Dodaj do ulubionych

tygodniowe menu

27.11.08, 20:04
od jakiegoś czasu przygotowuję co piątek menu na najbliższy tydzień
(sobota - piątek), a następnie udaję się na tygodniowe zakupy smile
początki nie były łatwe, ale teraz doszłam już do pewnej wprawy.
pewne modyfikacje są jednak jeszcze potrzebne - stąd moja prośba:
napiszcie jak przygotowujecie menu na tydzień i sporządzacie pod nie
listę zakupów.

u mnie to wygląda tak:
SOBOTA
ŚNIADANIE: bułka ziarnista, 2-4 plastry polędwicy sopockiej,
pomidor, ogórek kiszony + kawa z mlekiem i cukrem
LUNCH: pierogi z kapustą i grzybami, surówka z marchewki z jabłkiem
i cytryną
PODWIECZOREK: jogurt naturalny z cynamonem, jabłkiem i łyżeczką miodu
KOLACJA: bułka kajzerka, serek topiony, papryka konserwowa, herbata

NIEDZIELA
ŚNIADANIE: jajecznica z 2 jajek, bułka ziarnista + kawa z mlekiem i
cukrem
LUNCH: schab pieczony bez panierki, sałatka z kapusty pekińskiej,
pomidora, kukurydzy z puszki, ogórka kiszonego i łyżki śmietany,
ziemniaki
PODWIECZOREK: 3-4 mandarynki, 1 jabłko
KOLACJA: bułka ziarnista z białym serem i dżemem, herbata

PONIEDZIAŁEK
ŚNIADANIE: jogurt naturalny z miodem i płatkami górskimi
LUNCH: filet z mintaja panierowany, surówka z kiszonej kapusty,
marchewki i jabłka, ziemniaki
PODWIECZOREK: miseczka budyniu waniliowego z sokiem malinowym
KOLACJA: bułka kajzerka z pasztetem drobiowym i ogórkiem kiszonym

WTOREK
ŚNIADANIE: bułka kajzerka z tunczykiem w oleju, pomidor + kawa z
mlekiem i cukrem
LUNCH: placki ziemniaczane z ketchupem, surówka z selera, kapusty
pekińskiej, ananasa i papryki konserwowej
PODWIECZOREK: jogurt naturalny z rodzynkami i miodem
KOLACJA: bułka ziarnista z nutellą

ŚRODA
ŚNIADANIE: bułka ziarnista, 2-3 plastry szynki, pomidor, kawa z
mlekiem i cukrem
LUNCH: gęsta zupa warzywna z ziemniaczkami
PODWIECZOREK: banan, jabłko
KOLACJA: bułka kajzerka, jajko na twardo w majonezie, herbata

CZWARTEK
ŚNIADANIE: jogurt naturalny z płatkami, rodzynkami, ananasem i miodem
LUNCH: filet z mintaja smażony, surówka colesław, ziemniaki
PODWIECZOREK: drożdżówka z posypką
KOLACJA: bułka ziarnista z pasztetem drobiowym, pomidor, herbata


menu rozpisuję tylko dla siebie (mieszkam sama), wiem ile czego zjem
i tyle też kupuję - tylko to, co na liście. mam też stale w domu
wiele produktów, które można przechowywać dłużej. jem sporo ryb,
mało mięsa, latem o wiele więcej warzyw niż teraz. jogurt
przygotowuję w domu. miesięcznie nie wydaję na żywność i napoje
więcej niż 250-270 zł



a jak to u Was wygląda?????
Obserwuj wątek
    • wanielka Re: tygodniowe menu 27.11.08, 20:08
      chcę jeszcze dodać, że menu co tydzień jest inne, latem królują na
      stole warzywa i owoce, jesienią i zimą - ryby. staram się nie jadać
      produktów nie typowych dla danej pory roku, np. sałaty zimą. teraz
      na topie są mandarynki/pomarańcze, bo o tej porze roku są pyszne.
      poza poranną kawą i wieczorną herbatką piję wodę, czasem herbatę
      owocową.
    • tralal-alala Re: tygodniowe menu 27.11.08, 21:14
      Jestem pod wrażeniem, że za mniej niż 300 zł jesz tak zdrowo i
      różnorodnie, że aż ciężko uwierzyć smile Powiedz mi czy nic ci się nie
      marnuje? Bo jak np. jesz pasztet na kolację innego dnia jesz coś
      innego a to przecież się szybko psuje sad Zdradź jakieś jeszcze
      tajniki tego jak to zrobić, żeby za taką małą kwotę jeść tak
      smacznie i zdrowo smile

      Pozdrawiam ciepło w te zimne wieczory ......
      • wanielka Re: tygodniowe menu 27.11.08, 21:54
        to może odpowiem po kolei:
        1) za mniej niż 300 zł - tak, to prawda i to wcale nie takie trudne.
        jem mało mięsa, warzywa i owoce sezonowe (wtedy są w miarę tanie),
        no i 8-10 zł na dzień to wcale nie tak mało
        2) jesz pasztet na kolację innego dnia jesz coś innego - z tego
        powodu kupuję niewielkie ilości, takie właśnie na 1-2 razy. w
        lodówce pasztet może poleżeć spokojnie przez 2-3 dni, a w tym czasie
        go zjem
        3) nic się nie marnuje - w zasadzie nie, ale do tego doszłam metodą
        prób i błedów, kupuję w przemyślany sposób w ilościach, o kórych
        wiem, że zjem

        dołączę może listę zakupów tygodniowych do powyższego jadłospisu -
        będzie bardziej wiarygodnie smile

        LISTA ZAKUPÓW:
        9 bułek różnych - 9 x 50 gr = 4,5 zł
        4 plastry sopockiej - 0,5 zł (jest droga, ale lekka, na 100g
        wychodzi ok. 15 plasterków)
        ogórki kiszone - 2,5 zł
        mleko do kawy - 1,80 zł
        pierogi - 2,5 zł (10 zł/kg w ulubionym barze mlecznym na 4 razy,
        mrożę)
        marchew - 1,0 zł
        cytryna - 2 zł (także do herbaty)
        jabłka - 3 zł (2 kg)
        jogurt - 3,5 zł (cena mleka, robię sama, 2 l tygodniowo zjadam)
        ser topiony - 1 zł
        papryka konserwowa - 2,5 zł słoik
        jajka - 2 zł (6 szt. - nie zawsze tyle jem)
        schab - 2 zł (ok. 120 gram)
        kapusta pekinska - 1,5 zł (średnia główka, wystarcza na tydzień)
        kukurydza - 1,5 zł
        mandarynki - 2 zł
        biały ser - 1,5 zł
        dżem - domowej roboty
        filet z mintaja - 3,5 zł (paczka kosztuje 5 zł, ale wystarcza na 3
        obiady, mrożę)
        kiszona kapusta - 1,0 zł
        ziemniaki - 1,0 zł
        budyń - 0,7 zł
        pasztet - 1 zł
        mieszanka warzywna - 2 zł (pół paczki)
        banan - 1,0 zł
        ananas z puszki - 1 zł (część puszki)
        drożdżówka - 1,0 zł
        tuńczyk w kawałkach - 2,5 zł

        RAZEM = 47,50

        do tego doliczam: olej do smażenia (4 zł litr wystarcza na 2
        miesiące), przyprawy, masło (bardzo rzadko), kawa (rozpuszczalna
        Tchibo granatowa - raz na 2 miesiące), cukier - 1 kg miesiąc,
        herbata - zwykła, nie jestem smakoszem, ketchup (Hellmans), majonez
        (Kielecki), musztardę (Kamis), to są rzeczy, które starczają na
        długo, ponieważ niewiele ich używam, albo kupuję malutkie
        opakowanie.

        staram się nie jadać w mieście - smakuje tak sobie, kosztuje sporo,
        ale jak chcę i mam ochotę to czemu nie (2-3 razy w miesiącu). bywają
        tygodnie mniej kasochłonne, inne bardziej, ale w tej sumie spokojnie
        się zamykam smile)

        mam nadzieję, że wyczerpująco odpowiedziałam na pytania smile
        • anula36 Re: tygodniowe menu 28.11.08, 06:01
          gratuluje wytrwalosci, dla mnie 2-3 dni wedlug planu to max.
          Kupuje za to raz hurtowo na caly miesiac w jakims markecie wszystkie produkty "trwale" -kasze,makaron, puszkowane tunczyki, groch, soczewice, orzechy. Potem dokupuje tylko dodatkowe produkty 2 razy w tyg.
    • sagittarius_84 Re: tygodniowe menu 28.11.08, 08:57
      Dziewczyno,

      Gratuluje!!

      Nigdy w życiu nie chciałoby mi się tracić czasu na takie rozpiski.
      Ja robie 'jadłospis' w głowie i kupuje.
      I tak w tygodniu wypadają rózne rzeczy które burzą mój plan.

      A to mąż nie dojezdza na obiad i jem na mieście bo dla siebie nie
      chce mi się gotować, a to obiad u mamy, a to najdzie smak na coś
      innego.

      Zresztą odeszłam o dużych tygodniowych zakupów, i przeszłam na jedne
      w m-cu, kupuje wtedy na zapas słoiki, puszki, mrożonki, mięso itd.
      potem tylko uzupełniam.

      Naprawdę nie chciało by mi się zastanawiać co jem i za ile, dlatego
      podziwiam wytrwałość smile))
      • wanielka Re: tygodniowe menu 28.11.08, 09:08
        strata czasu jest pojęciem względnym - przygotowanie jadłospisu i
        listy zakupów na tydzień to raptem 15 min. robię to przy okazji
        przeglądu zawartości lodówki. odstępstwa też się zdarzają, ale bez
        przesady.

        ja się nie zastanawiam, na co mam ochotę - wiem, co lubię, na co
        przychodzi mi smak i to wpisuję na listę. oszczędności czasu i kasy
        spore.

        traciłabym czas wychodząc codziennie lub co 2 dni na zakupy, żeby
        dokupić brakujące rzeczy.
    • krzysztofsf Bardzo staranne ale.. 28.11.08, 14:37
      W piatki post calodzienny? wink
      • wanielka Re: Bardzo staranne ale.. 28.11.08, 14:49
        jakoś mi się zapomniał wpisać smile ale z piątkiem to jest tak, że
        zwykle na talerzu ląduje to, co zostało z tygodnia. na lunch rybka,
        pierogi (zawsze w zamrażarce) lub jajka, śniadanie/kolacja - dżem,
        nutella, pozostała wędlina/ser/pasztet, podwieczorek - jogurcik. tak
        więc nic się nie marnuje, bo piątek jest odkurzaczem smile))
        • mysz.koscielna Re: Bardzo staranne ale.. 28.11.08, 18:44
          Też jestem pod wrażeniemsmile Conieco ściągnę dla siebie, bo niewiele
          zarabiam i też kombinuję jak oszczędnie się wyżywić.
          Powiedz jeszcze proszę,o której Ty wracasz do domu,ze masz czas na
          gotowanie obiadu, podwieczorek i kolacje?
          Ja jestem poza domem około 11 godzin i jem w domu tylko obiad na
          kolację, a dwa posiłki "kanapkowe" w pracy. W międzyczasie również
          tam owoce i jogurty. Smażenie jajecznicy u mnie w sobote, zresztą w
          weekendy gotuję normalne zupy i czasochłonne dania.... a czasem
          chciałoby sie i w tygodniu jakąś pieczeń zrobić, czy rosół
          ugotować... Ale jadłąbym to chyba około północy...
          Smaczne te Twoje jedzonkasmile
          • wanielka Re: Bardzo staranne ale.. 29.11.08, 00:44
            już mówię o godzinach posiłków smile
            nie ma mnie w domu pomiędzy 7.30 i 17, a godziny posiłków i ich
            przygotowanie wygląda tak:
            ŚNIADANIE - przyjeżdżam do pracy 15-20 min. wcześniej, robię sobie
            kawkę i na spokojnie jem. przynoszę produkty ze sobą w pojemniczkach
            i na miejscu przygotowuję. mamy w pracy kuchnię, więc nie ma
            problemu.
            LUNCH - a nie obiad, ponieważ nie ma możliwoci gotowania, a
            wieczorem nie chce mi się już dania obiadowego jeść. przygotowuję
            najczęściej wieczorem dnia poprzedniego (szybkie, proste dania,
            możliwe do odgrzania w mikrofalówce) i jem ok. 12h w czasie przerwy.
            PODWIECZOREK - owoce lub jogurt (najczęściej) zjadam już przy biurku
            ok. 15h.
            KOLACJA - przygotowuję już w domu, zjadam ok. 18.30.

            u mnie ten model sprawdza się najlepiej, w pracy zjadam większość
            posiłków, produkty przynoszę w plastikowych pojemniczkach. kiedyś
            też jadałam w pracy kanapki, ale byłam potem głodna. teraz wieczorem
            przygotowuję lunch na nastęny dzień. wiele osób w firmie poszło już
            w moje ślady. nie muszę przychodząc do domu na głodniaka szybko
            robić obiadu smile

            rosół czy inne zupy też w tygodniu przygotowuję i zabieram w słoiku.
            przelewam potem na talerz i zwyczajnie podgrzewam w mikroweli.
            wiadomo, nie wszystko w ten spoób można jeść w tygodniu (np. placki)
            ale zawsze jest coś za coś smile za to w weekendy jem rzeczy bardziej
            pracochłonne, albo niesmaczne po odgrzaniu i jest oki smile
            • milenamamazuzi Re: Bardzo staranne ale.. 29.11.08, 10:56
              Wanielka, bardzo mi się podoba Twój pomysł z jadłospisem na cały tydzień!
              Przy mojej rodzinie taki dokładny plan by nie przeszedł, ale może chociaż plan
              obiadów spróbuję sobie na tydzień zrobic i zobaczę jak mi będzie szło smile

    • ofelia1982 Re: tygodniowe menu 06.12.08, 22:54
      Naprawde podziwiam CIe za konsekwencję! Ja na razie jestem na etapie
      planowania obiadow (tak, zeby gotowac raz w tygodniu na caly
      tydzien, zamrażac), ale to wydaje mi sie juz trudne. To co dopiero
      tak szczegolowe planowanie sniadan/kolacji...Szacuneksmile
    • dorota20w Re: tygodniowe menu 16.12.08, 23:15
      zaczęłam zapisywać co jemy po kolei codziennie i widzę w tym sens bo
      dban o róznorodność, widzę co juz jedliśmy czego nie - dieta jest
      naprawdę bardziej urozmaicona.
    • kura28 Re: tygodniowe menu 17.12.08, 16:20
      Miszkałam sama przez kilka lat i przygotowywanie tak urozmaiconych
      posiłków jak opisujesz było nierealne bez wyrzucania nie zjedzonych
      produktów. Np.:

      Niedziela - lunch - do sałatki łyżka śmietany - co robisz z resztą?

      Wtorek - lunch - surówka z kapusty pekińskiej, ananasa itd? Zjadasz
      na raz puszkę ananasów i głowkę kapusty pekińskiej?

      Środa -lunch - zupa warzywna - potrafisz ugotwać zupę na 1 posiłek
      dla 1 osoby tak żeby nic nie zostało?

      To nie jest atak, ja naprawdę nie rozumiem jak to jest możliwe -
      zwłaszcza chodzi mi tu o dania obiadowe. O ile nie ma problemu z
      kupieniem kilku plasterków wędliny na śniadanie, tak kupienie 1/8
      kapusty pekińskiej czy 2 plasterków ananasa do sałatki jest
      niewykonalne.
      • kura28 Re: tygodniowe menu 17.12.08, 16:26
        Jeszcze dodam do mojej wyliczanki:
        Na któreś śniadanie jest bułka z tuńczykiem w oleju. Mi taki tuńczyk
        do kanapek starczał na 3-4 posiłki, ty masz go w jadłospisie raz w
        tygodniu. Co robisz z niewykorzystaną resztą?
      • kluska-2 Re: tygodniowe menu 17.12.08, 16:27
        można planowac menu pod tym kątem właśnie, ze jeśli w poniedziałek
        ananas w sałatce to np w srode ciasto z ananasem lub cokolwiek,
        podobnie śmietana - jednego dnia do zupy a np jutro do sosu do
        makaronu
        • kura28 Re: tygodniowe menu 18.12.08, 09:21
          Przeczytaj cały wątek przed komentowaniem. Tu jest rozpisane pełne
          menu TYGODNIOWE i ta śmietana się nie pojawia po raz drugi. Podobnie
          ananas.
          Miszkając samemu naprwdę trudno jest żywić się w tak różnorodny
          sposób jak podaje autorka. Ja jak otworzyłam serek/tuńczyka/ananasa
          w puszce czy cokolwiek innego w poniedziałek to produkt ten jadłam
          jeszcze przez 3-4 kolejne dni. Tutaj w podanym menu nic się nie
          powtarza.
          Autroka twierdzi, że w piątek dojada "resztki". Może i tak, ale w
          tym układzie je np. śmietanę otworzoną w poniedziałek + np. kapustę
          z wtorku+ tuńczyk z czwartku + serek topiny + jakieś resztki wędlin
          z całego tygodnia itp. Jak dla mnie takich "resztek" z całego
          tygodnia byłoby za dużo, żeby dojeść w jeden dzień.
          • in_80 Re: tygodniowe menu 18.12.08, 10:44
            kura28 napisała:

            > Miszkając samemu naprwdę trudno jest żywić się w tak różnorodny
            > sposób jak podaje autorka.
            >
            Witam,
            Poczytuję od jakiegoś czasu to forum... pierwszy raz się odezwę...
            Bo z kurą się nie zgodzę... Właściwie na to forum zajrzałam bo tyle kasy na
            żarcie wychodziło i połowa w koszu lądowała... Poczytałam, poczytałam i zaczęłam
            planować. A planuję właśnie tak, żeby wykorzystać. Czyli jeśli robię pomidorówkę
            (zazwyczaj więcej i mrożę) na obiadokolację i daję do niej łyżkę czy dwie
            śmietany, to na następny dzień do pracy biorę sałatkę z sosem ze śmietany i ziół
            a resztę przerabiam mieszając z czosnkiem, jogurtem i odrobinką majonezu, na sos
            do obiadku na dzień następny...
            Jeśli otwieram puszkę fasolki czerwonej/kukurydzy na farsz do naleśników ala
            meksykańskie (farszu zawsze dużo, mrożę w porcjach i potem tylko wyjmuję i
            dorabiam naleśniki) i zużywam jej wieczorem pół to następnego dnia rano reszta
            ląduje w zaplanowanej sałatce.

            Takie planowanie sprawiło, że nie wyrzucam nic, bo kupuję to co potrzebne, tyle
            ile potrzebne i wg planu zużywam wszystko.
            • kura28 Re: tygodniowe menu 18.12.08, 11:20
              O rany. Ja przecież nie twierdzę, że jak się mieszka samemu, to
              trzeba wyrzucać produkty. Ja tylko mówię, że jeden produkt, trzeba
              jeść często przez kilka dni, a tego nie widać w podanym menu.
              Czyli dokładnie tak jak piszecie - jeśli śmietana została użyta
              jednego dnia, to jest też w menu dnia następnego i w kolejnych.
              Tuńczyk z puszki jednego dnia częsciowo zużyty do kanapek,
              następnego może być np. w sałatce. Tego w podanym menu NIE MA.
              Codziennie są wymienione inne produkty, które nie powtarzają się w
              kolejnych dniach.
      • wanielka Re: tygodniowe menu 17.12.08, 18:10
        > Niedziela - lunch - do sałatki łyżka śmietany - co robisz z resztą? - mały
        kubeczek śmietany to raptem 3-4 łyżki, czyli wystarcza na 2-3 razy, dodaję do
        sałatek, pomidora, białego sera, łatwo zagospodarować smile))

        > Wtorek - lunch - surówka z kapusty pekińskiej, ananasa itd? Zjadasz
        > na raz puszkę ananasów i głowkę kapusty pekińskiej?
        można kupić malutką główkę (ok.30-40 dkg, to 2-3 sałatki max) ananasa daję do
        sałatki, reszta może być na podwieczorek, albo do sera, albo luzem smile)))


        > Środa -lunch - zupa warzywna - potrafisz ugotwać zupę na 1 posiłek
        > dla 1 osoby tak żeby nic nie zostało? - nie smile) gotuję na kilka porcji i
        zamrażam, mam potem szybki obiad jak nie mogę albo nie chce mi się gotować



        to naprawdę jest do zrobienia, trzeba tylko przemyśleć tygodniowe menu smile u
        mnie piątek jest zwykle śmieciowy, czyli jem to, co zostało z tygodnia, nie mam
        problemu z wyrzucaniem smile)
        • pistacja29 Re: tygodniowe menu 29.12.08, 12:52
          To chyba sporo masz do jedzenia w piątek wink ?
          • makava a mnie zainteresował olej za 4 zł 30.12.08, 18:11
            jaki, gdzie? gdy kupuje tańszy (ponad 5 zł) to pali się, chlapie-nie nadaje się do jedzenia, troche lepszy to ponad 7 zł

            acha, witam wszystkich, gdyz tu jestem 1.raz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka