dc22
01.02.05, 08:41
no. dzis juz mi troche przeszlo - gdybym wczoraj dorwala sie do forum to
bluzgi by lecialy:) co nie zmienia faktu ze zakladam watek.
Wczoraj nieomalze urwalam sobie cos istotnego w aucie co sie przewaznie
przydaje - kolo albo inna czesc. skonczylo sie na "zlapaniu gumy" i
marznacych rekach przy zmianie kola.
Zaraz po skrecie z wilanowskiej w geodetow, na zakrecie jest DZIURA. Nie, nie
dziura - dziurzysko, tak jakos usytulowane ze kiepsko widoczne. Wpadlam w nie
nieprzymierzajac jak sliwka w kompot i - przysiegam - gdybym miala rozwinieta
sklonnosc do pieniactwa sadowego to pozwalabym wszystko jedno kogo. Na razie
bardziej zalezy mi na "zalataniu" problemu - myslicie ze mozna gdzies zglosic
zeby naprawili ta nawierzchnie? Tak sobie naiwnie pytam... :)