kamfora
19.11.04, 17:28
Aby człowiek żył muszą być spełnione dwa warunki naraz:
człowiek musi MÓC żyć i CHCIEĆ żyć.
"MÓC" w pewnym stopniu tylko zależy od danego człowieka, bardziej od
czynników zewnętrznych.
"CHCIEĆ" zależy tylko od danego człowieka.
I tak mi się wydaje należy patrzeć na swoje i innych ludzi życie.
Jeśli żyjesz - to znaczy, że masz możliwość i chcesz. Jeśli żyję,
to znaczy, że MOGĘ i CHCĘ.
Uzasadnienia dlaczego, po co, jak lepiej - to już kwestia wtórna. Można
chcieć żyć zupełnie nie zastanawiając się po co, ani dlaczego.
Co najważniejsze: NIKT NIKOMU A NAWET SOBIE nie MUSI
uzasadniać, dlaczego chce żyć. Bo życie nie jest ani zasługą, ani winą.
Nikt nikomu nie robi łaski, że żyje.
Także gadanie: nie chcę ale muszę - jest mydleniem oczu w gruncie rzeczy.
Nie ma żadnego przymusu: to jest wolny wybór(akceptacja stanu rzeczy)
i konsekwencje tego wyboru.
Ale też nikt nie musi nikogo prosić o pozwolenie, aby żyć. To nie drugi
człowiek daje komuś prawo do życia...
I nikt nie ma prawa odbierać go drugiemu człowiekowi.
Nikt nie ma prawa szantażować drugiego człowieka groźbą popełnienia
samobójstwa w razie, gdyby ten nie spełnił oczekiwań/żądań.
I konsekwentnie: człowiek szantażowany w taki sposób nie powinien czuć
się winny samobójczej śmierci "szantażysty".
Starożytni ujęli to krótko i pięknie: Gdy chcesz żyć - "Navigare necesse est"
ale powinieneś wiedzieć, że "vivere non est necesse".