29.06.04, 00:21
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2150013.html?as=1&ias=8

Zastanowiło mnie to:

<<Postanowiłem podjąć próbę spotkania z tym "potężnym człowiekiem". Było dla
mnie jasne, że Kobylański nie zdecyduje się rozmawiać z "Gazetą Wyborczą".
Wyruszyłem więc do Ameryki Południowej jako Stanisław Andrzejewski, student
piszący pracę na temat Polonii.>>

Czy człowiek, który ucieka się do kłamstwa, aby dociec prawdy, może mieć
pretensje do innego człowieka, że ten również kłamie?
Jaką wartość ma prawda przedstawiona przez takiego człowieka?

Ostatnio chyba tracę wiarę w wartość jakichkolwiek dokumentów. Przecież ich
prawdziwość opiera się w grubcie rzeczy na słowie jakiegoś człowieka.
A ten człowiek słaby jest - i lubi pieniądze bardziej niż wartości moralne.
Podrabia się i akty urodzenia, i dyplomy, fałszuje księgi wieczyste...
Potem kontrolerzy wykrywają aferę, następuje niekończący się proces, który
ujwnia powiązania kontrolerów z oskarżonymi...

Dobranoc smile
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: prawda 29.06.04, 00:45
      mozna sie oburzac na tej zasadzie przeciwko ludziom uciekajacym sie do klamstwa
      by uratowac zycie innych (druga swiatowa np smile
      zasady nie moga byc sztywne tak jak zaufanie nie moze byc bezgraniczne

      lazury czekaja smile))
    • jaro_ss Re: prawda 29.06.04, 12:05
      <kamfora napisała: to co napisała<

      Dwie sprawy: Pierwsza to Kmforowa wizja świata, który zatracił do końca
      poczucie przyzwoitości: to świat bez moralności (a po co nam taka), nie dość,
      że każy postępuje jak chce, to też nikt nic nie wie. Może to zabrzmi
      trywialnie, ale nawet informacja, ekonomia i gospodarka, nawet fizyka nie jest
      w stanie obejść się bez moralności, cała nadzieja, że przynajmniej jednostki ją
      zachowują, jeszcze można sie czegoś dowiedzieć :o)

      Ad rem: co innego jest kłamstwo wprowadzone dla ukrycia tożsamości, dotarcia do
      informacji, a co innego stan faktyczny, to jest prawda. Logika nie dyskryminuje
      fałszu, problem polega w tym że weryfikacja informacji wymaga o wiele więcej
      wiadomości ogólnych i wysiłku świadomości, niż tylko przytoczenie różnych
      opinii. Wprawdzie metodologia: "kłamcie, kłamcie, zawsze coś z tego zostanie"
      jest skuteczna, ale nie do końca, nie wszystką prawdę odkrywa się na zasadzie
      kompromisu :o)

      tak więc nie jesteśmy skazani na niewiedze, co nawyżej skazani na wysiłek
      umysłowy...

      Drugi problem to ochrona prywatności i prawo dostpu do informacji: jeśli ktoś
      potrzebuje dostępu do informacji, którą źle wykorzysta (np gdzie są Żydzi, żeby
      ich zabić) to kłamstwo jest tylko ochroną tej informacji przed niepowołanymi,
      niczym więcej.

      Tak więc inprinting "Bee, kłamać mamusi", u dorosłych nie powinien tak bardzo
      silnie wpływać na ich postępowanie, ale to dlatego, że statystyczny człowiek,
      jest mało dojrzały w "człowieczeństwie" w ogóle...

      (trochę cynizmu na koniec)
      • kamfora Re: prawda 29.06.04, 23:10
        jaro_ss napisał:


        > Ad rem: co innego jest kłamstwo wprowadzone dla ukrycia tożsamości, dotarcia do
        > informacji, a co innego stan faktyczny, to jest prawda.

        Innymi słowy: co innego, gdy ja kłamię, a co innego, gdy mnie okłamują? wink


        > Drugi problem to ochrona prywatności i prawo dostpu do informacji: jeśli ktoś
        > potrzebuje dostępu do informacji, którą źle wykorzysta (np gdzie są Żydzi, żeby
        > ich zabić) to kłamstwo jest tylko ochroną tej informacji przed niepowołanymi,
        > niczym więcej.

        Sprawa tzw "prawdy nienależnej" jest osobna.

        A wracając do kłamstwa jako sposobu na "poprawienie swiata",
        to chyba nie jestem przekonana. Tak samo, jak do podziału kradzieży na tę
        "prawdziwą" i tę o "niskiej szkodliwości społecznej".
    • empeka Ujawnianie prawdy 29.06.04, 13:21
      kamfora napisała:

      > <<[...]Było dla
      > mnie jasne, że Kobylański nie zdecyduje się rozmawiać z "Gazetą Wyborczą".
      > Wyruszyłem więc do Ameryki Południowej jako Stanisław Andrzejewski, student
      > piszący pracę na temat Polonii.>>
      >
      > Czy człowiek, który ucieka się do kłamstwa, aby dociec prawdy, może mieć
      > pretensje do innego człowieka, że ten również kłamie?
      > Jaką wartość ma prawda przedstawiona przez takiego człowieka?

      Jestem całkowicie po stronie dziennikarza, który prowadził tzw. dziennikarskie śledztwo.
      Jeśli je podważasz, to musisz pojechać do Ameryki Łacińskiej, przedstwić się i oznajmić, że
      pragniesz wszystko sprawdzić.
      Wiele afer tylko dlatego wychodzi na jaw, że ktoś umie wyrwać prawdę i ją ujawnić.
      Czemu bronisz bydlaka antysemitę i być może kolaboranta i zbrodniarza?
      Już postawa tej pani z SLD bardzo mi się nie podoba, jak i Adama Struzika.
      Brawo Bartoszewski.

      No i wywalilam coś emocjonalnie, trudno.

      Marta

      • kamfora Re: Ujawnianie prawdy 29.06.04, 19:41
        empeka napisała:

        > Czemu bronisz bydlaka antysemitę i być może kolaboranta i zbrodniarza?

        Ani nie bronię, ani nie oskarżam - po prostu się zastanawiam.
        A wszystko z powodu tego "być może".
      • kamfora Re: Ujawnianie prawdy 30.06.04, 08:11
        Rozmawiałam jakiś czas temu ze studentem biotechnologii.
        Pisał pracę na temat wpływu czegośtam na cośtam wink, przeprowadził w związku
        z tym mnóstwo bardzo pracochłonnych doświadczeń. Wyniki eksperymentów nie
        potwierdziły oczekiwanych zależności. Powiedział mi, że był bardzo zawiedziony.
        Tyle pracy "na darmo" - a wszystko wcześniej wskazywało, że ta zależność istnieje.
        Ale, jak mówił, zawsze starał się pamiętać, że jego praca ma na celu zbadanie
        CZY istnieje owa zależność, a nie: udowodnienie, ŻE istnieje...

        Tak tylko mi się to przypomniało...
        • empeka Re: Ujawnianie prawdy 30.06.04, 15:51
          Nie przyjmuję takiego porównania.
          Dziennikarz prowadził tzw. ''dziennikarskie śledztwo'' i też coś sprawdzał. Taki rodzaj
          przebieranki jest często stosowany. Opisał jak umiał, to co wykrył, mnie to przekonuje. Zresztą
          nie w tym rzecz, tylko w tym czy miał prawo zastosować ''kłamstwo'' w celu wykrycia prawdy i
          nie dziwć się że ktoś ''kłamie''.
          MSZ - miał prawo i świetnie je wykorzystał.
          A ten kombinator z Ameryki Łacińskiej, skrajny szowinista i człowiek podejrzewany o
          złodziejstwo, miałby wg Ciebie:
          1. rozmawiać z wyslannikiem GW (której nienawidzi)
          2. opowiedzieć o sobie cała prawdę
          3. zgłosić się w konsekwencji dobrowolnie do sądu i zażądać skazania???

          Pa
          Marta
    • scand Re: prawda 30.06.04, 09:16
      Między ludźmi chyba najważniejsza jest gra a nie prawda, która jest tylko
      jednym z elementów gry. Czasami jeśli druga mocniejsza strona narzuca swoje
      reguły gry to nie ma innego wyjscia jak tylko podporządkować się i przyjąć te
      reguły.
      • witekjs Re: prawda 30.06.04, 09:58
        scand napisał:

        > Między ludźmi chyba najważniejsza jest gra a nie prawda, która jest tylko
        > jednym z elementów gry. Czasami jeśli druga mocniejsza strona narzuca swoje
        > reguły gry to nie ma innego wyjscia jak tylko podporządkować się i przyjąć te
        > reguły.

        Trudno nazwać grą sytuację, gdy silniejszy narzuca swoje reguły.
        To jest tylko, nie liczace się z niczym zmuszenie słabszego do zaakceptowania
        podporządkowania.
        W takiej sytuacji przestają obowiazywać jakiekolwiek reguły.
        W grze, wszyscy muszą akceptować wynegocjowane zasady gry, lub jej nie
        podejmować.

        Witek
        • scand Re: prawda 01.07.04, 09:19
          Częsta jest sytuacja gdy ludzie udają że są sobie równi podczas gdy jest jedna
          strona wyraźnie silniejsza. Ta właśnie ustala reguły gry , a druga się
          podporządkowuje. "Negocjacje" owszem są tyle że ich wynik można dość dobrze
          przewidzieć w wiekszości przypadków. Dla lepszego samopoczucia mówi się jednak
          o równości i jest to też element gry.



          > Trudno nazwać grą sytuację, gdy silniejszy narzuca swoje reguły.
          > To jest tylko, nie liczace się z niczym zmuszenie słabszego do zaakceptowania
          > podporządkowania.
          > W takiej sytuacji przestają obowiazywać jakiekolwiek reguły.
          > W grze, wszyscy muszą akceptować wynegocjowane zasady gry, lub jej nie
          > podejmować.
    • malvvina Re: prawda 30.06.04, 19:02
      Ba, to co robisz nazywa sie szukaniem dziury w calym
      A po co Ci ? nie dosc dziur ????
      • kamfora Re: prawda 30.06.04, 20:14
        malvvina napisała:

        > Ba, to co robisz nazywa sie szukaniem dziury w calym
        > A po co Ci ? nie dosc dziur ????

        Masz rację.
        Powinnam się zastanawiać w samotności, pisząc w kajeciku.

        -
        • malvvina Re: prawda 30.06.04, 20:19
          teraz to juz wiem ze jak ktos mi mowi "masz racje" to sie powinnam obawiac smile))
          Nie chodzi o to gdzie powinnas pisac tylko o czym (sama widzisz ze ze mna
          gorzej niz myslalas - mysli ci dyktowac chce ! smile))

          to o czym mowisz nawet nie godne miana klamstwa jest
          chyba ze trzeba rowniez i przestac sasiadce dzien dobry mowic skoro w
          rezultacie tego dobrego dnia jej sie nie zyczy (zlego moze tez nie no ale kto
          sie nad tym zastanawia...)

          > Masz rację.
          > Powinnam się zastanawiać w samotności, pisząc w kajeciku.
          >
          > -
    • leszek.sopot Re: prawda 30.06.04, 20:06
      Aby ustalić prawdę wielokrotnie należy uciec sie do manipulacji, podstępu czy
      kłamstwa. Także do osiągnięcia innych celów kłamstwo jest nieodzowne. Dla
      przykładu.
      a) prowokacja policyjna - bez niej amerykańska policja nie miałaby tylu
      sukcesów w walce z przemytem i handlem narkotykami oraz z korupcją. Cała
      prowokacja jest zbudowana na kłamstwie - to źle? Czy policjant ma podchodzić do
      podejrzanego i pytać czy słusznie jest podejrzewany?
      b) romanse - jeżeli mi nie potwierdzisz, że sztuka uwodzenia kobiety przez
      mężczyznę i na odwrót nie polega choćby w części na kłamstwie, to ośmielę się
      zauważyć, że nie znasz życia
      c) polityka - nie muszę chyba objaśniac na czym polegają slogany wyborcze.

      Poza wszystkim ja bym odróżnił kłamstwo stosowane w celu dotarcia do prawdy od
      kłamstwa uniemożliwiającego poznanie prawdy. Czy gdyby Lizut powiedział prawdę
      to zwiedziłby apartamenty naszego rodaka w Urugwaju, czy dowiedziałby się tylu
      interesujących rzeczy? Z pewnością nie.
      • witekjs Re: prawda 06.07.04, 12:19
        Ciekawym i trudnym / nie tylko moralnie / problemem jest mówienie "niecałej
        prawdy" przez lekarzy.
        Jest wiele sytuacji, w których mówienie pacjentom wszystkiego, z czym kojarzy
        się przeprowadzone badanie jest niewskazane.
        W procesie diagnostycznym konieczne jest pilne wykluczenie wszystkich,
        najgroźniejszych możliwości obserwowanych objawów.
        Kieruje się pacjenta na dodatkowe badania, które pozwalają ograniczyć liczbę
        potencjalnych przyczyn do minimum, lub potwierdzić wstępne rozpoznanie.
        Na tym etapie nie mówi się o rozumowaniu diagnostycznym.
        Nawet pacjentom lekarzom, którzy najczęściej nie dopytuja sie zbyt dokładnie.
        Powiedzenie całej prawdy, dotyczącej hipotez wstępnej diagnozy jest
        niedopuszczalne.
        Wśród nich bywają rozpoznania dramatyczne, które na szczęście najczęsciej
        wykluczamy.
        Przedwczesne poinformowanie pacjenta o rozpatrywanych chorobach w różnicowaniu,
        prowadzi niekiedy do rezygnacji z dalszej diagnostyki.
        Załamania się psychicznego, lub co nierzadkie niemożności przekonania chorego,
        ze wstepna, źle rokująca diagnoza była błędna.
        Trzeba pamietać o tym, że pacjent bez trudu może znaleźć informacje o chorobie
        i widzieć jedynie najgroźniejsze powikłania.
        Innym, bardzo trudnym problemem jest informowanie, lub nie pacjenta o
        nieuleczalności rozpoznanego schorzenia, jego postaci lub krótkim czasie
        przeżycia.
        Niedopuszczalne jednocześnie, jest mówienie nieprawdy / również prawnie/.
        Wszelkie watpliwości opisywane w pracach kazuistycznych, pozostawiają nadzieję
        i pozwalają na mówienie "niecałej prawdy".
        Poza wszystkim, lekarze mylą się również na korzyść pacjenta... smile

        Pozdrawiam. Witek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka