Dodaj do ulubionych

Oszczedzanie a maz

17.06.09, 18:44
Jestem mezatka,mam jedno dziecko.
Dzielimy sie z mezem wydatkami mniej wiecej w ten sposob,ze on
oplaca ze swojej pensji mieszkanie,samochod,prad itd.
Ja natomiast kupuje zywnosc,chemie,ubrania i inne rzeczy potrzebne
dziecku.
Probuje oszczedzac,ale mi to nie wychodzi,wlasnie ze wzgledu na meza.
Sam potrafi chodzic po mieszkaniu,gasic swiatla,przykrecac
kaloryfery.
Bo za to placi.
Natomiast jak przyjdzie do jedzenia-nie ma umiaru.
Gdy kupie soki na zapas,potafi otworzyc karton w poludnie i wypije
caly do wieczora.Probowalam w ogole nie kupowac,wowczas
potrafil ''podbierac''soczki malej...
Duza butelke coca-coli tez w ciagu dnia wypija,a jak nie kupie i nie
ma w domu,marudzi(bo jest od niej uzalezniony).
Nie moge robic pierogow,pyz,zup-do ust tego nie bierze.
Choc bym nie wiem jak sie starala,zawsze przed wyplata jest pusto w
portfelu.
Probowalam z mezem rozmawiac na ten temat,niby rozumie ,mowi,ze mam
racje,ale po kilku dniach znow to samo.
Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • dominikjandomin Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 18:47
      papaya6 napisała:

      > Jestem mezatka,mam jedno dziecko.
      > Dzielimy sie z mezem wydatkami mniej wiecej w ten sposob,ze on
      > oplaca ze swojej pensji mieszkanie,samochod,prad itd.
      > Ja natomiast kupuje zywnosc,chemie,ubrania i inne rzeczy potrzebne
      > dziecku.

      > Co radzicie?

      Zmienić durny system podziału kasy w Twojej rodzinie.
    • tusiakrk Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 18:52
      Proponuję zamianę niech on przez 1 miesiąc kupuje żywność , a Ty płać rachunki
      mieszkanie itp. może przejrzy na oczy smile
      a nie prościej byłoby mieć wspólną kasę bez podziału na moje i Twoje i zasad ja
      płacę za to,a Ty za to...w ojej rodzinie zawsze to się sprawdzało
    • hermilion Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 18:53
      Z całym szacunkiem .. deja vu .. już gdzieś ja
      na jakimś forum słyszałem o tych soczkach podbieranych dziecku ..
      • hermilion Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 18:57
        hermilion napisał:

        > Z całym szacunkiem .. deja vu .. już gdzieś ja
        > na jakimś forum słyszałem o tych soczkach podbieranych dziecku ..

        O mam:

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,87524137,0,Moj_maz_podpija_dziecku_soczki_bobovita_.html?s=0
      • papaya6 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 19:03
        Moglabym zamienic role i oplacac rachunki,ale podejrzewam,ze wowczas
        mielibysmy w odwrotna strone-pustki w lodowce.
        Moj maz wychodzi z zalozenia,ze dziecku wystarcza jeden ciuch,buty
        czy plaszcz mozna nosic latami.
        Moglibysmy trzymac cala kase wspolnie,ale to tez nie jest wyjscie.
        On pali,wiadomo ile papierosy kosztuja,lubi wyjsc do knajpy.
        I nie potrafi zapanowac nad wydawaniem pieniedzy na przyjemnosci.
        A ja tez chce sobie moc kupic jakis ciuch czy kosmetyk,bez
        zrzedzenia,ze drogi.
        Mi taki uklad placenia jak do tej pory bardzo by odpowiadal,gdyby
        tylko tyle nie zarlsad
        • hermilion Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 14:39
          Trochę dziwny wydaje mi się ten układ z moje-twoje
          w ramach rodziny ale skoro wam pasuje no to co mi do tego ..

          Myślę że widzę w Twojej opowieści jedno błądne podejście ..

          Dopracowaliście jakiś układ podziału obowiązków
          dalej piszesz że rozmawiałaś z mężem o tym problemie
          z jedzeniem .. ale nie piszesz jaki był wynik tej
          rozmowy. To znaczy mąż się zgodził że jest coś nie halo
          ale nie poszły za tym jakieś zmiany lub ustalenia ..

          Moim zdaniem zabrakło dalszych uzgodnień - takich
          szczegółowych jak te poprzednie które pozwoliłyby
          na jakieś rozwiązanie problemu ..

          Dogadaliście się że jest problem .. ale nie dogadaliście
          się razem jak go rozwiązać .. i chyba od tego momentu
          powinniście dalej zacząć rozmawiać ..

          Na przykład:

          Słuchaj, ja tu kupuje jedzenie specjalne dla dziecka, drogie
          w małych ilościach - z tej półki nie podjadamy .. podjesz
          - odkupujesz .. z drugiej strony jak jesteś głodny to
          może np. będziemy mieli specjalne zapasy na ten cel ..

          Ja powiem ci że musiałem sam z siebie opanować podjadanie
          i w tym celu na przykład robiłem w lodówce zapas marchewek
          - tanie, nie tuczy i za każdym razem jak mnie nosiło to
          szedłem do lodówki i jedną mogłem wziąść .. może coś takiego
          uda się wymyślić?

          pozdrawiam
          W.
        • green_sofia Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 22:21
          Gdyby tylko tyle nie żarł??!!
          Ty wciąż mówisz o własnym mężu ? Przykre.

          Nie rozumiem także wyrzutu że otwiera butelke coli i wypija ją w ciągu dnia.
          Kompletnie nie rozumiem. Powiedzcie mi forumowicze, w ten sposób tez
          oszczędzacie? Że kupiliście już tą colę ale za to racjonujecie j ą sobie żeby na
          3 dni starczyła? Bo to mnie przeraża. Kupuję i wypijam kiedy chcę albo nie
          kupuję wcale smile
          • madry11 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 01:01
            Racja. Rozbawił mnie ten wątek. Ale ludzie mają problemy! My robimy zakupy razem
            z żoną, z naszych wspólnych pieniędzy, nikt nikomu nie wypomina że za dużo
            zjadł! Ona się cieszy jak ja jem, ja się cieszę jak ona ma apetyt. A może
            spróbuj nagotować kompotu zamiast soków i Coli? Na pewno będzie zdrowiej, a
            pewnie i taniej...
        • jacksparrow1 Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 19:34
          No to niech bedzie jego broszka przytaszczenie do domu zgrzewki sokow
          kilkunastu butelek coli i co on tam jeszcze tak laknie?Kaz mu raz w
          miesiacu zrobic z tych produktow wieksze zakupy - nie jeden kartonik
          czy butelka coli.Duzy zapas ze bedzie mialo mu to na troche
          wystarczyc.To moze przystopuje, jaknie to co sie martisz - lubi niech
          placi co mu zalujesz.Dobrze ze soki pije a nie wodencje i nie lazi na
          panienki.ludzie to czasami maja problemy.
          Moj maz tez podbieral soki i jakies przekaski dzieciom.Ba jak byly na
          sloiczkach bylam szczesliwa jak dzieciak nie zjadl do konca sloiczka
          z przetartymi brzoskwiniami.Bo o dziwo wlasnie ten sloiczek NIGDY nie
          mogl poczekac na kolejne karmienie bo sie" zepsuje" konczylam za
          dziecko.Mozna kupic wiecej tego i owego.
          Masz problem kobieto?idz do szpitala na oddzial dzieciecy
          nowotworowy.posiedz w poczekalni i popatrz na tragedie i problemy
          tamtych ludzi i sama dojdziesz do wnoisku( mam nadziejej) ze maz
          glodomor to k...pryszcz.
        • ugryzz Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 08:54
          > Moglabym zamienic role i oplacac rachunki,ale podejrzewam,ze wowczas
          > mielibysmy w odwrotna strone-pustki w lodowce.
          > Moj maz wychodzi z zalozenia,ze dziecku wystarcza jeden ciuch,buty
          > czy plaszcz mozna nosic latami.
          > Moglibysmy trzymac cala kase wspolnie,ale to tez nie jest wyjscie.
          > On pali,wiadomo ile papierosy kosztuja,lubi wyjsc do knajpy.
          > I nie potrafi zapanowac nad wydawaniem pieniedzy na przyjemnosci.
          > A ja tez chce sobie moc kupic jakis ciuch czy kosmetyk,bez
          > zrzedzenia,ze drogi.

          Twoj maz jest - niestety - nieodpowiedzialny. Szkoda, ze nie wiedzialas z kim
          sie zadajesz przed slubem. Teraz masz na glowie jego + dziecko.
    • justyna3003 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 19:19
      dla mnie to przedziwna sytuacja...
      Nie będę się wymądrzać co to ja bym nie zrobiła(my mamy wspólne pieniądze i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej...).
      Proponuję tak, żebyście trzymali pieniądze razem, a z wypłaty każde z was np.zostawia sobie 200-300zł na własne wydatki(dla ciebie to ciuch czy kosmetyk, dla niego papierosy czy jakieś tam inne rozrywki). Wszelkie inne zakupy, rachunki płacone ze wspólnej kasy i zapisywane w exelu czy innym programie!
      • papaya6 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 19:26
        Moze i sytuacja jest przedziwna,ale jego nie mozna zabrac na zakupysad
        Od razu gna do polek ze slodyczami,coca-cola,chipsami,innych rzeczy
        nie chce mu sie wybierac.
        Na zakupy wiec jezdze sama,bo innego wyjscia nie mam.
        Najwiekszym problemem jest to jego jedzenie,najchetniej jadlby
        codziennie mieso na obiad i nic poza tym.
        A prawda jest taka,ze trzeba sobie zarobic na takie zywienie.
        Gdyby zechcial zjesc zupe czy risotto albo inne tego typu
        potrawy.Nie wiem,moze wynika to z tego,ze pochodzi z wielodzietnej
        rodziny,gdzie byla walka o kazdego kotleta...
        • justyna3003 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 19:44
          twój mąż to nie mąż tyko dzieciak!-ile on ma lat żeby się tak zachowywać i żywić chipsami i colą???a mięso codziennie to zabójstwo-nie dożyjecie 40-tki jak tak będziecie jeść.
          Gotuj kluchy, pierogi i ryż i inne tanie dania-jak nie chce jeść to niech nie je wcale-dziad.Ja bym z takim ani dnia nie wytrzymała!
          • agpagp Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 19:53
            Dlaczego się nie postawisz?
            Kupuj i gotuj jak chcesz. Jak nie bedzie mu smakowało to sobie z własnych
            pieniędzy kupi cole i chipsy.
          • elkabel Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 23:24
            bo facet to mięsożerca, ja jak nie zjem 3 posiłków dziennie z mięsem to umieram
            smile a jem przeważeni 4 razy dziennie + jak zobaczę coś słodkiego to wciągam nosem
            smile . Normalna sprawa twój mąż lubi sobie dobrze zjeść smile
            • gh83 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 10:59
              > bo facet to mięsożerca, ja jak nie zjem 3 posiłków dziennie z mięsem to umieram

              I o to chodzi, i o to chodzi smile Ja zjadam dziennie 70dkg mięcha i wędlin i po
              prostu nie da się inaczej. Nawet jak obiad bezmięsny, to owszem, zjem ze
              smakiem, ale później (albo i wcześniej) uzupełni się szyneczką/kiełbachą.

              Żona już dawno się z tym pogodziła i teraz pilnuje jedynie tego, by było to
              mięcho mało tłuste i dobrej jakości.

              Problemem u założycielki wątku nie jest to, kto ile zjada, tylko idiotyczny
              podział budżetu domowego.
          • uczula Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 17:00

            justyna3003 napisała:
            > Gotuj kluchy, pierogi i ryż i inne tanie dania-jak nie chce jeść to niech nie j
            na takiej diecie nie tylko nie dozyje 40 ale i utyje z 50 kg w krotkim tempie...
        • zielona-oliwka Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 19:48
          Hm... Czyli w sumie jesteś samotną matką dwojga dzieci.wink Współczuję.

          W sumie chyba nie ma innego wyjścia jak tylko postawić na swoim. Zacznij gotować
          to, co ty uważasz za słuszne, kupując soki, od razu powiedz co jest czyje i
          jeżeli mąż wypije swój wcześniej, nie pozwól mu na "okradanie" dziecka. Na
          początku będzie trochę kaprysił, ale po jakimś czasie się przyzwyczai, z dziećmi
          trzeba stanowczo. wink

          I posiadanie wspólnej kasy na wszystko (opłaty plus miesięczne utrzymanie), a do
          tego osobno "kieszonkowe" dla każdego z was,też jest dobrym pomysłem.
          • krzysztofsf Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:13
            zielona-oliwka napisała:

            > Hm... Czyli w sumie jesteś samotną matką dwojga dzieci.wink Współczuję.
            >
            > W sumie chyba nie ma innego wyjścia jak tylko postawić na swoim. Zacznij gotowa
            > ć
            > to, co ty uważasz za słuszne, kupując soki, od razu powiedz co jest czyje i
            > jeżeli mąż wypije swój wcześniej, nie pozwól mu na "okradanie" dziecka. Na
            > początku będzie trochę kaprysił, ale po jakimś czasie się przyzwyczai, z dziećm
            > i
            > trzeba stanowczo. wink

            Wydzielic osobna polka "dla dziecka" i tamte produkty tylko dla mlodego


            > I posiadanie wspólnej kasy na wszystko (opłaty plus miesięczne utrzymanie), a d
            > o
            > tego osobno "kieszonkowe" dla każdego z was,też jest dobrym pomysłem.


            Dokladnie.
            Zrobcie kalkulacje, ile trzeba na fajki i knajpy w miesiacu, oraz ile ty chcesz
            na potrzeby bardziej luksusowe niz wymiana dziurawych ponczoch, i tyle gotowka
            kazde do lapki po wyplacie - a reszta na konto do regulowania platnosci i zakupow.
            Nadwyzki z konta najlepiej przelewac na oszczednosciowe z zaznaczeniem, z eida
            na regulowanie potrzeb okresowych (nowy rok szkolny podreczniki, wyjazd
            wakacyjny, kupno nowego obuwia itp).
        • jacksparrow1 Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 19:41
          No i pojedz z nim, niech wybierze co chce, niech kupi co chce, zaplaci
          za to.Ty bierz drugi koszyk i rob zakupy ktore ciebie bardziej
          interesuja.Sprawa rozwiazana.
    • papaya6 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:07
      Dziekuje za radysmile
      Od jutra bede bardziej stanowcza.
      Dzieki Bogu moja coreczka zjada to co jej ugotuje.Obie jemy malo
      miesa,lubimy kluski,ryz,zupki.
      Przewaznie do tej pory gotowalam nam jedno danie,a mezowi
      drugie,chyba ze bylo to mieso.
      Ja nie pije coca-coli,za chipsami nie przepadam.
      Zadne tlumaczenia,ze szkodzi zdrowiu nie pomagaja.
      A co do sokow-zdrowe sa dopoki sie je pije z umiarem-szklanke
      dziennie na przyklad.Ale nie caly karton!
      Jeszcze raz dzieki!
      Dam znac,czy poskutkowalowink
      • agpagp Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:21
        papaya po prostu chipsy , cola czy inne niezdrowe przekąski obciażają nasz
        portfel najbardziej ! Wiem to po sobie kiedy zaczęłam zapisywać ile na co wydaję
        - rubryka słodycze miała prawie równowartość mięsa i nabiału !
      • krzysztofsf Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:35
        Chipsy, cole - do kategorii uzywek kupowanych z kieszonkowego, chyba, ze akurat
        robicie jakas "impreze" - no to wtedy z budzetu ogolnego.

        Cola za 5 zl starczajaca na dwa dni (zalozmy oszczedne picie) daje rocznie
        wydatek okolo 900 zl.

        jeszcze ze dwie takie pozycje i conajmniej jedna miesieczna pencja corocznie
        idzie na pierdoly.
      • zielonooki76 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 10:15
        boze...karton soku i wielki problem?
        Niech kazdy je to co chce i jak mu sie podoba.
    • jasmin80 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:25
      Przede wszytskim jak dla mnie dziwny jest podział wydatków, to z
      mojej pensji a to z męża. U nas obydwie wypłaty trafiają do jednego
      worka i nie mamy takich problemów. Może spróbujcie w ten sposób.
      • hellusia Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:32
        Moze twój mąż nie widzi potrzeby oszczędzania?

        Proponuje utworzyc inne konto i przelewać na nie z twojej wypłaty powiedzmy 200
        zł miesiecznie albo/ i jego tez jakas kwote. Tylko musicie ustalic ze z tego
        konta nie wybieracie pieniedzy smile

        pzdr
        • krzysztofsf Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:43
          hellusia napisała:

          > Moze twój mąż nie widzi potrzeby oszczędzania?


          Problem jest glebszy.

          Zauwaz, ze oszczednosci na rachunkach nie przekladaja sie na zasilenie budzetu
          "spozywczego" tylko zapewne na jedna wiecej wizyte w pubie czy inne rozrywki lub
          wydatki wlasne.

          Wedlug mnie wydzielenie wlasnych funduszy kieszonkowych a reszta do wspolnej
          puli jest glownym ratunkiem.
      • hugo43 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 20:46
        a co sie stanie jak np.stracisz prace?czy maz bedzie bez marudzenia
        utrzymywal dom?dziwny ten wasz uklad,jakbyscie wspollokatorami
        byli,a nie malzenstwem.
        • magda.o3 Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 21:42
          Hymmm, ten styl i problemy bardzo mi przypominają
          pewną "pisarkę" ... wink
          Ale dobra niech będzie. Ja bym zrobiła tak. Jeżeli koniecznie
          musicie się dzielić rachunkami na pół to rzeczywiście dzieliłabym je
          na pół. Po połowie składamy się na prąd, po połowie na jedzenie itd.
          Dla każdego kieszonkowe czy też to co pozostanie z jego pensji.
          Jeżeli mąż ma specjalne zachcianki typu coca-cola, chipsy, a nikt
          inny tego nie je niech sobie kupuje z własnej puli - dlaczego masz
          mu to sponsorować?
          Poza tym uważam, że jednak dzielenie się tak wydatkami jest
          krzywdzące dla kobiet. Zazwyczaj zarabiamy mniej, bo jak dziecko
          choruje to my idziemy na zwolnienie, urlopy macierzyńskie,
          wychowawcze itd - przez to, że rodzimy, wychowujemy "wspólne"
          dzieci, ponosimy już "niewspólne koszty" dostajemy po dupie - no,
          chyba, że szanowny współmałżonek raczy dołożyć ze swojej pensji
          właśnie tą różnicę wink
          Jak dla mnie budżet powinien być wspólny, a nie ja płacę za to a ty
          za tamto itd.
          • dfg123 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 08:39
            Droga Magdo!
            masz racje - a co sie stanie, jezeli zona straci prace?
            Jak zbyt dobrze wiem z wlasnego doswiadczenia - zona i dziecko beda
            glodowac w dziurawych ponczochach. Bo problem jest w tym czlowieku,
            ktory udajuc doroslego mezczyzne zalozyl rodzine, a sam nie ma
            zielinego pojecia, co to znaczy byc mezem, ojcem, GLOWA RODZINY!
            Obzerac wlasne dzoecko - OCHYDA! Zmiana ukladu wewnetrznego
            doroslego czlowieka rzecz niemozliwa! I z wiekiem jego "dziwactwa"
            beda tylko nasilac sie. Do tego, co dziewczyna opisala z wieka
            pewnoscia dojdzie agresja. Meska natura jest z zalozenia agresywna
            i kiedy on nie otrzymuje tego co chce, zaczyna zloscic sie, i kto
            wie, czy nie dojdzie do rekoczynow. Zreszta, mnostwo kobiet przez
            cale zycie ciagnie woz przemocy domowej, godza sie.
            Ja osobiscie nei zgodzilam sie na to, znalazlam w sobie sily,
            uratowalam swoje nerwy, zdrowie i dziecko. Bo przy takich ukladach
            tylko matka zadba o dzieckio!
            Zycze dziewczynie powodzenia i jasnej glowy.
    • woman-in-the-city Re: Oszczedzanie a maz 17.06.09, 21:32
      Dziwny układ, dziwny podział i relacje.
      Czy małżonek dzwignąłby bez grymasów finanse domowe gdybys chwilowo lub dłuzej
      była np. bez pracy lub wynikły inne okolicznosci? Pytanie chyba retoryczne...
      Wszystko powinno isc do wspólnej puli, a na tzw. waciki i kobiece wydatki
      powinnas miec srodki nie tylko z własnej pensji, a podejrzewam, ze tak nie jest.
      Masz męza egoistę i bardzo trudno będzie zmienic jego nawyki, a z czasem jak z
      tym nie zawalczysz w porę nie tylko soczki moze dziecku podbierac.
      Męża skierowałabym też na komleksowe lekarskie badania, niejedno by z nich
      wyszło, może by otrzeźwiał, jeśli chce dozyc 50-tki.
      Jest taki program na Tvn Style, ludzie młodzi, a biologicznie prawie
      staruszkowie, złe nawyki i zła dieta potrafi się zemscic.

      • lady2009 Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 08:49
        hmm, no tak ale czemu mąż ma płacić z własnej kieszeni za colę? albo
        chipsy? nie rozumiem..
        jeśli on nie lubi warzyw, a autorka wątku je kupuje to powinna
        płacić za nie też z własnej kieszeni, bo to tylko dla niej?
        chyba zakupy do domu, bez względu na to co kto je powinny być
        wspólne. Ja np. prawie nie pije jogurtów a mimo to zawsze gdy jestem
        na zakupach kupuje ich sporo - bo je właśnie (codzinnie jeden lub
        dwa) pije mój narzeczony. On znowu nie je lodów, która je pochłaniam
        litrami. To znaczy, że on powinien oddać mi 15,60 za jogurty a ja
        jemu 13,99 za lody?
        • plum1000 Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 08:57
          nie potrafie zrozumiec podzialu ( a juz czytalam o tym kilka razy na
          forach) ze bedac malzenstwem nie trzyma sie finansow razem tylko on placi
          za to a ona za tamto. Co bedzie jak nagle jedna ze stron straci prace? nie
          zaplacicie za prad albo nie bedziecie jesc?
          JEstem rok po slubie, dziecko przyjdzie na swiat za 3 tygodnie i wlasciwie
          juz mc przed slubem( wtedy wlasnie zamieszkalismy) mąż dostaje pensje
          przychodzi do domu i daje mi ja całą.Wie ze gospodaruje dobrze, że nie ma
          takiego mca że nie odlozymy nic.
          Nie zgodzilabym sie na taki "uklad" dzielenia rachunków.. I to nie dlatego
          ze nie pracuje bo sama wiecej zarabiam od niego ( dzialanosc w domu
          prowadzimy) tylko dla mnie rodzina to gospodarstwo domowe ujmowane jako
          całosc.
          • beatrycze123 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 18:49
            Taki układ, gdy tylko jedna osoba trzyma kasę to istniał 50 lat emi i też był
            niezdrowy. Zreszta jak ci przynosi tę pensję? W gotówce??
        • agpagp Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 10:56
          A dlaczego nie ma płacić?
          Przecież to autorka wątku za swoje kupuje jedzenie. Wydaje na to
          całą pensję. Wydaje również na to na co nie chce ( i podejrzewam że
          nie tylko kwestie finansowe ma na mysli a również zdrowie męża.
          Ona chciałby oszczędzać chociażby trochę - on nie. Ona nie ma
          mozliwości - on ama mozliwości wydawania pieniędzy ( bary , piwka ,
          wypady z kumplami)
          Ale podsumowując układ nie jest zdrowy.
        • zielonooki76 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 10:26
          lady2009 napisała:

          > hmm, no tak ale czemu mąż ma płacić z własnej kieszeni za colę?
          albo
          > chipsy? nie rozumiem..
          > jeśli on nie lubi warzyw, a autorka wątku je kupuje to powinna
          > płacić za nie też z własnej kieszeni, bo to tylko dla niej?

          No w reszcie sensowne podejscie big_grin
          Brawo dla tej Pani smile))

          u mnie jest jak u autorki watku, ja place rachunki i mam auto na
          glowie, kobieta: jedzenie + sprawy dziecka.
          jak nagle zbierze sie ze trzeba okupic mala na zime + dla niej,
          przychodzi i mowi, ze chce np. 1000 - ja problemu nie widze.
          a jak idzie na zakupy kupuje dla mnie to co lubie jesc, mimo ze ona
          tego nie ruszy, i odwrotnie tak samo. a jak wezme malej BoboVite i
          wypije bo akurat nic innego w tym momencie nie ma, to dziecko
          okradam? smile)

          niektore zwiazki miedzyludzkie sa wyjatkowa interesujace smile

      • miska_malcova Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 09:06
        bardzo dziwne relacje. Powiedziałabym, że bardzo niezdrowe.
        My z mężem mamy wspólną kasę, płacimy razem za wszystkie rachunki. Razem
        planujemy wydatki. Nie wyobrażam sobie inaczej.
    • gad.forumowy Re: Oszczedzanie a maz 18.06.09, 17:38
      Gotuj tłusto, natomiast unikaj warzyw i owoców. Pozwól palić, sama dostarczaj colę i chipsy. Po dwóch latach efekt murowany - święty spokój wink .
      Heh, może nie zapuka do mnie policja z zarzutem, że opisałem jak skutecznie wykończyć ślubnego wink
      • gosiasprezynka Re: Oszczedzanie a maz 19.06.09, 12:17
        Hehe, dobre big_grin
      • bosa.nowa Re: Oszczedzanie a maz 19.06.09, 13:00
        Gorzej jak dostanie wylewu i biedna zona bedzie musiala go
        obrabiacsmile Gadzie-to chyba nie najlepsza rada byla smile
        Co do tematu watku,przewinely sie tu rozne wersje trzymania
        budzetu w domu .Wiekszosc to malzenstwa ,ale zupelnie inna jest
        sytuacja kiedy jest to np drugi zwiazek w zyciu ,kazdy ma swoje
        oszczednosci ,zaleglosci ,alimenty smileRoznie to w zyciu bywa smile Nie
        ma takiej jednej prostej rady.
        • only_marcopol Re: Oszczedzanie a maz 22.06.09, 11:17
          Dla mnie tez nie zrozumiały układ - my mamy wspólna kase, wspólne konta i
          wszystko planujemy razem, a jak chce ciucha to kupuje i mąż w życiu słowa nie
          powiedział
          • fanta-girl Re: Oszczedzanie a maz 22.06.09, 11:29
            u mnie w domu jest identycznie jak u autorki topiku smile)
            i to wcale nie jest rzadki przypadek.
            maz: platnosci stale,ja zakupy i zycie codzienne.

            i ciagle foch, ze on czegos nie ma, albo czegos mu nie kupilam.
            A na liscie zakupowej regularnie jest 2x opakowanie sopockiej,
            margaryna benecol.
            Plus czasem dezodorant i kup mi nowe majtki w h&m-ie
            A pod koniec miesiaca awantura: co Ty znowu zrobilas z pieniedzmi!

            Soczki dziewczynom tez wypijal, wiec przestalam kupowac i rozwadniam
            im soki dorosle.

            Zakupy robie ja, bo moge je robic do poludnia, a on wraca do domu o
            19-20, bo po drodze ma jeszcze silownie.

            Ja radze sobie z tym w ten sposob, ze staram sie go wypchnac na
            zakupy. Samego. Jakos w sobote rano. I na liscie umieszczam
            najdrozsze z rzeczy, ktore musze kupic: mleko modyfikowane dla
            mlodszej, pieluchy, mieso, srodki czystosci.
            I tak musze jechac w poniedzialek bo nie mam oczywiscie kupionych
            warzyw, itp, ale cos tam odpada.
    • papaya6 Re: Oszczedzanie a maz 22.06.09, 22:48
      Musze wyjasnic kilka rzeczy,bo widze,ze dyskusja sie toczy...
      Konta mamy oddzielne,bo tak jest latwiej,przynajmniej mi.Maz ma inne
      podejscie do wielu spraw.
      Juz pisalam,ze pochodzi z rodziny,gdzie wiecznie wszystkiego
      brakowalo.
      I bez przerwy slysze,ze corce kurtka niepotrzebna,bo juz
      ma,wszystkiego niby mamy pod dostatkiem.
      Mieszkanie jest moje,kupilam je przed slubem,jest spore jak na nasza
      trojke,wiec nie myslimy o kupnie wiekszego.Jednak czasem mam ochote
      cos wymienic-meble czy sprzet.I tu zawsze sie zaczyna,ze po
      co,przeciez wszystko jest jeszcze dobre...
      Natomiast maz ma bzika na punkcie sprzetow typu komputer czy tv.Nie
      potrafi na tym oszczedzac,bez przerwy wymienia na nowe.
      To czemu mam wrzucac pieniadze do jednego worka,a pozniej placic za
      jego zachcianki?
      Mam ochote remontowac mieszakanie,nie wyobrazam sobie ubierac mala w
      jedna sukienkesad
      Nie pale,nie chodze do klubow.
      Wiecie,ile same papierosy kosztuja miesiecznie?
      Kwestia coli-ja mu nie bronie,ale on wypija codziennie 1,5 litra
      plus soki,chipsy,papierosy.Wiecie,ile to daje w ciagu miesiaca?
      O zdrowiu nie wspomne.
      Zazdroszcze Wam mezow,z ktorymi sie dogadujecie co do finansow.
      Ja nie widze mozliwosci polaczenia kont,bo wowczas bede musiala
      sie ''spowiadac''z kazdej jego zdaniem,zbednej rzeczy,no i zaczna
      sie argumenty,ze skoro pieniadze sa wspolne,to zakupy robimy
      razem,co skonczy sie wiadomo jak...
      • basen_kryty Re: Oszczedzanie a maz 25.06.09, 15:44
        to może składka na jedzenie i rachunki - bez używek papierosy, chipsy, cola,
        warzywa.
        Życzę powodzenia. Ale zauważ kilka problemów. Co jeśli zdecydowalibyście sie na
        jeszcze jedno dziecko czy wtedy będziesz utrzymywać 4. Co jeśli za 16 lat
        dziecko pójdzie na studia i dojdą nowe wydatki - kto je utrzyma skoro mąż jest
        rozkapryszony, co jeśli Ty/Mąż straci pracę, kto będzie robił opłaty i kto
        będzie szedł na rękę. Myślę, że powinnaś reformować męża jak najszybciej.
        Dlaczego on może kupować sobie nowy sprzęt do komputera, a Ty nie możesz kupić
        sukienki dla siebie lub dziecka. I dlaczego jeśli on by się dowiedział o zakupie
        ubranek dla dziecka to byłaby afera!
        Myślę, że musisz sobie na wiele pytań odpowiedzieć. Na początku:
        1. Gotowałabym wg własnego uznania.
        2. Zabroniony dostęp do żywności dziecka i zapasów - nawet jeśli byłaby to
        szafka na kłudkę/klucz.
        3. Mimo wszystko rozważyłabym rezygnację z odrębnych pieniędzy dla każdego z tzw
        kieszonkowym. Przeciez jak kieszonkowe wyniesie 300zl, warto byłoby rozważyć
        kieszonkowe na potrzeby dziecka.
        Czy koszt rachunków jest równy czy mniejszy/większy niż koszt jedzenia?
        • maplawczerwonym2 Re: Oszczedzanie a maz 25.06.09, 16:56
          Ja swojego Meza nauczylam oszczedzania, ale te kilka lat to byl
          horror. Nawet nie ma co opisywac, bo az wstyd. Przyzwyczajony, ze
          mamusia sie o wszystko martwila zachowywal sie jak duze dziecko, co
          wiecej, pod moja niewiedze pozyczal beztrosko pieniadze od innych i
          nagle "obudzilam sie" z dlugami (wielkimi dlugami, kilkadziesiat
          tysiecy zlotych). Zrezygnowalam ze studiow i pojechalam za granice
          zarabiac bo mi wstyd bylo ludziom w oczy spojrzec, ja mam zasade, ze
          nie pozyczam, a juz jesli pozycze, splata to kwestia honorowa. No to
          sprzatalam, pracowalam po kuchniach, odlozylam i worcilam do
          rodziny. Ale przyplacilam to zdrowiem i nieskonczonymi studiami i
          byc moze innymi perspektywami w zyciu. Teraz probuje robic studia
          wieczorowo, nadrobic ten stracony czas, a mam juz swoje lata bwink
          ale kosztuje mnie to bardzo duzo wysilku polaczyc nauke i zycie. No
          i finansowo sie niezle trzeba nagimnastykowac, bo sa takie miesiace
          (np. jak ten) ze naprawde nie wiem jak to sie udaje przezyc. wink
          papaya, trudno faceta wychowac, ale czsem sie udaje wink Sluchaj rad
          forum - dobrze mowia wink Moj juz zrobil wielkie postepy, czyli sie
          da, ale dlatego, ze zobaczyl ile mnie to kosztowalo, zebysmy
          wyszli "na czysto".

          pozdrawiam
          • brak.slow Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 15:47
            oj rzeczywiscie jest sie czego wstydzic...powinnas sie wstydzic wlasnej glupoty.
            za narobienie takich dlugow to bym tego twojego meża-dziada puściła kantem w 5
            minut, a ty rzucilas studia, pojechalas za granice harować, bo debil narobil
            dlugow, bylo go z tymi dlugami zostawic... chryste swiety....
            • maplawczerwonym2 Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 20:14
              no comments

              przeczytaj sobie co jest napisane u gory forum - to nie jest miejsce
              na obrazanie innych

              nie wiem skad sie urwalas/les, bo nie mozna znalez twoich postow i
              zaczynam sie zastanawiac, czy to nie drugi oddech kaczuchy jakiejs
              napastliwej forumowiczki ktora juz tu pisala big_grin

              nie bede Ci sie tlumaczyc ze swoich decyzji, moj post byl do papaya
              twoje bede ignorowac
            • dfg123 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 09:07
              wlasnie!
              Trzeba bylo jego samego sprzedac dla splacenia dlogow!
          • dfg123 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 09:03
            I po co Ci to?
            Czy warto bylo marnowac wlasne zycie?
            Czy on to docenil? podziekowal?

            Czy on zrobil by to samo dla ciebie?

            A przypomnij sobie ze w wieku okolo 45 kazdy facet chce drugiej
            mlodosci i kto zgwarantuje, ze on nie ucieknie za jakas krotka
            spodnica?

            aby on zachowal Ci wiernosc i sumienie w nim obudzilo sie!
          • li_lah Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 16:36
            maplawczerwonym2 napisała:

            pod moja niewiedze pozyczal beztrosko pieniadze od innych i
            > nagle "obudzilam sie" z dlugami (wielkimi dlugami, kilkadziesiat
            > tysiecy zlotych).

            ciekawy tok rozumowania....ON narobil dlugow JA sie z nimi "obudzilam"

            Zrezygnowalam ze studiow i pojechalam za granice...
            a co robił w tym czasie twój mąż? nadal zaciągał dlugi i beztrosko się bawił? czy zasuwał razem z tobą na tym zmywaku?

            > sprzatalam, pracowalam po kuchniach, odlozylam i wrocilam do
            > rodziny. Ale przyplacilam to zdrowiem i nieskonczonymi studiami i
            > byc moze innymi perspektywami w zyciu.

            zmarnowalas sobie zycie..

            Moj juz zrobil wielkie postepy, czyli sie
            > da, ale dlatego, ze zobaczyl ile mnie to kosztowalo, zebysmy
            > wyszli "na czysto".

            super pomnik za poświęcenie,,krew pot i łzy..

            moglas zrobic studia, miec prace, zero stresu, pieniądze i zdrowie...dlaczego kobiety na wlasne zyczenie marnują sobie zycie to ja tego nie wiem.. pozdrowienia dla męża, nieźle sie ustawił
        • uwolnic_cyce Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 16:30
          basen_kryty napisała:

          > to może składka na jedzenie i rachunki - bez używek papierosy,
          chipsy, cola,
          > warzywa.
          Ło Matko Bosko - warzywa stały się używką.Żeby tylko fiskus tego nie
          zobaczył, bo marchew obanderoluje i akcyzą obłoży.
      • rikol Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 14:55
        Twoj maz to egoista po prostu. Uwaza, ze dziecko ma rezygnowac z sukienki za
        kilkadziesiat zlotych, zeby on sobie mogl kupic telewizor za kilkaset (zupelnie
        niepotrzebny, bo stary swietnie dziala, jak piszesz). Papierowy to kilkaset
        zlotych miesiecznie puszczonych z dymem. Cola - to samo. Tacy mezowie sie nie
        zmieniaja, lepiej znalezc sobie drugiego meza.
        • brak.slow Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 15:44
          dziecko szybko rośnie i tu z kupowaniem mu ubrań akurat sie zgodzę, moim zdaniem
          szkoda wyrzucac w bloto kilkadziesiąt zlotych na ubranie dla dziecko ktore po
          sezonie pewnie juz nie bedzie pasowało. ubrania kupuj dziecku w szmatexie. teraz
          nie ma tam samych szmat, mozna znalezc nowe, albo w bardzo dobrym stanie ubrania
          za kilka zlotych.

          co do podzialu pieniedzy, chore
          mąż idiota. i widac ze tylko sie z nim męczysz. nie waż sie nawet stracić
          pracy,a i dobra rada,,, mieszkania nie sprzedawaj i nie zapisuj tez na niego,
          miej cos na wlasnosc...na wszelki wypadek..
    • daga_1 Jakaś dziwna moda teraz nastała. Jego pieniądze, 25.06.09, 23:50
      moje pieniądze. A nasze, wspólne gdzie? Moja babcia zawsze mawiała "tam gdzie
      dwie kasy, tam nigdy nie ma pieniędzy".
    • cloclo80 Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 14:54
      Spoko. Przy takiej diecie długo nie pociągnie.
    • mujer82 Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 16:05
      wyślij go kilka razy na zakupy żywnościowe z jego pensji-jak policzy kasę to sam
      stwierdzi,że za duże wydatki.Ja moje partnera też tak przeszkoliłam.Wcześniej
      było jak u ciebie i też co chwila jakieś duperel ad hoc w najdroższym osiedlowym
      sklepie tuż przed zamknięciem z mojej kieszeni i za każdym razem 30 albo 50 zł
      wydane na głupoty.

      Co do coli-są polski odpowiedniki Hoop Cola itp.
      Tańsze a smak podobny.

      Jedzenia więcej i taniej można kupić w Tesco iw Real, szczególnie produkty własne.
      Można też jeśli masz większe wydatki na żywność oszczędzić na ciuchach-second
      handy i na chemii-produkty Domol i marki własne w drogeriach Rossmann.Ja np. mam
      zmywarkę i kupuję tabletki do niej kupuję w Tesco i są bardzo dobre i wydajne bo
      na jedno zmywanie wystarcza pół jednej.
      Mój partner też dużo je ale żywność kupujemy teraz raz na tydzień,razem-robimy
      wspólnie listę zakupów i z nią kupujemy (płacimy na zmianę-raz ja raz on)i
      kupujemy żywność głównie w Tesco.
    • sigrid.storrada Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 16:31
      Szczerze mówiąc trochę zdziwiona jestem tą dyskusją. Dla mnie pomysł, żebyś
      gotowała tak jak chcesz i miała męża w nosie jest beznadziejny. Nie piszesz o
      tym jak on pracuje. Jeśli ciężko, np. fizycznie - nie da rady, żeby zupką się
      najadł. Jeśli jest od ciebie wyższy, potężniejszy- potrzebuje więcej kalorii, to
      nie jest jakaś jego fanaberia. To, że wypija cały sok w jeden dzień raczej nie
      świadczy o jego złośliwości - widocznie takie ma potrzeby.
      Jeśli faktycznie je za dużo, ma nadwagę - wspomnij o zmianie diety.
      Powiedz o tych chipsach i coli - że niezdrowe, że się martwisz, na końcu
      wspomnij o kasie. Mięcho: może się zgodzi na 1 bezmięsny obiad w tygodniu? Raz
      na dwa tygodnie? Na początek najlepiej, żeby to były jak najbardziej sycące.
      Może stopniowo da się przekonać, że warzywami też można się najeść?

      Moim zdaniem złośliwe sposoby typu zamknąć szafkę z jedzeniem na kłódkę dadzą
      tyle, że on będzie też robił ci jakieś złośliwości.
      Spróbuj usiąść z nim nad domowym budżetem i opracować jakiś plan: na co
      oszczędzamy. A może celem będzie jakaś suma, którą wpłacicie na lokatę i będzie
      "na wszelki wypadek". Niech każde z was zaproponuje oszczędności po stronie
      swoich wydatków. Wydatki typu na nowe tv można częściowo odzyskać sprzedając
      stary sprzęt np. na allegro. Ubranka dla dziecka - podobnie.
      Myślę, że powinniście popracować nad komunikacją w związku. Z tego co piszesz
      teraz oboje macie do siebie wzajemne pretensje i nie rozumiecie swoich
      potrzeb.Może się mylę, ale jak przeczytałam ten fragment:
      > Probowalam z mezem rozmawiac na ten temat,niby rozumie ,mowi,ze mam
      > racje,ale po kilku dniach znow to samo.
      wyobraziłam sobie faceta, który grzecznie kiwa głową, ale tak na prawdę czeka,
      aż skończy się "kazanie".
      • chicarica Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 19:15
        Nieprawda. NIKT nie potrzebuje litra soku dziennie, bo dostępne na rynku soki w
        kartonach to badziewie i sam cukier, nic zdrowego z tego nie ma, pić się to
        powinno rozcieńczone co najmniej pół na pół, a najlepiej wcale.
        W ogóle takim żywieniem typu mięcho, cola, chipsy, soki z kartonów to się tylko
        chorób można nabawić. Zresztą kluchami i pierogami też, co innego makarony
        pełnoziarniste czy brązowy ryż.
    • delayla Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 17:10
      Dziwię się, że w Twoim domu w ogóle znajdują sie takie rzeczy jak chipsy i cola!
      Skoro Ty ich nie jadasz to PO CO kupujesz?
      Mąż prosi?
      Niech nie prosi tylko sobie kupi - i tyle.
      A układ finansowy rzeczywiście co najmniej poroniony...
      • osa102 to nie tak, ustalcie ile wydajecie proporcjonalnie 28.06.09, 18:18
        do swpich zarobktkow...? jesli on daje 50% swojej pensji na oplaty
        to też daj 50% na zarcie i zakupy ktore zwyczajowo Ty robisz .reszta
        Twoja !!!!!!
      • bosco.ewa Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 18:50
        Mam podobne zdanie ,co delayla. Cola i chipsy nie powinny byc kupowane!!
        Sa niezdrowe ,maja tzw.puste kalorie i kosztuja sporo.Z pewnoscia kosztuja
        wiecej niz mieso (chyba ,ze zjada kilogram na jedno posiedzenie!).
        Uwazam ,ze lepiej "dogodzic" mezowi i czesciej piec jego ulubione ciasto
        zamiast kupowac chipsy.Do picia woda a jesli soki, to rozcienczone!!
        • marry_ann Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 19:36
          A dla mnie cała ta dyskusja to jakaś paranoja. Rozumiem, że masz żal, że podział
          wydatków jest dla Ciebie krzywdzący i trzeba pomyśleć, jak urządzić to inaczej.
          Ale ograniczanie mężowi napoi czy nawet tych nieszczęsnych czipsów, wydzielanie
          racjio żywnościowych, zabranianie kupowanie słodyczy itp w sytuacji, kiedy
          możecie sobie na to pozwolic, w sensie ze po prostu odlozycie mniej? Nie
          rozumiem, mąż otwiera butelkę coli, a Tobie się serce kraje, że tyle pieniędzy w
          błoto? Żałujesz mu jednego soku dziennie? Moim zdaniem odbieranie sobie czy
          mężowi od ust po to, zeby to zgromadzic na koncie jest niedorzeczne. Pracowac,
          zarabiac, a cale zycie sobie odmawiac glupiego soku, zeby odłozyc cos na konto?
          co to za zycie? kazdy ma inne potrzeby, Ty nie musisz jesc codziennie miesa ani
          wypijac litrowego soku, ale to nie znaczy, ze i maz sie bez tego musi obyc. Wez
          pod uwage, ze to facet, ma wieksze potrzeby. Nie je warzyw, ale moze wlasnie
          tymi sokami nadrabia brak witamin? przeciez to nie musi byc slodzony napoj,
          tylko sok 100%. Jakby moj maz wymawial mi kazdy batonik czy lody, ktore wezme w
          sklepie to chyba bym zwariowala. Musisz sie zastanowic, co jest wazniejsze, maz
          czy kilka zlotych w portfelu wiecej?
        • marry_ann Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 19:39
          bosco.ewa napisała:

          >Do picia woda a jesli soki, to rozcienczone!!

          Jaki jest sens picia rozcieńczonych soków????? ludzie, ta oszczednosc polowe z
          was pozabija. kiedys do maki dosypywalo sie trociny, a teraz do soku dolewa
          wody, zeby go bylo wiecej??? czego ja sie jeszcze dowiem na tym forum? juz bym
          wolala pic sama wode, niz jakis cienki soczek smakujacy jak siki.
          • jacksparrow1 Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 19:51
            Moj ojciec rozciencza soki.Jest diabetykiem.Twierdzi ze nie sa wtedy
            takie slodkie .Nie wiem ile w tym prawdy.No ale rozcienczanie soku woda
            w ramach oszczednosci to faktycznie....
          • angazetka Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 00:03
            > Jaki jest sens picia rozcieńczonych soków?????

            Taki, że sok dopiero po rocieńczeniu nie jest słodkim ulepkiem,
            który wcale nie gasi pragnienia.
            • chicarica Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 12:05
              Dokładnie. To, co można w tej chwili kupić jako "sok" w kartonie, nadaje się do
              picia dopiero po rozcieńczeniu. Mnie się po tych sokach jeszcze bardziej chce
              pić. A już w ogóle odechciewa mi się wszystkiego, jak przeczytam ile jest cukru
              na 100 ml.
            • adsa_21 Re: Oszczedzanie a maz 04.07.09, 20:10
              ja tez rozcienczam soki - sa dla mnie za slodkie. nic w tym
              dziwnego. a coli i czipsy tez lubie sobie chapsnac ale to rzadko. A
              w upaly takie jak te pije niegazowana wode - jest najlepsza.
          • zielonooki76 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 10:37
            marry_ann napisała:

            > bosco.ewa napisała:
            >
            > >Do picia woda a jesli soki, to rozcienczone!!
            >
            > Jaki jest sens picia rozcieńczonych soków????? ludzie, ta
            oszczednosc polowe z was pozabija.


            MARRY_ANN ...wyjdz za mnie smile)) ja chce logiczna kobiete smile)
          • bosco.ewa Re: Oszczedzanie a maz 01.07.09, 00:27
            Wlasnie tak uwazam. Pic wode!!!!!!!!!!! A jesli ktos juz musi pic sok ,to
            tylko rozcienczony. Nie mam na mysli oszczedzania pieniedzy ,tylko
            spozywania cukru.
            • marry_ann Re: Oszczedzanie a maz 02.07.09, 12:00
              Ale naprawdę istnieją soki bez cukru! nie mowie o napojach, czy sokach, w
              składzie których jest cukier i sto innych dodatków, mowie o soku 100%, bez cukru
              i dodatków. wystarczy przeczytac etykiete. nie podam firmy, bo bedzie, ze
              reklama, ale ja kupuje soki bez cukru od lat.
    • oldbay Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 20:41
      Moż przestań kupować te czipsy i napoje gazowane. Powiedz, że
      dziecko patrzy i od małego uczy sie złych nawyków a przecież lekarz
      powiedział....
      -
      oldbay
    • leew1 Ty to nazywasz małżeństwem? 28.06.09, 20:55
      przecież to zwykły układ-umowa biznesowa, w której każdy ma swoje akcje
      inwestycyjne i swoje profity. doprawdy taki układ nazywać małżeństwem to zwykłe
      nadużycie
    • wyjadacz_parkietuf Re: Oszczedzanie a maz 28.06.09, 22:56
      Co radzimy? Zmienić układ. Jeżeli naprawdę jesteście razem, to zróbcie jak my:
      wspólne konto na które wpływają nasze wypłaty z pracy i również z tego konta
      pokrywamy wszystkie rachunki. Obojętnie czy mówimy o czynszu, ubezpieczeniu
      samochodu, wydatkach na paliwo do auta, kupnie TV czy codziennych zakupach w
      pobliskim spożywczaku. A co zostanie na tym koncie w momencie kolejnych wpływów
      - przelewamy na lokatę czy inne konto oszczędnościowe. I nikt nie ma wtedy
      pretensji że żona kupiła sobie krem na noc a ja butelkę whisky... Po prostu mamy
      wspólne wpływy i wspólne wydatki. W końcu jesteśmy kochającym się małżeństwem a
      o to chyba w tym wszystkim chodzi, no nie?
    • black-jackal Paranoja!!! 28.06.09, 23:27
      Przeczytałem wątek w całości. Z ciekawości. Doprawdy oczom nie
      wierzę. Wątek składający się z kilkudziesięciu postów, w którym
      głównym tematem jest spożycie koli i czipsów. Jakież to smutne.

      Ludzie, czy tylko ja to dostrzegam? Cóż to, moi drodzy,
      najciemniejsze lata PRL powróciły do Poslki? Obydwoje ludzie pracują
      i zakup coli i czipsów w poważny sposób oddziaływuje na budżet
      domowy??? Soczki tylko dla dzieci??? Odpowiada mi - cytuję za
      papayą - taki podział, żeby tylko tyle nie "żarł"???

      Jeśli taka jest w istocie rzeczywistość, to ja wysiadam. Dwadzieścia
      lat wolnej Polski, a spożycie coli i czipsów uważane jest za luksus.
      Pokaźna grupa gospodyń domowych ze śmiertelną powagą w postach
      powyżej doradza, by ów wyrodny mąż zakupował colę z kieszonkowego.

      Papaya - ciesz się, że w ogóle ktokolwiek chce z Tobą być, zołzo.
      Moje mieszkanie, moje soczki - czy Ty kobieto nie widzisz, jak
      bardzo się ośmieszasz?

      Polska to jednak zacofany kraj. Bardzo zacofany. Bardzo zacofany i
      bardzo smutny. Cola to luksus. Picie soczków to luksus. Wypad do
      baru na piwo to megaluksus. Oj kuurffa.
      • anais85 Re: Paranoja!!! 29.06.09, 01:03
        black-jackal napisał:

        > Przeczytałem wątek w całości. Z ciekawości. Doprawdy oczom nie
        > wierzę. Wątek składający się z kilkudziesięciu postów, w którym
        > głównym tematem jest spożycie koli i czipsów. Jakież to smutne.
        >
        > Ludzie, czy tylko ja to dostrzegam? Cóż to, moi drodzy,
        > najciemniejsze lata PRL powróciły do Poslki? Obydwoje ludzie pracują
        > i zakup coli i czipsów w poważny sposób oddziaływuje na budżet
        > domowy??? Soczki tylko dla dzieci??? Odpowiada mi - cytuję za
        > papayą - taki podział, żeby tylko tyle nie "żarł"???
        >
        > Jeśli taka jest w istocie rzeczywistość, to ja wysiadam. Dwadzieścia
        > lat wolnej Polski, a spożycie coli i czipsów uważane jest za luksus.
        > Pokaźna grupa gospodyń domowych ze śmiertelną powagą w postach
        > powyżej doradza, by ów wyrodny mąż zakupował colę z kieszonkowego.
        >


        no a co ty myślałes? polska to biedny kraj, a 20 lat wolnosci to troche malo
      • uczula Re: Paranoja!!! 29.06.09, 17:25
        black-jackal napisał:
        > Jeśli taka jest w istocie rzeczywistość, to ja wysiadam. Dwadzieścia
        > lat wolnej Polski, a spożycie coli i czipsów uważane jest za luksus.

        a to nie slyszales ze za 20 lat bedziemy ( byc moze) na poziomie dzisiejszej
        europy zachodniej(daj boze bo i tak w to nie wierze).?
        my przeciez ciagle na wschod od zachodu jestesmy...
      • adsa_21 Re: Paranoja!!! 04.07.09, 20:15
        tak. wyobraz sobie,ze dla niektorych to luksus. Bo jak para z malym
        dzieckiem na 1000 zl z czyms z groszami po oplaceniu rachunkow na
        zarcie, lekarzy,leki,remonty itp to trzeba z czegos zrezygnowac by
        isc do pubu/knajpy itp. O kupnie ksiazki czy plyty tez nie wspomne
        bo to wydatek rzedu 50 zl. Byle jakie wyjscie do kina kosztuje 2 os.
        dorosle + dziecko ok. 100 zl. Knajpa? kolejna 100, no chyba ze to
        mcsyf to moze w 50 zl sie zmieszcza. Polska to nie Uk gdzie zmywajac
        gary mozesz mieszkac w samodzielnym mieszkaniu, jesc na co masz
        ochote, chodzic do pubu i jeszcze Ci na wylot kilka razy w roku
        wystarczy.
    • sandino rada? zamienić się. dopiero zaczniesz babo 29.06.09, 00:00
      jęczeć jak ci do płacenia przyjdzie za energię, chałupę i paliwo po 4,6 wink
      chłop gasi światło, bo można odmówić sobie świecenia pustego pokoju, prawda?
      picia zaś nie można. nie powinien tylko podbierać smykowi soczków - ja podżeram
      tylko żelki ale to w trosce o małe mleczaki.
    • emed1 --> Jestes wspaniala kobieta <-- 29.06.09, 03:38
      Taka zone na rekach nosic powinien , nie przejmuj sie nieprzychylnymi
      komentarzami stawiajacymi bezczelnego egoiste na piedestal ktorego zachcianki sa
      pierwsze , Twoj maz chce miec wszystkie przyjemnosci , palic , chodzic do pubu ,
      przegryzac chipsy popijajac cola , soczkami , zmieniac co chwila sprzet
      elektroniczny ale w kochajacym sie malzenstwie tak byc niepowinno. Kategorycznie
      zarzadaj ( i egzekwuj ) zrezygnowanie z czegos a dla siebie przeznacz taka sama
      sume pieniedzy ile on wydaje na papierosy .
      Teraz wydajesz na papierosy , chipsy i cole , za kilka lat po takiej diecie
      dojda wydatki na lekarzy i byc moze opiekowanie sie rencista .

      Dla mnie jest niepojete zeby maz wydawal na siebie a zonie odmawiaj kupna
      kosmetyku czy kiecki , u mnie to ja czesto sugeruje zonie kupno czegos nowego do
      ubrania ( kreci mnie widok zony w nowej kiecce , butach ) .




      • yagres Re: --> Jestes wspaniala kobieta <-- 29.06.09, 08:08
        Papaya, bo ty głupa żona jesteś (za przeproszeniem).
        Żonka z iście świętiojebliwym poszłuszeństwem codziennie zasuwa do
        sklepu z siatami w obydwu rekach, a w siatach same czipsy i coca-
        cola. Kurde, co to za dziwny dom, że żre się takie niezdrowe
        jankieskie świnstwo? Powiedz mi, kochana ile twój mąż waży? 120 czy
        135 kilo?
        A za posłuszeństwo to powinnaś otrzymać order Matki Polki i Żony
        Cnotki. Jak chce żrać czipsy i popijać je colą to niech sam zasuwa
        do sklepu.
        Zresztą ty masz dorosłego dzieciaka a nie męża. I to jeszcze jego
        zapatrzenie w elektroniczne gadżety! Pewnie komórkę znmienia co 2
        miesiące a telewizor co pół roku. Nie dziwię się, że macie problemy
        finansowe.
      • gh83 Re: --> Jestes wspaniala kobieta <-- 29.06.09, 11:03
        > pierwsze , Twoj maz chce miec wszystkie przyjemnosci , palic , chodzic do pubu
        > ,
        > przegryzac chipsy popijajac cola , soczkami , zmieniac co chwila sprzet
        > elektroniczny ale w kochajacym sie malzenstwie tak byc niepowinno

        W kochającym małżeństwie nie powinno się
        - palić?
        - chodzić do pubu?
        - przegryzać chisy popijając colą/soczkami?
        - zmieniać co chwilę sprzęt elektroniczny?

        które z powyższych wyklucza u Ciebie możliwość życia w kochającym małżeństwie?
        • krzysztofsf Re: --> Jestes wspaniala kobieta <-- 29.06.09, 12:28
          gh83 napisał:

          > > pierwsze , Twoj maz chce miec wszystkie przyjemnosci , palic , chodzic do
          > pubu
          > > ,
          > > przegryzac chipsy popijajac cola , soczkami , zmieniac co chwila sprzet
          > > elektroniczny ale w kochajacym sie malzenstwie tak byc niepowinno
          >
          > W kochającym małżeństwie nie powinno się
          > - palić?
          > - chodzić do pubu?
          > - przegryzać chisy popijając colą/soczkami?
          > - zmieniać co chwilę sprzęt elektroniczny?
          >
          > które z powyższych wyklucza u Ciebie możliwość życia w kochającym małżeństwie?
          >

          Kpisz, czy o droge pytasz?

          Wiadomo, ze sa to elementy konkretnej postawy zyciowej, ktore przy okreslonej sile nabywczej malzenstwa rzutuja juz na tym poziomie na jego sprawy bytowe.

          W kraju afrykanskim, zapewne dotyczyloby to tego, ze maz wyjada caly maniok z miski a proso wymienia na piwo,jedyne kozle zjadl z przyjaciolmi nmie dajac rodzinie ani kawalka miesa, podczas gdy zona 3-i dzien zyje na odrobinie kuskusu.

          Zapytalabys wtedy czy proso czy tez maniok sa elementami krytycznymi?


          W bogatszej rodzinie z potrzeb bezposrednio bytowych przekladaloby sei na przejadanie majatku rodzinnego na wyjazdy, bezsensowne luksusowe zakupy i rozrywki, kosztem odkladania pieniedzy na bezpieczna starosc i studia potomswa.
    • switonemsi Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 08:28
      Rozwiedź się, albo pogadaj. Ile można żreć?

      A Coca-Cola jest niezdrowa!
    • amona13 Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 09:54
      a ja widzę problem z drugiej strony , może autorka wychowywana w biedzie ( walka
      o kotleta)jest sknerą , też nie wyobrażam sobie wydzielania soczków lub coli,
      być może u nich tego nie ma i jak kupi to facet się rzuca , inna sprawa kuchni
      sama piszesz , że ty i dziecko lubicie ryż i kluchy a nie możesz zrozumieć ,że
      mąż lubi mięso
      ale też nie rozumiem podziału finansami
    • przylga Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 10:16
      ...Gdy kupie soki na zapas,potafi otworzyc karton w poludnie i
      wypije
      caly do wieczora..."

      I co w tym dziwnego że facet wypije karton
      soku???????????????????????????????????? Kupujesz jeden sok na 10
      osób, cz jak..........
      • uczula Re: Oszczedzanie a maz 29.06.09, 17:36
        przylga napisał:
        > I co w tym dziwnego że facet wypije karton
        > soku???????????????????????????????????? Kupujesz jeden sok na 10
        > osób, cz jak..........

        nie - dla 3 osob , slownie ci to napisze, dla trzech osob.
        jak wyzlopie sam to dla innych nie starcza.
        proste?
        jak sie zyje w grupie to sie z grupa trzeba liczyc.
        W tym przypadku grupa - to rodzina, a facet ma w d...e rodzine i patrzy na swiat
        przez pryzmat swego wzdetego od przejedzenia i przepicia brzucha.
        jestem w stanie wypic caly karton soku, tak, po przebiegnieciu maratonu, a
        poniewaz maraton biegam sporadycznie to i wypicie kartonu soku jest sporadyczne.
        co innego gdy facet ma taki tryb bycia.
        czyli z zywienia u mamusi przeszedl na garnuszek zony.
        i nie widzi problemu.
        trudna rada
        jezeli w sklepie nie jest w stanie zrobic normalnych zakupow ( typu dajesz
        kartke i na niej piszesz rzeczy ktore sa dla ciebie za ciezkie np) no to niech
        te nieszczesna cole i chipsy sam se kupuje.
        bo to nie sa rzeczy niezbedne do zycia, naprawde.
        i badz twarda.Jezeli ty masz mu kupowac chipsy, to on niech kupi krem do twarzy
        i ciuchy dla dziecka.
        proste smile nie?jedno i drugie nie jest niezbedne do zycia.
        z miesa jest ciezko zrezygnowac a np ryba jest jeszcze drozsza.
        tu niestety....
        ja mam o tyle lepiej ze moj facet nie wybrzydza.
        zje i miesko i warzywka.
        Kluchow juz nie. ja zreszta tez unikam bo strasznie tucza.
        no ale jak zrobil ostatnio sam zakupy to sie pytal o ceny poszczegolne, no bo
        malo bylo w koszyku a 40 zl polecialy...
        no niestety, zarelko jest drogiesad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka