dziewczyne.
                  Jedyne co mnie dziwi w tej sytuacji, to ze macie mieszkanie, bo zwykle dla ludzi w waszej sytuacji jest to sprawa najtrudniejsza.

                  A wy juz macie gdzie mieszkac, czyli brak kredytu na glowie. Utrzymacie sie na pewno ,tym bardziej, ze twoja praca rozwojowa jest.

                  • skarbonka-bez-dna Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 12:34
                    Dacie radę. Trochę wiary w siebie i pewności, że tego chcecie. Osobiście uważam, że warto żyć samodzielnie, nie tylko z dzieckiem, ale w pewnym wieku w ogóle, ale nie każdy tak musi uważać i nie dla każdego jest to priorytet czy najlepsze wyjście.

                    Znam podobną parę - wpadka na studiach, dzieciak bystry piątki już w szkole zbiera, zarobki mają całkiem całkiem jak na ich miasto, ale otwarcie mówią, że nie wyprowadzą się od rodziców, bo zwyczajnie im wygodnie, a rodzice nie narzekają - wręcz przeciwnie. Czy to źle? Pewnie niesmile Kiedyś wielopoloeniowe rodziny były normą przecież.
                    • astrum-on-line Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 17:15
                      Ja z tych co się usamodzielniły szybko. Studia, przeprowadzka do innego miasta, akademik, partner życiowy, wspólne zamieszkanie, mieszkanie na kredyt ....
                      Finansowo jest tak sobie, zawsze myślałam że nie mamy źle, ale w porównaniu z niektórymi to pewnie dziadujemy, w końcu do kosmetyczki chodzę raz na rok a nie co miesiąc (nie wiem po co miałabym tam chodzić częściej) i włosy farbuję w domu (trzy razy w życiu robiłam do u fryzjera i nigdy więcej). I parę innych ograniczeń.

                      Ale..... teraz żałuję, że nie mieszkamy z rodzicami. Przeprowadzka nierealna, bo to inne miasto a zawodowo jestem związana z tym w którym mieszkam. Myślę jednak, że jeżeli rodzicom i dzieciom taki układ odpowiada (mieszkanie razem), to nie ma żadnego sensu wyprowadzać się i zakładać swojego gospodarstwa tylko dlatego, że wszyscy tak robią i mówią że trzeba. Trzeba robić to co, się samemu uważa za słuszne, a nie to co mówią inni.
              • moje.m Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:42
                dansch napisała:

                > Wow! Jak dla mnie jest im tam po prostu wygodnie. Ja tej sytuacji nie rozumiem,
                > nie z przyczyn stricte finansowych. My z mężem wręcz uciekaliśmy na swoje mies
                > zkanie. Mieszkalismy u moich rodziców, nie płacąc praktycznie za nic. Rodzice n
                > ie chcieli, kazali nam wszystkie zarobione pieniądze odkładać właśnie na remont
                > (generalny) tego mieszkania. A mimo to jak tylko mieliśmy materac do spania, w
                > odę w klozecie i załączoną lodówkę to dosłownie z dnia na dzień z
                naleźliśmy si
                > ę u siebie i to uczucie było fantastyczne. I nie martwiłam się wówczas czy star
                > czy mi do 1-go. Najważniejsze, że wreszcie byliśmy u SIEBIE!



                ja to samo, nie dość ze nie było kasy nawet na opłaty, to moim marzeniem było odebranie ledwo zakupionego do kapitalnego remontu mieszkania.
                taki był kapitalny ze nie było nawet ogrzewania a kupilismy zimą mieszkanie. I trzeba było sobie radzić.
      • moje.m Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 14:43
        ale_to_ja napisała:

        > Jeśli dobrze zrozumiałam: macie na 3 osoby 4300 zł, własne mieszkanie i zastana
        > wiasz się czy ci wystarczy od 1 do 1?



        to człowiek nie nauczony niczego, nie zna sie na niczym, mamusia obiadek podstawi, to co ona wie o życiu
        • 1yna-taka Re: dylemat usamodzielnienia się 17.08.12, 21:05
          moje.m napisała:

          >
          > to człowiek nie nauczony niczego, nie zna sie na niczym, mamusia obiadek podsta
          > wi, to co ona wie o życiu

          Strasznie złośliwa wypowiedz!


          z całym szacunkiem dla ciebie, dobrze, że dziewczyna nie wpakowała się w kredyt na 50lat przy marnych dochodach, bo przynajmniej będzie miała pewność, że każdego dnia na ten obiadek będzie ją stać, jeżeli rodzice jej nie dadzą.
    • maciejka_73 Re: dylemat usamodzielnienia się 19.08.12, 13:49
      Dla mnie kluczowa w tej dyskusji jest opinia rodziców.
      Może uważają, że tak jak jest, jest fajnie? Bo rozumiem, że Wam nie przeszkadza mieszkanie z rodzicami?

      Nigdy nie pojmę, jak można nie chcieć się usamodzielnić, nawet od NAJPRZECUDOWNIEJSZYCH rodziców.
      Ale to podobno syndrom tego pokolenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka